Autor Wątek: [Softshell] Arc'Teryx Gamma MX Hoody Men Polartec Power Shield [testujemy dzięki MJSport Poznań]  (Przeczytany 14518 razy)

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Offline arkadoo



  • Pomógł: 51

WS ma fleece, ale ponacinany, tak że widać białą membranę. Grubość materiałów podobna. Zobaczę jutro jak oddycha w porównaniu do windstoppera, ale w wersji 3l, czyli takiej samej jako power shield.
http://www.rower.fan.pl
Horyzont
Pachnę Warszawką (bez urazy) :D

forum.outdoor.org.pl


Offline atanor

Nie rozumiem o co ci chodzi, gdzie ja się przypierdczam? To źle, że sugeruję rękawice dobrze współpracujące z tym modelem?
Tak samo jak rękawice nie będą pasowały pod gammę luźno skrojone polary czy powerstreche. Po prostu jest to bardzo dopasowana/techniczna kurtka.

Offline arkadoo



  • Pomógł: 51

Powershield oddycha zdecydowanie lepiej od gore windstoppera - gdzieś tak o 30%. Kurtki takiej samej konstrukcji 3L - wewnątrz warstwa polarowa-fleece. Moje wrażenia z użytkowani potwierdził test. Dwa kubki zalane wrzątkiem i przykryte kurtkami - nad tym lusterko - obserwacja parowania.
http://www.rower.fan.pl
Horyzont
Pachnę Warszawką (bez urazy) :D

Mnie oddychalność w ostatnich dniach wręcz urwała dupę . Biegałem w tym w kapturze zapiętym na max i było komfortowo!  Jeszcze nigdy w kapturze nie dałem rady biegać, a tutaj - super. Zdecydowany plus!!! 

Offline madmun



  • Pomógł: 143

Mnie oddychalność w ostatnich dniach wręcz urwała dupę . Biegałem w tym w kapturze zapiętym na max i było komfortowo!  Jeszcze nigdy w kapturze nie dałem rady biegać, a tutaj - super. Zdecydowany plus!!! 

Ty dajesz radę w tym biegać ? Ja przy tych temperaturach to tylko powerstrech a i tak ciepło jest po 30 min
R.T.F.M
outdoor to nie rurki z kremem

Daję radę, a nawet biegam. Więcej, podczas ostatnich 3 tygodni ponad 170km w tym przebiegłem.  Pod spodem mam tylko syntetyczną koszulkę z krótkim rękawem, a jak mi gorąco otwieram kieszenie - jest jest lepiej.
Ja z kolei w powerstretchu nie biegam w ogóle. Przylega bardziej i jakoś mam uczucie, że w nim jest nawet cieplej.
Wspomnę, że podczas biegu pocę się zawsze, czy w PS czy w SS. W kurtce nigdy wcześniej nie biegałem, a w softshellu na Windstopperze  tylko raz. Nie spodobało mi się.   A ta szmatka jest ok. Placebo? 

I nie wiem czy w kwestii temperatury, to jest ona dla nas tożsama. Grzeję w tym wieczorami, z reguły jest na minusie.

Pozdro z Lublina

Arc’teryx Gamma Hoody  - zajawka z marcowego biegania

Początkiem kwietnia minął kolejny miesiąc używania kurtki Arc’teryx Gamma Hoody.
Warunki nie zmieniły się praktycznie od podanych we wcześniejszych wpisach, dlatego uznałem, że nowy test nie wniesie niczego do tematu. Pokusiłem się więc o dłuższa zajawkę.
Gdy pierwszymi dniami marca temperatura zaczęła wychodzić  powyżej zera, zacząłem wątpić, że w kurtce w ogóle nie będzie okazji pochodzić. Wszyscy wiemy jak wyglądała dalsza część miesiąca, która dała mi szersze pole do wykorzystania Gammy Hoody.
 


W marcu 2013 softshella Gamma Hoody używałem głównie podczas biegania.  W międzyczasie miał zdarzyć się poważniejszy wyjazd w Tatry, ale pół metra świeżego śniegu i lawinowa trójka zmusiła mnie do zrejterowania w Beskid Niski.  Tam też dwa dni w kurteczce chodziłem.
Jak wspomniałem w poprzednich wpisach, w sofshellu  Arc’teryxa biegałem już w lutym. Paradoksalnie – wtedy temperatura  oscylowała około zera i kurczowo trzymała się tego pułapu.  Miesiąc później zrobiło się chłodniej. Przyszedł mróz, śnieg i pozwolił odczuć kurtce trochę ekstremy.


