25% zniżki na Fjord Nansen i 15% na resztę

Autor Wątek: Wodnikowe spontany rowerowe  (Przeczytany 25025 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Ivan

Odp: Wodnikowe spontany rowerowe
« Odpowiedź #25 dnia: Październik 15, 2012, 09:30:29 »
<< Big Brother mode on
Widzę, że bonsai, które na filmie o fiskarsie
Fiskars vs pomidor.
http://www.youtube.com/watch?v=KMbA32s1xMY&feature=channel&list=UL
miało ledwie kilka listków teraz ma się już dobrze

;D

<< Big Brother mode off

forum.outdoor.org.pl

Odp: Wodnikowe spontany rowerowe
« Odpowiedź #25 dnia: Październik 15, 2012, 09:30:29 »

Offline Wodnik

  • Górski włóczykij


  • Pomógł: 21
  • Górski włóczykij

Odp: Wodnikowe spontany rowerowe
« Odpowiedź #26 dnia: Październik 21, 2012, 07:14:37 »
EDIT
Spalę w pizdu tą pakazywarke.pl, znów zjadła mi zdjęcia z poprzedniego posta :(
Zaraz poprawię.



Dziś mały wypadzik na pogranicze Beskidu Sądeckiego i Niskiego.

Na początek, hodowla danieli:

















Eksplorując Beskid Niski nie sposób obojętnie przejść obok licznych cerkwi. Miejsca niemal mityczne. Panujący w środku półmrok, zapach drewna, kadzideł, piękne wykończenia. Warto wejść i posiedzieć w ciszy.
Cerkiew w Mochnaczce:











Łączki gdzie skaczą zajączki ;)


I na koniec dwie panoramki:


link do pełnego rozmiaru:
http://static.frazpc.pl/board/2012/10/3144e0f884278916.jpg



link do pełnego rozmiaru:
http://static.frazpc.pl/board/2012/10/2590afaddc85c207.jpg

Offline Wodnik

  • Górski włóczykij


  • Pomógł: 21
  • Górski włóczykij

Odp: Wodnikowe spontany rowerowe
« Odpowiedź #27 dnia: Październik 21, 2012, 20:29:23 »
Polska złota jesień.

Z drogi na Jaworzynę


link do pełnego rozmiaru:
http://static.frazpc.pl/board/2012/10/90ce6f2c46a03eb7.jpg



link do pełnego rozmiaru:
http://static.frazpc.pl/board/2012/10/dec6bdad4807f124.jpg



link do pełnego rozmiaru:
http://static.frazpc.pl/board/2012/10/5ca5d91dcf943f1e.jpg



link do pełnego rozmiaru:
http://static.frazpc.pl/board/2012/10/558b57e6c7d9b944.jpg

A na schronisku, ciężka artyleria.
Gruszkówka łącka.


Prawdę mówiąc, w smaku zdeka ujowa. Czuć biło spirolem, może to nie ten z Czech ;) Na razie jeszcze widzę.

Zostałem jeszcze przymuszony do pochłoniecia porcji żeberek, łopatki, z ziemniakami i zasmażaną kapusta, oraz dwóch szarlotek!
Zaprotestowałem, że jak mnie tak tuczyć będą to jak zrzucę bebuch. To mi odpowiedzieli, żebym tym rowerem czasem pojechał a nie tylko pchał ;) Żartownisie z koziej dupki ;)


Offline Wodnik

  • Górski włóczykij


  • Pomógł: 21
  • Górski włóczykij

Odp: Wodnikowe spontany rowerowe
« Odpowiedź #28 dnia: Grudzień 23, 2012, 15:51:23 »
Nie ma opierdalania się!

Wodniczek nie zasypuje gruszek w... śniegu ;) :P
Dziś Jaworzyna Krynicka, zdobyta rowerem :D
Trochę się dziwnie narciarze na mnie patrzyli hihi. Dało radę, ciężko, ale droga dość dobrze ubita przez skutery. Na oponach letnich szło wyjechać, aczkolwiek czasem trzeba było się nakręcić. Gorzej było zjechać.Tutaj słowa uznania dla przedniej opony Kenda Nevegal 2.1. Nieraz uratowała mi dupsko w śliskim błocie, na śniegu też daje rady. No ale trzeba polować na Ice Spiker (2x już mnie przelicytowali ;( ).

Niby nie wielka górka, bo 1114 m n.p.m. ale potrafi wymęczyć sprzęt.
Tu porzucone sanie od skutera, pękła płoza.


Z drogi


Pod szczytem na Ski Stopie. Trochę odstawałem sprzętem :P


Znajomy z Gopru daje lekcje.


Niestety nikt nie chciał lekcji na jazdę, choćby w dół, na rowerze ;)

Offline Wodnik

  • Górski włóczykij


  • Pomógł: 21
  • Górski włóczykij

Odp: Wodnikowe spontany rowerowe
« Odpowiedź #29 dnia: Marzec 03, 2013, 14:35:17 »
Jaworzyna 03.03.2013

Taa wiosna ku%@a. Znajomi cieszą michę, że ciepło i zaczynają sezon na dobre, a u mnie...


Ale przynajmniej dziś było zajebiste słonko :D Grzechem było by zmarnować taka pogodę, więc Jaworzyna :)
Ujęcie pod "piątki"


I pod schroniskiem


Na dole mokro,powoli topi się to białe dziadostwo :P Ulicami płyną wręcz strumienie wody. Nieźle mi gacie przemoczyło (z przodu też).


Wracając asfaltem, przy prędkości 50-60km/h to za przyjemnie nie było. Dobrze, że od drogi pokrytej śniegiem, do domu mam jakieś 4km.
Ciepły przyrznic i zasłużony browar :D

Offline Wodnik

  • Górski włóczykij


  • Pomógł: 21
  • Górski włóczykij

Odp: Wodnikowe spontany rowerowe
« Odpowiedź #30 dnia: Kwiecień 28, 2013, 17:42:53 »
W poszukiwaniu wiosny.

Mimo niepewnej pogody, przeplatania się słońca i deszczu, postanowiłem ruszyć na lokalny rekonesans.

