Autor Wątek: Biebrzańskie bagna część drugaa  (Przeczytany 7103 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline tp



  • Pomógł: 19

Biebrzańskie bagna część drugaa
« dnia: Maj 20, 2012, 18:44:03 »
Druga część moich biebrzańskich potyczek to dwa wyjazdy. O pierwszym tylko wspomnę, Bagna B. Zawsze „wciągają” ale termin nie był najatrakcyjniejszy. Zakończyły się przeloty ptactwa wszelakiego a roślinki dopiero zaczynają budzić się do życia.
Troszkę płynięcia, obozowiska w super miejscach, kucharzenie przy ognisku, ot normalka niekomercyjnych spływów.

Po wczesnowiosennym spływie mój drugi ulubiony termin to długi weekend majowy. Są rykowiska mogą być i żabowiska czyli okres godowy żab.
Koszt dojazdu niewielki. Warszawa - Białystok – Osowiec poniżej 40 zet i już po południu jesteśmy w Osowcu.
Dawna carska twierdza, również siedziba BPN.
Upał, kupujemy bilety, jak również opłatę na odcinek Osowiec – Brzostowo. W okresie lęgowym ilość spływających osób ograniczono do trzydziestu dziennie. Droga nad wodę niby niedługa z półtora km ale obładowani zakupami na tydzień ze szczególnym uwzględnieniem piwa dla Małgosi (ze 20) z trudem brniemy.
Po drodze mijamy ruiny jakiegoś kawalątka twierdzy


aby wreszcie dotrzeć nad rzekę.


Z trudem zmieściliśmy bagaże w kajaku i na wodę.
W górach od upału nic nie ratuje tu nie ma problemu. Zmoczyliśmy co się dało wodą i ciesząc się tak osiągniętym chłodkiem wyruszamy w drogę.

Całe trzy kilometry.

Mijamy Kanał Rudzki i na wysokości fortu nr trzy na wysepce gdzie kiedyś było pole namiotowe biwakujemy. Niby nie wolno ale wieść gminna mówi że BPN to toleruje.
W zeszłym roku sprzątnąłem wszelakie śmiecie. Niestety jakieś łachudry pozostawiły dwie reklamówki z puszkami. Oby spełniły się moje najgorsze życzenia pod ich adresem.

Wyspa, my dwoje, ptactwo i głośny żabi koncert. Sielanka.

Rano jak zwykle świtkiem białym czyli około południa ruszamy dalej. Pogoda super, woda nas schładza, niby idealne warunki powiosłować ale komu by się chciało. Woda sama niesie, czasem Małgosia powiosłuje a ja robię to co mi wychodzi najlepiej, czyli nic!

To, dlaczego tak sobie cenię ten termin to „żabowisko”. Odgłosy tak głośne jak jadącego pociągu, (dosłownie). Harmider przeogromny, jeden głośny żabio-sex-wrzask. Czasem jakiś pojedynczy skrzek głośniejszy od innych.
Wszędzie tam gdzie troszkę płycej takie stworzonka.


Góry lubię ale takie widoki też.


Mijamy naszą ukochaną krowią wysepkę gdzie kiedyś pod tym dębem nocowałem
 

Długo podziwiamy łosia. On stał i gapił się na nas, my staliśmy i gapiliśmy się na niego, czasami tylko spoglądając na żerujące obok żurawie


Potem nasze leniwe niepływanie doniosło nas w stronę łazikującego lisa

Oba zwierzaki, szczególnie lisek, nie były daleko ale jak się ma nędzny aparat to i trudno wyraźnie zwierzaki ująć.

Wreszcie po dziesięciu km niewiosłowania biwak na kolejnej krowiej wyspie.
Obowiązkowa kąpiel moja i Małgosi I

czuliśmy się jak  na grzbiecie wielkiego, ogromnego stwora. Wszystko dookoła pulsowało życiem. Hałas jazgot, gęganie, skrzeczenie, przelatujące ptactwo,
Pojawił się okazały zaskroniec, żmii Małgosia zdjęcia nie zrobiła, lenistwo

biwak

zachód słońca

ot – zwykły dzień na wyjeździe.

Cdn.

forum.outdoor.org.pl

Biebrzańskie bagna część drugaa
« dnia: Maj 20, 2012, 18:44:03 »

Offline MichalN

Odp: Biebrzańskie bagna część drugaa
« Odpowiedź #1 dnia: Maj 20, 2012, 20:00:04 »
Jak zwykle fajne, ba, piękne fotki, z jeszcze piękniejszego miejsca.
Dolina Biebrzy już od dłuższego czasu mnie wzywa, jako wędkarza, turystę, od niedawna rowerzystę, a i dmuchańcem bym spłynął.
Normalnie muszę się zdecydować, zapakować w PKP do Osowca i pozwiedzać.

