Autor Wątek: Garmin Oregon 450 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]  (Przeczytany 9091 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Tadek



  • Pomógł: 30

Garmin Oregon 450 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]
« dnia: Grudzień 15, 2012, 20:16:28 »
Dzięki Navio otrzymałem i ja swoją pierwszą nawigację firmy Garmin. Przez firmę kurierską byłem ostatni. Z drugiej strony kto się może spodziewać, że w Jeleniej Górze są dwa, sąsiadujące adresy - Plac Ratuszowy 38. Co by nie było - jest.

Paczka przyszła zadziwiająco duża...


... w stosunku do tego co było w środku.

ps. kto uważa, że rączka na zdjęciu jest ciut makabryczna?  ;D

Dla zobrazowania wielkości oregona 450 jeszcze dwie fotki


Na wyświetlaczu jak widać, znajduje się jeszcze oryginalna folia zabezpieczająca ekran.


A oto cały zestaw jaki do mnie dotarł. Jest to zestaw podstawowy tj. bez czujnika tętna i kadencji. Wystarczająco skomplikowana i nowoczesna zabawka aby chłopiec jak ja miał dużo zabawy i pracy w odkrywaniu i sprawdzaniu wszystkich jej możliwości.


Skrócony podręcznik użytkownika jest 'bardzo skrócony'. Nie dowiemy się z niego zbyt wiele. Od razu więc zasięgnąłem do pełnej instrukcji dostępnej w internecie. Włączyłem go w domu licząc na to, że przy oknie zorientuje się gdzie jest. Zawiodłem się niestety. Podejrzewam jednak iż nie jest to wina sprzętu a grubych murów kamienicy oraz gęstego zabudowania na rynku. Gdy wyszedłem z domu i udałem się na plac ratuszowy odnalazł się bardzo szybko. Między gęsto ustawionymi budynkami miał z tym problem, jednak jak się okazało tylko przez fakt iż była to jego pierwsza akcja poszukiwawcza satelitów ;)
Zorientowałem mu kompas i udałem się do domu. Za dwie godzinki miałem ruszyć w góry więc rozpocząłem poszukiwania map i oprogramowania. Okazało się to nie łatwe i do tej chwili jestem w temacie tym zielony. Garniak jest skarbnicą wiedzy w tym temacie jednak mając 2 godzinki nie było szans aby udało się załadować jakąś mapkę. Prawdę mówiąc troszkę mnie to zmartwiło.

Jeszcze dwa rzuty oka na Oregona w domciu...




...oraz w górkach ;D






Mimo, że mapy nie udało mi się załadować zabrałem go ze sobą. Padło gdzieś pytanie jak ekran dotykowy zachowuje się na mrozie. Chciałem to więc sprawdzić. Wklepałem więc współrzędne z mapy i posługując się mapą podstawową i koordynatami pozwoliłem mu śledzić trasę. Niestety nie skalibrowałem w nim wysokościomierza przez co nie opowiem nic o tej funkcji. Zaobserwowałem jednak kilka rzeczy.
Zaczep -  uchwyt, który mocujemy z tyłu urządzenia wydawał mi się dość niepewnie montowany. Obawiałem się, że w trakcie marszu może się on luzować i co gorsza wypiąć podczas marszu. W praktyce jednak rzecz ma się całkiem dobrze i solidnie siedzi w szynach. Muszę jednak przywyknąć do tak delikatnego zabezpieczenia, cały bowiem czas mam obawę, że może się on wypiąć.
Baterie - Następnym razem kupię inne baterie aby mieć porównanie na kilku modelach i firmach. Tym razem załadowałem baterie firmy Grundig alkaline. Jak pisałem - w mieście urządzenie chodziło około 3godzin, potem ok 30min drogi do podnóża Karkonoszy oraz dwie godziny pod górę. Gdy doszliśmy na miejsce nawigacja poinformowała mnie, że bateryjki padają i po chwili się wyłączyła. Całą drogę chciałem trzymać ją włączoną aby sprawdzić czas aktywnego działania. Jasność wyświetlacza ustawiona była na około 3/4 mocy. W Oregonie 450 wskazuję się także jakich baterii się używa co uczyniłem zaraz po włączeniu. Wpływ na długość działania miała też niska temperatura od -2 do -7 stopni. Postaram się przebadać żywotność baterii korzystając z różnych producentów, zmieniając jasność wyświetlacza oraz mając na uwadze temperaturę powietrza.
Wyświetlacz - Korzystając ze telefonu z nawigacją, strasznie denerwująca jest konieczność ściągania rękawiczek. W przypadku nawigacji terenowej skreślałoby to ją natychmiastowo więc jest to lepsza alternatywa. Jak wspomniałem, korzystałem z 3/4 mocy wyświetlacza co było aż za dużo w warunkach nocnych w jakich wchodziliśmy do góry. Ekran był bardzo czytelny. Nie chciałem jednak zmniejszać mocy gdyż zależało mi na równomiernym zużyciu baterii. Gdy Oregon jest włączony a wyświetlacz zablokowany wygasza się on delikatnie a aby go podświetlić wystarczy dotknąć lekko ekranu aby znów się zapalił. Padła gdzieś sugestia, że wyświetlacze przy bardzo niskich temperaturach trochę 'zamulają' tj. są wolniejsze i mniej czułe. Odpowiadając na tę sugestię muszę powiedzieć, że przy -7 stopniach nie zauważyłem żadnej różnicy w obsłudze mojej nawigacji ( tj. nie mojej ;D )
Przycisk wł/wył -  można? można! Może jestem nerwowy, ale strasznie drażniące są urządzenia, które potrafią się same, przypadkowo włączać i wyłączać. Tutaj nie ma takiego problemu mimo, że przycisk jest dość duży a przy tym płaski jest tak skonstruowany, że trzeba chcieć aby go wcisnąć. Nie oznacza to, że włącza się go siłą woli. Pisząc, że jest duży mam na myśli 'w sam raz'. W zimowej rękawicy ciężko byłoby bowiem szukać jakiegoś maleńkiego guziczka.

To na chwilę obecną wszystko. Nie zdążyłem się nim bowiem jeszcze dobrze pobawić. Kończąc zapodaję jeszcze dwie fotki z krótkiego wypadu na górę.




Jak widać cieszy mnie nowa zabawka, mimo że czeka mnie nad nią dużo pracy.
 
