Autor Wątek: Bawaria  (Przeczytany 5580 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline mumin777

  • mumin


  • Pomógł: 4
  • powolutku az do skutku

Bawaria
« dnia: Maj 19, 2014, 00:18:52 »
Przeglądając informacje o Bawarii można napotkać prawie zawsze na relację z trasy z Zugspitze, Jednak pomijane są inne szczyty, których w Bawarii nie brakuje, a na których znajduje się schronisko z tarasem od południowej strony, z zimnym pszenicznym piwem. Postaram się to powoli zmienić i pokazać region na północ od granicy austriackiej.

Koleje w Bawarii chodzą jak w zegarku, może troszkę wolniej niż w szwajcarskim, ale często i w miarę bez opóźnień. Można kupić dla grupy BayernTicket, który uprawnia do przejazdu do pięciu osób wszystkimi środkami komunikacji na terenie Bawarii oraz kilku miast poza granicami, np. Salzburg. Można wiele zaoszczędzić, szczególnie gdy jednorazowy bilet metrem w Monachium przez trzy strefy kosztuje tyle, co dzienny bilet.

Społeczeństwo w Niemczech to duży odsetek emerytów, dlatego liczna grupa turystów są to grupy dziaduszków. Młodzi jeżdżą do Austrii, Włoch. Również psy są istotnym elementem, prawie nigdy nie szczekają i prawie zawsze są szczęśliwe.

Co do przewodników. W Internecie nie znalazłem map, takich jakie można znaleźć na polskich portalach, ale za to można kupić je w sklepie. Każda ok. 6 euro, a takich map na całe południowe Voralpen jest co najmniej 40. Na portalach można znaleźć przerobione mapy z Google, ładne, profesjonalne, ale dla mnie mało praktyczne w tych górach. Szczególnie, że szlaki są dobrze oznaczone, a przed każdym wejściem na szlak/parkingiem stoją banery z trasami. Może jestem staroświecki, ale lubię prosta mapę.

Pierwszym szczytem był Wank (1 780 m). Szczyt wyrasta z Garmisch-Partenkirchen i przez to, że szczyt jest niezalesiony można przypatrzyć się dokładnie miastu, skoczni, ścianie granicznej oraz Zugspitze.








Kolejne szczyty to Baumgartenschneid (1448 m). Sam przyjazd nad jezioro Tegernsee jest zjawiskowe. Szczyt daje możliwość zobaczenia doliny i jeziora, a nad jeziorem znajduje się również browar Tegernsee.








Następny szczyt i sadzę, że to jest sztandarowy wierzchołek nazywa się Hirschberg (1 670 m). Posiada najpiękniejszą panoramę, jest tam wszystko: jeziora, doliny pomiędzy górami, widok na pasmo graniczne i Zugspitz w tle.










Notkarspitze (1889 m) to nasz ostatni szczyt, który udało nam się zrobić zimą. Wejście od północnej strony, brodząc w mokrym śniegu po pas, był męczący i frustrujący, ponieważ południowe zbocza nabierały już wiosennego koloru.








W bawarskich górach jest pochowanych wiele pałacyków, zamków oraz jezior. Sztandarowym przykładem jest Neuschwanstein, który na puzzlach wygląda bardziej zjawiskowo niż w oryginale. Co ciekawe, większość nazywa go Neuschweinstein, co zmienia bardzo postać rzeczy, ponieważ Schwan oznacza łabędzia, a Schwein świnię…









Co do jezior, to utkwiło mi jedno Starnberg. Przez dwa miesiące pracowałem tam i próbowałem uchwycić góry na tle jeziora. Jednak chmury były przeciwko mnie.











W miarę czasu postaram się dokładać informacji na temat Bawarii. Co ciekawe, w Bawarii jest ponad 500 lokalnych browarów. Mapka jest imponująca.

http://bier.bayern-online.de/karte


forum.outdoor.org.pl

Bawaria
« dnia: Maj 19, 2014, 00:18:52 »

Offline perduto

Odp: Bawaria
« Odpowiedź #1 dnia: Maj 19, 2014, 23:12:01 »
Zakątek, któremu nie poświęca się wiele uwagi, szczególnie na polskich portalach. Dlatego chętnie poczytam o kolejnych szczytach, ciekawych miejscach, jak choćby ten piękny zameczek!
Czekam więc...
Nigdy nie kłóć się z IDIOTĄ - I tak nie wygrasz.
Ten, najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a później pokona doświadczeniem.

