Autor Wątek: Bajkał & Tunkijskie Golce 2016  (Przeczytany 4123 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Anita

Bajkał & Tunkijskie Golce 2016
« dnia: Wrzesień 03, 2016, 22:20:38 »
Jeśli chcesz się dowiedzieć gdzie zapukać o nocleg, gdzie i za ile kupić gaz, gdzie są najlepsze (nie tylko chińskie) pamiątki i czy warto wyrabiać „obowiązkowy” meldunek to zapraszam do żmudnej lektury  ;D
 
Suche dane:

Termin 1-15.06.2016

Cel- Moskwa & Irkuck & Bajkał & Tunkijskie Golce

Trasa: Kraków- Budapeszt (lux expres)-Moskwa-Irkuck (Aeroflot)- Archan- Nilowa Pustyn-treking Tunkijskie Golce –prz. Szumak- Nilowa Pustyn – Sludzianka-Port Bajkał (pociąg)– Listwianka (prom)-Irkuck-wyspa Olchon m.Jałga- treking do Chuzir- Charancy - Chalagaj –Piaszczynnaja- Chuzir-Irkuck-Moskwa-Budapeszt- Kraków

Grupa 10 pax



Jeszcze nie zdążyłam wyjechać w moja podróż nad Bajkal z Krakowa, a zaczeły sie przygody. Smacznie śpię a tu dzwoni Anneta i mowi ze spozniła sie na autobus z Warszawy do Budapesztu, rzecz jasna musi złapac ten autobus tylko jak? o godz 24 nie ma pociagow ani innych autobusow. ma 4h 15 min aby dojechac z Wawy do Krk. Jedynym rozwiazaniem pozostaje samochód... i tak tez osiaga Krk o 3:30 parkując centralnie przy dworcu.

Jedziemy lux expres i nie sklamie mowiac ze naprawde jest LUX. Dostaje od kierowcy sluchawki (kazdy przed soba ma tableta) i wode. Do dyspozycji jest maszyna z wrzatkiem, kawa, herbata, kakao etc., Tak tez ogladajac film, pijac kawke i kombinując jak tu zakupic bilet parkingowy zdalnie na 2 tygodnie dojezdzamy ok. 11 do Budapesztu. Przygotowany mamy plan zwiedzania wiec nie nudzimy sie przed lotem o 20:30.

W Moskwie jesteśmy ok 24.00 i znajdujemy miejsce do spania pod schodami na płytkach. Przynajmniej sklepikarze byli tak mili że pożyczyli kartony;) Rano jedziemy do centrum Moskwy (zaraz sprzed terminalu 100m po prawej stronie od wyjscia, są busy z tabliczką „metro” i potem już metrem na stacje „teatralnaja”). Całość zajmuje ok godziny. Koszt marszrutki 350 rub, metro 30-50 rub. (mozna wykupic karte za 50 rubli i tam doladowywac wejscia, co wychodzi taniej, a karte sie zwraca i odzyskuje depozyt). Warto wyskoczyć na miasto nawet jeśli mamy tylko trochę czasu. Obowiązkowo lądujemy na Placu Czerwonym, zwiedzamy cerkiew Wasilija Blazennego, co niektórzy czekają w ogromnej kolejce do Mauzoleum Lenina, Kreml niestety zamkniety więc udajemy się na spacerową ulicę Twerska.

 

Wylot do Irkucka mamy o 21:15 a tam lądujemy o 7:45 (niezłe są te przesunięcia czasu).
Do centrum miasta dojeżdżamy  autobusem nr.90 (po wyjściu z prawej str. od terminala).
Wysiadamy na ul. Marksa w celu zakupienia gazu( na nr 30 jest sklep sportowy gdzie kupujemy gaz- maly 210 rub, 430 duzy, są też moskitiery i śmieszne małe karimatki pod tyłek:). Gaz nad Bajkalem jest tez w Sludiance ale kosztuje więcej. Z ul. Marksa przechodzimy ok.5 min na przystanek i jedziemy nr 16 na „żelieznadarożnyj wokzał” czyli po naszemu dworzec PKP.

Chcemy jechac do Archan. Okazuje sie ze elektriczki nie ma wiec bierzemy marszrutke (po lewej stronie wokzala). Kosztuje 400+50 rub za plecak (targujemy ze 100 rub co jest niestety normą w Rosji płacić tyle dodatkowo za bagaż). W Arszanie jesteśmy po ok 3,5 h. Zaskoczeni i zaatakowani przez kobity chcące nam wcisnąć kwaterę, nawet z busa wyjsc nie możemy bo weszły do środka i się przekrzykują. Scena niczym z Zakopanego. Decydujemy sie na najmniej krzyczaca Swietlane (ul. Gagarina 4). Umowilismy sie na 350 rubli, mielismy 2 domki do dyspozycji, wychodek, dusza i banie, ktora juz po zaplaceniu za nocleg okazala sie dodatkowo platna... poczulusmy sie oszukani zwlaszcza ze jeszcze musielismy walczyc o darmowy prysznic. Poza tymi niedomówieniami gdzie chciano nas Europejczyków zamożnych wycyckać, kobita okazala sie okej i chciala pomoc w zalatwieniu rejestracji-meldunku.



