Autor Wątek: Garmin Edge 500 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]  (Przeczytany 24080 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Shwarc

Garmin Edge 500 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]
« dnia: Grudzień 12, 2012, 18:19:38 »
Dzięki uprzejmości firmy Navio z Tarnowa otrzymałem właśnie do testów całkowicie nowy licznik rowerowy firmy Garmin, model Edge 500.

O godzinie 15:30 zapukał kurier z paczką w której znajdowało się to :):


Nie mogąc się doczekać co zastanę w tym pudełku natychmiast przystąpiłem do jego otwarcia. Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami miałem otrzymać do testów licznik oraz komplet czujników tj. czujnik kadencji oraz opaskę pulsometru. Wszytko to znajdowało się w pudelku mimo, iż nazwa na pudełku nie zawierała słowa Bundle co by sugerował opis na stronie sklepu.


I tak, w środku znalazłem:
- liczkik Garmin Egde 500 w kol srebrno szarym z niebieskimi, gumowymi przyciskami
- czujnik kadencji i prędkości w jednym
- opaska na klatę do czujnika pulsu
- ładowarkę z trzema końcówkami do różnych typów gniazdek
- dwa uchwyty na mostek lub kierownicę wraz z gumowymi podkładkami
- osiem oringów w dwóch wielkościach do montażu uchwytów
- trzy zipy do zamocowania czujnika kadencji
- kabel USB do podłączenia ładowarki oraz komputera do licznika
- magnes na szprychę, gumową redukcję pod widełki do montażu czujnika kadencji
- instrukcje obsługi w kilku językach w tym w polskim
- płyta CD











Po wypakowaniu wziąłem się za instrukcję gdzie niemal w pierwszym zdaniu wyczytałem, iz przed pierwszym uruchomieniem licznik nalezy naładować przynajmniej przez 3 godziny. Szybko całość podłączyłem do gniazdka:


gdzie miło zaskoczył mnie wyświetlacz wskazujący % naładowania baterii. Nie żadne tam kreski ale dokładna cyfra wyrażona w %


Swoją drogą, ciekawe co będzie gdy kiedyś ten wewnętrzny aku wysiądzie, czy da się dokupić nowy? Ponoć prądu wystarcza na 18h co przy dobrych wiatrach da ok. 6 do 8 treningów w pełni sezonu. Hmmm, zobaczymy albo i nie :)
« Ostatnia zmiana: Grudzień 13, 2012, 16:28:00 wysłana przez uysy »

forum.outdoor.org.pl

Garmin Edge 500 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]
« dnia: Grudzień 12, 2012, 18:19:38 »

Offline Shwarc

Odp: Garmin Edge 500 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]
« Odpowiedź #1 dnia: Grudzień 12, 2012, 18:19:52 »
Gdy tak licznik się ładował, ja mogłem przystąpić do montażu czujników. Kilka zdań z instrukcji, intuicja własna i końcowy efekt przedstawia się następująco:


Musze przyznać, że wygląda to bardzo zgrabnie i nie kłuje w oczy. Narazie pozostawiłem dłuższe zipy gdyż jak tylko sie ociepli czujniki przełożę do szosy i na niej będę kończył testy.
Ciekawym rozwiązaniem jest połączenie w jedno czujnika kadencji oraz prędkości. Nie spotkałem się jeszcze z takim rozwiązaniem, ciekawe jak się sprawdzi w praktyce? Trochę nie lubię zipów do takiego montażu bo to raczej jednorazówki, tu wolał bym osobiście mocowanie na oringach tak jak uchwytu do mostka:


Dzięki  temu, iż pudełko zawierało dwa uchwyty, drugi zamocowałem od razu na szosie. Tu w porównaniu ze starym bratem rodem z Lidla ;D


Końcowy efekt też jest bardzo ładny, licznik zgrabnie się prezentuje, ma aerodynamiczne kształty i dość fajnie się wyróżnia na tle całkowicie innych kolorów rowerów, dosłownie jak taka szlachetna biżuteria:






W pozycji otwartej:


Właśnie tą pozycję otwartą już uznaje za duży plus. Dopiero przekręcenie licznika o pełne 90 stopni pozwala na zdjęcie go z uchwytu. W Sigmie miałem też podobnie ale tam odpięcie następowało po przekręceniu licznika o jakieś 30 stopni. I właśnie te 30 stopni wystarczyło bym go przypadkowo wypiął w czasie jazdy co doprowadziło do rozjechania przez jadący za mną samochód. Liczę, że z Garminem to nie nastąpi tym bardziej, że chodzi (jak na razie) dość twardo, z oporem.

No dobra, tyle pierwszych wrażeń, reszta wyjdzie w praniu :)
« Ostatnia zmiana: Grudzień 13, 2012, 16:28:26 wysłana przez uysy »

Offline Doczu



  • Pomógł: 80
  • Cham nikczemnego wzrostu

Odp: Garmin Edge 500 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]
« Odpowiedź #2 dnia: Grudzień 12, 2012, 18:23:27 »
Duży plus za uchwyt na mostek.
Z duzym zaciekawieniem oczekuję na kolejne wpisy, bo prezentuje się ten GPS bardzo interesująco.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 13, 2012, 16:28:37 wysłana przez uysy »

Offline jarul

Odp: Garmin Edge 500 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]
« Odpowiedź #3 dnia: Grudzień 12, 2012, 18:25:21 »
da rade zamocować ten magnes na płaskie szprychy mavic-ow?
« Ostatnia zmiana: Grudzień 13, 2012, 16:28:42 wysłana przez uysy »

Offline Shwarc

Odp: Garmin Edge 500 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]
« Odpowiedź #4 dnia: Grudzień 12, 2012, 18:33:01 »
Tak, tam jest taka plastikowa nakrętka, która ma dwa rodzaje wycięć, jedno na okrągłe, drugie na płaskie szprychy. Jak montowałem, to miałem obawy czy dokręcę te śrubkę i całość będzie się trzymać bo szprychy mam cieniowane na 1,8mm ale bez obaw, wszystko ładnie sztywno się trzyma. Nie wiem co by było jak by ktoś posiadał szprychy 1,4 ale podejrzewam, że też je chwyci.

Profesjonalny licznik bez uchwytu na mostek to jakaś porażka by była. Tu nie dość że się da, to w komplecie są dwa uchwyty, fajna sprawa bo na dzień dobry można jeździć na dwa rowery. Kiedyś poczytam czy można dokupić tez zestaw czujników kad. na drugi rower jak w Sigmach.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 13, 2012, 16:29:01 wysłana przez uysy »

Offline aro5406

Odp: Garmin Edge 500 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]
« Odpowiedź #5 dnia: Grudzień 12, 2012, 21:53:06 »
Wygląda bardzo ciekawie no i ten czujnik a w zasadzie dwa w jednym, super rozwiązanie. Szkoda, że cena zabija...
« Ostatnia zmiana: Grudzień 13, 2012, 16:29:04 wysłana przez uysy »

Offline Ivan

Odp: Garmin Edge 500 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]
« Odpowiedź #6 dnia: Grudzień 13, 2012, 09:14:35 »
Wow :) Fajne. Gdybym wiedział, że takie zintegrowane cuda istnieją (puls, prędkość, kadencja, GPS) to też bym się zgłosił do testów, bo nawet zimą jeżdżę sporo. Może ja utkwiłem w tamtej epoce, ale tu zachwyca mnie brak nawet kawałka kabla, bo to właśnie kable zimą ciągle zrywam albo mam problemy z łączeniem. Nie wiem czy będziesz jeździł zimą, ale jeżeli tak, to zwróć proszę uwagę, czy jak ekran już porządnie zmarznie (tak co najmniej z pół godziny w temp. -5) to nie występuje opóźnienie w reakcji ekranu (cyferki się za wolno zmieniają). Wkurzało mnie to w zwykłych licznikach. Z tego co rozumiem, to nie jest urządzenie do nawigacji, tylko w sumie do treningu: tzn. zapisuje ślad, tętno itd. żeby można to było analizować przed kompem w domu. Ale czy wyświetla też pozycję żeby można było coś tam sprawdzić z mapą (papierową)? Takie coś jest za pewne w Edge 800, bo tam jest i wgrana mapa, ale cena zabija. Czy do tego zintegrowanego czujnika prędkości i kadencji montowanego z tyłu też trzeba jakąś bateryjkę?
« Ostatnia zmiana: Grudzień 13, 2012, 16:29:10 wysłana przez uysy »

forum.outdoor.org.pl

Odp: Garmin Edge 500 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]
« Odpowiedź #6 dnia: Grudzień 13, 2012, 09:14:35 »

Offline filemoon



  • Pomógł: 22

Odp: Garmin Edge 500 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]
« Odpowiedź #7 dnia: Grudzień 13, 2012, 12:51:52 »
Trzeba bateryjke - ale wymienia to sie nieczesto (raz na 3-6 mies). Ja u siebie wymienilem magnesik na na taki niestandardowy (mardzo maly i lekki przyklejany na "poxipol" do szprychy ). Porazka jest tez sam magnes od kadencji (najwieksza w tych urzadzeniach) - na szczescie tez latwo go wymienic na cos co pasuje dokladnie w otwor w korbie gdzie wkreca sie pedalo.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 13, 2012, 16:29:50 wysłana przez uysy »

Offline Shwarc

Odp: Garmin Edge 500 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]
« Odpowiedź #8 dnia: Grudzień 13, 2012, 12:53:58 »
Do każdego czujnika potrzeba bateryjki bo działają jako nadajniki więc muszą mieć zasilanie. Baterię ma i czujnik kadencji jak i opaska na klaciorę. Tu bardziej teraz chodzi o gubienie sygnału choć w tym przypadku nie powinna to wystąpić bo jest on z pewnością cyfrowy. Zwykłe analogowe potrafią gubić sygnał, ponoć jak przejedzie się pod linią wysokiego napięcia to czujnik wariował, w cyfrowych to nie występuje. Zresztą na pewno poddam to wnikliwej analizie.

