Autor Wątek: Góra Miedzianka, Chęciny i okolice  (Przeczytany 6925 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Ivan

Góra Miedzianka, Chęciny i okolice
« dnia: Styczeń 06, 2014, 18:19:12 »
Sztolnie na Miedziance, sztolnie na Miedziance… Obiło mi się kilkukrotnie o uszy, więc w końcu trzeba było pojechać i sprawdzić co to jest. Podróż zaczynam dzień po nowym roku, niestety późno, bo już po południu, korzystając z podwózki BlaBlaCar do Chęcin. Wysiadam tuż przed zmrokiem, czeka mnie noc z cyklu „ciemno choć oko wykol”: księżyc w nowiu (1% tarczy), mgła, do tego dymy z domów opalanych węglem. Idę wzdłuż jakiś wsi, w stronę lasów, jak najdalej od domostw na nocleg „w krzunie”.  Nie zapalam czołówki żeby nie zwracać na siebie uwagi, póki co do oświetlenia drogi wystarczą światła bijące z okien i mijających mnie samochodów. Zabudowania coraz rzadsze, psy na mnie nie szczekają, tylko wyją do siebie żałośnie, na drucie między słupami siedzi… sowa. Ogólnie klimat nieco jak z horroru. Po dłuższym asfaltowaniu wreszcie kończą się zabudowania i zaczyna spory kawał lasu gdzie planuję nocleg. Myślałem, że oczy już mi się przyzwyczaiły i nie będzie potrzebne sztuczne światło. Jednak nie, po prostu nie widać nawet stóp. Zakładam i zapalam czołówkę, ale niewiele to daje bo mgła i para z oddechu nie dają przejść światłu. Zdejmuję więc czołówkę i trzymam jak najniżej, jak przeciwmgielne w samochodzie. Trochę to pomaga, ale czołówka szybko zaczyna słabnąć. Dziwne, bo temperatura jest w okolicach zera, ciepło jak na styczeń. Zanim znalazłem miejsce na nocleg i rozbiłem namiot moja lampa nie świeci dalej niż na długość wyciągniętej ręki. W nieznanym lesie, zimą i samotnie, powoduje to niejaką drżączkę, którą skutecznie ucinam zakładając puszek firmy C :)





Palnik odpala za dziesiątym razem, no po prostu za dużo pecha jak na jeden wieczór. Pełen obaw o jutrzejsze sztolnie z tak słabym światłem, zasypiam. W nocy kropi deszcz, co również nie napawa optymizmem. Rano wstaję skoro świt i wyruszam w stronę Góry Miedzianki, zwanej żartobliwie „Świętokrzyskim Giewontem”. Podobna, prawda? ;)



Otoczenie wejścia do sztolni Zofia:



W samej sztolni na suficie wisi pełno pająków sieciarzy, czyli ośmionogich, czarnych drobinek skondensowanego Zła, najbardziej jadowitych pająków w Polsce. Sztolnia jest niewysoka, łatwo więc zdjąć takiego pajączka z bańki, tym bardziej, że pod nogami błoto do kostek. Słabe światło nie ułatwia zwiedzania, aż bolą oczy.



Za strefą pająków zaczyna się strefa nietoperzy. Wiszą sobie hibernując na suficie, wcale nie w szczelinach jak to zwykły robić nietoperze. Można bez problemu ściągnąć takiego nietoperza nieuważnie dotykając głową. Nie robię im zdjęć, nie straszę lampą, niech sobie śpią nieboraki. Po kilkudziesięciu metrach, prawie po omacku, dochodzę do szybu głębokości 30 m. Można go przetrawersować po glinianej półce i wyjść po drugiej stronie góry, jednak ja się tego nie podejmuję bo jest zbyt mokro i ślisko. Mogłem też źle ocenić sytuację w tak słabym świetle. No po co ryzykować, zwłaszcza będąc samemu.



