Autor Wątek: Szukam pana Kalandra  (Przeczytany 33959 razy)

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Offline kuzon

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #175 dnia: Styczeń 28, 2019, 14:53:19 »
Za daleko ten Bogart, żeby z Trójmiasta do niego pojechać :(
"Życia nie mierzy się ilością oddechów, ale ilością chwil, które zapierają dech w piersiach.”
 - Maya Angelou

forum.outdoor.org.pl

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #175 dnia: Styczeń 28, 2019, 14:53:19 »

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #176 dnia: Styczeń 28, 2019, 16:01:56 »
Może być bardzo blisko ale o wiele trudniej będzie się dostać;)
Wąski tak zapierdala na harmonijce, że tylko na niego warto przytjechać. Chłopak studiuje astronomię (obecnie urlop) ale równolegle robi konserwatorium. Akordeon, kontrabas i harmonijka (jako hobby). Uzdolnione bydlę.
Wstydził się zagrać na wyrypie. Dopiero w Dżalalabad wyciągnął Honera A-dur (diatonicznego) i na karaoke dał taki koncert, że Kirgizom poopadały szczeny. Nam też.
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline cynik



  • Pomógł: 5
  • Kometa Halleya

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #177 dnia: Styczeń 28, 2019, 23:09:55 »
Elwood, ty to normalnie jestes chyba prawie 20 lat starszy ode mnie ale jakos duchem 10 lat mlodszy, bede myslal o tym w wolnej chwili kiedystam. Jak cie czytam to normalnie jak moje posty z budo z 2005 roku ;D
najmlodszy emeryt malopolski.

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #178 dnia: Styczeń 29, 2019, 08:09:10 »
Niestety w otoczeniu coraz bledszej rzeczywistości (zniewieścienia facetów) energia gdzieś sukcesywnie upływa.
Ta wyrypa, mimo skomplikowania mi życia po powrocie przywróciła mi trochę wiarę w ludzi.
Nie wiele mi się ostatnio udaje (poza rodziną, która się powiększa:) a rok temu zostałem dziadkiem ale ta wyrypa się udała.

P.S.
Rozmawiałem z kolegą, związanym z Kolosami i oboje dochodzimy do tego samego wniosku. Żyjemy w cyrku i gdy kiedyś przyznawano nagrody ludziom, którzy o Kolosach jako takich, nie myśleli przed wyjazdem, o tyle dzisiaj niemal wszyscy myślą o Kolosach, pod nie szykując wyrypę.
Jutro leci nasze zgłoszenie:D

Biuro Turystyki Nieodpowiedzialnej.

Eseju o... ciąg dalszy.

Tymczasem.
Okiem Byka Beka.
Ten przewodził stadu byków, na które... ale nie uprzedzajmy wypadków.

Z zeznań milaiardów much.
- Tak było Smierdzący Sądzie!
Mówcie prawdę i tylko prawdę! Grzmiała przewodnicząca - Ogromna Kupa Gówna.
- A więc Smierdzący Sądzie było tak...

Ty... Marian... Widzisz, to co ja?!
- No widzę Byku Beku, to jest przerażające... Zlot jakiś czy ki penis?
Do tej pory przebierali się za Kopciuszka a dzisiaj... Normalnie grają w otwarte karty. W życiu ich tyle nie widziałem... Poza tym, nie wyrażaj się!
No... Byku Beku jest ich tysiąc albo i trzy!
- Ale jaki jest tego powód?! Do tego rozsiadły się po okolicznych wzgórzach zupełnie otwarcie i wnoszę, że nie o nas im chodzi... Jedyna nadzieja.
Daj Wieczny Byku, by tak było.

Kozi balans... No nie wiem, co o tym sądzić?
- Szefie a pamiętasz, tę legendę sprzed lat. Wspominała o niej Babka Łaciata.
Sądzisz Marian... Czekaj... Kiedy to było...? Policzę na racicach....
Motyla noga! Racic mych nie starczy, ni twocih. Dawaj tu całe stado!

Kiedy byki stanęły w szeregu niedźwiedzie (bo o nich mowa), ni stąd ni zowąd zaczęły bić brawo. Tymczasem Byk Bek liczył:
- Jeden, dwa, trzy,,, pięćdziesiąt siedem... 125, 126, 127, 128, 129... Do psiego ogona, więcej nie ma?! I do tego nieparzyście...?!
No... bo Byku Beku... To Zenek jest ten... nieparzysty...
Aaa... ten, co się zachowuje "inaczej"... dobra.