Jeśli chodzi o wyświetlacz w temp. ujemnej to podejrzewam, że będzie tak jak z innymi ciekłokrystalicznymi wyświetlaczami, będzie zmulony i tyle, takie są prawa natury ale na pewno to sprawdzę.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 13, 2012, 16:29:44 wysłana przez uysy »

Offline filemoon



  • Pomógł: 22

Odp: Garmin Edge 500 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]
« Odpowiedź #9 dnia: Grudzień 13, 2012, 13:11:36 »
Garmin uzywa czujnikow kompatybilnych z ANT+ co znaczy ze nadaja cyfrowo u mnie nie ma problemow z transmisja. Wiem ze w niektorych zegarkach Polar'a cuda wianki sie trafiaja.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 13, 2012, 16:29:47 wysłana przez uysy »

Offline Shwarc

Odp: Garmin Edge 500 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]
« Odpowiedź #10 dnia: Styczeń 04, 2013, 05:57:55 »
No dobra, właśnie minęły pierwsze dwa tygodnie użytkowania mojego Edge. Jako że pogoda jest jaka jest nie były to tylko i wyłącznie treningi rowerowe. Kilka razy byliśmy razem pobiegać, a w ogóle pierwsze zapoznanie nastąpiło na dość przyjemnym spacerze w lesie na wzgórzach morenowych mojej okolicy.  Oczywiście nie zapomniałem o trenażerze i kilka jazd odbyliśmy w domu, gdzie doskonale zapoznaliśmy się z wszystkimi dostarczonymi do kompletu czujnikami.




Cóż można powiedzieć po takim okresie współpracy? Nie jest źle, generalnie urządzenie spełnia swoje funkcje, współpraca czujnik kadencji/prędkości oraz tętna z Edge przebiega bez zastrzeżeń. Oczywiście nie obyło się bez drobnych uwag, mam kilka zastrzeżeń co do oprogramowania, a co za tym idzie do wyświetlania poszczególnych danych. Szerzej o tym jednak napiszę w pierwszym poważniejszym teście.



Kolejnymi przeszkodami okazało się zainstalowanie polecanych przez producenta programów treningowych oraz komunikacja Edge->komputer i komputer->Edge. Nie obyło się w tym przypadku bez pomocy innych userów forum szosowego, ale w konsekwencji sobie i z tym problemem poradziłem.
Podczas pierwszej wycieczki w teren miałem możliwość dokładnego przetestowania wbudowanego termometru. Jak się spodziewałem,  w ujemnych temperaturach już do ok. -5st. cudów nie było. Ciekłokrystaliczny wyświetlacz lekko mulił ale nie odbiegało to od normy innych wyświetlaczy tego typu, choćby w takim zegarku Casio jaki posiadanym. W końcu nie jest to termometr, a odbiornik GPS z licznikiem rowerowym.
Jeśli chodzi o same menu i jego obsługę w tym zakresie to muszę powiedzieć, że zostało to skonstruowane w dość intuicyjny sposób. Chwała za wbudowany język polski co wcale nie jest takie oczywiste w licznikach rowerowych innych, konkurencyjnych firm.  Dość szybko sobie poradziłem z wpisaniem podstawowych danych użytkownika oraz roweru.
Podsumowując, nie jest najgorzej jak na tak krótki okres użytkowania. Jak na razie odpukać, nic się nie zepsuło i wszystko działa poprawnie. Powoli uczymy się wzajemnie siebie i przyzwyczajamy się do siebie, a jak wiadomo, w tego typu urządzeniach musi trochę czasu upłynąć aby można było pewne czynności w menu, robić z pamięci. Teraz szykujemy się na wspólny wypad pieszy w Sudety gdzie licznik posłuży mi jako rejestrator tras oraz kilku ciekawych danych takich jak temperatura, wysokość  czy ilość przebytych kilometrów.

Offline Shwarc

Odp: Garmin Edge 500 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]
« Odpowiedź #11 dnia: Styczeń 10, 2013, 12:08:01 »
A więc powoli (a może szybko? ;) ) mija właśnie pierwszy miesiąc użytkowania użyczonego do testu przez firmę NAVIO licznika rowerowego Garmin  Edge 500, czyli najwyższa pora na pierwszy test. Test nieco przyspieszony z uwagi na wyjazd w góry gdzie go ze sobą zabieram :)

Na początku chciałem najbardziej przetestować wszystko to co widać na ekranie, a więc menu oraz wyświetlacz.

Same menu napisane jest w języku polskim, tu wielki ukłon w stronę firmy Garmin gdyż jak większość z nas doskonale wie, jest to rzadkością w licznikach rowerowych. Posiadany wcześniej jeden z najwyższych modeli konkurencyjnej SIGMA, 2209 nie miał nawet namiastki języka polskiego. W przypadku Garmina wszystko jest fajnie przetłumaczone i nie ma żadnych błędów.
Po pierwszym, trwającym kilka sekund uruchomieniu, urządzenie od razu zaproponowało wykonanie podstawowych ustawień tj. podanie płci, wagi, wieku oraz kilku danych roweru takich jak jego waga, rodzaj czy obwód koła. Wiadomo na tej podstawie komputer obliczy wszelkie progi treningowe i pod to ułoży swoje programy.
Menu generalnie jest dobrze skonstruowane, można wręcz napisać, że intuicyjnie. Nie miałem większych problemów w poruszaniu się po nim. Dosłownie 2-3 godziny wystarczyły bym opanował te całe drzewko ustawień i możliwości i nie ma co ukrywać, że bardzo pomógł mi w tym właśnie  j. polski.
Na pierwszym ekranie widzimy HISTORIĘ wycieczek/treningów, sam TRENING, GPS czyli wszystkie ustawienia co z nim związane oraz same USTAWIENIA, które opisałem powyżej.

No cóż, my najczęściej będziemy korzystać z opcji HISTORIA oraz TRENINGI. W historii mamy zapisane wszelkie dane treningowe podzielone na poszczególne dni, a więc datę treningu, czas jazdy, prędkości, całkowity wznos oraz spadek, średnie i maksymalne kadencje i tętno. Oczywiście nie brakuje informacji o całkowitym dystansie i czasie jaki już pokonaliśmy z licznikiem. W moim przypadku jest to dopiero
W podmenu TRENINGI s kolei możemy zdefiniować sobie alerty powiadomień o przekroczeniu progów tętna, kadencji, czasu czy nawet kalorii. Pytanie jak bardzo jest to przydatne i w jakim treningu. Turysta spokojnie może z tego zrezygnować, podczas jazdy MTB taki alarm kadencji odzywa się dosłownie co chwilę, jedynie na trenazerze czy na szosie można mieć z tego jakiś pożytek.
Oczywiście nie brakuje w tym podmenu zapisanych propozycji treningów, które można ułożyć bądź samemu bądź zaproponuje nam je jeden z dedykowanych do urządzenia programów komputerowych. A ustawić można naprawdę wiele czyli wszelkie czasy interwałów i treningów, przerw oraz progów zarówno tętna jak i kadencji. Dodam może przy okazji, iż EDGE dostosowany jest do współpracy z miernikiem mocy jednak z racji kosztów przeciętnego kowalskiego pewnie nie będzie na taki bajer stać. Tym niemniej pokazuje to, z jak profesjonalnym urządzeniem mamy do czynienia.

Kolejne podmenu to WYŚCIGI,

w którym możemy sobie wyedytować przejechaną kiedyś trasę i po niej jak po sznurku odbyć kolejny trening. Co ciekawe, na ekranie, na profilu trasy mamy wyedytowane nasze aktualne położenie oraz punkt, w którym o tym samym czasie byliśmy kiedyś. Pozwala nam to nie dość,  że jechać jak po sznurku ale i ścigać się z samym sobą. Aż nie mogę się doczekać moich pierwszych czasówek. Jest też oczywiście możliwość zmiany skali.
Menu GPS tj. wszelkie dane o aktualnej pozycji, wysokości oraz statusie i dokładności danych z satelity. W tym podmenu aktualizujemy sobie także swoją wysokość domową. Dodam, iż EDGE wysokość oblicza nie tylko na podstawie danych GPS ale także z czujnika barometrycznego. Szkoda jedynie, że nie ma jakiejś prostej kombinacji klawiszy by wysokość domową ustawić  w bardzo szybki sposób, bez wchodzenia w menu urządzenia.
Powrócę jeszcze na moment do podmenu USTAWIENIA. Jest w nim poza kilkoma dość ciekawymi ustawieniami autopauzy, autookrążenia czy przewijania także możliwość ustawień pól danych. I w tym momencie wbrew pozorom emocje nieco opadają. Wprawdzie możemy ustawić od dwóch do ośmiu pól ale co z tego skoro cyfry są strasznie małe. Najdłużej trzema się pole pierwsze gdzie umieściłem sobie najważniejszy parametr, prędkość ale na pozostałych już po ustawieniu trzech pól cyferki robią się na tyle małe, że praktycznie podczas jazdy MTB nie idzie ich odczytać. Nieco lepiej jest na szosie i rzecz jasna na trenażerze ale generalnie szału nie ma. Uważam osobiście, że wyświetlacz jest na tyle duży aby do powiedzmy 5 pól, wszystkie cyfry były znacznie większe. Nie wspomnę tu nawet o literkach nazw poszczególnych pól, które mają nie więcej niż 1,5 mm wielkości, kto jest w stanie to odczytać w czasie jazdy? Inni producenci stosują skróty, a Garmin chyba lekko na siłę chciał wepchać pełne nazwy. Próbowałem nawet ustawić lepszy kontrast wyświetlacza ale na niewiele się to zdało. W kolejnej wersji bądź oprogramowania bądź samego licznika powinno to zostać czym prędzej poprawione.

