Autor Wątek: Wycieczka do d...y  (Przeczytany 14405 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Elwood



  • Pomógł: 17

Odp: Wycieczka do d...y
« Odpowiedź #25 dnia: Czerwiec 01, 2016, 20:26:51 »
Dzisiaj mało... Tylko kilka panoram, czyli ujęć tych miejsc, które najbardziej utkwiły nam w pamięci w drodze ku...
Zapraszam do oglądania:
https://youtu.be/cYD0-EzYGZ8
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

forum.outdoor.org.pl

Odp: Wycieczka do d...y
« Odpowiedź #25 dnia: Czerwiec 01, 2016, 20:26:51 »

Offline kuzon

Odp: Wycieczka do d...y
« Odpowiedź #26 dnia: Czerwiec 01, 2016, 22:33:06 »
Ech, firma blokuje mi dostęp do youtube, więc sobie nie pooglądam :(
"Życia nie mierzy się ilością oddechów, ale ilością chwil, które zapierają dech w piersiach.”
 - Maya Angelou

Offline piterito



  • Pomógł: 55

Odp: Wycieczka do d...y
« Odpowiedź #27 dnia: Czerwiec 02, 2016, 03:35:46 »
Czeski film, ale akcja bardzo wartka I wciaga w szprychy.
https://forum.outdoor.org.pl/index.php?topic=17575.msg274814#msg274814


piję tylko czystą, palę tylko Klubowe... zdejm kapelusz

Offline Elwood



  • Pomógł: 17

Odp: Wycieczka do d...y
« Odpowiedź #28 dnia: Czerwiec 02, 2016, 09:36:09 »

Po serii wykładów mostowych dr Honzika... No właśnie. Pytanie/zagadka:
Ile trwa wykład pana dr-a...?
Odpowiedź:
- Do ostatniej pustej butelki.
Dlatego wyjechaliśmy przez 18-tą.

Ostatnie prace przygotowawcze:


Przyłapałem dr-a z czekoladą. No bo przecież nie z gps-em!


W trakcie badań nad bytowaniem Jożina, sporządziłem coś na kształt portretu pamięciowego, którego nie omieszkałem zabrać.

Z mapy nasza trasa do Cieszyna wyglądała tak i...

...nie odbiegała od rzeczywistości.

Na moście...

...radość. Pierwszy cel już blisko.


Rumaki zaparkowane.


W środku zaś konkretny dialog:
- Ooo... Staropramen... 10-tka jest?
Jest.
- To dwa razy proszę. Do której otwarte?
Do 22-iej.

Patrzymy na zegarek...

Mało czasu, mało czasu - króca bomba!

Mało czasu, a tak wiele do omówienia. Opracowujemy teorię wabienia Jożina. Przygotowujemy dwa warianty. Klasyczny i oparty na feromonach. Dzisiaj już nie zdążymy zastawić pierwszej pułapki, dlatego konsekwentnie dopracowujemy szczegóły.

Z dworcowej knajpy wychodzimy ostatni i decydujemy szukać noclegu nad Olzą. Tutaj sprawdzimy jedną z teorii pochodzenia Jożina. Jożina Olzackiego.
Ponieważ pozostała jeszcze jedna kwestia do omówienia - współpraca z naszą ekipą serwisową, pilnie rozglądamy się za jakimiś parasolami na mieście. I tu po raz kolejny okazało się, jakiego nosa ma dr Honzik!
Wystawił nozdrza i z powodzi zapachów wyłowił, te o najwłaściwszym poziomie wilgotności. Do zamknięcia opróżniamy po dwa kufle i czujemy się na dzisiaj spełnieni.

W parku czeka na nas ekipa serwisowa. Namiot już rozbity, jeszcze tylko sesja zdjęciowa dla magazynu koncernu CZIESKY PEDAL - naszego głównego sponsora i możemy udać się do hotelu.
Kurde... Najdroższy w okolicy! Najważniejsze, że wszystko ma. Można się spokojnie zrelaksować i odpocząć przed kolejnym etapem. Tylko bar już zamknięty... Ech.

Pan Gógiel Maps:
38,5km.

« Ostatnia zmiana: Czerwiec 07, 2016, 10:02:15 wysłana przez andy »
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Elwood



  • Pomógł: 17

Odp: Wycieczka do d...y
« Odpowiedź #29 dnia: Czerwiec 02, 2016, 14:06:41 »


Rankiem, zgodnie z umową sponsorską meldujemy się ponownie na miejscu zbiórki. Że niby śpimy cały czas w terenie i takie tam.
Nagle wpadam na podejrzany trop!


Jest białe sznurowadło! Na razie niby nic, ale pamiętajmy, że Jożin twarz ma blado białą, więc i może sznurowadła też?

Dr Honzik szybko sięga po nasz podstawowy przyrząd badawczy i penetruje najbliższą okolicę.


- Jest! Coś jest! Melduje.

Przyglądamy się bliżej zjawisku...

A więc Jożin (bo na pewno tu był) lubi jajka... Hm.

A może się z jajka wykluł...?
Cha! Trza jak najszybciej w stosownym miejscu zanalizować zagadnienie i wyciągnąć należyte wnioski!
W tym celu, udajemy się do celu.




Elegancko. Wnioski wyciągnięte. Na ten moment jest już koncepcja pierwszej pułapki na Jożina.

