Autor Wątek: Karkonosze na szybko + pierwsze spotkanie z rowerami  (Przeczytany 2971 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Piotr_2

Karkonosze na szybko + pierwsze spotkanie z rowerami
« dnia: Listopad 13, 2012, 00:59:18 »
Wszystko zaczęło się od tego, że moi rodzice postanowili wybrać się w Karkonosze, a że nie chcę mieć już więcej rodzeństwa, zadzwoniłem do Bartka oraz Kuby, nakreśliłem im sytuację i rano, już w komplecie, staliśmy na moim podwórku. Dawno nie podróżowałem z rodzicami i zapomniałem jak to jest, dlatego też miałem niezłą niespodziankę jak na postoju zamiast batonów, mama wyciągnęła pyszniutką szarlotkę. Dalsza podróż mija nam już szybko, bo prawie całą drogę uciekamy przed deszczem. Po drodze oglądamy plecy świebodzińskiego Jezusa, które zrobiły piorunujące wrażenie na Kubie, tak że nie chciał jechać już dalej.
Udało nam się go udobruchać i po paru godzinach dojeżdżamy do Szklarskiej Poręby, gdzie żegnamy się z rodzicami i idziemy w miasto, szukać rowerów. Jako, ze wypożyczalnia w Szklarskiej jest jedna i jak się okazało 200 m od nas, długo nam nie zajęło zorientowanie się, że na dziś rowerów już nie ma. Lekko podłamani dzwonimy do najstarszych członków naszej wyprawy, którzy nauczeni doświadczeniem nie zdążyli jeszcze wysiąść z samochodu, więc od razu mogą nas podrzucić do Jakuszyc.

Na miejscu okazuje się, że czynna jest tylko ta gorsza wypożyczalnia. Z braku laku wypożyczyliśmy tam nie najwyższej jakości rowery, płacąc 30zł/ 3h.



Pracownik wypożyczalni wyrysował nam trasę, a że była zbyt króka, zdaliśmy się na siebie i skręciliśmy w jakaś polsko-czeską drogę przeciwpożarową.



Nie trzeba było długo czekać, aż się zgubiliśmy, co może nie jest tu najlepszym określeniem. Powiedzmy, że znaleźliśmy się przy rzece, przy której zrobiliśmy orientacyjny postój.



Korzystając z małej, narciarskiej mapki, z której obszaru trochę już wyjechaliśmy, podjęliśmy kilka kluczowych, dla obrotu spraw, decyzji i po paru nieprzyjemnych podjazdach, z ulgą, znaleźliśmy tory.



Potem dojechaliśmy do schroniska Orle i dalej kierowaliśmy się na Chatkę Górzystów, by niedaleko przed nią skręcić w prawo i dalej Konną Ścieżką powrócić do Jakuszyc.



Oddaliśmy rowery, rodzice znów nam pomogli odwożąc nas do Szklarskiej, a że byliśmy już pod ich pensjonatem poprosiłem mamę o ostatnią tego dnia przysługę - żeby podgrzała nam paróweczki. Zrobiliśmy niezłą wiochę: rozłożyliśmy się na murku i zajadaliśmy przepyszne, a przede wszystkim ciepłe hot-dogi.



Przy świetle zachodzącego słońca wyruszyliśmy w stronę Szrenicy. Kwadrans przed 22 doszliśmy do Hali Szrenickiej, wspominając jednak niezbyt miłą rozmowę telefoniczną z recepcjonistką, podjęliśmy dobrą, jak się okazało, decyzję by dojść na szczyt.



Tam, mimo późnej pory otrzymaliśmy 6-osobowy pokój, a miła pani, którą chyba obudziliśmy, na moje pytanie o wrzątek, dała nam
dwa 2-litrowe termosy.





Mimo chłodnej nocy wieczór spędzamy oglądając świecącą Jelenią Górę i pobliskie, mniej oświetlone, spowite snem miasteczka.
« Ostatnia zmiana: Luty 05, 2013, 21:09:54 wysłana przez crimson »

forum.outdoor.org.pl

Karkonosze na szybko + pierwsze spotkanie z rowerami
« dnia: Listopad 13, 2012, 00:59:18 »

Offline Piotr_2

Odp: Karkonosze na szybko + pierwsze spotkanie z rowerami
« Odpowiedź #1 dnia: Listopad 13, 2012, 01:02:38 »
Wstajemy rano i kierujemy się w stronę Śnieżki.

Zapowiada się ładny dzień.