Plusem mogę jednak uważać jakość podświetlenia choć i ten plus ma minus. Jakość podświetlenia jest naprawdę bardzo dobra, w ciemnościach wręcz idealnie widać wszelkie wartości na wyświetlaczu.


Fajnym pomysłem było indywidualne ustawienie długości czasu podświetlenia choć tu producent popełnił mały błąd. Po ustawieniu podświetlenia na czas np. 15 sekund normalnie bym uważał, że po naciśnięciu dowolnego przycisku ekran zaświeci się na 15 sek. i zgaśnie. W trakcie testów terenowych gdzie ustawiłem sobie dolny limit kadencji na 70, licznik poinformował mnie nie tylko dźwiękiem o przekroczeniu wartości 70 ale i ekran zaświecił się na całe 15 sekund. Moje pytanie po co? Wystarczyły by w zupełności dwa, krótkie błyśnięcia. Zresztą każda informacja dźwiękowa, niekiedy powtarzana co sekundę czy dwie jak np. zjazd z kursu, przekroczenie progu tętna czy właśnie kadencji, poza alarmem dźwiękowym powoduje odpalenie światełka na 15 sekund czyli na tyle ile ustawiłem. Jak bym ustawił na minutę to przez minutę by mi się licznik świecił. Po co? Szkoda baterii. W konsekwencji musiałem całkowicie wyłączyć podświetlenie i z niego nie korzystam. Jest to wyraźny błąd w oprogramowaniu i przy kolejnej aktualizacji widział bym mile jego poprawę.

W kolejnym teście za miesiąc zajmiemy się dokładnością danych.
 

Offline madmun



  • Pomógł: 143

Odp: Garmin Edge 500 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]
« Odpowiedź #12 dnia: Styczeń 10, 2013, 16:36:22 »
ciekawe urządzenie w sumie ;)
R.T.F.M
outdoor to nie rurki z kremem

Offline Shwarc

Odp: Garmin Edge 500 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]
« Odpowiedź #13 dnia: Styczeń 24, 2013, 20:58:15 »
Tak jak wspomniałem w poprzednim teściku, tym razem zabrałem swój licznik w dość nietypowe dla niego warunki czyli na piesze, zimowe zwiedzanie Zachodnich Sudetów.

[attach=1]

Czego po tym oczekiwałem? Ano rejestracji przebytej drogi. Jak się okazało, test nie był łatwy dla urządzenia, wyjazd typowo namiotowo/wiatkowy uniemożliwiał systematyczne ładowanie baterii licznika. Tu jednak znacznie lepiej sprawdzały się wymienne baterie Garmina typowo turystycznego kolegi. Z drugiej strony także brak możliwości podłączenia do kompa też nie pozwalał na bieżącą analizę tego co zrobiono za dnia, ale tego się akurat spodziewałem. Generalnie zadowolony byłem z pracy ekranu, w temperaturach ok. -8/-12st nie pracował wyraźnie gorzej niż w temp. -2 czy -4st. Szału nie było ale nie było też tragedii.
Niestety po przyjeździe do domu stało się to czego się bałem. Urządzenie w trudnym terenie i warunkach pogodowych gubiło sygnał. Jednak góry, las i mgła to nie jest otoczenie w którym tak mały licznik dobrze się sprawdzi, potwierdziło to wyniki mojego pierwszego wypadu w podobny teren gdzie też sygnał znikł na dłuższą chwilę. Być może umiejscowienie na szelkach plecaka też miało wpływ na jakość odbioru sygnału z satelity, w końcu plecak to nie mostek kierownicy ;)
Podsumowując ten wypad mogę stwierdzić, iż Edge nada się do mierzenia temperatury i wysokości w terenie górskim ale jako rejestrator śladu nie sprawdzi się najlepiej.

[attach=2]

Więcej o samym wypadzie wyczytacie wkrótce...

ale w innym dziale ;D ;D ;D
« Ostatnia zmiana: Styczeń 24, 2013, 21:32:49 wysłana przez Shwarc »

Offline Shwarc

Odp: Garmin Edge 500 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]
« Odpowiedź #14 dnia: Luty 10, 2013, 20:04:47 »
Zgodnie z wcześniejszą obietnicą tym razem zajmiemy się dokładnością danych i sprawnością działania wszelkich czujników. Testy zarówno odbywały się w terenie (plecakowanie oraz jazdy MTB) jak i w domu na trenażeże.




Zacznę może od czujnika temperatury. Generalnie nie mam do niego większych zastrzeżeń bo to taki dodatek tym niemniej temperaturę pokazuje minimalnie przekłamaną. Przeprowadziłem kilka porównań do różnych termometrów zarówno tych zaokiennych (spirytusowych) jak i elektronicznych. Wyniki za każdym razem dawały podobny rezultat, przekłamanie na + o ok. 2 stopnie. Generalnie jak na licznik dokładność wyższa niż 2 st. nie jest absolutnie potrzebna, należy to traktować jako zwykły dodatek do licznika. Posiadana wcześniej Sigma 2009 nie miała takiego błędu.
Tym niemniej Garmin temperaturę pokazywał nawet przy -10 i mniej stopniach, i nie zauważyłem żadnych zawieszeń urządzenia.


O pracy czujników kadencji i prędkościomierza pisałem już wcześniej, teraz tylko powtórzę, wszystko działa bez najmniejszych zastrzeżeń choć ostatnio podczas jazdy zauważyłem, że nie mam wskazań prędkości. Po zatrzymaniu stwierdziłem, iż magnes na szprysze jest przekręcony. Faktycznie bardzo łatwo o jego przypadkowe przekręcenie np. podczas zmiany koła. Tu chyba producent powinien wymyśleć coś innego. Płaskie szprychy sobie z tym świetnie poradzą ale okrągłe już nie, siła z jaką magnes jest przykręcony jest zbyt mała by zapobiec przypadkowemu obróceniu się.
Pulsometr tak jak powyżej, żadnych problemów z gubieniem sygnału. Kilkakrotnie przejechałem w terenie pod linią wysokiego napięcia i nic, żadnych zakłóceń czy anomalii. Podejrzewam, że jedynie słaba bateria może popsuć naszą współpracę ale na to trzeba jeszcze trochę poczekać i nie wiem, czy do końca trwania testu to się uda, zobaczymy.

Teraz najważniejszy punkt programu czyli dokładność wskazań GPSa.




Wcześniej opisywałem pewne problemy z sygnałem, które tyczyły się używania licznika niezgodnie z przeznaczeniem ale zgodnie z duchem wędrowca. Powtórzę raz jeszcze, licznik rowerowy to nie GPS turystyczny, pokaże nam współrzędne położenia ale będzie miał problem z sygnałem, gdyż umieszczony gdzieś w kieszeni szelek czy spodni gubi niestety sygnał. Porównywałem Edge do turystycznego Garmina z antenką kolegi. Jego, sygnał w trudnych warunkach łapał jednak momentalnie, Edge myślał i myślał. Winę zwalam właśnie na brak antenki zewnętrznej oraz minimalizm urządzenia, a co za tym idzie pewnie i siłę odbiornika. W końcu to licznik rowerowy.


Generalnie to GPS jest bardzo mocny bo w domu przy dobrej pogodzie, na piętrze łapie sygnał bez najmniejszego problemu, a dodam, iż następuje to naprawdę bardzo szybko. W porównaniu do mojego wszystkomającego telefonu gdzie też mam zainstalowaną aplikację Garmina, szybkość znalezienia sygnału to niebo a ziemia, na korzyść Edge. W normalnych, bezchmurnych warunkach wystarcza kilkanaście sekund, gdy niebo spowiją chmury potrzeba od 30 do ok. 60 sek. Gorzej jest gdy w taki pochmurny czy deszczowy dzień próbujemy sygnał znaleźć w lesie. Wtedy naprawdę jest ciężko i bywa że licznik sobie nie radzi ale tu nie ma się co dziwić i osobiście uważam to za normę.
Jeśli chodzi o czystą jazdę rowerem to nawet w lesie wszystko działa OK i uważam, że dokładność sygnału jest bardzo dobra.