Jeszcze wieczorem wybraliśmy się na zwiady, miejscówka bardzo przyjemna, klimatyczna, jednakże  po posiedzeniu przy flaszce i przeglądnięciu przewodnika  obraliśmy plan na zmianę doliny i wyjazd w Nilowa Pustyn i treking do źródeł Szumak. Po zaciągnięciu języka okazuje się ze jedyny autobus do Nilowa Pustyn jest o 12.00 wiec musieliśmy zrobić bardzka  poranna wycieczka na lecznicze wody (z tego głównie słynie Arszan) i wodospad. Wychodząc o 7 rano juz o 11.00 byliśmy spowrotem. Wazna uwaga - idziemy wzdłuż kramów z pamiątkami, dochodzimy do kranów z ciepła zdrowotna woda i NIE należny przechodzić przez most z lewej strony. Zostajemy na ścieżce tak aby rzeka byla po lewej ręce. Inaczej skończy sie to szukaniem miejsca do przeskoczenia lub jakiegoś drzewa do przejścia na strugą stronę rzeki która im wyżej tym bardziej rwąca...



Niewielka przygoda zaliczona i docieramy do wspomnianego wodospadu. Oczywiście sesje zdjęciowe- (nie, wodospad nie urywa dupy, wiem). Za nim jest 2 mozliwosci, sciezka mocno do gory (rzeka po lewej rece) z fajnym widokiem na Arszan lub tez ścieżka przez mostek po drogiej stronie rzeki gdzie dojdziemy do niewielkiego kanionu. Ładnie, tylko dwa kleszcze złapałam po drodze  :P



W Arszan jemy czeburaka, kupujemy mapę na treking do Szumackich źródeł (250rub- mogę odsprzedać ;) i czekamy na autobus. Oczywiście zaczepia nas miejscowy mówiąc ze nie wiadomo kiedy i czy w ogóle będzie autobus. Proponuje nam przejazd za 300 rub/ os. Bus kosztuje 200 i pewnie 100 za bagaż wiec sie decydujemy na priw transport. Kierowca zatrzymuje sie w każdym ciekawym miejscu.

Mijamy wieś Nilowa Pustyn, zatrzymujemy sie koło świątyni buddy i za ok 1 km skręcamy w prawo, jeszcze ok 2 km jesteśmy podwiezieni "płochą" drogą do jedynych tu zabudowań i wysiadamy. Przed nami ok 4.30 h marszu na nocleg między dwoma jeziorkami. Trasa głownie wiedzie przez las, nie ma duzo przewyższeń. Spotykamy 1 grupę facetów rozbijających obóz w lesie. Przywiozły ich 2 terenowe wozy, co nas zdziwiło że tak daleko można dojechać. Po drodze nie ma źródeł do nabrania wody, ale jest rzeka i z niej tez czerpiemy wodę do picia. Koło jeziorek które służą nam za kąpieliska jest wiata, kiedyś były kosze na śmieci, do rzeki jest pewnie z pół km w dół. Miejsce całkiem urokliwe, na biwak idealne. Wieczorem palimy ognisko, ale z biesiadowania wygania nas deszcz.



5.06.2016
Miała być wczesna pobudka ale zaspalismy i wyruszamy dopiero ok. 10 (ścieżka prowadzi na prawo od głównego jeziora). Teren staje sie bagnisty i można się pogubić ale wystarczy isc największym błotem aby sie nie zatracić w labiryncie. Czasem sa drewniane mosteczki. Idziemy lekko pod gore, aby za kilometr schodzić w dół aż do biwakowej polany k.rzeki. Wzdłuż niej poruszamy sie cały czas, bliżej lub dalej podziwiając śnieg i kry lodu.



Wychodzimy z lasu ok 13 i idziemy formą połoniny, wg mapy mamy do pokonania 3 przeprawy rzeczne.  Na 1 przeprawie przez górski potok jest luz- duzo śniegu, wiec łatwo przechodzimy górą po grubej skorupie. Druga przeprawę omyłkowo mijamy i po pól godziny sprawdzamy mapę z terenem. Musimy przejść na 2 stronę ale rzeka jest niebezpieczna. Częściowo pokryta śniegiem/lodem ale z dużymi "dziurami". Wracamy wiec szukając przejścia az dostrzegamy sokolim okiem niebieski szlak po drugiej stronie wody. Decydujemy sie na zdjęcie butów i przejście w lodowatej  wodzie. Sięga trochę powyżej kolan więc tragedii nie ma, nikt się nie przewrócił.  Jest ok 16.00-  40 min później jesteśmy przy 3 kolejnej przeprawie i szukamy najwęższego miejsca do skakania. Zrobiło się już późno wiec naradzamy się co robimy, mieliśmy dziś w planach przejść przełęcz, ale sami nie wiemy jak do niej daleko i ile będzie na niej śniegu, co może przedłużyć wędrówkę. Mija nas para, która też jest tu pierwszy raz i nie pomaga nam w podjęciu decyzji. Spoglądamy na zegarek, na słońce, na ścieżkę która zanika i nie do końca wiadomo jak prowadzi i przełęcz na dziś odpuszczamy. Rozbijamy namioty.



