Autor Wątek: Tajlandia, Malezja i wekeend w Singapurze - najlepsze 6 tygodni EVER ;)  (Przeczytany 3270 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline szukamzony



  • Pomógł: 3

Pierwsza moja relacja na tym forum, a wgl chyba nawet w necie także o wyrozumiałość proszę ;)

W marcu tego roku wybrałem się w samotną podróż "życia" do Azji. Z racji dużej ilości wolnego czasu, za namową kolegi uznałem, że taka okazja może się już nie powtórzyć. Do odważnych świat należy więc kupiłem bilet do Bangkoku. Lot odbył się z Warszawy przez Dubaj, który miałem zwiedzić w ekspresowym tempie podczas powrotu, ale dojdę i do tego :) 3 tygodnie przez odlotem zacząłem się szczepić. WZW A, dur brzuszny, polio, tężec, wścieklizna....Jako że dawno nie byłem szczepiony, po otrzymaniu wszystkich dawek jednego dnia zemdlałem ;D Na szczęście mam się dobrze także była to chyba chwilowa niedyspozycja. A więc "lecimy"  ;)

Jeszcze na lotnisku w Wawie

The North Face Big Shot II towarzyszył mi cały czas w podróży ;)

Serwis EMIRATES raczej rozpieszcza



Jako, że jestem bezglutenowcem takie danie zamówiłem sobie jeszcze w domu ;D

Przesiadka w Dubaju czyli 29 stopni o godzinie 23:00 i wilgotność kolo 80%. Najlepsze dopiero przede mną ;D W Polsce było w tym samym czasie chyba 6-8 stopni.

Nad ranem około 3 lecę dalej już do Bangkoku. Na szczęście nie zaspałem :)




No i udało się. Wiza na lotnisku i już oficjalnie jestem w Tajlandi 8)

Jakoś dotarłem najpierw metrem, dalej autobusem - 4km od miejsca docelowego, ale na szczęście miły Taj zawiózł mnie motorkiem pod sam hostel za opłatą


Mój hostel na najbliższe kilka dni mieścił się 1km od Chinatown, więc od najszybciej jak tylko mogłem poszedłem zobaczyć co się da i przy okazji coś zjeść
Brama do Chinatown


Spicy Cat Fish - z wyglądu bardziej Cat ale chyba jednak Fish :D


Chinatown wieczorem - przepraszam za jakość, zdjęcia robione najtańszą cyfrówką, w nocy jakość jak widac


W następne dni zacząłem zwiedzać Bangkok


















Słynna ulica Khao San Road dla backpackerów




Brama do Chinatown w dzień

















Czas na obiadek





Najdroższa atrakcja Bangkoku. 500 Bahtów, tłum ludzi także spasowałem...











Jak się później okaże Chinatown w Bangkoku będzie najciekawsze w okolicy. Ani w Kuala Lumpur, ani w Singapurze nie podobało mi się jak tutaj



Takie zupki jadłem prawie codziennie



Przyszedł czas na centrum



Jeśli się nie mylę to jest miejsce niedawnego zamachu, w którym kilkanaście osób zginęło w wyniku wybuchu bomby





Super tanie i super zimne autobusy. Na klimatyzacji tutaj nie oszczędzają



Mała przekąska na wynos ;)



Szybki spacery, wilgotne powietrze no i pierwsze urazy :D



Transport wodny w Bangkoku nie dość ze tani to i szybki i przyjemny :)









Niedaleko Bangkoku leży dawna stolica Ajutthaja. Wybrałem się tam pociągiem za 1,5zl







Na miejscu wypożyczyłem rower, gdyż odległości między zabytkami są dość duże. Gdy "przeprawialiśmy" się przez rzekę, poznałem Japończyka, który odbywał swoją podroż dookoła świata i tak razem zwiedzaliśmy





















Jak to zauważył pewien Polak, którego poznałem w hostelu. Czas w podróży leci bardzo szybko i zanim się obejrzałem już leciałem do Singapuru i do Tajlandii miałem wrócić za 2 może 3 tygodnie



cdn.