To po kolei – jak dla mnie Gamma Hoody dobrze nadaje się do biegania o umiarkowanej intensywności w trudnych warunkach.  Świetnie chroni przed mrozem, wiatrem. Jak na materiał tego typu, znakomicie oddycha i przenosi pot na zewnątrz kurtki. Mimo intensywnego wysiłku fleecowa podszewka, w miejscu stykania się ze skórą jest w większości sucha. Pod tym względem najbardziej kuleją rękawy, bo tam odprowadzanie potu zdaje się gorzej „pracować”.  Wspomniałem i powtarzam, że osobiście pocę się sowicie i na osobach nie mających z tym problemów, Gamma Hoody będzie odprowadzała wilgoć lepiej.
Gamma Hoody dobrze izoluje od warunków atmosferycznych i nadaje się do biegania w temperaturze +2 stopnie Celcjusza i poniżej.  Przy tej górnej granicy, mając pod kurtką tylko T-shirt coolmax,  trzeba poprawić wentylację i rozpiąć kieszenie.  Minimalną temperaturą,  w jakiej przyszło mi biegać było -10 stopni Celcjusza, przy akompaniamencie umiarkowanego wiatru. Pod softshellem Arc’teryxa miałem wtedy koszulkę coolmax  z długim rękawem. Było ciepło.
Czarny kolor nie lubi słońca, a właśnie w takiej barwie jest posiadana przeze mnie kurtka. Ostatnio, jak wiecie, słońca było jak na lekarstwo i nie miałem możliwości przebadać tego dokładnie, ale nawet na mrozie, gdy parę razy przygrzały mi w Gammie promienie, było już za ciepło.
Niekiedy podczas biegu przyszło mi założyć kaptur. Opcja ta jest możliwa u mnie poniżej -2 stopni Celsjusza. Niemniej po raz kolejny jestem pozytywnie zaskoczony  oddychalnością materiału, gdyż dotychczas podczas biegu nigdy nie używałem kaptura-  było w nim po prostu zbyt gorąco.
Po raz kolejny ponarzekam na krój kaptura. Nie da się wyregulować go tak, aby był dobrze dopasowany do głowy i twarzy. Trochę denerwuje duża ilość materiału, jaka odstaje z tyłu szyi.  Nie ubieram kaptura bez nakrycia głowy, nawet cienkiego.  Przy naciągnięciu na gołą głowę – daszek opada na oczy ograniczając perspektywę, w chuście tunelowej tego problemu nie ma.
Podczas podmuchów wiatru pozytywnie sprawuje się garda. Dobrze chroni szyję, nigdy nie miałem potrzeby osłaniać jej dodatkowym materiałem.
Kurtka jest super skrojona. Nie rusza się na ciele, nie podwija. O krępowaniu ruchów i jakiejkolwiek uciążliwości noszenia nie ma nawet mowy.
Długość rękawów w porządku.  Przy dobrym zabezpieczeniu wiatr nie dokucza nadgarstkom, niemniej, jak kiedyś wspomniałem – naciągnięcie rękawów na rękawiczki sprawia nie lada problemy.
Jeśli o mniej wzniosłe cechy chodzi, to softshell nie śmierdzi. Wpompowałem w niego dużo potu i nawet materiał zewnętrzny trochę stwardniał, ale w ogóle tego nie czuć. Gdy się ociepli, Gamma pójdzie do solidnego prania.



Oprócz biegania – w kurtce Gamma Hoody zdarzyło mi się także chodzić po Beskidzie Niskim w temperaturze poniżej zera.  Torowanie w puchu i całodzienne marsze z tym softshellem na grzbiecie były bardzo przyjemne. Wolne, stabilne tempo, nawet mi pozwoliło utrzymać  komfort cieplny i suche plecy.  Oddychalność ciągle mnie zaskakuje – gdy inni ściągają kurtki, ja rozpięciem zamka, czy kieszeni i drobnym zmniejszeniem tempa mogę regulować mikroklimat.
Podczas małej aktywności nie powala za to termika i wiatroodporność kurtki.  Mocne powiewy dają się poczuć na ciele, a podczas postoju koniecznie trzeba założyć coś na softshell, żeby nie zmarznąć.
Jeśli chodzi o wykonanie i wytrzymałość kurtki – do tej pory nie zauważyłem na niej żadnych uszczerbków wynikających  z używania.