Offline mumin777

  • mumin


  • Pomógł: 4
  • powolutku az do skutku

Odp: Bawaria
« Odpowiedź #2 dnia: Maj 24, 2014, 00:29:30 »
co do Bawarii i okolic, to potrzebuję tylko czasu, aby pospisywać info i wrzucić zdjęcia, a zabawy jest tu tyle ile golonek w Biergarden. Ostatnio prawie rozjechałem gęś na ścieżce w parku.

Offline mumin777

  • mumin


  • Pomógł: 4
  • powolutku az do skutku

Odp: Bawaria
« Odpowiedź #3 dnia: Maj 24, 2014, 11:52:11 »
Monachium kojarzy się wszystkim z dwoma rzeczami BMW i Oktoberfest.

Co do Monachium, to co nas łączy to przede wszystkim z problemem znalezienia mieszkania. Przeciętny Schmid ma problem znaleźć mieszkanie, a jeśli się jest samotnym facetem, z poza granic, bądź na kontrakcie, bądź nazwisko kończy się na –ic, -ov, -ski, albo jeszcze bardziej nie niemiecko, to można szukać pokoju… długo. Trzeba przejść casting, podać referencje z pracy, umowę, zarobki, a najlepiej kwit z konta. Psy, koty i dzieci też są na nie. Dla specjalisty z zagranicy, który cieszy się, że po paru miesiącach wyżebrał pokój to jest potwarz. Taka moja opinia.

Drugą paranoją, którą odkryłem ostatnio, to brak uniwersytetów. W porównaniem z ofertą krakowską, czy warszawską, to jest przepaść. Łatwiej znaleźć coś w mniejszej miejscowości niż w samym Monachium. Poza tym mało kto studiuje, gdy po dwu letnim Ausbildung (czyli coś jak szkoła zawodowa z praktykami) można spokojnie pracować w biurze, banku, księgowości, informatyce...

To co lubię w Monachium, to parki. Można robić grilla, można leżeć na łące pomiędzy pasącymi się gęsiami, sępiącymi kaczkami, można wypić piwko. Każda część miasta ma swój park. Można spotkać tam nawet żółwie. My mieszkamy obok parku i zimą przychodzą do nas kaczki na żebry. Wygląda to zjawiskowo, gdy o siódmej przez trawniki przechadzają się kaczorzyska.

















Podoba mi się w Niemcach, to że potrafią cieszyć się ze słońca. Nawet gdy jest mróz, będą marznąć przed barem i owinięci w koce wystawiać pyszczki do światła. A tym bardziej gdy jest ciepło. Parki pełne są ludzi i tych zawsze szczęśliwych psów.







Niesamowite jest to tutaj też, że jest mnóstwo dzikich zwierząt, szczególnie ptaków, które jedynie boją się dzieci z kijami. W samym centrum miasta np. w ogrodzie botanicznym można spotkać pasące się króliki.







Dużo ludzi jest też nad rzeką Isar (rzeka przepływająca przez Monachium). Wieczorem  wygląda to trochę jak Juwenalia, tylko czasami można spotkać kąpiącego się nago starego faceta (jest to dozwolone - taka tradycja).








Co do Oktoberfest, to na łąkach Theresienwiese przez cały rok coś się dzieje. Jedno składają, drugie rozkładają. Po Oktber, zbliżają się święta, więc są kramy z świątecznymi kurzołapami oraz picie wina z rumem. Po świętach jest karnawał i znów picie. Potem jest Post i picie Dunkel Bier (uważają, że trzeba się umartwiać, a piwo Dunkel jest niesmaczne). Potem festiwal wiosenny i wielki pchli targ, wakacyjne festiwale i znów Oktoberfest.



Najważniejsze w Monachium jest posiadanie roweru. Z nim można naprawdę zobaczyć miasto i okolicę. To są nasze: Herkules (na cześć Herkulesa Poirota) oraz Quatro, bo co czwarty obród przeskakuje mi łożysko, ale wiem, że nikt mi go nie ukradnie, bo daleko nie zajedzie. W sumie dla osoby, która chce tu przyjechać na tydzień turytycznie proponuję podjechać na targ i kupić tam rower za 40 – 50 euro, na pewno zwróci się koszt biletu, a potem można taki rower odsprzedać. Kradzione u Turków są jeszcze tańsze.




