Autor Wątek: [Sport i zdrowie] Jedzenie i picie w terenie  (Przeczytany 111258 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Elwood



  • Pomógł: 17

Odp: [Sport i zdrowie] Jedzenie i picie w terenie
« Odpowiedź #450 dnia: Styczeń 03, 2018, 13:28:12 »
Konserwanty i polepszacze smaku wcale nie upraszczają procesu produkcji, do tego obniżają cenę i to wyraźnie:)
W przypadku wyrobów mięsnych jest to szczególnie widoczne. Niskiej jakości mięso (czyli tanie) zyskuje na wadze dwukrotnie i na "smaku", kolorze również itp.
Produkcja takiego "mięsa" jest bardziej złożona (jakoś to trza wstrzyknąć z solanką w masę). Producent zyskuje, bo w ten sposób znacznie przedłuża termin ważności do spożycia, co w całym cyklu od uboju do sprzedaży detalicznej ma fundamentalne znaczenie.

P.S.
Dzisiaj cały zdrowotny aspekt żywienia sprowadza się do określenia dziennego poziomu bezpiecznego spożycia "czegoś tam". W ten sposób możemy łykać wszystko, co mieści się w tej "normie". To zwykłe oszustwo ale tak naprawdę dzisiaj się inaczej nie da.
Gdyby zostawić wolną rękę producentom żywności masowej (że tak ją nazwę), to jedlibyśmy jedno wielkie gówno, co i tak ma dzisiaj miejsce:) ale zgodnie z przepisami.

Przy tego rodzaju rozważaniach zastanawiam się, czym kieruje się statystyczny trekker, decydując się na określony wysiłek fizyczny? Podzieliłbym ich na trzy grupy:
I - Trekking maks do tygodnia (zasadniczo dwa do pięciu dni).
II - Trekking do dwóch-trzech tygodni (tu z reguły są większe obciążenia, wynikające z tego, że większość z grupy pierwszej czuje obawy przed taką formą i na ten rodzaj decydują sie lepiej przygotowani i zdolni do pokonywania większego wysiłku).
III - Treking wielotygodniowy.

Jednym słowem im bardziej zapierdalamy w terenie, tym większy aspekt przykładamy do jakości i wartości odżywczych - tak domniemam. jeżeli jest to trekking z utrudnionym dostępem do cywilizacji, to dokładnie odmierzamy dzienne porcje (Shwarc:D) z dokładnością niemal do 100g:)

Zdarzało mi się wędrować z Ruskimi, którzy nieśli ze sobą worek ziemniaków, marchwi i cebuli oraz słoniny. Do tego kilka litrów wódki (we trzech), namiot 3 osobowy (z lat 70-tych) i było dobrze. Takich spotkałem kiedyś na Turbaczu. Kolesie robili dziennie po 25 - 30km w takim trybie i wcale nie wyglądali na hardcorów. Oczywista nie mieli plecaków ze stelażami, regulowanymi pasami...
Chwilami jak was czytam, to odnoszę wrażenie, że bez tego wszystkiego, o czym piszecie nie da się normalnie chodzić. Zapewniam, że da się z podobnym poziomem satysfakcji ale zdecydowanie taniej:)

