Autor Wątek: [Sudety] Misiak w Karkonoszach -13-16.10.2017  (Przeczytany 1109 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline misiak76



  • Pomógł: 38

[Sudety] Misiak w Karkonoszach -13-16.10.2017
« dnia: Październik 29, 2017, 21:34:28 »
Karkonosze 13-16 października 2017 r.

Tradycyjnie planowałem wypad w listopadzie na wędrówkę w Karkonoszach. Z tym, że tak się złożyło iż zatęskniłem z żoną. Po krótkiej dyskusji czym jedziemy decyzja padła na pociąg ze względu, że nie będziemy mieli kompletu w samochodzie. Szybki zakup biletów w dniu 13 września na 13 października i tylko oczekiwanie. Tak tak z pewnością zauważyliście ten piątek 13-go ;) No cóż nikt z piłą nas nie gonił ale i tak po doświadczeniach z aurą w tym roku bardzo byłem nastawiony na deszcz, mróz i uj wie co jeszcze ;D
Kilka dni okazuje się, że pogoda będzie więcej niż zajebista, po prostu wooow.
Gorzej było z załatwieniem noclegu. Początkowo planowałem noclegi w Schronisku pod Łabskim Szczytem i w Schronisku na Hali Szrenickiej. Z tym, że na dwa tygodnie przed planowanym pobytem w żadnym schronisku polskim w tym regionie nie było miejsca...
Ja dałbym sobie radę i przespałbym się we wiatach choćby ale będąc z żoną i na dodatek miała to być jej pierwsza wędrówka od schroniska do schroniska z całym ekwipunkiem to nie chciałem jej zniechęcić do tego typu wędrówki.
Na urodziny kupiłem jej plecak i nawet nie zgadniecie jakiej marki...
hmmm no dobra powiem to Ospey Kyte 36 ;D
Pani na Hali w końcu mi powiedziała, że mam zadzwonić do niej za godzinę i znalazła 2 miejsca w apartamencie za 60 zł, do tego miałem alternatywę tylko schronisko czeskie Labska Bouda gdzie były jeszcze miejsca. No cóż zdecydowałem się na Halę.
No i nadszedł ten cudowny dzień i wsiadamy 13.10.2017 r. o godz 23.56 do pociągu w Laskowicach Pomorskich, który przyjechał punktualnie... hmmm piątek 13 zmierza ku końcowi i nikt nas nie goni z nożem. Z tym, że idziemy znaleźć nasz wagon i tu zonk z planowanych kabinówek nici i mamy miejsca w wagonie bez przedziałów z miękkimi siedzeniami i cholernie ciężkimi w ułożeniu się. Na domiar złego PKP chyba chciała wszystkich pasażerów upchać na kilku miejscach bo dosłownie na około siedziało pełno ludzi, a pozostała część była pusta. No cóż piątek 13...
Mniejsza z tym w końcu docieramy Szklarskiej z 20 min. opóźnieniem... Powinno to dać mi do myślenia później.

14.10.2017 r.
Dworzec PKP Szklarska Poręba Górna – Schronisko Kamieńczyk – Schronisko na Hali Szrenickiej – Schronisko Szrenica – Łabski Szczyt – Śnieżne Kotły (góra) – Schronisko na Hali Szrenickiej.
Jadąc pociągiem widzimy, że w Sudetach jest piękna złota jesień, słońce świeci, liście w odcieniach złota i innych. TAAAAK w końcu trafiliśmy w pogodę :)
Patrzę na Szrenicę i widzę... o k...a zajebali ją... ktoś na nią czapkę nałożył...
A co tam i tak jestem szczęśliwy, że będę znów w górach i mnie to nie rusza.
Wysiadamy na dworcu i drałujemy w kierunku pierwszego punktu na trasie. Schronisko Kamieńczyka gdzie mieliśmy się spotkać z forumowym Tadkiem ale po chwili SMS, że nici ze spotkania i rusza na akcję ratowniczą. Mam nadzieję, że udaną.
Od dworca to trasa jest mało przyjemna bo wzdłuż ruchliwej drogi ale jest kilka ciekawych skałek po drodze.




Gdy już odbijamy od ulicy okazuje się, że ten sam kierunek obrało chyba z pół województwa dolnośląskiego ;) Sobie myślę, że pewnie tylko do wodospadu idą i potem będzie spokój...