Noo... Teraz ranek jawi się w bardziej różowych kolorach. Mamy niedzielę (niestety) i dworcowy kantor zamknięty, a oferował najlepszy kurs. Otwarta jest Billa nieopodal więc tam wymieniam część waluty i uzupełniamy zaopatrzenie:
- połówka arbuza,
- 300g parzonego boczku,
- 6 rohlików,
- 10 jajec,
- 300g tłustego twarogu,
- 3l 10-tki gambrinusa.

Ruszamy z tunelu, że tak powiem.


Dr Honzik nadaje mocne tempo, zostawiając mnie delikatnie w tyle. Droga zaczyna piąć się w górę. Na 5,2km-rze osiąga swoja kulminację na przełęczy Na hopci. Zastaję na niej spoconego dr-a. Pogoda fest. Zaczyna nam powoli doskwierać upał.
Parkujemy w cieniu, na przystanku autobusowym.




Lukam smutno i co widzę...?


Gospodę widzę!

Gospoda Na hopci.... Co za piękne miejsce!
Wrzucamy twaróg z rohlikem w jelita i idziemy jelita schłodzić.


Mądrzy ludzie te Cziechy. Lepsze piwo w żołądku, niż woda na płucach. Oczywista, że tak.

Ochoczo stosujemy się do zalecenia.


Twarz dr Honzika - jasna strona mocy.

Na dworze ze 25st. w cieniu, w gospodzie przyjemny chłód, piwo zimne z pianą - gambrinus 10-tka...

...i nie potrzeba do tego kredytu.


Można też ciapowane na wynos.

Za nami 5,2km... Dopiero i aż. Wybieramy pierwszą wersję, trza się zbierać.
Dr Honzik żwawo naciska na pedały, a ja za nim drę się:
- Doktorzeee! Doktorze Honzikuuu! Nie jedź pan tak szybko, bo kolejnej knajpy nie zauważysz!
Dr Honzik szybko zwalnia.




W ten sposób uzupełniam resztę preferencji doktora Honzika

Po przymiarkach złapaliśmy czeskiego cyklistę z zapytaniem, jak jechać na Frydek. W odpowiedzi ów sympatyczny osobnik polecił nam lekko zboczyć z trasy i zahaczyć o minipivovar U konićka.
Bardzo spodobała się nam ta inicjatywa. Po szczegółowej instrukcji dojazdu zostaliśmy pożegnani przez niego całkiem po polsku: - Witam w Czechach!

U Konićka okazało się, że to bardzo popularna w okolicy knajpa. Wypiliśmy tu kolejne cztery pifka (bardzo dobre) ale atmosfera trochę w nie naszym stylu. Mrowie rowerzystów, ludzi na motorach itp. Gwarno, pełno, jak na Helu latem.
A tak przy okazji. Wszyscy, ale to wszyscy rowerzyści pili tu piwo. I jak się to ma do surowego zakazu picia alkoholu w Czechach z poziomem we krwi nula nula? Ano, chyba tak, że Czesi piwa za alkohol nie uznają.
Opowiadała nam Ela, żona Lupiego (baza w BB), że ich sąsiedztwie koleś otworzył knajpkę dla rowerzystów (m.in.), czy też wzbogacił tak nazwę.
Skutek taki, ze f-cznie rowerzyści wpadali tam na piwo, a trasy wokoło piękne (sami tam wypluwaliśmy płuca z dr-em). No i co...? Ano to, że policja się na nich zasadzała.


Po jednym.


Po drugim powoli się zbieramy.

cdn.
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 07, 2016, 10:04:50 wysłana przez andy »
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Elwood



  • Pomógł: 17

Odp: Wycieczka do d...y
« Odpowiedź #30 dnia: Czerwiec 02, 2016, 21:56:01 »
Ech, firma blokuje mi dostęp do youtube, więc sobie nie pooglądam :(
Cholera... Nie wiem, jak Ciebie wesprzeć, bo to jeden z lepszych odcinków w tym serialu.
To takie panoramy refleksyjne... Nazwa, być może niezbyt czytelna, coś jak - pozycja spożywcza, czy też piwo dyskusyjne.
Generalnie szkoda... Bo wiele Ciebie ominęło. Skoro nie widzisz, to postaram się to jakoś opisać w dwóch słowach. Tak po męsku:
- Kurwa mać!
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Elwood



  • Pomógł: 17

Odp: Wycieczka do d...y
« Odpowiedź #31 dnia: Czerwiec 02, 2016, 23:30:50 »
Wena padła.
Robota też robi swoje. Na razie zawieszam nadawanie.
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

forum.outdoor.org.pl

Odp: Wycieczka do d...y
« Odpowiedź #31 dnia: Czerwiec 02, 2016, 23:30:50 »

Offline Elwood



  • Pomógł: 17

Odp: Wycieczka do d...y
« Odpowiedź #32 dnia: Czerwiec 03, 2016, 11:44:48 »
Rzutem na taśmę dokończenie odcinka. Na kontynuę trza będzie chwilkę poczekać.

Pora na obiad.
Mamy zapasy własne i nie wahamy się ich użyć. Dr Honzik przejmuje inicjatywę i znika mi w bocznej gruntówce w poszukiwaniu bufetu. Czujnie jednak znaczy teren, bym się nie zgubił:



Ponieważ kuchenka odjechała nam z profesorem Kocurem, testujemy najnowszy model z magazynu Cziesky Pedal.


