Autor Wątek: Elwood w koronie  (Przeczytany 14826 razy)

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Offline fromage



  • Pomógł: 7

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #25 dnia: Styczeń 31, 2017, 20:53:45 »
W razie W, zima kalendarzowo do połowy marca trwa...

Trzymam za Ciebie kciuki w dążeniu na szczyt/y :)

forum.outdoor.org.pl

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #25 dnia: Styczeń 31, 2017, 20:53:45 »

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #26 dnia: Luty 01, 2017, 18:39:16 »
Dziękuję za wsparcie.
Dzisiaj przeszedłem kontrolę antydopingową. Wreszcie się dowiem jaką mam grupę krwi.
A nie jestem tak w ogóle łatwym obiektem do badania. Zwłaszcza, kiedy trzeba mi pobrać krew. Nie, nie... Nie mdleję. Po prostu mówię paniom, że dziwię się, że moją żoną nie została pielęgniarka.
- Dlaczego? Dopytują.
Zaraz się panie przekonają. Odpowiadam.

Po kwadransie bezskutecznego nakłuwania, wzywana jest na pomoc ta najbardziej doświadczona w temacie znajdowania ukrytych żył. Do tego czasu tradycyjnie mam pokłute oba przedramiona od nadgarstka po łokieć.
- No widzicie same, moje panie! Tyle bezpośredniego kontaktu i cierpliwość pacjenta oferującego obie ręce do pracy. Taki mąż, to skarb!
Starsze panie się śmieją. Do akcji wchodzi Królowa Igieł i bierze mnie w obroty. Fachura. Po 5-ciu minutach można napełniać pojemniczki.Wszyscy oddychamy z ulgą. W sumie po 25 minutach jestem fertig. Gabinet opuszczam ostatni, panie mogą odpocząć.


Potem już było z górki. Napromieniowanie i EKG.

Z EKG też miałem kiedyś ciekawą przygodę. Przygotowywałem się akuratnio do pierwszego w życiu maratonu i po drodze wyszły mi rutynowe, okresowe badania na AWF-ie. Ponieważ skierowanie miałem w ręce i nie chciało mi się gibać na uczelnię poszedłem do swojej, osiedlowej przychodni.
Pani kazała mi się położyć i zaczęła podpinać aparaturę. Na mojej owłosionej klacie skończył się jej żel i poszła po zapas a EKG ruszyło... Trochę to trwało a ja w czasie między przymknąłem powieki. Wyluzowany widziałem siebie oczyma wyobraźni wpadającego jako pierwszy maratończyk na stadion olimpijski... Tłumy wiwatują. Ostatnia, najbardziej wymagająca konkurencja igrzysk i zwycięstwo! Dopadają mnie dziennikarze, piękne kobiety i krzyczą: panie Darku, panie Darku...!
Jedna z nich, ubrana na biało łapie mnie za ramię i szarpie w euforii. Ja odpływam ze szczęścia... Proszę pana, proszę pana - krzyczy do mnie:
- Jak się pan czuje?!
Świetnie, naprawdę świetnie.
- Naprawdę nic panu nie jest?? Pójdę po lekarza!
Nie trzeba, po co mi lekarz... Czuję się tak dobrze, że mogę zaraz biec kolejny maraton! Ale pani na biało nie daje za wygraną i szarpie mnie coraz mocniej. Nagle otwieram oczy... Widzę przerażoną pielęgniarkę i lekarza.

Chcę wstać ale lekarz prosi, bym spokojnie oddychał.
- Czy ze mną jest coś nie tak?!
Wie  pan, niepokojąco spadł panu puls...
- Co to znaczy niepokojąco?!
Ma pan 35 uderzeń na minutę!
Uff... Uspokoiłem się. Myślałem, że mi ten puls stanął czy jak...
- Aaa, to nic takiego... Spoczynkowy czasami tak mam. Normalnie, to 45-50.
Potem nastąpił krótki wywiad i wszystko stało się jasne.

Dyscyplina w kuchni na 102.


Śniadanio-obiad. Pieczarki duszone z cebulą i papryką czerwoną z odrobina przecieru pomidorowego z dodatkiem octu jabłkowego i trzech ząbków czosnku (czosnek w końcowej fazie króciutko zblanszowany na emulsji oleju z wodą). Całość obficie zaprawiona pieprzem. Dwie surówki. Pierwsza z kiszonej kapusty, z odrobiną oleju, poszatkowaną cebulą  i startą marchwią (bez przypraw). Druga starta marchew z dodatkiem chrzanu i łyżeczką majonezu (bez przypraw).