Przy wodospadzie... KOLEJKA. Z tym, że i tak nie chciałem tam schodzić.
Do schroniska nawet nie wszedłem. Tylko poszliśmy na punkt widokowy no i dalej w górę ;) Odcinek ten był o nawierzchni brukowcowej z rodzimego kamienia oraz kamienisty miejscami. Od Schroniska Kamieńczyka do Schroniska Szrenica droga już jest z płyt betonowych...





Plan jest taki aby dojść do Schroniska na Hali tam zjeść obiad, wywalenie wszystkiego z plecaków i ruszamy dalej. Po drodze kilka fajnych miejscówek na przerwę i miły wypoczynek ale nie dziś bo luda nawet tu pełno... wrrrrr











W połowie drogi do Hali słońce zaszło i zaczęło się robić mglisto. Najważniejsze, że humory dopisują, a ja podsuwam myśl, że może uda się być ponad chmurami aby dodać żonie sił ;) Ja idę szybciej od niej z tym, że z kolei ja zajmuję się fotografią co mnie i tak spowalnia.
Przy Schronisku na Hali tłum ludzi a powyżej mgła z widocznością na 50-100 m.



W schronisku kolejka do baru taka, że wychodzi do sąsiedniej sali... Stoimy. Odbieramy klucze i zamawiamy obiad. Szybko do pokoju idziemy zostawić rzeczy i wrócić zapolować na miejsce w stołówce. Obiad mamy w rękach, a miejsc nie ma. Idziemy do pokoju zjeść.
Mgła się nie podnosi ale aby nie siedzieć proponuję żonie, że idziemy do Schroniska na Szrenicy, a potem zobaczymy. Na tym odcinku ludzi już zdecydowanie mniej i w schronisku nawet kolejki nie ma. Dla dzieciaków kupujemy pamiątki, a sobie po czymś na ochłodzenie bo to podejście mas wykończyło ;D







Podczas picia napoju bogów zaczęły pojawiać się okienka. Żona nabrała sił i stwierdziła, że z chęcią by się jeszcze gdzieś przeszła. To zaproponowałem jej jedyny słuszny kierunek Śnieżne Kotły. Tu już szlak przypomina drogę wysypaną żwirkiem. Słońce powoli kieruje się ku zachodowi i zaczynają pojawiać się ładne kolorki. Ja robię zdjęcia, żona podziwia widoczki i spektakl kolorów jakie robi słońce i mgiełka, która już się przerzedza. Na szlaku tylko sporadyczna liczba ludzi, która kieruje się do schronisk.











Mijamy ładnie oświetlony Łabski Szczyt.











Zachodzi słońce i szybko idziemy w kierunku Śnieżnych Kotłów co by jeszcze coś zobaczyć. Całe szczęście zdążyliśmy ;)







Cała góra kotłów ładnie ogrodzona co by nikt nie spadł mi przynajmniej posłużyło jako statyw.







Aby nie wracać za ciemnego kierujemy się z powrotem.



Niestety noc nas dorwała ale skihunt  nas uratował i oświetlił nam drogę ora kilku zabłąkanym osobom, które wracały z Vouseckiej Boudy. W schronisku trafiliśmy na zlot jakiejś Grupy Turystycznej, było głośno, ciasno ale na gitarach grali i była fajna atmosfera.
Tego dnia zrobiliśmy coś około 16,5 km dla żony to spore wyzwanie i poszła spać, a ja rozpocząłem degustację lokalnych napitków ale też długo nie wytrzymałem i do niej dołączyłem
Tu nastąpił lekki zonk bo okazało się, że część z apartamentami jest cicha i wybierają ją rodziny z dziećmi. No i rodzice na stołówce sobie imprezowali, a dzieci bez opieki biegały od pokoju do pokoju i trzaskały drzwiami... eeech

15.10.2017 r.
Schronisko na Hali Szrenickiej – Czeska Budka – Źródła Łaby – Łabska Bouda – Wodospad Łaby – Pancavsky wodospad – Vrbatowa Bouda – Harahowskie Kamienie – Vousecka Bouda – Schronisko na Hali Szrenickiej

Jako, że trasa miała mieć ok 14,5 km to nie było spiny i szybkiego marszu.
Zjedliśmy śniadanko i na spokojnie ruszyliśmy. Tego dnia widoczność była znakomita. Na słońcu temperatura osiągała około 26 st. C. Jedyne czego nie zabraliśmy to olejku do opalania... ;)
Mamy nadzieję, że nas nie spali.