Offline tp



  • Pomógł: 19

Odp: Biebrzańskie bagna część drugaa
« Odpowiedź #2 dnia: Maj 24, 2012, 23:43:46 »
Kończy się kolejny dzień, czas myśleć o biwaku. Mała wysepka za większą. Obie użytkowane rolniczo. Ślady krów, sporo pniaków po wyciętych drzewach.
Lata już nie te by robić po czterdzieści km. Zapada decyzja. Lądujemy. Miejsce piękne.
Niedaleko od brzegu wyłażą liście grążeli, jeden grążelek myśli już o kwitnięciu.


Najpierw kąpiel

a później siedzimy blisko brzegu, słuchamy najwspanialszego koncertu - żaby i usypiające ptactwo.
Jedno tylko przeszkadza, krążąca po Biebrzy (z uporem maniaka), motorówka.
Rano tak samo.
Siedzimy, cichutko rozmawiamy a tu pojawiają się dwaj goście. Solidne chłopy w woderach z wędkami w garści. Po grzecznym przywitaniu  zdziwiony dopytuję się co ich tu przyniosło.
Okazało się że po prostu kryją się przed strażą parku. Śmiali się że strażnicy tylko wodę mącą i park benzyną zasmradzają. Z ich słów wynikało że popływają ze dwie godziny a potem sami łowią. Wieczorem podobnie. Posiedzieli dłuższą chwilę i poszli dalej łowić.

Spakowaliśmy się i w drogę. Pomimo niskiego stany wody w tym roku mijaliśmy sporo topielców.
Ohyda?


Troszkę się sprężyliśmy, mijamy Brzostowo i od razu przypomniała mi się znajoma "Buba" i Jej cykl z promami


Powoli kończymy spływ Biebrzą


I niestety nie możemy znaleźć miejsca na biwak. Nie mamy zwyczaju kryć się po krzakach. Musi być widok na wodę i rozległa panorama łąk


Do Łomży trasa dość ładna


Niestety brakuje zadowalającego nas miejsca na biwak. Mijamy miasto i wreszcie jest super; widoki jakie lubimy, łagodne wzgórza, dużo lasów.


Na ostatni biwak wybraliśmy nadrzeczną skarpę

górującą nad rozległą łąką, częściowo zadrzewioną. Pięknie i pusto.

Wieczorem krótko trwająca burza i kolejny zwykły wieczór ---  z tyłu las, z prawej strony rzeki rozległa łąka, z lewej nadnarewskie lasy łęgowe, przy brzegu olcha z bocianim gniazdem. Musiały już się wykluć małe boćki. Dorosłe ptaki kursowały z jedzeniem klekocząc przy lądowaniu.
A my wygodnie siedząc, pijąc piwo (Małgosia) zajadaliśmy się ziemniaczkami z ogniska i innymi łakociami.

Sorry że tak się rozpisałem ale biebrzańskie okolice to moje ulubione okolice a leniwe pływanie dobrze zaopatrzonym w wiktuały i napitki kajakiem przebija atrakcyjnością góry.
Szczególnie latem, w upał, ze współczuciem myślę o turystach uginających się pod ciężkim plecakiem.

Offline prosiakt



  • Pomógł: 30
  • nie jest tak źle , mogło być gorzej ...

Odp: Biebrzańskie bagna część drugaa
« Odpowiedź #3 dnia: Maj 25, 2012, 02:01:11 »
Biebrza ... wiele miłych dni tam spędziłem podczas studiów, spływ kajakowy także byśmy chcieli znów powtórzyć . Twierdza Osowiec - jedno z ciekawszych miejsc które wtedy odwiedziłem - zwłaszcza kiedy  oprowadzał nas wuj naszego kolegi - emerytowany już wojskowy .
Fajne zdjęcia i dziki za przypomnienie starych dobrych lat  - się rozmarzyłem :)

Offline Piotrek



  • Pomógł: 79

Odp: Biebrzańskie bagna część drugaa
« Odpowiedź #4 dnia: Maj 25, 2012, 07:32:51 »
Ja pier... ile wody. Już od samego patrzenia można reumatyzmu dostać. ;D
Ta padlina to dzik?

Offline iwonapro



  • Pomógł: 79
  • "Jak zjesz wykładowcę to kto da Ci wykształcenie?"