Jeleniogórski Klub Jaskiniowy

forum.outdoor.org.pl

Garmin Oregon 450 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]
« dnia: Grudzień 15, 2012, 20:16:28 »

Offline Łużyn

Odp: Garmin Oregon 450 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]
« Odpowiedź #1 dnia: Grudzień 16, 2012, 14:59:18 »
po obejrzeniu tego cudeńka mam wrażenie, że można go przypadkiem otworzyć, przez umiejscowienie zaczepu. nie wiem czy nie lepiej używać gpsa z podczepionym uchwytem.
Tadek, jak możesz, zrób fotę tego elementu, bo nie wiem czy czytelnie to opisałem
"Na świecie są 2 rzeczy nie do zaj***nia: armia czerwona i polski turysta!"

Offline Tadek



  • Pomógł: 30

Odp: Garmin Oregon 450 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]
« Odpowiedź #2 dnia: Styczeń 06, 2013, 15:47:20 »
Przepraszam za małe spóźnienie - właśnie wróciłem z górek do domku i już piszę co i jak.
Cały czas szukam lepszych map. Do mapy polskich Karkonoszy po których się poruszałem mam wiele zastrzeżeń.
Jeśli chodzi o zapięcie:


Chodzi o ten mały, srebrny prostokącik, którym otwieramy klapę obudowy. Bawiłem się niem troszkę i wydaje się być solidnie zbudowany. Moim zdaniem nie ma obawy, że przypadkowo otworzymy urządzenie. Jest to dość silny zatrzask, który raczej uniemożliwia przypadkowość. Oczywiście nie dawałbym gwarancji, że trzymany w klapie z różnymi przedmiotami typu klucze, scyzoryk lub spork klapka nie zostanie przypadkowo podważona otwierając obudowę. Chociaż i taka wersja wydaje mi się mało prawdopodobna przez moc zamknięcia. Oczywiście 101% gwarancję daje założenie uchwytu tj.:



A jak było w karkonoszach - nocne wędrowanie w brzydkiej pogodzie zniechęciło nas do pójścia na azymut sugerując się jedynie wskazaniami GPSa. Zrobimy tak przy lepszej pogodzie:D Wybraliśmy znaną nam drogę, która jednak szlakiem nie jest. Oregon, którego testuję był już w tych okolicach i poprzednim razem nie miał żadnego problemu informując nas z dużą dokładnością, że jesteśmy u celu. Tym razem mieliśmy ten sam cel, choć inną trasę i okazało się, że doszliśmy do celu a on twierdził, że zostało nam 350m. Nie doszliśmy dlaczego pojawił się u niego tak duży błąd w orientacji - większość trasy widział bardzo ładnie, z dużą dokładnością określał naszą lokalizację jednak około 500m przed celem jakby się zwiesił. Gdy doszliśmy do celu dalej pokazywał nam uparcie, że do punktu mamy 350m. Widział satelity i łączność miał z nimi super, orientował się z dużą czułością w jakim kierunku idziemy jednak pomyliły mu się odległości. Trochę mnie to zmartwiło. Zobaczymy jak będzie następnym razem. Dodam, że temperatura była dodatnia, nie padało choć była mgła więc i wilgoć, która jednak nie powinna mieć wpływu na urządzenie.



Co byłoby mile widziane to procentowy wskaźnik baterii. Cztery kreseczki to wiekowe rozwiązanie, które jak czytam zostało już wyparte.
Powoli uczę się dodatkowych funkcji urządzenia, które powoli, powoli daje mi co raz większą frajdę z użytkowania.
Bardzo przyjemna funkcja blokady klawiatury, którą włączamy w łatwy sposób. Jaka by nie była pogoda wystarczy wcisnąć krótko jedyny przycisk a na wyświetlaczu mamy wielkie jak wół komendy kontrastu wyświetlacza oraz blokady klawiatury w którą trafimy w największych nawet rękawicach. Uważam, że to bardzo dobre zastosowanie - automatyczna blokada mogłaby nas irytować włączając się zbyt szybko lub włączając się zbyt późno przez co moglibyśmy przypadkowo poklikać sobie na wyświetlaczu.
Następnym razem wybieram się w mniej znany teren, jednak papierową wersję będę trzymał w plecaku. Zobaczymy jak się spisze.

Jeleniogórski Klub Jaskiniowy

Offline kubi

Odp: Garmin Oregon 450 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]
« Odpowiedź #3 dnia: Styczeń 06, 2013, 18:17:56 »
Ten zatrzask z karabinkiem wg mnie jest malo godny zaufania, kilka razy na poczatku mi sie odpial wiec wole swojego oregona nosic w kieszeni. Czas pracy w dosc znacznym stopniu zalezy od uzytych baterii, moj najdluzej dzialal na eneloopach.
"Wszystko jest w Górach, najważniejsze żeby w Nich być, bo tu odzyskuje się równowagę." - Dybel

| POMOC DLA RODZINY DYBLA |

Picasa & Wikiloc

Offline Tadek



  • Pomógł: 30

Odp: Garmin Oregon 450 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]
« Odpowiedź #4 dnia: Styczeń 28, 2013, 11:27:06 »


Kolejnych słów kilka na temat Oregona 450 –
Poprzednio pisałem o zawieszeniu się urządzenie i wskazywaniu dość błędnej lokalizacji. Nie wiem skąd mógł wówczas pojawić się ten błąd, czy to warunki atmosferyczne – wątpię szczerze jednak nie licząc tamtego wyjątku wszystko jest w najlepszym porządku. Jestem w terenie przynajmniej raz w tygodniu – pieszo lub na nartach i nie zauważyłem podobnych błędów – wręcz przeciwnie – urządzenie sprawuje się znakomicie, jeśli chodzi o dokładną lokalizację.
Jeżeli chodzi o baterie – Niedawno podczas spacerku nawigacja wyłączyła się po 6h użytkowania z powodu rozładowanych baterii. Używam oszczędnego trybu z przyciemnionym wyświetlaczem. Mrozy też przyczyniły się do tak krótkiego czasu funkcjonowania. Jednak postanowiłem spróbować włączyć go w domu nie zmieniając baterii i twierdził, że naładowane są na ¾ - tu ponownie ubolewam nad wskaźnikiem poziomu baterii. Zabrałem go więc ze sobą na spacerek (zabrałem dodatkowe baterie) i działał jeszcze przez 4 godziny! Dlaczego więc wyłączył mi się w górkach wcześniej – może chciał tylko odpocząć. Jeżeli chodzi o zużycie baterii dalej jest to urządzenie dla mnie zagadką i próbuje ciągle rozgryźć najskuteczniejsze użytkowanie.