Akurat tu - dwupalnikowy: edycja 2017. Poręczny i tani w eksploatacji. Ocena bardzo dobry z plusem.

https://youtu.be/xz1-sHRP-Qw

Mkniemy dalej. Tym razem to dr Honzik mnie hamuje, kiedy mijam w rozpędzie kolejna knajpę i nie zatrzymuję się. Skruszony zawracam i obiecuję poprawę...


...co pan dr przyjmuje z zadowoleniem. Wychylamy po dwa radegasty w rozmiarze 10.

W knajpce tej panuje prawdziwy, lokalny klimat. Dwóch gości przybija czołem podstawki pod piwo, trzeci kontempluje przestrzeń zawieszoną gdzieś między wejściem, a toaletą. W ogródku siedzą kobitki i piją piwo z dzbana... Ot, wiejska sielanka.

Ruszamy dalej.


Po drodze mijamy cmentarz audi.

Kawałek dalej "zwalniam".

W zasadzie na...

...siku. W czasie między dr Honzik czyni powinności. Na dużym monitorze jakiś meeting lekkoatletyczny. Zaliczamy 100m, skok o tyczce i skok wzwyż.

Na dziennik dekujemy się w ulubionym klubie, czyli...

..nadrazi restaurace Frydek Mistek. W tle minipivovar. Wspomnę o nim przy innej okazji słów kilka.

Tkwimy tam na posterunku do zamknięcia baru. W przerwie dr Honzik wytrapia fajną miejscówkę w okolicach dworca. Obok stadion, rozbity na polanie cyrk.
Dzwonimy po serwis, by nam robił namioty i dostarczył fanty do wabienia Jożina. Dzisiejsza noc będzie kluczową, w opracowaniu ostatecznej strategii pojmania bagnistego amiho.

Serwis spisał się znakomicie. Mamy maślankę przemysłową, kefir domowej roboty i coś jeszcze. Mamy również trzy litra piwa w pecie. No, nie jest to szczyt marzeń, ale wystarcza by prognozować pogodę np.
Wschodzący księżyc jest w cyrrusowym hallo. Zwiastuje to zmianę pogody i przy tej wersji upiera się dr Honzik. Będzie miał rację, jeżeli temu zjawisku towarzyszy również ciepły wieczór. Jest jednak chłodno i ja  nie rokuję zmiany.

Pułapki na Jożina zastawione.
W środku nocy budzą mnie jakieś podejrzane ruchy. Wysuwam się z namiotu w odpowiedzi na moje, petowe 1,5l i zwracając naturze, co należne - kontempluję gwiaździste niebo z księżycem zawieszonym centralnie nad halą sportową Polarek. Cudny widok...
Rzucam okiem na przynęty i już jest wszystko jasne!

P.S.
Rzut oka na mapę z II etapu:



Dr Gógiel Maps podaje: 26,5km.





« Ostatnia zmiana: Czerwiec 03, 2016, 12:02:48 wysłana przez Elwood »
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline kolarzyk



  • Pomógł: 0

Odp: Wycieczka do d...y
« Odpowiedź #33 dnia: Czerwiec 04, 2016, 00:15:33 »
Kierowniku tej wycieczki! Podejrzewam, być może niesłusznie, że jestem jednym z nielicznych rozumiejących zdanie: "Kadencja Urlicha." Rozłożyłeś mnie na łopatki tym zdjęciem, rowerem i w ogóle całą wyprawą. Muszę to kiedyś powtórzyć, ZUPEŁNIE odmienne podejście do, ogólnie rzecz biorąc - rowerowania - niż moje. Ale rozwijam się, rozwijam i idę w Waszym kierunku. ...chyba lepszym ;)

Offline Elwood



  • Pomógł: 17

Odp: Wycieczka do d...y
« Odpowiedź #34 dnia: Czerwiec 04, 2016, 01:03:23 »
Cha... Znalazłem czas dla was, bo gospodarka niemiecka uległa potężnej burzy, która to zalała w Bonn moje miejsce pracy na ten nadchodzący tydzień.

Kolego kolarzyk. Kadencję Urlicha rozłożyłęm na czynniki proste w Puzatku, czyli w opowieści o małym człowieku. To taka mini historia prawdziwego kolarstwa ujęta okiem małego dziecka, marzącego o sławie Hanusika, Szurkowskiego, czy Szozdy. Najbardziej tego ostatniego, który nie kalkulował, tylko walczył.
W jakiś tam sposób my, czyli profesor Kocur, dr Honzik i ja, jesteśmy Stanisława Szozdy odbiciem.
O Puzatku poczytasz na moim blogu (link w podpisie), ale musisz być cierpliwym.  Odtwarzam tam istotne dla mnie historie i na Puzatka najdzie kolej.

Tymczasem zapraszam do obejrzenia serii wykładów dr Honzika.
Drugi wykład w ciągu - jest apoteozą treści, w której przedstawiałem jego Jejmość w kontekście Jejmości  dokonań mostowych.
Pozwolę tu sobie przypomnieć mój wpis:

...
Dr Honzik skończył budownictwo dróg i mostów na Polibudzie Opolskiej i Uniwersytecie Humboldta w Berlinie. O mostach może opowiadać bez końca. Do tego opowiada ciekawie.
Jest jedynym studentem w historii PO, który może się cieszyć własnym patentem. Na UH jest współautorem skryptu, z którego uczą się studenci jego kierunku.
Generalnie różnica poziomu nauczania na tych uczelniach, to PRZEPAŚĆ. Niestety na korzyść Niemców.

