Autor Wątek: [Gorce] Bacówkowy chill listopad 2013  (Przeczytany 8990 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Doczu



  • Pomógł: 80
  • Cham nikczemnego wzrostu


forum.outdoor.org.pl

Odp: [Gorce] Bacówkowy chill listopad 2013
« Odpowiedź #25 dnia: Grudzień 02, 2013, 08:19:34 »

Offline elan



  • Pomógł: 0

Odp: [Gorce] Bacówkowy chill listopad 2013
« Odpowiedź #26 dnia: Grudzień 19, 2013, 11:33:36 »
Ja stosuję prostą metodę w Gorcach. Wywiad przed wyjazdem. Jest kilka prywatnych chat do właścicieli, których można zadzwonić i zapytać czy nie będziemy przeszkadzać. Jest też Gocha. Źle bym się czuł wchodząc do chaty gdzie nie wiem czy właściciel ją udostępnia i nie zostawił kartki z numerem telefonu. Poza tym sporo tych bacówek jest na terenie parku, a tam jest zakaz który respektuję, zazwyczaj wybieram takie na granicy parku. Z reguły zawsze można zejść niżej do wioski w przypadku zagrożenia życia nawet w zimie. Choć parę dni temu ktoś chyba zamarzł w Gorcach.

Na koniec to chciałem zauważyć, że jednak największy kłopot właściciele tych chat mają z 'lokalsami', kto łaził  tych rejonach to wie, że 'turyści' quadach, motorowerach przyjeżdżają, 'bawią się'. A co biedniejsi to i potrafią drzwi wyważyć, aby siekierę wyciągnąć i wyciąć drzewo w okolicy. Chociażby dlatego jestem wyczulony aby tam tak sobie wchodzić bez pozwolenia.

Lokalsi też się cywilizują. Jest coraz lepiej. Zostawiają po sobie porządek bo... mają auta terenowe i zwożą śmieci bez problemu. Ale i tak poprawa następuje i można stwierdzać coraz częściej, że "lokals też człowiek". Nie wszyscy tak postępują, ale poprawa jest widoczna. Jak nie chce się spotykać lokalsów to pozostaje zima.

Czasem trudno zaplanować wszystko, człowiek się przeliczy z siłami, choroba go jakaś dopadnie paskudna, jak choćby grypa żołądkowa, gdzie leje się z każdej dziurki, pogoda się załamie, a nie wszyscy mają, bądź ich stać na sprzęt z najwyższej półki. A że zdrowie jest najważniejsze, to nawet lekki włam uważałbym za niezbyt wielkie wykroczenie. Ja zostawiłbym kartkę z namiarami, żeby się skontaktować i naprawić szkody + jakiś bonus (pewnie alkoholowy:)). Życie, zdrowie i pogoda płata różne figle, a po górach nie chodzą tylko robocopy ze sprzętem za przynajmniej kilkanaście tysięcy złotych.

W Gorcach zmarł starszy ksiądz, który miał problemy sercowo - cukrzycowe. Zdarzyć się to mogło 10 metrów od plebani. Słabł, zszedł ze szlaku do najbliższych zabudowań, ale nie udało mu się dotrzeć.