Wyłażę drogą którą wszedłem i obchodzę górę po powierzchni. Po wyjściu i obejrzeniu butów okazuje się, że błoto w jaskini było… czerwone. W międzyczasie mijam otwór jaskini Nowa. Definitywnie trzeba tu będzie wrócić z liną i zjechać.





Sztolnia Zofia z drugiej strony ma charakter naturalnej jaskini, którą górnicy kilka wieków temu przedłużyli poszukując miedzi bogatej w srebro i ponoć złoto oraz szlachetne kamienie.



Wchodzę do jaskini i idę aż do spotkanego wcześniej szybu. Wychodząc widać dziwne rzędy cyfr. Cała ściana jest nimi zapisana, kilka metrów, jest też chyba coś w rodzaju klucza do tego niezrozumiałego szyfru.





Co to może być? Górnicza księga wejść i wyjść ze sztolni? Ilość wagoników wydobytej skały? Dziwne.
Po wyjściu zmierzam do kamieniomu Gałęzice. Jest, ogromny, robi niesamowite wrażenie.





To żółte to chyba schron na czas odpalania ładunków wybuchowych w ścianie.



Następnie przechodzę przez nieczynny kamieniołom na Stokówce gdzie wspinanie całkiem fajnym jest :)



…oraz odwiedzam jaskinię Piekło.





Piekło płytkie i słabe jest a wokoło pierdzą kładowcy, więc po łyku wody i batonie czym prędzej się stamtąd zawijam na Górę Zelejowa. Zelejowa to taki jakby grzebień skalny, idzie się po wierzchowinie trochę jak po grani kończącej się kamieniołomem.







Plan był inny, ale ze względu na ograniczenia czasowe wracam do Chęcin, gdzie kupuję nową bateryjkę do latarki i idę na zamek. Zamek w remoncie, nie da się wejść do środka.





Udaję się na kolejny nocleg. Tym razem światło świeci bez zarzutu, ale mgła jeszcze większa niż wczoraj, więc ponownie widzę snop światła zamiast drogi przede mną. Przynajmniej jednak namiot mogę rozbić jak „cywilizowany człowiek” a nie po omacku.
Następnego dnia kieruję się w stronę Kielc czerwonym szlakiem.



Mijam jaskinię Raj, ale do niej nie wchodzę bo już kiedyś byłem. Polecam, choć zwiedzanie jaskiń z przewodnikiem jest dla mnie „niesportowe” ;) 



Zmierzam do klasztoru na Karczówce



Na dole znajduje się kapliczka upamiętniająca miejsce wydobycia brył galeny (ruda ołowiu) w XVII w., z której wykonano rzeźby m.in Św. Barbary stojącej w kościele na górze. Wzniesienie jest poryte pozostałościami dawnych „szczerb” wydobywczych.



A oto i Basia ;) :



Sprytni mnisi z Karczówka zgromadzili na górze spory arsenał i wycelowali w stronę Kielc.







Nie dziwię się, już raz miejscowa ludność postanowiła sprzeciwić się chrześcijaństwu i wrócić do pogańskich korzeni. Z widłami ruszyli na mnichów ze Świętego Krzyża i choć było to prawie 1000 lat temu, to jak mówi przysłowie „przezorny, zawsze ubezpieczony” ;)



Stamtąd już kilka kroków do Kielc i na busa do domu.
Podsumowując: odwiedzone miejsca ciekawe, choć niestety często trzeba iść po asfalcie lub drogach dojazdowych do kamieniołomów, w smutnym, industrialnym krajobrazie. Ze śniegiem na pewno byłoby ładniej. Na pewno tam wrócę z liną zjechać do sztolni w „Zofii”, jaskini Nowej i poszukać innych dziur na Miedziance. W sumie to przy takiej ilości dziur w tym rejonie chyba nie trzeba będzie brać namiotu.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 06, 2014, 18:34:20 wysłana przez Ivan »

forum.outdoor.org.pl

Góra Miedzianka, Chęciny i okolice
« dnia: Styczeń 06, 2014, 18:19:12 »