Na UH co roku wydział dr Honzika organizuje konkurs na wytrzymałość przęsła, do którego produkcji studenci używają papieru i kleju. Masa obu produktów jest dokładnie określona. Finał konkursu odbywa się na auli, która pęka w szwach. Wszyscy mają swoich faworytów, kibicują im itd. Konkursowe przęsła testowane są na super maszynie, kosztującej krocie i służącej normalnie do badań.
Nasz dr Honzik będąc na pierwszym roku dowiedział się o konkursie w ostatniej chwili i na konkursowej liście z tego powodu był ostatni.

Emocje podczas konkursu sięgają zenitu. Projekt faworyta załamał się dopiero po 12kg. Chłopak był pewien  wygranej. Naszego Honzika nikt nie bierze poważnie. Aaula już świętuje.
Startuje jako ostatni. Jego przęsło (200gr papieru przypominam, nie pamiętam ile kleju) ląduje w kabinie maszyny, jej ramie zaczyna owe przęsło dociskać. Zegar z dokładnością do tysięcznych grama zapierdala jak oszalały. Obciążenie powoli rośnie. Przekracza po kolei 1kg, 2kg, 5kg, 10kg... Aula milknie. Na zegarze mija 12kg... Konsternacja. Ale to nie koniec. Zegar wskazuje kolejne kilogramy. Przy 15kg wszyscy rozdziawiają gęby, pojawia się skromny aplauz. Przy 20kg, wzmaga się rwetes. Przy 30kg aula szaleje!
Przęsło kapituluje na 36kg z kawałkiem.

Z chaty dr Honzika do mostu jest 12km.
To nie był łatwy dystans... Biorąc pod uwagę zwłaszcza to, co działo się wieczora minionego. Miał to być wieczór skromny, przygotowawczy, w wąskim gronie... Zjechała się cała banda różnej maści gagatków, głównie motocyklistów. Zrobiła się z tego mega impreza na polu do rana...

Niestety nie doszacowałem tam pewnych wartości, ale ich sprostowanie, drukuję poniżej:
https://youtu.be/schUDWGJJj0
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Elwood



  • Pomógł: 17

Odp: Wycieczka do d...y
« Odpowiedź #35 dnia: Czerwiec 04, 2016, 14:02:00 »
Rankiem wita nas słońce i czyste niebo. To pięknie, ale nie o tym. Nie o tym teraz myślimy.
Z ciekawością małego dziecka, co z widelcem podchodzi do kontaktu, skradamy się na skraj bażin. I co widzimy...?
- A to drań! Wyrywa się z ust dr Honzika. Patrz, nie tknął nabiału (znaczy ledwie)... jajka wpier... i  wypił nasze piwo!
Pal sześć śniadanie dr-e - promieniuję. Teraz wiemy już o nim wszystko i kolejne podejście, to praktycznie formalność. Wiesz pan, o czym mówię...?
- Aaa... Obnażył słabości... To tak, jakby wydał na siebie wyrok.
Taaa jest! Dobra, ruska szkoła GRU. Trza mieć tylko do niej mocny łeb.
- My mamy! A on niekoniecznie... Śpiewnie zakończył wywód pan doktor... :)


Pułapki klasyczne, zastawione w bezpiecznej odległości. Widok o poranku.


Materiał badawczy z odległości mnie bezpiecznej.


Miał apetyt... znaczy kto co - zagadka:
Ma rogi i się kurczy. Co/kto to jest?*


Dr Honzik procesuje.


Trza być czujnym i... Ślady pazurów Jożina, nie pozostawiają złudzeń... ostrożnym być!


O co chodzi z tymi jajcami...? Wyraźnie mu smakują. Docieka doktor.
- Eee (i tak zostałem docentem), to proste jak drut doktorze Honziku!
Nie rozumiem?
- Jożin nie ulega propagandzie. Jajca, to najtańszy, pełnowartościowy biologicznie produkt na rynku. Na chuj wpierdalać teksańską wołowinę, ke...?
No masz pan łeb kolego E!
- Resztki zdrowego rozsądku panie doktorze... I róż spowił moje lica. Nie chwal mnie pan tak, bo się zamknę w sobie...

Co na chwilkę uczyniłem, bo znany ze skromności i niezwykle wrażliwej duszy, nie mogłem inaczej. Źli ludzie wykorzystują tę moją cechę... Jakoś tak, nostalgicznie się zrobiło i nawet pan doktor się wzruszył patrząc na mnie. Poczułem z nim tę więź..., tak jakbym przysiadł na jego przęśle i te nie trzasło. 100kg, to 100kg... Nie każdy papier uniesie...

Te chwile jednak nie trwają wiecznie i pragmatyczny pan doktor rzucił:
- Zbieramy się kurwa!

3 momenty (kto czytał Tytusa, ten jednostkę miary zna) później zameldowaliśmy się tam, gdzie powinniśmy.


Zdjęcie "z wczoraj" ale dzisiaj.


Zdjęcie "z wczoraj" ale dzisiaj.

