Autor Wątek: Gorczańsko Sądeckie poszukiwanie jesieni  (Przeczytany 349 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Sted



  • Pomógł: 16

Gorczańsko Sądeckie poszukiwanie jesieni
« dnia: Listopad 10, 2019, 19:33:10 »
Wrzesień to dobry miesiąc na piesze wędrówki. Wakacje już się skończyły, mniej ludzi na szalkach nawet tych popularnych, słońce tak mocno nie doskwiera, mniejsze prawdopodobieństwo burz i zaczynająca się powoli paleta kolorów złotej polskiej jesieni. Mam dwa tygodnie urlopu więc będę znów monotematyczny i żadne tam plaże, drinki i palemki czyli jadzieeemmm w góry ;D Gorce, Pieniny i Beskid Sądecki to temat przewodni tej wędrówki i aż mi się uszy trzęsą na samą myśl gdy pakuję plecak a te błahe czynności związane z przygotowaniami przed wyjazdem zawsze sprawiają mi wielką frajdę :D

Dzień 1 – 8 września 2019 (niedziela)
Rabka Zdrój – Maciejowa – Stare Wierchy – Bukowina Obidiowska – Turbacz


W niedzielę o 5 srańca docieram do Krakowa gdzie wita mnie wielka ściana płaczu lejąca się z nieba, smog i zimno … jednym słowem pogoda paskudna w ujjj :( Pakuje się do busa i w tej perspektywie ruszam do Rabki Zdrój zastanawiając się czy taka pogoda czeka na mnie w Gorcach. Z każdą chwilą bliższą Rabce pogoda zdecydowanie się poprawia a w samym punkcie startu wychodzi nawet słońce i chyba mam znów szczęście będąc zdany na losy nieba ;) Ruszam czerwonym szlakiem do bacówki na Maciejowej i już zaczyna robić się tak ciepło że zostaje w samej koszulce . Jest niedziela i na trasie pojawiają się pierwsi weekendowi turyści, jedni zmierzający jak ja w stronę schroniska a inni już wracają po noclegu. Bacówkę na Maciejowej pamiętam z najlepszej jajecznicy jaką kiedykolwiek jadłem i całą drogę z Rabki do niej myślałem tylko o tym daniu :P Mniammmm nic się nie zmieniło i dalej zostaję przy tej opinii, muszę w końcu tam kiedyś zanocować. Kilku rowerzystów  mija mnie po trasie a ja dalej udaje w stronę schroniska na Starych Wiechach gdzie spotykam kolejnych niedzielnych turystów. Mam jeszcze dużo czasu i nie ma sensu  już iść na Turbacz, poza tym chcę sprawdzić zielony szlak prowadzący przez Parzygnatówkę i Bukowinę Obidowską. Gdy schodzę z Wierchów zaczyna lekko padać więc ewakuacja na przystanek autobusowy gdzie chroni się również inny wędrowiec kończący swój urlop. Pół godziny i pogoda wraca do normy, słoneczko pięknie świeci i nawet robi się dość gorąco :) Docieram na Bukowinę Obidiowską gdzie zielony szlak łączy się z czarnym i już dreptam sobie w stronę Turbacza przez Bukowinę Miejską. W oddali słychać góralskie śpiewy niosące się po całej Bukowinie i tak się zastanawiam czy to głos dobiegający z kaplicy papieskiej. Gdy tam dotarłem właśnie skończyła się msza i tylko zdążyłem na chwilę przed zamknięciem zajrzeć do środka kaplicy. Droga dość błotnista jak to wiele szlaków prowadzących na Turbacz od strony Nowego Targu ale tą razą nie było jeszcze takiej tragedii. Zanim wbije na schronisko idę jeszcze na Halę Długą na zachód słońca. Przewija się tylko dwójka turystów ze śnieżnobiałym pieskiem a ja sobie siedzę na ławeczce i cieszę że mogę tu być. W samym schronisku tylko kilka osób, bufet już zamknięty więc jem kolację z własnych zapasów i ląduje w pokoju wieloosobowym z kilkoma pozostałymi pasjonatami dłuższych wędrówek. Na jadalni do późna siedzi jeszcze grupa kilku rowerowych pasjonatów a ja muszę naładować telefon dlatego mimo woli słucham jak przez cały ten czas pier…olą o swoich wynikach, innych kolegów, kilometrach przejechanych itp. aż mnie spanie tam bierze i doładuje ten telefon jednak rano ;D
































forum.outdoor.org.pl

Gorczańsko Sądeckie poszukiwanie jesieni
« dnia: Listopad 10, 2019, 19:33:10 »