To wyniki moich miesięcznych obserwacji z marca 2013 roku. Jak z powyższego wynika, był to wybitnie  „biegowy” miesiąc tej kurtki.  Arc’teryx Gamma Hoody zniósł ze mną ponad 300 kilometrów tej aktywności. Z wyniku testu jestem bardzo zadowolony.
Mam nadzieję, że kolejny miesiąc da sprawdzić kurtkę w nieco bardziej wiosennym zastosowaniu.

Pozdrawiam
Tomasz Duda

forum.outdoor.org.pl


Kwietniowe używanie – Arc’teryx Gamma Hoody Men

Już trzecia dekada maja, a mi dopiero wypada napisać parę słów o używaniu kurtki w kwietniu…   Przyznam szczerze – jakoś nie mogłem się do tego zabrać, ale wszystko nadrobię.



Początkiem kwietnia w kurtce jeszcze parę razy biegałem. Dopóki temperatura drastycznie skoczyła powyżej zera i do tego rodzaju aktywności nie mogłem już Gammy Hoody przeznaczyć.
W ogóle kwiecień bym miesiącem „testowo-chudym”, kiedy zaliczyłem tylko jeden wyjazd na Pogórze Dynowskie, a poza tym nie miałem wielkiego pola do popisu w używaniu kurtki. Będzie więc o wycieczce niedzielnego turysty  na Pogórze i noszeniu „cywilnym” w temperaturze 10 – 15 stopni Celcjusza.
Podczas rajdu wiosennego kurtka spisała się bardzo dobrze. Temperatura 10 – 15 stopni to optymalny przedział używania Gammy Hoody, jako drugiej i wierzchniej warstwy odzieży przy średniej aktywności z 35l plecakiem. Mogę to przyznać z całą stanowczością. Poniżej tej granicy, trzeba już przyspieszyć kroku, bo robi się rzeźko,  powyżej –  jest zbyt ciepło.

Okazało się, że kurtka może zapewnić bardzo dobry komfort termiczny, podczas wiosennych wycieczek w zmiennej, kwietniowej pogodnie. Temperaturę regulować można przez otwieranie kieszeni i rozpinanie zamka głównego. Gdy robi się chłodniej, wystarczy wszystko zapiąć.
Dobra oddychalność, za którą chwaliłem Arc,teryxa wcześniej, pozostała jego znakomitą cechą również przy wyższych temperaturach. Nawet przy kilkunastu stopniach w kurtce rozpiętej mniej lub bardziej, bez dyskomfortu pokonywałem kilometry na Pogórzu, zarówno przy zejściu, jak i na niewymagających podejściach.  Przy średniej aktywności ruchowej nie dane mi było w kurtce zmarznąć, czy spocić się.
Gdy zaczęło wiać lub zrobio się chłodniej – zakładałem kaptur. Pomijając jego denerwujący i dziwny wygląd na „nieuzbrojonej” w kask głowie, od wiosennego wiatru chronił bardzo dobrze.
Gamma Hoody „we krwi” ma aktywność. Mimo wyścielenia kurtki miękkim fleecem, nie jest to ciepły element garderoby. Podczas dłuższego stania bez ruchu, w softshellu można zmarznąć. Wiadomo – to minus lepszej oddychalności i nie jest ujmą dla produktu przeznaczonego do aktywności fizycznej. W każdym razie informuję.
Na kwestię komfortu termicznego, w moim egzemplarzu ma wpływ jego kolorystyka. Niestety wpływ negatywny. Obawy się potwierdziły - czerń Gammy Hoody przyjmuje każdy, nawet najmniejszy promyk słońca, który w konsekwencji czujemy pod softsfellem. W kurtce nie miałem okazji chodzić dłużej w pełnym słońcu , jednak jestem pewien, że w takich warunkach aktywność fizyczna nie jest niczym przyjemnym z powodu temperatury panującej wewnątrz.
Będąc przy kolorze – muszę zganić go raz jeszcze. Ma dużą tendencję do brudzenia się. Na kurtce widać jakikolwiek ślad kurzu, brudu, a po przejściu przez las Gammę trzeba po prostu wyczyścić. W mieście nie sprawia to dużego problemu, jednak w zadrzewionym bądź zakrzewionym otoczeniu tendencja bywa mocno irytująca.