Wstajemy o 6:00 składamy namioty i bez śniadania idziemy na przełęcz. Szlaku nie widać wiec kierujemy sie instynktem zdobywcy  ;D
Dochodząc do małego kanionu musimy sie zastanowić, która drogę wybrać. wg mapy należny isc pomiędzy 2 górami wzdłuż strumienia. Gór niestety jest 3  :P Bartek uruchamia GPS i okazuje sie ze to 1 stumień od zachodu jest właściwy, szlak idzie dokładnie wzdłuż strumienia po głazach i kamieniach. Mijamy też namiot parki którą spotkaliśmy dnia wcześniejszego.
Jest trochę śniegu więc trzeba uważać żeby nie władować nogi w pustą dziurę. Po 100 m w górę wychodzimy na wypłaszczenie i żałujemy ze tutaj nie dotarliśmy wczoraj. Im wyżej to coraz więcej śniegu, ale na szczęście jeszcze zamarzniętego, wiec nie zapadamy sie. Na razie delikatnie podchodzimy, jest duzo płynących strumieni, lekko zamarzniętych lub rozlewających sie na całą łąkę. Co ciekawe nawet 200 m przed przełęczą jest gdzie zanocować i są ślady obozowisk!



Od 2500 zaczyna sie podchodzenie po osypujących się kamieniach. Natomiast 100 m od „pierewal” jest juz śnieg na tyle zmrożony ze sie ślizgamy. Ci z kijkami mają prościej. Z rakami byłoby super. Chodzimy bokiem wyrębując male stopnie. Na przełęczy jest buriackie miejsce święte gdzie sadzać po szklanych butelkach cieszą się że weszli i spożywają spore ilości alkoholu (a może boją się zejść i piją na odwagę?  8) 
Widok z przełączy super aczkolwiek trzeba uważać gdyż stoimy na nawisie śnieżnym. A właściwie to się na nim położyłam aby widzieć jak wygląda zejście...a zejście jest tak strome ze wygląda jak zjazd i przydałby sie kask. Nawet nie da się podejść aby dokładnie sprawdzić przez ten nawis. Po ocenie sytuacji czasowej i warunkach śniegowych decydujemy sie zawrócić. Nie mamy żadnej liny, a nikogo z ekipy stracić nie chcemy. Jemy obfite śniadanie, w końcu podchodziliśmy 3 godz i sił już było brak.



Przy schodzeniu okazuje sie ze śnieg już rozmarzł i się zapadamy. Czasem po kalano czasem i częściej po pas. Chodzenie przeradza się w pełzanie po śniegu. Mi zaczyna doskwierać kolano :/ kolejna przerwę robimy na wypłaszczeniu trochę się suszymy po mokrym śniegu. Mijamy pierwsza przeprawę skacząc, druga w bród, trzecia jeszcze po zamarzniętym śniegu z wodospadem w tle. O 17.00 docieramy do polany z widocznymi miejscami po obozowiskach. Do kolejnego możliwego kempingu jest 2 godz kolo jeziorek gdzie już spaliśmy. Ucinamy sobie drzemkę dla odzyskania sił i napieramy do góry, a potem przez bagna. Ścigają nas chmury.
 
Obóz rozbijamy przed 20.00 i obliczamy ze ponad 12 h jesteśmy na nogach, pomimo to siedzimy przy ognisku do ok 24.00 delektując się wieczorem.



7.06.2016. wstajemy o 7.00  i dwie godz. pozniej jestesmy gotowi do drogi, niestety zaczyna padac i w takim smetnym nastroju oddalamy sie od gor. Po 3 godz docieramy do miejsca z 1 cywilizacja- domem. Niestety gospodarz mowi ze samochody nie dzialaja i nas nie podwiezie. Do centrum wioski mamy 7 km, a do odjazdu busa 2 godziny ( 14.30 Nilowa pustyn- Sludzianka). Niby nie daleko ale piaszczysta droga, a potem klepanie asfaltu daje w kość. Przystanek jest obok magazynu wiec sie zaopatrujemy w produkty. Jedziemy 3 h, w Koltunie znow widzimy Bajkał i chwile później jesteśmy w Sludziance (350 rub z plecakiem). W cywilizacji wiadomo, rzucamy sie na czeburaki, pierożki z kartoszka, samse z miasem czy szarme(jak kebab). Awtowokzal na ul. Lenina, idziemy na „żelieznadarożnyj wokzał” rozeznać jak jeżdżą pociągi. Planowaliśmy dojechać do Port Bajkal, ale okazuje sie ze elektriczka jedzie za 2 dni o 14:21. Pociąg do Irkucka mamy za 30 min, ale dojedziemy tam na noc i nie wiadomo co dalej. Po rozważeniach plusów i minusów, decydujemy sie zostać tutaj, odpocząć i poczekać na pociąg z widokową trasa wzdłuż Bajkalu. Z tą myślą idziemy zwiedzać cerkiew która widać z dworca pociągowego (całkiem ładnego swoja droga) i żeby niespodzianek nie było mało przed cerkwią spotykamy polskiego księdza. Sam nas dojrzał na dworcu i pomyślał ze jesteśmy polakami:) podpowiada gdzie będzie nam dobrze zanocować i nawet podwozi bagaże płci pięknej  :)