Offline Sted



  • Pomógł: 16

Odp: Gorczańsko Sądeckie poszukiwanie jesieni
« Odpowiedź #1 dnia: Listopad 10, 2019, 20:08:15 »
Dzień 2 -9 września 2019 (poniedziałek)
Turbacz – Kiczora – Przełęcz Knurowska - Studzionki


Się budzę, se patrzę za okno a tam leje, mgła, wieje jak kruca fusk, no tak to my się nie umawialiśmy , istny armagedon :( Ehhhh co tu robić, co tu robić ? Dobra idę spać dalej i na śniadanie melduję się przed 10 ale ta gra na zwłokę na razie nie przynosi rezultatów ;) Zamawiam jajecznicę i dostaję do niej jedną kromkę chleba :o się pytam czy to jakieś żarty i mnie pani daje jeszcze 2 kromki. No ceny jedzenia to tam niskie nie są i już by nie robili z siebie debili z tą jedną kromką ;D Jeden z panów który jest właścicielem białego pieska opowiada o swoich wędrówkach w dawnych latach po Rumuni i Ukrainie a ja chętnie nadstawiam ucha. Ok 11 przestaje padać i nie zamierzam siedzieć. Góry są piękne o każdej porze byleby nie padało ;) już jestem na Hali Długiej. Poniżej schroniska widoczność jest lepsza i wraz z utrata wysokości coraz bardziej się przejaśnia a momentami nawet wychodzi słońce tak że wiatrówką ląduje w plecaku. Na 17 prognozy wróżą burze i ulewę więc mam nadzieję zdążyć przed tą godziną na nocleg do stacji turystycznej państwa Chrobaków. Kawałek za Kiczorą jest polanka z ławeczką i dobrymi widokami na okolice, że musowo trzeba zrobić przerwę na batonika i kubek gorącej herbaty. Jak tak siedzę to mija mnie jedna grupka a za kawałek kolejny turysta i to wszystko jeśli by było o ten dzień w temacie napotkanych innych ludków ... takie coś to ja lubię ;D Na przełęczy Knurowskiej zaczyna się opad a że jest tam wiatka którą dostrzegam przypadkowo żal byłoby nie skorzystać i przeczekać na dodatek zajadając tradycyjne kabanosy które zabieram na każdy wyjazd. Gdy opad ustaje ruszam czerwonym szlakiem w kierunku Studzionek cały czas słysząc w oddali nieuchronnie zbliżającą się burzę. O 17 melduję się w prywatnym schronisku państwa Chrobaków i pięć minut potem zaczyna się konkretna burza i oberwanie chmury trwające z dobre 2 godziny. Czyli te prognozy godzinowe nawet się sprawdzają. Oprócz mnie gości tam również małżeństwo które idzie częściowo GSB a które widziałem również na Turbaczu. Gospodyni pyta mnie czy za 20 zł jestem chętny na dwudaniowy obiad z kompotem i już się zajadam tymi pysznościami w ludzkiej cenie :P jak sobie przypomnę ceny na Turbaczu to szkoda gadać. Towarzysze również jedzą i tak w jadalni sobie rozmawiamy o górach, i z ciekawością słucham ich opowieści o rowerowej Gruzji…może kiedyś ;) Pojawiają się na obiedzie także pozostali domownicy i wiekowy pan Chrobak który kondycje i poczucie humoru ma w bardzo dobrej formie ;D








 













Offline Sted



  • Pomógł: 16

Odp: Gorczańsko Sądeckie poszukiwanie jesieni
« Odpowiedź #2 dnia: Listopad 10, 2019, 20:48:53 »
Dzień 3 – 10 września (wtorek )
Studzionki – Lubań – Tylmanowa