Odp: Biebrzańskie bagna część drugaa
« Odpowiedź #5 dnia: Maj 25, 2012, 14:37:09 »
Ta padlina to dzik?
Właśnie Tadek - u Was po staremu ;D

Offline tp



  • Pomógł: 19

Odp: Biebrzańskie bagna część drugaa
« Odpowiedź #6 dnia: Maj 25, 2012, 22:46:14 »
Ta padlina to dzik?
Właśnie Tadek - u Was po staremu ;D
Jakaś aluzja do naszych starych "zwłok"?  Kurtka, my nie jesteśmy jeszcze w takim stanie rozkładu!!!

forum.outdoor.org.pl

Odp: Biebrzańskie bagna część drugaa
« Odpowiedź #6 dnia: Maj 25, 2012, 22:46:14 »

Offline Ivan

Odp: Biebrzańskie bagna część drugaa
« Odpowiedź #7 dnia: Czerwiec 05, 2012, 09:45:10 »
Biebrza fajną jest :) Jestem tam ze dwa razy do roku służbowo nauke polske rozwinonć ;) Czasem śpię w okolicach twierdzy Osowiec. I sobie pomyślałem, że może bym kiedyś wpadł niesłużbowo. Że tak logistycznie zapytam: skąd wodę bierzecie? Cały zapas do kajaka czy filtrujecie czy jak? Bo żarcie to lekkie, ale woda (pitna) w takich miejscach jest dla mnie zawsze problemem, jest ciężka, a filtra nie mam.

Offline iwonapro



  • Pomógł: 79
  • "Jak zjesz wykładowcę to kto da Ci wykształcenie?"

Odp: Biebrzańskie bagna część drugaa
« Odpowiedź #8 dnia: Czerwiec 05, 2012, 11:09:04 »
Ta padlina to dzik?
Właśnie Tadek - u Was po staremu ;D
Jakaś aluzja do naszych starych "zwłok"?  Kurtka, my nie jesteśmy jeszcze w takim stanie rozkładu!!!
To była aluzja do zamiłowania do zwłok, o czym zapewne wiesz, a kokietujesz :)

Offline tp



  • Pomógł: 19

Odp: Biebrzańskie bagna część drugaa
« Odpowiedź #9 dnia: Czerwiec 08, 2012, 20:39:48 »
skąd wodę bierzecie? Cały zapas do kajaka czy filtrujecie czy jak? Bo żarcie to lekkie, ale woda (pitna) w takich miejscach jest dla mnie zawsze problemem, jest ciężka, a filtra nie mam.
Woda to nie problem. Problemem jest zabranie ilości piwa zadowalającą moją Małgosię. Mając dużo piwa można spoko walczyć z pragnieniem.
Zadowalamy się małą ilością wody. Ja sobie zwykle gotuję na biebrzańskiej wodzie. Staram się tylko pobierać ze starorzeczy lub z miejsc poza głównym nurtem.

Offline Ivan

Odp: Biebrzańskie bagna część drugaa
« Odpowiedź #10 dnia: Czerwiec 09, 2012, 08:21:31 »
Staram się tylko pobierać ze starorzeczy lub z miejsc poza głównym nurtem.
Hmm... Mi się zawsze wydawało, że to woda która się rusza jest mniej zanieczyszczona, a właśnie w wodzie stojącej rozwija się wszelka kiła-mogiła. Chociaż bardziej ma to zastosowanie za pewne w górach, a nie ciepłych wodach Biebrzy.


Offline Qb



  • Pomógł: 15

Odp: Biebrzańskie bagna część drugaa
« Odpowiedź #12 dnia: Lipiec 19, 2012, 19:20:14 »
kompas, kompas

 mówcie co chceicie ,ale dopiero w ten weekend przedzierając sie rowerem przez świetokrzyskie lasy zrozumiałem jak łatwo niepostrzęznie zmienic kierunek w trudnym terenie na przestrzeni 100-200 m-
ratuje tylko kompas w zegarku i sprawdzania  co chwila kierunku

a z nabieraniem wody tez mam jedno spostrzezenie- w głównym nurcie jest najwięcej paprochów

Offline Ivan

Odp: Biebrzańskie bagna część drugaa
« Odpowiedź #13 dnia: Lipiec 20, 2012, 08:28:46 »
kompas, kompas

 mówcie co chceicie ,ale dopiero w ten weekend przedzierając sie rowerem przez świetokrzyskie lasy zrozumiałem jak łatwo niepostrzęznie zmienic kierunek w trudnym terenie na przestrzeni 100-200 m-
hehe. Ja sobie kiedyś idę nocą przez bagna, świecę latarką na kopas, igła pokazuje wzdłuż obranego kierunku, jej czerwona strona tam gdzie mam iść, czarna strona na mnie, więc ok, bo miałem iść na północ. Zgasiłem latarkę, bo była pełnia, idę dalej, haszcze takie, że co chwila muszę zdejmować plecak bo łapią i nie chcą puścić. Co chwilę kontroluję kompas, w świetle księżyca nie widać koloru, ale igła nadal pokazuje wzdłuż kierunku, w którym podążam. Po jakimś czasie świecę latarką, kolory na igle odwrotnie :P ;D