Pierwsze kwiatuszki są




Liście w prawdzie dopiero się rozwijają, ale to kwestia paru dni, z deszczem i ciepłem, aby w pełni się zazieleniło.


Z tarasu Koliby, na szczucie Jaworzyny Krynickiej.




link do pełnego rozmiaru
http://static.frazpc.pl/board/2013/04/2ac3192d3125f026.jpg

W oddali widać ściany deszczu. I mnie nie ominął prysznic i to na początku podjazdu, za dużo szukania i pstrykania kwiatuszków ;) No ale, "twardym cza być nie miętkim".


link do pełnego rozmiaru
http://static.frazpc.pl/board/2013/04/2cd17f9c7099bf1b.jpg

Gdzie nigdzie, jeszcze śnieg i przeszkody. Mały zwiad wraz ze znajomym ze schroniska.




Zjazd był dość ekstremalny. Ponownie zrobiło się zimno, pochmurnie i mokro.
Na "spychówce", która przecina piątkę (najbardziej stroma nartostrada) jeszcze sporo zmrożonego śniegu.


Trzeba jednak uważać, na drodze leżą gałęzie i miejscami placki zmrożonego śniegu. Zaraz za przecięciem "sprzychówki" przez szlak zielony, droga jest całkowicie zatarasowana przez wielką sosnę.


Potem szybki zjazd na dół i gorący prysznic, wielce przydatny. Trochę dostałem już telepaczki na schronisku. Po przemoczeniu i przyjęciu paru zimnych płynów ;)
Weekend majowy mam nadzieję, będzie owocny w górsko-rowerowe eskapady (mam parę planów, byle pogoda dopisała).
Pozdrawiam.

Offline Wodnik

  • Górski włóczykij


  • Pomógł: 21
  • Górski włóczykij

Odp: Wodnikowe spontany rowerowe
« Odpowiedź #31 dnia: Maj 05, 2013, 16:41:43 »
Huzary-Kopciowa.

Dziś na szybko mała trasa, na pograniczu Beskidu Sądeckiego i Niskiego.

Odzienie.
Jeszcze nigdy głową nie wyczesałem, ale kask zawsze wożę, jest i bandamka, bo na długich podjazdach jeżdżę w niej, a kask jest przytroczony do plecaka. Koszulka rowerowa, rękawiczki Polednik (z wierzchnim wzmocnieniem/ochroną z gumy), cieplejsza bluza z odblaskiem (na załamanie pogody), gatki (preferuję takie na szelkach z siateczką), oraz skarpetki. Tu rozwinę temat, bo mam jakieś inne z coolmaxem w góry, do trekkingu i walą niemiłosiernie (kumpel co próbował używać, też wywalił jakieś coolmaxowe ścierwo ;) ). Natomiast te są rewelacyjne, nie śmierdolą, świetnie odprowadzają pot, szybko schną. No i pasują do kół :D


Ekwipunek.
Do plecaka ładuję mapę (plan był na dalszy Beskid Niski - ale po drodze, w związku z wszechobecnym błotem, niemiłosiernie utrudniającym jazdę, trasa została skrócona), portfel, zapasowa dętka, zestaw naprawczy/kluczy, mini pompka. Ląduje też tam bluza i aparat. W sumie, + jeszcze 2 izotoniki po 0,5l i więcej do tego nie wejdzie (nie mogłem znaleźć wora do camelbak_a :( ). Muszę sobie sprawić jakiś inny aparacik, marzy mi się jakiś lepszy bezlusterkowiec. Bo zabierać krowę Canona SX1 IS na rower, to mały problem.


Pierwsze wiesze wzniesienie, to podjazd pod Górę Parkową 741m n.p.m.
Podjazd od strony os. Źródlana.


link do pełnego rozmiaru:
http://static.frazpc.pl/board/2013/05/b47ad05b6c68c82e.jpg

Fota na Krynicę i okolicę, spod Góry Parkowej. W oddali z przekaźnikiem, widać Jaworzynę Krynicką 1114m n.p.m.


link do pełnego rozmiaru:
http://static.frazpc.pl/board/2013/05/001d2c756339aed3.jpg

Sam szczyt Parkowej mijam, nie ma tam za wiele ciekawego dla rowerzysty i pełno luda, no ale jak ktoś nie był to polecam "zaliczyć". Także górę trawersuje trasą zrobioną pod biegówki.


Potem jest z 800m paskudnej drogi wyłożonej płytami z okrągłymi dziurami. Masakra! Tragicznie się po tym jeździ. Wylatujemy na asfalt na podjeździe "Pod Romę" jakieś 300m asfaltem i odbijamy żółtym szlakiem na Huzary. Kawałek da się podjechać, potem czeka nas ostre pchanie roweru.
Pod górkę


I zdjęcia w dół




Kawał podejścia, ciężko tam na nogach wyleźć, a pchać rower. A jeszcze jak przedwczoraj popadało, to masakra. Mimo, że mam takie bardziej turystyczne buty SPD z całkien nie głupim protektorem, to zacząłem się zastanawiać, nad czymś takim, do dzikcowania po Beskidzie Niskim.


Uff w końcu. Jest. Huzary 864m n.p.m.


Dobra, atak na Kopciową, dalej żółtym szlakiem.
Upss "mała przeszkoda".


Niestety ugrzęzłem, dobrze, żę nie zanurkowałem w tym jeziorze hehe.


Jak tu jechać. Rower przybrał z 2kg, a najmniejszy podjazd wydaje się drogą przez mękę.




Jakoś dobrnąłem do Kopciowej.


 Coś mi tył na boki zaczęło rzucać, okazało się, że uchodzi mi powietrze. Niezbyt chciało mi się bawić w zmianę dętki (kurda paka, chyba przejdę na bezdętkowy system) i zjechałem do mej wioski.
Tutaj spotkałem też znajomego na rowerze, ale z oponami na szosę. Jak mnie zobaczył, tak się zaśmiał i szyderczym głosem "co błotko w lesie? " :D
Co mogłem powiedzieć, przecie "dobre błotko nie jest złe" hihi.
Stwierdził, że szkoda sprzętu, eee no po to on jest, by go katować i dawało to frajdę :)

Ale będę miał zdrowe nogi! Maseczka z błota ja tralala, po co płacić za jakieś okłady borowinowe.


