Autor Wątek: Zwyczajne, nie zwyczajne  (Przeczytany 5181 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Zirkau



  • Pomógł: 1
  • Ciesz się chłopie, żeś się urodził w Europie

Zwyczajne, nie zwyczajne
« dnia: Listopad 22, 2009, 22:41:49 »
Witam.

Jak co roku wybieram się na samotna tygodniowa wyprawę. I tym razem było podobnie. Jest październik, wiec ludzi nie ma w terenie. W tym roku wybrałem droge wodną.... trasa wyszła krótsza niż planowana, ale celem była wyprawa sama w sobie, a nie rekordy odległości.







Dla ciekawskich trasa Wronki-Santok, rzeka Warta

forum.outdoor.org.pl

Zwyczajne, nie zwyczajne
« dnia: Listopad 22, 2009, 22:41:49 »

Offline madmun



  • Pomógł: 143

Odp: Zwyczaje, nie zwyczajne
« Odpowiedź #1 dnia: Listopad 22, 2009, 22:45:44 »
A ja z chęcią bym przeczytał relacje  i obejrzał foty z całej wyprawy ;)

Coś więcej o Twoim środku transportu ?
R.T.F.M
outdoor to nie rurki z kremem

Offline arkadoo



  • Pomógł: 51

Odp: Zwyczajne, nie zwyczajne
« Odpowiedź #2 dnia: Listopad 22, 2009, 22:55:28 »
Ja też z chęcią poczytam relację. Klimat fotek jest bardzo zachęcający.
http://www.rower.fan.pl
Horyzont
Pachnę Warszawką (bez urazy) :D

Offline Zirkau



  • Pomógł: 1
  • Ciesz się chłopie, żeś się urodził w Europie

Odp: Zwyczajne, nie zwyczajne
« Odpowiedź #3 dnia: Listopad 23, 2009, 13:14:48 »
dwie dodatkowe fotki. Niestety więcej nie ma :( Nie było czasu na fotografowanie ( inaczej mówiąc, bateria źle zniosła temperaturę).






Dlaczego kanadyjka? Zdecydowanie wygodniejsza od kajaku. Siedzisz jak na krześle, nogi mogą zmieniać pozycję, to podkurczona lewa, to prawa. Jak leje zbiera co prawda wodę, ale w niej nie siedzisz.  Bez problemu można:
- od biedy wyspać się na wodzie, w samej łodzi.
- zapakować całą masę sprzetu (to jest też wada, bo lubi robić za barkę transportową na bardziej "z"organizowanych spływach.
- można w niej przyrządzać posiłki, gotować.
- pies może się poszwędać tam i z powrotem. (nie ma go na zdjeciach, bo ktoś musiał je robić :). )
- dziecko ma plac zabaw (jak się wywali środkową ławeczkę).

wada: odczuwalna szczególnie jak się płynie samotnie mordewindem. - niestety taka konstrukcja, wyższa, sternik siedzi wyżej, to i bardziej narażona na podmuchy.

Ta akurat posiada kil - świetna rzeczna jeziorach, brak dryfu bocznego. Ale na rzeki polecam jednak zupelnie gładkie. Moim marzeniem (mam już frezy :) ) jest drewniany prospector lub ranger taki jakie robi Radek czy Siacho. ( radekkanu.com czy classiccanoes.eu/Diuna.html )