Jak się nieco ociepli to wybiorę się na wzgórza morenowe gdzie zobaczę, czy ściana lasu w połączeniu z dość mocno pofałdowanym terenem w niczym nam nie przeszkodzi. Póki co zwykły las, a tym bardziej szosa nie jest dla niego przeszkodą ale przeszkodą dla mnie jest lód ;D

« Ostatnia zmiana: Luty 10, 2013, 20:17:34 wysłana przez Shwarc »

forum.outdoor.org.pl

Odp: Garmin Edge 500 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]
« Odpowiedź #14 dnia: Luty 10, 2013, 20:04:47 »

Offline Shwarc

Odp: Garmin Edge 500 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]
« Odpowiedź #15 dnia: Marzec 03, 2013, 22:25:07 »
Jako że pogoda zaczyna dopisywać nadejszła pora na wyjęcie Wiliera z szafy, przeinstalowanie czujników i powolne jazdy już po szosie. W między czasie zarejestrowałem się do Garmin Connect, założyłem swój profil i zapisałem kilka pierwszych treningów. Fajny program, można ułożyć i treningi i trasy treningowe, a co najważniejsze wszystko jest po polsku. Connect bazuje na mapie Bing i Google z mapą terenową i satelitarną na czele. O współpracy Edge z Connect więcej napiszę w kolejnym teście, na razie kilka zdjęć z pierwszej współpracy:

[attach=1]

[attach=2]

[attach=3]

Offline Shwarc

Odp: Garmin Edge 500 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]
« Odpowiedź #16 dnia: Marzec 17, 2013, 23:12:10 »
Zgodnie z zapowiedzią sprzed dwóch tygodni opiszę teraz współpracę Edge 500 z popularnymi programami treningowymi, w szczególności z Garmin Conect.
Pierwsze kroki rozpocząłem z programami na PC. Nie było to łatwe ale po lekturze sieci udało mi się zainstalować Garmin BaseCamp oraz Garmin Training Center wraz z mapami polski.




Wszystko ładnie, pięknie ale wkurzało mnie brak tłumaczenia na język polski przez co obsługa nie była intuicyjnie łatwa. Mimo tych problemów pierwszych kilka jazd terenowych oraz wyjazd w Sudety zrzuciłem właśnie na te programy.

Z w/w powodów zacząłem poszukiwać czegoś w j. polskim. I tu Garmin okazał się pomocny gdyż wymyślił program internetowy o nazwie Garmin Conect.


Dziś już tylko z niego korzystam, a obsługa jest banalnie prosta. Zacznę może od tego, iż w Conect można dokonywać samodzielnie ustawień licznika. W menu USTAWIENIA możemy ustawiać takie rzeczy jak: profil użytkownika, dane osobowe, preferencje wyświetlania czy strefy treningowe. Wszystkie te ustawienia przesyłamy na urządzenie i w ten sposób konfigurujemy EDGE. Szkoda jedynie, że EDGE ma fabrycznie możliwość ustawienia tylko 5 stref tętna gdyż ja swój trening opieram na Bibli Joe Friela, a on przewiduje tych stref aż 7. Jakoś jednak sobie z tym poradziłem nie ustawiając stref 5b i 5c, a tętno max. ustawiłem jako górna granica strefy 5a. Dzięki takiemu ustawieniu mój % tętna max jest przekłamany, no ale cóż, dla mnie ważniejsze było ustawienie stref i trening według nich, a nie ciekawość ile to jest % maksa.




Jeśli chodzi o funkcje powyższych programów to są one do siebie bardzo zbliżone. Treningi z zapisanym śladem wysyłamy do programu po czym ślad wraz z danymi wyświetlamy sobie i analizujemy na kompie. Każdy z tych programów ma możliwość tworzenia kursów bądź z zapisanego śladu, bądź utworzonych samodzielnie od podstaw. Jeden z tych na PC ma nawet możliwość programowania ostrzeżeń (komunikatów) np. przed zakrętem ale nie rozgryzłem tego, a Conect już tego nie ma. Ciekawa funkcja ale bardzo czasochłonna w tworzeniu, mi się nie chciało z tym bawić.
Oczywiście dzięki tym programom jest możliwość ułożenia sobie samodzielnie treningów np. interwałowych i później jazdy zgodnie z tym co zaplanowaliśmy. Dość ciekawa funkcja ale jak na razie wypróbowałem ją tylko na trenażerze. W terenie będzie to wymagało zatrzymania się jednak, wybrania z menu odpowiedniego treningu co może okazać się problemowe, gdyż nie zawsze chce się specjalnie zatrzymywać, a w ruchu ulicznym będzie to operacja dość niebezpieczna. No zobaczymy, czas pokaże.


Samo przesyłanie danych na Conect jest dość proste, a wyświetlane informacje treningowe w zupełności wystarczające, a wręcz można powiedzieć, że pełne. Poza danymi cyfrowymi są także wykresy, które można dowolnie powiększyć. Każda aktywność może także zostać edytowana w dowolny sposób, począwszy od nazwy czy rodzaju aktywności, kończąc na danych poszczególnych pomiarów np. prędkości czy temperatury.

Oczywiście Conect to także baza danych innych użytkowników. W wyszukiwarce można znaleźć aktywności czy treningi innych osób począwszy od biegaczy, a na kolarzach skończywszy. Jest nawet możliwość podglądu danych kolaży zawodowej grupy Garmina ale dane typu średnia 42km/h mnie lekko przerażają tym bardziej, jeśli tyczy się to łącznej sumy podjazdu powiedzmy 3km.


W podsumowaniu powiem krótko, szczerze polecam Garmin Conekt do współpracy z komputerkami typu Edge czy inne dla biegaczy.
« Ostatnia zmiana: Marzec 17, 2013, 23:28:41 wysłana przez Shwarc »

Offline Shwarc

Odp: Garmin Edge 500 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]
« Odpowiedź #17 dnia: Kwiecień 07, 2013, 21:33:37 »
Niestety pogoda za oknem jaka była każdy widział, nie sprzyjała jeździe rowerem po dworku. Do tego doszło 10 dni mojej choroby i cały misterny plan w pi... Dopiero w tym tygodniu mogłem sobie pozwolić na kilka jazd na trenażerze (rzygam już nim ;D ) a ten weekend pozwolił na normalne szosowanie.
Ale jeśli chodzi o sam licznik to zdarzyła mi się dziś pewna przygoda. Włączyłem go jak zawsze, wszedłem w menu by zresetować ostatnie aktywności i... licznik się zawiesił. Nic nie działało oprócz dźwięku przycisków. No nic mówię, wsadzę go do roweru może się odblokuje. Po ok. 10 min. licznik sam się wyłączył, a po włączeniu już wszystko hulało jak trzeba. Dziwne ale tak to bywa ze współczesną elektroniką.

Offline Shwarc

Odp: Garmin Edge 500 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]
« Odpowiedź #18 dnia: Kwiecień 23, 2013, 12:24:18 »
Jako że dostałem zapytanie od jednego z userów o dokładność wskazań wysokościomierza, dziś opiszę pokrótce sposób kalibracji do zapisanego w pamięci punktu wysokości.

Zacznę może od tego, iż Edge 500 ma wbudowany wysokościomierz barometryczny, a więc taki który wymaga ciągłej kalibracji gdyż jak wiemy, ciśnienie zmienne jest, a co za tym idzie wysokość też będzie każdego dnia inna. Co ja mówię, jeden dzień to bardzo dużo, ciśnienie może się zmienić nawet w 30 minut, a więc i odchyłki pomiarowe mogą nastąpić w czasie jednego treningu.

Najpierw w menu musimy zapisać punkt wysokości. W moim przypadku jest to podwórko przed domem gdzie zawsze włączam licznik i rozpoczynam treningi.


Po wybraniu i zapisaniu w pamięci urządzenia, te od teraz zawsze będzie pamiętało, że w tym miejscu wysokość wynosi XX metrów. W moim przypadku ten punkt nazwałem DOM i ustawiłem wysokość z innego GPSa na 66m co +/- pokrywa się z mapą mojej okolicy.




Urządzenie pozwala na zapisanie kilku takich punktów i nadanie im oddzielnych nazw. Ja mam tylko jeden, DOM.


Teraz jak skalibrować przed jazdą EDGE by ten w momencie rozpoczęcia treningu rozpoczynał liczenie od wysokości 66m? Nic prostszego, kalibracja nastąpi samoistnie po uruchomieniu stopera czyli włączeniu przycisku START


Najpierw EDGE przejdzie w stan autopauzy (bo przecież stoimy w miejscu),


a następne zakomunikuje ODNALEZIONO PUNKT WYSOKOŚCI


Koniec :)

Jedna uwaga jeszcze na koniec. Aby dany punkt wysokości został odnaleziony należy znajdować się w tym punkcie. W moim przypadku oddalenie się o 30m skutkuje już problemami z odnalezieniem punktu, a co za tym idzie nieskalibrowaniem wysokościomierza.

Posiadając wcześniej SIGMĘ 2209 po ustawieniu punktu wysokości kalibracja następowała za pomocą kombinacji przycisków. Dawało to tę przewagę, iż mogłem jej dokonać w dowolnym miejscu byle by wysokość była identyczna z zapisaną w pamięci licznika.