Wrócę na chwilę do przycisku On/Off – jest super
Wspominana srebrna klapka od obudowy – bez zastrzeżeń.
Jeśli jednak chodzi o „zatrzask z karabinkiem” – jeszcze się na nim nie zawiodłem, ale alternatywą jest drugie zabezpieczenie w postaci sznureczka, który możemy zamontować od spodu urządzenia jak smycz do telefonu. Sam tego (jeszcze? )nie stosuje jednak widziałem takie podwójne zabezpieczenie. Podczas spaceru, gdy chcę raz na jakiś czas spojrzeć na nawigację gdyż raczej ciężko się zgubić także włożyłbym go do kieszeni, jednak przy jeździe na azymut na turach po Karkonoszach dobrze jest mieć go pod ręką.
Taką też ostatnio przeżyłem przygodę – chociaż Karkonosze znam bardzo dobrze postanowiłem sprawdzić  i siebie, i nawigację. Ustaliłem w domu trasę jaką chcę pojechać jednak gdy wjechałem w górki uległa ona całkowitej zmianie i bieżącym modyfikacjom. W tym momencie byłem naprawdę zadowolony z testowanego urządzenia. Szlaki i ścieżki mało człowieka interesują będąc dobrze zorientowanym w lesie z nartami na nogach. To jest ogromna frajda. Często chodziłem w ten sposób po górach, których nie znałem wcześniej, jednak orientowanie mapy papierowej to marnowanie czasu i nie dorównuje nawigacji. W dodatku na nartach przemieszczam się szybciej, więc częściej chcę się zorientować w terenie. Wystarczy kliknąć na wyświetlaczu przykładowy punkt na trasie, rzucić okiem na odległość, potem szybka decyzja i dalej w drogę. Bardzo mi się to spodobało.

Włączyłem go także kilkukrotnie w mieście sprawdzając dokładność lokalizacji. Jeżeli chcemy uzyskać dokładny i bardzo precyzyjny odczyt musimy odsunąć się od ścian budynków. Spacerując chodnikiem wzdłuż kamienic możemy się troszkę zdziwić oglądając odczyt śladu. Może być on trochę przesunięty lub dziwnie skakać zygzakiem. Na to jednak sądzę nie ma rady. Czy to komuś może przeszkadzać, też wątpię.
Jeżeli chodzi o mapy – używam darmowych wersji map dla urządzeń Garmina, które swą szczegółowością nie powalają jednak są wystarczające do mych celów jak i do testów. Odłożyłem nawet mapy papierowe aby sprawdzić czy posiadane mnie zawiodą. O mapach do Garmina można by wiele pisać i pisać, ale sam nie używałem jeszcze żadnej mapy dedykowanej tj. komercyjnej. Nie mogę się więc na ich temat wypowiedzieć. Problem z mapami jest jednak ogromny i sądzę, że to największa bolączka przy mojej zabawie Oregonem 450. Chcąc jedynie załadować mapy dostępne w Internecie, potrzeba do tego nie raz 3 różnych programów!!! Oczywiście nie gwarantuje to sukcesu :D Poświęciłem kilka nocy aby choć troszkę przybliżyć sobie temat ładowania i konwertowania różnych plików z mapami i dalej poruszam się w temacie jak we mgle. Nie próbowałem jeszcze tworzenia własnych map – kosztowało by mnie to zbyt wiele czasu, którego nie posiadam. Zastanawiam się już skąd brać mapy przy planowanych wyjazdach w Alpy. Mam nadzieję, że użytkownicy portalu garniak.pl lub środowisko alpinistów wówczas pomoże.

Następnym razem postaram się trochę więcej napisać na temat obsługi map, kompasu, dodatków, wskazywania celu, komputera pokładowego i różnych ‘bajerów’ jakie posiada testowany Oregon 450. Chciałem sprawdzić dziś jak ma się kalendarz wędkarskich brań, ale według niego najlepsze są właśnie w momencie, gdy siedzę przed monitorem. 


Jeleniogórski Klub Jaskiniowy

Offline Tadek



  • Pomógł: 30

Odp: Garmin Oregon 450 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]
« Odpowiedź #5 dnia: Luty 20, 2013, 13:53:07 »
Wcześniej byłem bardzo sceptycznie nastawiony do nawigacji terenowych. Zacząłem jej jednak ufać i wybieram się z nią na 3 dni foczenia po czeskich Karkonoszach, mało mi znanych. Wrażenia opiszę w większym teście w przyszłym tygodniu, dziś mała 'zajawka' i kilka spostrzeżeń:

- Padają pytania na temat przydatności w samochodzie. To nie jest nawigacja samochodowa! Jeśli wgramy sobie mapkę drogową to oczywiście pokaże nam gdzie jesteśmy jednak w niczym nie będzie lepsza od mapy papierowej, no może za wyjątkiem świecącego w nocy ekranu.

- Pierwsze wrażenie z użytkowania było bardzo przyjemne. Zauważyłem jednak po czasie, że obsługując Oregona 450 odruchowo używam drugiej ręki. Z początku nie zwracałem na to uwagi, lecz gdy złapałem się na tym zacząłem się zastanawiać. W dłoni leży bardzo przyjemnie, choć jest troszkę gruby. Gdy dołożyć do niego tylni zaczep z karabinkiem to staje się jeszcze ciut grubszy. Sądzę jednak, że nie w tym rzecz. Telefon choć ten jest chudziutki obsługuje wyłącznie kciukiem. Mam kilka podejrzeń, lecz opiszę to w większym teście wraz ze zdjęciami. Może bowiem chodzić o sposób obsługi map i oprogramowania lub też zasłanianie sobie częścią dolną kciuka a także fragmentem dłoni zbyt dużego kawałka wyświetlacza. Chociaż wydaje się to dziwaczne zobrazuje to porównując GPSa z smartfonem.