Mogło to być 129 lat temu szefie!
- Babka wspominała o jakimś białym, podobnym do tych, co doją nasze krowy... Ale nikt tu takiego dotąd nie widział!
Jego pochód przez Gołębią Szyję wywołał sensację. Takiego kalibru, że zbiegły się wszystkie niedźwiedzie, w liczbie, którą ledwo pokryły racice naszych stad z doliny.
Że o wilkach, lisach i innych takich nie wspomnę... Orłów skrzydła skryły słońce, na pastwiska cień padł...

Babka pełna zachwytu wsppminała, że ów biały był niezwykłego wzrostu. Z jakie półtora pastucha go było.



Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #179 dnia: Styczeń 29, 2019, 08:14:00 »
P.S.``
Sprzedałem Elwooda - kultową Toyotę HJ 61. Wczoraj.
Zamknąłem pewien okres/etap w życiu definitywnie.

https://www.youtube.com/watch?v=-P5qO7aNEw0

Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #180 dnia: Styczeń 29, 2019, 18:49:29 »
Biuro Turystyki Nieodpowiedzialnej

Prologos.

Dariusz ludzki schodzi z przełęczy Gołębia Szyja. Narzuca ostre tempo.

Dariusz ludzki maszaruje. Byki stoją w szeregu. Niedźwiedzie rozsiadły się na stokach.
Dariusz ludzki spostrzega byki i staje. Niedźwiedzie bierze za barany, bo słabo już widzi. Albo jaki. Raczej jaki.,

Byk Bek do Mariana.
- A widzisz... ja widzę Marianie go! Jakby żywcem (znaczy trzodą) z legendy! Biały jakiś!
Biały na żółto...? Ale dlaczego stanął, Byku Beku?
- Musi prowokacja jakaś. Przeca sam... Niech już lepiej idzie.

Dariusz ludzki do siebie.
- K... byki w szeregu... Musi atak, bo jak inaczej...? Tyle się czlowiek naszedł... By chociaż niedźwiedź a tu byki! Lepiej niech se idą!
Tymczasem stoi i w pamięci coś szuka.

Tymczasem Byk Bek strwożony.-
- Marianie... Przypomnij, co o białym na półtora pastucha - wpomniała jeszcze Babka Łaciata?
Może lepiej nie... Byku Beku...
- No mów żesz!
Byku Beku... Jatka była... Jucha nasza zlała dolinę..
- O żesz! Co teraz...?! Na pewno on biały? Krok zrobię, bo oczy już nie te...

Dariusz ludzki ma już pełne portki. Żeby portki... Pół portki. Takie do kolan.
- No idzie... Dr Honzik, który przy byklach robił mówił, że jak już byk ruszy, to koniec. Trza spierdalać. Tylko gdzie?!

Z trybun stokowych słychać przeciągły ryk. Niedźwiedzie wiwatują ale Dariusz ludzki ocenia sytuację inaczej.
- Co te barany ryczą, czy jaki?! A może to też byki?! Ja pier...To jakiś kosmos... Zurazamin, psy pasterskie, lawiny kamienne, dwumetrowy opad śniegu, burza niespotykana w tych terenach od lat, gzy wilekości szpaków... Wszystko to za nami a tu...?!
Na ch... się tak spieszyłem?! Że niby do domu... Kurwa... Dramat... Nie boję się niedźwiedzi, tygrysów, lampartów... Byków sie boję!

Chór niedźwiedzi wyje coś na kształt:
https://www.youtube.com/watch?list=RD5-CN7ZBVN0I&v=5-CN7ZBVN0I
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #181 dnia: Styczeń 30, 2019, 09:35:32 »
Biuro Turystyki Nieodpowiedzialnej:

Parados

Bebeto Trąba. Co za trąba z niego zaraz będzie.
- Fiu, fiu, fiu...