Na koniec mapka. Piknym niebiesko wodniczym kolorkiem, zaznaczyłem trasę.


Kilometrażu nie podam, bo mi się zjebcył licznik :(
Zaś wydatek.

Ps
Jeszcze muszę umyć machinę i zmienić dętkę. Jutro na serwis i dzień dobry Reba i XTR.
SEEE See see.

A już, mam niezły plan na nowych zabawkach. Dobrze jakby trochę przeszło (bo się zamęczę na śmierć), chcę zrobić dwa najwyższe szczyty Beskidu Niskiego (Lackowa 977 - po stronie polskiej i Busov 1002 -po słowackiej).

Pozdrawiam.

forum.outdoor.org.pl

Odp: Wodnikowe spontany rowerowe
« Odpowiedź #31 dnia: Maj 05, 2013, 16:41:43 »

Offline Wodnik

  • Górski włóczykij


  • Pomógł: 21
  • Górski włóczykij

Odp: Wodnikowe spontany rowerowe
« Odpowiedź #32 dnia: Maj 29, 2013, 21:20:52 »
Krynica-Bieliczna-Czyrna-Krynica

Sporo naczytałem się o Bielicznej. Wsi położonej w Beskidzie Niskim u podnóża Lackowej (997 m n.p.m.). Wieś owa powstałej w 1585r, jednak w 1947r w ramach akcji "Wisła", jej mieszkańców wysiedlono, a sama osada została spalona (jak wiele innych w Beskidzie Niskim). Ostała się jedynie malutka cerkiew, wraz ze starym, łemkowskim cmentarzem.

Postanowiłem tym razem pojechać kolarką, takie kolarstwo przełajowe ;) Oczywiście górami, od strony Lackowej, też dojedzie.

Początek trasy, tuż przed Jakubikiem.

link do większego rozmiaru:
http://static.frazpc.pl/board/2013/05/51ac4d303cc95bc1.jpg

Skrót z Mochnaczki do Izb.
Droga prowadzi betonowymi płytami, aż do samej wioski Izby. Jazda na kolarce z sześcioma atmosferami w oponach skutkowała... tudu tudu tudu :P


link do większego rozmiaru:
http://static.frazpc.pl/board/2013/05/f474787a4c06b5d8.jpg

Z drogi na Izby:

link do większego rozmiaru:
http://static.frazpc.pl/board/2013/05/1b7fdd0c6e66e740.jpg


link do większego rozmiaru:
http://static.frazpc.pl/board/2013/05/4e944fd4b1a943cf.jpg

Tuż przed wsią.
Czyż nie piękny widok?

link do większego rozmiaru:
http://static.frazpc.pl/board/2013/05/ea037caf4b1e1acf.jpg


link do większego rozmiaru:
http://static.frazpc.pl/board/2013/05/0865295f0aa17d37.jpg

Cerkiew w Izbach.


Odbicie na Bieliczną, jest zaraz na przeciwko wioskowego sklepiku.


Dalej:

link do większego rozmiaru:
http://static.frazpc.pl/board/2013/05/bdd3aa6386434a80.jpg



Po drodze, w krzakach, schowana jest kapliczka, z ciekawą rzeźbą. Ma coś w sobie, mnie się podoba (uwieczniana nieraz, przez różnych włóczykijów).






U celu:

link do większego rozmiaru:
http://static.frazpc.pl/board/2013/05/7c867e1075ba8734.jpg



Wnętrze:




Kolejna rzeźba.


Obok cerkwi, stary cmentarz. Stuletnie nagrobki, które się ostały.

link do większego rozmiaru:
http://static.frazpc.pl/board/2013/05/a78cbdeca15a9319.jpg




http://static.frazpc.pl/board/2013/05/344485b8df4838ca.jpg





Droga powrotna, wąskimi "drogami", jeszcze tylko rzut okiem w dół.

link do większego rozmiaru:
http://static.frazpc.pl/board/2013/05/73cf17dc6eca1c15.jpg

Skrót do Banicy.

link do większego rozmiaru:
http://static.frazpc.pl/board/2013/05/7db88e0ce6e560bb.jpg


link do większego rozmiaru:
http://static.frazpc.pl/board/2013/05/efd45b6326abc3ae.jpg

Ciekawe wielkie rzeźby po drodze.



Jeszcze tylko obiadokolacja na działce i dzień można zaliczyć jako bardzo treściwy :D




Podano do stołu:



Pozdrawiam i zapraszam w te rejony!

Offline Wodnik

  • Górski włóczykij


  • Pomógł: 21
  • Górski włóczykij

Odp: Wodnikowe spontany rowerowe
« Odpowiedź #33 dnia: Maj 29, 2013, 21:28:29 »
Maraton MTB PowerRade Volvo - Krynica


W mojej wiosce zorganizowano ponownie jeden z etapów maratonu MTB PowerRade Volvo.
Po szczegóły o trasach, zapraszam na stronę maratonu:
http://www.mtbmarathon.com/chodziez

Kusiło mnie, aby wystartować sobie w mini :p
Ale odpuściłem, muszę jeszcze popracować nad kondycją. Pobawiłem się jednak w fotografa, robiąc przy tym też kawałek trasy.

Miejsce startu na dzień przed zawodami:





START:


Do wygrania jest takie oto Volvo




W giga niewiele osób wystartowało (około 50 z tergo co słyszałem). Ogólnie to pogoda przestraszyła część osób. Rano było naprawdę paskudnie 8C i siorpał deszcz. Na Jaworzynie to było gdzieś 5C z rana.

Z Trasy:




Błoto było wszechobecne, wcale nie małe.











Tuż przed schroniskiem na Jaworzynie


Chyba najtrudniejsze miejsce na trasie. Obstawione przez da dwuosobowe zespoły ratowników GOPR. Na górze, przed zjazdem i na dole, co by kogo w razie W ewakuować.


Zjechać czy nie zjechać? Oto jest pytanie.