Podtrzymuję ciągle opinię o wygodnym kroju produktu Arc’teryxa.  Od początku użytkowania nic mnie nie obcierało, nie cisnęło czy nadmiernie odstawało.  Można powiedzieć o pełnej swobodzie ruchów, bez jakiegokolwiek krępowania.  W tym względzie kurtce należy się duży plus.
No może poza kapturem, z którym już przestałem nawet walczyć.  Teraz już wiem, że dobrze nie da się go wyregulować na dłuższą metę.
Wiatroodporoność softshella w temperaturze powyżej zera wypada bez zastrzeżeń.
Funkcjonalność Gammy Hoody daje o sobie znać na wszelkich wyjazdach i podczas „cywilnego” użytkowania.  Największą zaletą są oczywiście kieszenie. Cztery mieszczą wiele drobiazgów, jak i większe rzeczy.  W sam raz na to, aby mieć pod ręką wszystko co potrzebne, zabezpieczone przed ewentualnym wypadnięciem. Podczas wyjazdu w teren w kieszeniach trzymam czołówkę, kompas, chustę tunelową.  Kieszonka na lewym rękawie wykorzystuję rzadziej, ale nie jest zupełnie bezużyteczna. Zmieści klucze, karty elektroniczne lub mały kompas typu Silva Field.
Jeśli chodzi o wytrzymałość mechaniczna materiału zewnętrznego – musze przyznać, że jak na razie jest na przyzwoitym poziomie. Do tej pory nie zauważyłem przetarć, dziur czy „trwałych śladów używania.



To tyle tytułem paru słów z kwietnia.  Gamma Hoody dobrze sprawdziła się podczas wiosennych aktywności w temperaturze kilkunastu stopni. W porównaniu do innych softshelli, które obserwuję – ciągle przoduje oddychalnością.  Najlepsza w pochmurne dni. Słońca nie lubi.
Kurtki nie udało mi się do tej pory przetestować na porządnej wycieczce rowerowej. Nieraz wiozłem ją  w sakwie z zamiarem przetestowania, ale wysoka temperatura nie dawała podstaw do jego założenia.  Nie dane mi było również w kurtce zmoknąć. Czasami się na to zanosiło, nieraz miałem nawet na to nadzieję, ale niczego poza mała mżawką, kurtka nie musiała znosić.
Mam nadzieję przetestować te dwa aspekty w kolejnych dniach i miesiącach.


Pozdrawiam
Tomasz Duda

Maj – czerwiec Arc’teryx Gamma Hoody


Podczas ostatnich i najcieplejszych dwóch wiosennych miesięcy kurtki Arc’teryx Gamma Hoody używałem okazjonalnie. Nie chodzi  tu o chodzeniu w niej po mieście, bo wieczorem zarzucić na plecy właściwie codziennie można, ale o konkretną działalność  w terenie.
Okazyjnie, z prostych przyczyn. Temperatura skoczyła powyżej 15 stopni (jak dla mnie maksymalna granica dla „aktywnego” noszenia softshella),  na niebie zagościło słońce (największy wróg czarnej kurtki), a czas wolny na wyjazdy skutecznie zrewidowała mi aktualna sesja.
Niemniej jednak udało się parę razy wykorzystać Gammę Hoody - podczas objazdówki po Rumunii, nad jeziorem, czy sprawdzić jej wodoodporność w ulewie.
Kurtka przyzwoicie oddycha, lecz przy kilkunastu stopniach nadaje się tylko do małej aktywności, bądź założenia na postoju. Nie jest przy tym ciepłym elementem odzieży. W bezruchu szybko może zrobić się w niej zimno i trzeba narzucić coś dodatkowego.