- Zauważyłem problem z odświeżeniem lokacji i śladu w momencie obudzenia GPSa. Używam urządzenia ciągle w trybie oszczędności baterii. Gdy więc pobawię się nim chwilkę odwieszam go na pasek i idę dalej, ten zaś włącza się w tryb uśpienia. Przeszedłem 300-400m dotykam go aby sprawdzić lokalizację a ten twierdzi, że nie ruszyłem się z miejsca. Chwilami zajmowało mu to kilka, kilkanaście sekund czasami jednak do 1,5min. To troszkę mnie zmartwiło i postaram się temu przyjrzeć. Znajdowałem się w górach w terenie zalesionym przy temperaturze ok -3stopni. Sprawdziłem nawet czy ma kontakt z satelitami. Posiadał takowy z kilkoma jednak musiałem postać aby się odnalazł. W jednym przypadku miało to wpływ na ślad mej trasy. W większości jednak przypadków ślady są wyznaczone właściwie.
Jeleniogórski Klub Jaskiniowy

Offline Tadek



  • Pomógł: 30

Odp: Garmin Oregon 450 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]
« Odpowiedź #6 dnia: Marzec 16, 2013, 19:40:17 »
W tym teście zacznę od wagi:
Według podanych powinien on ważyć  192,7g z bateriami
Według moich pomiarów waży on 187g z bateriami oraz 141g bez baterii.
Z włożonymi bateriami oraz zamontowanym zaczepem waży 218g

Pisałem ostatnio o niewygodnym sposobie trzymania. Mam na myśli fakt, że obsługując go jedną ręką zasłaniam sobie zbyt dużą powierzchnię wyświetlacza. Dłonie mam małe - jestem lalkarzem. Wpływ na to ma parę wymiarów i rozwiązań.  Podstawa to grubość – nie można ująć go palcami opierając o dłoń aby sam kciuk wędrował po wyświetlaczu. Trzeba go chwycić głębszym ujęciem.  Różnica w operowaniu telefonem a nawigacją jest tak wielka, że w kwestii  wygody pozostanę bezlitosny.  Drugim parametrem jest szerokość którą można by zwiększyć wyświetlacz o kilka mm – to ma znaczenie.  Kolejną jest dolna część - nawigacja nie posiada żadnych przycisków z frontu jednak zamiast to wykorzystać  jako atut, wyświetlacz stanowi zbyt małą powierzchnię w stosunku do powierzchni całego urządzenia.
Aby z poziomu mapy dotknąć przycisku u dołu ekranu w celu powiększenia lub oddalenia mapy muszę przesuwać nawigację w dłoni co jest kłopotliwe. W tym celu można zastosować przyciski boczne jak ma to miejsce w smatfonach. Jednak przy takiej grubości chcąc sięgać kciukiem wyświetlacza nie ma opcji aby palec wskazujący sięgał krawędzi urządzenia.


W celu zobrazowania mojego czepialstwa wrzucam kilka zdjęć aby można było porównać na ile wygodnie leży w dłoni telefon/nawigacja. Dodam że telefon jest kilka milimetrów dłuższy. warto zwrócić uwagę jaką powierzchnię zajmuje kciuk na wyświetlaczu - to utrudnia obsługę. 















Fakt, że Oregona 450 obsługuje się ‘wygodnie’ dopiero dwiema dłońmi potwierdziło spotkanie w ostatni weekend skiturowego  użytkownika, którego podejrzałem w górach. Kije wbił po bokach i bawił się oburącz.


Mam jeszcze jedną uwagę – bardzo różni się czas odnalezienia się urządzenia. Czasami znajduje się bardzo szybko lokując mnie prędko na mapie a czasami trwa to bardzo długo tj. kilka minut. Umyślnie napisałem ‘kilka’ bo para to dwa. Kolega Łużyn podczas niedawnej, wspólnej wycieczki nie zapomniał się troszkę pośmiać gdyż jego telefon szybciej się zorientował niż testowany GPS. Jego bateria padła jednak dużo szybciej a w telefonie ciężko ją wymienić na dwa, nowe ‘paluszki’.
Nie ulega jednak wątpliwością, że podczas warunków i trasy, którą planowaliśmy przydał się i co więcej – pomimo częstego zaglądania w wyświetlacz oraz mrozu, trzymany na wierzchu bez pokrowca wytrzymał 9h15’ nie wyłączając się.  Jak pisałem wcześniej, potrafił on robić figla wyłączając się samoistnie z powodu rozładowanych baterii a włączony ponownie działał jeszcze kilka godzin. Byłem z niego dumny zwłaszcza gdy kierował nas na azymut w gęstym lesie, w nocy brodząc po pas w śniegu (daleko nas nie musiał prowadzić bowiem szybko zarządziliśmy odwrót) Przydała się opcja kieruj i idź, która to faktycznie pilnuje piechura. Komputer podroży to również świetna funkcja. Jednak na przykładzie ostatniego spaceru zmartwił nas on mówiąc iż średnie tempo wyszło nam 1,5km/h :D
Jeleniogórski Klub Jaskiniowy

forum.outdoor.org.pl

Odp: Garmin Oregon 450 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]
« Odpowiedź #6 dnia: Marzec 16, 2013, 19:40:17 »

Offline Łużyn

Odp: Garmin Oregon 450 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]
« Odpowiedź #7 dnia: Marzec 17, 2013, 11:01:34 »
Po tym jak widziałem tego GPSa w użyciu pozostaje mi tylko przytaknąć temu co fismol pisze - zarówno w kwestii wad i zalet. fajnie, że wytrzymał nam całonocną eskapadę, był bardzo przydatny. Podoba mi się opcja pomiaru odległości, choć akurat wtedy nie podnosiła nas na duchu ;D.

a komóra padła ale teraz już wiem jak ustawić phone na dłuższą pracę, zobaczymy podczas następnego wypadu jak się sprawdzą :).
"Na świecie są 2 rzeczy nie do zaj***nia: armia czerwona i polski turysta!"

Offline Tadek



  • Pomógł: 30

Odp: Garmin Oregon 450 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]
« Odpowiedź #8 dnia: Kwiecień 03, 2013, 19:02:44 »
Pora na kolejny skrót informacji.

Dziś troszkę o geocaching.


