Autor Wątek: Gdańsk => Rumia => Warszkowo => Tyłowo => Nadole => Wejherowo => Gdańsk  (Przeczytany 6897 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

misio


ostatnio jeżdżę sobie z jedną z trójmiejskich grupek rowerowych. jest miło i sympatycznie, więc i tym razem zabrałem się z nimi. poziom jeżdżących jest przeróżny: jeżdżą tam i byli zawodowcy, jak i totalni amatorzy jak ja, którzy próbują przyjechać jak najwcześniej za nimi do celu.
zaproponowana trasa miała na celu przejazd z Gdańsk, do ujścia rzeki Piaśnica koło nadmorskich Dębek i zamknąć się ca. 150 km. jednak tę trasę zdobyła jedynie dwuosobowa grupka, ale o tym za chwilę...

8:30
z Oliwy wyruszamy razem z Phantomem w kierunku Gdyni (Dworzec PKP), gdzie czekają na nas Kasia z Satanem. tempo już jest szybkie, bo po dojechaniu na miejsce średnią mam 29 km/h. pomijam już sam fakt, że czerwone światła nie istnieją i cały czas jedziemy po Grunwaldzkiej na której jest zakaz poruszania się rowerami. ale tak jest po prostu szybciej. po drodze przebieram się, ponieważ zaczyna coraz mocniej padać.

9:00
lądujemy w Gdyni na pekapie, gdzie za chwilę dojeżdża Kaśka i pojawia się Satan. chwilę gadamy, śmiejemy się- w sumie Satana i Kaśkę dopiero poznałem. na szczęście przestaje padać. jest pochmurnie, ale git pogoda. przechodzimy przez dworzec i jedziemy w kierunku Rumii, gdzie czeka umówiliśmy się z resztą grupy. tempo jest coraz ostrzejsze, a na dodatek coraz mocniej wiej wiatr. pierwsze 5 km idzie mi gładko, na liczniku cały czas 28. potem pojawia się otwarta przestrzeń i powoli wymiękam. zaczyna się długi podjazd, no i myślę sobie tylko, że jak tak ma być to ja wracam ;D . zdecydowanie wszystkie mankamenty jazdy na szosie wyszły w ciągu tych 5 km. do Rumii dojeżdżam jakieś 2/3 minuty za resztą towarzystwa, więc już mam źle w głowie, że będzie ciężko jak cholera nadążyć za nimi.

9:50
dworzec w Rumii. przyjeżdżają chłopaki z GRT: Jarek i Frans a z nimi Dorota z którą już wcześniej jeździłem na innej wycieczce. za chwilę dołącza Adam i powoli się zbieramy w kierunku j. Żarnowieckiego. trasa zaczyna prowadzić otwartą przestrzenią, wiatr staje się po prostu nieznośny i nie da się jechać szybciej niż 14km/h. po chwili zamiast gruntu pojawiają się płyty, które gwarantują męskiej części wycieczki, pełny masaż prostaty. tym spokojnym tempem, pod wiatr, przejeżdżamy dolinę Redy.

dalej godzin nie pamiętam.
zjeżdżamy z płyt na asfalt i wbijamy się na trasę prowadzącą z Redy do Wejherowa. zjeżdżamy koło szpitala w Wejherowie i znowu w las. zaczyna się grząski piach i tempo spada. mijamy wiele ciekawych widokowo miejsc- jeziorka, stawy. trasa prowadzi szlakiem rowerowym do Warszkowa. co chwila krótkie podjazdy i zjazdy, więc robi się wesoło. tak jak na szosie ciężko było mi nadążyć za tymi praktycznie zawodowcami, tak w lesie, w terenie, nie jest to jakiś problem, obojętnie na jakim podłożu. co chwila śmiech, że Phantom (organizator wycieczki) obiecał bity grunt, a tu dupa, ciągle piach po szprychy. jedzie się naprawdę przyjemnie. lecimy lasem i duktami w kierunku Warszkowa. ok 13 dostajemy się do Orla. krótka przerwa tutaj na jedzonko i picie. po 30 minutach staramy się ruszyć, no, ale Adam łapie panę, i trochę to trwa zanim łatki się nakleją odpowiednio. wszyscy szczękami zębami, bo w międzyczasie zerwał się ostry wiaterek i ładnie nam daje w kość.