forum.outdoor.org.pl


Offline szukamzony



  • Pomógł: 3

Odp: Tajlandia, Malezja i wekeend w Singapurze - najlepsze 6 tygodni EVER ;)
« Odpowiedź #1 dnia: Październik 06, 2015, 23:03:07 »
Do Singapuru leciałem późna porą, na dodatek lot opóźnił się o jakąś godzinę i na miejscu byłem już po 24. Pierwszy nocleg w Singapurze miałem na lotnisku ;) Jak już się obudziłem mogłem dostać się do hostelu na Chinatown. Co rzuca się w oczy to porządek dookoła, pełno zieleni no i z racji bliskości równika jeszcze wyższa temperatura.





Super nowoczesny Singapur




Tak się złożyło, że czasie gdy ja byłem w Singapurze zmarł pierwszy premier, "ojciec" takiego Singapuru jakim się stał





Pamiątką z czasów kolonialnych





Dzielnica arabska



Dzielnica hinduska



Drapacze wieczorem





Następnego dnia udałem się na wyspę Sentosa



Odskocznia od miasta





Kolejka do portu





Wieczorny relaks z widokiem na centrum



Moim kolejnym punktem była wyspa Tioman. Podróż zajęła mi cały dzień, po drodze miałem farta i na prom zdążyłem w ostatniej chwili. Musiałem wykonać dłuższy krok nad wodą, bo prom już zaczął odpływać i przeskakiwałem przez barierkę ;D



Myślałem, że prom to prom. Nie tym razem. Na zdjęciu widać woreczki foliowe, po które co chwilę ktoś sięgał. Nawet zostałem poproszony, żeby podać co przy mocnym bujaniu nie było takie łatwe.



Z całego zmęczenie, pośpiechu żeby zdążyć na prom nie miałem okazji normalnie zjeść i nie wysiadłem na swojej stacji. Popłynąłem na koniec wyspy i tam po godzinie 20 jak było już zupełnie ciemno szukałem noclegu. Coś się znalazło na szczęście. Spałem w takim bungalowie. Z samego rana jak juz odespałem poprzedni dzień czyli po 11 ;D postanowiłem ruszyć do mojej docelowej wioski, która nazywa się ABC ;) Wg opinii innych trekking przez dżungle raczej łatwy, powinien trwać 1,5-2h.





Tutaj zaczynało mi brakować tlenu ;)





W połowie drogi doszedłem na jakaś "bezludną" plaże. Na szczęście był tam jakiś tubylec z motorówka i utargowałem, żeby mnie zawiózł do następnej wioski, bo już nie miałem siły no i wody :)



Nabrałem trochę kolorów ;)







Mój domek na 1 dzień









W wiosce jest tylko taki chodnik



W wiosce obok, do której można już normalnie dojść już trochę większa cywilizacja



Nawet jest lotnisko, ale z samolotami trochę gorzej :)





Widok z drugiego domku w którym mieszkałem







Chillout pełną gębą ;D



Zapomniałem, że jestem trochę bliżej słońca niż w Polsce ;) Wystarczyła niecała niecała godzina na słoneczku



Trochę odpocząłem więc czas ruszać dalej







Deszczyk





Jak to w Malezji



Dużo miejsca, wygodnie i na dodatek tablet z filmami i muzyką



I już jestem w Kuala Lumpur











Batu Caves pod KL









Czas leci szybko i dalej jadę do Cameron Highlands na pola herbaciane











Tak idąc cały czas do góry doszedłem do popularnego Mossy Forest. Las z "Władcy Pierścieni" przez niektórych nazywanym









W oddali było widać popularne szczyty. Niestety dałem się przestraszyć pani z recepcji, że trasa prowadzi przez dżunglę, jest niebezpieczna i najlepiej udać się tam z przewodnikiem. Cóż, następnym razem nie będę pytał. Spotkałem później osoby, które mówiły, że momentami było ciężko, ale jak najbardziej do przejścia





Okazało się, że truskawki są nie tylko w Polsce ;D Na nogach Salewa MTN Trainer'y