Pierwsze dwa dni lało. Toteż płynąłem w deszczu. Za każdym razem odkrywam korzyści z posiadania kapelusza i dobrego płaszcza. Na szczęście kiedy przychodziła pora biwaku, ustawał - deszcz oczywiscie. Wzdłuż rzeki mnóstwo na szczęście drzew i łatwo o lasy, więc drewno na opał jest.
Pierwszy raz używałem krzesiwa do rozpalania ognisk, no i... szło lepiej niż zapalniczką. Niestety krzesiwem nie odpalisz świeczki (taki mały kaganek a pięknie wysusza i ociepla namiot od środka).
Druga noc była na jakiejś polance. Długo nie mogłen spać bo, jelenie zrobiły sobie rykowsiko. Jakoś mój namiot im nie przeszkadzał. Zastanawiałem się w którym momencie, przebiegną po mnie. Nie wychylałem się z namiotu, nasluchiwałem. Super wrażenie, dźwięk przestrzenny, do tego te basy :0 (wyraźnie grunt drżał jak jeleń przebiegał, albo jak całe stado się zerwało do biegu).
Potem już było spokojnie.
Fajna przystań jest w Chorzępowie - gospodarz cały czas na miejscu. Wygodny pomost, cos gorącego się zawsze dostanie, można pogawędzić. Jest tam nawet domek na wodzie (dwa łóżka, piecyk ).Można ją zobaczyć na wpisując w szukajce przystań chorzępowo.
Za Międzychodem ciągną się wały przeciwpowodziowe to i żadnych widocznych wiosek już się nie mija. Ale wędkarze wskazują (pojawiają się) na odcinkach gdzie zgodnie z mapą powinna byc miejscowość.
Gdyby ktoś planował wyżyć łowiąc ryby, to byłby głodny. Dopiero na trzeci dzień złapałem rybę, którą musiałem wypuścić, bo nie lubię boleni (największy boleń w moim życiu - bo pierwszy)
W ostatnią noc, rano zaskoczenie: przymrozek.
Chociaż ładna pogoda to ciągle wiatr wiał w mordę, co znacznie spowalniało tempo płynięcia. Na szczęście płynąłem dla samej przyjemności splywu, i  nigdzie nie musialem byc na czas, stąd też male dzienne przebiegi. Przygotowanie biwaku i jego zwinięcie zabiera ok. 4h łącznie z dnia. Stąd przeciętny dzienny przebieg 30 km. Powrót z Sanoka samochodem do domu- 3h :).
« Ostatnia zmiana: Listopad 23, 2009, 13:41:00 wysłana przez Zirkau »

Offline Maciej



  • Pomógł: 1

Odp: Zwyczajne, nie zwyczajne
« Odpowiedź #4 dnia: Listopad 23, 2009, 16:22:59 »
BARDZO fajna relacja, tylko mi jedno nie pasuje...
Powrót z Sanoka samochodem do domu- 3h :).
przypadkiem Ci "T" nie ucięło ?

Offline Gargamel



  • Pomógł: 44
  • Prawda to Metal

Odp: Zwyczajne, nie zwyczajne
« Odpowiedź #5 dnia: Listopad 23, 2009, 16:30:58 »
Ale skąd tam Sanok w wielkopolsce ? ;D

Jak wróciłeś do auta z kanadyjką ?
"...jedno pragnienie, nieodmiennie suszy..."
http://www.youtube.com/watch?v=mmih6Xf6eyQ

Offline Zirkau



  • Pomógł: 1
  • Ciesz się chłopie, żeś się urodził w Europie

Odp: Zwyczajne, nie zwyczajne
« Odpowiedź #6 dnia: Listopad 23, 2009, 17:00:10 »
oczywiście że Santok.

Moja Kanadyjka po mnie przyjechała do Santoka. Więc kanadyjkę którą płynąłem,  na plecy i do auta ( w Santoku jest co prawda przystań jachtowa, ale faktycznie tylko dla jachtów tj. gdy burta jest 1m ponad poziomem wody). To jak jakiś lump wytargałem łódź po mostem, doniosłem do samochodu, na dach i gotowe. Bambetle do bagażnika, laseczce buziaka, i siup do środka i jedziemy...

Cały tydzień, faktycznie 4 dni, 3 noce razem 7 :)

forum.outdoor.org.pl

Odp: Zwyczajne, nie zwyczajne
« Odpowiedź #6 dnia: Listopad 23, 2009, 17:00:10 »

Offline madmun



  • Pomógł: 143

Odp: Zwyczajne, nie zwyczajne
« Odpowiedź #7 dnia: Listopad 23, 2009, 22:47:59 »
Dzięki, fajnie się czytało, szkoda że tak mało fot,

Na ryby brałeś cały zestaw wędkarski ?
R.T.F.M
outdoor to nie rurki z kremem

Offline Zirkau



  • Pomógł: 1
  • Ciesz się chłopie, żeś się urodził w Europie

Odp: Zwyczajne, nie zwyczajne
« Odpowiedź #8 dnia: Listopad 24, 2009, 07:29:56 »
jeśli za cały zestaw uważasz wędkę z kołowrotkiem to tak. Jak jakieś dodatkwe skrzynki z przynętami itp. to już nie.

Offline iwonapro



  • Pomógł: 79
  • "Jak zjesz wykładowcę to kto da Ci wykształcenie?"

Odp: Zwyczajne, nie zwyczajne
« Odpowiedź #9 dnia: Listopad 27, 2009, 15:28:22 »
mój kolega, jeden taki typ ze Śląska, zabiera ze sobą wędkę na górskie wędrówki i troczy ją z boku plecaka niczym kijek teleskopowy

Offline renko

Odp: Zwyczajne, nie zwyczajne
« Odpowiedź #10 dnia: Listopad 27, 2009, 22:37:25 »
Nigdy nie wiadomo co się uda wyhaczyć :D