 Noclego jest dość daleko, jedziemy ponad 3 km w strone Piku Czerskiego do muzeum minerałów. Gospodarstwo jest bardzo zadbane, a podwórko przystrojone kamieniami wszelkiej masy głównie różnych typów miki, bo trzeba nam wiedziec nazwa miejscowości Sludianka to nic innego jak  mika po rosyjsku. Ustalamy cene noclegu na 350 rub i banie za 150 rub. Wprawdzie jest juz 21.00 ale marzy nam sie ciepełko. W bani myjemy sie pierzemy i relaksujemy do północy, a co!



CDN

forum.outdoor.org.pl

Bajkał & Tunkijskie Golce 2016
« dnia: Wrzesień 03, 2016, 22:20:38 »

Offline prosiakt



  • Pomógł: 30
  • nie jest tak źle , mogło być gorzej ...

Odp: Bajkał & Tunkijskie Golce 2016
« Odpowiedź #1 dnia: Wrzesień 03, 2016, 23:03:19 »
Aaaaaależ pieknie , cholera znów mi sie chce gdzieś ruszyć w dziką podróż, narazie przez prawie rok jestem uziemiony po operacji kolana .
Sami sobie wyjazd zorganizowaliście ? czy kożystaliście z jakiejś pomocy ?

Offline Anita

Odp: Bajkał & Tunkijskie Golce 2016
« Odpowiedź #2 dnia: Wrzesień 03, 2016, 23:15:45 »
generalnie sami sobie, techniczne szczegoły podam na końcu bo jest trochę zabawy do ogarnięcia z tymi wizami itd.
życzę szybkiego powrotu do zdrowia z tym kolankiem !

Offline Shwarc

Odp: Bajkał & Tunkijskie Golce 2016
« Odpowiedź #3 dnia: Wrzesień 03, 2016, 23:27:38 »
No zarąbiszcze, super

Offline kuzon

Odp: Bajkał & Tunkijskie Golce 2016
« Odpowiedź #4 dnia: Wrzesień 04, 2016, 08:19:00 »
Super wycieczka! Świetne tereny!
"Życia nie mierzy się ilością oddechów, ale ilością chwil, które zapierają dech w piersiach.”
 - Maya Angelou

Offline Anita

Odp: Bajkał & Tunkijskie Golce 2016
« Odpowiedź #5 dnia: Wrzesień 05, 2016, 00:01:07 »
8.06.2016
Budzimy sie ok 8.00 ale widząc rzęsisty deszcz nie wychodzimy ze śpiworków. Jest mgła, mokro i zimno wiec trzeba zweryfikować plany. Pik Czerskiego odpada (później od innych turystów dowiedzieliśmy się, że był też zasypany śniegiem i na niego nie weszli). Naszym dzisiejszym celem staje się wyrobienie meldunku. Informacje gdzie iść i co mówić dostajemy od Pani gospodarz Żygalowej. Zbieramy sie powoli i wychodzimy ok południa. Odjeżdża stad bus nr 1. Do centrum.

Administracja to dość ładny budynek, który znajduje sie z lewej strony placu z fontanna patrząc w kierunku „żelieznadarożnyj wokzał”. Nie jest jednak tak łatwo jak Żegalowa z Muzeum Minerałów mówiła. Rejestracji nie dostajemy gdyż miejsce gdzie spaliśmy nie jest oficjalnie zarejestrowane jako noclegownia! Dostajemy adres do Hotelu aby sie tam zarejestrować na ul. Krugobajkalska 1, za cerkwią, zaraz nad Bajkałem. Budynek widać jest niedawno wybudowany i pachnie świeżością. Właściciele nie wiedzą co z nami zrobić jeśli chcemy tylko meldunek, nie chcemy spać i dlaczego go nie dostaliśmy u Żygalowej? Zaczyna sie dzwonienie do administracji, a my zaczynamy wiec negocjować ceny noclegow... z początkowej ceny 1 tys za osobę bierzemy dwa pokoje 4 –ro osobowe po 500 rubli /os. pozostaje tylko wylosować kto śpi na podłodze. Samo ustalanie meldunku i cen zajmuje nam godzinę, ale pada cały czas więc co mamy lepszego do roboty jak nie negocjacje  ;D

