Autor Wątek: Beskid Sądecki w pierwszy grudniowy weekend 2012  (Przeczytany 3544 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline lipa



  • Pomógł: 6
  • Michał Żelazny

Beskid Sądecki w pierwszy grudniowy weekend 2012
« dnia: Maj 17, 2013, 10:24:12 »
Cześć i czołem! Krótka relacja poniżej.

Beskid Sądecki 1 – 2 grudnia 2012

W drugiej połowie 2012 roku rzadko zdarzało mi się mieć dwa wolne dni pod rząd. W tygodniu praca, w weekendy szkoła. Decyzja o tym wyjeździe powstała bardzo spontanicznie i takoż przebiegło pakowanie. Po namówieniu dwójki znajomych, rozwiązała się też sprawa transportu. Ja tam wychodzę z założenia, że każda przygoda powinna zaczynać się w pociągu, a że każde wyjście z domu może być przygodą (dlatego często jeżdżę metrem!), to próbowałem przeforsować tą opcję. Siła przebicia moich argumentów była na tyle mała, że pojechaliśmy po burżujsku – samochodem.



Na dalszą część relacji lipy zapraszamy na portal:
http://Beskid Sądecki w pierwszy grudniowy weekend 2012

« Ostatnia zmiana: Maj 22, 2013, 21:17:58 wysłana przez crimson »

forum.outdoor.org.pl

Beskid Sądecki w pierwszy grudniowy weekend 2012
« dnia: Maj 17, 2013, 10:24:12 »

Offline Wodnik

  • Górski włóczykij


  • Pomógł: 21
  • Górski włóczykij

Odp: Beskid Sądecki w pierwszy grudniowy weekend 2012
« Odpowiedź #1 dnia: Maj 29, 2013, 20:58:48 »
Potwierdzam.
Jedzonko na Cyrli jest najlepsze w paśmie Jaworzyny Krynickiej, a wiem co mówię bo się stołuję tutaj często (zresztą sam pracowałem na innym schronisku w okolicy). Jeszcze nigdy mnie nie zawiedli, zarówno samym smakiem potraw, jak i sposobem podania.

Dla przykładu bigos.
Podany w wiklinowym koszyczku z serwetką, z TRZEMA! rodzajami chleba. Sam bigos po prostu boski, z "diabełkami" -śliweczki wyłowione z śliwowicy :D


Co do Hali Łabowskiej, zdecydowanie jest to schronisko, zaniżające ogólną renomę w paśmie.
Słabe żarcie (chyba, byliście już głodni, ze wam tam coś smakowało ;) ), warunki iście spartańskie (aczkolwiek coś może i fajnego / surwiwalowego w tym jest). Dobrze, iż dobudowali tą salkę z widokiem na Beskid Niski.

Polecę Bacówkę nad Wierchomlą, jeśli nie byliście jeszcze. Przystępne ceny, dobre jedzonko, naprawdę świetny widok (w tym idealnie na Tatry + pasmo Radziejowej).

Schronisko na Jaworzynie za to, to taki najwyższy komfort, zawsze ciepło (podłogówka), ciepła woda, prysznice w pokojach. Ale ceny noclegów zabijają :(


Miło mi, iż podobało się w mich stronach. Zapraszamy przy ładniejszej pogodzie, wiosną, czy też jesienią (świetne kolorki ze względu na mieszane lasy).