Offline mumin777

  • mumin


  • Pomógł: 4
  • powolutku az do skutku

Odp: Bawaria
« Odpowiedź #4 dnia: Lipiec 13, 2014, 10:30:00 »
Bawaria jest o tyle fajnie położona, że można stąd w kilka godzin znaleźć się w 7 – 10 państwach. Wszystko uzależnione jak szybko jedziesz nocą przez autostradę. Jednak sam dojazd do miejscowości przy granicy jest porównywalnie długi, jak z Krakowa do Zakopanego, a powrót  z nich, czyli wyjazd z Garmisch, a potem wjazd do Monachium spokojnie można porównać z korkami na zakopiance. Czasami nie potrafię tego zrozumieć, jak na autostradzie mogą być korki, które biorą się z niczego. Od tak, ktoś kilka kilometrów wcześniej zaczął zwalniać, a potem następni, a w konsekwencji my musimy stać w korku.

Lubię to, że Bawarczycy traktują swoje samochody jak dzieci, szczególnie w niedzielę można zobaczyć ich dzieciaczki, albo hordy motocyklistów jadących przed siebie, czyli na Austię.

Idealnym miejscem do życia wydaje się jezioro Bodeńskie, dla osoby, która lubi wodę i góry jest tam wszystko. Również dla fanów wina, czy jabcoków, czy sera. Trzy państwa obok siebie (Niemcy, Austria, Szwajcaria), niedaleko Lichtenstein (potentat w produkcji sztucznych szczenek). My na razie byliśmy na kawie w Lindau, urokliwe miasteczko, na wyspie, gdzie poznanie topografii zajmuje tylko dwie godziny. Potem można byłoby zdawać kurs taksówkarza. Ale za to mnóstwo miejsc, gdzie można się schować, usiąść i wypić lampkę wina, albo małe espresso.








Na uwagę zasługuje również Norymbergia, bardziej kojarzące się nam z słynnego po zakończeniu wojny sądu nad nazistami. Miasto w kolorze czerwonej dachówki, z zamkiem na wzgórzu, z kiełbaskami norymberskimi, które moim zdaniem są cholernie za tłuste, nawet po ugrilowaniu, oraz starówki, która pochowana jest między kanałami. No i ta drewniana architektura, z wystającymi belkami.





 

Na każdym prawie szczycie można spotkać obok kruków takiego oto ptaszka. Nazywa się go Alpendohle, co po polsku oznacza różenacznika alpejskiego, a z niemieckiego powinno się to tłumaczyć kawka alpejska. 





Hinterer Tajakopf. Traska na szczyt ma chyba wszystko, trochę ferraty, trochę kontaktu z krowami (jeśli się jest słonym od potu, to ma się pewne, że krowy wyliżą cię), jeziorka, piwko w schronisku, gruzowisko, panorama na Zugspitze.














Westliche Karwendalspitze z schroniskiem i muzeum w kształcie lunety. Stojąc na krawędzi można zobaczyć w przepaść kilkaset metrów w dół. Dla mnie ambitnych jest traska kolejką, dla pozostałych kilka szlaków o różnej trudności. Ciekawy jest tunel wydrążony w ścianie góry, który prowadzi z schroniska do dzikiej nartrostrady.











Krammerspitze. Fajna traska, na rozpoznanie okolic Garmisch. Szczyt ma poniżej 2000 metrów, ale na swoje możliwości jest bardzo ciekawy. Szlak lubi zakręcać pomiędzy mniejszymi szczytami, przez co można podziwiać panoramy z różnych stron, no i widok na Garmisch oraz Zugspitze.










Schöttelkarspitze, szczyt niższy niż Wołowiec, a zmasakrowany jak Świnica. Chociaż i na rowerach się dało, więc może demonizuję.














Offline Edwinz0r

Odp: Bawaria
« Odpowiedź #5 dnia: Lipiec 13, 2014, 10:55:07 »
Czasami nie potrafię tego zrozumieć, jak na autostradzie mogą być korki, które biorą się z niczego
https://www.youtube.com/watch?v=Suugn-p5C1M
:)
Bawaria w sumie fajne miejsce do mieszkania :)

Offline mumin777

  • mumin


  • Pomógł: 4
  • powolutku az do skutku

Odp: Bawaria
« Odpowiedź #6 dnia: Lipiec 13, 2014, 11:07:13 »
jeśli ktoś jedzie w Alpy, to zawsze może przenocować u Nas, wpisowe tylko majonez kielecki

forum.outdoor.org.pl

Odp: Bawaria
« Odpowiedź #6 dnia: Lipiec 13, 2014, 11:07:13 »

Offline ye2bnik



  • Pomógł: 3

Odp: Bawaria
« Odpowiedź #7 dnia: Sierpień 10, 2014, 15:37:27 »
Może komuś przyda się info, że schronisko w Höllental chwilowo nie istnieje. Po kompletnej przebudowie ma być ponownie oddane do użytku w maju 2015. W sąsiedztwie placu budowy nie ma problemu z rozbiciem namiotu.