Podczas użytkowania Oregona zauważyłem funkcję geocaching, która z początku mnie nie interesowała. Klikając na nią z początku też niczego istotnego się człowiek nie jest w stanie dowiedzieć. Nie miałem bladego pojęcia, czym jest geocaching, więc skorzystałem z podpowiedzi szukajki. Ponieważ urządzenia garmin przydają się do tej zabawy i są z nią powiązane postanowiłem się troszkę ‘wkręcić’. Dla tych, którzy nie wiedzą o czym mówię – geocaching to zabawa w poszukiwanie skarbów, które ktoś wcześniej przygotował. Miejsca poszukiwań są przeróżne tj. miasto, las, góry, skały… Teoretycznie z nawigacją nie powinniśmy mieć żadnego problemu ze znalezieniem skrytek, ale tu pojawia się element twórczy osoba, która dany skarb chowała. Skrytki mają swoją wycenę wielkości oraz trudności i. Na początku lepiej zabierać się za te łatwe. Dla przykładu podam opis skrytki o nazwie ‘ekstremalna’
– „Zawsze chcieliśmy założyć skrzynkę, która będzie się wtapiać w otoczenie a przechodząca rzesza mugoli nie będzie mieć pojęcia że coś takiego jak kesz jest w zasięgu ich wzroku. Wybraliśmy centrum Jeleniej Góry, miejsce gdzie na minutę przechodzi około 20 osób. Radzę podejmować kesza w parach ponieważ jedna z osób musi stać na czatach.W okolicy jest wiele ciekawych miejsc do zwiedzenia m.in. Ratusz,Książnica Karkonoska i wiele innych. Nam przede wszystkim chodziło o sprawdzenie waszego sprytu i umiejętności podejmowania kesza :)Skrzynka jest doskonale widoczna,ale imituje architekturę miejską więc patrzysz na nią.....i nie wiesz że to skrzynka, podjąć ją jest bardzo trudno.
 W przygotowanie tej skrzynki włożyliśmy wiele pracy i starań. Samo zakładanie skrzynki zajęło nam 1,5 h i to o 4 w nocy :)Zalecamy podejmowanie skrzynki w godzinach wieczornych lub nocnych”



Jak widać w powyższym przykładzie ludziska, którzy chowają skrzynki starają się nam umilić życie wierząc, że ktoś i dla nich przygotuje ciekawą zabawę.
Słów kilka o samym urządzeniu i obsłudze ww. gry - mamy do wyboru albo wpisać współrzędne albo przesłać je kabelkiem. Wybieramy na stronie internetowej skrytkę lub skrytki jakie nas interesują. Można to zrobić przeglądając np. mapę okolicy lub określić to np.kodem pocztowym.


Gdy wybierzemy, klikamy ‘Wyślij do mojego GPSa’


Po uruchomieniu, na mapie znajdziemy nowe punkty, które wskazują nasz skarb. Jednak w gąszczu ikonek (jeśli znajdujemy się w mieście) ciężko wyszukiwać tej konkretnej. I tu przychodzi z pomocą funkcja Geocache. Wchodzimy w nią i dzięki prostej obsłudze sterujemy ‘skarbami’, które mamy na swoim GPS. Urządzenie może wyświetlić nam pełną listę naszych skarbów, pokazać nam znalezione do tej pory. Możemy także skorzystać z filtra, dzięki któremu będziemy oglądać tylko te łatwe lub o innych wskazanych kryteriach. Oczywiście po kliknięciu na interesujący nas skarb nawigacja szybko wskazuje nam jego lokalizację na mapie. Gdy wyświetli się on na mapie możemy dowiedzieć się o nim czegoś więcej klikając jego opis u góry ekranu. Informacje te są automatycznie wysyłane do naszego urządzenia wraz z waypointem. Oprócz podstawowych informacji na temat współrzędnych, wielkości i trudności skrzynki dostajemy też krótki opis danego skarbu. Czasami jest to informacja na temat samej skrzynki a czasami na temat okolicy w jakiej się znajduje.  Aby jednak funkcja ta była dostępna potrzebujemy konta Premium na portalu geocaching.
Jeleniogórski Klub Jaskiniowy

Offline Tadek



  • Pomógł: 30

Odp: Garmin Oregon 450 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]
« Odpowiedź #9 dnia: Maj 09, 2013, 18:14:58 »
Jako wędkarz postanowiłem skomentować - kalendarz brań. Bardzo miło ze strony producenta, że dorzucił taki bonus jednak nie spotkałem zawodowego wędkarza, który by się tym kiedykolwiek kierował. Miła inicjatywa jednak zbędna. Oczywiście można uznać, że im więcej bajerów na nawigacji tym ciekawiej. Moim zdaniem powinna ona być prosta. Dodatkowe, zbędne ikony na panelu sterowania tylko przeszkadzają w obsłudze konkretów.

Zacząłem biegać trzymając nawigację w ręku jako komputer podróży. Ponieważ przyjemnie leży w dłoni nie przeszkadza mi to w trakcie biegu. Tutaj skromna sugestia na temat stopera. Ciekawe rozwiązanie dla biegających po bieżni gdyż odhacza on okrążenia. Jednak z nawigacją terenową biegamy w terenie lub też prowadzimy jakiś marszobieg. Sugerowałbym delikatne przerobienie stopera np. dodanie funkcji pamięci czasów, zwiększenie czytelności. Jednak plus, że jest.

Teraz się troszkę pożalę - chwaliłem wcześniej nawigację za szybko orientację w terenie. Wczoraj zrobiła mi wielkiego psikusa. Gdy wyszedłem z domu uruchomiłem nawigację. Po przejściu 450m nawigacja powiedziała mi, że nie widzi żadnych satelitów i czy ma szukać dalej. Trochę mnie to wnerwiło, ale kazałem szukać dalej. Odnalazła się po kolejnych 850m (co daje 1,3km na lokalizację) Nie mam pojęcia co się z nią stało, nigdy wczesniej mi aż nie wariowała. To nie koniec. Doszedłem z żoną w Rezerwat Doliny Bobru - Jest to szeroki wąwóz o łagodnie opadających zboczach. Nawigacja gubiła się w tym terenie co chwilkę. Postanowiłem ją wyłączyć.
Za 10 dni przejdzie ostatni duży test terenowy po którym napiszę więcej.
Jeleniogórski Klub Jaskiniowy