Jak czołówka miała jeszcze dobrze, tak kolejny zawodnicy, jechali już po ścieżce, wyglądającej jak rozryta przez stado wściekłych dzików. Zdjęcia strasznie wypuszczają, ale tam ciężko było zejść na nogach. Niektórzy jechali po tym błocie jak na nartach. zawodnicy, mający ochraniacze na butach (brak protektora, tylko wycięcie na bloki) zaliczali glebę co parę metrów :p













I mój rowerek.


Najgorzej było jak się przykorkowało.





Na szczęście w tym roku obyło się bez poważniejszych wypadków.
Tutaj jeden zawodnik, rozwalił sobie nieco czoło (pewnie dostał gałęzią). Po udzieleniu pierwszej pomocy, pojechał dalej :)




Na schronisku na Jaworzynie spotkałem znajomego. Zamówił rower do testów - składa się online zamówienie, zakłada 500zł kaucji i można pobawić się furami. Wziął sobie siakiegoś speca fulla na 15k zł :D
Tylko, że obchodził się z nim jak z jajkiem, bał się rozpędzać, więc trochę nudno mi się zjeżdżało z Jaworzyny, ale na asfalcie jak przycisną na tych 29' kołach, to go na uja pana dogonić nie mogłem.

Potem zamiast uczestniczyć w zakończeniu imprezy na deptaku, zakończyłem ją w iście trollowskim stylu. Zamelinowałem się na Górze Parkowej u znajomych, co organizowali zabawę miejska dla jakiś firm.








Fajne mieli stroje. Trochę się na mnie ludzie dziwnie patrzyli, jak jeździłem sobie na rowerze po parkowej w tej futrzanej czapie zamiast kasku :D

Offline Wodnik

  • Górski włóczykij


  • Pomógł: 21
  • Górski włóczykij

Odp: Wodnikowe spontany rowerowe
« Odpowiedź #34 dnia: Maj 30, 2013, 08:19:35 »
Dorzucam jeszcze parę zdjęć po usprawnieniu bicykla.
Całą zimę czekałem na założenie Reby. Nie chciałem jej męczyć zimą.

Do tego doszły jeszcze klamki XTR i tylna XTR na carbonowym wózku - naciągnął mnie na to znajomy prowadzący Dom Rowerowy w Krynicy. Przynajmniej robotę (przeserwisowanie po zimie) miałem za darmo. Jednakże co by nie było za tanio, to do amora z carbonową rurą sterową, trzeba specjalną gwiazdkę. Oczywiście nie miał takowej, w Nowym Sączu niebyło, dopiero sprowadził z Krakowa, od jakiś prze gości (chyba nie mieli nic taniego, tylko same pro gadżety ;) ) = kolejne 100zł!








Poplock działa super, naprawdę się przydaje na stromych, nierównych podjazdach (tym bardziej, jak chcemy przyłożyć na stojąco).


Co do amora, to bajka. W sumie moje wrażenia są nieco mało obiektywne, bo przesiadłem się z dość twardego i wymęczonego  :P Dart_a 3. Amortyzator działa świetnie. Wybiera bez problemu zarówno te mniejsze nierówności jak i skoki przy dużej prędkości.
Natomiast manetki, wraz z przerzutką, dają kolejną frajdę z jazdy. Zmiana biegów nawet pod dużym obciążeniem to poezja. Pstryk leciutko kciukiem i już wchodzi  :o

Długo się jednak nie nacieszyłem osprzętem. Przy drugim wyjeździe z nowymi zabawkami, zerwałem łańcuch pod Jaworzyną. Dobrze, że na początku podjazdu, na "flinstona" zjechałem do domu.
To kolejny wydatek, jak to określił znajomy z serwisu, łańcuch już tak rozciągnąłem jak gumkę od majtek (i to w niecały rok :( ). Także, wsadził mi swój xtr (używany co by grało do kasety). Przy okazji zredukował luzy w bębenku, podreperował zapadki (ach te mavic_ki, okazyjnie kupione ale bębenek nieźle z ruchany był).

Teraz nic tylko jeździć... eee chwila, przecie leje. A mają być dziś rycerzyki na Górze Parkowej. Może nie odwołają, pojadę i tak  ;D

Offline Shwarc

Odp: Wodnikowe spontany rowerowe
« Odpowiedź #35 dnia: Maj 30, 2013, 10:54:15 »
Nie jeździsz na 2/3 łańcuchach? Zresztą z tego co wiem zwykły HG53 nie różni się niczym od XTRa poza obróbką zewnętrzną. Rozciągną się tak samo szybko.
No i zakładać stary łańcuch do nowej biżuterii? Profanacja jakaś ;)

Offline Wodnik

  • Górski włóczykij


  • Pomógł: 21
  • Górski włóczykij

Odp: Wodnikowe spontany rowerowe
« Odpowiedź #36 dnia: Maj 30, 2013, 15:12:49 »
Shwarc

Właśnie jeżdżę niby na jednym, a wychodzi, że na paru ;) Poprzednio miałem właśnie HG53 i strzelił dwa razy, w tym jakieś dwa tygodnie po zakupie, drugi raz po jakiś 9-10 miesiącach. No i obecnie, po niecałym roku używania, już nic z niego. Co do bezczeszczenia nowego osprzętu, używanym łańcuchem. No niestety do przechodzonej kasety, nie wsadzisz nowego, zapewne o tym wiesz, pewnie stąd ten " ;) ", nie przeszkadza mi to, poza tym, znajomy bardzo tanio policzył ten łańcuch. Summa summarum, jeżdżenie na 2-3 nie jest głupie, tylko teraz musiał bym dorwać ze dwa używane w dobrym stanie.

Zresztą spłukałem się na tych częściach i ostatnich przeglądach/poprawkach. Muszę poczekać jak kumpel w lipcu odda mi kasę (wspomogłem bezrobotnego :P ). A i tak mam pilniejsze wydatki (choćby rowerowe hehe).