Dalej udaję się na wyspę Penang do miasta kolonialnego Georgetown



Od dwóch tygodni są takie upały, że tak naprawdę szukam tylko cienia









Wjeżdżam na Penang Hill czyli 830m górę, która jest ucieczką od upałów i hałasu









Żegnam już Malezję i ruszam do Tajlandii, a dokładniej do Krabi



Na miejscu wykupuję sobie 2 wycieczki jednodniowe. Czysta komercja, ale wspominam je naprawdę miło

Pierwsza wycieczka to Maya Beach









30 minutowe snoorkowanie















Posiłek na bazarze



Pychotka i to jeszcze za grosze



Następna wycieczka to James Bond Island







Kolejna atrakcją było wpłynięcie do jaskini, trzeba było się położyć na łódce ;)





Nasz sternik jak widać był w doskonałym humorze :)







Wodospad bez wody. Niestety pora sucha dawała o sobie znać



Dalej zamierzam dostać się na wyspę Koh Tao. Najpierw autokarem, a dalej promem.





cdn.


Offline szukamzony



  • Pomógł: 3

Odp: Tajlandia, Malezja i wekeend w Singapurze - najlepsze 6 tygodni EVER ;)
« Odpowiedź #2 dnia: Październik 07, 2015, 17:27:27 »
Płynę nocnym promem i docieram na Koh Tao przed 6 rano.











Moje kojo jest na końcu ;)



Rano zupełnie zaspałem :D Obudził mnie kierowca tej oto taxi pytając czy mam bilet :P Obok już nikogo nie było, wszyscy wstali a ja nawet się nie przebudziłem



Jak widać mimo wczesnej pobudki po 5, humor dopisywał :)



Po całodziennej podróży wieczorem jestem w Kanchanaburi





Następnego dnia przytrafia mi się pierwsza WTOPA. Ponieważ lekko zaspałem, spiesząc się nie sprawdziłem dokładnie gdzie jedzie autobus w który wsiadłem. Pytając tylko: Erawan waterfall? Cóż, nie dogadałem sie ;D



Najpierw jechałem 2,5h w jedna stronę, na miejscu dowiedziałem się, że jestem zupełnie gdzie indziej i muszę wrócic do Kanchanaburi, żeby dostać się do erawan waterfall mimo iż dopiero co przyjechałem tu, żeby zobaczyć te głupie wodospady :) Tajowie mieli niezły ubaw, jak się dowiedzieli, że wsiadłem w zły autobus ;)



Cóż, wróciłem do Kanchanaburi w 2h i zwiedziłem rowerem okolice.







Ja już nie mogę się doczekać wieczornego targu z jedzeniem







Nadszedł czas na ERAWAN WATERFALL ;)













Dalej jadę nocnym pociągiem z Bangkoku do Chiang Mai















Wysyłam kartki do domu  ;)



Trafiam na Saturday Night Market





Ponieważ kończy mi się wiza robię tzw. VISA RUN. Nie przypuszczałem tylko, że bilety powinienem kupić wcześniej i rano muszę kombinować. Zamiast jechać bezpośrednio do Mae Sai, muszę jechać najpierw do Chiang Rai i dalej łapać kolejnego busa do Mae Sai. Jeszcze nie wiem, że w drodze powrotnej robię kolejne błędy co poskutkuję zostaniem na noc w Chiang Rai.







Po przejściu przez granice, zapłaceniu 500bahtów mówię, ze wracam od razu do Tajlandii. Mój pobyt trwał max 5 minut w Birmie, ale w ten sposób moja wiza jest znowu ważna przez 14 kolejnych dni. W drodze powrotnej znowu jadę do Chiang Rai.





Robi się coraz tłoczniej. Jako, że jadę publicznym transportem 3 razy zatrzymuję nas policja/straż graniczna i sprawdza paszporty. Widząc mój slyszę THANK YOU SIR. Trochę inaczej wygląda to w przypadku birmińczyków.