Offline Tadek



  • Pomógł: 30

Odp: Garmin Oregon 450 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]
« Odpowiedź #10 dnia: Czerwiec 11, 2013, 13:13:45 »
właśnie skończyłem trzy tygodniową przerwę w pracy podczas której szlajałem się trochę tu i tam - Tatry i Sudety. Ponieważ Tatry znam bardzo słabo uznałem, że będzie to najlepszy test dla nawigacji. Jednak tak dobrze oznakowane góry nie wymagały ratowania się nawigacją. Co innego w Zakopanym i okolicznych wsiach - tam się przydała:)
Miło zaskoczył mnie czas działania na, który marudziłem zimą - podczas ciepłego dnia (ok20stopni) dyndająca przy plecaku, używana raz na kilka godzin wytrzymała 17 godzin a to o godzinę więcej niż podaje producent. W zimę sprawa ma się jednak odwrotnie i bateryjki nawet przy niewielkim mrozie dostawały dość szybki wycisk.
Odniosę się tu do mojej wypowiedzi sprzed kilku miesięcy - nawigacja przydaje się poza szlakami np. uprawiając skituring - jest wspaniała i bajecznie przydatna. Niedługo wybieram się na poszukiwanie jaskiń gdzie również będzie mi niezbędna. Mam nadzieję, że pojadę w dziury nim przyjdzie mi pisać test końcowy.
Zdjęcia z tatr dodam w teście końcowym, który już wkrótce.
Jeleniogórski Klub Jaskiniowy

Offline Tadek



  • Pomógł: 30

Odp: Garmin Oregon 450 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]
« Odpowiedź #11 dnia: Lipiec 24, 2013, 20:44:03 »
OREGON 450 – recenzja podsumowująca 6 miesięcy użytkowania

Po sześciu miesiącach użytkowania nadszedł czas na recenzję końcową, podsumowującą zauważone funkcje, zalety i wady urządzenia, które dzięki uprzejmości  http://www.navio.rix.pl/ mogłem testować, za co bardzo dziękuję.

W wyposażeniu podstawowym otrzymałem:
-urządzenie Garmin Oregon 450 z naklejką osłaniającą wyświetlacz
-kabel USB
-skrócone przewodniki użytkowania w kilku językach
-zaczep z karabinkiem ułatwiającym noszenie








-czas wykonywanych testów
Wszystkie testy w okresie 6 miesięcy miałem okazję wykonywać podczas wycieczek jedno oraz wielodniowych. Czasami korzystając jednego dnia jedynie przez 2-3 godziny, a czasami przez kilkanaście godzin ciągiem. Uważam, że nawigacja służyła mi wystarczająco długo, aby ocenić jej wady i zalety oraz aby dostrzec jej funkcjonalność. Towarzyszyła mi podczas wielu górskich wycieczek, krótkich i tych dalszych.  Zabierałem ją zawsze, nawet podczas nie długich przechadzek po mojej okolicy. Korzystałem z niej również kilkukrotnie na tych samych, powtarzających się trasach, chcąc sprawdzić jej dokładność i powtarzalność.




-przeznaczenie produktu
Moim zdaniem nawigacja Oregon 450 nadaje się do turystyki górskiej w różnych jej odmianach. W naszym kraju sprawdzi się niemal wszędzie. Posłuży nam podczas spacerów po górach zastępując nam mapę, jak również schowana do plecaka podczas jazdy na rowerze zapamięta nasza trasę, którą można potem przenieść na komputer i przeanalizować trening. Niezastąpiona jest podczas wypraw skiturowych, kiedy poruszamy się na azymut z dala od szlaków turystycznych i ruchu pieszego. Tutaj nie wyobrażam sobie lepszego doradcy przy wyborze trasy oraz lokalizatora naszego położenie, kiedy fantazja zawiedzie nas na nartach w odległe i  nieznane dotąd miejsce.




- warunki testowania
Dzięki temu, że otrzymałem Oregona 450 w grudniu i korzystałem z niego do czerwca miałem okazję użytkować go w bardzo zróżnicowanych warunkach pogodowych. Od mrozów w okolicach -15 stopni, przez śnieżyce oraz wiosenne ulewy, aż po letnie upały, które zdarzają się nawet w Polsce. Mieszkam w Jeleniej Górze i w tych okolicach używany był najczęściej. Jest to region górzysty o bardzo urozmaiconym charakterze. Góry, doliny, przełęcze, niecki, kotliny i wąwozy to dość zróżnicowany krajobraz, gdzie GPS miał możliwość wykazania się.


Tarty


Karkonosze



- własne, pierwsze wrażenie
Pierwszym wrażeniem po wyjęciu Oregona 450 z pudełka było – „przyjemnie leży w ręku” Następnie zwróciłem uwagę na duży wyświetlacz. Całość sprawiała wrażenie bardzo solidnej konstrukcji, której nie grożą delikatne otarcia. Dzięki temu, jako użytkownik i tester poczułem się pewniej uważając, bardzo słuszne zresztą, że ciężko go popsuć.

- opis zewnętrzny – waga, wymiary
Podaję wymiary z własnych pomiarów:
Wysokość – 112mm.
Szerokość – 59mm.
Grubość w największym punkcie – 33mm.
Waga urządzenia – producent podaje wagę 192,7 g z bateriami
Dokonałem własnych pomiarów na wadze z dokładnością do 1 grama :
Nawigacja bez baterii - 141g
Nawigacja z bateriami – 187g
Nawigacja z bateriami i zaczepem mocującym – 218g

- wygląd obudowy
W budowie zewnętrznej urządzenia nie ma żadnych ostrych krawędzi. Ma ono obły kształt, dzięki czemu przyjemnie leży w dłoni. W trakcie użytkowania nie wpływa negatywnie na komfort pracy tj. nie uwiera, nie ociera. Wykonane jest z przyjemnego w dotyku tworzywa sztucznego bardzo odpornego na warunki zewnętrzne jak zarysowania, czy nie mocne uderzenia i wstrząsy. Większość powierzchni frontalnej zajmuje wyświetlacz o szerokości 39 mm (3,9 cm) i wysokości 69 mm (6,9 cm), co delikatnie odbiega od danych producenta na korzyść nawigacji (3,8 i 6,3cm.)
Od spodu znajduje się miejsce na tzw. smycz do podwieszenia oraz ukryty pod szczelną, gumową zaślepką port mini USB. U góry z prawej strony znajduje się przycisk wł/wył.
Z tyłu umieszczona została dedykowana przez producenta ‘szyna’ do zaczepu, a u jej spodu niewielki zatrzask służący do otwierania klapy obudowy.

- umiejscowienie elementów i wpływ na użytkowanie
zaczep – przez cały okres użytkowania korzystałem jedynie z oryginalnego zaczepu dołączonego do nawigacji. Choć na początku obawiałem się, że jest on zbyt wątły i niepewny, jednak wątpliwości moje zostały rozwiane. Ani razu, podczas wielu wypadów w góry, podczas setek przebytych kilometrów, nawigacja nie wypięła się oraz nie poluzowała.