Baza na wjeździe do Langar w dolinie rzeki Obichingoł.
Langar - raj.
Obichingoł - mętna rzeka.
Dr Honzik - Szef Kolumny Transportowej,Biura Turystyki Nieodpowiedzialnej, znawca endemicznych motyli z doliny rzeki Karaszury w liczbie 5-ciu.
Maurycy - Wrzód na Dupie w ciągłej pielęgnacji

Dr Honzik pije alkohol w celach zdrowotnych. Celą dzisiaj jest Lublin 3 w wersji autobus.
W tem...!
Zjawia się dyrektor Parku Narodowego przypadkiem i informuje dr Honzika, by lepiej motyli nie badał, bo ponieważ w Parku Narodowym inwazja niedźwiedzi. Pasterze na letnich pastwiskach zbierają się w grupy i palą ogniska, psy kulą ogony, barany oczadziały.

Do tego zgubił się za twierdzą Chumb jakiś włoski, sławny alpinista piechur artysta Trąba Bebeto.

Dr Honzik przerywa kurację!
- Dyrektorze! Tam nasza ekspedycja naukowo-badawcza! Trjatlonisty i w ogóle! Mają rannego! Trzeba działać! Koło zmieniać, kiszkę pompować...!

W czasie pompowania kiszek.

Bebeto Trąba.
Tnie pod górę i duma:
- Żeby tylko te pedały (bliżej nieokreślona grupa ludzka sprowadzająca na siłę z manowców Bebeto Trąbę zawsze) znowu nie uznali mnie za zaginionego... Za każdym razem to samo... Nigdy nie dojdę do celu!

Park Narodowy.
Zachodzi słońce nad Gołębią Szyją krwawo,
słychać krzyk Dariusza ludzkiego nieświeży:
Sezon skończony! Żegnaj sławo!
Na wyskubanej trawie zwiędły Dariusz ludzki leży.
Twarz mu wykrzywia uśmiech żałosny...
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

forum.outdoor.org.pl

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #181 dnia: Styczeń 30, 2019, 09:35:32 »

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #182 dnia: Styczeń 30, 2019, 09:39:51 »
Biuro Turystyki Nieodpowiedzialnej:

Słońce Pamiru

Byk Bek z Marianem bykiem. Byk Bek strwożony nieustająco.
- W jakimś koralu słyszałem, że tarzający się i wyjący do nieba pastuch zachodu, to poza agresywna. Czai sie do skoku.
To może lepiej się wycofać...?
- Też tak sądze... I jego rajtki... Ni to spodnie, ni kalesony,.. Do tego do kolan. A piździ przecież, że ja pier... Jetiego widziałem z gołą łydką ale owlosioną.

Dariusz ludzki.
- To już koniec... Już po mnie... Stratują, zgwałcą czy odwrotnie... Nie wiem, co gorsze ale i tak koniec mój marny! Auuu!!! Auuu...

Nadchodzą Trjatloniści z Rannym.
- Co ci Dariuszu ludzki?!
Umieram, ach umieram!
- Na razie żyjesz!
Ale byki... Wszędzie byki i barany czy jaki... Zaraz skonam... Jak ja cierpię, och jak!
- Gdzie ty widzisz byki i barany?!
Tam,, tam i tam.. Boję się zalane łzami oczy otworzyć!
- Nie ma tu żadnych byków, ni baranów. Od ch... niedźwiedzi za to.
Atakowały mnie! Byki w sensie.
- Hm... Znowu mu gorzej.

Noc zapada głucha.
40km za twierdzą Chumb.
Bebeto Trąba:
- Fiu,, fiu, fiu...

Lublin 3 w wersji autobus.
- Maurycy, widzisz coś?
Widzę przednią szybę ale mam wrzód na dupie i co rusz odracam nań wzrok. Nie moge brać udziału w ekspedycji ratunkowej zatem. jeno towarzyszyć.
- Musimy tego Trąbę znaleźć i wysłać w góry na ratunek Trjatlonistom. Jedyna w nim nadzieja...

Przełęcz Chaburabot.
Bebeto Trąba.
- Kurde! Swiatła! Swiatła widzę. Znowu po mnie! Żywcem mnie nie wezmą!