Trasa na początek betonowa i brukowcowa potem przechodzi w ładny piasek.



Ludzi jest mało i właściwie to tylko osoby, które ze Schronisk wyszły.




Trzy Świnki



Przy Twarożniku spotykam grupkę fotografów, którzy przybyli na wschód słońca. Jacyś mrukliwi i zbyt długo nie pogadałem.







Poszliśmy w kierunku Czeskiej Budki.



Nie wiem skąd ta nazwa ale żadnej budki tu nie ma. A jeżeli się mylę to niech mnie ktoś poprawi. Następnie kierujemy się ku źródłom Łaby. Muszę przyznać, że ciekawie Czesi to zrobili.




Hmmm Ciekawe co symbolizuje ta rzeźba ;)

Dalej już tylko kawałek do Łabskiej Boudy i tu robimy pierwszą pauzę na małe co nieco z uzupełnieniem płynów ;D Warto dodać, że można tu płacić kartą kredytową i ewentualnie złotówkami. Przelicznik 1 zł – 5 koron.





Po lekkim posiłku idziemy nad Łabski Wodospad.





I zmierzamy do kolejnego wodospadu Pancavsky. Szlak prowadzi wzdłuż urwiska nad doliną Łaby i można podziwiać ładne widoki.









Widać Schronisko Odrodzenie (moje ulubione w tym regionie) z Przełęczą Karkonoską i szczyt Śnieżki.



Wodospad  Pancavsky jest największym wodospadem w Karkonoszach i jego łączna wysokość to coś około 250 m i muszę przyznać, że robi wrażenie. No i urzeka mnie to, że nikt tu nie woła o kasę za możliwość zobaczenia go. Przy urwisku są barierki ale i tak wszyscy chodzą jak chcą i robią zdjęcia :D Tak i ja ;D





Na tym odcinku do Vrbatowa Bouda jest dużo ludzi, a szlak jest wąski ale Czesi się witają, Niemcy pozdrawiają i tak jakoś przyjemnie.







Po drodze są i pozostałości linii sudeckich umocnień czeskich, które padły bez jednego wystrzału.



Troszkę zdziwiła mnie ta ilość emerytów na szlaku bo tu było ich dużo. Zdziwienie ustąpiło przy  Vrbatowa Bouda gdzie jest pętla autobusowa...
Jest tu od zarąbania niemców, a ceny zabijają Polaków. 1 zł – 4 korony, brak możliwości płacenia kartą.



Obieramy kierunek na Harrachowskie Kamienie.



Potem już spokojny spacerek w kierunku  Vousecka Bouda. Na tym odcinku spotykamy już niewielu ludzi i delektujemy się promieniami słońca :)











W Vousecka Bouda pusto i tylko czwórka Polaków. Weszliśmy tam o 16.50 a bar otwarty do 17:00. Z tym, że my czekamy 12 minut zanim ktoś podszedł i obsłużył nas. Oczywiście zamawiamy piwo i stwierdziliśmy, że na zewnątrz poczekamy na słoneczku aż będzie zmierzać ku zachodowi, a potem szybko ruszymy do Twarożnika lub Trzech Świnek na zachód słońca. Tu prócz cen czeskich są wyszczególnione ceny w zł i nie można płacić kartą





Po wypiciu piwa gnamy w kierunku wspomnianych miejsc. Niestety chmury mi zwiały i nie było spektakularnych efektów kolorystycznych na niebie.













Dotarliśmy do schroniska o zmierzchu, zjedliśmy małe co nico i tak minął kolejny dzień. A w nocy cisza i spokój ;)

16.10.2017 r.
Schronisko na Hali Szrenickiej – Wodospad Kamieńczyka – Szklarska Poręba Górna

Rano pobudka i tak jakoś z niechęcią idziemy na śniadanie. Dziś już powrót, a pogoda za oknem piękna. Na śniadanie jajecznica na boczku do tego kawka. Ze Schroniska szybko zasuwamy w dół, bo musimy jeszcze w Szklarskiej zrobić jakieś zakupy bo podróż potrwa prawie cały dzień a jeść coś trzeba. Po drodze spotykamy już tylko kilku turystów i widać, że w tygodniu jest tu cisza i spokój. Przy Kamieńczyku krótki postój na zdjęcie i ruszamy dalej.





