25% zniżki na Fjord Nansen i 15% na resztę

Autor Wątek: Elwood w koronie  (Przeczytany 14497 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Elwood w koronie
« dnia: Kwiecień 27, 2016, 13:18:17 »
Inspiracją był ten artykuł:
Im bardziej masowe jest podróżowanie, tym mocniej wierzymy, że organizując indywidualnie wyjazd, dotrzemy do białych plam. Backpackerzy są przekonani, że można uciec od tych masowych rozrywek i poznać smak prawdy.

- Przeceniają swoją indywidualność. Backpackerzy są obecnie oddziałami szturmowymi masowej turystyki. Tam, gdzie docierają, natychmiast rozkwita turystyczny biznes. Backpackerzy chcą być poza głównym nurtem, a stają się niewolnikami przewodników Lonely Planet. Tak szukają autentyczności, wolności i wyjątkowości, że potem lądują w tych samych polecanych przez przewodnik hostelach, tych samych knajpach, jeżdżą na te same „ekstremalne” wyprawy.


http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,19884664,od-kolonializmu-do-wczasow-all-inclusive-turystyka-masowa.html

Po artykule wzięło mnie.
Zaliczyłem właśnie trzy korony. Znaczy jedną, ale potrójną... No kurde ze zmęczenia gubię się, mylę... Jest korona Himalajów, jest kilka innych jeszcze... W zasadzie to jest ich od ch... Ale moja jest szczególna. Pierwsza taka zrobiona w stylu alpejskim. No... może nie pierwsza, ale na pewno między pierwszą a piątą.
To był impuls... Punkt o pierwszej dosiadłem rumaka i powiedziałem sobie: ROBIĘ TO!
I co istotne:
- bez treningu, znaczy mozolnych, fizycznych przygotowań,
- BEZ AKLIMATYZACJI... to hasło właściwie powinno być na miejscu pierwszym, a potem dopiero fizyka,
- w starym, klasycznym stylu...

Dnia następnego, kiedy już ochłonąłem dopisałem:
No więc, było tak. Korona trójmiejska, czyli trzy największe góry trójmiasta, padły pod moim kopytem. Góry to są, nie w kij dmuchał! Szczyty te (nie bójmy się tego słowa) leżą w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym i w jego otulinie, stąd na przemieszczanie się w tym rejonie potrzebne są permity. Są one, znaczy permity owe, ściśle limitowane. Osobiście mam to szczęście, że mieszkam w tej otulinie i permit posiadam, niejako z urzędu.
Poniżej zamieszczam kilka zdjęć i trochę refleksji własnych pod nimi. Otrzymacie też kilka informacji o ch-rze etnograficznym, nigdy dotąd (i nigdzie) nie publikowanych, co wybitnie rangę relacji tej podnosi...


Jak to możliwe, że już jestem na przedwierzchołku pierwszego szczytu z trójmiejskiej korony...? Powiem tak... Mozolna wspinaczka pochłonęła mnie całkowicie. Już na starcie z Oliwy ruszam ostro w górę. Docieram do Sopotu i do szczytu podążam starym szlakiem Mikołaja Reja. Dzisiaj pisze się: Sopot. Drzewiej - Sopoty. Dlaczego? Już po pierwszym kilometrze są poty... Stąd nazwa, a użył ją właśnie Mikołaj Rej. Jest też on pierwszym zdobywcą trójmiejskiej korony, o czym wspomina w Krótkiej rozprawie między trzema osobami: Panem, Wójtem i Plebanem. Pamięć o nich zamknięta jest w trzech górach. Ja szukam teraz Wójta...


Po raz pierwszy od trzech lat wyciągam ów niebanalny przyrząd pomiary. Jest to też dowód, w jakim tempie pokonałem ten etap ekskursji. W sumie sam jestem w szoku. Tak mam, jak podejmuję wyzwania... Klapki na oczy, pot, łzy, walka i szczęśliwy finał.
Jednak, po wyrównaniu ciśnienia i obserwacji okolicy, dochodzę do wniosku, że to nie tu... Strudzony pan Mikołaj miał przysiąść na kamieniu... Nie widzę takowego. Wkrada się niepokój...Trawersuję więc grań, kierując się wskazaniami przyrządu...