Swiatła Lublina 3 w wersji autobus.
- Jest! Widzę go! To musi być Trąba! Na golasa jest.
Bondżormo! Bondżormo! Ju Trąba Bebeto?
No, no, no, no... Pronto jechać dalej. Aj... aj... no Italiani, aj Polacco! Dottore Polacco! Mediko. Właśnie mnie wieźli lektyko i... wypadłem.
- Ja pier... Diabli nadali nam doktora z lektyki... Bierzemy doktora i wracamy! Ch... bombkę strzelił. No dramat... Ekspedycję zjedzą niedźwiedzie...

Bebeto w wersji dottore Polacco.
- Ekskuza... Kakije miedwiedzi?
Nie rozumiem po włosku. Angielski oder dojcz panimajesz?
No, no... aber dojcz niemnoszka.
- Also unsere frojnde gejen durch gebirge i drang na osten mnoga miedwiedzi ich zuzamen.
Oj... nich gut, nich gut. Wen ich die miedwiedzi gegesen esen, to finito. Hilfe im trzeba!!
- Ja, ja... Hilfe, hilfe.
Ejn hilfe starczy. Moja hilfe!
- Deine hilfe?
Ja. Majne.
- A hilfe u dich jest?
Ja, ja... My z hilfe zuzamen do kupy na amen!

Zaświeciło słońce w tunelu. Słońce Pamiru.
Z ziemi włoskiej mediko Polacco! Mediko, co go wieźli lektyko.
Hurrra! Hurrra! Hurrra!
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #183 dnia: Styczeń 30, 2019, 22:24:17 »
Data w Bogarcie skorygowana ostatecznie na 24.02.
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline cynik



  • Pomógł: 5
  • Kometa Halleya

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #184 dnia: Styczeń 31, 2019, 18:19:13 »
P.S.``
Sprzedałem Elwooda - kultową Toyotę HJ 61. Wczoraj.
Zamknąłem pewien okres/etap w życiu definitywnie.

https://www.youtube.com/watch?v=-P5qO7aNEw0



A to szkoda, pamietam ze onegdaj byles tak znany z tytulu tego traktora, ze az niektorzy mysleli ze to auto to ty ;D Ja chyba na amerykanskim advriderze pierwszy raz toto znalazlem, lata przed moim krotkim epizodem z FAT.
najmlodszy emeryt malopolski.

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #185 dnia: Styczeń 31, 2019, 20:21:27 »
Ba... Dzisiaj ojców sukcesu jest wielu ale śmiałym manewrem w 2008, otworzyłem do eksploracji Korytarz Wachański po afgańskiej mańce.
Było to pionierskie otwarcie, do tego solo... Miałem pełne portki ale jakaś siła pchała mnie "tam" i się udało.

Teraz to jak drzwi do marketu.
Epizod amerykański był w istocie, bo pytali mnie jak się tam znalazłem i jakim... helikopterem. na niemieckim forum offroad był to dość poczytny wątek ale tam wszystko jest poczytne, co egzotyczne. Zasadniczo pedalstwo do kwadratu z wyjątkami.
Może odkopię ten wątek i wkleję im teraz Golfa:D

Nomen omen to z tego forum dostałem sygnał, że po Afganie w 2010-tym, to na bank jestem ja. A chodziło o film reklamowy pewnej agencji, która niecnie wykorzystała mój wizerunek (cha cha).
Na przełęczy Karakabczał (vis vis przełeczy Broghil) weszła "na mnie" kolumna brytyjskiej "ekspedycji" prowadzoną przez tę firmę.
Pytanie, w którym momencie filmu (który se sciągnąłem na dysk) wystąpiłem w roli głównej?
https://www.youtube.com/watch?v=YzHsRm5qn4s
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #186 dnia: Styczeń 31, 2019, 20:27:19 »
Biuro Turystyki Nieodpowiedzialnej:

Stasimon.

W Bazie.
Dyrektor Parku Narodowego, dr Honzik, Bebeto Traba w wersji dottore Polacco, Maurycy ze wrzodem.
DPN:
Już wieczór, mamy pozycję ekspedycji?
dr Honzik:
Kosmos pokauje, że na hali pod Gołębią Szyją.
DPN:
Muszą zejść niżej! Pasterze już wiedzą i wysylają sygnały świetlne.
dr Honzik:
Jednak zostają z powodu Rannego.
DPN:
Jego ranyy na pewno w nocy zwabią niedźwiedzie! Musimy ruszyć rankiem!
dottore Polacco:
Czemu nie teraz?
DPN:
Osły śpią. Żadna siła ich w góry nie wyciągnie.
dottore Polacco:
Ale jestem ja!
DPN:
Jest pan osłem?