Dziś będzie żyleta :D Widok z okna pokoju na Tatry mówi sam za siebie i już śniadanko, pakowanko i ruszamy na Lubań. Jeszcze tak stoję sobie przed wejściem do lasu na wzniesieniu i podziwiam z jednej strony Studzionki a z drugiej widok na Tatry. Słonko z każda chwilą coraz mocniej praży ale szlak na Lubań prowadzi przez las więc jestem dobrze osłonięty. Krem do opalania w mini słoiczku 10 ml zawsze czeka w gotowości od kiedy tak mnie zjarało na facjacie w kwietniu w żywieckim gdy nie miałem kapelusza jak teraz :P Po drodze spotykam tylko 2 osoby i sama trasa trzeba przyznać że jest bardzo długa i uboga w widoki. Przed kulminacja Lubania postanowiłem jeszcze odbić poza szlakiem i dojść do ruin dawnego schroniska które znajduje się przy zielonym szlaku prowadzącym z Grywałdu. Samo podejście z tego schroniska daje konkretnie w kość swoim przewyższeniem :-\  schodzenie tam po deszczu bez kijków może być bardzo niebezpieczne. Melduję się w nieczynnej bazie namiotowej pod Lubaniem i już mnie mały głodek żyć nie daje i zamawiam mu kabanosy o smaku pizzy które już mu nie smakują i zgłasza mnie oficjalny protest że odwalam popelinę takim menu ;D Ja mu dam następnym razem…ja mu dam …francuski piesek >:( Przychodzi również rodzinka z małym berbeciem w nosidełku i drugim trochę starszym które kręci się obok i tak mnie rzecze „ zjadłbym kabanosa „  szast prast podchodzi i buchnął mi jednego ;D Śmieszna sytuacja bo rodzice przepraszają a ja się śmieję i mówię mu smacznego i że nic się nie stało. Jestem drugi raz na Lubaniu i analogicznie kiedy byłem tu we wrześniu o tej samej porze padał śnieg z deszczem a z widoków nic nie było. Teraz pogoda jest bajeczna więc posiadówka na wieży widokowej im. Majora Józefa Chlipały „Lubańskiego” trwała dobre dwie godziny. Co ja Wam będę opowiadał … popatrzcie sami :D Jest tak przyjemnie że odwlekam marsz aby tylko zdążyć na styk przed zmrokiem. Zejście przez Makowice zielonym szlakiem do Tylmanowej Rzeki jest na końcowym odcinku dość strome i staram się oszczędzać kolana żeby nie powróciła dawna przypadłość a kijki są nieodzownym elementem który niweluje te obciążenia. Ten kto zamierza wchodzić na Lubań tym wariantem niech przygotuje się na konkretne litry potu i dość monotonna trasę .Po zejściu szukam noclegu i pani w sklepie mnie uświadamia że tu nic nie ma więc odpalam internety i 2 km dalej w stronę Krościenka już po nocy idąc znajduję kwaterę w bardzo fajnych warunkach za 30 zł.
























































Offline Sted



  • Pomógł: 16

Odp: Gorczańsko Sądeckie poszukiwanie jesieni
« Odpowiedź #3 dnia: Listopad 10, 2019, 21:19:04 »
Dzień 4 – 11 września 2019 (środa )
Tylmanowa – Zabrzeż – Koziarz – Dzwonkówka – Przehyba