W końcu dochodzę do Wójta! Nie jeden by już zwątpił, albo zafałszował wynik ale nie ja. Staram się przy tym wszystko dokumentować, by nie pozostawić cienia wątpliwości.


Nie śmiem jednak przycupnąć na kamieniu, choć przyrodzenie rwie się. Krótka celebracja, pomiar, zdjęcie i... jeszcze raz krótka celebracja.


Ostrożnie sprowadzam rumaka ze szczytu i jeszcze raz celebruję. Niewidoczna (tu) po lewej - stanica Borodziej, zamknięta na cztery spusty.
I tu przychodzi pierwsza poważna refleksja. Mało kto wybiera dzisiaj Reja szlak, większość (przerażająca) dociera pod szczyt wyasfaltowaną drogą, wybudowaną na potrzeby przemysłu leśnego... Buki, które widzicie na zdjęciu nie dożywają sędziwego, przynależnego im wieku. W jego kwiecie padają pod piłą, jak muchy na sromotniku posypanym cukrem.
W sezonie letnim, ciągną tu całe karawany... Ruch zmaga się z początkiem wiosny... Zresztą sami popatrzcie...


Czyż to nie smutny obrazek...? Po lewej w dali wielki kontener na śmieci, które produkuje cywilizacja. Nazywamy to dzisiaj segregacją. Oznaczamy kolorami... Daltonistom dopisuje się (tu akurat) - Castorama.
Nie chcę tego oglądać, ruszam w kierunku Pana. Nie jest to trudny szczyt. Najłatwiejszy z puli, nie znaczy wcale, że łatwy!


A po drodze taki, zapomniany już wielu obrazek. Ot, wieś gdańska. Prawda, że piękne...?
A, że wieś gdańska to i niechybnie Pan gdański będzie. I tak jest w istocie.


Szlak, do którego dotarłem, nazywają: Do źródła Marii. Widoczna strzałka, to jego odnoga do największej góry Gdańska.


A z góry taki oto sielski obrazek...


Komu przeszkadzała nazwa Pan...? Wspomniany Rej pisał, że Polacy to nie gęsi. Widocznie Polacy, to sami studenci.


Fakt, że wiosna nadchodzi potwierdzają mrówki. Najpierw atakują rumaka, potem mnie. A ja stawiam przyrodnikom pytanie:
- Czy krwiożercze mrówki jedzą kleszcze?
I tak kontemplując i otrzepując się, otrzepując się i kontemplując, za niebieskim płotem widzę...


...to widzę.
Cóż... Gdańsk osadzony głęboko w kulturze niemieckiej, przejął z apetytem pańskie maniery (stąd pierwotna nazwa) i germańskim tropem dokładania metrów (o Zugspitze, naturalnie się rozchodzi) wyfasolił takiego oto kloca na pańskiej działce...
Kolejny przejaw brutalnej ekspansji człowieczej. Gdybyście jeszcze wiedzieli, za co ten zakład odpowiada, to... Szkoda gadać...
Zwijam się na prędce.


Jeszcze tylko dokumentacyjny pomiar, ale czy ma to dzisiaj sens...?


Nie od dzisiaj Gdynia rywalizuje z Gdańskiem... Przykrym przejawem tej rywalizacji, jest rzucanie kłód pod nogi.
I pod koła też...
Jak to na pograniczu... Grasujące tu od wieków bandy, łupiące kupców, podróżników, zwykłych obywateli, budziły strach, a okolice czyniły niedostępną. Nie inaczej jest dzisiaj. I nie od parady, szlak, który tu wiedzie, jest szlakiem czarnym.
Dla mnie ten odcinek o tyle istotnym jest, że w stanicy nieopodal znajdującej się, muszę uzupełnić zapasy kończącej się wody.


Niestety...


Taki oto zastaję obrazek... Serce strzałą nieprzekłute... Nie ma szacunku dla świętości, tradycji, ekh...


Cel Serasów... Nie mam złudzeń. Zatankować wodę i zwiewać stąd bystro!