w końcu ruszamy dalej i kierujemy się dalej leśnym duktem (zielony szlak) w stronę Tyłowa. po 15 minutach jazdy przebieram się w zwykłe ciuchy, bo zaczynam się gotować w tych ortalionach. znowu zaczynają się krótkie zjazdy i podjazdy i śmiejemy się, że miało być przecież płasko. po jakieś godzinie wbijamy się na szosę Wejherowo- Tyłowo i mkniemy w kierunku Tyłowa, z którego już rzut beretem do Nadola i zbiornika sztucznego oraz wieży widokowej Kaszubkie Oko. w Tyłowie przystanek: niektórzy idą pozwiedzać kościółek, pozostali uderzają do sklepu uzupełniając zapasy.

z Tyłowa wyjeżdżamy ok 14:30. na widoku pojawiają się słupy elektrowni Żarnowiec. skręcamy w lewo na Nadole i po obejrzeniu systemu przepływu wody ze zbiornika do jeziora Żarnowieckiego wbijamy się podjazdem w kierunku zbiornika. tutaj mam pierwszy kryzys. podjazd ma dwa etapy o łącznej dlugości ok 1.5km o nachyleniu nie większym niż 7%. na początku jadę spokojnie 2:4, ale potem zaczyna się robić źle i muszę przystanąć. po raz pierwszy na tym podjeździe... wsiadam z powrotem, zapas sił jest, ale na krótko niestety i na pierwszym płaskim odcinku staję. towarzyszy mi Dorota, z którą się śmiejemy, jakie to cieniasy jesteśmy i jaki powód wymyślimy, że idzie nam tak ciężko. w oddali widzimy resztę grupy, która zaczyna jechać już po płaskim drogą prowadzącą nad nami. w końcu docieramy do góry, a oni już zjeżdżają z powrotem na dół. wbijamy się jeszcze kilkaset metrów na górę do zbiornika, robimy kilka fot i śmigamy w kierunku Kaszubskiego Oka. pierwszy raz widzę tę więżę i naprawdę robi wrażenie. wchodzimy na nią kręconymi schodami. z platformy rozciąga się naprawdę piękny widok.
po zejściu okazuje się, że Frans i Jarek wracają już w kierunku Wejherowa i spadają do Gdana, bo pilne sprawy czekają. zostajemy w 6 osób. Dorota jest już zmęczona, a my też nie chcemy wracać zbyt późno, bo zaczyna się ściemniać.
zjeżdżamy stromym zjazdem (max mój 62 km/h) do Nadola i kierujemy się na Brzyno, a potem wzdłuż Żarnowieckiego śmigamy znowu po płytach w kierunku Żarnowca. na skrzyżowaniu prowadzącym z powrotem do Tyłowa żegnamy się z Phantomem i Kaśką, którzy jadą w kierunku ujścia Piaśnicy, nasza pozostała czwórka natomiast jedzie już w całkowitych ciemnościach w kierunku Wejherowa, do którego pozostało jedynie 25 km, czyli ze względu na kłopoty Doroty ok 1.5h jazdy. na początku jedziemy na kole, ale potem okazuje się, że jednak nie da rady. zatrzymujemy się w Lubkowie, wciągamy co tam nam pozostało już do jedzenia i śmigamy dalej.
do Wejherowa czekają nas jeszcze 3 podjazdy, z tego jeden długi, bo ok 1km, ale jakoś szybko nam to idzie. przed samym Wejherowem muszę zsiąść z roweru, bo zaczynają mnie łapać cholerne skurcze w łydkach. rozciągam je trochę i potem bez problemu już śmigamy dalej.
o 18 jesteśmy w Wejherowie, 18:11 odjeżdżamy SKM w kierunku Gdana.