Konsternacja.
DPN:
Więc postanowione... Ruszamy o świcie!
dr Honzik:
Ja zabepieczam wrzód Maurycego, by sie nie rozlał.

Chór Bebeto Trąby:
Fiu, fiu, fiu...

Hala pod Gołębią Szyją.
Bartek Grąbczewski - strasznie stary wnuk Bronisława Grąbczewskiego ARCY Szpiega.
Ranny - znany pod pseudonimem Mister Bąbel.
Ryba Karp - właściciel pustej flaszki po cytrynówce.
Cichy - nie głośny.
Dariusz ludzki - Dariusz z ludzką twarzą jeszcze.

BG:
Odebrałem sygnał z Bazy, że w okolicy z 1000 albo i trzy niedźwiedzi.
RK:
A nie wiedzą tego od nas?
BG:
Ja żadnego nie widzę.
Cichy:
Bo ciemno jest.
Dariusz l:
Swiatełka widzę... Chyba morsem nadają.
RK:
Skąd wiesz, ze morsem?
Dariusz l:
Mieszkam nad morzem. Nadają: NIE SCHODŹCIE NIŻEJ.STOP. BY NIE ŚCIĄGNAĆ NIEDŹWIEDZI DO NAS.STOP. JESTEŚCIE WRZODEM NA NASZYCH TYŁKACH.STOP.PASTERZE.STOP.
Pozdrawiają nas.

Na uboczu: Cichy, BG, RK.
Cichy:
Musimy podjąć decyzję.
RK:
Dokładnie. Kogoś wyznaczamy na wabika. Proponuję Rannego lub Dariusza ludzkiego, który od dawna jest osłem.
Cichy:
Bezpieczniej obu naraz.
BG:
Przyklepane.

Chór niedźwiedzi mruczy: aaa, kotki dwa.
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #187 dnia: Luty 01, 2019, 22:11:55 »
Biuro Turystyki Nieodpowiedzialenej:

Epeisod.

Noc była ciemna jak sumienie Dariusza.
Nim słońce Pamiru wzeszło juki na osłach siodłali: Dyrektor Parku Narodowego i wzruszony dottore Palacco.
Biło na piątą rano czasu lokalnego, kiedy dwóch śmiałków zaopatrzonych w broń i niezbędne zapasy żywności, ruszyło na osłach w góry Perijoch.Tau.

Dr Honzik spał w tym czasie jak zabity, jakby przypięczotowany los kolegów, podzielał solidarnie.
Maurycy zaś przewracał się z boku na bok na ostatniej, wygodnej kanapie z nadzieją, że nie będzie jej musiał juz z nikim dzielić.

Obaj czlonkowie ekspedycji ratunkowej, by wpisać się kanon, narzucili mordercze tempo. Tu oddajmy na chwilę osłu/owi Dariuszowi głos, którego dosiadał dottore Polacco:
- Kurwa mać!

Hala pod Gołębią Szyją. Okolice namiotu Dariusza ludzkiego.
Dariusz ludzki się budzi, wychodzi przed namiot.
Przed wejściem do namiotu Ranny leży w pozie wskazujacej na spożycie znaczne i się nie rusza. Ta ostatnia uwaga nie potrzebna ale... chrapie! I to jak! Obok niego krzesło, równo przykryte szronem (jak Ranny) plus komplet wędlin, które to z wieczora, z dala od obozowiska, mieli wynieść panowie: BG, RK i Cichy...

Ale to jeszcze nic...
Wokoło obozowiska spały, no ni mniej ni więcej - kole tysiąca niedźwiedzi albo i trzech! W podobnej pozie do Rannego...
- Nie,, nie,, nie... To nie może być prawda!

Dariusz ludzki nagle łapie się za serce... Wykonuje dwa kroki i pada na twarz!
Wypisz wymaluj, jak Sędzia Pokoju z Dżirgatal nad Jaszyl Kulem. Co miało miejsce po dwóch stakanach podlaskiego likieru. A taką ponoć silną głowe miał...