Na szybko robimy zakupy w Lidlu i dalej na dworzec bo czas nas nagli. A tu zonk bo okazuje się, że pociąg ma opóźnienie 25 minut. Jest fajnie bo okazuje się, że pociągi już od dłuższego czasu na tej linii mają opóźnienia. eeech ta kolej.
Podsumowanie:
Wypad uważam za udany.
Jeżeli ktoś chce nocować w łóżku schroniskowym w weekend niech robi rezerwację co najmniej miesiąc wcześniej, a jak mu nie zależy to zawsze pozostaje gleba.
W schroniskach czeskich najlepiej mieć jednak korony, wychodzi taniej. Ceny porównywalne do polskich poza Vrbatowa Bouda gdzie piwo kosztuje 12 zł wg ich przelicznika. Przy tych cenach szybko nauczyłbym się abstynencji ;)



Ps. Teraz mnie ciągną Sokoliki ;)



forum.outdoor.org.pl

[Sudety] Misiak w Karkonoszach -13-16.10.2017
« dnia: Październik 29, 2017, 21:34:28 »

Offline Shwarc

Odp: [Sudety] Misiak w Karkonoszach -13-16.10.2017
« Odpowiedź #1 dnia: Październik 30, 2017, 08:27:12 »
Kolorki już ładne się porobiły

Offline dave

Odp: [Sudety] Misiak w Karkonoszach -13-16.10.2017
« Odpowiedź #2 dnia: Październik 30, 2017, 09:27:59 »
Fajna relacja, a zdjęcia jeszcze lepsze.  ;) Jechaliście tym TLK "Sudety"? Pod wspomnianymi przez Ciebie starymi siedzeniami jest wajcha i można je rozłożyć do pozycji półleżącej. Spało mi się ostatnio na tyle dobrze, że prawie przejechałem stację.  :P

Z tymi schroniskami w Karkach to jest masakra, jak następnym razem tam zawitam, to z góry nastawiam się na wiating.  ;)

Offline misiak76



  • Pomógł: 38

Odp: [Sudety] Misiak w Karkonoszach -13-16.10.2017
« Odpowiedź #3 dnia: Październik 30, 2017, 11:11:53 »
Zawsze można skorzystać z gleby w Schronisku Odrodzenie lub na Hali Szrenickiej gdzie jest za darmo w pozostałych trzeba uiścić jakąś opłatę... Do tego dochodzi jeszcze nocleg w Chatce AKTu z tym, że do niej dojście z GPS bo mieści się z dala od szlaków - kiedyś nocleg kosztował 10 zł.

Zdjęcia robione tylko w rawach i potem je wywołuje w programie lightroom. Aparat Nikon D90 + obiektyw kitowy 18-105.

Wysłane z mojego ONEPLUS A3003 przy użyciu Tapatalka


Offline Tadek



  • Pomógł: 30

Odp: [Sudety] Misiak w Karkonoszach -13-16.10.2017
« Odpowiedź #4 dnia: Październik 31, 2017, 15:54:18 »
Fajna relacja - foty ekstra!
Akurat śmigaliśmy w Izery Landkiem więc nici ze spotkania - taki los.
Jeśli chodzi o miejsca w schroniskach to ogólny trend w Polsce- ludzi w górach przybywa to i o miejsca trudno. Cieszy fakt, że ludzie w góry chodzą.
A chatce AKT teraz jest 15zł w weekendy i 10zł w tygodniu - nawet opornym wytłumaczę jak dojść - ale na PW
A dziś już pierwsze foki sunęły na górze :D
Jeleniogórski Klub Jaskiniowy

Offline Piotrek



  • Pomógł: 79

Odp: [Sudety] Misiak w Karkonoszach -13-16.10.2017
« Odpowiedź #5 dnia: Listopad 01, 2017, 12:29:26 »
Karki są piękne.