25% zniżki na Fjord Nansen i 15% na resztę

Autor Wątek: Małe góry a cieszą  (Przeczytany 2573 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Gal Anonim



  • Pomógł: 0
  • Uśmiechnij się… jutro może być gorzej :)

Małe góry a cieszą
« dnia: Wrzesień 14, 2014, 13:25:51 »
W ostatni weekend wakacji zapodałem sobie górskie pożegnanie tychże wakacji. A że w jakiekolwiek górki mam od groma kilometrów, wybór padł na Międzygórze i Masyw Śnieżnika. Góry może i niewielkie ale czuję do nich wyjątkową sympatię. Niestety, miałem do dyspozycji tylko trzy dni, łącznie z dojazdem i powrotem, a więc wykombinowałem sobie naprawdę (jak na moje skromne możliwości) długaśną trasę:
Wystartowałem o 6 rano z parkingu na przeciwko Domu Wczasowego Gigant i ruszyłem czerwonym szlakiem dla emerytów w stronę Iglicznej. Zielony szlak prowadzący na Igliczną od strony Zapory (który onegdaj pokonałem z moim 5 letnim wówczas synem) może i jest ciekawszy, ale z niezaleczoną kontuzją kolana i perspektywą przejścia ponad 30 km wolałem unikać zbyt stromych podejść. Po dotarciu do wymarłego o tak wczesnej porze schroniska na Iglicznej zrobiłem sobie kilkuminutową przerwę na pstryknięcie paru fotek, następnie wlazłem na szczyt Iglicznej i ruszyłem w dalszą drogę. Zielonym szlakiem na Czarną Górę. Szlak był niestety mało zielony bo na większości płaskich odcinków było potworne błoto i kałuże wielkości jeziora Bajkał. Na szczycie Czarnej Góry, jak i na całej pokonanej dotychczas trasie, zupełne pustki. A więc dokładnie to co w górach lubię najbardziej - cisza, spokój i zero luda. Jedynym osobnikiem Homo Sapiens jakiego widziałem na Czarnej był kimający człek obsługujący wyłączoną kolejkę linową. Pod wieżą widokową znowu krótki odpoczynek, drugie śniadanie, parę fotek i w drogę. Czerwonym szlakiem w stronę Śnieżnika. W okolicach Żmijowca dogonili mnie pierwsi napotkani tego dnia piechurzy idący ze Sienny na Śnieżnik. Nie wiem czy to ja tak wolną szedłem czy oni byli tacy szybcy ale szli jak burza. To i dobrze, bo aż do Przełęczy Śnieżnickiej znowu miałem góry tylko dla siebie :) W schronisku Pod Śnieżniku oczywiście na samotność nie można liczyć ale ilość ludzi jaką tam zastałem to nic w porównaniu z tzw. długim weekendem czerwcowym kiedy byłem tam razem s synem a zabrakło nawet miejsc stojących. W schronisku znowu mały popas i ruszyłem w dalszą drogę, niebieskim szlakiem dookoła Śnieżnika. Dopóki szlak był niebieski szło się całkiem sympatycznie, ten jednak odbił w lewo a ja przedzierałem się jakąś zapomnianą i zarośniętą ścieżynką aż dotarłem do szlaku prowadzącego na szczyt Śnieżnika po czeskiej stronie. Na szczycie jak to na szczycie, luda polsko-czeskiego co nie miara a więc po pstryknięciu kilku zdjęć ruszyłem w dół, w stronę schroniska. Tym razem zrobiłem sobie dłuższą przerwę. Miałem już za sobą dokładnie 20 km marszu a i głód zaczął mi doskwierać. Przede mną ostatni etap wycieczki, szczyt Średniaka, na który dziwnym zrządzeniem losu jeszcze nigdy nie wlazłem mimo, że w tej okolicy bywam przynajmniej dwa razy w roku. Tu spotkała mnie pierwsza (i na szczęście jedyna) niespodzianka bo za cholerę nie mogłem znaleźć drogi na ten szczyt prowadzącej. Nie pojmuję tego, ale na Średniak nie prowadzi żaden oficjalny szlak i nigdzie nie znalazłem ani jednej, nawet marnej, wskazówki jak tam dojść. Czysta komedia, widzę górę a nie wiem jak na nią wejść. Po pierwszym nie trafionym wyborze kierunku znalazłem inną ścieżkę a niej sympatyczną dziewczynę, która jak się okazało właśnie ze Średniaka schodziła. Po krótkiej wymianie zdań okazało się, że ze znalezieniem właściwej drogi miała dokładnie takie same problemy jak ja. Pokrzepiony i podbudowany faktem, że nie jestem aż tak wielką łajzą górską za jaką zacząłem już się uważać, ruszyłem na szczyt Średniaka. Fajna górka, zero luda a więc cała moja :) Teraz zostało mi już tylko zejście do Międzygórza i powrót samochodem spod Giganta do pensjonatu. W sumie, wg. nawigacji GPS, przeszedłem 34.9 km, całość zajęła mi 11 godzin i 24 minuty. Poniżej przebieg mojej trasy i kilka zdjęć, ale ostrzegam, wykonanych aparatem dla idiotów i przez fotograficznego ignoranta:

http://www.wandermap.net/pl/route/2780117-201408-miedzygorze/
























« Ostatnia zmiana: Wrzesień 14, 2014, 15:33:49 wysłana przez crimson »

forum.outdoor.org.pl

Małe góry a cieszą
« dnia: Wrzesień 14, 2014, 13:25:51 »

Offline crimson



  • Pomógł: 123
  • rocznik '89

Odp: Małe góry a cieszą
« Odpowiedź #1 dnia: Wrzesień 14, 2014, 13:40:06 »
tutaj masz co nieco;

ślicznie, ale jeszcze lepiej by było jakby były większe zdjęcia :)
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 14, 2014, 15:23:53 wysłana przez crimson »
nie jestem całkowicie bezużyteczny, przecież zawsze mogę służyć za zły przykład

stormbringer coming time to die

Offline Gal Anonim



  • Pomógł: 0
  • Uśmiechnij się… jutro może być gorzej :)

Odp: Małe góry a cieszą
« Odpowiedź #2 dnia: Wrzesień 14, 2014, 14:10:10 »
Dzięki :)

Offline Gal Anonim



  • Pomógł: 0
  • Uśmiechnij się… jutro może być gorzej :)

Odp: Małe góry a cieszą
« Odpowiedź #3 dnia: Wrzesień 14, 2014, 16:20:14 »
ślicznie, ale jeszcze lepiej by było jakby były większe zdjęcia

W oryginale były większe, ale po wstawieniu tych linków z Picasy jakieś takie maciupkie się porobiły. Co za czarodziej je tak ładnie powiększył ani jak to zrobił, tego nie wiem :)

forum.outdoor.org.pl

Odp: Małe góry a cieszą
« Odpowiedź #3 dnia: Wrzesień 14, 2014, 16:20:14 »

 

25% zniżki na Fjord Nansen i 15% na resztę