Kosmos.
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #188 dnia: Luty 02, 2019, 09:53:47 »
Biuro Turystyki Nieodpowiedzialnej:

Epeisod und Kosmos.

Budzą się BG, RK i Cichy...
Obraz, który zastają klóci się z oczekiwanym.
Niedźwiedzie chrapią, chrapie Ranny, tylko Dariusz ludzki leży bez ducha.

Stasimon.

No dramat...

Epeisod.

Na halę pod Gołębią Szyję wpadają: Dyrektor Parku Narodowego i dottore Polacco.

Narrator w głębi:
- Coś niewiarygodnego... Tempo obu kosmiczne!

Chór oslów:
- Kurwa, kurwa, kurwa... nigdy więćej!

Kosmos.

Budzą się niedźwiedzie.
Potencjalny dramat. Nie tylko antyczny.

Parados,

Dottore Polacco chwyta broń i nóż. Ruca się w stado tysiąca albo i trzech - niedźwiedzi!

Kosmos.

Niedźwiedź Bar Wódz wyje.
- Dottore Polacco! My tylko kibice! Miłość! Miłość! Miłość! Nie nienawiść!

Kosmos

- Jam nie dottore Polacco... Jam Bebeto. Bebeto Trąba...

Kosmos po raz wtóry.

Bebeto robi dwa kroki, chwyta się za serce i pada na twarz!
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #189 dnia: Luty 02, 2019, 10:04:55 »
„Bronisław Grąbczewski był bez wątpienia jednym z najwybitniejszych podróżników swojej epoki, zaliczanym na przełomie XIX i XX stulecia do światowej czołówki eksploratorów Azji Środkowej. I choć jego osiągnięcia postawiły Go na równi z takimi badaczami jak Francis Younghusband, Sven Hedin czy Nikołaj Przewalski, to znajomość dokonań polskiego podróżnika jest w naszym kraju co najmniej mizerna. Tym bardziej należą się słowa uznania dla grupy współczesnych podróżników (w pełnym tego słowa znaczeniu, biorąc pod uwagę ich kompetencje i doświadczenie), którzy poprowadzili ekspedycję Szlakiem Bronisława Grąbczewskiego Pamir 2018. O niezwykłości tego przedsięwzięcia może świadczyć fakt, że nikomu wcześniej nie udało się tego dokonać, choćby z tego powodu, że nikt przed nimi nie dysponował XIX-wiecznymi mapami opracowanymi przez Grąbczewskiego oraz jego dziennikiem wyprawy z 1889-1890 roku. Uczestnicy ekspedycji w 2018 roku dotarli do miejsc, których nie odwiedził od czasów Grąbczewskiego żaden Polak, a być może również żaden Europejczyk…”

Dr Adam Pleskaczyński, współautor książki „Podróże Nieodkryte. Dziennik ekspedycji Bronisława Grąbczewskiego 1889-1890 jako świadectwo historii i element dziedzictwa kulturowego” oraz członek zespołu badawczego badającego spuściznę Grąbczewskiego w ramach grantu Narodowego Centrum Nauki.








Cichy na moście kamiennym Zurazaminu. Kluczowy moment przeprawy i całego Szlaku nr 1.
Natura powiedziała: sprawdzam. Rzucając na stół karetę asów.
Cichy w skupieniu powoli wykładał: 9-tkę, 10-tkę, waleta, damę i na koniec króla... wszystkie w kolorze pik...

Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

forum.outdoor.org.pl

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #189 dnia: Luty 02, 2019, 10:04:55 »

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #190 dnia: Luty 02, 2019, 22:03:55 »
"Jutro to dziś, tyle że jutro."
"Przyszłość zaczyna się dziś a nie jutro."

Co masz zrobić dzisiaj, zrób dzisiaj ale...
Jak założyłeś nic nie robić, to co...?
Dynamika zdarzeń determinuje każdą przyszłość.
Teoria chaosu, efekt motyla ale...
Temat nie robi, kiedy stawiasz wszystko na jedną szalę. Wszystko albo nic jednym zdaniem. Kiedy żądasz wszystkiego, skończysz na niczym ale...
Jesteś farciarzem, szczęściarzem albo wizjonerem.
Jednym słowem, masz tyle szans, co pierd w huraganie ale...
Wyszło.