Odp: Góra Miedzianka, Chęciny i okolice
« Odpowiedź #1 dnia: Styczeń 06, 2014, 18:56:29 »
Super okolice, bo moje. W wakacje byłem na miedziance i przy lepszej pogodzie stamtąd roztacza się całkiem niezły widok.  A dokładniej penetrować te sztolnie samemu troche strach. Wpaść do 40 metrowego szybu studenta można ;)

Offline andy

  • tato


  • Pomógł: 65
  • pieniądze nie dają szczęścia, krowy nie dają sera

Odp: Góra Miedzianka, Chęciny i okolice
« Odpowiedź #2 dnia: Listopad 03, 2014, 16:27:43 »
kamieniołomy stokówka i ciosowa to bardzo fajne miejsca na wspin
nawet w listopadzie :)

a jaskinia w sztolni Zofia to nudna jakś taka :P
na dole szybu nie ma nic ciekawego, trochę wody
pająków nie widziałem, a szkoda bo to akurat mogło być ciekawe
_________________
dopóki nie skorzystałem z internetu nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów /stanisław lem/

niektórzy ludzie mogliby się zabić, skacząc z poziomu swojego ego na poziom swojego IQ

Life is short. Relax ;) Smile and laugh as much as possible ;D

Offline semow

Odp: Góra Miedzianka, Chęciny i okolice
« Odpowiedź #3 dnia: Listopad 03, 2014, 16:34:00 »
polskie Indian Creek ;D i jak camy siadają


Offline andy

  • tato


  • Pomógł: 65
  • pieniądze nie dają szczęścia, krowy nie dają sera

Odp: Góra Miedzianka, Chęciny i okolice
« Odpowiedź #4 dnia: Listopad 03, 2014, 16:39:34 »
ciosowa, bardzo fajna droga ;)
_________________
dopóki nie skorzystałem z internetu nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów /stanisław lem/

niektórzy ludzie mogliby się zabić, skacząc z poziomu swojego ego na poziom swojego IQ

Life is short. Relax ;) Smile and laugh as much as possible ;D

Offline semow

Odp: Góra Miedzianka, Chęciny i okolice
« Odpowiedź #5 dnia: Listopad 03, 2014, 16:42:30 »
kancik po prawej super, trzeba mieć psychę na prowadzenie
no i okap za VI+ - bomba

Offline andy

  • tato


  • Pomógł: 65
  • pieniądze nie dają szczęścia, krowy nie dają sera

Odp: Góra Miedzianka, Chęciny i okolice
« Odpowiedź #6 dnia: Listopad 03, 2014, 16:43:53 »
eeee, ja to cienias jestem, z wędki tylko :P

ed.
jesteś pewny wyceny tej drogi, masz może topo?
ja chyba VI+ bym nie zrobił

« Ostatnia zmiana: Listopad 03, 2014, 17:01:46 wysłana przez andy »
_________________
dopóki nie skorzystałem z internetu nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów /stanisław lem/

niektórzy ludzie mogliby się zabić, skacząc z poziomu swojego ego na poziom swojego IQ

Life is short. Relax ;) Smile and laugh as much as possible ;D

forum.outdoor.org.pl

Odp: Góra Miedzianka, Chęciny i okolice
« Odpowiedź #6 dnia: Listopad 03, 2014, 16:43:53 »

Offline semow

Odp: Góra Miedzianka, Chęciny i okolice
« Odpowiedź #7 dnia: Listopad 03, 2014, 17:06:31 »
To jest za IV albo V, Okapik jest za winklem po lewej, topo wieczorem znajdę ;)