Znaczy nadrazi knajpa Frydek Mistek o poranku. Widz w tym, że to minipivovar. Dr Honzik studiuje treści, a ja je dekoncypuję. Jeżeli komuś nic to nie mówi, to posłużę się tu domowym przykładem.
Kiedy mnie żona odmawia dalszego spożycia piwa, ja się wzburzam. Zaś ona na to:
- Nie kompensuj się.

W gablocie, warzone piwo trzyma temperaturę w określonym przedziale. Kto bystrzejszy, to odczyta 7,0. Nie  -"70".
Na dobre piwo trza czekać. Nie dość, że min te 5 tyg., to jeszcze przy barze również.


Instrukcję wysyłam na życzenie. Nie jest tanio.

Szukamy obecnie z dr Honzikiem i profesorem Kocurem sponsora (tytularnym pozostaje Cziesky Pedal) na kolejną, czeską - rowerową ekspedycję (chyba najtrudniejszą) " Bażiny i... co dalej?"
Uprzedzam z góry... Nie są to małe kwoty. Sakiewka nie ma zastosowania. Nie chodzi o waciki. Tu trzeba konkretne 800zł na całą ekipę wyłożyć plus dojazd. Wiem... Tani nie jesteśmy, ale swoją wartość znamy, która z reguły w sprzeczności stoi z oczekiwaniami sponsora. Tym bardziej, że w ryj potrafimy sponsorowi przyłożyć.
Co na obu ekspedycjach naszych miejsce miało zresztą.

Na razie wytrzymuje z nami tylko Cziesky Pedal, który w ryj umie przyjąć. Za co sponsorowi WIELKI SZACUN. Z drugiej jednak mańki wiemy, że sprzedaż produktów tej firmy wzrosła o 1747,2%. Kto tam biegły w marketingu, niech się kompensuje i na pewno mu wyjdzie, że warto.

Taki piękny dzień, ten poniedziałek. 9.00 a my już po kolejce, na kolei. Znaczy po tradycyjnym śniadaniu.


Tym razem, tylko pół kolejki, bo po jednym ale spieszy nam się, bo przygoda czeka.

Pełni entuzjazmu, ruszamy z dworca. Wydaje się, że świat stoi przed nami otworem... O jakże myliliśmy się...




*skurczybyk... :)










« Ostatnia zmiana: Czerwiec 04, 2016, 14:31:55 wysłana przez Elwood »
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Elwood



  • Pomógł: 17

Odp: Wycieczka do d...y
« Odpowiedź #36 dnia: Czerwiec 04, 2016, 15:42:38 »
Hej, Druzja.
Nakręćmy licznik tak fantastycznemu kawałkowi:
https://www.youtube.com/watch?v=fI3EOFuHkhQ

Pomijam fakt jedynego komentarza w tym linku.
Obudźcie się ludzie komuny! Pamiętacie przecież "Bielszy odcień bluesa". Czy tak...? Ci, co nie pamiętają, niech odsłuchają.
Skoro wspieracie swoimi odsłonami w tym wątku jego treść, skoro doczytaliście, że Jożin facjaty bladej jest, to...

TRWAJMY W BLUSIE! OŁ JEA!

Bo zajebiście trudny etap nas czeka.

OŁJEAAAA!
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Elwood



  • Pomógł: 17

Odp: Wycieczka do d...y
« Odpowiedź #37 dnia: Czerwiec 04, 2016, 16:36:37 »
Bo, jak w bluesie tkwisz, to jak w kasie chorych meldunek...
Dr Honzikowi dedykuję ten kawałek.
https://www.youtube.com/watch?v=s3fmqJi_t2Q

Bytowanie z nim w tej kasie (z dr Honzikiem znaczy), to wolność. Ja, jako doc. E, nie mam zbyt wiele do powodzenia - niby... Ale ja zapewniam przestrzeń...
A my, z dr Honzikiem kochamy przestrzeń. I to nas łączy... Te codzienne, proste czynności... Statystyczny obywatel zapierdala rano do roboty, a my do knajpy.

W statystyce nie chcemy ujmować takich zjawisk, ale one nam towarzyszą na co dzień. Jest taka ich kupa, która pierdoli nasz konsumpcjonizm. To ta kupa ludzi "obok nas".
To w tej kupie odnalazłem kawałek naszej przestrzeni...

Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline kuzon

Odp: Wycieczka do d...y
« Odpowiedź #38 dnia: Czerwiec 04, 2016, 17:52:45 »
Ech, firma blokuje mi dostęp do youtube, więc sobie nie pooglądam :(
Cholera... Nie wiem, jak Ciebie wesprzeć, bo to jeden z lepszych odcinków w tym serialu.
To takie panoramy refleksyjne... Nazwa, być może niezbyt czytelna, coś jak - pozycja spożywcza, czy też piwo dyskusyjne.
Generalnie szkoda... Bo wiele Ciebie ominęło. Skoro nie widzisz, to postaram się to jakoś opisać w dwóch słowach. Tak po męsku:
- Kurwa mać!


