25% zniżki na Fjord Nansen i 15% na resztę

Autor Wątek: Pożegnanie sezonu w Górach Bardzkich 23-25.11.2017r.  (Przeczytany 1547 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline dave

Pożegnanie sezonu w Górach Bardzkich 23-25.11.2017r.
« dnia: Listopad 26, 2017, 13:06:29 »
Podobno w listopadzie nie warto jeździć w góry. Jesiennych kolorów już nie ma, a na zimowe wyże jeszcze zbyt wcześnie. Szaro, ponuro, pada, wieje... lepiej zostać w domu. Ja osobiście z tą tezą całkowicie się zgadzam i dlatego pozwolę sobie ją podeprzeć jakimś zdjęcidłem. Trawersik Młynarza (412 m npm):



I odcinek Przełęcz Mikołajowska - Wilczak (633 m npm):



Ciąg dalszy nastąpi, jak tylko parę spraw ogarnę. ;)


Offline misiak76



  • Pomógł: 38

Odp: Pożegnanie sezonu w Górach Bardzkich 23-25.11.2017r.
« Odpowiedź #1 dnia: Listopad 28, 2017, 14:49:40 »
Hmmm. Quźwa ile można czekać ;)

Wysłane z mojego ONEPLUS A3003 przy użyciu Tapatalka


Offline dave

Odp: Pożegnanie sezonu w Górach Bardzkich 23-25.11.2017r.
« Odpowiedź #2 dnia: Listopad 28, 2017, 16:40:04 »
Ostatni miesiąc nie sprzyjał mojej aktywności fizycznej. Dość długa walka z upierdliwym choróbskiem spowodowała, że po powrocie z mojego ostatniego wypadu w Sudety ilość zażywanego przeze mnie ruchu, była bliska zeru. Gdy wreszcie wyszedłem na prostą, stwierdziłem, że przydałby mi się jakiś lajtowy wypad w góry. Ot tak, żeby się rozruszać, sprawdzić stan organizmu i poprawić przy okazji nieco wydolność. Nie mogły być to zatem góry zbyt forsowne. Początkowo myślałem, żeby wystartować w Góry Kaczawskie i połączyć je może z Sokolikami, ale przypomniałem sobie, jak bardzo latem podobał mi się widok na Góry Bardzkie, z okien pociągu zmierzającego do Kłodzka. Tak, to było zdecydowanie to.

23.11.2017r.: PKP Kłodzko Miasto - Mariańska Dolina - Szyndzielnia - Obszerna - Jedlak - Kłodzka Góra - Gajnik - wypłaszczenie między Gajnikiem a Ostrą Górą

Standardowo za środek lokomocji obieram pociąg. W drodze do Poznania doznaję nagłego olśnienia - zapomniałem spakować papieru toaletowego. :D Szybkie uzupełnienie ekwipunku w dworcowej Biedronce i dalsza droga przebiega już bez przeszkód. Banę opuszczam na stacji Kłodzko Miasto i swoje kroki kieruję - tak tak, dobrze zgadliście ;) - do "Małgosi" na jakiś konkretny obiadek. :)

Zamawiam sobie schaboszczaka z ziemniakami i surówką, ale nadal jestem głodny... tak być nie może. Domawiam zatem dużą pomidorówkę, o tak, teraz mogę powiedzieć, że zjadłem obiad. :D Po opuszczeniu tego znakomitego baru kieruję się na ul. Śląską, skąd odnajduję szlak żółty, prowadzący na Kłodzką Górę. Początkowo idę asfaltem przez miasto, po dotarciu do Mariańskiej Doliny, gdzie kończą się zabudowania Kłodzka, wyjmuję z plecaka kijki i aparat. Całej tej operacji towarzyszą utyskiwania jakiegoś pijaczka, żalącego mi się, że kobieta go właśnie wywaliła... no cóż, życie... było nie zionąć jej prosto w japę przetrawionym jabcokiem. Życząc miejscowemu powodzenia, zmierzam na Szyndzielnię, podejście na 405 m npm prawie mnie pokonuje :D i zaczynam się zastanawiać, czy ten wyjazd był aby na pewno dobrym pomysłem. Na szczycie Szyndzielni znajduje się zabytkowa wieża widokowa. Budowla jest co prawda nieczynna, ale zdecydowanie ma swój klimacik:



Dalsza droga wiedzie przez zbocze Kostrej (491 m npm). W okolicach zajazdu "Kukułka" znajduje się dobry punkt widokowy na Kłodzko, a rosnące gdzieniegdzie wysokie trawy nadają temu odcinkowi swoistego uroku:





Dalsza droga prowadzi przez las. Na rozdrożu spore ubytki w drzewostanie, częściowo spowodowane wiatrem, a częściowo gospodarką leśną:



Tutaj pozwolę sobię na małą dygresję. Gospodarka leśna w Górach Bardzkich prowadzona jest na pełnych obrotach. Drwale tną drzewa jak popadnie, te z oznaczeniami szlaku również idą pod topór. Szczytem wszystkiego jest odcinek niebieskiego szlaku prowadzący na Przełęcz Mikołajowską, gdzie całe otoczenie jest wycięte w pień i na przestrzeni ok. kilometra (!) nie ma ani jednego znaku. A o tym, jak po opadach wygląda szlak rozjechany przez ciągniki, to chyba pisać nie muszę. ;)

Tymczasem las się nieco przerzedza, z korzyścią dla walorów widokowych. Dla mnie równie istotne jest jednak powoli zachodzące już słońce:





Wiejący do tej pory leniwie wiatr zaczyna się nasilać. Na przełęczy Trzy Granice wyjmuję sobie już z plecaka czołóweczkę i zmierzam na Kłodzką Górę (757 m npm). Szczyt jest porośnięty gęstym lasem i nie oferuje żadnych widoków. Zdjęcie tabliczki jednak mam. ;)



Schodzę na siodło, gdzie żółty szlak krzyżuje się z niebieskim szlakiem Jakuszyce-Boboszów, którego fragmentem będę teraz szedł. Jest to drugi najdłuższy szlak w polskich Sudetach, Wikipedia określa jego długość na ok. 300 km. Inne internetowe źródła podają ok. 360. Za czasów ustroju powszechnej szczęśliwości szlak ten wchodził w skład Międzynarodowego Górskiego Szlaku Przyjaźni Eisenach-Budapeszt, a obecnie jest częścią Europejskiego długodystansowego szlaku pieszego E3.

Odpalam zatem czołówkę i zmierzam w kierunku Barda. Wiatr duje coraz mocniej, a ja powoli rozglądam się za jakimś sensownym miejscem na biwak. Kawałek osłoniętego przed wiatrem, płaskiego terenu byłby super, niestety póki co niczego takiego nie widzę. W ramach rekompensaty Gajnik (747 m npm) po ciemku:



Zaczyna mnie łapać lekki nerw, schodzę z Gajnika i dostrzegam pewne wypłaszczenie terenu, które w mojej ocenie z grubsza nadaje się do zabiwakowania. Dalej już nie szukam. Dochodzę do wniosku, że w późnolistopadowe wieczory nikt tędy chodzić nie będzie i bezceremonialnie rozbijam namiot na środku szlaku, a co. :) Wiatr nie ułatwia mi zadania, ale po kilku minutach trumna stoi. Domyślam się, że za dnia miejsce mojego biwaku jest świetnym punktem widokowym, mi jednak pozostaje obejść się smakiem:



Dłuższą chwilę odpoczywam w śpiworze, brak formy dał mi o sobie znać. Wreszcie jednak przygotowuję sobie kolację, skromna toaleta, przebieram się w świeże ciuchy... i tak nadszedł wieczór. Wiatr daje na całego, dobrze że zabrałem zatyczki do uszu... aż wreszcie udaje mi się zasnąć.

24.11.2017r: Wypłaszczenie między Gajnikiem a Ostrą Górą - Ostra Góra - Przełęcz Łaszczowa - Kaplica Górska - Bardo - Młynarz - Wielka Cisowa - Przełęcz Mikołajowska - Wilczak - Żdanów - Srebrna Góra - Centrum Turystyki Niekonwencjonalnej

Budzę się przed szóstą. Czuję lekki chłód na styku pleców z matą, pewnie nad ranem chwycił przymrozek. Jem śniadanie, zmieniam ciuchy i zaczynam zwijać barłóg. W międzyczasie coś tam zaczyna się przejaśniać:



Krótkie podejście i już jestem na Ostrej Górze (751 m npm). Nieco dalej widzę bardzo dobre miejsce na biwak, gdybym wczoraj wydłużył trochę trasę, nocowałbym w lepszych warunkach. Jak widać, nieznajomość szlaku szkodzi. ;)



Tymczasem schodzę na Przełęcz Łaszczową. Domyślam się, że jest to popularne miejsce odpoczynku, ale ze względu na bliskość drogi asfaltowej, wolałbym nocować w innym miejscu. Idę ku kaplicy górskiej, przy okazji podziwiając Góry Bardzkie w pełnej krasie:





Jestem już przy kaplicy. Okolica bardzo mi się podoba, mam wrażenie, że gdybym trafił tu miesiąc wcześniej albo miesiąc później, byłoby jeszcze ładniej:



Docieram do Źródła Marii. Tutaj robię sobie przerwę, czas na kawę:



Kawę wypito, wafelka zjedzono. Przy okazji uzupełniam wodę w źródle. Schodzę do Barda, które oddalone jest dosłownie o rzut beretem. Miasteczko ma swój urok:



W Bardzie nawet się nie zatrzymuję. Kontynuuję spacer niebieskim szlakiem w stronę Srebrnej Góry. Początkowo szlak jest prawie płaski, ale później idę stokiem Młynarza i... ooo tak, to jest zdecydowanie miejsce godne uwagi:





W okolicach Młynówki tak się zamyśliłem, że przegapiam odbicie szlaku w las (a miejsce oznaczone tak, że chyba tylko Stevie Wonder by nie trafił) i na rozdrożu tracę czas na poszukiwanie szlaku... którego tam nie ma. Cofam się zatem, idę w kierunku Wielkiej Cisowej. Szczyt wbrew nazwie wcale taki wielki nie jest, bo podawana przez mapę wysokość wynosi 580 m npm. W międzyczasie moją uwagę przykuwa oznakowanie, które każe mi wspiąć się na drzewo ;) :



Jako że wspinacz ze mnie taki jak z koziej pały sandały, idę dalej. Szlak na tym odcinku jest przepiękny i póki co bezludny:



Nastrój psuje mi nieco wspomniana przeze mnie wcześniej gospodarka leśna... te wycinki wyglądają mi na dość rabunkowe:



Gospodarka leśna ma również wpływ na wygląd moich butów. ;)



Apogeum cięcia przypada na zejście do Przełęczy Mikołajowskiej. Gdybyście tamtędy szli w najbliższym czasie po raz pierwszy w życiu, trzymajcie się cały czas szutrówki, bo wszystkie drzewa w bezpośredniem otoczeniu drogi są wycięte. Nie ma tam ani jednego znaku. Dopiero na samej przełęczy znajduje się znak nakazujący odbicie w lewo, ale łatwo go przegapić, jeśli człowiek nie ogląda się za siebie.

Dobry humor odzyskuję, zmierzając z Przełęczy Mikołajowskiej na Wilczak. Widoki są tam niczego sobie. ;)



Tymczasem schodze na Przełęcz Wilczą i zmierzam asfalcikiem do Żdanowa. Szlakowskaz podaje, że potrwa to pół godziny, ale nawet z szafą na plecach wyszło mi znacznie mniej. Żdanów przecinam w poprzek, przy szlaku jest tabliczka informująca o sklepie i wskazująca na jedno z domostw. Wdrapuję się znów wyżej, Żdanów zostaje za mną:



Srebrna Góra już niedaleko, a i widokowo jest przyzwoicie. :)





Mijam Fort Ostroróg i jestem już w Srebrnej Górze. Tymczasem zrobiło się ciemnawo. Pierwotnie miałem jeszcze zahaczyć o Góry Sowie, ale z pewnych względów musiałem zmodyfikować plany i wcześniej przerwać trasę. Postanawiam zatem uwalić się w jakiejś agroturystyce i z grubsza doprowadzić do porządku. W pierwszej napotkanej noclegowni starsza pani oznajmia mi, że nie ma miejsc (pod koniec listopada?). Hmm, skoro tak. Idę do Centrum Turystyki Niekonwencjonalnej, które jest zaraz obok. Dzwonię dzwonkiem, wychodzi dziewczyna z obsługi i oznajmia mi, że dziś ośrodek nieczynny i ona zaraz wyjeżdża, ale do środka mnie wpuści. :D Tym oto sposobem jestem całkiem sam w CAŁYM pensjonacie, dostaję do dyspozycji czajnik, klucze, krótką instrukcję obsługi ośrodka ;) i niby następnego dnia rano "ktoś" ma tu przyjechać. Gotuję sobie zatem obiadek i dalej to już wiadomo...

25.11.2017r.: Srebrna Góra - Zbąszyń

Powrotu miałem w sumie nie opisywać, ale ze dwa zdania może skreślę. Wymyśliłem sobie, że dotrę komunikacją publiczną do Ząbkowic Śląskich i dalej pociągiem z przesiadką w Kamieńcu do Wrocławia, a potem już luzik. Na przystanku PKS dowiaduję się, że w weekend ze Srebrnej Góry nic nie jeździ. Nastawiam się zatem psychicznie na przejście tego odcinka piechotą, podejrzewając że zarośniętego i ubłoconego faceta z szafą na plecach nikt nie będzie chciał podwieźć. Ledwo co opuściłem miejscowość i nawet nie zdążyłem pomachać ręką, a zatrzymuje się wypasiona audiczka Q5 z propozycją podwózki - za kierownicą starsza pani, w środku Radio Maryja na cały regulator. ;) W Stoszowicach przesiadam się na busa-chłodnię i tym oto sposobem cała droga zajmuje mi jakieś pół godziny. Rewelacja. Do Wrocławia zgodnie z planem, gdzie szybko łapię kibel Przewozów Regionalnych, a za bilet do Zbąszynia z przesiadką w Zielonej Górze, płacę u obsługi pociągu całe 14,70. ;)

A skąd tytuł tematu? Cóż, ze względu na brak zimowego szpeju, jestem zmuszony zawiesić szlajanko w tym stylu aż do przedwiośnia. Może jeszcze wpadnie jakiś wyjazd stacjonarny, ale to już raczej w przyszłym roku. To byłoby na tyle, oddaję głos do studia.