Tylko jak zatankować...? Oto, co barbarzyńcy zrobili ze studnią.
Co robić, co robić...?! Po drodze jest kilka aułów, ale te lepiej omijać z daleka. Jak nie zastrzelą i zjedzą, to psa puszczą, i ten zje, ale żywcem.
Odwrót...?
Nie! Udam pielgrzyma i udam się do Plebana. Może się uda...?
Musi się udać!
Musi się udać, musi się udać, musi się udać... I tak zaklinając rzeczywistość, udałem się dalej.


Otóż i Pleban, ze wspaniałą kulminacją. Najwyższy szczyt korony, najtrudniejszy...
Stając w tym miejscu znakomicie rozumiałem piejącego poetę, że: - bez wody, to szkieletów ludy!
Wróciłem pamięcią do 2010-tego, kiedy to w podobnych okolicznościach dreptałem z Sarhad, do doliny Małego Pamiru.
Wróciły te tip topy, w tempie na 10 i przerwa... i tak raz, za razem...
Podstawa (gdzie stoję) zwana jest Kotłem Plebana. Wielu stąd zawracało, bo widok jest iście przerażający. Dalej szlak wiedzie Kuluarem Południowym.
Można go obejść od zachodu i zaatakować tzw. autostradą, wiodącą bezpośrednio na szczyt od północy.
Ale ci, co mnie znają, to znają mnie i znając mnie, poznali już mój styl.
Nie mam siły obchodzić... Walę na krechę!


Ogarnia mnie wzruszenie.
Rej tu był przed 5-cioma wiekami i ja tu jestem. Ćwierć wieku temu, dałem memu synu na drugie Mikołaj... Rozumiecie to...?
I teraz tu jestem... Piękne, k... piękne!
Ale...
Rywalizacja, o której wspomniałem wcześniej osiągnęła kulminację, o której też wspomniałem. Te wspomnienia, to taka kulminacja podróżnicza.
Bo czymże (czy też kimże) były prawdziwy podróżnik, gdyby nie wspominał...?
No skąd, do k... nędzy wiedzielibyśmy o nim, jego dokonaniach, gdyby tego nie robił...?
Dlatego wspomniałem o tym.
Przede mną ostatni akt trójmiejskiej Golgoty.




Nie każdego na to stać... Zwłaszcza bez odpowiedniego szpeju. Wiecie, te karabinki, lonże, kostki... Ostatni etap, czyli zdobycie Plebanii, robię w stylu onsajd.
I powiem wam, warto było. Warto było dla widoków, przestrzeni, i tej zwykłej satysfakcji - pod skromnym tytułem:
ZROBIŁEM K... TO !


Prawda, że pięknie?
Góry spadają prosto do morza.


No właśnie... Jeszcze tylko to... Ostatnia, najbardziej smutna refleksja.
"Ptak zamknięty w klatce myśli, że latanie, to choroba...".
Robi się późno, a przede mną powrót do bazy. Mówią, że to jest właśnie najtrudniejszy etap.
Muszę schodzić tym samym kuluarem, by zdążyć przed zamknięciem Żabki.
Nie mam liny, grunt raz za razem obsuwa mi się spod stóp. Mój rumak ma inną koncepcję i ciągnie w przepaść. Ale od czego ma mnie? Niby łączy mnie z nim tylko te kilka setek, co mnie kiedyś kosztował, ale nie oto chodzi.
Bez niego wracałbym rejowskie wieki, więc ciągnę ch... ze sobą, przeklinam, na czym Pleban stoi itd.


Wiem, że to nieskromne, ale w mej głowie kołacze:
- Mój ci on!


Kiedy dotarłem do bazy (widok z mego okna na Pachołek) i spojrzałem przez okno, zrozumiałem skąd to we mnie siedzi.
To tam (na Pachołek) ciągną początkujący adepci trójmiejskiej wspinaczki. Ostatnio nawet pobudowano tam schody, by ułatwić życie turyście. Ciągną tam ci adepci, jak na Giewont...
Sam już nie wiem, czy to dobrze, czy źle.
Ja tam ciągam na Pachołka moich kumpli, co mnie z rzadka odwiedzają. Po staremu bierzemy harcerskie plecaki, napełniamy je do pełna np. Ciechanem Wybornym Niefiltrowanym i wychodzimy wieczorem.
Siadamy potem na szczycie i kontemplujemy jarzącą się wokoło przestrzeń.
A`propos Ciechana, to we wspomnianej Żabce jest on obecnie w ofercie 2 za 6. Skorzystałem dwukrotnie. Zapotrzebowanie organizmu było większe, ale pojemność plecaka mniejsza.
Na kontemplujący sukces wieczór - w sam raz.