Offline mumin777

  • mumin


  • Pomógł: 4
  • powolutku az do skutku

Odp: Bawaria
« Odpowiedź #8 dnia: Listopad 11, 2014, 22:15:14 »
Kolejną część zacznę od ciekawej informacji. Monachium jest nazywane miastem singli, aż 28,6% ludności w wieku 18-59 lat to single. Teraz doliczcie do tego proszę, że wiele osób jest ze sobą bez ślubu, bo nie czują się na siłach, wiele osób jest po ślubie, a nie ma dzieci, bo też nie czuje się na siłach. Dlatego w parkach można zobaczyć więcej psów niż dzieci. Chociaż statystyki mówią o tym, że coraz więcej rodzi się dzieci.
Bawaria jest katolicka, dlatego bardzo szanują sobie to, że w niedziele trzeba dzień święty święcić. Dlatego o niedzielnych zakupach nie ma mowy. Wszystkie sklepy otwarte są  od poniedziałku do soboty do godziny 20:00. Potem zostaje tylko restauracja, stacja benzynowa, albo kilka sklepów na dworcu głównym. Chociaż o obowiązku niedzielnej mszy świętej mało kto słyszał. Również śluby dość często odbywają się w piątek, ale po co?
Ważnym elementem wiejskiego, górskiego krajobrazu są wałęsające się krowy. Szczególnie w górach jest to osobliwe, gdy musisz omijać leżącego na ścieżce byka. Dodatkowo, są to różne gatunki. Od zwykłych łaciatych krasul, po kudłate, alpejskie monstra, które te z grzywkami przypominają mi psy rasy komondor.









Górale bardzo szanują i celebrują swoje żywicielki, szczególnie ciekawe jest święto Almabtrieb, które odbywa się na terenie całych Alp, pomiędzy wrześniem, a październikiem. Jest to oficjalny spęd bydła z górskich pastwisk, krowy są przyozdabiane w odświętne, bardzo kolorowe elementy. Największe spędy połączone są z festiwalami, gdzie można zjeść kilogramową golonkę, popić litrem piwa, posłuchać delikatnych bawarskich dźwięków, np. z puzonu, czy waltorni, no i przyjrzeć się dokładnie ich strojom, które nie zmieniły się chyba od zawsze.







http://www.berchtesgadener-land.com/kultur/tradition-brauchtum/almsommer/almabtrieb-koenigssee
http://www.alpenwelt-karwendel.de/almabtriebe

Jakby komuś było mało zwierząt w miejskich parkach, zawsze może odwiedzić zoo.









Południowa Bawaria obfituje w jeziora, na których czasami można spotkać starszych ludzi bez majtek, z zmiętymi piersiami, czy dyndającym słoniem. Dlatego trzeba rozważnie wybierać miejsce na koc, czy ręcznik. Jednak pomijając lokalną atrakcję, są to bardzo dobre miejsca na odpoczynek, na to aby zrobić sobie rundkę rowerem wokół jezior. Co więcej, można tam dostać się pociągami. A więc wokół Monachium mamy, jeśli mam wyliczać te większe jeziora: Ammersee, Wörthsee, Pilsensee, Starnberger See, Köchelsee, Walchensee, Sylvensteinsee, Tegernsee, Schliersee.











W stronę Salzburga największe Chimsee oraz Königssee, na którym można tylko pływać, albo statkami, albo wypożyczonymi łódkami, co wydaje się o wiele fajniejsze. Koszt 10 EURO za godzinę i kaucja zwrotna 50 EURO.





Dodać trzeba jeszcze jeziora przy samych Alpach, albo już po stronie austriackiej, jak Eibsee, Plansee, Forggensee, Achensee.











Końcówką września rozpoczyna się Oktoberfest, coś do czego nie potrafię się ustosunkować. Totalne chlanie i obżarstwo, kolejki do toalet po 20 minut (mówię tu o męskiej), walka o kawałek miejsca przy stole (kelnerka nie sprzeda piwa, jeśli nie masz miejsca przy stoliku), walka o wejście do ogródków, czy namiotów (jeśli nie ma się rezerwacji, trzeba być przy wejściach już od 6-7 rano, a otwierają o 11-tej). Gdzie rezerwacje w systemie online rozchodzą się w ciągu kilku godzin, gdzie browary zaznaczają, że nie ma się pewności otrzymania rezerwacji. Młodzież pijąca na ulicach już od samego rana, a rzygająca pod siebie w południe.