Kuba i jego outdoor equipment:


Koło Szyszaka:



Pierwszy widok na Śnieżkę:


Czyli czas na postój:


Kuba w Rumunii:


Kuba w Grecji:


Szlaki zaczynają się zaludniać - nic dziwnego, jest już 11 :)
Mijamy czeski, zdecydowanie za drogi dla nas hotel, pod który co chwila przyjeżdżają taksówki dowożące niemieckich emerytów i dochodzimy do uboższego, polskiego schroniska Odrodzenie.

Po postoju ruszamy dalej, słońce jest już wysoko i mocno grzeje.


Im bliżej do Śnieżki tym ludzi jest coraz więcej. Gdy w końcu, po połtorej godzinie od schroniska Odrodzenie, stajemy pod Śnieżką jesteśmy przerażeni. Na szczyt korki jak na Giewont.
Chowamy się za schroniskiem i jemy obiad.


Chłopaki zostają, a ja, ponieważ nigdy nie byłem, wbiegam na szczyt, na lekko. Przebijanie się przez ludzi sprawia mi sporo problemów, po 15 minutach jednak staje na szczycie.




Wracam, robimy pamiątkowe zdjęcia i zmywamy się na dół.



Skończyła nam się woda, a mając w perspektywie nieprzyjemne zejście wśród tłumów ludzi decydujemy się zjeżdzać kolejką za 10zł.
W karpaczu czekamy na PKS przeklinając kolesia, który nieudolnie gra caly czas tę samą melodię na rozstrojonym akordeonie, doprowadzając nas do szewskiej pasji.

W końcu znajdujemy się w Szklarskiej, gdzie robimy najpotrzebniejsze zakupy:


Rodzice podwożą nas do Jakuszyc, skąd udajemy się asfaltową drogą do schroniska Orle, dochodzimy już po zmroku.
Dostajemy pokój, również 6-osobowy za 35zł, lecz jest jakoś tak bez klimatu. Schronisko jest podzielone na kilka budynków, być może przez to jest jakoś tak dziwnie.
Trzeba jednak przyznać, że warunki są naprawdę w porządku.

Offline Piotr_2

Odp: Karkonosze na szybko + pierwsze spotkanie z rowerami
« Odpowiedź #2 dnia: Listopad 13, 2012, 01:03:01 »
Rano pada deszcz. Koło 9 zaczyna się przejaśniać i dzielimy się na dwie podgrupy. Ja z Bartkiem idę do Jakuszyc po rowery, a Kuba śpi.
Tym razem rowery już lepsze. 40zł/cały dzień, czyli od 9-17.
Koło 10'30 wracamy z rowerami, zabieramy ze schroniska swoje rzeczy i rozdzielamy się. Kuba kieruje się na Sine Skałki, a my, rowerami zjeżdżamy Izery.


Jeździmy Drogą Borowinową, potem skręcamy w Drogę Walcową i tu, na szalonych zjazdach Bartek z dużą prędkością wypada z zakrętu.

Źle to wyglądało, na szczęście na strachu się kończy. Trochę się jednak poobijał i nie ma ochoty na dalszą aktywność.

Trzeba odwieźć rower, staramy się więc ściągnąć Kubę, który sam się błądzi po lasach i jest poza zasięgiem.
Na szczęście do Chatki Górzystów jest niedaleko, wspólnymi siłami docieram tam z Bartkiem.
Kontaktujemy się z Kuba, przedstawiamy mu sytuację i po chwili zmierza już w naszym kierunku.

Ja wybieram się na samotną wycieczkę. Ruszam Siną Drogą, mijam Kubę i jadę sobie dalej. Towarzyszą mi ładne widoki:



Spotykam się z Kubą w schronisku Orle i po poł godzinie meldujemy się w Harrachovie.





Śmieszny klimat w tym Harrahovie. Nakupiliśmy full żarcia, a że czas nas gonił musieliśmy poginać do Jakuszyc, niezły podjazd tam jest.
Oddajemy rowery, zaczyna kropić. Musimy jednak z powrotem dostać się do Chatki Górzystów. Ach, ciężko mi na myśl o kolejnych kilometrach z plecakiem załadowanym na full.



Droga jednak mija szybko i po dwóch godzinach spotykamy się z Bartkiem.


Chatka Górzystów to świetne miejsce. Mimo, że w schronisku praktycznie nie ma prądu, to jest naprawdę przyjemnie. Serwują bardzo dobre, bardzo duże i tanie naleśniki,
obsługa miła. Nocleg kosztuje 20zł, warunki są do przeżycia, nowy prysznic.