Epilog.


A`propos widoku z okna...


Gospodarz, przy dobrej pogodzie widzi z niego Pik Komunizma.


Chatka w ostatnim kiszłaku w dolinie rzeki Chingob. Nie grozi im najazd turystów.
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

forum.outdoor.org.pl

Elwood w koronie
« dnia: Kwiecień 27, 2016, 13:18:17 »

Offline Piotrek



  • Pomógł: 79

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #1 dnia: Kwiecień 27, 2016, 14:05:36 »
Wam, wew tem Gdańsku nieźle odpierd... od tych braków w pofałdowaniu terenu. ;D
Ale relacja jest w pytę! :)
 

Offline piterito



  • Pomógł: 55

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #2 dnia: Kwiecień 27, 2016, 15:26:17 »
Jestes hardcorem! ;D
https://forum.outdoor.org.pl/index.php?topic=17575.msg274814#msg274814


piję tylko czystą, palę tylko Klubowe... zdejm kapelusz

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #3 dnia: Kwiecień 27, 2016, 16:41:48 »
Mam jeszcze kilka wyryp takich w zanadrzu:



Z serii:
- Czy palec wyjęty z dupy, będzie pachniał czekoladą?

To lider naszego teamu:


To mój sprzęt obecnie podstawowy:


Tu w akcji:


A to mój idol:


:)

Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Piotrek



  • Pomógł: 79

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #4 dnia: Kwiecień 27, 2016, 16:58:49 »
To dawaj, tchnie świeżością i ja będę prenumerował! :)

Offline semow

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #5 dnia: Kwiecień 27, 2016, 18:49:11 »
Podoba mnie się stylówa ;D

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #6 dnia: Wrzesień 22, 2016, 13:20:46 »
Jest program Azja Express.
Powstaje nowy cykl - Polska Express. Uległem magii telewizji tvn i dałem się namówić. Będę "twarzą" tego programu.


Powstał już pierwszy odcinek (na Podlasiu), ale był kręcony głównie nocą.




Pisanie scenariusza.

Z rzadka o poranku...



Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

forum.outdoor.org.pl

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #6 dnia: Wrzesień 22, 2016, 13:20:46 »

Offline Piotrek



  • Pomógł: 79

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #7 dnia: Wrzesień 22, 2016, 14:07:53 »
Twoja twarz jest za szlachetna do tej tandetnej komerchy. Usłuchnij głosu luda i nie dawaj! :)

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #8 dnia: Wrzesień 22, 2016, 17:58:33 »
Kasa robi swoje.
Np. za pokazanie obsranych majtek biorę 10 000zł. A jak je np. zobaczy żona, to opierdol, jak się patrzy plus suma podejrzeń. Rachunek prosty...?
Jedyne, co f-cznie boli, to powtarzanie ujęć... Niektóre wręcz w nieskończoność:


Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Piotrek



  • Pomógł: 79

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #9 dnia: Wrzesień 22, 2016, 20:30:31 »
No, rzeczywiście musi męczyć. Po takim kręceniu i powtarzaniu ujęć mój kolega ma wątrobę jak małe dziecko.

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #10 dnia: Wrzesień 22, 2016, 20:44:44 »
Dlatego nie biorę udziału w serialach. Kręcę jeden, porządny film i potem czytam książki.
Mam zaproszenie w kolejny, tym razem zimowy plener. Taka etiuda zimowa... To będzie mocny kawałek.
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #11 dnia: Wrzesień 28, 2016, 09:41:32 »
Biuro Turystyki Nieodpowiedzialnej uruchomi niebawem nową linię autobusową. Obsługiwał ją będzie rzadki okaz. Kursował będzie na trasie wytyczonej przez Krystynę Czubównę.
https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=338519063153815&id=338491066489948
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #12 dnia: Styczeń 26, 2017, 20:51:19 »
Będzie się działo... Trzy korony zimą.
Nie jestem wstanie wkleić filmu z przygotowań. STOP. Zamarzło wszystko. STOP. Warunki extremalne. STOP.
Jedno zdanie, trzy słowa: Kurwa jego mać.
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #13 dnia: Styczeń 27, 2017, 09:10:16 »
Pewne przymiarki do "Zimowej Korony" miały miejsce z początkiem stycznia. Tak szczęśliwie dobrałem noc na testy, że akurat tej, padł rekord zimna w nowym 2017-tym...
Przymiarki (mrożą krew w żyłach) opisałem tu:
Test wełnianych skarpetek armii norweskiej
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Piotrek