Se odbije, jak do domu wroce. Taki maraton sobie urzadze :)
"Życia nie mierzy się ilością oddechów, ale ilością chwil, które zapierają dech w piersiach.”
 - Maya Angelou

Offline Elwood



  • Pomógł: 17

Odp: Wycieczka do d...y
« Odpowiedź #39 dnia: Czerwiec 04, 2016, 22:54:03 »
Szaleństwo...
https://przemeke.wordpress.com/2015/08/05/co-zrobic-z-tymi-pojebanymi-polakami-im-bardziej-sie-im-dokreca-srube-tym-bardziej-im-odbija-szajba/

Lubię być Polakiem i mam na to mocne papiery. Dr Honzik jest Ślązakiem i dopóki go nie poznałem, miałem o nich (Ślązakach) mętne wyobrażenie. Wiedziałem więcej o historii Azji Centralnej (jakże mi bliskiej) niż tej za miedzą...
To dzięki niemu staram się dzisiaj lepiej rozumieć sąsiadów. Np. tego psa czeskiego chociażby, co mu dr  skubnął garnek.
Jednym słowem, małymi kroczkami ku oświaty kagańcowi.

Spójrzcie na to przedstawienie:
https://www.youtube.com/watch?v=uUGsLoZYXb4
Tańczymy, jak gdyby nigdy nic, prawda?

Mamy z dr ten luz wrodzony. Trochę mi ten kaszkiet wadzi, ale i siwy włos kryje. Doktorowi zaś kiecka całkiem służy. Jednym słowem radzimy se w tandemie i co by nie było, za takim się obecnie rozglądamy.

Tymczasem jednak, przed nami Koprivnice...
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

forum.outdoor.org.pl

Odp: Wycieczka do d...y
« Odpowiedź #39 dnia: Czerwiec 04, 2016, 22:54:03 »

Offline Elwood



  • Pomógł: 17

Odp: Wycieczka do d...y
« Odpowiedź #40 dnia: Czerwiec 05, 2016, 10:56:49 »
Dr Honzik jest niezwykle bystrym obserwatorem. W gąszczu frydkowskich ulic wybiera akurat tę, potem następną i dalej kolejną. Upewnia się swoim nienagannym czieskym, czy to aby właściwy kierunek, by po kilkuset metrach doprowadzić nas do pierwszego celu.


Minipivovar Morava. Niewątpliwie znakomity adres.

Fantastyczne miejsce ale... musimy zaczekać 10 minut. Tyle jest do pełnej 10-tej, godziny otwarcia. Parkujemy rumaki między ławkami i czekamy.
Pozwalam sobie w tym miejscu na dowód szczególnej teorii względności. Dowód ten jest jednocześnie otwarciem mojego, korespondencyjnego przewodu doktorskiego pt. Świat równoległy - czyli, jak matrix zrobić w ch...
Przyjrzyjmy się więc nieco blizej naszej obecnej sytuacji.
Otóż jechaliśmy z punktu A (nadrazi restaurace) do B (minipivovar Morava) z prędkością V1 (>V2) i przyjechaliśmy 10 minut przed otwarciem knajpy. Musimy więc te 10 minut czekać.
Gdybyśmy jechali z prędkością V2, to dojechalibyśmy o czasie.

Mało tego, im szybciej byśmy jechali, tym dłużej musielibyśmy czekać. W sytuacji granicznej w ogóle byśmy do knajpy nie dojechali, bo przy prędkości światła, czas by się dla nas zatrzymał!
Pragmatyczny dr Honzik konkluduje:
- Wniosek docencie. Wniosek!
Na chuj się spieszyć? Deknoncypuję.
- No, masz coraz większy łeb docencie Ee! Kompensuje doktor.

Na mej twarzy ponownie lila róż... Delikatnie zamykam się w sobie.

Prze knajpą już mała kolejka. Brygada robotnicza i polska wycieczka emerytów z przewodniczką... :) O 10-tej kulminacja. Wrota rozwarły się i jesteśmy w... raju.
Dr Honzik oniemiał...


Istne szaleństwo.


Na ten moment oferują trzy gatunki. Niefiltrowane, filtrowane i tmave. Z własnej produkcji naturalnie.


Oba pierwsze, dla porównania.



Jest czas i miejsce, na podstawowe konkluzje jozinowe.

https://youtu.be/oU33BZKo4Rk


To co... Jeszcze po jednym...? :)


Stali bywalcy.

Z poczuciem winy opuszczamy lokal. W obiegu już po cztery pifka - bez śniadania... :) Trza je trochę wypocić, tym bardziej, że te moravskie nie były 10-tkami. Z nieba leje się żar, ale humory nam dopisują. Śmigamy bocznymi drogami i nagle pan doktor odbija w prawo!
Gdzie tym razerm...?
Lądujemy U Speku. Wiata restauracyjna, pora obiadowa. Zamawiam prazdroja i czekam na doktora, który wyjaśnia telefonicznie jakieś sprawy służbowe. W tym upale, w cieniu, ze zroszonym szkłem w ręku... Poezja.

Podpatrujemy z doktorem, co tu konsumują i zamawiamy dwie porcje. Do każdej zupa i obowiązkowo pifko... :)






Czieska dieta nam służy... :)


Ceny również.

No to co...?

- Jeszcze po jednym?
Kanieszna!

Ruszamy!
Daleko my jednak nie ujechali...


Jest okazja zwabić Jożina i dokonać...


...podstawowych ablucji i...


...na potrzeby Cziesky`ego Pedala - przylizać czuprynę.