Zostawiamy w końcu paszporty do skserowania i wypisania rejestracji. Idziemy juz nieźle głodni na miasto. Ciągle pada. Zwiedzamy najbliższy magazyn (100 m), a zaraz potem tą cerkiew, gdzie spotkaliśmy księdza. Mijamy fontanny, na przeciwko jest sklep samoobsługowy Spar i Bank z wymiana walut, po prawej Rynek z warzywami i owocami. Tam tez jest Cafe-restauracja, ale porcje dość male i drogo. Nie polecam. Wciąż pada. Wracamy do pokoju zakopując omula i alkohol. Potem wiadomo co - popijawa. Na wyjeździe trzeba sie integrować. Idziemy spać późno i w ciężkim stanie wstajemy tez późno.




9.06 Nigdzie sie nie musimy spieszyć, wiec gdy pól załogi jeszcze spi, idę z Anetą pospacerować nad Bajkałem. Wszyscy z hotelu wychodzimy ok 12.00 i idziemy zakupić bilet na elektriczke. Cena 96 rub.



Sa tylko 2 wagony i lokomotywa wiec wygląda zabawnie taki mini pociąg. Jedziemy mega wolno. Pewnie tempem truchtu. Czas podroży 5h, ok 80km (14:21-19.30). Pociąg jeździ 4 razy w tyg( czw,pt,nd,wt). Po drodze stajemy kilka razy na 5 min. Przerwy. Mozna wyjść i zrobic zdjecie. Atrakcją jest ponad 30 tuneli i kamienne mostki. Jedziemy dosłownie k. Bajkalu wiec widoki zmieniaja sie z każda zatoką. Mysle że nikt nie żałował że czekalismy na tą kolejkę 1,5 dnia. W porcie Bajkał jest jeden budynek z muzeum kolei krugobajkalskiej, bufet i hotel. Kilka kroków od dworca jest prom skąd będziemy odjeżdżać. Odjazdy zmieniają sie generalnie co 2 miesiace ale jest 2-4 połączenia dziennie rano zaczynając od 6.40. Koło kolei jest tez żyrant z pitna woda. Oddalamy sie od portu w celu rozbicia namiotu. Do wyboru jest plaza lub nasza wersja -wzgórze nad portem na przeciwko cerkwii z pieknym wikokiem na Bajkał i port. Jedyna niedogodnością jest 320 schodów do pokonania.  Dodatkowym bonusem jest nie zabezpieczona sieć Wi-Fi :D Idziemy spac wczesnie z racji ustalenia pobudki na 5 rano.





10.06. Prom odjezdza punktualnie o 6.40 (62 rub, ok 30-40 min). Ladujemy na samym koncu Listwianki k. muzeum bajkalu i decydujemy sie podejsc do centrum miejsciwosci ( aczkolwiek z tego miejsca tez mozna dojechac, busy jesli nie sa pełne to sie zatrzymaja).



Bus Listwianka - Irkuck to koszt 120 rub +50 plecak. Irkuck- Olchon 800 rub z plecakiem za marszrutke, ktora podjechala dla nas. Na autowoksalu w Irkucku byly 3 autobusy w ciugu dnia (godz: 8.00, 9.00, 10.00 ) w cenie 640 rubli z bagazem, niestety na ten dzien miejsc nie ma i kombinujemy prywatna marszrutkę. Plus jest taki ze nie zatrzymuje się na przystankach i jedzie szybko. Dojezdzamy w 5h. Po drodze jest 1 duzy postuj k.restaraucji i sklepu. Warto zakupic wode bo na Olchonie procz Bajkala kiepsko z nią. Sklepy poza sezonem zamkniete, a w tych orwartych drozej (woda1l 50-60 rub).



Aby się dostać na Olchon znów bierzemy prom, ale idzie szybko, podobno w sezonie można tu postac w oczekiwaniu na swoją kolej. Wysiadamy w m. Jałga czyli przed stolica wyspy Chyzir. Jest tutaj jezioro przedzielone od Bajkalu pasem piasku-jez.Chanchoj. Miejsca na nocleg duzo, tylko trzeba wysprzatac od krowich odchodow. Dookola sa przygotowane toalety, kosze na smieci. W sezonie dzialaja tez Cafe i bania. Wieczor spedzamy na wedrowaniu po klifie i graniu w makao dopoki nie zmarzlismy do szpiku kosci.



11.06. dzien przeznaczony na wedrowke w centralnej częsci wyspy. Idzieny ok 8 km do jeziora Szara Nur. Sciezka przechodzi przez wioske, Jagla poczatkowo idzie rownolegle do drogi gł. po czym odbija w prawo. Jest dobrze wyjezdzona przez samochody i 1 nas mija. Po 2h i paru wzniesieniach jestesmy na miejscu nad słonym jeziorem, z którego zostalo kilka mało zachecajacych zapachem kałuży i błota koloru zoltego. Popelniamy drugie śniadanie i ruszamy do Chużyru.