Gamma Hoody dobrze radzi sobie z wiosennym wiatrem. Założenie kaptura znacznie poprawia termikę.  Nie lubi słońca, ale wbrew obawom nie zachowuje się wtedy jak „worek”, czego się obawiałem. Wszystko dzięki dobrej oddychalności.
Podczas mżawek DWR wyrabia się poprawnie, a woda skrapla na zewnątrz tkaniny. Nie jest to oczywiście produkt wodoszczelny, co testowałem podczas solidnej ulewy. Po 3-5 minutach nawałnicy softshell przemaka. Nie od razu jednak moknie cały. Najpierw ramiona, później kaptur i reszta. Z wodą dobrze radzi sobie polarowa wyściółka, która odprowadza wilgoć od skóry.



Oberwanie chmury - cóż może być lepszego na test wodoszczelności
Jak do tej pory nie zaobserwowałem widocznego zużycia materiału wierzchniego. Wszystkie zamki błyskawiczne działają nader poprawnie. Ślady korzystania z Arc,tery Gamma Hoody widoczne są na wyściółce, która przez ostatnie 6miesięcy trochę się zmechaciła.



W ostatnich czasie miałem dostęp do wagi cyfrowej, więc pokusiłem się o zważenie kurtki. Wiadomo jak to jest z pomiarami cyfrowymi, jednak waga mojego rozmiaru M waha się w granicach 530g. To bardzo dobra wiadomość, gdyż 150g mniej, niż podaje na swoje stronie producent.   Z ciekawostek wspomnę, iż mniej więcej tyle samo waży mój polar Polartec Thermal Pro rozmiar L

Do tej pory niestety nie miałem sposobności porządnie przetestować softshella podczas jazdy na rowerze. Na moim grzbiecie zaliczył tylko jedną jazdę po mieście. W  temperaturze 13 stopni, mając pod spodem T-shirt, jechało mi się komfortowo. Kurtka dobrze chroniła przed wiatrem, oraz wygodnie układała się na ciele. Tył Gammy Hoody nie podnosił się, garda poprawnie przylegała do szyi, a rękawy pozostawały na przegubach dłoni podczas jazdy. Sam jestem ciekaw, jak ten element ubioru sprawdzi się podczas większego wysiłku i dłuższej trasy, ale póki co nie miałem okazji go założyć. Nieraz już woziłem softshell w sakwie, ale za każdym razem było  zbyt  ciepło, aby go założyć.

To tyle gwoli bieżących zajawek.  Niebawem wakacje i dłuższe wyjazdy lecz chyba bez udziału softshella.  W przypływie obecności i wolnego czasu naskrobię pełny test Gammy Hoody z okazji półrocznego okrywania mojego grzbietu. 
Pozdrawiam

Tomasz Duda

Arc’teryx Gamma Hoody – pół roku na grzbiecie

Od napisania ostatniej „zajawki” z używania softshella  Arc’teyxa minęło już ponad pół roku. W terminie luty-czerwiec 2013 testowałem Gammę Hoody chyba  w każdych warunkach pogodowych , temperaturowych i zdawałem relację ze swoich obserwacji. Po takiej długiej przerwie uznałem jednak, że trzeba dopowiedzieć parę zdań, które miałyby dementować wcześniejsze prognozy czy utwierdzać mnie w nich.



Latem softshell był używany stosunkowo rzadko. Kilkukrotnie wziąłem go ze sobą na rower, parę razy chodziłem w nim w terenie i często znajdował się na moim grzbiecie wieczorami, przy normalnych wyjściach „cywilnych”. Gdy temperatura obniżyła się poniżej 15 stopni, Gamma znowu odżyła a częstotliwość jej używania wzrosła. Kilkukrotnie miałem na sobie ta kurtkę podczas wycieczek w góry, często też zakładałem ją na wyjazdy typowo turystyczne, z górami w ogóle nie związane – ot kwestia wygody. Gdy w styczniu chwycił mróz, w softshellu ponownie zacząłem biegać. Końcem lutego zabrałem ją nawet jako podstawowe odzienie na bieg na orientację.


Materiał wewnętrzny - w lewym górnym roku - kaptur, z prawej plecy.
Pomimo intensywnego używania i mocnej eksploatacji na kurtce nie ma większych śladów zużycia. Materiał ciągle zachował spójną strukturę, nie znaczy go ani jednak dziura. Nadal jest elastyczny, wygodny, nie rozciągnął się. Wszystkie zamki błyskawiczne pracują rewelacyjnie. Użytkowanie widoczne jest chyba najbardziej po materiale wewnętrznym, który trochę się „skudłacił”, a na plecach nieznacznie wytarł od nacisku plecaka. Z zewnątrz nie zaobserwowałem śladów przetarć.