Pora na wabienie:
https://youtu.be/qeHfpt7mupM

Po wabieniu ruszamy, ale dalej wytrwale/zdecydowanie poszukujemy cienia i ochłody.


Trafiamy do kolejnego miejsca - o wyjątkowej wilgotności.


Baaardzooo dooobreeee Huksvaldzkie pivo! Wychylamy bezdyskusyjnie po dwa. A w zasadzie po dwie. Bo u Cziechów pivo jest rodzaju żeńskiego. Może dlatego z taką atencją do niego podchodzą....?
Jedno posiedzenie i cztery kobitki na rozkładzie... :)

Za winklem knajpy podjazd. Podjazd męski. W dwóch, krótkich żołnierskich słowach: JA PIER...!
Na początek kilka panoram z podjazdu:





















Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Elwood



  • Pomógł: 17

Odp: Wycieczka do d...y
« Odpowiedź #41 dnia: Czerwiec 05, 2016, 11:20:44 »
Mapa z pół etapu:

Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Elwood



  • Pomógł: 17

Odp: Wycieczka do d...y
« Odpowiedź #42 dnia: Czerwiec 05, 2016, 13:31:33 »
https://youtu.be/bBQtdi0f59c

Powoli  zjeżdżamy do Koprivnic.




Czy dojdzie do katastrofy?

Dr Honzik...

..poszedł w drifcie na ratunek.


Bezpiecznie docieramy do rogatek. Do Lubiny znaczy.


Tuż przed jeszcze penetrujemy okolicę.


Taa... Na pierwszym planie idealne miejsce dla bytowania Jożina. Na drugim  zakłady TATRA.

Przy tesco...

...miła niespodzianka.

Nam jednak co innego w głowie.
Zaopatrujemy się we wszystko, co pomoże nam zwabić Jożina w pułapkę.


Wycofujemy się do Lubiny, gdzie lokujemy się nad rzeką i...


...zastawiamy pułapkę.

https://youtu.be/H_uju_U_WCM

Nadchodzi wieczór...


Po kolacji ja, jak gdyby nigdy nic, udaję się spać.

Dr Honzik tymczasem z ukrycia obserwuje biwak...



Na razie nic się nie dzieje, gdy w tem...

...pojawił się ON!

Cdn!







Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Elwood



  • Pomógł: 17

Odp: Wycieczka do d...y
« Odpowiedź #43 dnia: Czerwiec 05, 2016, 19:03:45 »
Z kronikarskiego obowiązku uzupełniam dane z wczoraj: dr Gógiel Maps zakonotował - 31,3km.

Natomiast
RANKIEM DNIA DZISIEJSZEGO, NAPIĘCIE SIĘGA ZENITU.

Przypominam portret pamięciowy:



Poniżej jeszcze kilka innych naszych wyobrażeń Jożina...



Jaki jest Jożin w istocie? Nikt go do tej pory nie widział. Jego cień/poświatę ujrzał dr Honzik jako pierwszy.
Przypomnijmy sobie i ten tmawy obraz:



Przełomowa chwila zbliża się. Zaraz opublikujemy "złapanie Jożina". Czekam jeszcze tylko na sygnał ze studia bilateralnego od dr Honzika, w którym on obecnie przebywa - odbierając nagrodę, ufundowaną przez naszego tytularnego sponsora. Studio jest mobilne, w pociągu relacji Ostrawa - Cieszyn.

Studio kipi humorem:
https://youtu.be/Z-W9xsEwhC0




Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Piotrek



  • Pomógł: 79

Odp: Wycieczka do d...y
« Odpowiedź #44 dnia: Czerwiec 05, 2016, 19:26:08 »
Cholera... Jestem trochę zmartwiony, bo nikt tego poważnie nie czyta!
Od kiedy to w naszej historii zafunkcjonował niejaki Grzegorz Brzęczyszkiewicz...?! Takie nazwisko, to każdy Niemiec (po studiach) przeczyta. Z Brzęczyszczykiewiczem jest już zdecydowanie gorzej.
Takie faux pas popełniłem i... nic. Zero reakcji...

Cytom, cytom, pierdołami siem nie pszejmujem. Szkiewicz, szczykiewicz, jakie to ma dla eposu znaczenie? Tylko detaliczni szczególarze wyciągną kopie.

Offline Elwood



  • Pomógł: 17

Odp: Wycieczka do d...y
« Odpowiedź #45 dnia: Czerwiec 05, 2016, 21:52:22 »
No, i trza będzie poczekać do jutra. Dr Honzik ryje berety zaproszonym do studio gościom i jest oblegany przez centrum prasowe.
A tę jożinową rakietę musimy odpalić wspólnie.
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Elwood



  • Pomógł: 17

Odp: Wycieczka do d...y
« Odpowiedź #46 dnia: Czerwiec 05, 2016, 22:51:15 »
Cholera... Jestem trochę zmartwiony, bo nikt tego poważnie nie czyta!
Od kiedy to w naszej historii zafunkcjonował niejaki Grzegorz Brzęczyszkiewicz...?! Takie nazwisko, to każdy Niemiec (po studiach) przeczyta. Z Brzęczyszczykiewiczem jest już zdecydowanie gorzej.
Takie faux pas popełniłem i... nic. Zero reakcji...