Takowe nogawki chcę kupić:
http://www.mikesport.pl/rogelli-nogawki-rowerowe-softshell.html

Właśnie uciekłem przed burzą, ale zjeżdżając z Góry Parkowej + ze 3km asfaltem w dół do domu, trochę mi przewiało/przemoczyło kulasy.

W niedzielę wrzucę jakieś foty. Dziś zrobiłem może ze 6 :P Paskudna pogoda.
Ale za to uratowałem dwie salamandry :D
Na zachętę:








Z rana pojechałem na Parkową, ale w związku z deszczem, dopiero zaczęli się rozkładać. Popędziłem więc bicykla na Jaworzynę, koło parku linowego, gdzie wstąpiłem na chwilkę. Właściciel pokazywał parę filmików z Egiptu, złapał zajawkę na kiteboarding. Potem tradycyjnie wizyta na schronisku i z powrotem na Parkową :)

Offline Shwarc

Odp: Wodnikowe spontany rowerowe
« Odpowiedź #37 dnia: Maj 31, 2013, 02:24:17 »
aaa, nie doczytałem, że kasetę masz używkę. Jak masz napęd 9s to proponuję przejść na łańcuchy Campy C9, bez porównania z HG53. Jeden Campy=trzy HG

Lekko OT, ja dziś się puściłem na szosie za gościem z miejscowego klubu szosowego mastersów. Pierwszy raz zobaczyłem jak to jest jechać 10km w tętnie ponad 90% max, pod wiatr z prędkością ponad 40km/h. Jeszcze mi trochę brakuje do takich wyczynowców bo z moją wagą na każdej górce mam plecy, a oni praktycznie nie zwalniają ;D I żadne złote zabawki czy karbony nie pomogą jeśli noga nie podaje, a w płucach brakuje tlenu :)

Offline Wodnik

  • Górski włóczykij


  • Pomógł: 21
  • Górski włóczykij

Odp: Wodnikowe spontany rowerowe
« Odpowiedź #38 dnia: Maj 31, 2013, 07:38:09 »
Shwarc
Nawet nie kosmicznie droga ta campa C9.

Co do odstawiania, Ciebie wyleczyły dziadki, a mnie dzieci ;)
Raz puściłem się (lata temu jak byłem jeszcze piękny i młody :p ) za młodzieżówką z Meridy. Miałem jechać gdzie indziej, no ale tak fajnie się w tym peletoniku jechało, zresztą żyłka rywalizacji się włączyła ;) Zaczyna się podjazd, paru starszych wystrzeliło jak z procy z tekstem "kto pierwszy na górze". Pomyślałem sobie, eee do jakieś pewnie prze uje, jadę za dzieciakami. Siadłem ostatniemu na koło. Lat 12-14 max, nóżka jak moja ręka :p Jedziemy. Coś im nie pasowało, ze ktoś na kleszcza jedzie, zresztą może chcieli sprawdzić nowego kompana. Ktoś z przodu krzyknął "młody, dasz rady - ten DAM". Widzę redukcja i... 5-10...20m mi uciekają. Już nie byłem w stanie dogonić. Ale mi było wstyd. Na dół za nimi już nie pojechałem, zawróciłem hehe.

W sumie to liczy się serce i płuca. Moja ciężka noga, to czasem w górach się przyda, no ale jak pary zabraknie, to żadna lokomotywa nie pojedzie ;) A mam co ciągnąć z 15kg nadwagi :(

Offline Wodnik

  • Górski włóczykij


  • Pomógł: 21
  • Górski włóczykij

Odp: Wodnikowe spontany rowerowe
« Odpowiedź #39 dnia: Czerwiec 02, 2013, 19:51:47 »
Weekend 1-2.06.2013

Opis z aktywnego, pierwszego weekendu czerwcowego.

W sobotę małe włóczenie po okolicznych szlakach.
Dodatkowo uratowałem życie dwóm salamandrom :D




W ten dzień pogoda iście zachęcająca na rower :p


link do większego rozmiaru:
http://static.frazpc.pl/board/2013/06/290651e48c293e73.jpg

Na Górze parkowej, rozbił się obóz rycerzy. Była inscenizacja walki, na którą oczywiście musiałem się spóźnić ;(
Za to wstawię, to co udało mi się uchwycić.
Orszak:




Obóz, uchował się jeden rycerz :P




Dalsza część obozowiska.


Ciekawa prezentacja druków i pieczęci.
Panowie chętnie udzielali wszelkich informacji. A wiedzę mieli, oj mieli.









Kolejny dzień, to znów rowerowe szwendanie Jaworzyna-Wierchomla (i z powrotem).
Po drodze fota mojego śmigła którym latam do pracy.


A tak na prawdę, to śmigloterek Wojciechowskiego. Wykupił spory ośrodek w Krynicy, zrównał z ziemią i postawił całkiem, całkiem kompleks (500 miejsc).

Dalej z  tarasy, łączka z kwiatuszkami.


link do większego rozmiaru:
http://static.frazpc.pl/board/2013/06/b0c5ccffb34d80b0.jpg

Rowerek na pit-siuś-stopie.


Słabo błotko widać, ale jak się przesuszyło, to masakra. Nie ma litości dla sprzętu!

Airwolf?!




eee chyba nie, pewnie kolega Wojciechowskiego :P


Na koniec dnia jedzonko.
Kawałki piersiaka w przyprawie ziołowej, zapiekane w sosie pieczarkowo-czosnkowym. Plus ser żółty drobno starty.





Ps
I tyle. Wściekły jestem na siebie, że nie zdążyłem na inscenizację bitwy. Ku&$#, faken w dupen! :(

forum.outdoor.org.pl

Odp: Wodnikowe spontany rowerowe
« Odpowiedź #39 dnia: Czerwiec 02, 2013, 19:51:47 »

Offline Wodnik

  • Górski włóczykij


  • Pomógł: 21
  • Górski włóczykij

Odp: Wodnikowe spontany rowerowe
« Odpowiedź #40 dnia: Czerwiec 11, 2013, 07:10:06 »
Kamianna - Paszyn - PSZCZOŁY cz.1

Dziś prezentuję trasę z ostatniego weekendu.
Troszkę więcej opisu/zdjęć, samych newralgicznych punktów, gdzie skręcić jak i po co ;)

Start z Krynicy-Zdrój.
Kierujemy się w stronę Nowego Sącza. Na wylocie z Krynicy, tuż przed podjazdem pod Krzyżówkę, zaraz za przejściem dla pieszych skręcamy w prawo.


link do większego rozmiaru:
http://static.frazpc.pl/board/2013/06/f5f7caf8b03d78a4.jpg

Polecam jechać tedy. Mija się spory kawał podjazdu asfaltem, gdzie niekoniecznie jazda, musi być miła, z dużym ruchem, w tym tirami :p Szosowcy nie maja wyjścia, muszą jechać za główną drogą ponieważ, pod koniec Starej Drogi, zaczyna się taki teren (dalej trochę blotka).