Offline andy

  • tato


  • Pomógł: 65
  • pieniądze nie dają szczęścia, krowy nie dają sera

Odp: Góra Miedzianka, Chęciny i okolice
« Odpowiedź #8 dnia: Listopad 03, 2014, 17:16:02 »
Okapik jest za winklem po lewej, topo wieczorem znajdę ;)
a to ten za VI.5+
_________________
dopóki nie skorzystałem z internetu nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów /stanisław lem/

niektórzy ludzie mogliby się zabić, skacząc z poziomu swojego ego na poziom swojego IQ

Life is short. Relax ;) Smile and laugh as much as possible ;D

Offline Rychu

Odp: Góra Miedzianka, Chęciny i okolice
« Odpowiedź #9 dnia: Listopad 03, 2014, 17:44:47 »
ja mam topo

dajcie znać jak tam jeszcze będziecie, bo mam blisko ;)
"I hate the people destroying my plans..." Acid Drinkers

Galeria zdjęć :)

Offline andy

  • tato


  • Pomógł: 65
  • pieniądze nie dają szczęścia, krowy nie dają sera

Odp: Góra Miedzianka, Chęciny i okolice
« Odpowiedź #10 dnia: Listopad 03, 2014, 18:21:00 »
dajcie znać jak tam jeszcze będziecie, bo mam blisko
ja to raczej nieprędko, przypadkiem tam trafiłem
_________________
dopóki nie skorzystałem z internetu nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów /stanisław lem/

niektórzy ludzie mogliby się zabić, skacząc z poziomu swojego ego na poziom swojego IQ

Life is short. Relax ;) Smile and laugh as much as possible ;D

Offline semow

Odp: Góra Miedzianka, Chęciny i okolice
« Odpowiedź #11 dnia: Listopad 03, 2014, 19:41:16 »
Okapik jest za winklem po lewej, topo wieczorem znajdę ;)
a to ten za VI.5+
Jest sprytne przejście za VI.+
Najmocniejszy tam jest chyba Dzień Świstaka i Melancholia, jeśli dobrze pamiętam

Offline Ivan

Odp: Góra Miedzianka, Chęciny i okolice
« Odpowiedź #12 dnia: Listopad 04, 2014, 10:05:16 »
kamieniołomy stokówka i ciosowa to bardzo fajne miejsca na wspin
nawet w listopadzie :)
Potwierdzam. Wspin przyjemny, tylko niektóre drogi zapiaszczone i kruche.

a jaskinia w sztolni Zofia to nudna jakś taka :P
na dole szybu nie ma nic ciekawego, trochę wody

I tak tam zjadę ;) Może sztolnia nie ma ciekawej topografii, ale w Teresie podobno można się zgubić bo jest skomplikowana.

Fajnie, że ktoś odkopał wątek, przy okazji zauważyłem, że po przejściu na "goowno+" wciągnęło zdjęcia. Poniżej relacja ze zdjęciami. Uprzejmie proszę adminów o skierowanie jej na portal o ile się nadaje:
« Ostatnia zmiana: Listopad 04, 2014, 10:21:02 wysłana przez Ivan »