Na podwieczorek i kolację...
 
...lekko zmodyfikowana wczorajsza "bomba". Dołożyłem jeszcze jedno jabłko, marchew i bardzo obficie natkę  pietruszki. Całość, jak poprzednio zmiksowana ze szklaną ciepłej wody (+ kopiasta łyżeczka witaminy C w proszku) poza sokiem z grapefruita dodanym tradycyjnie na koniec. Smak wyborny.








Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline fromage



  • Pomógł: 7

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #27 dnia: Luty 02, 2017, 16:33:48 »
Jak znosisz te tortury?

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #28 dnia: Luty 02, 2017, 17:15:40 »
Samo nakręcająca się spirala.
Wpadłem i nurkuję.
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #29 dnia: Luty 02, 2017, 23:08:09 »
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #30 dnia: Luty 03, 2017, 15:08:31 »
Atak na zimową koronę wyznaczony na niedzielę.

Poza tym.
Jadę z koksem. Dzisiejszy zestaw wzbogacony o szpinak i banana (banan dla Strażnika Domowego, na poprawę smaku.).


W lokalnym śmietniku była promocja na grapefruity.

Wyszło extra. Pychota.

Poza tym jadą do mnie pozycje:
1. Podgórska S. - Roboty i robótki na zimowe wieczory | 4,00 zł - 1 szt.
2. O działce... przez cały rok | 8,00 zł - 1 szt.
3. Poradnik filmowca amatora | 5,00 zł - 1 szt.
4. Skórski A. Warsztat gospodarski | 4,00 zł - 1 szt.
Kiedyś robiłem na... drutach. Tak... Babcia mnie nauczyła. Oczywista wszystko zapomniałem. Pozostaje zamówić jeszcze kilka motków wełny i zestaw narzędzi. To po przestudiowaniu zamówionej lektury. Wydziargam sobie na drutach wyprawowe skarpety, szal, czapkę i rękawiczki z jednym palcem (na kciuk).
Wsio w ramach rekonwalescencji poszpitalnej.

P.S.
Na razie w trzech seriach wychodzi mi 80 pompek łącznie (wczoraj 81). Niby słabo ale... jestem zadowolony. Niedzielnym rankiem przed atakiem, sprawdzian w ramach rozgrzewki. Zobaczymy, ile wyjdzie.
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #31 dnia: Luty 04, 2017, 21:28:07 »
Wielotygodniowe przygotowania zakończone. Tym razem nie będzie solo.
Na pierwszy ogień idzie Pachołek potem granią przez Pana i Wójta do podstawy kuluaru południowego Plebana. Atak szczytowy poprowadzony zostanie w zespołach dwójkowych, zmiennopłciowych z asekuracją lotną - trudną, dziewiczą drogą grzebieniem płd-wsch.

Strażnik Domowy napiekł 12 ciastek na drogę. Niech was nie zmyli obrazek.
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

forum.outdoor.org.pl

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #31 dnia: Luty 04, 2017, 21:28:07 »

Online kuzon

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #32 dnia: Luty 04, 2017, 23:29:22 »
Mam nadzieję, że jakieś depozyty sprzętowo-prowiantowe, macie rozmieszczone na kluczowych trudnościach grani :D Trzymam kciuki! W końcu tworzycie historię :D
"Życia nie mierzy się ilością oddechów, ale ilością chwil, które zapierają dech w piersiach.”
 - Maya Angelou

Offline piterito



  • Pomógł: 55

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #33 dnia: Luty 05, 2017, 04:26:59 »
Na tych przejściach graniowych to bym uważał. Nad morzem o tej porze roku lubi powiać mocny jetstreem, szczególnie na tych wysokościach.
https://forum.outdoor.org.pl/index.php?topic=17575.msg274814#msg274814


piję tylko czystą, palę tylko Klubowe... zdejm kapelusz

Offline Piotrek



  • Pomógł: 79

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #34 dnia: Luty 05, 2017, 14:56:55 »
No i co, wyłoiłeś? ;D

PS. Po takich ciasteczkach wiatry mogą się wzmóc, ale i tak gdzie im do jałowcowej kiełbasy!