Przycisk wł/wył. - Rewelacyjnie umiejscowiony i zaprojektowany. Niby nic, jednak przemyślana konstrukcja ułatwia użytkowanie. Umieszczony z boku przycisk jest zawsze pod kciukiem, przy tym nie odstaje i nie zahacza o nic. Służy nie tylko do włączania i wyłączania, ale umożliwia bezpieczne zablokowanie lub odblokowanie wyświetlacza. Pisze bezpieczne, ponieważ jest on zbudowany tak, że nie ma możliwości przypadkowego wciśnięcia go w trakcie użytkowania.



Zatrzask obudowy – chociaż sprawiał wrażenie delikatnego, nie zdarzyło mi się ani razu aby odpiął się i otworzył klapę tylnią. Dość silny zatrzask zabezpiecza przed taką ewentualnością nawet, gdy zaczep, który go chroni nie jest zamontowany.

Wyświetlacz – zachowuje się bardzo dobrze na mrozie. Nosiłem go wielokrotnie przytroczonego do ramienia plecaka w ujemnych temperaturach i nigdy nie zauważyłem mankamentu wyświetlacza spowodowanego mrozem. Jest duży i czytelny nawet przy dużym nasłonecznieniu.



Zaślepka portu USB – oznaczona jest na niej strona, w którą powinno się ją otwierać, dzięki czemu ciężko ją uszkodzić. Nawet wielokrotnie otwierana i zamykana nie straciła na swojej wodoszczelności. Nie jest nigdzie naddarta ani wyszczerbiona. W trakcie użytkowania w mokrych warunkach, tj. na śniegu czy w deszczu, nigdy nie zauważyłem pod nią wilgoci.



- uwagi z używania – wodoodporność, trwałość, funkcjonalność, komfort itp.

Blokada wyświetlacza – bardzo przydatna funkcja. Czytałem o nawigacjach, które tego rozwiązania nie mają, co ponoć denerwuje użytkowników. Bardzo szybko i łatwo się ją aktywuje oraz dezaktywuje, dzięki czemu nawet często zaglądając na wyświetlacz, robię to prawie bezwiednie. Obsługa blokady jest poprzedzona krótkim kliknięciem przycisku wł/wył., dzięki czemu nie musimy się obawiać, że uruchomi się przypadkowo.

Komfort użytkowania -  chociaż z Oregona 450 korzysta się bardzo łatwo, pomyślałbym o rozwiązaniu umożliwiającym obsługę jedną ręką. Jest to możliwe w tej nawigacji, lecz nie komfortowe. Ekran dotykowy, aż prosi się o obsługę oburącz, co może czasami przeszkadzać przy chodzeniu np. z kijkami trekingowymi lub czekanem.



Wodoodporność -  wspomniałem o tym opisując budowę Oregona 450, jednak rozwinę swoje obserwacje w tym temacie. Jeśli chodzi o te cechę, obawiałem się wystawiać GPSa na deszcz czy śnieg i nosić przypiętego do ramienia plecaka. Jednak moja nieuwaga spowodowała, że wylądował on kiedyś zanurzony w śniegu na kilkanaście minut. Po wykopaniu go byłem już pewien, że nie straszny mu śnieg. Podczas wiosennych opadów deszczu nie chowałem go specjalnie do plecaka ufając, że wilgoć nie dostanie się do środka urządzenia – nie zawiodłem się.

Baterie – Zastosowane są tu baterie ‘paluszki’ AA. Dzięki temu w przypadku wyładowania nie musimy się zastanawiać nad ładowaniem akumulatora, a co za tym idzie dostępem do elektryczności, tylko wyciągamy zapasowe baterie. Minusem jest jednak czas działania na jednym komplecie. Producent podaje czas 16 godzin. W okresie letnim czas ten nawet był dłuższy, bo wyniósł 17 h jednak w zimie bywało różnie. Najkrótszy czas, po jakim urządzenie wyłączyło się z powodu wyładowania baterii to 9 h. Co dziwne – na tym samym komplecie baterii, teoretycznie wyładowanym, spróbowałem uruchomić nawigację po dwóch godzinach i okazało się, że mogła na nim funkcjonować kolejne dwie godziny. Dodam, że korzystałem z najbardziej energooszczędnego trybu. Pewne jest, że podczas mrozów należy się liczyć ze skróconym czasem funkcjonowania na jednym komplecie baterii. Według mnie oscyluje to w okolicach 11-12 h pracy urządzenia.

Sygnał, łączność GPS - podczas trwania całego testu sporadycznie zdarzały się problemy z nawiązaniem lub utrzymaniem łączności. Nawigacja zgubiła sygnał dwukrotnie w dużych wąwozach, których zbocza sięgały kilkudziesięciu metrów. Utrata sygnału nie trwała długo, maksymalnie kilkaset sekund. Były to jednak, jak napisałem, sytuacje bardzo sporadyczne. Opóźnienia w nawiązywania łączności po uruchomieniu GPS-a, również należały do rzadkości, z czego jestem ogólnie zadowolony.

Trwałość -  to jedna z największych zalet Oregona 450. Po sześciu miesiącach intensywnego użytkowania, jego stan oceniam na bardzo dobry. Nie stosowałem żadnej folii ochronnej na wyświetlaczu a mimo to znajdują się na nim jedynie dwa malutkie zarysowania w postaci kropek nie większych od ziarenka piasku. Na obudowie zarysowań także jak na lekarstwo, należy się dobrze przypatrzeć, aby odnaleźć dwa miejsca, które wskazują na to, iż jest to sprzęt używany. Jestem tym faktem bardzo zdziwiony i zadowolony. Po setkach godzin użytkowania Oregona 450 można powiedzieć, że to dość pancerna konstrukcja.


te dwie maleńkie kropki na wyświetlaczu z lewej strony u dołu to jedyne zarysowania ekranu.