Offline Shwarc

Odp: Garmin Edge 500 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]
« Odpowiedź #19 dnia: Maj 09, 2013, 17:42:40 »
Dziś fajny teścik wodoodporności mi wyszedł. Jechałem ok. 15km w totalnej zlewie/burzy. Edge nic się nie stało, żaden ekran nie zaparował, ze środka nic nie wyciekało, obydwa czujniki działały bezproblemowo. Dodatkowo po przyjeździe do domu obowiązkowy prysznic rowerka bez odłączania licznika i też nic. Także jeśli ktoś by się martwił o wodoodporność, to naprawdę nie ma czego, śmiało może inwestować w Edge500 Garmina ;)

Offline Shwarc

Odp: Garmin Edge 500 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]
« Odpowiedź #20 dnia: Maj 15, 2013, 18:22:30 »
Na stronie Garmin Conect pojawiła się nowa aktualizacja oprogramowania dla Edge 500, wersja 3.20.00. Zainstalowałem i jakiejś wielkiej różnicy nie widzę, prawdę mówiąc to wogóle ciężko cokolwiek znaleźć co się w nim zmieniło. Zauważyłem, że podczas ładowania pojawił się napis Charging... oraz przy uruchamianiu wyświetlają się napisy reklamowe Garmina i Czekaj.... Niestety nadal podczas ładowania nie można wejść w menu licznika i sobie przeglądać :(

Offline Shwarc

Odp: Garmin Edge 500 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]
« Odpowiedź #21 dnia: Czerwiec 04, 2013, 17:09:25 »
Ostatnie 2 tygodnie poświęcone były głównie rowerowi dzięki czemu miałem bardzo dużą możliwość potestowania licznika w górskim terenie. Pojechaliśmy sobie razem w Sudety tj. Izery, Karkonosze Czeskie oraz Rudawy i Sokoliki. Zrobiliśmy łącznie 6 jazd w tym raz udało nam się 30 min. spędzić na dość mocnym deszczu. Generalnie z licznikiem nie było żadnych problemów, wszystko chodziło doskonale, a deszcz nie zrobił mu żadnej krzywdy. Doskonale radził sobie także z pomiarem wysokości co bardzo mi się przydało. Dwa dni to ułożona w domu na Garmin Connect trasa rowerowa 1A po Czeskich Karkonoszach, po której Edge prowadził mnie praktycznie jak po sznurku. Nie zauważyłem ani razu by stracił gdzieś łączność z satelitami, logował się tak samo szybko jak w dolinach. Generalnie jak ktoś nie ma żadnego GPSa w telefonie to nawet taki licznik z nakreśloną tylko linią trasy doskonale poprowadzi go po górskich drogach o ile mapa na której ten track ułoży będzie te drogi miała zaznaczone. Mi się podobało. Tak jak wspominałem przydał się także wysokościomierz, który pozwalał na bieżąco śledzić na jakiej wysokości jesteśmy i ile pozostało nam do wjechania jeszcze metrów, bardzo przydatna informacja na takim trekingu rowerowym.


Po tych wojażach w ostatnią niedzielę Edge przeszedł inny, bardziej hardcorowy test podczas zawodów MTB. Trasa w połowie biegła lasami i także sobie dobrze radził. Początkowo próbowałem spoglądać na track ale zbyt mały wyświetlacz, tępo wyścigowe oraz nierówności terenu doskonale uniemożliwiły jakikolwiek kontakt wzrokowy z licznikiem. Na pewno na zawody ta funkcja licznika się nie przyda i można sobie darować szukanie tracku trasy w sieci. Oczywiście wszelkie inne dane są przydatne. Początkowo chciałem sobie specjalnie ułożyć tak wyświetlanie informacji, by prędkości, tętno i przejechane km były na trzech polach wyświetlacza. Oczywiście okazało się, że nie chciało mi się w to bawić i pozostawiłem tak jak jeżdżę na co dzień czyli 5 pól. O dziwo małe cyferki wartości tętna jakoś rzucały mi się w oczy, reszta praktycznie nie była mi potrzebna poza przejechanymi kilometrami. Jedynie błoto spod kół skutecznie potrafiło mi przysłonić wyświetlacz.


Podsumowując uważam, iż urządzonko mimo swoich małych rozmiarów sprawdzi się niemal w każdym terenie, a może posłużyć także jako substytut prawdziwej nawigacji.
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 04, 2013, 17:21:53 wysłana przez Shwarc »

Offline Shwarc

Odp: Garmin Edge 500 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]
« Odpowiedź #22 dnia: Czerwiec 21, 2013, 14:43:57 »
Mija pół roku intensywnych testów, zaliczyliśmy kolejne zawody MTB z cyklu GP Wielkopolski w maratonach i łącznie grubo ponad 3tyś. km.




Pół roku dla baterii to już dość spory kawałek czasu i ostatnio pojawił się problem z baterią opaski pulsometru. Zmuszony byłem na jej wymianę. Obawiałem się jakiejś awarii ale zgodnie z wszelkimi opiniami na necie, jeśli nie działa pulsometr w liczniku to na 99% jest to wina baterii. W moim przypadku było to samo. Szkoda jedynie, że pech trafił się na zawodach i nie mogłem rejestrować wskazań, a tym samym przeanalizować intensywności jazdy, no ale trudno, tak bywa czasami.

Powoli trzeba będzie się tez przymierzyć do sklejenia wszystkiego w sensowna całość, a szkoda bo licznik bardzo przypadł mi do gustu.


Offline Shwarc

Odp: Garmin Edge 500 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]
« Odpowiedź #23 dnia: Lipiec 22, 2013, 15:22:59 »
Dzięki uprzejmości firmy Navio z Tarnowa, pół roku temu otrzymałem do testów całkowicie nowy licznik rowerowy firmy Garmin, model Edge 500.

O godzinie 15:30 zapukał kurier z paczką w której znajdowało się to :):


Nie mogąc się doczekać co zastanę w tym pudełku natychmiast przystąpiłem do jego otwarcia. Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami miałem otrzymać do testów licznik oraz komplet czujników tj. czujnik kadencji oraz opaskę pulsometru. Wszytko to znajdowało się w pudelku mimo, iż nazwa na pudełku nie zawierała słowa Bundle co by sugerował opis na stronie sklepu.


I tak, w środku znalazłem:
- liczkik Garmin Egde 500 w kol srebrno szarym z niebieskimi, gumowymi przyciskami
- czujnik kadencji i prędkości w jednym
- opaska na klatę do czujnika pulsu
- ładowarkę z trzema końcówkami do różnych typów gniazdek
- dwa uchwyty na mostek lub kierownicę wraz z gumowymi podkładkami
- osiem oringów w dwóch wielkościach do montażu uchwytów
- trzy zipy do zamocowania czujnika kadencji
- kabel USB do podłączenia ładowarki oraz komputera do licznika
- magnes na szprychę, gumową redukcję pod widełki do montażu czujnika kadencji
- instrukcje obsługi w kilku językach w tym w polskim
- płyta CD
Niestety w środku nie znalazłem opaski na nadgarstek. Może nie jest to jakaś wada ale miło był bym zaskoczony faktem jej otrzymania w komplecie.











Po wypakowaniu wziąłem się za instrukcję gdzie niemal w pierwszym zdaniu wyczytałem, iż przed pierwszym uruchomieniem licznik należy naładować przynajmniej przez 3 godziny. Szybko całość podłączyłem do gniazdka:


gdzie miło zaskoczył mnie wyświetlacz wskazujący % naładowania baterii. Nie żadne tam kreski ale dokładna cyfra wyrażona w %


Swoją drogą, ciekawe co będzie gdy kiedyś ten wewnętrzny aku wysiądzie, czy da się dokupić nowy? Ponoć prądu wystarcza na 18h co przy dobrych wiatrach powinno dać ok. 6 do 8 treningów w pełni sezonu.

Gdy tak licznik się ładował, ja mogłem przystąpić do montażu czujników. Kilka zdań z instrukcji, intuicja własna i końcowy efekt przedstawia się następująco:


Musze przyznać, że wygląda to bardzo zgrabnie i nie kuje w oczy. Początkowo pozostawiłem dłuższe zipy gdyż jak tylko się ociepli czujniki trafił do szosy i na niej będzie kończył testy.
Ciekawym rozwiązaniem jest połączenie w jedno czujnika kadencji oraz prędkości. Nie spotkałem się jeszcze z takim rozwiązaniem, ciekawe jak się sprawdzi w praktyce? Trochę nie lubię zipów do takiego montażu bo to raczej jednorazówki, tu wolał bym osobiście mocowanie na oringach tak jak uchwytu do mostka:


Dzięki  temu, iż pudełko zawierało dwa uchwyty, drugi zamocowałem od razu na szosie. Tu w porównaniu ze starym bratem rodem z Lidla ;D


Końcowy efekt też jest bardzo ładny, licznik zgrabnie się prezentuje, ma aerodynamiczne kształty i dość fajnie się wyróżnia na tle całkowicie innych kolorów rowerów, dosłownie jak taka szlachetna biżuteria:






W pozycji otwartej:


Właśnie tą pozycję otwartą już uznaje za duży plus. Dopiero przekręcenie licznika o pełne 90 stopni pozwala na zdjęcie go z uchwytu. W Sigmie miałem też podobnie ale tam odpięcie następowało po przekręceniu licznika o jakieś 30 stopni. I właśnie te 30 stopni wystarczyło bym go przypadkowo wypiął w czasie jazdy co doprowadziło do rozjechania przez jadący za mną samochód. Liczę, że z Garminem to nie nastąpi tym bardziej, że chodzi (jak na razie) dość twardo, z oporem.