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #35 dnia: Luty 05, 2017, 17:36:02 »
Słuchajcie... O tej wyrypie można napisać książkę ale na ten moment skwituję ją jednym, krótkim zdaniem.
Ja pier...
Zima, to nie lato. Ostrzegał mnie redaktor BroJarek przed wyjątkową pokrywą śnieżną i niezwykle trudnymi warunkami w wysokich partiach gór dzięki czemu zmieniłem strategię i nie doszło do tragedii. Stąd udział dwóch zespołów, udanej kompilacji doświadczenia i młodości oraz zmiana stylu.

Roboczy tytuł:
Bogowie byli łaskawi.

P.S.
Po raz pierwszy od trzech lat mam ochotę na ciepłą, ba... gorącą kąpiel.
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #36 dnia: Luty 05, 2017, 19:59:46 »
Na tych przejściach graniowych to bym uważał. Nad morzem o tej porze roku lubi powiać mocny jetstreem, szczególnie na tych wysokościach.
Mieliśmy wyjątkowe szczęście do pogody. Bardziej obawiałem się wiatrów lodowcowych.

To obraz Łańcucha Trójmiejskiego widziany z satelity w dniu wczorajszym, podesłany mi przez zatroskanego BroJarka:



Sporym ułatwieniem były zamarznięte rzeki, umożliwiające szybsze pokonanie niektórych odcinków. Za to sporym utrudnieniem były wyjątkowo obfite lodowce (przeczące globalnemu ociepleniu). Niezwykle istotny jest tutaj wybór odpowiedniej strategii przy wyznaczaniu trasy. To, co latem jest mało istotne, zimą piętrzy lawinowo (żeby tak trzymać się klimatu) problemy.

Teraz, kiedy mamy to już za sobą i powoli ustępuje dokuczliwy skurcz jednego z pośladkowych prawego półdupka, po prostu się cieszę... Tak zwyczajnie... po prostu.

Hektolitry potu wylanego w pełnym oporządzeniu w okresie przygotowawczym...



...warte tej chwili, kiedy...

...stajesz na szczycie i...

...widzisz tę perspektywę lufy pod butem.
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #37 dnia: Luty 05, 2017, 20:05:51 »
Mam nadzieję, że jakieś depozyty sprzętowo-prowiantowe, macie rozmieszczone na kluczowych trudnościach grani :D Trzymam kciuki! W końcu tworzycie historię :D
Tak  było.


Ujęcie z bazy.


Ujęcie w terenie.
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #38 dnia: Luty 05, 2017, 21:39:28 »
Pora na zasłużony odpoczynek. Po szpitalnym harakiri pokuszę się o małe podsumowanie (może pod koniec tygodnia?).
Jak trudne było finalne podejście świadczy fakt, znalezienia u podnóża kuluaru po stronie wschodniej, kółek od słynnego wózka Gienieczki, który próbował nas ubiec.

(Zdjęcie z kółkami nie chce się załadować).

A zegar z pomiarem temperatury wysiadł z powodu silnego mrozu.


P.S.
Na finał wieczorne 30 x 3, znaczy 90 pompek. Tak z rozpędu. Na 50 w jednym rzucie trzeba będzie trochę poczekać.
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline piterito



  • Pomógł: 55

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #39 dnia: Luty 05, 2017, 21:58:52 »
Wyczyn byłby bardziej sportowy, gdybyście nie posiłkowali się tlenem i sznurkiem do snopowiązałek. Freestajlowy , zimowy trawers tego masywu byłby pierwszym takim w historii, jak Skok Bolka przez płot nieopodal.
https://forum.outdoor.org.pl/index.php?topic=17575.msg274814#msg274814


piję tylko czystą, palę tylko Klubowe... zdejm kapelusz

forum.outdoor.org.pl

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #39 dnia: Luty 05, 2017, 21:58:52 »

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #40 dnia: Luty 05, 2017, 22:47:00 »
Tlenem wspomagali się młodzi. Zresztą, gdyby nie jego zapas, to ze wspinu zimowego (kulminacyjnego) na Plebana byłyby nici... Okazało się, że obowiązuje zimowy permit na ten najwyższy, majestatyczny, ostatni szczyt. Na szczęście ochrona, nie przywykła jeszcze do tak znacznych wysokości, miała spore zapotrzebowanie na tlen.

Poręczówka konieczna na lodowcu. Głupotą było kozaczyć w tak trudnych warunkach.