Rozmowa odbyła się w domu wariatów.
Rozmawiał dr Honzik z pacjentem o nie ustalonym pochodzeniu.
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #192 dnia: Luty 08, 2019, 09:38:56 »
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #193 dnia: Luty 26, 2019, 11:19:11 »
Było w klubie tak:


2019-03-08
W samo południe zagra na trąbce w Gdyni Bartek Grąbczewski. Na klawiszach towarzyszył mu będzie Fazik.
Temat:
Muzyka ludowa dawniej i dziś. Wstęp na koncert wolny.

Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline piterito



  • Pomógł: 55

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #195 dnia: Marzec 02, 2019, 01:47:57 »
Bedziecie na ołtdorowym fejsbuku  ;D

https://forum.outdoor.org.pl/index.php?topic=17575.msg274814#msg274814


piję tylko czystą, palę tylko Klubowe... zdejm kapelusz

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #196 dnia: Marzec 04, 2019, 12:48:32 »
Będzie ciekawie. Bartkowi i Fazikowi - jak na komende sypnął się sprzęt na którym był cały materiał kolosowy. Mi w sobotę wieczorem padła klawiatura:)
Od dzisiaj w nocy wszystko składane jest od nowa i niewiadomo, co z tego wyjdzie.
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #197 dnia: Marzec 09, 2019, 23:46:23 »
Patrz.ę mso9bie... siedzi!
Leśna dusza w knajpie! Myślę sobie - podejdę i poproszę o autograf a mój kumpel z mego telefona pstryknie fotkę z bandyty. No i dupa... 17.20 lokal opuściła gwiazda kolosowa ma! Spóźniełm się. Gdybym nie siedział plecami do gwiazdy zapewne miałbym autograf...

A tego dnia znakomity był Szymek Kulczyński. Rozjebał mnie koleś do tego stopnia, ze musiałem se z nim jebnąć fotkę. fazik oszalał, jak mu powiedzialem, ze kolo Solo za piecyk kumulujący ciepło miał kuchenkę gazową a na niej cegłę szamotową:)
Pierwsza klasa prezentacja, pierwsza klasa wyrypa, super pierwsza klasa - styl!
Tuż po Szymku wystąpiła kamanda, co opłynęła Antarktydę koole koła i to powyzej 60-tego równolezxnika. Szacun dla kapteina i załogi ale to nie moja bajaka... Tu jacht z którego kapie kasa a Szymek w sródlądowej łajbie po taniości... Kosmonauci od Antakrktydy złamali maszt poniżej Hornu, Szymek usszkodził.
Tak czy owak - Szymek - Kosmonaci 1:0.

Ja zjebałem prezentejszyn ale i tak dostaliśmy najwięcej braw, mieliśmy o 12.05 pełną salę, która pustoszała i trochę szkoda mi było Gołąba, który prezentował  bargielowskie zjazdy przy 2/3 sali...
Uniknąłem Kamińskiego i Doby i jestem szczęśliwy. O mały włos miałbym autograf Duszy ale na bank jej na następnych Kolosach nie zabraknie więć jest szansa choć zapewne nie dla mnie.

Nie nadaję się do gatki... Usta ma się jedne, palców 10. Wolę pisać.

P.S.
Patrząc na jacht Szymka jako żywo widziałem Golfa. Coś mi sie wydaje, że nasze drogi gdzieś się jeszcze zejdą i to niekonieczie na Kolosach. Zaproszenie dostalem.

Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #198 dnia: Marzec 11, 2019, 22:28:15 »
No i jak tam wasze szafy outdoorowe? Pełne gadżetów?
Po zliczeniu kosztów na łeb załogę Lublina wyszło 2300zł, ze wszystkim plus alkohol. 6 osób.  Wizy, przygotowanie auta, eksploatacja... Mnie Golfem wyszło 1500zł extra. Opierdoliłem nim znacznie więcej niż standardowy właściciel terenówki.
Ale będziemy kontynuić zagadnienie. Znacznie trudniejsze ale za podobne pieniądze.
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline fuen



  • Pomógł: 13

Odp: Szukam pana Kalandra
« Odpowiedź #199 dnia: Marzec 12, 2019, 09:30:05 »
No i jak tam wasze szafy outdoorowe? Pełne gadżetów?
Mi brakuje namiotu idealnego.