Cytom, cytom, pierdołami siem nie pszejmujem. Szkiewicz, szczykiewicz, jakie to ma dla eposu znaczenie? Tylko detaliczni szczególarze wyciągną kopie.
O wrażliwość artisty się rozchodzi.

P.S.
Cholera, tyż mam taką szmatę na czoło, jak Ty. Znaczy gdzieś mam, znaczy nie w czterech, broń Bohu. Wydaje się, że równie przystojny powinienem być. Zdecydowanie powinienem.
Przynajmniej tak:
https://picasaweb.google.com/112807260483285293325/Lipowska2223102011?authkey=Gv1sRgCNOp-c-YvKTwBA#5667131433795283090
Bo w tej bezbolówce, to wyglądam jak pacan.
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Elwood



  • Pomógł: 17

Odp: Wycieczka do d...y
« Odpowiedź #47 dnia: Czerwiec 06, 2016, 08:39:00 »
Bo, kto rano wstaje...?
Temu bielszy...
https://www.youtube.com/watch?v=ImClYikYQV0
:)

Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Elwood



  • Pomógł: 17

Odp: Wycieczka do d...y
« Odpowiedź #48 dnia: Czerwiec 06, 2016, 09:15:04 »
Wstajemy o świcie.
Parzymy kawę i przygotowujemy prowiant:




Kawa musi być mocna.

Jednym słowem szykujemy się do decydującego starcia. Adrenalina wzbiera.
Starannie dobieramy ubiór. Bielizna outdoor z najnowszej kolekcji magazynu Cziesky Pedal - model 2017. Pasuje, jak ulał. Duży plus dla sponsora. Do bielizny przywiązujemy dużą wagę. Nic dziwnego, w końcu najbliższa ciału. W ten sposób zapewniamy sobie komfort i wygodę.

Drugie, to sprzęt i narzędzia badawczo-pomiarowe. I tutaj nas sponsor nie zawiódł. Będziemy poruszać się w trudnym terenie, jakość wyposażenia musi być bezdyskusyjna. Najgorsze, co mogłoby się nam przytrafić jednak, to odwodnienie.
Mimo niekorzystnych prognoz (wzmagających napięcie) słońce trzyma się dobrze z rana i szybko podnosi temperaturę. Napój  musi być więc izotoniczny... i dokładnie taki wypełnia nasz podręczny bagaż i jelita.
1,5l wydaje się doskonale dobraną pojemnością, ale tu czas będzie grał na naszą niekorzyść.

Stąd nasze działania są szybkie, zdecydowane a logistyka perfekcyjna. Przed wyjściem komepnsujemy się należycie. Nawet superkompensujemy. Do tego stopnia, że na moment musimy zawrócić i wymienić pojemnik z płynem izotonicznym. Taka gorączka wydarzeń powiadam wam...

Ale nic. Po raz drugi zbieramy się w sobie i powolutku przedzieramy do brzegu. Miejscowe bażiny, jakby się sprzysięgły z Jożinem. Tniemy je kolejno maczetą, a one, jak Feniks z popiołu, wyrastają przed nami jeszcze bardziej nieprzystępne i gęste. Dzikie i niedostępne. Nie tknięte klapkiem człowieka...
Ich liściaste odmiany parzą. Z każdym krokiem coraz dotkliwiej, ale napieramy! Jak Gienieczko napieramy! Tacy wzorowi napieracze. Ileż łatwiej byłoby napierać w dżungli i deptać żararaki...

Wzdychamy tylko, wymieniając się krótkim spojrzeniem... Nie spodziewaliśmy się takich trudności, ale nic to.
Badania prowadzone przed wyjazdem potwierdziły tylko, że żadne praktyczne przygotowanie, nie zapewnią nam tego minimum komfortu w pokonaniu bażin. Mało tego, mogłoby to nas na jakieś manowce zepchnąć.
Tniemy przez nie więc dziewiczo, zapisując się wielkimi głoskami w historii eksploracji bagien.
Czuję się w obowiązku to wszystko dokumentować, by móc potem, w pałacu prezydenckim założyć szpitalne kapcie z czystym sumieniem.

Ach... Egzaltuję się teraz, ale zapewniam was, że wtedy, tam... My, herosi, zorientowani na sukces... Wzruszenie mnie ogarnia, tam jednak byliśmy twardzi... Tylko te jebane pokrzywy!

Cdn.






« Ostatnia zmiana: Czerwiec 06, 2016, 09:28:26 wysłana przez Elwood »
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Elwood



  • Pomógł: 17

Odp: Wycieczka do d...y
« Odpowiedź #49 dnia: Czerwiec 06, 2016, 11:52:59 »
Odbyłem dzisiaj poważną rozmowę z naszym sponsorem (przypominam - Cziesky Pedal) i zachęca on nas (zachęca, nie zmusza), by podnieść poziom sportowy kolejnej, planowanej już ekspedycji do Czech.
W związku z tym zadzwonił do mnie Prawdziwy Kołcz i przedstawił warunki współpracy. Muszę przyznać, że zrobił na mnie piorunujące wrażenie.

Warunki zostały przyjęte, a przygotowania wdrożone niemal od zaraz. Więcej informacji w Dzienniku AT.*




*Dziennik prowadzony przez dr Honzika.
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

forum.outdoor.org.pl

Odp: Wycieczka do d...y
« Odpowiedź #49 dnia: Czerwiec 06, 2016, 11:52:59 »