Ale z drugiej strony, jest coś zjawiskowego w tym, przemarsz korowodu podczas otwarcia, piękne wozy z beczułkami piwa, całe miasto, od małych dzieci po staruszków ubrane w regionalne stroje, faceci w skórzanych szortach, kobiety w drindlach, czyli spódnicach z halkami, fartuchami i gorsetami, które podkreślają to co jest kobiece. Poza tym te kobiety naprawdę są śliczne, 170 - 180 cm wzrostu dla kobiet jest tutaj czymś normalnym. Wieczorem wszystko gra i się świeci, zapachy mięsa mieszają się z zapachem prażonych orzechów, gwar i krzyki podnoszą ciśnienie krwi, tak aż chce się bawić.









Chociaż nadal uważam, że nie ma lepszego pszenicznego piwa w regionie niż Unertl. Są mistrzami w tym co robią. Chociaż to nie jest piwo z Monachium.
http://www.unertl.de/php/index.php
Dla osób, które chcą przeżyć coś więcej niż tylko łyk bawarskiego piwa, proponuję dwa miejsca. Pierwsze to siedziba główna Augustiner przy stacji tramwajowej Holzapfelstraße , drugie to najstarszy browar na świecie Weihenstephaner, który mieści się w mieścinie nieopodal lotniska w Freising.  Chociaż dla mnie numerem jeden jest właśnie browar Augustiner. Jest tam wszystko, długie stoły przy których można poznać innych ludzi, nowe dębowe beczki z piwem, które wyciąga się z piwnic za pomocą “windy”, która znajduje się na środku baru, a barman otwarcie nowej beczki zawsze ogłasza uderzeniem w dzwon nad barem, są stare kelnerki, które z uśmiechem mają cię gdzieś, jest i pani klozetowa… Plus rezerwacja stolika jest bezpłatna, a ceny piwa i jedzenia są niższe niż w innych browarach w mieście. Jeśli ktoś chce wejść tam bez rezerwacji wieczorem, to musi mieć bardzo dużo szczęścia, aby usiąść, chociaż już o 22-ej czasami można znaleźć dla siebie cały stół. Co ciekawe, dla osób przyzwyczajonych do późnego siedzenia w krakowskich barach, w Augustinerze bar zamykają o 24-ej.





http://www.augustiner-braeu.de/augustiners/html/en/gaststaetten/Augustiner_Braustuben.html
http://weihenstephaner.de/en/

Jeszcze raz wrócę do Neushwanstein I okolic Füssen. Dla tych, którzy chcą zobaczyć coś zjawiskowego, chodzi mi o zamek/pałac, to powinni pojechać do Łańcuta. Tak, muszę przyznać zamek jest ciekawy, ale nie urywa, z kim tam nie jadę, zawsze słyszę już w samochodzie zdanie rozczarowania “To, too…?”
Chociaż ci którzy już pojadą tam proponuję również pojechać do Füssen, miasta obok zamku,
 




oraz do Lindrhof, którego nie będę opisywał, bo jeszcze nie byliśmy w środku.





Co do gór, wreszcie znalazłem mapę, która jest pomocna przy wyborze trasek w góry.
http://www.kompass.de/tour/detail/100010392-alpspitze/
http://www.bavaria.by/bargains-when-travelling-in-bavaria-db (trzeba kliknąć w logo Map, po zbliżeniu można nawet znaleźć szczyty w Tatrach; Rumunii z zaznaczonymi szlakami, czy schroniskami)

Bodenschneid


 



Breherspitze







Krametspitze – wschód słońca







Brunnenkopf





Uppspitze






Offline andy

  • tato


  • Pomógł: 65
  • pieniądze nie dają szczęścia, krowy nie dają sera

Odp: Bawaria
« Odpowiedź #9 dnia: Listopad 11, 2014, 23:44:13 »
Augustiner jest zajebisty :)
_________________
dopóki nie skorzystałem z internetu nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów /stanisław lem/

niektórzy ludzie mogliby się zabić, skacząc z poziomu swojego ego na poziom swojego IQ

Life is short. Relax ;) Smile and laugh as much as possible ;D