Schronisko jest prawie puste, potem jednak dochodzi kilka osób, niektórzy specjalnie na naleśniki.
Klimat jest naprawdę super:


Rano żegnamy się z kotkiem i ostatni już raz pokonujemy trasę do Jakuszyc.



Tam czekają na nas moi rodzice i odwożą nas pod sam dom. Chyba będę musiał częściej z nimi jeździć.

Mam nadzieję, że w następnej relacji wrzucę już zdjęcia, może nie z prawdziwego zdarzenia, ale chociaż z aparatu.

Offline iwonapro



  • Pomógł: 79
  • "Jak zjesz wykładowcę to kto da Ci wykształcenie?"

Odp: Karkonosze na szybko + pierwsze spotkanie z rowerami
« Odpowiedź #3 dnia: Listopad 20, 2012, 22:40:35 »
fajna wycieczka
ale ten chaotyczny opis mnie nie grzeje, że tak powiem ;D

Offline Piotrek



  • Pomógł: 79

Odp: Karkonosze na szybko + pierwsze spotkanie z rowerami
« Odpowiedź #4 dnia: Listopad 20, 2012, 22:59:09 »
Ale ten płaskowyż pod Śnieżką jak zwykle piękny... ;D

PS. Przychodzi mi do głowy postulat o ograniczeniu ilości fotek w relacjach, do rozsądnego ilościowo poziomu.

Offline ina

Odp: Karkonosze na szybko + pierwsze spotkanie z rowerami
« Odpowiedź #5 dnia: Listopad 20, 2012, 23:08:19 »
Właśnie tak paczam na ten płaskowyż i te ścieżki aż się proszą o bieganie :D
Mam małe cycki, ale duże jaja.

Żyj tak, aby twoim znajomym zrobiło się nudno, gdy cię zabraknie.

Pomoc dla Rodziny Dybla

Offline Piotr_2

Odp: Karkonosze na szybko + pierwsze spotkanie z rowerami
« Odpowiedź #6 dnia: Listopad 20, 2012, 23:25:14 »
fajna wycieczka
ale ten chaotyczny opis mnie nie grzeje, że tak powiem ;D

No tak, brakuje mi trochę luzu  :P
Niestety, taka branża, że nie używam słowa na co dzień - ciężko mi coś skleić w ogóle, a co dopiero, żeby to porywało.


PS. Przychodzi mi do głowy postulat o ograniczeniu ilości fotek w relacjach, do rozsądnego ilościowo poziomu.

Tu również biję się w pierś. Jednak dla mnie każde zdjęcie, to miłe wspomnienie i ma nie tylko estetyczne, lecz także sentymetalne znaczenie,
którym, być może niepotrzebnie, się kierowałem wybierając te, które wstawie.

Następnym razem bardziej pomyślę o Was  ;)


forum.outdoor.org.pl

Odp: Karkonosze na szybko + pierwsze spotkanie z rowerami
« Odpowiedź #6 dnia: Listopad 20, 2012, 23:25:14 »

Offline Dominik.M



  • Pomógł: 99
  • Tu mnie jeszcze nie było ;).

Odp: Karkonosze na szybko + pierwsze spotkanie z rowerami
« Odpowiedź #7 dnia: Listopad 21, 2012, 00:10:37 »
Właśnie tak paczam na ten płaskowyż i te ścieżki aż się proszą o bieganie :D

Tylko wtedy ze Szklarskiej na Śnieżkę to są 3-4 godziny... ;). A chłopaki na kilka dni jechali :D

Offline Piotrek



  • Pomógł: 79

Odp: Karkonosze na szybko + pierwsze spotkanie z rowerami
« Odpowiedź #8 dnia: Listopad 21, 2012, 07:56:14 »

PS. Przychodzi mi do głowy postulat o ograniczeniu ilości fotek w relacjach, do rozsądnego ilościowo poziomu.

Tu również biję się w pierś. Jednak dla mnie każde zdjęcie, to miłe wspomnienie i ma nie tylko estetyczne, lecz także sentymetalne znaczenie,
którym, być może niepotrzebnie, się kierowałem wybierając te, które wstawie.

Następnym razem bardziej pomyślę o Was  ;)

No właśnie o tę miłość tacierzyńską idzie. Tatuś kocha i rozumie swoją trzódkę, a tu jednak trzeba by dokonać selekcji.
Koniecznie trzeba.
Nasajmprzód wypierdalamy foty krzywe, nieostre i niejasne dla gapiącego się motłochu. To, co pozostanie jeszcze dzielimy na pół - pół wyp..., druga połowa zostaje do dalszej selekcji! ;D

PS. I to wszystko trzeba zrobić mimo, że serce się kraje.