Okazuje się, że nie ma już wolnych miejsc na GreenBus z Chiang Rai to Chiang Mai. Muszę zostać na noc. Kolejny ciężki dzien



Następnego dnia wracam do Chiang Mai





Wypożyczam skuterek. Pierwszy raz jadę "motocyklem" ;) W planie mam zobaczyć elepthant camp i tiger kingdom









Obrońca praw zwierząt nie jestem, ale jakoś nie żałuję, że nie przejechałem się na słoniu





W drodze powrotnej zabrakło mi paliwa





Nie udało się zobaczyć Tiger Kingdom, gdyż zablokowano moją kartę, a nie miałem wystarczająco gotówki. Na dodatek wchodząc schodami poślizgnąłem się i ściąłem sobie opuszek od dużego palca u nogi. Bojąc się jakiegoś zakażenia rezygnuję z 3-dniowego trekkingu. Żałuję bardzo, ale okazuje się tego samego dnia, że do pokoju, w którym mieszkałem wprowadził się chłopak, któremu własnie wdało się zakażenie i spędził noc w szpitalu w Mae Sai. Jednak moja decyzja nie była na wyrost



Tak wyglądam po przejechaniu 40km skuterkiem bez gogli czy okularów





Dalej jadę w przez góry do wioski Pai. Mogę tam w końcu odespać. Jest trochę chłodniej i przyjemniej.





Wypożyczam skuterek i zwiedzam co się da w okolicy bez mapy, a w sumie i tak wszędzie trafiam











Herbatka w punkcie widokowym







Wracam do Chiang Mai, żeby następnego dnia wypożyczyć skuterek i wjechać na najwyższy "szczyt" Tajlandii. Do pokonania 100km w jedną stronę





Pod koniec było dość stromo przynajmniej dla skuterka



Kask psuje mi się coraz bardziej





z 35 do 17 stopni. Mi było pod koniec naprawdę zimno. Spodenki, krótki rękawek plus jakaś prędkość skuterkiem



Przednia szybka opada coraz bardziej po to żeby na 20km przed Chiang Mai odpaść zupełnie :)











Cdn. ostatni...

Offline szukamzony



  • Pomógł: 3

Odp: Tajlandia, Malezja i wekeend w Singapurze - najlepsze 6 tygodni EVER ;)
« Odpowiedź #3 dnia: Październik 08, 2015, 13:44:10 »
Moim ostatnim przystankiem w Tajlandii jest Sukhothai czyli pradawna stolica







Oczywiście potrzebny był rower

















Muszę wracać do Bangkoku, bo mój czas w Azji dobiega końca :-[



Tym razem mieszkam na Khao San Road. Wg opisu hostelu, mam pokój z widokiem na rzekę ;D



Jak widać jestem bardzo zadowolony, że wracam ;)



W Dubaju mam 10h tyle, że w nocy. Jadę do Dubai Mall. Wcześniej kupiłem sobie bilet i mogę wjechać na Burj Khalifa o 21:30.









I tak kończy się moja 6-tygodniowa przygoda z Azją. Polecam każdemu.

W 6 tygodni przejechałem autokarami czy pociągami koło 6 tysięcy kilometrów. Na miejscu brałem przez 10 dni multilac. Nie miałem żadnych przykrych niespodzianek żołądkowych. Na bazarach, nocnych targach, na których starałem się żywić w moim odczuciu jedzenie było świeże, zdrowe no i przede wszystkim nie było przetworzone. Jedzenie, temperatura i kilometry na nogach. Schudłem koło 6-8kg. Problemy żołądkowe dopadły mnie jak wróciłem i pojechałem z dziewczyna do Zakopanego ;) Spotkałem wielu fajnych ludzi. 3 osoby w podróży dookoła świata. Wszyscy mówili, że najwięcej Niemców, Francuzów i Anglików. Czasami byłem pierwszym Polakiem w jakimś hostelu. Rodaków spotkałem 3 razy. Wszyscy mówili, że Indie i Nepal są super. Chyba się zastanowię ;)

Mam nadzieję, że duża ilość zdjęć nie odstrasza. Pozdrawiam ;)

Offline sieku

Odp: Tajlandia, Malezja i wekeend w Singapurze - najlepsze 6 tygodni EVER ;)
« Odpowiedź #4 dnia: Październik 08, 2015, 14:49:41 »
Bardzo fajna wyprawa. Aż zaskakująca przyjemną prostotą ;) Jak dla mnie to trochę za mało akcentów przyrodniczych, ale te tropikalne wyspy... Petarda ;)
Dobry miałeś pomysł z tymi skuterkami, dzięki temu droga do "atrakcji" sama w sobie musi stawać się atrakcją :P

Podpowiedz może na koniec parę praktycznych informacji.
Jakieś problemy z komunikacją z miejscowymi? Noclegi miałeś zaplanowane i ogarnięte wcześniej przez booking czy tak z marszu się udawało? Rzeczy na które trzeba zwrócić uwagę a nie przyjdą one do głowy przed wyjazdem?