Czekam na busa do Zabrzeża i choć dość zimno z rana to niebo bez jednej chmurki, słonko świeci i zapowiada się kolejny upalny dzień. W sklepie uzupełniam prowiant i potrzebuje tylko pół chleba a pani jest tak miła i jeszcze tą połóweczkę kroi w kromeczki co jednak jest bardzo miłym gestem a właśnie takie sytuacje przywracają wiarę w bezinteresowność :D Przy kościele po minięciu mostu wkraczam na asfaltowy rowerowy odcinek Velo Dunajec który łączy się z żółtym szlakiem prowadzącym na Koziarz. Mija mnie duża grupa rowerowa Niemców i muszę przyznać że takie trasy na rower są fenomenalne. Okolice Łącka słyną ze śliwowicy i sadów z tym owocem i kiedy przechodzę obok takiego jednego buchnąłem 3 dorodne śliweczki które smakowały wyśmienicie ;D Po dotarciu na Cebulowkę szlak ponownie prowadzi asfaltem ale jest to tak urocza trasa że nie przywiązuję do tego aż takiej wagi. Widoki w wielu miejscach są pierwsza klasa i bardzo polecam tą niezbyt forsowną trasę ;) Na jednej z polanek z widokami urządzam sobie przerwę na drugie śniadanie i wyskakuje z butów i skarpetek dając odpocząć nogom. Słońce nie daje o sobie zapomnieć a niestety buty wysokie tym razem zapodałem na ten wyjazd w obawie przed błotami i deszczem. Na Koziarzu znajduje się porządna wieża widokowa i tam spędzam kolejna godzinę podziwiając panoramy Beskidu Sadeckiego i Gorców. Trasa z Koziarza przez Dzwonkówkę na Przysłóp jest jedną z moich ulubionych w tym rejonie i bardzo przypomina klimat Beskidu Niskiego ze swoimi przysiółkami :) Dalej zamiast czerwonym szlakiem na Przehybę wybrałem wariant równoległą drogą leśna położoną poniżej szlaku i już częściowo idąc po nocy słyszałem w oddali ryk zwierząt zastanawiając się czy to rykowisko czy swój głos daje niedźwiedź :o Mój spacer w pełni księżyca był znacznie szybszy dzięki tym odgłosom ;D i tak zameldowałem się na nocleg w schronisku gdzie oprócz mnie były jeszcze tylko z 3 osoby a ja wylądowałem sam w pokoju co było mi bardzo na rękę.




















































Offline Sted



  • Pomógł: 16

Odp: Gorczańsko Sądeckie poszukiwanie jesieni
« Odpowiedź #4 dnia: Listopad 10, 2019, 22:03:32 »
Dzień 5 – 12 września 2019 (czwartek)
Przehyba – Niemcowa – Piwniczna – Hala Pisana – Hala Łabowska


Kolejny dzień smażalni i niespiesznie wychodzę ze schroniska zastanawiając się czy iść do schroniska na Hali Łabowskiej przez Rytro czy przez Piwniczną Zdrój. Wielką Radziejową z wieżą widokowa w remoncie odpuszczam i wariantem szlaku narciarskiego zmierzam na Niemcową. Po drodze spotykam paru rowerzystów i kilka większych grup w tym obcokrajowców w emeryckim wieku co jednak jest dla mnie zaskoczeniem z uwagi na powszedni dzień tygodnia ;) Na Niemcowej decyduję się na wariant żółty w stronę Pwinicznej ponieważ nigdy nim nie szedłem i w pewnym momencie nawet przeoczyłem odbicie i wylądowałem na jakiejś trasie narciarskiej która okrężnie poprowadziła mnie na powrót na żółty szlak ;D Głód już dość mocno doskwierał a pamiętałem że Dave w swojej majówkowej relacji podżyrował jeden lokal, więc odpalam interneta i odczytuję  namiary w jego relacji ;) Tak wylądowałem w pizzerii „Na szlaku” i szukam w menu tego schaboszczka a tu masz Ci los  :'( nie ma nic takiego. Obrałem wariant na pierogi z  mięsem i mini pizzę :P W oczekiwaniu na posiłek przeczytałem ciekawą informację w barze o niebezpieczeństwie grzywny w wysokości 50 zł gdybym dopuścił się niecnego czynu i napił własnego napoju ;D Pragnienie już mnie doskwierało ale bałem się z partyzanta chlipnąć z własnej butelczyny H2o ;D Pierożki w porządku a pizza słaba i tyle mam do powiedzenia w tym temacie. Idę jeszcze do sklepu uzupełnić zapasy i wkraczam na zlikwidowany wariant żółtego szlaku który prowadzi przy pijalni wody by po pół godzinie marszu już połączyć się z prawilnym. W czerwcu dałem się złapać na nowy wariant  >:( jednak ten stary jest znacznie przyjemniejszy a co ważniejsze obfituje na początku w lepsze widoki. W Jarzębakach znajduje się specyficzny domek z ozdobami zaraz na początku i z gospodarzem ucinamy sobie kwadrans pogadanki o dawnych czasach jak mu się tu żyło na takim odludnym przysiółku z kilkoma domostwami kiedy musiał z buta przez te śniegi chodzić do szkoły do pobliskiej Łomnicy. Miałem ochotę na piwko w tym sklepiku obok ale rozmówca mówi że ta młoda pani co go prowadzi poszła na grzyby a ma tylko 80 lat ;D A tak poza tym to przepiękne miejsce i kawałek dalej po minięciu domów zrobiłem sobie posiadówkę … tadaaaammm ;D w końcu nigdzie mi się nie spieszy a te momenty zachwytu nad otaczającą przyrodą są zawsze esencja moich wędrówek :) Hala Pisana wita mnie zmierzchem a że się zasiedziałem wcześniej to do lasu wkraczam po zmroku i słyszę kilkadziesiąt metrów w głębi zwierzę które zrywa się do biegu aż się gałęzie łamią …mało zawału nie dostałem ;D W schronisku tylko kilka osób i pani mnie informuje że prosi o oszczędność wody ponieważ susza w tym roku jest bardzo duża. Dociera jeszcze chłopak idący GSB i opowiada że utopił w deszczu telefon na Babiej Górze a podczas noclegu w bazie namiotowej na Lubaniu dobrze go wypizgało a pamiętam że tamta noc była rzeczywiście zimna.