  • Pomógł: 79

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #14 dnia: Styczeń 27, 2017, 10:07:33 »
Bez telefonu, w paszczę mrozu i otchłań nieznanego...  Jest moc!
Nie mogie siem doczekać kolejnego odcinka. :)

forum.outdoor.org.pl

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #14 dnia: Styczeń 27, 2017, 10:07:33 »

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #15 dnia: Styczeń 29, 2017, 11:04:03 »
Dziękuję jedynemu kibicowi za (taką formę też) doping, bo dobre słowo potrafi zdziałać cuda. Tym bardziej czuję się zmotywowany do przygotowań i podjęcia heroicznego trudu "Pierwszego Zdobycia Korony Trójmiasta Zimą".

Podejmując się tego wyzwania wiedziałem, jakie mnie czekają trudności. W dzisiejszej dobie, niebagatelną rolę odgrywa sprzęt i zaawansowane wysoce technologie, dzięki którym można realizować śmiałe cele. I tu pojawiła się ostatnia przeszkoda na mojej drodze... Mam już wszystko, co potrzeba i utknąłem w... butach.
Rozchodzi się (słownictwo w temacie) o walonki nr 44/45. Przygotowania pochłonęły wszystkie moje oszczędności (ostatnie piwo wypiłem trzy dni temu) i szukam sponsora. Idealnym byłby model białoruski ale zadowolę się każdym podobnym. Znaczy filcem obutym w gumowe botki (najlepiej nakładane).



Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #16 dnia: Styczeń 29, 2017, 19:29:24 »
Tak sądziłem, że nikt tych filcy poważnie nie weźmie a to poważna sprawa. Nawet "mój kibic" dał drapaka.
No cóż... Bez filcy nie ma ekspedycji. W goretexach i skórach, to każdy może. Ja nie chcę choć mogę, bo akurat posiadam. Poza tym one do kościoła służą i pluchą je traktować nie wypada.

Lina konopno-jutowa do mnie jedzie, czekan (35-cio co najmniej letni) wypastowany a stal wypolerowana (do kamer). Raki w fosolu się moczą, paski ich skórzane w oleju do skór. Nie mam co prawda wełnianych spodni (znaczy mam, ale nie wejdę) i zastąpię je dżinsami. Kalesony za to z wełny przywdzieję, prawdziwej. Z żadnych tam merynosów tylko z baranów beskidzkich, co to cipie okrutnie. W Uralu tylko pedał ze sworzniem lewy zamontować... Skarpeta wełniana dziurawa, co była, zacerowana.
Tylko te filcy... Czas ucieka. Został mi tydzień, bo potem do szpitala się kładę... Nie wiem, czy zdążę z Koroną...
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Piotrek



  • Pomógł: 79

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #17 dnia: Styczeń 29, 2017, 21:01:30 »
Tam od razu drapaka, twardym trzeba być. Byłem upolować niedźwiedzia i już zamieniam się we wzrok! :)

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #18 dnia: Styczeń 30, 2017, 20:30:26 »
Odezwał się redaktor naczelny Osowa Geografic Exproler 3 i 1/3 - Zygmunt BroJarek i zaproponował opiekę medialną, co może zachęci jakiegoś potencjalnego sponsora do działania w mym kierunku.
W związku ze związkiem daję panu redaktorowi BroJarkowi wyłączność na relację z trasy i ekskluzywny wywiad.

Staram się dbać o każdy szczegół przygotowań w tym o dietę, bardzo rygorystyczną (brak alkoholu). Poniżej mój dzisiejszy zestaw na śniadanie, obiad i kolację (na podwieczorek pomidorowa z ryżem obficie zsypaną posiekaną natką pietruszki).