Offline Szekla

Odp: Tajlandia, Malezja i wekeend w Singapurze - najlepsze 6 tygodni EVER ;)
« Odpowiedź #5 dnia: Październik 09, 2015, 08:13:59 »
Coś pięknego! Rewelacyjny wyjazd i zdjęcia :-)

Pytanie praktyczne: Podróżowałeś z małym plecaczkiem, czy miałeś coś większego? Podczas podróży "po zabytkach" skuterkiem, rowerem itp. zostawiałeś gdzieś bagaż "za opłatą"? Jakieś nieprzyjemne zdarzenia z zakresu bezpieczeństwa, które przeżyłeś/ widziałeś?


EDIT: mi tam zdjęć zawsze mało.... jak masz gdzieś w sieci wszystkie foty, to dawaj linka :-P
Łażę po górach by nabrać dystansu do spraw "nizinnych".

Offline szukamzony



  • Pomógł: 3

Odp: Tajlandia, Malezja i wekeend w Singapurze - najlepsze 6 tygodni EVER ;)
« Odpowiedź #6 dnia: Październik 09, 2015, 15:36:34 »
Jeśli chodzi o noclegi to prawie zawsze przed wyjazdem do następnego punktu zarezerwowałem sobie coś głównie przez booking.pl.
Jeśli ceny były bardzo wysokie wchodziłem na hostelworld z nadzieją, że znajdę coś innego tańszego.

Generalnie w Tajlandii "dogadac" się można prawie wszędzie. W Bangkoku nie ma zupełnie problemu z językiem. W Kanczanaburi jak pytałem o drogę do hostelu kogoś na dworcu bo nie mogłem się połapać w którym kierunku iść to najpierw próbowałem z jedną osobą. Po chwili Taj zawołał swojego kolegę, który tez nie znał angielskiego, ale był bardziej komunikatywny najwyraźniej no i na samym końcu powiedziałem nazwę hostelu pojawił się uśmiech i przemiły Taj ręką wskazał mi kierunek drogi. Jak ktoś nie znał angielskiego zupełnie to mówiąc jedno słowo klucz czyli albo nazwę miasta czy cokolwiek można się było dogadac powiedzmy.

W Malezji język angielski jest drugim językiem urzędowym teoretycznie, więc można się porozumieć. Chociaż niektórzy mówią mieszanką dwóch języków i jest niezły kocioł.

Poleciałem z 34l TNF Big Shot-em II. Wszystkie rzeczy zostawiałem w hostelu. Jak przechodziłem z wioski do wioski na wyspie Tioman to niestety ale musiałem wszystko mieć ze sobą. W Kuala Lumpur kupiłem sobie oryginalny :D 60l plecak TNF bo chciałem już kupić kilka rzeczy do polski, bo tak mi się podobał targ na Chinatown. Od tego momentu chodziłem już z 2 plecakami nosząc jeden na plecach a drugi lżejszy z przodu :) Co jakiś czas dokupując coś. Z perspektywy czasu w sumie jak już wypchałem oba plecaki żałowałem, że nie wziąłem swojego Berghausa 80 Expedition, bo byłoby to poprostu bardziej praktyczne. Nie wziąłem tylko dlatego, że teoretycznie nie mieści się on jako bagaż podręczny, a ja po 5 czy 6 dniach leciałem linią NOK AIR z Bangkoku do Singapuru i nie chciałem płacic za bagaż rejestrowany. Hmmmm tak czy siak bez kupowania drobiazgów mały plecak byłby dobrym wyborem. Ważył chyba 9kg na lotnisku, więc ciężar raczej znośny.