Z początkiem roku pogoda jaka była wszyscy pamiętają, więc licznik nie był wykorzystywany tylko i wyłącznie do treningów rowerowych. Kilka razy byliśmy razem pobiegać, a w ogóle pierwsze zapoznanie nastąpiło na dość przyjemnym spacerze w lesie, na wzgórzach morenowych mojej okolicy.  Oczywiście nie zapomniałem o trenażerze i kilka jazd odbyliśmy w domu, gdzie doskonale zapoznaliśmy się z wszystkimi dostarczonymi do kompletu czujnikami.




Cóż można powiedzieć po takim okresie współpracy? Nie było źle, generalnie urządzenie spełniło swoje funkcje, współpraca czujnik kadencji/prędkości oraz tętna z Edge przebiegła bez zastrzeżeń. Oczywiście nie obyło się bez drobnych uwag, mam kilka zastrzeżeń co do oprogramowania, a co za tym idzie do wyświetlania poszczególnych danych. Szerzej o tym jednak napiszę nieco później.



Kolejnymi przeszkodami okazało się zainstalowanie polecanych przez producenta programów treningowych oraz komunikacja Edge->komputer i komputer->Edge. Nie obyło się w tym przypadku bez pomocy innych userów forum szosowego, ale w konsekwencji sobie i z tym problemem poradziłem.
Podczas pierwszej wycieczki w teren miałem możliwość dokładnego przetestowania wbudowanego termometru. Jak się spodziewałem,  w ujemnych temperaturach już do ok. -5st. cudów nie było. Ciekłokrystaliczny wyświetlacz lekko mulił ale nie odbiegało to od normy innych wyświetlaczy tego typu, choćby w takim zegarku Casio jaki posiadanym. W końcu nie jest to termometr, a odbiornik GPS z licznikiem rowerowym.
Jeśli chodzi o same menu i jego obsługę w tym zakresie to muszę powiedzieć, że zostało to skonstruowane w dość intuicyjny sposób. Chwała za wbudowany język polski co wcale nie jest takie oczywiste w licznikach rowerowych innych, konkurencyjnych firm.  Dość szybko sobie poradziłem z wpisaniem podstawowych danych użytkownika oraz roweru.

Wyświetlacz:

Same menu napisane jest w języku polskim, tu wielki ukłon w stronę firmy Garmin gdyż jak większość z nas doskonale wie, jest to rzadkością w licznikach rowerowych. Posiadany wcześniej jeden z najwyższych modeli konkurencji, SIGMA 2209 nie miał nawet namiastki języka polskiego. W przypadku Garmina wszystko jest fajnie przetłumaczone i nie ma żadnych błędów.
Po pierwszym, trwającym kilka sekund uruchomieniu, urządzenie od razu zaproponowało wykonanie podstawowych ustawień tj. podanie płci, wagi, wieku oraz kilku danych roweru takich jak jego waga, rodzaj czy obwód koła. Wiadomo na tej podstawie komputer obliczy wszelkie progi treningowe i pod to ułoży swoje programy.
Menu generalnie jest dobrze skonstruowane, można wręcz napisać, że intuicyjnie. Nie miałem większych problemów w poruszaniu się po nim. Dosłownie 2-3 godziny wystarczyły bym opanował te całe drzewko ustawień i możliwości i nie ma co ukrywać, że bardzo pomógł mi w tym właśnie  j. polski.
Na pierwszym ekranie widzimy HISTORIĘ wycieczek/treningów, sam TRENING, GPS czyli wszystkie ustawienia co z nim związane oraz same USTAWIENIA, które opisałem powyżej.

No cóż, my najczęściej będziemy korzystać z opcji HISTORIA oraz TRENINGI. W historii mamy zapisane wszelkie dane treningowe podzielone na poszczególne dni, a więc datę treningu, czas jazdy, prędkości, całkowity wznos oraz spadek, średnie i maksymalne kadencje i tętno. Oczywiście nie brakuje informacji o całkowitym dystansie i czasie jaki już pokonaliśmy z licznikiem. W moim przypadku jest to dopiero
W podmenu TRENINGI s kolei możemy zdefiniować sobie alerty powiadomień o przekroczeniu progów tętna, kadencji, czasu czy nawet kalorii. Pytanie jak bardzo jest to przydatne i w jakim treningu. Turysta spokojnie może z tego zrezygnować, podczas jazdy MTB taki alarm kadencji odzywa się dosłownie co chwilę, jedynie na trenazerze czy na szosie można mieć z tego jakiś pożytek.
Oczywiście nie brakuje w tym podmenu zapisanych propozycji treningów, które można ułożyć bądź samemu bądź zaproponuje nam je jeden z dedykowanych do urządzenia programów komputerowych. A ustawić można naprawdę wiele czyli wszelkie czasy interwałów i treningów, przerw oraz progów zarówno tętna jak i kadencji. Dodam może przy okazji, iż EDGE dostosowany jest do współpracy z miernikiem mocy jednak z racji kosztów przeciętnego kowalskiego pewnie nie będzie na taki bajer stać. Tym niemniej pokazuje to, z jak profesjonalnym urządzeniem mamy do czynienia.

Kolejne podmenu to WYŚCIGI,

w którym możemy sobie wyedytować przejechaną kiedyś trasę i po niej jak po sznurku odbyć kolejny trening. Co ciekawe, na ekranie, na profilu trasy mamy wyedytowane nasze aktualne położenie oraz punkt, w którym o tym samym czasie byliśmy kiedyś. Pozwala nam to nie dość,  że jechać jak po sznurku ale i ścigać się z samym sobą. Aż nie mogę się doczekać moich pierwszych czasówek. Jest też oczywiście możliwość zmiany skali.
Menu GPS tj. wszelkie dane o aktualnej pozycji, wysokości oraz statusie i dokładności danych z satelity. W tym podmenu aktualizujemy sobie także swoją wysokość domową. Dodam, iż EDGE wysokość oblicza nie tylko na podstawie danych GPS ale także z czujnika barometrycznego. Szkoda jedynie, że nie ma jakiejś prostej kombinacji klawiszy by wysokość domową ustawić  w bardzo szybki sposób, bez wchodzenia w menu urządzenia.
Powrócę jeszcze na moment do podmenu USTAWIENIA. Jest w nim poza kilkoma dość ciekawymi ustawieniami autopauzy, autookrążenia czy przewijania także możliwość ustawień pól danych. I w tym momencie wbrew pozorom emocje nieco opadają. Wprawdzie możemy ustawić od dwóch do ośmiu pól ale co z tego skoro cyfry są strasznie małe. Najdłużej trzema się pole pierwsze gdzie umieściłem sobie najważniejszy parametr, prędkość ale na pozostałych już po ustawieniu trzech pól cyferki robią się na tyle małe, że praktycznie podczas jazdy MTB nie idzie ich odczytać. Nieco lepiej jest na szosie i rzecz jasna na trenażerze ale generalnie szału nie ma. Uważam osobiście, że wyświetlacz jest na tyle duży aby do powiedzmy 5 pól, wszystkie cyfry były znacznie większe. Nie wspomnę tu nawet o literkach nazw poszczególnych pól, które mają nie więcej niż 1,5 mm wielkości, kto jest w stanie to odczytać w czasie jazdy? Inni producenci stosują skróty, a Garmin chyba lekko na siłę chciał wepchać pełne nazwy. Próbowałem nawet ustawić lepszy kontrast wyświetlacza ale na niewiele się to zdało. W kolejnej wersji bądź oprogramowania bądź samego licznika powinno to zostać czym prędzej poprawione.

Plusem mogę jednak uważać jakość podświetlenia choć i ten plus ma minus. Jakość podświetlenia jest naprawdę bardzo dobra, w ciemnościach wręcz idealnie widać wszelkie wartości na wyświetlaczu.


Fajnym pomysłem było indywidualne ustawienie długości czasu podświetlenia choć tu producent popełnił mały błąd. Po ustawieniu podświetlenia na czas np. 15 sekund normalnie bym uważał, że po naciśnięciu dowolnego przycisku ekran zaświeci się na 15 sek. i zgaśnie. W trakcie testów terenowych gdzie ustawiłem sobie dolny limit kadencji na 70, licznik poinformował mnie nie tylko dźwiękiem o przekroczeniu wartości 70 ale i ekran zaświecił się na całe 15 sekund. Moje pytanie po co? Wystarczyły by w zupełności dwa, krótkie błyśnięcia. Zresztą każda informacja dźwiękowa, niekiedy powtarzana co sekundę czy dwie jak np. zjazd z kursu, przekroczenie progu tętna czy właśnie kadencji, poza alarmem dźwiękowym powoduje odpalenie światełka na 15 sekund czyli na tyle ile ustawiłem. Jak bym ustawił na minutę to przez minutę by mi się licznik świecił. Po co? Szkoda baterii. W konsekwencji musiałem całkowicie wyłączyć podświetlenie i z niego nie korzystam. Jest to wyraźny błąd w oprogramowaniu i przy kolejnej aktualizacji widział bym mile jego poprawę.

Dokładność danych:
Garmina zabrałem w dość nietypowe dla niego warunki czyli na piesze, zimowe zwiedzanie Zachodnich Sudetów.