Offline Ivan

Odp: Góra Miedzianka, Chęciny i okolice
« Odpowiedź #13 dnia: Listopad 04, 2014, 10:20:37 »
Sztolnie na Miedziance, sztolnie na Miedziance… Obiło mi się kilkukrotnie o uszy, więc w końcu trzeba było pojechać i sprawdzić co to jest. Podróż zaczynam dzień po nowym roku, niestety późno, bo już po południu, korzystając z podwózki BlaBlaCar do Chęcin. Wysiadam tuż przed zmrokiem, czeka mnie noc z cyklu „ciemno choć oko wykol”: księżyc w nowiu (1% tarczy), mgła, do tego dymy z domów opalanych węglem. Idę wzdłuż jakiś wsi, w stronę lasów, jak najdalej od domostw na nocleg „w krzunie”.  Nie zapalam czołówki żeby nie zwracać na siebie uwagi, póki co do oświetlenia drogi wystarczą światła bijące z okien i mijających mnie samochodów. Zabudowania coraz rzadsze, psy na mnie nie szczekają, tylko wyją do siebie żałośnie, na drucie między słupami siedzi… sowa. Ogólnie klimat nieco jak z horroru. Po dłuższym asfaltowaniu wreszcie kończą się zabudowania i zaczyna spory kawał lasu gdzie planuję nocleg. Myślałem, że oczy już mi się przyzwyczaiły i nie będzie potrzebne sztuczne światło. Jednak nie, po prostu nie widać nawet stóp. Zakładam i zapalam czołówkę, ale niewiele to daje bo mgła i para z oddechu nie dają przejść światłu. Zdejmuję więc czołówkę i trzymam jak najniżej, jak przeciwmgielne w samochodzie. Trochę to pomaga, ale czołówka szybko zaczyna słabnąć. Dziwne, bo temperatura jest w okolicach zera, ciepło jak na styczeń. Zanim znalazłem miejsce na nocleg i rozbiłem namiot moja lampa nie świeci dalej niż na długość wyciągniętej ręki. W nieznanym lesie, zimą i samotnie, powoduje to niejaką drżączkę, którą skutecznie ucinam zakładając puszek firmy C :)





Palnik odpala za dziesiątym razem, no po prostu za dużo pecha jak na jeden wieczór. Pełen obaw o jutrzejsze sztolnie z tak słabym światłem, zasypiam. W nocy kropi deszcz, co również nie napawa optymizmem. Rano wstaję skoro świt i wyruszam w stronę Góry Miedzianki, zwanej żartobliwie „Świętokrzyskim Giewontem”. Podobna, prawda? ;)



Otoczenie wejścia do sztolni Zofia:



W samej sztolni na suficie wisi pełno pająków sieciarzy, czyli ośmionogich, czarnych drobinek skondensowanego Zła, najbardziej jadowitych pająków w Polsce. Sztolnia jest niewysoka, łatwo więc zdjąć takiego pajączka z bańki, tym bardziej, że pod nogami błoto do kostek. Słabe światło nie ułatwia zwiedzania, aż bolą oczy.



Za strefą pająków zaczyna się strefa nietoperzy. Wiszą sobie hibernując na suficie, wcale nie w szczelinach jak to zwykły robić nietoperze. Można bez problemu ściągnąć takiego nietoperza nieuważnie dotykając głową. Nie robię im zdjęć, nie straszę lampą, niech sobie śpią nieboraki. Po kilkudziesięciu metrach, prawie po omacku, dochodzę do szybu głębokości 30 m. Można go przetrawersować po glinianej półce i wyjść po drugiej stronie góry, jednak ja się tego nie podejmuję bo jest zbyt mokro i ślisko. Mogłem też źle ocenić sytuację w tak słabym świetle. No po co ryzykować, zwłaszcza będąc samemu.



Wyłażę drogą którą wszedłem i obchodzę górę po powierzchni. Po wyjściu i obejrzeniu butów okazuje się, że błoto w jaskini było… czerwone. W międzyczasie mijam otwór jaskini Nowa. Definitywnie trzeba tu będzie wrócić z liną i zjechać.





Sztolnia Zofia z drugiej strony ma charakter naturalnej jaskini, którą górnicy kilka wieków temu przedłużyli poszukując miedzi bogatej w srebro i ponoć złoto oraz szlachetne kamienie.



Wchodzę do jaskini i idę aż do spotkanego wcześniej szybu. Wychodząc widać dziwne rzędy cyfr. Cała ściana jest nimi zapisana, kilka metrów, jest też chyba coś w rodzaju klucza do tego niezrozumiałego szyfru.





Co to może być? Górnicza księga wejść i wyjść ze sztolni? Ilość wagoników wydobytej skały? Dziwne.
Po wyjściu zmierzam do kamieniomu Gałęzice. Jest, ogromny, robi niesamowite wrażenie.





