Autor Wątek: [Akcesoria] Parasolka Light Trek  (Przeczytany 5279 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Misiakus



  • Pomógł: 20

[Akcesoria] Parasolka Light Trek
« dnia: Sierpień 08, 2011, 23:49:07 »
Witam - poniżej zamieszczam treść o parasolu Light Trek firmy Euroschirm.

Lato 2010 deszczowe było ponadprzeciętnie a ponieważ od kilku lat miałem ochotę wymienić zdezolowany parasol na nowy plus wpadł na konto zwrot podatku i szykowały się urodziny Mamy to stało się ... i zwrot podatku poszedł się gonić ;)
Owocami szaleństwa były trzy identyczne parasole Light Trek firmy Euroschirm zanabyte 30 czerwca 2010r. wysyłkowo w e-sklepie WOLF Gang.
Czy warto zapłacić 129 złotych za parasol ? Na to pytanie odpowiem poniżej.

Na wstępie przyznaję się bez bicia, że jestem sprzętowym chomikiem i od wielu lat głównie teoretykiem. Od 2000 roku moje doświadczenia outdoorowe są minimalne.

Mam nadzieję, jednak, że recenzja odpowie Wam poszerzyć wiedzę i odpowie przynajmniej na część pytań jakie zadajemy sobie ważąc w lewej ręce parasol z Rossmana a w drugiej parasol ze sklepu turystycznego za około 10x większe pieniądze. Opiszę swój - reszta poszła na prezenty.

Pierwsze wrażenia i porównania do tego co miałem wcześniej.
A więc parasol z Rossmana miałem ... nawet dwa. Jeden pogiął mi się w plecaku od noszenia do pracy i z powrotem w ciągu chyba dwóch tygodni a drugi oddałem Dziewczynie zanim się pogiął i wróciłem do starego ciężkiego eleganckiego automata (też składany). Był cięższy, większy, też z teleskopową rączką a co do 
marki to "Kobold" czy jakoś tak - leżał między krawatami i kosztował 10 lat temu 53 złote co niby świadczyło o ponadprzeciętnej jakości. Działa do tej pory i po naprawie blachą i Poxipolem nawet składa się i rozkłada automatycznie. Ogólnie działa ale czegoś mu brakowało ... poza wagą ;)

Opis  ze strony WOLF Gang'a (http://www.wolfgang.pl/?p=shop&product_id=275):
Pierwszy profesjonalny kieszonkowy parasol trekkingowy. Zastosowano najnowsze i najlepsze materiały w produkcji tego modelu. Poliestrowa tkanina czaszy, podwójne szwy, zabezpieczenie powłoki Teflonem celem impregnacji. Szkielet wykonany ze stopów aluminium z elementami z włókien szklanych powodują, ze
parasol ten jest lekki i odporny na rdzę oraz trudne warunki atmosferyczne.
Parasolka ta posiada manualny system otwierania. Pokrowiec z siatki posiada dodatkowo karabinek umożliwiający przypięcie parasolki do plecaka lub paska.


Parasol od roku był noszony praktycznie cały czas w plecaku po mieście w kieszeni na laptopa albo zewnętrznej siatkowej od czerwca 2010 roku (moje standardowe miejskie EDC = Deuter serii biurowej najpierw 26, teraz 32L Giga Office Pro wypchany na maxa, o wadze 7-12 Kg).
Upchany miedzy różne graty noszenie znosi bez szwanku - żadnych uszkodzeń z tego tytułu nie odnotowałem.
Standardowe etui z karabińczykiem pozwala troczyć parasol pod ręką, do plecaka, na pasie piersiowym, do biodrówki, do szlufki spodni itp. Jest lekkie, przewiewne (siatka + jakiś nylon). Po roku zaczyna odłazić w jednym miejscu lamówka i haczyć podczas wyciągania parasola. Sprawa do naprawy w kilka minut ale solidność pokrowca na 4+. Jest za to bardzo lekki i praktyczny.

Parasol wykonany jest bardzo dobrze. Dużo lepiej niż Rossmany czy inne wynalazki za 10-20zł lub reklamówki jakie przez dom się przewinęły. Jedynym mankamentem na 3 egzemplarze był niezabezpieczony koniec skręconych drutów trzymających cały stelaż prętów na maszcie. W dwóch egzemplarzach była tam stalowa plomba a w moim łyse, ostro zakończone końcówki uciętego stalowego drutu-obejmy, które zrobiły mi na ręce krwawe kuku gojące się dwa tygodnie. W 5 minut doklepałem i zalałem Poxipolem. Bez sensu było odsyłać do wymiany bo widać było, że zabezpieczenie po prostu odpadło w moim egzemplarzu.

Materiał jest cienki ale po roku poza paroma otarciami i poszerzonymi dziurkami w miejscu szycia troku do kompresowania złożonego parasola nic się z materiałem nie dzieje.
Sam trok przeszyty jest do czaszy jednym szwem co zamierzam poprawić jakimś klejem albo przeszyć dodatkowo. Po roku jeszcze nie urwałem ale to chyba najmniej przemyślany element parasola - nie budzi zaufania i widać, coraz większe dziury po igle. Musimy za to ciągnąć celem skompresowania złożonego parasola przed wepchnięciem do pokrowca więc z czasem w końcu trok zostanie nam w ręku albo uszkodzimy czaszę. Trok jest na rzep.

Sam parasol jest wyraźnie wygodniejszy w użyciu od wcześniej używanych i lżejszy. Wybrałem model manualny licząc na mniejsze ryzyko usterek w przyszłości. Czasza rozkłada się bez żadnej walki z mechanizmem. Zdąża się mu nie zaskoczyć do końca jak popchniemy mechanizm za lekko ale "dobicie" rozkłada nam czaszę na stałe i po 2 pierwszych zbyt delikatnych próbach nie zdarzyło się później więcej samozłożenie.

Wygodę należy pojmować tu dość ogólnie. Cały parasol pod naporem wiatru dużo łatwiej utrzymać w ręku. Rękojeść wykonana z solidnej pianki nie ucieka z dłoni, nie ślizga się, nie męczy. Cała konstrukcja jest stabilna ale czuć, że pracuje. Praktycznie nie zdarzyło mi się aby mi parasol na wietrze pogięło.
Pomijam próby otworzenia, kiedy to luźne jeszcze elementy są podatne na podmuchy wiatru. Szybko się wtedy nie da - trzeba normalnie - 2-3 sekundy bez szarpania. A więc jak każdy parasol :) Bo jak nie wieje to opanowałem nawet otwieranie i zamykanie jedną ręką w około sekundę.

Pokrycie zewnętrzne to duży plus. Woda pięknie się perli i po strzepaniu przed wejściem do autobusu czy pomieszczenia, złożony parasol można praktycznie położyć na kolanie albo plecaku bez obawy, że wszystko nam zamoczy. Ilość wody zostająca na czaszy jest minimalna. Nic nie ścieka - co najwyżej zostanie wilgotna plama.

Udało pokryć rdzą powierzchniową ten element na czubku od spodu, z którego na boki wychodzi cały szkielet i maszt. Podejrzewam, że trochę to trwało i nie zauważyłem, że wieszając go w pracy pod biurkiem czubem do dołu, wewnątrz jest trochę wody, która sama nie odparuje a ja suchy z zewnątrz parasol pakowałem w pokrowiec i do plecaka. Teraz ładnie suszę rozłożony. Problem był estetyczny i parę psików oliwką sylikonową załatwiło sprawę. Jakiś dziwny osad biały zauważyłem od wewnątrz czaszy pod drutami, szczególnie na "stawach" ale co to jest to nie wiem ... białe, jakby jakiś osad z wody. Ogólnie od pół roku nie chciało mi się tego nawet wymyć - ot chyba się pobrudził :)

Podsumowując

Z parasola jestem bardzo zadowolony. Drobne mankamenty to niewielki procent problemów jakie są standardem w tanich parasolach. Parasol lepiej leży w ręku i wygodniej się używa. Do tego jest lżejszy.
Wybrałem wersję drugą od dołu jeżeli chodzi o wagę i rozmiar po złożeniu, tak aby mieć go zawsze przy sobie. Wielkość jest przeciętna zarówno czaszy jak i złożonego ale waży ponad 100 gram mniej od mojego starego parasola.
Co do wytrzymałości to odpukać jak na razie nie udało mi się go wykończyć.
A to model LIGHT ... a więc ma być przede wszystkim lekki i kompaktowy.
Są modele cięższe ale za to solidniejsze i większe, i mam w planach takowy również kupić. Różnicę w jakości poczułem i nie żałuję tych dodatkowych pieniędzy. A i spodobało mi się bo nie ucieka mi z ręki jak te poprzednie i do puki nie pada poziomo to nie muszę wyciągać peleryny i pocić się potwornie :)

Aha ... i w rączce jest kompas wielkości paznokcia, który nawet działa ... ale wolałbym tam kółko do jakiegoś sznurka bo aby parasol powiesić bez pokrowca to trzeba wiązać coś do rękojeści albo masztu a więc producent o tym zapomniał moim zdaniem ... przynajmniej ja wiążę wszystko co się da i wszędzie mam pętle ze sznurka itp.


Zdjęć na razie nie posiadam więc załączam podprowadzone ze strony Wolf GANG'a - klikając na odnośnik można to zdjęcie jeszcze powiększyć. Jest tam też komplet danych typu wymiary i waga więc pozwoliłem sobie pominąć to we wstępie.


http://www.wolfgang.pl/?p=shop&product_id=275#

Strona producenta:
http://www.euroschirm.com
« Ostatnia zmiana: Sierpień 09, 2011, 00:04:11 wysłana przez Misiakus »

forum.outdoor.org.pl

[Akcesoria] Parasolka Light Trek
« dnia: Sierpień 08, 2011, 23:49:07 »

Offline Piotrek



  • Pomógł: 79

Odp: [Akcesoria] Parasolka Light Trek
« Odpowiedź #1 dnia: Sierpień 09, 2011, 07:40:07 »
Hm, przez całe lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte chodziłem z parasolem w plecaku. Zużyłem dwa, takie zwykłe parasole manualne, składane. A później przestałem chodzić i parasol się zawieruszył. Wiele razy się przydał chroniąc mi głowę i tors przed przykrą wodną/śnieżną siekaniną.
Teraz chodzę bez, co uważam za spore niedopatrzenie. Osobiście uważam, że nie warto płacić aż tyle, skoro składany parasol można kupić za 10 zł, ale...
Ale, jo sie taki turystyczny paryzol kupia. Profesjonalnie musi być, a co?!

Offline Misiakus



  • Pomógł: 20

Odp: [Akcesoria] Parasolka Light Trek
« Odpowiedź #2 dnia: Luty 16, 2013, 18:00:48 »
Witam, parasol ma już koło 2,5 roku i czas na upgrade opisu :)

Używany w tym czasie sporadycznie bo żadna poważna ulewa nie dopadła mnie w tym czasie ani w mieście ani w terenie.
Noszony cały czas w plecaku na wszelki wypadek ... powiedzmy 328 dni w roku :)

Kilka miesięcy temu urwały się nitki mocujące krawędź czaszy do drucianego szkieletu ale 15 minut szycia w tramwaju i operacja folderem poza zdziwieniem współpasażerów przyniosła też trwały efekt i od pół roku prowizorka się trzyma.

Pokrowiec jest niestety za delikatny i jak się pruł tak się pruje nadal. Da się używać ale na estetyce stracił już sporo.

Jesienią 2012 zablokowały się też rurki "pnia" i z parasola o wysokości 61 cm stałem się posiadaczem wynalazku, który trzeba było trzymać sobie przy uchu aby czasza była nad głową :)
Konstrukcja to 3 rurki różnych średnic wchodzące w siebie z blokadą na odcinku początkowym pod tym tworzywem na rękojeści.
Wkurzony byłem poważnie z okazji tej awarii to najpierw "zreperowałem" a potem zastanawiałem się jak to działa jak działa ;)
Po obejrzeniu tego elementu w wersji działającej w parasolu Żony poznałem przyczynę.
Element blokujący rurki to wygięty w kształt litery V z zaokrąglonym czubem, owalny drucik, na który najeżdża krawędź następnej i kolejnej potem rurki, chowając go do otworu z którego blokada wystaje czubem na zewnątrz. Taka sprężynująca "górka" odstająca od nasady pierwszej rurki. Każda następna rurka ma podłużną szparę na końcu, która w końcowej fazie składania nachodzi na ten drucik. Drucik wyskakuje sobie potem z powrotem do góry na zewnątrz drugiej i trzeciej rurki przez te szpary i blokuje trzy rurki nasunięte na siebie.
Jak boki górki były pierwotnie pod kątem powiedzmy 100 stopni, to krawędzie rurek ślizgały się po ścianach górki wciskając ją wgłąb.
Z czasem jednak boki litery v zeszły się do siebie i stały się dwoma równoległymi kawałkami drutu a po takim słupku krawędzie rurki już się nie ślizgały tylko waliły w uszkodzoną konstrukcję prostopadle nie powodując jej wchodzenia do wewnątrz a tylko moją frustracje podczas próby rozłożenia parasola bo w moim egzemplarzu jakimś cudem stało się to jak już rurki były złożone i taka odkształcona blokada wyskoczyła sobie przez szpary w rurkach blokując je skutecznie w pozycji spoczynkowej.
Nie szło tego niczym wcisnąć do wewnątrz tylko na chwilę aby rurki mogły się rozjechać ponieważ sprężynowało to z dużą siłą a dojście do mechanizmu jest mocno utrudnione przez tworzywo nad piankową końcówką rękojeści.
W lesie albo w mieście to już bym z tym nic nie zrobił. W domu na chama wcisnąłem śrubokrętem blokadę w otwór z którego już nie wyszła. Jakieś 15 minut walki bo dojście tam jest mocno utrudnione i tylko od jednej strony i w efekcie zabiegu parasol nie blokuje się już na sztywno w pozycji złożonej. Sam się jednak też nie rozkłada (brak mechanizmu otwierania przyciskiem) więc używać da się nadal ale niesmak jednak pozostaje.

Czy po uprzednim pomyśleniu dałoby się awarię blokady naprawić ? W tym przypadku nie, bo nie ma tam dojścia od boku aby odgiąć do kształtu pierwotnego te druciki a do tego przy przyłożeniu siły oba druciki sprężynowały i jeden ciągnął drugi więc nie dałoby się uzyskać poprzedniego kształtu bez zdejmowania rączki (a nawet nie wiem czy można ją zdjąć bo przykładając siłę z wyczuciem nie poddawała się a nie chciałem jej urwać).

Ogólnie parasol przeżył w stanie pozwalającym na korzystanie z niego już ponad dwa lata co jest niezłym wynikiem w porównaniu z moimi poprzednimi deszczochronami.
Dalej zachowuje się przyzwoicie na średnim wietrze, waży tyle ile ważył a więc mniej od moich poprzednich i DWR też jeszcze nie poległo.
Za ten pieniądz spodziewałem się jednak większej trwałości i bezawaryjności ale ogólnie tragedii nie ma.
Myślę już nawet o zakupie na wiosnę nowego modelu z tych większych i mniej kompaktowych. Pieniądze koszmarne w porównaniu z takimi z bazaru albo Rossmana ale diabeł tkwi w szczegółach a tych pozytywnych jest tu znacznie więcej. Czuję też różnicę w komforcie korzystania więc aż tak mocno nie boli ta różnica w cenie bo plusy są odczuwalne.