Czego po tym oczekiwałem? Ano rejestracji przebytej drogi. Jak się okazało, test nie był łatwy dla urządzenia, wyjazd typowo namiotowo/wiatkowy uniemożliwiał systematyczne ładowanie baterii licznika. Tu jednak znacznie lepiej sprawdzały się wymienne baterie Garmina typowo turystycznego kolegi. Z drugiej strony także brak możliwości podłączenia do kompa też nie pozwalał na bieżącą analizę tego co zrobiono za dnia, ale tego się akurat spodziewałem. Generalnie zadowolony byłem z pracy ekranu, w temperaturach ok. -8/-12st nie pracował wyraźnie gorzej niż w temp. -2 czy -4st. Szału nie było ale nie było też tragedii.
Niestety po przyjeździe do domu stało się to czego się bałem. Urządzenie w trudnym terenie i warunkach pogodowych gubiło sygnał. Jednak góry, las i mgła to nie jest otoczenie w którym tak mały licznik dobrze się sprawdzi, potwierdziło to wyniki mojego pierwszego wypadu w podobny teren gdzie też sygnał znikł na dłuższą chwilę. Być może umiejscowienie na szelkach plecaka też miało wpływ na jakość odbioru sygnału z satelity, w końcu plecak to nie mostek kierownicy ;)
Podsumowując ten wypad mogę stwierdzić, iż Edge nada się do mierzenia temperatury i wysokości w terenie górskim ale jako rejestrator śladu nie sprawdzi się najlepiej.



Dokładność danych i sprawność działania wszelkich czujników:
Testy zarówno odbywały się w terenie (plecakowanie oraz jazdy MTB) jak i w domu na trenażerze.




Zacznę może od czujnika temperatury. Generalnie nie mam do niego większych zastrzeżeń bo to taki dodatek tym niemniej temperaturę pokazuje minimalnie przekłamaną. Przeprowadziłem kilka porównań do różnych termometrów zarówno tych zaokiennych (spirytusowych) jak i elektronicznych. Wyniki za każdym razem dawały podobny rezultat, przekłamanie na + o ok. 2 stopnie. Generalnie jak na licznik dokładność wyższa niż 2 st. nie jest absolutnie potrzebna, należy to traktować jako zwykły dodatek do licznika. Posiadana wcześniej Sigma 2009 nie miała takiego błędu.
Tym niemniej Garmin temperaturę pokazywał nawet przy -10 i mniej stopniach, i nie zauważyłem żadnych zawieszeń urządzenia.


O pracy czujników kadencji i prędkościomierza pisałem już wcześniej, teraz tylko powtórzę, wszystko działa bez najmniejszych zastrzeżeń choć ostatnio podczas jazdy zauważyłem, że nie mam wskazań prędkości. Po zatrzymaniu stwierdziłem, iż magnes na szprysze jest przekręcony. Faktycznie bardzo łatwo o jego przypadkowe przekręcenie np. podczas zmiany koła. Tu chyba producent powinien wymyśleć coś innego. Płaskie szprychy sobie z tym świetnie poradzą ale okrągłe już nie, siła z jaką magnes jest przykręcony jest zbyt mała by zapobiec przypadkowemu obróceniu się.
Pulsometr tak jak powyżej, żadnych problemów z gubieniem sygnału. Kilkakrotnie przejechałem w terenie pod linią wysokiego napięcia i nic, żadnych zakłóceń czy anomalii. Jedynie słaba bateria może popsuć naszą współpracę co okazało się słusznym myśleniem, gdyż po ok. 5 miesiącach ta odmówiła posłuszeństwa. Wymiana na nową przywróciła do normy działanie pulsometru.

Teraz najważniejszy punkt programu czyli dokładność wskazań GPSa.




Wcześniej opisywałem pewne problemy z sygnałem, które tyczyły się używania licznika niezgodnie z przeznaczeniem ale zgodnie z duchem wędrowca. Powtórzę raz jeszcze, licznik rowerowy to nie GPS turystyczny, pokaże nam współrzędne położenia ale będzie miał problem z sygnałem, gdyż umieszczony gdzieś w kieszeni szelek czy spodni gubi niestety sygnał. Porównywałem Edge do turystycznego Garmina z antenką kolegi. Jego, sygnał w trudnych warunkach łapał jednak momentalnie, Edge myślał i myślał. Winę zwalam właśnie na brak antenki zewnętrznej oraz minimalizm urządzenia, a co za tym idzie pewnie i siłę odbiornika. W końcu to licznik rowerowy.


Generalnie to GPS jest bardzo mocny bo w domu przy dobrej pogodzie, na piętrze łapie sygnał bez najmniejszego problemu, a dodam, iż następuje to naprawdę bardzo szybko. W porównaniu do mojego wszystkomającego telefonu gdzie też mam zainstalowaną aplikację Garmina, szybkość znalezienia sygnału to niebo a ziemia, na korzyść Edge. W normalnych, bezchmurnych warunkach wystarcza kilkanaście sekund, gdy niebo spowiją chmury potrzeba od 30 do ok. 60 sek. Gorzej jest gdy w taki pochmurny czy deszczowy dzień próbujemy sygnał znaleźć w lesie. Wtedy naprawdę jest ciężko i bywa że licznik sobie nie radzi ale tu nie ma się co dziwić i osobiście uważam to za normę.
Jeśli chodzi o czystą jazdę rowerem to nawet w lesie wszystko działa OK i uważam, że dokładność sygnału jest bardzo dobra.




Jak się nieco ociepli to wybiorę się na wzgórza morenowe gdzie zobaczę, czy ściana lasu w połączeniu z dość mocno pofałdowanym terenem w niczym nam nie przeszkodzi. Póki co zwykły las, a tym bardziej szosa nie jest dla niego przeszkodą ale przeszkodą dla mnie jest lód ;D


Jako że pogoda zaczyna dopisywać nadejszła pora na wyjęcie Wiliera z szafy, przeinstalowanie czujników i powolne jazdy już po szosie. W między czasie zarejestrowałem się do Garmin Connect, założyłem swój profil i zapisałem kilka pierwszych treningów. Fajny program, można ułożyć i treningi i trasy treningowe, a co najważniejsze wszystko jest po polsku. Connect bazuje na mapie Bing i Google z mapą terenową i satelitarną na czele. O współpracy Edge z Connect więcej napiszę w kolejnym teście, na razie kilka zdjęć z pierwszej współpracy:







Współpraca z komputerem:
Opiszę jeszcze współpracę Edge 500 z popularnymi programami treningowymi, w szczególności z Garmin Conect.
Pierwsze kroki rozpocząłem z programami na PC. Nie było to łatwe ale po lekturze sieci udało mi się zainstalować Garmin BaseCamp oraz Garmin Training Center wraz z mapami polski.




Wszystko ładnie, pięknie ale wkurzało mnie brak tłumaczenia na język polski przez co obsługa nie była intuicyjnie łatwa. Mimo tych problemów pierwszych kilka jazd terenowych oraz wyjazd w Sudety zrzuciłem właśnie na te programy.

Z w/w powodów zacząłem poszukiwać czegoś w j. polskim. I tu Garmin okazał się pomocny gdyż wymyślił program internetowy o nazwie Garmin Conect.


Dziś już tylko z niego korzystam, a obsługa jest banalnie prosta. Zacznę może od tego, iż w Conect można dokonywać samodzielnie ustawień licznika. W menu USTAWIENIA możemy ustawiać takie rzeczy jak: profil użytkownika, dane osobowe, preferencje wyświetlania czy strefy treningowe. Wszystkie te ustawienia przesyłamy na urządzenie i w ten sposób konfigurujemy EDGE. Szkoda jedynie, że EDGE ma fabrycznie możliwość ustawienia tylko 5 stref tętna gdyż ja swój trening opieram na Bibli Joe Friela, a on przewiduje tych stref aż 7. Jakoś jednak sobie z tym poradziłem nie ustawiając stref 5b i 5c, a tętno max. ustawiłem jako górna granica strefy 5a. Dzięki takiemu ustawieniu mój % tętna max jest przekłamany, no ale cóż, dla mnie ważniejsze było ustawienie stref i trening według nich, a nie ciekawość ile to jest % maksa.




Jeśli chodzi o funkcje powyższych programów to są one do siebie bardzo zbliżone. Treningi z zapisanym śladem wysyłamy do programu po czym ślad wraz z danymi wyświetlamy sobie i analizujemy na kompie. Każdy z tych programów ma możliwość tworzenia kursów bądź z zapisanego śladu, bądź utworzonych samodzielnie od podstaw. Jeden z tych na PC ma nawet możliwość programowania ostrzeżeń (komunikatów) np. przed zakrętem ale nie rozgryzłem tego, a Conect już tego nie ma. Ciekawa funkcja ale bardzo czasochłonna w tworzeniu, mi się nie chciało z tym bawić.
Oczywiście dzięki tym programom jest możliwość ułożenia sobie samodzielnie treningów np. interwałowych i później jazdy zgodnie z tym co zaplanowaliśmy. Dość ciekawa funkcja ale jak na razie wypróbowałem ją tylko na trenażerze. W terenie będzie to wymagało zatrzymania się jednak, wybrania z menu odpowiedniego treningu co może okazać się problemowe, gdyż nie zawsze chce się specjalnie zatrzymywać, a w ruchu ulicznym będzie to operacja dość niebezpieczna. No zobaczymy, czas pokaże.