Przed nami wg GPS-a 14 km, a wg przewodnika 16 km. Trasa wiezie na poczatku prze las i pod gore. Potem wychodzimy na otwarta przestrzen gdzie ze wzniesien przebija sie Bajkal. ok 14 trafiamy na wzgorze z widokiem na „stolicę” z Bajkałem w tle. Jest tez altanka gdzie mozna sie schowac przed sloncem, a tego nam dziś nie brakuje, za to wody tak.
Jeszcze niecala godzinka zejscia na azymut i jestesmy na pocztku Chuziru. Tam oczywoscie zażywanie cywilizacji w postaci coca-coli, czeburakow i innych smakolykow. Juz pod koniec wsi jest dworzec, a raczej 1 malutkie pomieszczenie. Kupujemy bilety powrotne na 14.06 na 10 rano (510 rub). Jeszcze kawalek dalej, na końcu autostrady która przedziela wieś znajduje się supermatket gdzie jest największy wybor w porównaniu do dotychczasowo mijanych magazynach. Najedzeni i po zakuach idziemy za wioske szukac miejca noclegowego. wprawdzie daleko nie ma (10 min do plazy),ale jest tak blisko cywilizacji ze Bajkał jest b.syfiasty. Dużo glonow, cięzko nabrać wodę do picia i morze meszek. Te drugie tak denerwują że myje sie tak szybko jak sie da.



12.06. budzi nas poranny deszcz. Plan to isc na północ wyspy. Mijamy wieś Charancy. Jest tam polaczona z ladem wyspa, oraz restauracja i hotel "Pan". Nazwa nieprzypadkowa, gdyż należy do polskiego małżeństwa. Po 25-ciu latach pracy w Irkucku wybudowali goscinnice i spędzają tu każde lato.





Droga nasza wiedzie albo plaza ablo klifem. Sa ładne zatoczki z widokiem na morze jednak po 12.00 mnie  droga zaczyna sie dluzyc, teren monotonnieje. Przed Chalagaj zostajemy zlapani i szczesani przez straż parku(!?) 90 rub/os. nastepna wieś  to Chalagaj, ale nie dziala tu żadne Cafe ani magazyn. Stąd droga jest tez bardziej piaszczysta, wrecz niektore samochody zakopuja sie w piasku. Mija nas duzo rowerzystow i chyba jest to najlepszy sposob zwiedzania tej wyspy nie liczac elementow przepychania rowera przez piasek. Po 20 km docieramy do rampy i budki z oplatami. Jesli ktoś noe zaplacil wcześniej to teraz nie ma juz wyjscia. Zwłaszcza mowa o samochodach. Zaraz nastepuje najbardziej zapieszczony fragment drogi i jestesmy na miejscu w miejscowości Piaszczynnaja. Zachodzimy do Cafe z nadzieja na czeburaka, ale sa tylko bliny z masa krowkowa (50rub) i piwo(100 rub). Wieś, a wlasciwie moze 3 zamieszkale domy, słynie ze spiewajacych piaskow, sa tez pozostalosci mola. Niestety nie widać opisywanych w przewodiku ruin baraku po przetworni ryb i budki straznika. Samo miejse jest spokojne, woda i plaza czysta. Rozbijamy sie pod laskiem z widokiem na Bajkał- bo jak inaczej?:)


 





13.06.2016 budzimy się automatycznie wczesnie, ale slyszac padajacy deszcz drzemiemy do 8.00 Tylko Mundek zerwal sie rano, zebral i wyszedl z zamiarem osiagniecia najdalej wysuniego punktu wyspy (20 km dp przyl. Choboj). My idziemy spowrotem prosto do Chuziru z zamiarem łapania stopa. Jest goraco. Samochodow i marszrutek mnostwo ale oczywiscie jadacych na koniec wyspy. Ku naszemu zdziwieniu jest b.duzo turystow z Chin, chyba z 90%. Docieramy do stolicy w zawrotnym tempie ok 16.00 juz wcinamy ulubione czeburiaki (60-70 rub) w Cafe- Rybka. Tym razem probuje zupy rybnej „ucha” (140 rub).








Zaliczamy oczywiscie supermarket i zmierzamy na juz znane miejsce rozbicia obozowiska. Przed nami piekny wieczor wiec wykorzystujemy go na kapiele i mycie, a nastepnie spacerujemy na skałe szamanki. Kobiety maja zakazany wstep na sama wyspe ale wcale nie trzeba na nia wchodzic aby zauroczyc sie tym miejscem.
Zbliza sie zachod slonca wiec zostaje dłużej. Powrót plaza jest utrudniony ze wzgledu na wszechobecne meszki. Przed snem gramy jeszcze w karty i do spiworków.