maleńka rysa z tyłu


delikatne zadrapania na rogu


- porównanie z innymi gps – korzyści i wady
Porównując nawigację Oregon 450 do nawigacji znajdujących się w telefonach komórkowych, a konkretnie smart fonach, na plus wychodzi urządzenie Garmina przez fakt, iż do obsługi wyświetlacza w zimie nie potrzebujemy specjalnych rękawiczek jak ma to miejsce w ‘komórkach’. Przy bardzo mroźnej pogodzie nie chciałbym ściągać rękawiczki do obsługi wyświetlacza.
Porównując dalej Oregona 450 do telefonów trzeba powiedzieć o bateriach – w przypadku kilkudniowej wyprawy górskiej wystarczy zabrać dodatkowe baterie paluszki, które i tak często nosimy np. do latarki czołowej. W przypadku telefonu nie mamy często możliwości naładowania go w górach a i bateria szybko się wyczerpuje podczas korzystania z funkcji GPS. 
Idąc dalej tą skalą porównawczą, należy wziąć pod lupę antenę i odbiór sygnału z satelit. Korzystałem z kilku urządzeń z wbudowanym GPSem. jednak żadne z nich nie było tak dokładne i precyzyjne jak Oregon 450. Jemu również zdarzały się drobne błędy – tj. utrata sygnały w wąwozie lub długie oczekiwanie na połączenie, jednak były to sytuacje sporadyczne. Żadna dotychczas używana przeze mnie nawigacja w telefonie, nie dorównywała mu pod względem dokładności i kontaktu z satelitami.

-mapy i funkcje

Dostęp do map jest bardzo łatwy, jeśli posługiwać się chcemy jedynie mapami komercyjnymi dedykowanymi do nawigacji Garmina. Można je zakupić przez Internet z przesyłką do domu. Dołączony do nich jest program do obsługi map i urządzenia poprzez komputer Mapsource, który jest dość prosty w obsłudze, jeśli poświęci mu się chwilę czasu.
Kłopot zaczyna się pojawiać, kiedy chcemy załadować do urządzenia inne mapy. W tym przypadku musiałem spędzić dziesiątki godzin czytając fora internetowe i ucząc się tworzenia map oraz wrzucania ich na Oregona 450. Jest to naprawdę trudne i może z początku zniechęcić. Potrzeba do tego kilku programów komputerowych. Są one darmowe i dostępne w sieci, jednak początkujący użytkownik z pewnością będzie się wśród tego gubił.

Wysokościomierz baryczny - nie można na nim polegać w 100%, gdyż potrafi wskazywać mało precyzyjne odczyty. Jest jednak ciekawym
dodatkiem.

Funkcja celuj i idź – ciekawa i przydatna opcja. Szkoda, że została umieszczona przez producenta na samym końcu w panelu głównym funkcji. Kiedy brnęliśmy ze znajomymi nocą przez bardzo gęsty las po pas w śniegu, po wyznaczeniu właściwego kierunku nawigacja pomagała nam go utrzymać.

Kompas – chociaż korzystając z nawigacji, oddzielna funkcja kompasu może wydawać się zbędna, korzystałem z niej chcąc nauczyć początkujących turystów orientowania mapy. Kompas jest duży i czytelny z możliwością ustawienia na wyświetlaczu dodatkowych opcji jak wykres wysokości, czy wskaźnik prędkości.

Komputer podróży – bardzo przydatna funkcja. Zapamiętuje i oblicza dane naszej aktywności fizycznej tj. łączny czas, czas ruchu, postoju, prędkość średnią i maksymalną. Trzeba jednak pamiętać o każdorazowym resetowaniu danych z pozycji konfiguracji urządzenia. Jest to trochę uciążliwe i mogłoby się znajdować bezpośrednio w zakładce komputera.

Geocache -  To dzięki Garminowi odkryłem zabawę w poszukiwanie skarbów. Dzięki tej funkcji i portalowi http://www.geocaching.pl/ można się poczuć odkrywcą nawet w najbardziej zatłoczonym miejscu miasta. Serdecznie polecam, jako zabawę w wolnej chwili. Urządzenie Garmina jest do tego celu bardzo dobrze przystosowane i skonfigurowane z portalem, dzięki czemu wszystkie skarby przenoszą się na naszą nawigację ułatwiając nam i umilając zabawę.







Planowanie trasy - o wiele łatwiej zrobić to przy pomocy komputera i dedykowanego oprogramowania, niż samej tylko nawigacji jednak dobrze, że producent pomyślał o takim rozwiązaniu.

Na Oregonie znajdują się jeszcze menadżer waypointów oraz śladów, dzięki czemu w prosty sposób korzystamy z zaznaczonych punktów lokalizacji oraz śladów, które nakreśliliśmy. To również jedne z najczęściej używanych opcji, która zwiększa atrakcyjność urządzenia i czyni go bardziej funkcjonalnym.
Na Oregonie 450 znajdziemy również przeglądarkę zdjęć, funkcję pomiaru powierzchni, wskaźnik wschodu i zachodu słońca i księżyca, kalkulator, stoper, a także kalendarz dla wędkarzy i myśliwych. Jeszcze jedną opcją jest alarm, który pomoże nam obudzić się o wyznaczonej godzinie, gdy planujemy np. wczesnoporanne wyjście z namiotu na szlak.

- podsumowanie
Jeżeli ktoś decyduje się na zakup nawigacji terenowej, Oregon 450 jest na pewno warty zainteresowania. Uważam, że wybór modelu GPSa powinien być już uwarunkowany osobistymi preferencjami. Prawie wszystkie urządzenia tego typu mają spełniać jedną najważniejszą funkcję – pomoc w orientacji w terenie. Reszta czynników wpływających na decyzję jest kwestią indywidualnych upodobań i kompromisów. Mam nadzieję, że w mojej recenzji dość klarownie i obszernie zaprezentowałem model Oregon 450, co w znacznym stopniu ułatwi podjęcie decyzji przy wyborze nawigacji dla siebie.

- ocena produktu łącznie z oceną ceny w skali 1-10
Nie chciałem zamieszczać oceny w postaci cyfry, gdyż zawsze pozostanie to bardzo nie wymierną oceną oraz podkreśli jej subiektywność. Starałem się to zawrzeć w opisie i charakterystyce urządzenia, jednak przez wzgląd na sugestię od użyczającego nawigacji do testów i stosując skalę 1-10 kpt.: przyznaję Oregonowi 450 - 8 pkt., natomiast jego cenie - 5 pkt.

- sugestie do producenta – pełna instrukcja do urządzenia, procentowy wskaźnik poziomu baterii.



Raz jeszcze dziękuję za udostępnienie sprzętu do testu.

Jeleniogórski Klub Jaskiniowy