Samo przesyłanie danych na Conect jest dość proste, a wyświetlane informacje treningowe w zupełności wystarczające, a wręcz można powiedzieć, że pełne. Poza danymi cyfrowymi są także wykresy, które można dowolnie powiększyć. Każda aktywność może także zostać edytowana w dowolny sposób, począwszy od nazwy czy rodzaju aktywności, kończąc na danych poszczególnych pomiarów np. prędkości czy temperatury.

Oczywiście Conect to także baza danych innych użytkowników. W wyszukiwarce można znaleźć aktywności czy treningi innych osób począwszy od biegaczy, a na kolarzach skończywszy. Jest nawet możliwość podglądu danych kolaży zawodowej grupy Garmina ale dane typu średnia 42km/h mnie lekko przerażają tym bardziej, jeśli tyczy się to łącznej sumy podjazdu powiedzmy 3km.


W podsumowaniu powiem krótko, szczerze polecam Garmin Conekt do współpracy z komputerkami typu Edge czy inne dla biegaczy.

Czwartego miesiąca urzytkowania Edge zdarzyła mi się pewna przygoda. Włączyłem go jak zawsze, wszedłem w menu by zresetować ostatnie aktywności i... licznik się zawiesił. Nic nie działało oprócz dźwięku przycisków. No nic mówię, wsadzę go do roweru może się odblokuje. Po ok. 10 min. licznik sam się wyłączył, a po włączeniu już wszystko hulało jak trzeba. Dziwne ale tak to bywa ze współczesną elektroniką.

Wysokościomierz:
Jako że dostałem zapytanie od jednego z userów o dokładność wskazań wysokościomierza, to opiszę pokrótce sposób kalibracji do zapisanego w pamięci punktu wysokości.

Zacznę może od tego, iż Edge 500 ma wbudowany wysokościomierz barometryczny, a więc taki który wymaga ciągłej kalibracji gdyż jak wiemy, ciśnienie zmienne jest, a co za tym idzie wysokość też będzie każdego dnia inna. Co ja mówię, jeden dzień to bardzo dużo, ciśnienie może się zmienić nawet w 30 minut, a więc i odchyłki pomiarowe mogą nastąpić w czasie jednego treningu.

Najpierw w menu musimy zapisać punkt wysokości. W moim przypadku jest to podwórko przed domem gdzie zawsze włączam licznik i rozpoczynam treningi.


Po wybraniu i zapisaniu w pamięci urządzenia, te od teraz zawsze będzie pamiętało, że w tym miejscu wysokość wynosi XX metrów. W moim przypadku ten punkt nazwałem DOM i ustawiłem wysokość z innego GPSa na 66m co +/- pokrywa się z mapą mojej okolicy.




Urządzenie pozwala na zapisanie kilku takich punktów i nadanie im oddzielnych nazw. Ja mam tylko jeden, DOM.


Teraz jak skalibrować przed jazdą EDGE by ten w momencie rozpoczęcia treningu rozpoczynał liczenie od wysokości 66m? Nic prostszego, kalibracja nastąpi samoistnie po uruchomieniu stopera czyli włączeniu przycisku START


Najpierw EDGE przejdzie w stan autopauzy (bo przecież stoimy w miejscu),


a następne zakomunikuje ODNALEZIONO PUNKT WYSOKOŚCI


Koniec :)

Jedna uwaga jeszcze na koniec. Aby dany punkt wysokości został odnaleziony należy znajdować się w tym punkcie. W moim przypadku oddalenie się o 30m skutkuje już problemami z odnalezieniem punktu, a co za tym idzie nieskalibrowaniem wysokościomierza.

Posiadając wcześniej SIGMĘ 2209 po ustawieniu punktu wysokości kalibracja następowała za pomocą kombinacji przycisków. Dawało to tę przewagę, iż mogłem jej dokonać w dowolnym miejscu byle by wysokość była identyczna z zapisaną w pamięci licznika.

Wodoodporność:
Jechałem ok. 15km w totalnej zlewie/burzy. Edge nic się nie stało, żaden ekran nie zaparował, ze środka nic nie wyciekało, obydwa czujniki działały bezproblemowo. Dodatkowo po przyjeździe do domu obowiązkowy prysznic rowerka bez odłączania licznika i też nic. Także jeśli ktoś by się martwił o wodoodporność, to naprawdę nie ma czego, śmiało może inwestować w Edge500 Garmina

W maju 2 tygodnie poświęcone były głównie rowerowi dzięki czemu miałem bardzo dużą możliwość potestowania licznika w górskim terenie. Pojechaliśmy sobie razem w Sudety tj. Izery, Karkonosze Czeskie oraz Rudawy i Sokoliki. Zrobiliśmy łącznie 6 jazd w tym raz udało nam się 30 min. spędzić na dość mocnym deszczu. Generalnie z licznikiem nie było żadnych problemów, wszystko chodziło doskonale, a deszcz nie zrobił mu żadnej krzywdy. Doskonale radził sobie także z pomiarem wysokości co bardzo mi się przydało. Dwa dni to ułożona w domu na Garmin Connect trasa rowerowa 1A po Czeskich Karkonoszach, po której Edge prowadził mnie praktycznie jak po sznurku. Nie zauważyłem ani razu by stracił gdzieś łączność z satelitami, logował się tak samo szybko jak w dolinach. Generalnie jak ktoś nie ma żadnego GPSa w telefonie to nawet taki licznik z nakreśloną tylko linią trasy doskonale poprowadzi go po górskich drogach o ile mapa na której ten track ułoży będzie te drogi miała zaznaczone. Mi się podobało. Tak jak wspominałem przydał się także wysokościomierz, który pozwalał na bieżąco śledzić na jakiej wysokości jesteśmy i ile pozostało nam do wjechania jeszcze metrów, bardzo przydatna informacja na takim trekingu rowerowym.


Po tych wojażach Edek przeszedł inny, bardziej hardcorowy test podczas zawodów MTB. Trasa w połowie biegła lasami i także sobie dobrze radził. Początkowo próbowałem spoglądać na track ale zbyt mały wyświetlacz, tępo wyścigowe oraz nierówności terenu doskonale uniemożliwiły jakikolwiek kontakt wzrokowy z licznikiem. Na pewno na zawody ta funkcja licznika się nie przyda i można sobie darować szukanie tracku trasy w sieci. Oczywiście wszelkie inne dane są przydatne. Początkowo chciałem sobie specjalnie ułożyć tak wyświetlanie informacji, by prędkości, tętno i przejechane km były na trzech polach wyświetlacza. Oczywiście okazało się, że nie chciało mi się w to bawić i pozostawiłem tak jak jeżdżę na co dzień czyli 5 pól. O dziwo małe cyferki wartości tętna jakoś rzucały mi się w oczy, reszta praktycznie nie była mi potrzebna poza przejechanymi kilometrami. Jedynie błoto spod kół skutecznie potrafiło mi przysłonić wyświetlacz.


Podsumowując uważam, iż urządzonko mimo swoich małych rozmiarów sprawdzi się niemal w każdym terenie, a może posłużyć także jako substytut prawdziwej nawigacji.

Mija pół roku intensywnych testów, zaliczyliśmy kolejne zawody MTB z cyklu GP Wielkopolski w maratonach i łącznie grubo ponad 3tyś. km.




Podsumowanie:
Przez pół roku testów razem przejechaliśmy ze sobą grubo ponad 5000km i po tym przebiegu licznik uważam za idealne urządzenie treningowe dla kolarzy amatorów i nie tylko. Dzięki opcji podłączenia miernika mocy można przeprowadzać na nim w pełni profesjonalne treningi. Mi wystarczał pulsometr, dzięki któremu przygotowałem się jak na swoje możliwości, dość dobrze do przejechanych zawodów oraz tych co nastąpią we wrześniu.
Oczywiście w czasach smartfonów wyświetlacz o wymiarze 3x4cm nie powala na kolana ale w większości przypadków w zupełności wystarczy. Treningi odbyte na szosie wraz z Edge to czysta przyjemność, krótkie zerkniecie na ekran i wszelkie informacje kodują się w głowie. Gorzej jest trochę w jeździe terenowej ale raczej nie odbiega to tak bardzo od normy jak myślałem na początku naszej współpracy.
Jeśli dziś ktoś spyta się mnie, czy warto zainwestować w Garmina to odpowiem że tak, choć cena nie jest niska i powinna być niższa o jakieś 200/300zł. Właśnie za te 600/700zł można spokojnie w necie znaleźć urządzenia/liczniki posiadające te same funkcje co Garmin ale nie noszące tego jakże cenionego przez fanów loga firmy.

Plusy:
- niezawodność działania czujników i urządzenia
- czas działania na jednym doładowaniu
- ilość funkcji i pomiarów
- współpraca z programem Garmin Connect
- ilość załączonych akcesorii i ich dostępność
- menu w języku polskim
- wodoodporność
- autopauza


Minusy:
- cena mogłaby być o 20% niższa
- wielkość wyświetlanych cyferek na wyświetlaczu podczas korzystania w terenie (jazdy MTB)
- brak pełnej instrukcji w języku polskim (konieczność wyszukania w internecie)
- brak opaski na nadgarstek.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 22, 2013, 15:43:18 wysłana przez Shwarc »