C.D.N.   ;)



Boszeeee majtasy na pierwszym planie  ;D





























































« Ostatnia zmiana: Listopad 10, 2019, 22:14:19 wysłana przez Sted »

Offline Grzesiek



  • Pomógł: 33

Odp: Gorczańsko Sądeckie poszukiwanie jesieni
« Odpowiedź #5 dnia: Listopad 11, 2019, 06:02:23 »
Jeżeli możliwy jest "Koncert życzeń" , to ja bym poprosił jakieś zdjęcia z Niemcowej.
Dość często bywałem tam na początku lat '80-tych.
Zrób staremu taką podróż sentymentalną... Nie daj się prosić.. ;)

Offline dave

Odp: Gorczańsko Sądeckie poszukiwanie jesieni
« Odpowiedź #6 dnia: Listopad 11, 2019, 08:44:04 »
Pierożki w porządku a pizza słaba i tyle mam do powiedzenia w tym temacie

Schaboszczak był prima sort, no ale to danie ciężko zepsuć. ;)

Jak zwykle fajny cykl się zapowiada, zrobiłem sobie kawę i szczekam na ciąg dalszy. ;)

forum.outdoor.org.pl

Odp: Gorczańsko Sądeckie poszukiwanie jesieni
« Odpowiedź #6 dnia: Listopad 11, 2019, 08:44:04 »

Offline Sted



  • Pomógł: 16

Odp: Gorczańsko Sądeckie poszukiwanie jesieni
« Odpowiedź #7 dnia: Listopad 11, 2019, 12:07:18 »
Jeżeli możliwy jest "Koncert życzeń" , to ja bym poprosił jakieś zdjęcia z Niemcowej.
Dość często bywałem tam na początku lat '80-tych.
Zrób staremu taką podróż sentymentalną... Nie daj się prosić..

Grzesiek mam tylko te 2... no zabijcie mnie ale nie mam więcej  :'(
Może Dave który tam się kręcił albo któryś z forumowiczów Cię poratuje...no poratujcie chopaaa nie krępujcie się i wrzucajcie tutaj zdjęcia  ;D




Offline dave

Odp: Gorczańsko Sądeckie poszukiwanie jesieni
« Odpowiedź #8 dnia: Listopad 11, 2019, 13:16:35 »
:'(
Może Dave który tam się kręcił albo któryś z forumowiczów Cię poratuje...no poratujcie chopaaa nie krępujcie się i wrzucajcie tutaj zdjęcia 

Też nie bardzo mam czym, pamiętam że mnie tam słońce strasznie grzało w dekiel. ;)

Offline Sted



  • Pomógł: 16

Odp: Gorczańsko Sądeckie poszukiwanie jesieni
« Odpowiedź #9 dnia: Listopad 11, 2019, 15:11:17 »
Dzień 6 – 13 września 2109 (piątek)
Hala Łabowska – Łomnica – Piwniczna – Chatka na Magórach