Półtorej grapefruita, jedna pomarańcz, gruszka, jabłko, pół buraka, kiwi ze skórką, imbir, łyżka siemienia lnianego, kopiasta łyżeczka witaminy C w proszku, natka pietruszki.


Pomarańcz i grapefruit ręcznie wyciskane, reszta pokrojona w kostkę i zmiksowana na papkę rozcieńczoną szklanką wody z rozpuszczoną witaminą C. Nie miksujemy cząstek grapefruita, by uniknąć goryczy zamkniętej w błonach miąższu. Wynik = ponad 1,5l zdrowotnej bomby. Skorzysta również mój Strażnik Domowy.

Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline kuzon

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #19 dnia: Styczeń 30, 2017, 23:04:09 »
O matko! Musisz jeszcze tylko zacząć studiować prawo i chodzić na crossfit. Dieta trendymacho już jest :D Aaa, i o spodniach-rurkach nie zapomnij. Tak serio, to sam bym chętnie zmienił swoją dietę, ale niestety, w robocie mam żywienie zbiorowe i co upichcą, to potrzeba wciągnąć. Choć nie mogę narzekać, bo kilka dań jest zawsze do wyboru. Jedno co mógłbym zrobić, a nie potrafię, to ograniczyć słodycze.
"Życia nie mierzy się ilością oddechów, ale ilością chwil, które zapierają dech w piersiach.”
 - Maya Angelou

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #20 dnia: Styczeń 31, 2017, 09:02:31 »
Szkoda kuzonie, że jesteś niedostępny. Twoje mentalne wsparcie i zaraźliwy entuzjazm dałyby szansę na 120% normy.
Jutro kontrola antydopingowa czyli sikanie do próbówki i badanie krwi.

P.S.
Organizm przestał domagać się alkoholu.
Ten crossfit, to po prostu trening obwodowy, jak sprawdziłem. Dobra rzecz. Często praktykuję w robocie. Np. ostatnio wyciąłem, wykułem, przygotowałem zaprawę i zalałem 60mb rynien (odtworzenie dylatacji) w betonie klasy B 37. Zajęło mi to 18h nieprzerwanej praktycznie pracy solo. Cały weekend (z piątkowym popołudniem) dał wynik = 47h. Wszystko dlatego, że mój wieloletni współpracownik wybrał sobie nagle Krainę Wiecznych Łowów na kontynuację żywota w świecie równoległym. Świeć Panie nad Jego Duszą.


Doszło jeszcze szlifowanie itp. historie. Efekt powyżej.
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Piotrek



  • Pomógł: 79

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #21 dnia: Styczeń 31, 2017, 09:59:49 »
Pięknie wyglada! Zaprawa, jak się patrzy! Tak dosłownie i w poetyckiej przenośni. Kiedy pomyślę o tych co to bezproduktywnie i codziennie tną przestrzeń w biegu po pętli, to na takie podejście do kondycji i krzepy ręce same składają się do oklasków.

Offline kuzon

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #22 dnia: Styczeń 31, 2017, 10:49:12 »
Ba, taki beton to można nawet w salonie sobie pierdyknąć i chałupa zyskałaby na stylu! Tylko do tego koniecznie ogrzewanie podłogowe.
"Życia nie mierzy się ilością oddechów, ale ilością chwil, które zapierają dech w piersiach.”
 - Maya Angelou

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #23 dnia: Styczeń 31, 2017, 12:33:09 »
Jak to skomentował Więckiewicz w Vinci, "pojeby od kapliczek" miewają różne kaprysy. Tym niemniej czasami je zaspakajam.