Wyjeżdżamy zaraz za karczmą "Cichy Kącik".




Dalej podążamy asfaltem. Na Krzyżówce, odbijamy nieco w prawo, pod górkę, na Grybów.


Po jakiś 200m zjazdu, odbijamy w lewo, w las. Na przeciw tego białego domku. Prowadzi też tędy niebieski szlak na Kamianną.


Cóż, przez ponad tydzień nieustannych deszczów, leśne drogi to masakra. Nawet na pozór twarda/prosta powierzchnia powodowała wcinanie się opon o parę centymetrów w ściółkę.


Tak i gorzej :P wyglądała większość trasy.




1:0 dla mnie, przejechałem :D


Prawdziwy off road see seee.

No dobra 1:1 (potem 1:2 dla lasu, bo jeszcze glebę zaliczyłem). Tu przednie koło wpadło mi w ostro stożkowatą kałużę, musiałem ratować się, lądowaniem butem w brei. Zassało tak, ze trudno było wyciągnąć.


W tym miejscu radzę uważać:


Jadąc od Krynicy (lewa strona zdjęcia) łatwo minąć odbicie szlaku. Droga ta jest zarośnięta i podmokła, a leśna droga, wyprowadzająca nas niemal w Kotowie, wydaje się to właściwą.

Już w Kamiannej, przepłukanie butów.


Muzeum pszczelarstwa.


Niestety zamknięte, po klucz, można było zgłosić się do domu pszczelarza. Jednak odpuściłem sobie, takiego błotnego stwora, to by tam nie wpuścili. Pewnie zaproponowali by najpierw mycie Kärcher_em :p

Zaraz obok:


Jednak tu bida z nyndzą.
Radzę od razu udać się do skansenu za cerkwią.
Po drodze mijamy jeszcze miśka z wielkim fallusem. No cóż, na coś trzeba przyciągać kuracjuszy (ekhmm, raczej kurwacjuszki ;) ).


Wspomniana cerkiew.


I "pszczela wioska".


link do większego rozmiaru:
http://static.frazpc.pl/board/2013/06/f5f7caf8b03d78a4.jpg

Zdjęcia paru ciekawszych uli. Aby obejrzeć dokładnie wszystkie, zapraszam do odwiedzenia Kamiannej.








Pszczelarz górnik?




koniec części pierwszej...

Offline Wodnik

  • Górski włóczykij


  • Pomógł: 21
  • Górski włóczykij

Odp: Wodnikowe spontany rowerowe
« Odpowiedź #41 dnia: Czerwiec 11, 2013, 07:10:33 »
Kamianna - Paszyn - PSZCZOŁY cz.2

Miałem niesamowite szczęści. Trafiłem na pszczelarzy przy pracy.


Niby ubranka mają, ale gołe łapy a u babk stopy. No nie wytrzymał bym psychicznie ;) Zdjęcie i tak robione z dalsza ze sporym zoomem.

Dalej miłe zaskoczenie. Trafiłem na inseminacje matek pszczelich.
Pan był na tyle miły, iż zaprosił mnie do środka. Dowiedziawszy się, że jestem z Krynicy, powitał z jeszcze większą otwartością i pozwolił robić zdjęcia wszem i wobec (nawet zostałem na chwile sam z aparaturą, mogłem sobie pooglądać do woli). Przy okazji namawiając do wstąpienia do Krynickiego Towarzystwa Fotograficznego :p








Przy okazji, dowiedziałem się, iż hodują własną pszczołę od trzydziestu lat. Nie mieszając/eksperymentując z innymi.
Następnie udałem się do ich firmowego sklepiku, zakupić jakieś % miodne na wieczór.
Mógłbym tam zostać na dłużeeej ;)


link do większego rozmiaru:
http://static.frazpc.pl/board/2013/06/ff8b05d2c097a960.jpg

Miły pan, zapładniacz pszczółek :p polecił mi KAMIANNIAK. Do dostania tylko w Kamiannej. Przepyszny dwójniak.
Jeszcze tylko darmowa degustacja miodu z wafelkami, jak to pan "truteń" rzekł, na energię przed dalszą drogą.


Dalej podążam również niebieskim szlakiem, na górę Jaworze, z wieżą widokową, z której rozpościera się piękna panorama na Beskid Sądecki, Niski i Pogórza Ciężkowickie oraz Rożnowskie.
Ale zanim tam trafimy, musimy wrócić się nieco w górę, i trafić na szlak, który po przecięciu głównej drogi dojazdowej odbija (wiza wi zjazdu od strony Krynicy), po takich o płytach betonowych.


MIjajac szlaban, lepiej od razu za nim przeprawić się na drugą stronę i podążać leśną drogą, która jest w sumie szlakiem (łączy się z nim później). Jeśli wg oznakowania, pojedziemy dalej, czeka nas ot tak pięnie zarośnięte "przejście" (suchą nogą nie przejdziemy), które łątwo minąć, a po opadach, nastręcza nieco trudności w wypchaniu tam roweru.





Jednak zanim nasze przepalone od monitorów gały, upoją się widokami z Jaworza, trzeba wymęczyć się, wypychając tam rower. No jak hardcore i off road, to tak ma być. Wiec mozolna walka z morderczym podejściem szlakiem. W dodatku wstrętne muchy się zwiedziały, zleciały całą bandą. Pizdy jedna siadały na kierownicy, rękawiczkach i rękach gromadą, znalazły sobie transport gratis na sam szczyt. Te mniej leniwe latały całą chmarą nad głową. Musiałem chyba wyglądać jak jakieś zombi hehe.