udrawiam;)
El

Świat jest do dupy ale życie jest cudem


Offline Shwarc

Odp: [Sport i zdrowie] Jedzenie i picie w terenie
« Odpowiedź #451 dnia: Styczeń 03, 2018, 16:38:10 »
Jednym słowem im bardziej zapierdalamy w terenie, tym większy aspekt przykładamy do jakości i wartości odżywczych - tak domniemam. jeżeli jest to trekking z utrudnionym dostępem do cywilizacji, to dokładnie odmierzamy dzienne porcje (Shwarc:D) z dokładnością niemal do 100g:)
Zgadzam się, +/- podobnie by to wyglądało choć akurat jeśli o mnie chodzi, to do 100g niczego nie odmierzam, a wręcz przeciwnie.
Zdarzało mi się wędrować z Ruskimi, którzy nieśli ze sobą worek ziemniaków, marchwi i cebuli oraz słoniny. Do tego kilka litrów wódki (we trzech), namiot 3 osobowy (z lat 70-tych) i było dobrze. Takich spotkałem kiedyś na Turbaczu. Kolesie robili dziennie po 25 - 30km w takim trybie i wcale nie wyglądali na hardcorów. Oczywista nie mieli plecaków ze stelażami, regulowanymi pasami...
Chwilami jak was czytam, to odnoszę wrażenie, że bez tego wszystkiego, o czym piszecie nie da się normalnie chodzić. Zapewniam, że da się z podobnym poziomem satysfakcji ale zdecydowanie taniej:)
Tu też masz rację choć wydaje mi się, że ta cała moda na lajtowanie wynika z faktu słabej kondycji fizycznej społeczeństwa. Jak ktoś zostaje żywcem oderwany od przysłowiowego biurka raz na miesiąc, to normalne, że ma obawy z udźwignięciem 5kg więcej plecaka. Nie dziwię się w sumie. Podobne mechanizmy obserwujemy np. na forach rowerowych, ludzie rocznie pokonują 1000km, ale kupują rowery za 20 tys. czym chcą sobie dodać mocy, bo niby z 1kg lżejszym rowerem można lepiej jechać. Tak się nie stanie i tym sposobem wcale nie nadrobimy braków wytrenowania. Tym niemniej takie trendy obserwujemy, ludzie są zdolni wydać tysiące, by tylko zyskać kilogram tu czy tam. Ale wydać te same tysiące na siłownię, na bieganie, na jazdę rowerem to juz nie ma to sensu, nie chce się, po co, na co. Takie czasy niestety.

Offline sieku

Odp: [Sport i zdrowie] Jedzenie i picie w terenie
« Odpowiedź #452 dnia: Styczeń 04, 2018, 11:10:05 »
do tego obniżają cenę i to wyraźnie:)
Dokładnie to miałem na myśli. Widocznie wyraziłem to nieprecyzyjnie.
Co do uproszczenia to obstaje przy swoim. Nie patrzyłbym tu jednak na ilość czynności do wykonania dla uzyskania gotowego wyrobu a ich rodzaj. Przez większą prostotę produkcji należy rozumieć choćby mniejsze wymagania w zakresie jakości surowca użytego do produkcji, kontroli jakości, stosowanego opakowania a skrócenia czasu produkcji i zmniejszenie zapotrzebowania energetycznego procesu.
Dodanie stabilizatorów, regulatorów kwasowości, zagęszczaczy, polepszaczy smaku, barwników, emulgatorów, przeciwutleniaczy itp. itd. pozwala przede wszystkim na łatwiejsze uzyskanie większej kontroli nad procesem i uzyskanie powtarzalności zakresie produkowanego wyrobu. I nie potrzeba tu zawsze dodatkowego etapu lub maszyny. Ot np. do homogenizowanej masy na parówki dolewamy o kilka składników więcej.
Ponadto dzięki stosowaniu dodatków do żywności możliwe jest uzyskanie trwałych produktów kombinowanych. Np. śledzik marynowany w oleju z cebulką i przyprawami. Kto robił (lub komu mama robiła ;D ) takiego śledzia samemu (mam na myśli od poziomu surowej ryby), ten wie jak szybko on mięknie, rozpada, miesza z innymi składnikami i generalnie obniża swoją apetyczność. Dzięki całej gamie dodatków chemicznych firma na L może go zaś sprzedawać z terminem ważności kilka miesięcy w wygodnym do spożycia opakowaniu ;)

Dzisiaj cały zdrowotny aspekt żywienia sprowadza się do określenia dziennego poziomu bezpiecznego spożycia "czegoś tam". W ten sposób możemy łykać wszystko, co mieści się w tej "normie". To zwykłe oszustwo ale tak naprawdę dzisiaj się inaczej nie da.
Generalnie zgoda. Jednak z tym oszustwem to bym nie przeszkadzał. W idealnej sytuacji wszystko jest napisane na opakowaniu, więc wystarczy czytać co jest na nim opisane i dywersyfikować dietę. Społeczeństwo robi się co raz bardziej roszczeniowe i wszędzie wietrzy spisek. Producent ma zapewnić produkt bezpieczny (wg obecnego stanu wiedzy i prawodawstwa), a nie służyć za dietetyka i martwić się o twoje samopoczucie. Nie chcesz - nie kupuj, chcesz - pij tylko cole i red-bulla a jedz czekoladowe batony. Czy producent oszustwem wpędził cie w cukrzycę? Tymi przydługimi wywodami nie chce nawoływać do bojkotowania produktów gorszej jakości, a o rozwijać świadomość na temat różnic między nimi. Każdy podejmuje decyzję sam: czy woli smaczne, poziomkowe suplementy z pewnymi dodatkami czy te smakujące jak klei do tapet ale o mnie skomplikowanym składzie ;)

Offline Elwood



  • Pomógł: 17

Odp: [Sport i zdrowie] Jedzenie i picie w terenie
« Odpowiedź #453 dnia: Styczeń 04, 2018, 19:00:49 »
Społeczeństwo robi się co raz bardziej roszczeniowe i wszędzie wietrzy spisek. Producent ma zapewnić produkt bezpieczny (wg obecnego stanu wiedzy i prawodawstwa), a nie służyć za dietetyka i martwić się o twoje samopoczucie. Nie chcesz - nie kupuj, chcesz - pij tylko cole i red-bulla a jedz czekoladowe batony. Czy producent oszustwem wpędził cie w cukrzycę?

Przeczytaj, jak odpowiadała Coca Cola na zarzuty:
http://natemat.pl/73237,jak-coca-cola-dziala-na-organizm-ten-wpis-podbijal-facebooka-coca-cola-odpiera-zarzuty

Widzisz, jaka "ładna linia obrony"?
A jaka jest prawda? Czy to trzeba jeszcze komuś tłumaczyć?
Piszesz: nie chcesz, nie kupuj. Zgadzam się ale skąd powinieneś czerpać wiedzę, która pozwoli świadomie podejmować decyzję?
Chcesz ćpać ćpaj, prawda?


Świat jest do dupy ale życie jest cudem

Offline sieku

Odp: [Sport i zdrowie] Jedzenie i picie w terenie
« Odpowiedź #454 dnia: Styczeń 05, 2018, 10:51:29 »
Bardzo ciekawy link, dzięki za niego. Dowodzi, że i jedna i druga strona tego dialogu nie jest obiektywna. Nie lubię jednak tonu w jakim pisany był artykuł "oskarżający", poza kilkoma stosowanymi wybiórczo danymi liczbowymi ma on więcej wspólnego z polowaniem na czarownice niż rzetelną pracą dziennikarską. Zdaje sobie jednak sprawę jak taki ton działa na wyobraźnie osób wierzących w masońskie spiski z ukrytym, reptiliańskim rządem i podbija poczytność bloga. Gdzie więc jest prawda? ;)
Niestety należy przyznać rację coca-coli. Działają zgodnie z prawem i co wielokrotnie sami podkreślili w tej wypowiedzi, to w kompetencji konsumenta leży decyzja jak dużo ich produktu będzie spożywał. Czy to właśnie nie jest wolność? W Portugalii masz legalne narkotyki czy to znaczy, że są zdrowe i należy je brać?
Zgadzam się ale skąd powinieneś czerpać wiedzę, która pozwoli świadomie podejmować decyzję?
No chyba nie z reklam, co? :P
Dzieci nawyki żywieniowe wynoszą głownie z domu, od rodziców. Pytanie skąd ci rodzice (i dorastające dzieci) mają mieć pojęcie? Zdrowego rozsądku, ciężko nauczyć na siłę. Nie trzeba jednak być ekspertem w dziedzinie biochemii, biologii molekularnej, technologii żywności, dietetyki czy innym, by znać 3 proste zasady żywieniowe i przestrzegać ich według własnego sumienia:
- stosować zróżnicowaną (możliwie zbilansowaną) dietę, obfitą w również w warzywa i białka pochodzenia zwierzęcego,
- nie przesadzać z deserami i tłustymi przekąskami,
- czytać etykiety produktów pod składu, alergenów (na które jesteśmy wrażliwi),
Są one niezmienne od wielu pokoleń i nawet jak szkoła zawiedzie, a w telewizji same wegaństwo i inne bzdury to spokojnie można je wynieść z domu. To właśnie jest współczesna selekcja naturalna: otyłość, cukrzyca, nowotwory, choroby wieńcowe - one wszystkie bezpośrednio wiążą się z dietą i stylem życia.

"Po co czytać etykiety skoro i tak nie znam tych związków ani ile mam/mogę ich jeść?"
Po 1. skład produktu jest podawany zawsze w kolejności malejącej. Nawet jeśli więc nie podano gramatury, to jeśli np. na butelce ketchupu mamy napisane "skład: woda, cukier...." i gdzieś tam dalej dopiero jest coś o pomidorach to już jest dla nas informacja, że tak na prawdę kupujemy czerwony syrop cukrowy o smaku pomidorowym. Czytamy wtedy etykietę nieco droższego (np. Heintz) i tam już pomidory są na 1 lub drugim miejscu. Lepiej? Lepiej! ;D
Po. 2. mamy dane porównawcze do podjęcia świadomej decyzji z wyłączeniem marketingowego bełkotu. "Ta kukurydza w puszce ma cukier w składzie i kosztuje 2 zł, a ta jest naturalnie słodka ale kosztuje 3 zł. Hmmm...", albo "sprawdźmy czemu ta kiełbasa jest tańsza od tej? - O, ta ma znacznie więcej chemii"
Po 3. zaczynamy tak na prawdę wiedzieć co jemy. Jeśli nie zaskoczyłem informacją, że ketchup robi się w większym stopniu z cukru niż z pomidorów, to pewnie nie zaskoczę też gdy powiem, że mieszanki przyprawowe to w statystycznie droższa sól kuchenna. Ale takich niespodzianek będzie więcej ;)

Nie wiem jak to jest, że z Tobą Elwood tematy tak zawsze meandrują. Akurat ten off topic wyjątkowo ze mną rezonuje więc pozwoliłem sobie na przydługą polemikę. Ale może skupmy się jednak na aspekcie terenowym zagadnienia. Wodnik był na forum, ale przepisów nie podał. Zawzięcie trzyma sekrety kuchni przy fartuchu ;D

Offline Elwood



  • Pomógł: 17

Odp: [Sport i zdrowie] Jedzenie i picie w terenie
« Odpowiedź #455 dnia: Styczeń 05, 2018, 12:20:16 »
W temacie wolności wyboru zgadzam się z Tobą w 100%. Każdy to robi na własny rachunek.
Nie możesz jednak stawiać na szalę narkotyków, bo byłoby to zasadne, gdyby podobną kampanią anty -skierowano (i prawnie też) przeciwko produktom zawierającym cukier w nadmiarze i konserwanty, w tym coca coli.

Moim idee fix jest takie działanie jednostek za nas odpowiedzialnych (reprezentujących nas prawnie), by kierowali się oni losem swoich mandatów. Mnożenie przepisów w tym zakazów niczego nie zmieni. ba... Czyni to podwórko jeszcze bardziej skomplikowanym i trudnym do obiektywnej oceny. I tak jest dokładnie z coca colą. To, co jest wysoce naganne z punktu widzenia mojego idee fix, to takie właśnie tłumaczenie.

Nadmiar cukru uzależnia na podobnej zasadzie jak opiaty (i Ty o tym wiesz) ale lobującym za nim jest cały przemysł spożywczy. Jak słusznie zauważyłeś, cukier jest wszędzie, dosłownie we wszystkim. Przede wszystkim jest tani (zwłaszcza fruktoza, jako cukier rafinowany! zasadniczo nie istniejący wolno w przyrodzie). Kolejno: poprawia właściwości smakowe (jak nauczysz słodzić mleko z dodatkami na śniadanie dziecko, to w życiu już nie tknie doprawionego szczyptą soli), jest środkiem konserwującym i utrwalaczem (reguluje konsystencję). Trudno znaleźć coś lepszego a przy tym kojarzonego z naturą!

W prawie każdej reklamie na stronie coca coli jest dziecko. Cofnijmy się trochę do maluczkich. Karmiąca mlekiem własnym matka ile dostarcza laktozy w 100g w w okresie do dwóch tygodni? Z 5g w pierwszych dniach do 7g w mleku "dojrzałym".
Z dorastającym dzieckiem (będącym w złotym wieku) jest jak ze sportowcem. Dopuszczalna jest większa podaż (a nawet chwilami konieczna) węglowodanów z racji wzmożonej aktywności fizycznej (chociaż zerknę do literatury, jak to było przed udomowieniem pszenicy - nota bene dzika płaskórka dostarcza dwukrotnie więcej białka!).

Jednym słowem coca cola z tymi ogłupiającymi hasłami reklamowymi towarzyszy dziecku wszędzie, podobnie pepsi i inne. Przekaz jest prosty. Pij je Messi, Ronaldo, Bolt i najlepsze drużyny tego kontynentu. Skoro piją, to znaczy, że jest zdrowe. Możesz je sfinansować na deser z kredytu, który reklamuje pani Kowalczyk.
Wzorce do naśladowania...

P.S.
Od Ruskich nauczyłem się zabierać na wyrypy sało, do smaku można go przyprawiać suszonymi warzywami. Substytutem domowy (zbliżony do domowego)  pasztet. Obowiązkowo towarzyszy mi cebula i czosnek (nie suszone). Podstawowym energetycznym poza sałem jest kasza gryczana (nie palona!), którą najpierw moczę i cukier oraz wysoko słodzone, zagęszczone mleko. Nie boję się zabrać też wagowo cięższych, jakiś świeżych produktów lub puszek i je zużywam w pierwszym okresie. Sukcesywnie dieta staje się coraz bardziej monotonna ale nie robię z tego tragedii. Tak samo z tych dodatkowych kilogramów na początku.
Łatwiejszy wybór mają osobniki na diecie ketogennej.





« Ostatnia zmiana: Styczeń 05, 2018, 12:48:10 wysłana przez Elwood »
Świat jest do dupy ale życie jest cudem

Offline sieku

Odp: [Sport i zdrowie] Jedzenie i picie w terenie
« Odpowiedź #456 dnia: Styczeń 05, 2018, 16:51:18 »
Moim idee fix jest takie działanie jednostek za nas odpowiedzialnych (reprezentujących nas prawnie), by kierowali się oni losem swoich mandatów. Mnożenie przepisów w tym zakazów niczego nie zmieni. ba... Czyni to podwórko jeszcze bardziej skomplikowanym i trudnym do obiektywnej oceny. I tak jest dokładnie z coca colą. To, co jest wysoce naganne z punktu widzenia mojego idee fix, to takie właśnie tłumaczenie.

Nadmiar cukru uzależnia na podobnej zasadzie jak opiaty (i Ty o tym wiesz) ale lobującym za nim jest cały przemysł spożywczy. Jak słusznie zauważyłeś, cukier jest wszędzie, dosłownie we wszystkim. Przede wszystkim jest tani (zwłaszcza fruktoza, jako cukier rafinowany! zasadniczo nie istniejący wolno w przyrodzie). Kolejno: poprawia właściwości smakowe (jak nauczysz słodzić mleko z dodatkami na śniadanie dziecko, to w życiu już nie tknie doprawionego szczyptą soli), jest środkiem konserwującym i utrwalaczem (reguluje konsystencję). Trudno znaleźć coś lepszego a przy tym kojarzonego z naturą!
To są kwestie światopoglądowe, do których oczywiście masz prawo. Jest bardzo dużo organizacji z mniejszym lub większym skutkiem trzymających na wodzy zapędy korporacji. Jedną z nich jest Unia Europejska ale czuje, że się ze mną nie zgodzisz ;) Takie kampanie przeciwko cukrowi też są. Tylko są to kampanie pozytywne (polecające inne produkty), a nie negatywne (przeciw cukrowi). Przykładem jest niedawna akcja "5 razy owoc dziennie" (czy jakoś tak się to nazywało).
Nie wiem czemu uczepiliśmy się tej coli. Nic do niej nie mam. BA! Nawet nie wyobrażam sobie by miała zniknąć z rynku. Jest niezbędnym składnikiem Cuba Libre ;D
Od jakiegoś czasu Sprite jest robiony na stewi i jest imho obrzydliwy.

Role cukru w przemyśle znam doskonale. Jednak jak to fruktoza nie występuje naturalnie?! W sensie, że nie leży na ziemi? Że jest produktem syntetycznym otrzymywanym tylko przemysłowo? Przypuszczam, że wiem, że nie to miałeś na myśli, ale nie piszesz na forum miesięcznika "przemysł spożywczy". Należy wiec napisać, że zwykle występuje w razem z glukozą lub jako składnik dwucukru sacharozy. Albo nie pisać wcale (bo niewiele to wnosi do tematu).

Dobra zejdźmy już z tego cukru. Cukier jest spoko. Bez cukru mózg nie działa. Niech jakiś mod to wydzieli bo burdel zrobiliśmy.

Może pochwalicie się swoimi najbardziej szalonymi potrawami w terenie?
Moje to np. chipsy z pokrzywy :D


Offline Elwood



  • Pomógł: 17

Odp: [Sport i zdrowie] Jedzenie i picie w terenie
« Odpowiedź #457 dnia: Styczeń 05, 2018, 21:26:11 »
Z fruktozą, jak napisałeś:) O to chodziło.
Rzeczywiście temat zdryfował dlatego dałem podsumowanie tłuszczowe ;)

uzdrawiam;)
El
Świat jest do dupy ale życie jest cudem

Offline Elwood



  • Pomógł: 17

Odp: [Sport i zdrowie] Jedzenie i picie w terenie
« Odpowiedź #458 dnia: Styczeń 08, 2018, 18:40:49 »
Szukałem jakiejś publikacji w temacie walki ze słodkościami. Autor zawsze odwołuje się do źródeł:
https://www.youtube.com/watch?v=pyLeowTEhR8
Świat jest do dupy ale życie jest cudem

Offline misiak76



  • Pomógł: 37

Odp: [Sport i zdrowie] Jedzenie i picie w terenie
« Odpowiedź #459 dnia: Luty 20, 2018, 18:50:09 »
A tak wrzucam filmik jak gościu z USA przygotowuje posiłki na kilkudniowy treking.
https://youtu.be/PPeJtvmeZCg


Wysłane z mojego ONEPLUS A3003 przy użyciu Tapatalka


Offline dave

Odp: [Sport i zdrowie] Jedzenie i picie w terenie
« Odpowiedź #460 dnia: Kwiecień 10, 2018, 20:00:17 »
Pure ziemniaczane

Dobra, puree ziemniaczane z boczkiem i cebulką wchodzi u mnie na stałe w skład górskiego menu. Trzeba je jeszcze tylko wzmocnić jakąś kiełbasą i na awaryjny obiad jest jak znalazł. ;)
Like the fella says, in Italy for 30 years under the Borgias they had warfare, terror, murder, and bloodshed, but they produced Michelangelo, Leonardo da Vinci, and the Renaissance. In Switzerland they had brotherly love - they had 500 years of democracy and peace, and what did that produce? The cuckoo clock. So long Holly.

Odp: [Sport i zdrowie] Jedzenie i picie w terenie
« Odpowiedź #461 dnia: Kwiecień 11, 2018, 22:58:10 »
Awaryjny?! Dodaj trochę masła i świeży dziki szczypiorek... Wyborna potrawa :P Jest też wersja z parówkami lub z rybą z konserwy.

Offline Yatzek

Odp: [Sport i zdrowie] Jedzenie i picie w terenie
« Odpowiedź #462 dnia: Kwiecień 11, 2018, 23:57:30 »
Puree ziemniaczane dobrze posolone, już samo w sobie jest niezłym zapychaczem. Lekkie, długoterminowe, łatwe w przyrządzeniu. Amerykanie dodają do tego tuńczyka pakowanego w saszetki, niestety, u nas niedostępnego. Ale suszona cebulka i suszony czosnek poprawiają smak, a salami uzupełnia o dodatek energetyczny. Czasem dodaję też trochę pieprzu, papryki, czosnku niedźwiedziego, czy innych suchych przypraw. Nie próbowałem jeszcze przysmażać ugotowanego puree, może byłby ciekawszy w smaku.

Jednak moim faworytem, choć niekoniecznie jako posiłek na co dzień, jest kuskus, który można przyrządzić nawet w zimnej wodzie.

Oczywiście nade wszystko przedkładam owsiankę wieloskładnikową, ale nie dopuszczam by mi się przejadła, stąd w pasza-bagu zawsze są alternatywne dania, jak te wymienione wyżej.
Wędrówką życie jest człowieka...

Offline dave

Odp: [Sport i zdrowie] Jedzenie i picie w terenie
« Odpowiedź #463 dnia: Kwiecień 12, 2018, 07:58:06 »
No awaryjny, bo trochę mało tego jest. Zjadłem podwójną porcję, do tego paczkę kabanosów i w sumie to bym jeszcze pojadł. ;) Może gdzieś jest to dostępne na wagę albo w większych porcjach, muszę zobaczyć na Allegro, lub u znajomych handlujących produktami z Niemiec na targu.

Masła jakoś nie mam ochoty nosić, ale jakaś mała buteleczka z oliwą mogłaby się sprawdzić. ;) Kuskus fakt, niezły zapychacz.
Like the fella says, in Italy for 30 years under the Borgias they had warfare, terror, murder, and bloodshed, but they produced Michelangelo, Leonardo da Vinci, and the Renaissance. In Switzerland they had brotherly love - they had 500 years of democracy and peace, and what did that produce? The cuckoo clock. So long Holly.

Offline Shwarc

Odp: [Sport i zdrowie] Jedzenie i picie w terenie
« Odpowiedź #464 dnia: Kwiecień 12, 2018, 08:18:06 »
Podwójną porcję? To jakie ty paczuszki kupujesz, 30g? Normalnie jest ok 80/120g i zalewa si ok. 400ml wody. Podwójna porcja to jak kilogram pyrów wciągnąć :D

Takie kupuj:
http://www.niam.pl/en/ots/336-puree_ziemniaczane
a nie te gorące kubki.

Ja poza cebulką/pietruchą/czosnkiem w kostkach Knorra, dodawałem też suszonych warzyw (włoszczyzna) i zajadałem z suszoną wołowiną. Problem tylko w tym, że te warzywa warto wcześniej chwilę podgotować lub przynajmniej zagotować z porcją wody na te pire, by choć trochę rozmiękły. A dla wybrednych ketchup, by niezjadliwe stało się zjadliwe :)


Offline dave

Odp: [Sport i zdrowie] Jedzenie i picie w terenie
« Odpowiedź #465 dnia: Kwiecień 12, 2018, 08:30:01 »
58g, jest w dyskoncie Netto za 2zł/porcja. Takiego jak Ty wkleiłeś to u mnie na wiosce w sklepach nie widziałem. W sobotę będę na targu, to zobaczę co tam mają. ;)
Like the fella says, in Italy for 30 years under the Borgias they had warfare, terror, murder, and bloodshed, but they produced Michelangelo, Leonardo da Vinci, and the Renaissance. In Switzerland they had brotherly love - they had 500 years of democracy and peace, and what did that produce? The cuckoo clock. So long Holly.

Offline Shwarc

Odp: [Sport i zdrowie] Jedzenie i picie w terenie
« Odpowiedź #466 dnia: Kwiecień 12, 2018, 09:16:01 »
W hipermarketach szukaj, w małych sklepach czy na targowiskach raczej nie dostanies,. Nie tylko Knirra są, miałem też innych firm pakowane w pudełka po 2/3/4 paczki. Ale generalnie jest lekki problem z dostępnością.

O, niemiecki kartofel :)
http://allegro.pl/puree-ziemniaczane-18-porcji-510g-de-i5713749621.html
6x85g czyli idealnie na raz.

Offline mikel

Odp: [Sport i zdrowie] Jedzenie i picie w terenie
« Odpowiedź #467 dnia: Kwiecień 12, 2018, 11:24:54 »
No właśnie. Pyrki generalnie są pyszne, ale ze względu na stosunek kalorii do wagi, przegrywają z kaszami. Ale jako urozmaicenie to pycha

Offline Shwarc

Odp: [Sport i zdrowie] Jedzenie i picie w terenie
« Odpowiedź #468 dnia: Kwiecień 12, 2018, 15:25:42 »
eee, wcale nie przegrywają. Kasze, makarony, ryże to ok. 80g węglowodanów/100g suchego produktu. Tu będzie podobna ilość w postaci skrobi czyli takich samych węgli złożonych. To co podają w wartościach pod w/w linkiem, to na 100g gotowego produktu, a więc jakieś 600g (85g pire + 375g wody + 150ml mleka).
Poprostu problem sprowadza się do tego, że aby dostarczyć 80g węglowodanów z pire, to trzeba zjeść łącznie ok. 600g gotowego produktu, a to spora ilość bo zawiera ok. pół litra wody. Ugotowane 100g kaszy czy makarony nasiąknie iloma ml wody? 200? Tak na oko licząc tyle by było, a więc gotowego produktu wychodzi objętościowo znacznie mniej, ok. połowa ilości.

Offline sieku

Odp: [Sport i zdrowie] Jedzenie i picie w terenie
« Odpowiedź #469 dnia: Kwiecień 13, 2018, 08:30:19 »
i zajadałem z suszoną wołowiną
O właśnie, to jest fajny pomysł. Robiłeś może tą wołowinę sam? Ceny gotowych w sklepie są trochę wysokie a przepisów na samodzielną, domową produkcję pełno.

Offline mikel

Odp: [Sport i zdrowie] Jedzenie i picie w terenie
« Odpowiedź #470 dnia: Kwiecień 13, 2018, 17:01:21 »
eee, wcale nie przegrywają. Kasze, makarony, ryże to ok. 80g węglowodanów/100g suchego produktu. Tu będzie podobna ilość w postaci skrobi czyli takich samych węgli złożonych. To co podają w wartościach pod w/w linkiem, to na 100g gotowego produktu, a więc jakieś 600g (85g pire + 375g wody + 150ml mleka).

A no to mój błąd, wpadłem, zerknąłem i odruchowo potraktowałem to jako wartość dla produktu w stanie suchym. To jest spoko, do brzucha wejdzie :)

Offline misiak76



  • Pomógł: 37

Odp: [Sport i zdrowie] Jedzenie i picie w terenie
« Odpowiedź #471 dnia: Kwiecień 14, 2018, 10:14:34 »
i zajadałem z suszoną wołowiną
O właśnie, to jest fajny pomysł. Robiłeś może tą wołowinę sam? Ceny gotowych w sklepie są trochę wysokie a przepisów na samodzielną, domową produkcję pełno.
Sieku doskonały przepis na suszoną wołowine ma na YouTube koleś z kanału Kuchnia Kwasiora. Polecam zwłaszcza wersję pikantną. Z tym, że ja susze w piekarniku z uchylonym zamknięciem.

Wysłane z mojego ONEPLUS A3003 przy użyciu Tapatalka


Offline Shwarc

Odp: [Sport i zdrowie] Jedzenie i picie w terenie
« Odpowiedź #472 dnia: Kwiecień 14, 2018, 15:30:22 »
Tak, też suszę w otwartym piekarniki. Kawałki ~5mm nadziewa się na patyczki od szaszłyków i wiesza na ruszcie pomiędzy drutami. Zimą można było dodatkowo powiesić na ciepłym kaloryferze. Przyprawia się do smaku jak kto woli, nawet można zwykłą vegetą i ta wersja mi najbardziej smakuje. Generalnie nie ma z tym filozofii, przepisów jest pełno w sieci, ale proponuję trzymać się czystej wołowiny (chyba ligawa to też nazwa handlowa czystej wołowiny). Raz zrobiłem ze świniaka i jest kaszana. Może smakowo nie najgorzej, ale zapach lekko odrzuca i dość szybko zapleśniały. Z wołowiną nie ma żadnych problemów, jest trwała (przechowuję w pudełku po lodach w temp. pokojowej nawet pół roku) i smaczna. Ważne, by nie przesadzić z grubością plasterków, bo za grubych nie idzie pogryźć. Gdyby ktoś chciał dodać do jakiejś zupy i sądzi, że mu rozmięknie podczas kilku minut gotowania, to nie ma szans, a jest wręcz gorzej, bo się ciągnie potem w zębach. Trzeba zajadać na sucho odgryzając po małym kawałku.

Offline martykiki



  • Pomógł: 0

Odp: [Sport i zdrowie] Jedzenie i picie w terenie
« Odpowiedź #473 dnia: Sierpień 16, 2018, 16:17:59 »
Mój dziadek robił kiedyś suszoną wołowinę, pamiętam że wspominał że warto dodać niego whisky do marynaty, żeby smak się jeszcze bardziej wyostrzył. Mąż z kolei zawsze dodawał kolendry i twierdził, że bez tego nie ma porządnej wołownki.
Mój ulubiony krem na biust https://frashe.pl Polecam!

Offline Shwarc

Odp: [Sport i zdrowie] Jedzenie i picie w terenie
« Odpowiedź #474 dnia: Sierpień 16, 2018, 19:07:22 »
Whisky brzmi zachęcająco, akurat jestem na etapie suszenia, może też dodam :)