Teraz przygotowałbym się lepiej do dni przejazdowych tzn. miałem 3 czy 4 dni, w których prawie cały dzień jechałem do mojego miejsca docelowego. Mogłem w ciągu dnia zjeść tylko jeden posiłek. Kończyło się to tak, że byłem na maxa zmęczony pod koniec dnia i parę razy machnąłem reką i zwyczajnie przepłaciłem. Oczywiście nie traciłem wtedy jak dużych pieniędzy, bo w Tajlandii jest tanio ale później niesmak pozostał a całkiem niepotrzebnie.

W Malezji kupiłem sobie internet na karcie i teraz zrobiłbym to samo w Tajlandii. Wiedziałem, że w Tajlandia to cywilizowane państwo, ale nie wiedziałem czego się spodziewać w Malezji :D  Mimo, że w hostelach wręcz wszędzie jest internet to nieraz żeby dotrzeć do hostelu przydałby się też w trasie.

https://picasaweb.google.com/105824072525760629429/Tajlandia

Nie wiem czy ten link będzie działać. Album jest udostępniony. Jeśli tak to dalej można tez się chyba dostac do reszty zdjęć.

Jeśli chodzi o mało akcentów z przyrodą. Niestety, ale ograniczał mnie czas. Mimo, że 6 tygodni to długi okres to i tak cały czas miałem to w głowie, że muszę się spieszyć i dlatego zrezygnowałem z kilku miejsc np park narodowy Taman Negara w Malezji czy Khao Sok w Tajlandii. Wychodził ze mnie często typowy turysta ;) Zostawiłem coś na następny wyjazd:D

Ja się czułem wszędzie bezpiecznie. w Kuala Lumpur spotkałem hiszpankę, która sama była w Indiach przez miesiąc. W Bangkoku wszędzie jak mogłem chodziłem z "buta", przechodząc nieraz przez miejsca mało turystyczne, nie spotkało mnie nic nieprzyjemnego.

Skuterek był rzeczywiście fajną atrakcją. Na tyle mi się podobało, że w Chiang Mai jeździłem sobie tak po prostu. Paliwa zatankowałem więcej niż musiałem więc wolałem je wyjeździć niż oddać prawie z pełnym bakiem :D nawet zatrzymała mnie policja, no ale niestety dla nich miałem prawo jazdy ;) bo na skuterek też jest w Tajlandii potrzebne.

Spałem w pokojach wieloosobowych prawie cały czas. 3 czy może 4 razy miałem jedynkę, 1 raz może w trojce. Średnia cena to koło 25zl.
Najtańszy łóżko miałem za 10zl :) w Chiang Mai. Najdrożej chyba w Singapurze koło 60zł w pokoju wieloosobowym!
Najtańszy posiłek, którym naprawdę można się było najeść kosztował 3,5zl :D Jak ktoś się wybiera w te okolice to radzę nie bać się jeść z tych straganów.

Chętnie odpowiem na każde pytania ;)

forum.outdoor.org.pl

Odp: Tajlandia, Malezja i wekeend w Singapurze - najlepsze 6 tygodni EVER ;)
« Odpowiedź #6 dnia: Październik 09, 2015, 15:36:34 »

Offline cygnus

  • Cygnus


  • Pomógł: 31

Odp: Tajlandia, Malezja i wekeend w Singapurze - najlepsze 6 tygodni EVER ;)
« Odpowiedź #7 dnia: Październik 09, 2015, 18:47:41 »
Bardzo zazdroszcze tych 6 tygodni spędzonych tam.
Chyba kiedyś będę chciał tam wrócić !





pozdrawiam
Cygnus

Offline kuzon

Odp: Tajlandia, Malezja i wekeend w Singapurze - najlepsze 6 tygodni EVER ;)
« Odpowiedź #8 dnia: Październik 10, 2015, 10:42:35 »
Świetna wycieczka! Chętnie bym się na coś takiego wybrał.
"Życia nie mierzy się ilością oddechów, ale ilością chwil, które zapierają dech w piersiach.”
 - Maya Angelou