W temacie treningu obwodowego, obraz miał się tak:
https://www.facebook.com/renowacjaposadzekfloorfix/posts/1275437409182213

W temacie zaspakajania potrzeb:
https://www.facebook.com/media/set/?set=a.873753662683925.1073741845.668407046551922&type=3

A`propos takiej formy treningu, jak już sobie żartujemy z pracy fizycznej, to mam ciekawe doświadczenie w tym temacie (osobiste) z Niemiec. Zdarzyło mi się w zeszłym roku ze dwa m-ce łącznie przepracować w Niemczech z kumplem (wspomniany na ołtdorze w "Wycieczce do dupy") przy stawianiu archiwów. Praca miejscami ciężka fizycznie, kiedy trzeba targać ramy do regałów i ich podzespoły po krętych klatkach schodowych niemieckich urzędów, o ile te tajle nie mieszczą się  windzie albo tej windy brak. Zresztą i tak trza wcześniej rozładować TIR-a, tak czy owak. Na koniec montaż kilkuset półek metalowych, ważących kilka kg na różnych wysokościach.

Otóż od lat ciągnęło się za mną przeciążenie lewego stawu barkowego z przyległościami. Skutkowało to ograniczeniem ruchomości (ból po prostu) i uniemożliwiało (w pełni satysfakcjonujące) robienie pompek np., nawet po solidnym rozgrzaniu barków.
O dziwo targanie ciężkich elementów (niejako rozciąganie stawu barkowego) wpłynęło korzystnie na jego stan plus wkładanie półek jako element treningu wytrzymałościowego (stałe, dynamiczne obciążanie barków). Ponieważ nie raz pracowałem z jeszcze jednym kumplem, aktywnie się wspinającym, staraliśmy się dbać wspólnie trochę o kondycję fizyczną. Wróciłem do satysfakcjonującego mnie w pełni robienia pompek, bez grymasu na twarzy.

Ponieważ czeka mnie operacja "przestrzeni brzusznej" (równo za tydzień) od kilku tygodni systematycznie ją wzmacniam, poprzez robienie pompek. Troszkę żałuję braku konsekwencji ale powoli wracam (o dziwo) do dawnej formy. Progresja jest. Mam nadzieję w nadchodzącą niedzielę zrobić testowo, jednorazowo 50 pompek i jeżeli mi się to uda, będę zadowolony. Taki mały kroczek do budowania formy właściwej.
Traktuję temat poważnie, bo niejako żyję z pracy całego ciała i muszę je zachować sprawne. Okazja, jak w pysk strzelił.

P.S.
Specjalizuję się w specjalistycznych pracach naprawczych. Te wymagają rygorów technologicznych ale przede wszystkim klient wymaga szybkiego dopuszczenia do eksploatacji odcinka poddanego renowacji. Wymusza to bardzo często cykle wielogodzinnej pracy non stop. 14-18h,, to norma. Prace są niejednokrotnie dość nużące, przypominające Piotrek (niestety) zaliczanie kółek na stadionie ale w znacznie obszerniejszym wymiarze.
To z kolei wzmacnia psychę, co przydaje się w terenie.
Nie jeden w końcu odpuścił by na moim miejscu, letnią wyrypę (Koronę Trójmiejską) w obliczu piętrzących się trudności, niebezpieczeństw, z każdym kilometrem malejących zasobów energii, którą to Koronę zamierzam teraz zdobyć w wersji zimowej.
Wiem, że jak będę słabł, to wystarczy, że pomyśle np. o tych jebanych rynnach, co to ich kuć nie będę musiał i od razu dostanę pozytywnego kopa.

Trudności się piętrzą. Lina konopna raczej nie dojedzie na czas, na same szczyty będę się więc wspinał on side, bez asekuracji lotnej. Nie wiem też, czy załapię się na okno pogodowe, bo tak pięknie jak teraz, nie może być wiecznie... Na przeszkodzie może też stanąć... praca. Może nie kucie rynien ale jakiś ostatni rzut finansowy na tarczę, potrzebny do przetrwania min. 6 tyg. rekonwalescencji.
W razie W, zima kalendarzowo do połowy marca trwa... :D
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Piotrek



  • Pomógł: 79

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #24 dnia: Styczeń 31, 2017, 14:04:35 »
Zdrówko przydaje się nawet przy zbijaniu gruszek kijem, a co dopiero przy ciężkiej pracy. Mogę pożyczyć 36 metrów liny sizalowej (10 mm), mam na drapak dla kota. ;D

forum.outdoor.org.pl

Odp: Elwood w koronie
« Odpowiedź #24 dnia: Styczeń 31, 2017, 14:04:35 »

 

25% zniżki na Fjord Nansen i 15% na resztę