Offline misiak76



  • Pomógł: 38

Odp: Pożegnanie sezonu w Górach Bardzkich 23-25.11.2017r.
« Odpowiedź #3 dnia: Listopad 30, 2017, 00:20:34 »
No i ładnie :) Od Barda w kierunku Srebrnej Góry trasę będę chciał zrobić na wiosnę i dalej do Kudowy. Ogólnie mam zamiar zrobić trasę wokół Kotliny Kłodzkiej x tym, że chyba nie uda mi się zrobić tego na raz ;)

Wysłane z mojego ONEPLUS A3003 przy użyciu Tapatalka


Offline dave

Odp: Pożegnanie sezonu w Górach Bardzkich 23-25.11.2017r.
« Odpowiedź #4 dnia: Listopad 30, 2017, 09:26:13 »
Misiak, szlak Bardo-Srebrna Góra jest w pytę. Jeśli ktoś lubi kapuściane góry, myślę że będzie usatysfakcjonowany. ;) Fajny pomysł z tym przejściem dookoła Kotliny Kłodzkiej. Mnie się marzy przejście sudeckiego odcinka E3, nt. GSS jest w necie mnóstwo, a o tym szlaku jakoś cisza...

Offline misiak76



  • Pomógł: 38

Odp: Pożegnanie sezonu w Górach Bardzkich 23-25.11.2017r.
« Odpowiedź #5 dnia: Listopad 30, 2017, 10:17:27 »
Cały szlak E3 jest ciekawy ;) Ale pokonać to chyba może go tylko Leśna Dusza ;) Ja to w 50 etapach no chyba, że jakiś projekt z nim związany miałbym zrobić ;D

Wysłane z mojego ONEPLUS A3003 przy użyciu Tapatalka


Odp: Pożegnanie sezonu w Górach Bardzkich 23-25.11.2017r.
« Odpowiedź #6 dnia: Listopad 30, 2017, 22:53:02 »
Ciii... E3 w ogóle nie jest ciekawy i dlatego być może pokona go kiedyś Leśna Dusza :) Rumunia mogłaby się zmobilizować... Jakby ktoś dreptał przez Bramę Morawską to zapraszam na trail magic :)

A późnojesienna wycieczka bardzo fajna, tylko ten las...

forum.outdoor.org.pl


Offline iwonapro



  • Pomógł: 79
  • "Jak zjesz wykładowcę to kto da Ci wykształcenie?"

Odp: Pożegnanie sezonu w Górach Bardzkich 23-25.11.2017r.
« Odpowiedź #7 dnia: Grudzień 02, 2017, 20:33:52 »
Jak sięgam pamięcią chyba tylko trzy razy byłam w Bardzkich turystycznie. Poza tym były to same wycieczki geologiczne i właśnie z geologią mi się kojarzą (czyli dobrze) , np. Zdanów z pięknymi graptolitami - wymarłymi zwierzętami morskimi przypominającymi rośliny.

Offline michun



  • Pomógł: 0

Odp: Pożegnanie sezonu w Górach Bardzkich 23-25.11.2017r.
« Odpowiedź #8 dnia: Grudzień 10, 2017, 01:11:19 »
Dave już tak się wszędzie nie lansuj, bo przyjdę i zrobię ci kuku  ;D

Oż w mordę , stary odór...
"A droga wiedzie w przód i w przód
 Skąd się zaczęła , tuż za progiem..."

Offline dave

Odp: Pożegnanie sezonu w Górach Bardzkich 23-25.11.2017r.
« Odpowiedź #9 dnia: Grudzień 10, 2017, 07:57:49 »
Dave już tak się wszędzie nie lansuj, bo przyjdę i zrobię ci kuku  ;D

Oż w mordę , stary odór...

Wstawić relację na dwa fora to nie zbrodnia ;) zresztą sam widzisz że ruch na forach zamiera, może warto by spróbować jakoś to podtrzymać (i spiknąć się gdzieś przy okazji  ;) )

forum.outdoor.org.pl


 

25% zniżki na Fjord Nansen i 15% na resztę