Dalszy ciąg upałów a ja niebieskim szlakiem przez Halę Skotarki i Piekiełko zmierzam do Piwnicznej Zdrój. W lutym miałem zamiar tym szlakiem nawet dojść z Łomnicy do schroniska ale strach mnie obleciał i poszedłem drogą leśną poniżej poza szlakiem ;D  Dobrze zrobiłem bo ten wariant jest dla mnie nowością i końcowy odcinek od Hali na Groniu jest okrutnie stromy. Dostałbym wtedy pewnie dobrze po dupie. Pierwsi weekendowi turyści idą z naprzeciwka a ja zmierzam do Łomnicy. W planie była też trasa szlakiem rowerowym na Groń i powrót przez Jarzębaki ale tak grzało że nie miałem już siły na ten kawałek asfaltu. Kontynuuje dalej niebieskim i przed Kicarzem na łączce robię sobie przerwę na leżakowanie ;) Rolnicy wypalają trawy i aż muszę iść krótki odcinek na bezdechu żeby się nie za czadzić :P Przez Kicarza ląduje w Piwnicznej Zdrój i idę na zestaw obiadowy do lokalu w centrum. No jak zupka dobra to drugie danie tragedia :-\ Dalej już przez miasteczko kawałek i jestem na szlaku zielonym który idzie granicą. Samo podejście tym asfaltem jest bardzo męczące i następną razą muszę zacząć już konkretnie od samej granicy od Popradu. Do Chatki na Magórach dotarłem chwilę przed zmrokiem i trochę martwiłem się o nocleg ze względu na początek weekendu. Na szczęście nikogo nie było ale właściciele oznajmili że w tym roku jest straszna susza i są problemy z wodą i żeby się umyć trzeba brać wodę z baniaków ;D Wieczorem dotarła jeszcze duża grupa znajomych świętować urodziny.





































Offline Sted



  • Pomógł: 16

Odp: Gorczańsko Sądeckie poszukiwanie jesieni
« Odpowiedź #10 dnia: Listopad 11, 2019, 15:59:24 »
Dzień 7 – 14 września 2019 (sobota)
Chatka – Eliaszówka – Obidza – Przełęcz Rozdziela – Wysoka – Durbaszka


Poranek jest naprawdę chłodny i ten przeszywający wiatr robi swoje. Na Eliaszówce porządna wieża widokowa ale cały południowy odcinek zasłonięty jest przez drzewa i widoki z niej mają się nijak do Lubania czy Koziarza :P Zmierzając do Obidzy mijam duże grupy turystów, harcerzy a w samej Obidzy to już istne tłumy na dodatek jakiś bieg jeszcze :o ehhh i to jest to czego tak nie cierpię. Ruszam niebieskim szlakiem przez Szczob ale można zrobić taki myk i zejść ze szlaku 20 metrów w bok  ;D iść łąkami z których rozciągają się piękne panoramy a idąc szlakiem mamy to zakryte przez drzewa. Na Przełęczy Rozdziela robię sobie godzinna przerwę na jedzenie a czas umilają mi fenomenalne widoki Pienin i Radziejowej :D Pogoda od Obidzy wróciła do normy i nastąpił dalszy ciąg grzania tylko wiatr dość dobrze to niwelował. Przed Wysoką spotykam kolejna grupę harcerzy a sam wchodzę na nią od wschodniej strony poza szlakiem. Powiem Wam tak nie próbujcie tego wariantu bo jest on bardzo niebezpieczny :-\ Myślałem że nie dam rady a już pod samym szczytem jest wydeptana ścieżka która prowadzi do prawidłowego wejścia. Zejścia tą stromizną sobie nie wyobrażam brrrr. Na samej Wysokiej tylko 2 osoby ale pora już późna i oni schodzą a ja jeszcze sobie siedzę czekając na zachód słońca. Do schroniska pod Durbaszką docieram chwile po zmroku a tam tłumy :o Ląduję na stryszku z opcja gleba za 12 zł i mi pasi bo jestem tam sam. W schronisku trwał jakiś zlot miłośników poezji śpiewanej a na kolację zajadałem się przepysznym bigosem i żurkiem uczestnicząc poniekąd w tej imprezie.




































































Offline Sted



  • Pomógł: 16

Odp: Gorczańsko Sądeckie poszukiwanie jesieni
« Odpowiedź #11 dnia: Listopad 11, 2019, 16:26:59 »
Dzień 8 - 15 września 2019 (niedziela)
Durbaszka  - Sokolica - Krościenko