łączna długość trasy: 114 km
średnia prędkość: 18 km/h
trudność: trasa łatwa













« Ostatnia zmiana: Styczeń 08, 2007, 22:12:47 wysłana przez misio »


misio


Odp: Gdańsk => Rumia => Warszkowo => Tyłowo => Nadole => Wejherowo => Gdańsk
« Odpowiedź #1 dnia: Styczeń 07, 2007, 17:12:29 »
zdjęcia od Adama:






























misio


dodam sobie kilka zdjęć z ostatniej wizytacji na wieży w Gniewinie, jako odświeżenie tematu i zachętę do odwiedzenia tego miejsca nie tylko na rowerze:

strony związane z wieżą i kompleksem rekreacyjnym "Kaszubskie Oko" w Gniewinie:
- http://www.gniewino.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=30&Itemid=84/
- http://www.wrotapomorza.pl/pl/turystyka/atrakcje/kaszuby/gniewino
- http://pl.wikipedia.org/wiki/Kaszubskie_Oko








Krzysiek


W zeszłym roku miałem okazję zrobić jedną dłuższą wycieczke w szeroko pojętych okolicach J. Żarnowieckiego. Piękne tereny na rower. Lasy, podjazdy, zjazdy i co ważne mało piachów spotkałem, nie licząc oczywiście pasa nadmorskiego (Karwia, Białogóra).
Spod tej wieży w Gniewinie zjechałem do elektrowni zamkniętym dla ruchu publicznego stromym asfaltem (stojąc pod masywem górnego zbiornika frontem do Jez. Żarnowieckiego, szosa jest po lewej stronie, a ten asfalt zagrodzony szlabanem po prawej, w kierunku tych gigantycznych rur). Mozna niezłą prędkość osiągnąc (korby już na najwyższym przełożeniu nie starcza), tylko na zakrętach trza uważać, bo troche piachu było, żeby w poślizg nie wpaść. A gdyby nie ten szlaban na górze, można by sie rozpędzić i jeszcze solidniej przycisnąc.
Żyć, nie umierać...

misio


ten zjazd jest bardzo miły, ale obok masz dużooo lepszy i dużo szybszy ;D. gdybyś zjeżdżał nie w stronę lewą, czyli elektrowni, ale pojechał w prawo, dojechał do prowadzącej obok drogi i skręcił nią dalej w prawo, to zjechałbyś do Nadola. obecnie odnowili tą trasę, jest piękny świeżutki asfalt i myślę, że są to przynajmniej dwa kilometry zjazdu drogą o nieco większym nachyleniu niż tamta zamknięta.

Krzysiek


Dzięki za sugestię, może kiedyś zdarzy się okazja być tam jeszcze raz rowerem. W domu zerknę  na mapę i obadam sprawę.

misio


daj znać wtedy, jak będziesz w okolicy, to chętnie dołączę!


Krzysiek


OK. Ze mną tylko ten problem, ze bardzo rzadko bywam nad morzem. Ostatnio byłem w zeszłym roku, a przedtem w roku 1990 :)

misio


lekki odstęp jest ;D. to musisz wpadać częściej! ;)

Offline ptb

zdjęcia od Adama:
No w albumie ma kilka zacnych ;D. Łysy dżentelmen w czarnej kiecy ładnie wyszedł, przy okazji pozdrowienia ;)

misio


cały Adaś ;D.

Offline piotraz



  • Pomógł: 4
  • Reprezentant www.himountain.pl

Odp: Gdańsk => Rumia => Warszkowo => Tyłowo => Nadole => Wejherowo => Gdańsk
« Odpowiedź #11 dnia: Lipiec 25, 2010, 13:47:24 »
jeżdzisz jeszcze z tą trójmiejska grupką rowerową ? bujam się ostatnio samotnie na trasach pomiędzy białogórą, dębkami a półwyspem, ale nudzi mi się już powoli i fajnie by było się jakoś spiknąć, z tego co wyczytałem renko jest z redy i też coś tworzy na rowerze, może by jakąś traskę spróbować zrobić w najblizszym czasie, choćby tą opisaną w tym temacie. Masz jakieś namiary na tą trójmiejską grupę, jakiś link ?

misio


Odp: Gdańsk => Rumia => Warszkowo => Tyłowo => Nadole => Wejherowo => Gdańsk
« Odpowiedź #12 dnia: Lipiec 25, 2010, 19:37:59 »
Nie, nie. Kwasy tam były i poluzowałem sobie.
Ale oni dalej są w necie: GRT, RWM, GER => w necie ich znajdziesz bez problemu i jeżdżą naprawdę wiele.

A ja tam wolę jeździć w sumie samemu, choć np. dopóki moja żona nie była w ciąży, to jeździliśmy dużo razem.
Ale chętnie możemy stworzyć coś razem: z Renko próbujemy spiknąć się od chyba dwóch tygodni ;D.