Było kilka ciężkich trawersów, sporo problemów technicznych. Idealny materiał do analizy i pełniejszego przygotowania do solowej, zimowej próby na którą jeszcze nie jestem gotów. Na ten moment nie widzę ataku w stylu alpejskim solo. Nie obejdzie się raczej bez obozów pośrednich.

Z notatek niejakiego Edka Mondo, dystans z buta wyszedł 18,6km.
« Ostatnia zmiana: Luty 05, 2017, 22:59:34 wysłana przez Elwood »
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Piotrek



  • Pomógł: 79

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #41 dnia: Luty 06, 2017, 10:41:27 »
Nic nie pisałeś o psim zaprzęgu... Wykorzystujesz zwierzęta...
Zlinczują cię przeciwnicy koników do moka! ;D
Ale zanim zlinczują, to najpierw zwyzywają od tłustych, leniwych dup. Kurna, nie ma letko.
Ale wyczyn jest!

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #42 dnia: Luty 06, 2017, 16:45:25 »
Zabrałem kolegę, który twierdzi, że w dupie był i gówno widział. Stąd jemu przypisany był przewodnik jako niedowidzącemu. Podniosło to jeszcze poprzeczkę i zarazem rangę ekspedycji.
Zaskoczyła pani w sklepie, gdzie aprowizowaliśmy się kiełbasą śląska i cigarettami, która bezbłędnie odgadła rasę psa.
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #43 dnia: Luty 08, 2017, 19:54:28 »
2 tygodnie bez krzesła oznacza brak dostępu do materiału zdjęciowego. Pierwsze w życiu starcie z polską służbą zdrowia w skali 1:1 skłania  mnie do nabierania sił w ciszy i spokoju pod nadzorem Strażnika Domowego.
Zdrowia wszystkim życzę.
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #44 dnia: Luty 13, 2017, 11:19:20 »
Moi Drodzy... Opowiem wam historię w rzeczy samej smutną ale bardzo pouczającą.
Z dziejów savoir vivre.
Swędzenie w tyłku (nie mylić z pieczeniem w dupie): jesteśmy na przyjęciu. Wokoło dystyngowane towarzystwo, otacza cie wianuszek pięknych kobiet. W pełnym twej kurtuazji słów rozkwicie dopada cie nagle owe swędzenie. Nie takie zwykłe, od razu rozpatrzmy skrajny przypadek. Co robić?!
Oczywiście narzuca się jedno, niezwykle praktyczne rozwiązanie ale... co na to savoir vivre?
- Nie prowokuj sytuacji. Przed przyjęciem porządnie wytrzyj tyłek papierem.

Jaki to ma związek z moją Zimową Koroną Trójmiasta? Przekonacie się niebawem.
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline KolarzPL



  • Pomógł: 0

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #45 dnia: Luty 14, 2017, 03:03:25 »
Fajna relacja z wyprawy. Styl pisania mistrzowski. Pozdrawiam nizinnych gorkonistow.

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #46 dnia: Luty 16, 2017, 23:57:21 »
Skontuzjowany, bez wspomagania sfermentowanymi węglowodanami, nie jestem wstanie kilku zdań sklecić. Leżąc i licząc szwy na brzuchu, powoli wypieram moje korony z przestrzeni jestestwa mego, zastępując je nowym obrazem.
W celu nowego obrazu poszukuję rower  ZZR Romet Karat. Takowy, bo ponieważ ów model był moim drugim, po bobo ostrym kole, na którym zdobywałem rowerowe szlify. Cel oczywista lada nie byle jaki. Z gatunku bardziej niż wybitnych.


Skutek internetowego, kwartalnego wietrzenia antykwariatów. W ramach pooperacyjnej rekonwalescencji w spotkaniach z Kalliope nabieram rumieńców materializując marzenia przy tym powoli.

Uwielbiam przewracać pożółkłe kartki, chłonąć ich treść w klimacie lat minionych. Kiedy to wełna miała się dobrze cipiąca z kożuchem z włosiem długim. Stary dżins wyświechtany, łąpiący kurz i buty zmarszczkami na licu, zryte gęstą pajęczyną...
I ten uśmiech na twarzy ogorzałej słońcem i wiatrem, z włosem czochranym niedbale - opadającym na czoło.

Tym samym zamykam temat koron mych, dziekując za uwagę i życzliwe zainteresowanie.
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje