Autor Wątek: Islandia - wróciłem  (Przeczytany 4012 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline rosowka

Islandia - wróciłem
« dnia: Wrzesień 23, 2015, 13:57:18 »
Wyjazd na Islandie. 25 dni. W trakcie trekingi, dużo jazdy autobusem.

Ramowa trasa wyglądała tak:
Reykiavik - Landmannalaugar - treking do Thorsmork - Seljalandsfoss - Skogar - Vik - Skaftafell - Zatoka Jokulsarlon - Hofn - jezioro Myvatan i okolice - Akueryri - Hveravellir - Kerlingarfjöll i okolice (Hveradalir) - treking wokół Kerlingarfjöll - Thingvellir - Reykiavik.

Podróż z własnym jedzeniem, namiotem. Spanie na dziko lub polach namiotowych. Poruszanie się na bus passport autobusem według full circle.

Jeżeli ktoś potrzebuje pomocy, wyjaśnień itp. to piszcie śmiało.

















forum.outdoor.org.pl

Islandia - wróciłem
« dnia: Wrzesień 23, 2015, 13:57:18 »

Offline Photon

Odp: Islandia - wróciłem
« Odpowiedź #1 dnia: Wrzesień 23, 2015, 20:34:09 »
Jak wyglądają koszta transportu i pól namiotowych?
Czy panuje tam "przyzwolenie" miejscowych na spanie pod namiotem "na dziko" (via Skandynawia)?

Zdjęcia wyglądają niezwykle obiecująco, można spodziewać się ich większej ilości ? :)

Offline grendel

Odp: Islandia - wróciłem
« Odpowiedź #2 dnia: Wrzesień 23, 2015, 23:09:38 »
Rozbić możesz się tam, gdzie masz akurat na to ochotę pod warunkiem, że nie naruszasz własności prywatnej. Dobrze jest jednak znaleźć jakiś camping/pole namiotowe. Raz, że na każdym jest gorąca (dająca po  nosie śmierdzącymi jajami) woda A dwa, że... miejsca takie najczęściej są chronione przed wiatrem żywopłotem czy inną zabudową.

A to bardzo istotna kwestia, bo wieje tam tak, że deszcz pada poziomo ;D

Offline sieku

Odp: Islandia - wróciłem
« Odpowiedź #3 dnia: Wrzesień 24, 2015, 08:39:15 »
Zdjęcia zaiste fantastyczne :o Myślę, że w wielu głowach na tym forum po głowie tuła się Isladnia. Napisz coś więcej, jakieś trudności miałeś na trasie? Jechałeś rozumiem "latem", czy poza wiatrem i poziomym deszczem na coś tam się trzeba jeszcze przygotować?
Własne jedzenie na 25 dni targałeś z Polski? Jak tam jest z wodą? Strumienie też walą jajami? ;)

Grandel, a zabrałeś na Islandię może ten chiński wynalazek który polecałeś w innym temacie? Byłaby to dla niego dobra rekomendacja.

Offline misiak76



  • Pomógł: 38

Odp: Islandia - wróciłem
« Odpowiedź #4 dnia: Wrzesień 24, 2015, 11:10:38 »
Wielu z nas chodzi po głowie Islandia ;) Gratuluję świetnej wyprawy :)

Offline rosowka

Odp: Islandia - wróciłem
« Odpowiedź #5 dnia: Wrzesień 24, 2015, 15:32:59 »
Tak więc po kolei.

Zdjęcia
Więcej zdjęć można obejrzeć tutaj: https://flic.kr/s/aHskk3waEB
Jest to tymczasowa galeria, gdzie trzymam kilkadziesiąt wybranych zdjeć, aby pokazywać znajomym. W przyszłości pewnie zniknie i wraz z większą ilością zdjęć pojawi się nowa galeria. Ale na razie jest dostepna więc proszę oglądać. Jak kogoś interesuje gdzie robione zdjęcie to dajcie znać.

Koszt transportu
Z Polski z Gdańska do Reykiaviku lecieliśmy wizzairem. Bilety wyszły nas po ok. 650 zł od osoby (bilet w obie strony plus bagaż duży w obie strony). Niedługo wizzair da połączenia również z Warszawy.
Z lotniska do dworca BSI w Reykiaviku autobusem flybus (https://www.re.is/flybus/) - cena 1900 koron w jedną stronę
Bilet na okrążenie wyspy kupiliśmy w firmie Reykjavik Excursions. Kupno przez internet poprzez ich stronę: https://www.re.is/iceland-on-your-own/passports/circle-passport Po zakupie dostaje sie na maila voucher - nie jest to bilet. Bilet trzeba osobiście odebrać na dworcu BSI. Koszt biletu to 42 000koron. Upowaznia do jazdy autobusami na trasie wokół wyspy - poruszać się można tylko w jednym kierunku np. zgodnie ze wskazówkami zegara. Wysiadać i wsiadać można na każdym przystanku. Bilet jest ważny cały sezon (13 czerwca - 7 września). Autobusy są punktualne, dobrej jakości na południu, z darmowym wifi. Na wschodzie i północy zwykłe autokary. Miejsca są gwarantowane - jak nie bedzie wolnych miejsc to przyjedzie drugi autokar. Rozkład jazdy dostępny jest prawie wszedzie, mozna pobrac ze strony, jest w autobusach itd. itp. wiec mozna sobie super rozplanować całą trase. W puntkach widokowych autobusy maja postoje - 15-30 minut, czasami godzinę i dłużej więc pojedyncze wodospady czy gejzery można zobaczyc "przy okazji" podróży autobusem.
Poza tym mieliśmy też bilet z Reykiaviku do Landmannalaugar  - początek pierwszego treku. Koszt 9000 koron od osoby.

Nocowanie
Jechaliśmy z namiotem i nastawieniem, że nocujemy na dziko. Rzeczywistość okazała się inna. Nocować na dziko można wszędzie poza parkami narodowymi i prywatnymi posesjami/polami oraz tam gdzie jest wyraźny zakas. Nasz treking z Landmannalaugar do Porsmork prowadził cały czas jakimś parkiem i był zakaz nocowania na dziko. Oczywiście jakbyśmy gdzieś odeszli w bok, przeczekali do nocy (latem zachód słonca jest ok 23 :) to pewnie by dało radę, ale jak człowiek zmęczony całym dniem chodzenia, zmoczony deszczem itd to chce sie rozbić, nagotować i iść spać. Wiec nocowalismy uczciwie w wyznaczonych miejsach. Ceny takich noclegów (osoba w namiocie) wahały się od 1400-1900 koron. Pola namiotowe mają przeważnie prysznice - w większości płatne po 500 koron za 5 min, kuchnie (z gazem, garnkami itd.), miejsca do jedzenia itd. Na treku tez były dostepne toalety, prysznice. Kuchnia juz nie - tylko dla osob nocujących w schroniskach. Ceny w schroniskach 4000-6000 koron i więcej więc poza naszym zasięgiem. W miastach nocowanie to ewentualnie w parkach więc tez sobie odpuscilismy i nocowalismy na kempingach. Przy róznych atrakcjach typu wodospady, tereny termalne - zakazy rozbijania namiotów. Więc tak naprawdę tylko na 2 trekingu nocowalismy na dziko - bo tam pustkowia i mozna. Możliwe było tez nocowanie na dziko przy zatoce Jokulsarlon. W innych miejsach to trzeba byłby odejść gdzieś naprawdę daleko. Więc przy naszej trasie - jakby nie było mocno turystycznej, noclegi na dziko są ograniczone.
Wspomne jeszcze tutaj o basenach publicznych - cena to 400-600 koron za wejscie, a siedziec mozna ile sie chce. Są prysznice, basen, sauna, kilka hot potow z goracą wodą - to taki pomysł zeby zamist płacić 500 koron na kempingu za 5 min prysznica to pójsc na basen :)

Trudności na trasie
Trudności głównie to pogoda - deszcz i wiatr. Pada praktycznie cały czas. Nocując w namiocie jest to problem. Rozbijasz sie - pada, składasz - pada, chodzisz - pada i w pewnym momencie chce ci sie wyć :) Zimno moze nie jest - bo temperatury w nocy rzędy 3-4 stopnie w dzien 7-12, ale w polaczeniu z wiatrem, deszczem i majac na względzie, że to lato to tez są problemem. Trzeba się ciepło ubierać. A to moknie. Wysuszyć nie ma gdzie. I znów chce się wyć :)
Trudności techniczne o ile mozna to tak nazwać to pokonywanie rzek i placów sniegu. Widać to na zdjęciach jak parę razy stoimy przed rzeka pokrytą śniegiem/lodem. Sciezki nie ma więc trzeba samemu pokombinować gdzie iść. A były szczeliny, rzeki były głębokie (powyżej kolan) i lodowate. Mając na względzie ze pada, ma sie plecak, wieje to pokonywanie takich rzek było problematyczne.
Na drugim trekingu szlak jest praktycznie nie oznaczony. Sa co jakis czas tylko kijki wbite, ktorych we mgle, deszczu nie widac. Bez gps trasa jest nie do przejscia. Ta trasa tez jest pusta. 3 dni chodzenia i tylko 2 osoby minelismy. Pierwszy treking b. popularny więc wyrazny szlak i duzo ludzi. Wiec generalnie trasy bez problemów technicznych, ale pogoda, zmeczenie i drobne trudnosci powoduja ze trekingi sa wymagajace. Podejść dziennie było od 100 do 600 metrów więc nie są jakoś forsowne.

Więc na tą chwilę jakbym się pakował raz jeszcze to zabrałbym jakis pokrowiec, ktory pokrywa szczelnie mnie i plecak. Osobny na ciało i osobny na plecak powoduje ze cieknie po plecach, wsiąka w ramiona plecaka i wkoncu wszystko w środku jest mokre. Zabrałbym wodoodporne rękawice. Miałem softshellowe, ktore momentalnie przemakały i potem na wietrze mialem cały czas lodowate dłonie. Koniecznie klapki do przechodzenia rzek. Wziałbym cieplejszy spiwor. Miałem Cumulusa Lite Line 300 i było mi w nocy chłodno przy temperaturach 3-4 stopnie. Musiałem spac w czapce, primalofcie.

Jest wilgotno wiec noze opinel łapią wilgoć i nie można ich otworzyć przez 3/4 wyjazdu :)

Jedzenie
Mieliśmy własnie jedzenie na 25 dni. Makarony, kasze, kuskus i rózne torebki. Do tego musli, budnie, gorące kubki itd. Batony, owoce szuszone i jakieś inne drobiazgi. Głównie chodzi o koszta bo kupić takie rzeczy tam mozna w kazdm miescie, poza trekingami. Ceny są wysokie. Zupki typu fixy knora to ceny 250-400 koron, makaron 400-800 koron, gorace kubki 100-150 koron, chleb 500-1000 koron. W supermarketach mozna spotkac promocje i kupic makaron za cene ciut wyzsza niz u nas. Tania jest fasolka Heinz w pomidorach 120-150 koron, puszki z kukurydza - do 200 koron, tunczyk 200-300 koron. Więc jakby to dobrze zaplanowac i kupować w promocjach to pewnie mozna byłby sie wyzywic za ciut wiecej niz w Polsce. Teraz pewnie bym az tyle jedzenia nie brał, ale mimo wszystko jak komus zalezy na ograniczeniu wydatków to jedzenie, noclegi i podrozowanie tam są najdroższe i na to warto oszczędzać.
Fajny pomysł to na kempingach są kartony, pułki z darmowym jedzeniem - jak komus cos zostaje np. pol gazu, pol makaronu albo jak juz wraca to wyklada zbedne jedzenie ktore mozna sobie wziąć. Mozna znalesc tam wszystko - nawet jajka i zjesc jajecznice :)

Z wodą nie ma najmniejszego problemu. Strumieni jest duzo, woda jest krystalicznie czysta. Nie mielismy zadnych problemów z woda czy po wodzie. Wali jajami ciepła. Zimna jest ok. Umyc zeby i potem opłukać usta siarkową wodą walącą zgniłymi jajami - bezcenne :)


Generalnie Islandie mogę polecić. Piękny kraj, miejsami surowy i dziki jak sie zejdzie ze szlaków - szczególnie drugi treking to prawdziwa eksloracja. Zadnych mostków, sciezek, szlaku. Po prostu sie idzie przed siebie, kombinuje jak pokonac lodowczyki, rzeki, góry. Oczywiscie jest gps i zawsze wiadomo mniej wiecej gdzie isc ale mimowszystko trzeba samemu wyznaczac sobie drogę. Rózne atrakcje typu gejzery, wodospady, pola termalne - no takich rzeczy sie normalnie nie widuje wiec warto je zobaczyć.

Ale pogoda daje w kość. Drugi raz bym nie pojechal przez pogodę. Byłem, widziałem, wymordowałem się i wolę znów jechać do Azji niż na deszczową Islandie :)

Offline grendel

Odp: Islandia - wróciłem
« Odpowiedź #6 dnia: Wrzesień 24, 2015, 18:35:19 »
(... ) Jak tam jest z wodą? Strumienie też walą jajami? ;) (...)

Woda jak nie wali jajami to jest pitna. I dużo jej tam jest. A jak wali - to można się poparzyć, gdy paluchami będzie się sprawdzać jej temperaturę. Tej też jest dużo :D  Co do strumieni... są takie w górach, w których można się położyć i błogo odpoczywając zapomnieć o świecie. To mieszanka wody spływającej z góry/lodowca i gorącego źródła. Miejsca takie niestety nie mają termostatów - bywa, że strumień smagnie lodowatym jęzorem a za chwilę zagotuje Ci ja..a ;)
Ale jest ryzyko - jest zabawa.



(...) Grendel, a zabrałeś na Islandię może ten chiński wynalazek który polecałeś w innym temacie? Byłaby to dla niego dobra rekomendacja.

Byłem tam rok temu i jeszcze nim nie dysponowałem. Za schronienie służył namiot no-name za 49 zł z marketu + niebieska plandeka ogrodowa :D



Chińczyk przebył ze mną ponad miesięczną eskapadę po Norwegii. I dał radę. Dwa tygodnie temu wróciłem. Zbieram się do napisania jakiejś relacji...
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 24, 2015, 19:35:32 wysłana przez grendel »

forum.outdoor.org.pl

Odp: Islandia - wróciłem
« Odpowiedź #6 dnia: Wrzesień 24, 2015, 18:35:19 »

Odp: Islandia - wróciłem
« Odpowiedź #7 dnia: Wrzesień 24, 2015, 19:47:00 »
Też byłam w tym roku na Islandii, pięknie, ale jakoś tak kurczę za dużo turystów tam. Prawie każdy kogo spotkałam wybierał się do Landmannalaugar, naprawdę aż tyle tam ludzi? Miejscowi mają już dość, mówi się nawet o kryzysie związanym ze zbyt dużą ilością turystów. Stąd te zakazy biwakowania, podobno w miejscowościach w których są campingi nie wolno rozbijać się na dziko. Nie przestrzegałam tego i powiedziano mi że nikt mnie nie będzie o nic pytał, ale z kwaśną miną. To nie to samo co reszta krajów skandynawskich.

Też miałam jedzenie na cały wyjazd, ale uważajcie z tym - rozmawiałam z rodakami i podobno po odbiorze bagażu bardzo często są kontrole i oprócz tego, że konfiskują to, co jest ponad limit 3kg jedzenia, które można wwieźć na Islandię, jeszcze wlepiają mandaty. Czekają specjalnie na samoloty z Polski...

Polecam zaczepić kogoś mówiącego po naszemu na lotnisku i oszczędzić przynajmniej na Flybusie :)

Klapki to raczej nie jest dobry pomysł, rzeki mają bystry prąd. Sandały też kiepsko się sprawdziły, jeśli już to takie sztywniejsze żeby nie wyginało podeszwy. Jeszcze mnie ciarki przechodzą jak sobie przypomnę jak wpadłam do strumienia... Brrr.

Zdjęcia super!

Offline prosiakt



  • Pomógł: 30
  • nie jest tak źle , mogło być gorzej ...

Odp: Islandia - wróciłem
« Odpowiedź #8 dnia: Wrzesień 24, 2015, 23:59:10 »
To aż tak się zdrobiło na Islandii że takie wycieczki ?  no szkoda że taki tłok , ale co się dziwić jak coraz wiecej tanich lotów mozna znależć .
Na Islandii byłem w 2013 . do Landmannalugar nie udało sie przejść bo jeszcze było za dużo śniegu , ale reszta wyspy dosc dobre warunki .

Ja z chęcia bym sie wybrał jeszcze raz , Piękne miejsce

Offline pleban

Odp: Islandia - wróciłem
« Odpowiedź #9 dnia: Wrzesień 25, 2015, 23:58:30 »
Klapki to raczej nie jest dobry pomysł, rzeki mają bystry prąd. Sandały też kiepsko się sprawdziły, jeśli już to takie sztywniejsze żeby nie wyginało podeszwy.

Masa robi swoje :) chiba że chińczyk klapki robił z reklamówki :)
wyślij głupka po flaszkę to przyniesie jedną

Offline pleban

Odp: Islandia - wróciłem
« Odpowiedź #10 dnia: Wrzesień 26, 2015, 00:02:37 »
foty obłęd.

Miejscami widzę problemy z grawitacją? czy jakiś lokalny rozweselacz?
wyślij głupka po flaszkę to przyniesie jedną