Wreszcie, uff. To ucieczka na wieżę. Te 20m wystarczyło, by uciec od much.


I widoczki.
Na północ:


Link do większego rozmiaru:
http://static.frazpc.pl/board/2013/06/e42df207baebb302.jpg

Charakterystyczne szczyty w lewej części to Jodłowa Góra i Rosochatka  - gdzie tu, będąc na rowerze, zastał mnie kiedyś śnieg, na północnym stoku. W prawej części panoramy, wyróżniającym się szczytem jest Chełm. Rowerem jeszcze tam nie byłem, z tego co pamiętam to od Grybowa, to też jest niezła wyrypa :p

Na południe:


link do większego rozmiaru:
http://static.frazpc.pl/board/2013/06/218938846bdbc39a.jpg

Po lewo widać Lackową, a tak niemal w centralnej części zdjęcia, najwyższy szczyt w ostatnim widocznym paśmie to Jaworzyna Krynicka. W sumie stamtąd przyjechałem.

Jaworze leży na szlaku papieskim.


Papa na rowerze po górach nie jeździł, nie wiedział co tracił ;) Zresztą w tamtych czasach, to by było raczej samobójstwo. A tak ciekawe, kiedy pojawiły się w Polsce pierwsze, w miarę, rowery do takowej jazdy.

Zjeżdżając z Jaworza, przy nowym kościele skręcamy w lewo, następnie przy starym (o tutaj) w prawo.


Wyjeżdżamy na szczycie wzniesienia przy stacji paliw, w Ptaszkowej. Dalej was nie poprowadzę, bo to od was zależy co zrobicie w tym kurwidołku. Można zjechać do Grybowa - na prawo (zwiedzając lokalny browar :D), lub skręcić w lewo udając się na Nowy Sącz.
Ja mam takie szczęści, iż w wiosce w Paszynie, ojciec (przy skromnej mojej pomocy :p ) postawił małą chałupkę z bali. Ot taka enklawa w tych okolicach. Jest juz tam woda, prąd, ba, bez przeszkód można zrobić kupkę w cywilizowany sposób. Samochód jest gdzie postawić (choć przydała by się jakaś terenówka). Jeszcze tylko parę kóz i owiec i można siedzieć. Eee sio zboczuchy, te kozy i owce to na mliko, syr i mięsiwo, nie do innych celów :p


Skoro już w chatce można otworzyć zdobycz, w pocie czoła dostarczoną na miejsce.
Trochę się przy głodziłem, wiec przed obiadem, zanim się ugotowało, wszamałem z pół miodzika, kajzerkę z salami z pieprzem i sałatkę wegetariańską :)


A na obiad, tzn, to już chyba raczej podwieczorek, gotowane warzywka + piersiak z indyka i reszta miodku pitnego :D


FINE.

Offline Shwarc

Odp: Wodnikowe spontany rowerowe
« Odpowiedź #42 dnia: Czerwiec 11, 2013, 12:27:06 »
Cytuj (zaznaczone)

He, he, coś takiego ostatnio miałem na maratonie w ilości - połowa trasy :D

Te ule wyglądają jak jakieś mini domki kempingowe, piękne.

Offline Piotr_2

Odp: Wodnikowe spontany rowerowe
« Odpowiedź #43 dnia: Czerwiec 11, 2013, 19:42:03 »
Podoba mi się, że zawsze na koniec relacji jest akcent kulinarny  ;)

Offline Wodnik

  • Górski włóczykij


  • Pomógł: 21
  • Górski włóczykij

Odp: Wodnikowe spontany rowerowe
« Odpowiedź #44 dnia: Czerwiec 12, 2013, 21:10:47 »
Skoro się, przynajmniej, kilku osobom podoba, a i żarełko ok, to wrzucam coś z archiwum z tego samego regionu. Co by się pokrywało, to opis jest między innymi z wyjazdu na Jodłową Górę i Rosohatkę.
Jak chcecie więcej to dajcie znać.


cz1.
Sezon rowerowy czas zacząć.
 Mimo, iż śniegu jeszcze trochę jest, to ciepełko po 16C kusiło. Postanowiłem wybrać się do ojca, jadąc przez Grybów (zahaczając o lokalny browar). Trasa taka to 50km. Niestety nie naprawiłem jeszcze kolarki i pojechałem górakiem. Do tego napakowałem trochę ciucha na przebranie, kije i ciężkie buciory, ponieważ w planach na drugi dzień, była piesza wędrówka.

 Środek lokomocji na szczycie Krzyżówki.


Po drodze, postanowiłem zatrzymać się przy rekonstrukcji grodu i popstrykać parę zdjęć.




Trafiłem na właściciela z pracownikami. Próbowali wypchać przez bramę …taran   ;D
 Podszedłem, przywitałem się i zostałem ostrzeżony, żebym był na baczności bo prowadzą walkę. Na pytanie z kim, otrzymałem odpowiedź: „Z wrogami kurwa!” hehe.
 Zaoferowałem więc pomoc w batalii przeciwko germańskim oprawcom czy komu tam. Rachu ciachu i taran na zewnątrz.




Trudy oblężenia opłaciły się. Przedostałem się za mury, gdzie mogłem obfocić gród, jak i porozmawiać z właścicielem. Ponoć pod koniec roku ma być oficjalne otwarcie. Facet pasjonata, robi to ze smakiem, brak nowobogackiej chałtury. Chce wybudować kuźnie, czynną, robić pokazy z pracy kowala. Ma piec w starym stylu, gdzie pieką chleb, a pod ziemią, ponoć są lochy. Niestety nie miał czasu wszystkiego mi pokazać, będę musiał go jeszcze kiedyś nawiedzić.










Osprzęt obronny.




Wyjście na wieżę.








A i bezpośrednio z murów można przejść do dworku.