Mankiety

Ponadto nieznacznie zmechaciły się końcówki mankietów, co jest wyłącznie kosmetyczną wadą.  Poza tymi niedogodnosciami, innych nie zauważyłem, mimo dokładnej obdukcji kurtki. Wszystkie szwy trzymają wzorowo. Jak na stopień używania produktu to jego wytrzymałość i trwałość jest rewelacyjna.



Uwagi, jakie miałem wcześniej w stosunku do koloru potwierdziły się. Czarne ubarwienie jest raczej niekorzystne przy ubiorze tego rodzaju. Przede wszystkim przyciąga promienie słoneczne i wewnątrz odzienia robi się gorąco. Po wtóre stosunkowo szybko się brudzi – to chyba wyłączna wada materiału zewnętrznego. Po przejściu przez krzaki na kurtce jest widoczny niemal cały osad po nich.
Gamma Hoody bardzo dobrze radzi sobie z potem. Pomijając już oddychalność, za którą zawsze ją chwaliłem,  pot na dłuższą metę nie zostaje w materiale, ale jest transportowany na zewnątrz. Gamma Hoody bardzo dobrze sprawdziła się w biegu na orientację. To jedna z lepszych możliwości maksymalnie efektywnego wykorzystania tego produktu. Gdy wysiłek jest stały, ale niezbyt intensywny kurtka pracuje bardzo dobrze i regulacja temperatury przebiega na znakomitym poziomie. Ostatnimi czasy na dwóch tatrzańskich wyjazdach używałem softshella arc’teryxa jako drugiej warstwy na bieliznę, a pod kurtkę. Przyznam, że miałem przed tym pewne opory ale przy niezbyt dokuczliwym mrozie takie rozwiązanie jest jak najbardziej prawidłowe. Podczas większego wiatru lub gorszych warunków zakładam kurtkę, gdy zaś pogoda jest stabilna bądź wysiłek duży wystarczy sam softshell.




Zimą 2013/2014 miałem okazję porównać parametry Gammy Hoody  i Marmta Leadville w testach biegowych. Ten ostatni w konfrontacji do produktu Arc’teryxa wypadł naprawdę cienko. Marmot skrojony jest ja worek, materiał nie rozciąga się tak jak Gammie, a w okolicach szyi zostaje zbyt dużo miejsca, przez które wpada wiatr. Leadville jest po prostu mniej wygodny. Rękawy podchodzą powyżej nadgarstków, większa waga przy nieciekawym kroju daje o sobie bardziej znać , umieszczony a kieszeni na piersi Smartfon jest odczuwalny podczas biegu. Do tego materiał – Gore Windstopper ma ewidentnie gorsze parametry od Polartec Windshield. Po kilku biegowych użyciach w materiał wsiąkło dużo potu i nieprzyjemnie zesztywniał. Biorąc pod uwagę iż produkty Marmota powinny reprezentować jakiś poziom, to soft Arcteryxa jest o niebo lepszy.



Gamma Hoody spodoba się każdemu zwolennikowi dwóch kółek. Dobrze chroni od wiatru, w porządku oddycha, posiada anatomiczny krój. Kiedy tylko potrzebowałem zarzucić coś na siebie podczas rowerowych wycieczek – brałem Arc’teryxa w drogę.



Z powyższych przykładów ewidentnie wynika, że Gamma Hoody Men to rewelacyjna kurtka i Bentley spośród softshelli . Przez roku używaniu wygląda niemal jak nowa, nie traci na swoich właściwościach i znakomitych parametrach. W tym momencie mogę śmiało powiedzieć, że to mój najlepszy ciuch do wszelakich aktywności fizycznych. Co już zapewne wszyscy wiedzą – uniwersalizmu w odzieży tego typu nie da się osiągnąć, jednak eksploatując ten produkt, odnoszę wrażenie iż specjaliści Arc’teryxa są na dobrej drodze i ciągle próbują…
Pozdrawiam
Tomasz Duda