 




CDN

Offline Anita

Odp: Bajkał & Tunkijskie Golce 2016
« Odpowiedź #6 dnia: Wrzesień 05, 2016, 22:18:03 »
14.06.2016  de facto nasz ostatni dzień który jesteśmy w Rosji. Wyjeżdżamy o 10.00 z wyspy wiec mamy sporo czasu na śniadanko i souveniry ( ceny najlepsze na "Krupówkach" czyli ulicy idącej od skały Szamanki do centrum -bo można sie potargować. Pamiątki sa tez w supermarkecie i w jurcie na przeciwko Cafe Rybka. Okazuje sie ze każdy region ma coś charakterystycznego dla siebie, chińszczyzna wszędzie podobna. W Arszanie taniej byly skarpetki, szaliki, kapcie z wełny wielbłąda i zioła, herbatki. Polecam przepyszny rododendron. Na Olchonie za to cale bogactwo omula, mnóstwo maskotek foczek i też herbatki ziolowe. Matrioszek nie ma, sa w Irkucku, a największy wybór widzieliśmy w Moskwie. Na lotnisku w Irkucku ciut drożej ale ceny do przeżycia. Sa pakowane w folie ryby jesli ktos nie chce wcześniej nosic w plecaku.

Marszrutka z Chuziru do Irkucka jedzie równo 5 godz. Plusem jest ze mamy pierwszeństwo na przeprawie promowej, a samochody osobowe musza czekac. W sezonie mozna poczekać w kolejce nawet godzine/y. Z dworca w Irkucku jest b.blisko na piechotkę do domu Europy z koronkowymi drewnianymi elementami ok 10 min. Jest tam tez informacja turystyczna, mapy miasta i sporo przewodników za free. Ponadto skorzystać można z wi-fi, toalety, a panie wytłumaczą jak jeżdżą autobusy na lotnisko (np 80 z ul.Lenina i Dzierzgoje). Zwiedzamy kilka uliczek z drewnianymi domami, co kazdemu polecam, spozywamy obiad, jeszcze raz robimy zdjecie z turysta na ul. Marksa i zaraz obok robimy ostatnie zakupy w supermarkecie.







Ulubionym trunkiem na wyjeździe stalo sie piwo Baltika sprzedawane w litrowych puszkach, ktore jest po prostu DOBRE (juz przy pierwszej puszce powstalo motto wyjazdu, a mianowicie jeśli nie wiecie: moze byc piwo dobre i niedobre, a to jest dobre;) Do piwa obowiazkowo suchariki ktore sa w roznorakich smakach i czasem z sosami. Moim ulubionym trunkiem byl tutejszy kwas. Cukierki/czekolady/batoniki sa zdecydowanie drozej niz u nas wiec planujac treking warto zabrac z PL. Czekolada- lub jej imitacja od ok. 5pln. Po 20.30 znieramy sie na lotnisko (15 rub), busiki sa b.czesto i spokojnie do 22.00 mozna dojechac. Na lotnisku z lazienek robimy sobie banie zeby jako tako wygladac, kolo Subwey (na pietrze) mozna skorzystac z wi fi ( lotniskowe wifi dziala tylko na rosyjskim numerze karty telefonicznej- taki psikus).
 
15.06.2016  Wylot o 5.30 więc na nogach jestesmy o 3.00. Lotnisko jest mega male wiec wszedzie kolejki i takie partyzanckie sprawdzanie. Nawet trekow nie sciagam gdzie jest to przewaznie regułą.
KOMPLETNIE nikt nie pyta nas ani w Irkucku ani w Moskwie o „obowiązkowy” meldunek. Nadmienie że jest na 10 osób i lecimy na 3 różne sposoby różnymi liniami, więc raczej nie jest to przypadek. Po prostu ten nakaz jest już nie aktualny, a przynajmniej nik nie sprawdza meldunku przy przelocie samolotem.

Lądujemy w Budapeszcie, znów mamy czas do odjazdu LuxExpres i skrzetnie go wykorzystujemy. Warto zakupić całodniowy bilet komunikacji miejskiej bo mozna się przejechac zabytkowym tramwajem a raczej czyms w stylu kolejki górskiej i przepłynąć promem po Dunaju z super widokiem na parlament i Zamek. Koszt bilety 1650 FT. Z lotniska odbiera mnie mój luby więc czas tym bardziej szybko i miło zleciał.

KOSZTORYS

Linie –Aeroflot Russian Air na trasie:  Budapeszt- Moskwa-Irkuck; koszt: 1218 PLN

Połączenie do Budapesztu LuxExpress- 38 PLN w 2 strony z KRK i WAW

Aby dostac wizę należy miec:

1.   Paszport, ważny co najmniej 180 dni.
2.   Wniosek wizowy wypełniony wyłącznie elektronicznie w języku rosyjskim bądź angielskim i wydrukowany za pomocą specjalnej strony internetowej Departamentu Konsularnego MSZ Rosji:http://visa.kdmid.ru.; można wypełniać samemu a można za pośrednictwem biura- 20 PLN. 
3.   Jedno zdjęcie – koniecznie postać na wprost, ja musiałam zdjęcie poprawiać... bo jak mnie poinformowałą Pani w okienku konsulatu „jest za mało na wprost”. 
4.   potwierdzenie przyjęcia turysty zagranicznego wystawione przez rosyjską firmę turystyczną, zarejestrowaną w rosyjskim Federalnym Rejestrze Touroperatorów- to załatwiamy oczywiscie przez biuro polskie lub w moim przypadku Czeskie Zirhamia (bo taniej) koszt 80 PLN
5.   Ubezpieczenie zdrowotne z pokryciem €30 000 ważne na terenie Federacji Rosyjskiej na okres pobyty w Rosji. Ja miałam Ubezpieczenie AXA wykupione przez Baltic Tour (KL 30 tys Eur, NNW 4 tys Eur, bagaż 400 Eur, OC 50 tys eur) koszt 64 PLN   
I mając to wszytko możemy składać dokumenty o wizę w kosulacie- nie centrum wizowym bo ich posrednictwo kosztuje dodtkowo 30 Euro, chyba ze nie mamy czasu czekac na wizyte u konsula (w Krkakowie czekałam 1 miesiac i parę dni, w Warszawie mniejsze kolejki- ok 2 tyg).
Wiza turystyczna (do 30 dni) – 152 PLN + opłata za wpłatę 10 PLN

Reasumując min kosztów aby dostac glejt w paszport przy założeniu że mam zdjęcie i sama wypelniam wniosek i sama składam paszport w konsulacie to ciut powyżej 300 PLN. Przy zlceniu tego do agencji turystycznej jest to ok 500 pln i mamy spokój.

Transport na miejscu, wejsciówki, wyżywienie itp. Zostało wymienione w teksie. Mi na dwa tygodnie mając część wyżywienia z Polski poszło ok 550-600 PLN.

ALBUM https://plus.google.com/u/0/photos/106397687569577523255/album/6300943411734659393


forum.outdoor.org.pl

Odp: Bajkał & Tunkijskie Golce 2016
« Odpowiedź #6 dnia: Wrzesień 05, 2016, 22:18:03 »

Offline Koshal

Odp: Bajkał & Tunkijskie Golce 2016
« Odpowiedź #7 dnia: Wrzesień 06, 2016, 19:21:05 »
Te foty to jakieś HDRy? Niektóre naprawdę cudne.
"Przyszłość Nie Jest Nam Do Niczego Potrzebna - Powiedział Mędrzec
W Chwili Obecnej Mamy Wszystko, Czego Nam Potrzeba"

Offline Anita

Odp: Bajkał & Tunkijskie Golce 2016
« Odpowiedź #8 dnia: Wrzesień 11, 2016, 21:45:05 »
Nie, w zadny HDR-y sie nie bawilam, tak juz oryginalnie tam jest ;)

Offline Grzesiek



  • Pomógł: 37

Odp: Bajkał & Tunkijskie Golce 2016
« Odpowiedź #9 dnia: Wrzesień 12, 2016, 07:14:44 »
A jakim aparatem robione?

Offline Anita

Odp: Bajkał & Tunkijskie Golce 2016
« Odpowiedź #10 dnia: Wrzesień 12, 2016, 21:20:40 »
Samsung NX11

Offline misiak76



  • Pomógł: 38

Odp: Bajkał & Tunkijskie Golce 2016
« Odpowiedź #11 dnia: Październik 26, 2016, 18:01:10 »
Fajna wyprawa :) Tylko pozazdrościć ;)

Wysłane z mojego ONEPLUS A3003 przy użyciu Tapatalka


Offline Shwarc

Odp: Bajkał & Tunkijskie Golce 2016
« Odpowiedź #12 dnia: Październik 26, 2016, 19:02:51 »
Taaa, już wcześniej lukałem relację, mega fajoskie miejsca

Offline Doczu



  • Pomógł: 80
  • Cham nikczemnego wzrostu

Odp: Bajkał & Tunkijskie Golce 2016
« Odpowiedź #13 dnia: Październik 27, 2016, 05:28:37 »
Noooo przyjemnie pooglądać i powspominać odwiedzone miejsca. Trochę żałuję, że jak myśmy byli nad Bajkałem , to nie zrobiliśmy Olchonu :/ No ale coż.
Ceny widze jakoś radykalnie nie wzrosły przez 2 lata, choć przy obecnym kursie rubla, to taki trip robi się o połowę tańszy niż kosztował nas. Jeśli ktoś planuje odwiedzić Rosję, to teraz jest najlepszy moment, bo ceny są naprawdę atrakcyjne.
W tym roku także miałem być nad Bajkałem (właśnie także z Budapesztu), ale niestety kwestie rodzinne zaważyły :/
Zazdroszczę tripu.
Co do wody - śmiało można pić w Bajkału. Nie trzeba kupować butelkowanej. Na nas patrzyli jak na ludzi z innej planety jak chcieliśmy mineralną kupować więc odpuściliśmy :)
Z browarków nam najbardziej podchodziły "Tzrzy niedźwiedzie".
Uwaga na koniec - Golce są Tunkińskie, nie Tunkijskie :)