To żółte to chyba schron na czas odpalania ładunków wybuchowych w ścianie.



Następnie przechodzę przez nieczynny kamieniołom na Stokówce gdzie wspinanie całkiem fajnym jest :)



…oraz odwiedzam jaskinię Piekło.





Piekło płytkie i słabe jest a wokoło pierdzą kładowcy, więc po łyku wody i batonie czym prędzej się stamtąd zawijam na Górę Zelejowa. Zelejowa to taki jakby grzebień skalny, idzie się po wierzchowinie trochę jak po grani kończącej się kamieniołomem.







Plan był inny, ale ze względu na ograniczenia czasowe wracam do Chęcin, gdzie kupuję nową bateryjkę do latarki i idę na zamek. Zamek w remoncie, nie da się wejść do środka.





Udaję się na kolejny nocleg. Tym razem światło świeci bez zarzutu, ale mgła jeszcze większa niż wczoraj, więc ponownie widzę snop światła zamiast drogi przede mną. Przynajmniej jednak namiot mogę rozbić jak „cywilizowany człowiek” a nie po omacku.
Następnego dnia kieruję się w stronę Kielc czerwonym szlakiem.



Mijam jaskinię Raj, ale do niej nie wchodzę bo już kiedyś byłem. Polecam, choć zwiedzanie jaskiń z przewodnikiem jest dla mnie „niesportowe” ;) 



Zmierzam do klasztoru na Karczówce



Na dole znajduje się kapliczka upamiętniająca miejsce wydobycia brył galeny (ruda ołowiu) w XVII w., z której wykonano rzeźby m.in Św. Barbary stojącej w kościele na górze. Wzniesienie jest poryte pozostałościami dawnych „szczerb” wydobywczych.



A oto i Basia ;) :



Sprytni mnisi z Karczówka zgromadzili na górze spory arsenał i wycelowali w stronę Kielc.







Nie dziwię się, już raz miejscowa ludność postanowiła sprzeciwić się chrześcijaństwu i wrócić do pogańskich korzeni. Z widłami ruszyli na mnichów ze Świętego Krzyża i choć było to prawie 1000 lat temu, to jak mówi przysłowie „przezorny, zawsze ubezpieczony” ;)



Stamtąd już kilka kroków do Kielc i na busa do domu.
Podsumowując: odwiedzone miejsca ciekawe, choć niestety często trzeba iść po asfalcie lub drogach dojazdowych do kamieniołomów, w smutnym, industrialnym krajobrazie. Ze śniegiem na pewno byłoby ładniej. Na pewno tam wrócę z liną zjechać do sztolni w „Zofii”, jaskini Nowej i poszukać innych dziur na Miedziance. W sumie to przy takiej ilości dziur w tym rejonie chyba nie trzeba będzie brać namiotu.

Offline semow

Odp: Góra Miedzianka, Chęciny i okolice
« Odpowiedź #14 dnia: Listopad 04, 2014, 10:40:53 »
jesteś pewny wyceny tej drogi, masz może topo?
topo mi się gdzieś zawieruszyło na dysku przenośnym...
to idzie rysą pod okapem, potem w prawo i do przewinięcia tak jak madmun na zdjęciu
https://lh5.googleusercontent.com/-Bwh0p35v6Ek/UhnZ2LAnFEI/AAAAAAAAWZo/x8vxVnH14k4/s512/P1050653.jpg
wyjście z przewinięcia jest zapiaszczone i psychiczne, bo asekuracja pod okapem ostatnia
ale generalnie jak na VI+ fajne
robiłem z założonymi camami - gejowanie :(

sorry Ivan za zaśmiecanie tematu ;D

forum.outdoor.org.pl

Odp: Góra Miedzianka, Chęciny i okolice
« Odpowiedź #14 dnia: Listopad 04, 2014, 10:40:53 »