Śniadania w tym przybytku to dla mnie jakiś fenomen :o Za 10 zł dostaje jajecznicę z chyba 10 jajek, bochenek chleba, masełko, dżem, dzbanek herbaty, 10 plastrów wędliny, 10 plastrów sera. Najadłem się jak bąk i jeszcze kanapki na cały dzień zrobiłem. No powiedzcie mi ze to nie jest jakiś zjawisko za dyszkę ;D Nie spieszę się zbytnio a jak wychodzę na szlak to tam już tłumy i na dodatek jakiś bieg. Odbijam na Wysoki Wierch z widokiem na Tatry i Słowację szukając ukojenia i odosobnienia. Grzeje w dekiel okrutnie ale widoki z tego miejsca są miód malinka :D Dalej przez Szafranówkę i tam konkretne zejście do przeprawy promem przez Dunajec. Tylko ja podchodzę na Sokolicę a wszyscy już wracają. Mam nadzieję że punkt kasowy będzie zamknięty i wejdę za darmoszkę ale masz Ci los jeszcze czynny ;D To na ławeczce robię sobie przerwę na jedzonko i nie mija 10 minut i punkcik zamykają . Już jestem na Sokolicyi i musze przyznać że ta miejscówka dupy nie urywa i o wiele lepsze widoki są na takiej Przełęczy Rozdziela czy Wysokiej. Posiedziałem trochę i czas się zbierać do Krościenka. Miałem w planach jeszcze Trzy Korony ale się zasiedziałem w innych miejscach i pora była już późna.


















































Offline Sted



  • Pomógł: 16

Odp: Gorczańsko Sądeckie poszukiwanie jesieni
« Odpowiedź #12 dnia: Listopad 11, 2019, 17:06:41 »
Dzień 9 – 16 września 2019 (poniedziałek)
Krościenko – Ochotnica – Gorc Kamieniecki – Jaworzyna Kamieniecka – Turbacz


Rano busem udaje się do Tylmanowej Rzeki a następnie stopem docieram do Ochotnicy i zielonym szlakiem zmierzam przez Jaworzynę Gorcowską na Gorc Kamieniecki. Przechodzę obok nieczynnej studenckiej bazy namiotowej a po drodze mija mnie jakiś rowerzysta. Od rana znów grzeje ale już na samej wieży widokowej wychodzą chmury i widoki niestety nie są zbyt dobre, na dodatek okrutnie pizga ??? Zielonym szlakiem dalej zmierzam przez Przysłop i pogoda z każdą chwila robi się coraz gorsza ale na szczęście nie pada deszcz. Po drodze spotykam tylko 3 osoby a także słyszę ponownie ryki zwierząt które jak sadze muszą pochodzić z rykowiska bo mechanizm wyparcia ryków migrujących niedźwiedzi nie dopuszcza tego do mojej świadomości ;D Trasa wiedzie przez rezerwat ścisły w którym widać zachodzace procesy natury nietknięte przez rękę człowieka. W schronisku na Turbaczu dostaję pokój wieloosobowy i jestem w nim sam bo w schronisku tylko kilka osób.














































































Offline Sted



  • Pomógł: 16

Odp: Gorczańsko Sądeckie poszukiwanie jesieni
« Odpowiedź #13 dnia: Listopad 11, 2019, 17:13:36 »
Dzień 10 – 17 wrzesnia 2019 (wtorek)
Turbacz – Gorc Troszacki – Przełęcz Przysłop


To ostatni dzień mojej wędrówki, na szczęście nie pada, więc liczę na piękne pożegnanie z górami  ;) Ruszam przez Halę Turbacza na której znajduje się Szałasowy Ołtarz upamiętniający mszę świętą którą w 1953 odprawił tam Karol Wojtyła dla wędrującej z nim grupy młodzieży akademickiej. Ciekawostką jest to że msza została odprawiona twarzą do wiernych co było swego rodzaju nowością mającą dopiero nastąpić w kościele. Od Czoła Turbacza już żółtym szlakiem docieram do Gorca Kamienieckiego przez mokre trawy i nie jest to zbyt przyjemne. Mgła nie odpuszcza na chwile i trochę jestem zły że taki numer wykręcają mi góry ostatniego dnia ;D Po dotarciu do przełęczy Przysłop pozostaje wsiąść do busa i wracać do domu.

The End  :)