Przy rozstaniu, gospodarz obdarował mnie takim ot zacnym trunkiem leczniczym 
 Robione przez jego żonę, ponoć na ziołach, recepturze sprzed 800 lat ;)




Po drodze, odwiedziłem sklep firmowy browaru Grybów. Browar ów, wykupili Czesi, polepszając recepturę, jak głoszą plotki. Nie omieszkałem zakupić parę rodzajów na testy.


Dobrze, że zostało mi tylko jakieś 15km, bo mój tyłek by nie wytrzymał dłużej ciężaru plecaka. A jeszcze podjazd pod Cieniawę ehh, no ale nie wykorkowałem. Osobićsie, najbardziej smakował mi Lach. Góralskie a Grybów, to bardzo podobne w smaku, BOCK, mógłby być bardziej ciężki. Co ciekawe mimo 8% nie czuć jakoś strasznie spirytusem  Tak samo Strong Export z mocą 6,8% jest do wypicia, aczkolwiek moje uwagi, trzeba raczej brać z małą poprawką na błąd smakowy powstały po zdegustowaniu wcześniejszych rodzajów   ;D
 Dodać należy, iż w planach jest powstanie na terenie browaru hotelu wraz ze SPA, w tym piwnymi kąpielami  (obecnie to temat upadł :( ).
http://www.pilsweiser.com/

Offline Wodnik

  • Górski włóczykij


  • Pomógł: 21
  • Górski włóczykij

Odp: Wodnikowe spontany rowerowe
« Odpowiedź #45 dnia: Czerwiec 12, 2013, 21:11:43 »
cz2

Następnego dnia w planach zdobycie Jodłowej góry 715 m n.p.m i Rosochatki 753 m n.p.m w górach grybowskich. Jednak zarzuciłem plan pieszej wycieczki. Zdecydowałem się na rower. W sumie, trzeba było tak od razu pomyśleć, a nie taszczyć buciory i kije. Trochę to ciążyło przez 50km i dupsko obolałe potem miałem  Ale twardym cza być i twardą mieć dupę   :)
 Trasa wyszła 28km.
 Czas przejazdu 2h 13min.
 Z drogi na Jodłową Górę.


Na szczycie.




Panorama ze szczytu. Niestety przejrzystość była słaba. Wielka szkoda, bo widok na Tatry był by wspaniały.


Dalsza droga, na Rosochatkę, to było wyzwanie. Mimo, iż to tylko nieco ponad 700m n.p.m. to zalegał jeszcze tu i tam śnieg, w tym w zmrożonej na lód postaci. Jak śniegu nie było, to błoto straszne. Tylna opona King Race, w ogóle nie radziła sobie w takich warunkach. Natomiast „paściarska” Kenda Nevgal, ratowała sytuację.







Rosochatka.


Ciekawy różaniec z szyszek.




Trochę porwałem się z motyką na Słońce w buciczkach spd  :P Prędzej przydały by się raki  (gdzie nie gdzie, na podejściach było strasznie oblodzone) czy choćby stricte trekkingowy but z blokami (drogie takie wynalazki  :( ).


Widok na Beskid Niski spod Rosochatki.



Kącik kulinarny.
 Dziś grillowy.
 Cudów może i nie ma, ot karczek i białą kiełbaska (Krakus) z biedrona , którą uwielbiam.
 Niezły tłuczek, model obronny  ;D


Stanowisko grillowe.


Gotowe jedzonko.
 Polecę Leżajska niepasteryzowanego, ale tego w zielonej puszce. Moim zdaniem nieco lepszy, bardziej goryczkowaty smak, niż ten w białej.
 Na przegrychę kiszony patison.




Ps
Zdjęcia trochę kuleją, ale robione małpo pstrykajką panasem LZ7 - żal go, na rower był super, ale nie przeżył kawalerskiego kumpla  ;D

Offline Wodnik

  • Górski włóczykij


  • Pomógł: 21
  • Górski włóczykij

Odp: Wodnikowe spontany rowerowe
« Odpowiedź #46 dnia: Czerwiec 12, 2013, 21:15:49 »
MOJE ŻALE.

Wybaczcie, ale muszę się wyżalić, bo WKURW NIEZIEMSKI mnie bierze!!
Nie pierwszy raz jak dodaję treść ma:


No kurwens!
Jak bym to jeszcze zrozumiał, jakbym najebał 100 zdjęć na WASZ serwer. Ale to jest opis + linki do ZEWNĘTRZNEGO serwera. ADMINI, litości, bo tu nie da się nic obszerniejszego wrzucić! Muszę dzielić na części :(

Offline uysy



  • Pomógł: 95

Odp: Wodnikowe spontany rowerowe
« Odpowiedź #47 dnia: Czerwiec 12, 2013, 21:32:10 »
A jaki size mają zdjęcia na zewnętrzym serwie ?

Offline Wodnik

  • Górski włóczykij


  • Pomógł: 21
  • Górski włóczykij

Odp: Wodnikowe spontany rowerowe
« Odpowiedź #48 dnia: Czerwiec 12, 2013, 21:43:34 »
1280x768

Ale i tak u was robi miniaturkę/zmniejsza. Aczkolwiek robi to ŹLE! Bo przeskalowuje, a nie tworzy miniatury na serwerze. Więc pewnie tu pies pogrzebany.
Już dyskutowałem nad tym z modem i ... nie dogadaliśmy się, a wielka szkoda. Wystarczyło by troszkę forum zmodyfikować. Bo przecie nie obciąża to serwera gdzie siedzi outdoor!

Uysy - wiesz, uciekłem z fraza z włóczykijstwami. Mógłbym zasilić to forum kilkudziesięcioma opisami wypadów, bo fajnie tu zjeby ;) ALE, krew mnie zalewa, jak mam tu coś dodawać.

Odp: Wodnikowe spontany rowerowe
« Odpowiedź #49 dnia: Czerwiec 20, 2013, 14:20:55 »
Bardzo fajne fotografie. Pozdro.

forum.outdoor.org.pl

Odp: Wodnikowe spontany rowerowe
« Odpowiedź #49 dnia: Czerwiec 20, 2013, 14:20:55 »

 

25% zniżki na Fjord Nansen i 15% na resztę