Autor Wątek: Sudety Zachodnie czyli Izery, Karczki i Rudawy na dwóch kółach  (Przeczytany 5176 razy)

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Offline Shwarc

Nieco spóźniona ale miła i ciekawa wycieczka była więc pozwolę sobie przypomnieć to co mnie spotkało w pewien majowy tydzień.

Jako że od kilku lat marzył mi się wyjazd rowerem w góry, a nigdy nie miałem na to okazji tego roku postanowiłem, iż musi się to w końcu spełnić. Jako, iż zimową porą wędrowałem po Sudetach Zachodnich i poznałem w nich fajną (darmową) bazę noclegową oraz stwierdziłem, iż Sudety na pierwszy raz to idealne miejsce na rowerowe zdobywanie gór wybór był oczywisty i prosty – dojazd PKP do Jeleniej Góry i stamtąd już na kołach w start w Izery.
Przejazd nie był tak oczywisty i łatwy bo takich jak my okazało się w praktyce, że jest więcej:




Na pierwszy nocleg wybraliśmy wiatę tuż nad Szklarską Porębą, na Rozdrożu pod Wysokim Kamieniem. Fajna wiata, przestronna lecz o tej porze w nocy można i należy spodziewać się gości. Zbyt mała odległość od cywilizacji spowodowała, iż w nocy mieliśmy nieproszonych gości co autami wjeżdżali na podbój Wysokiego Kamienia:


Generalnie pogoda dopisywała, było wręcz upalnie co spowodowało, iż w co drugim strumyczku robiliśmy przymusowe schłodzenie organizmu:


Ze Szklarskiej podjechaliśmy do byłej kopalni kwarcu Stanisław, której zima we mgle nie dane nam było zobaczyć:






a dalej to już tylko bezkresne łąki i lasy Gór Izerskich:


Na obiad zajechaliśmy na mega naleśniki na Polane Izerską, a tłumy tam...? Niedziela czy coś...


Z zimowego wyjazdu miło wspominam także nocleg w wierzy widokowej na Smereku. Tym razem tez tak dobrałem trasę przejazdu by w niej spędzić wieczór i noc. Całe szczęście, że nie przyszło nam spać w namiocie czy w jakiejś dziurawej wiacie bo to co zaczęto się dziać wieczorem i w nocy nie napawało optymizmem. Przyszedł potężny front atmosferyczny, zrobiło się ciemno, spadła temperatura do blisko zera stopni i jak nie lunęło to masakra. Wraz z deszczem pojawiły się pioruny a my w metalowej wieży... I jak tu dotknąć metalowej klamki by wyjść na stronę?






Do następnego dnia przystąpiliśmy z pewnymi obawami, czy aby pogoda się utrzyma i jak się okazało nie było najgorzej. Początkowo na zjazdach do Czech trochę przychłodziło ale po rozgrzaniu się na pierwszym podjeździe jechało się całkiem przyjemnie. Tego dnia jako trasę obraliśmy kierunek na Harahow przez Jizerkę i dalej nawrót do Orlego:








Mimo tłumów dnia poprzedniego, noc w Orlem spędziliśmy z młoda samotnie, miło i przyjemnie. Niech wszyscy zazdrosną co wybierają się tam w sezonie, a z rozmowy z barmanem czego się nasłuchałem o tłumach to naprawdę nie współczucia.

Trzeci dzień to już klasyka czyli rowerowa jedynka przez Czeskie Karkonosze. Na początek Harahow i jego mamut:




potem nastąpiła długo trwająca wspinaczka na najpierw na Dvoracky przez Rucicky ;D :
zjazd do Spindlerovego Młyna i ponowna wspinaczka na Przełęcz Karkonoską. W sumie blisko 1500m up.






Na koniec niektórym zabrakło już poweru by wjechać na sam szczyt przełęczy, choć z drugiej strony spodziewałem się czegoś znacznie trudniejszego:


Spindlerovy Młyn:




Po nocy w molochu zwanym Odrodzenie nastąpił mega przyjemny zjazd ponownie do Spinlerovego Młyna (700m down) na śniadanko, a po nim mozolna wspinaczka do Verovki i dalej na przełęcz nad Lucnią Boudą (1510m). Oj, można było się wyrąbać. Olkę zostawiłem na obiedzie w schronisku a sam pognałem jak motorem na szczyt przełęczy. Szkoda jedynie, iż w tym pośpiechu zapomniałem zabrać aparatu by z całkiem bliska zrobić rowerowe zdjęcie na tle Śnieżki. No ale cóż, przyjdzie kiedyś okazja na powtórkę:






Pec pod Sniezkou to już kolejne 10km czystego i niczym nie zmąconego zjazdu o ok. 1000m przewyższenia:


Nie zawitaliśmy tam długo po pogoda była niepewna i goniły nas nieprzerwanie chmury opadowe, a zamiar mieliśmy tę noc spędzić we wiacie na Kowarskim Grzbiecie, opodal Jelenki:
Mimo usilnych starań i tak nie udało nam się dotrzeć do Jelenki o suchych kołach. Przemoknięci totalnie, 2 godziny spędziliśmy na suszeniu ubrań i wcinaniu wspaniałych knedlików w sosie z jagodami. Wieczorkiem gdy przestało padać i mgła poszła do góry szybki kilkunasto minutowy przeskok do wiaty okazał się już tylko formalnością:




Całe szczęście następny dzień był już piękny mimo tylko dwóch stopni rano i konieczności zjazdu z Przełęczy Okraj na Przełęcz Kowarską było całkiem przyjemnie:


Tego dnia też zaliczyliśmy i zobaczyliśmy to, co nie dane nam było podziwiać zimą ze względu na mgłę czyli kamienie Rudaw Janowickich i przepiękne z nich widoki na dolinę Jeleniogórska i Karkonosze






Kolejna kopalnia na naszej trasie, ta jest czynna:


Kamieniste zejście ze Skalnika:


Skalny Most


Szwajcarka (choć nie powaliła mnie klimatem, pachniało komercją):


Z tego tez względu na nocleg obrałem wiatę na Przełęczy Karpnickiej i naprawdę nie żałuję. Miłe, spokojne choć może nie do końca widokowe miejsce:




Sokolik:


Ostatni dzień w planach zawierał przejazd do Karpacza ale po drodze zamierzaliśmy jeszcze coś zobaczyć. Wybór padł na Park Miniatur Dolnego Śląska w Kowarach:












Przejazd do Karpacza to już mniejsza atrakcja ale pozwolił nam zobaczyć to:


Jak wiemy kilku panów z towarzystwa ostatnio odeszło na zawsze.


Jako podsumowanie to naprawdę mogę polecić wszystkim wybierającym się w Karkonosze rowerem trasę 1A po Czeskiej stronie, choć niedzielni turyści będą mieli z nią problemy gdyż większość to podjazdy, a zjazdy trwają raptem kilka minut. Przyda się też rower MTB lub krosowy bo kilka krótkich odcinków biegnie po szutrze i nie da się jej w całości pokonać na szosie, a i przełożenie 22x32 tez się przyda miejscami.

Reszta zdjęć tu
« Ostatnia zmiana: Lipiec 22, 2013, 22:26:31 wysłana przez uysy »

forum.outdoor.org.pl


Offline arkadoo



  • Pomógł: 51

Odp: Sudety Zachodnie czyli Izery, Karczki i Rudawy na dwóch kółach
« Odpowiedź #1 dnia: Lipiec 22, 2013, 19:21:16 »
Robiliście podjazd/zjazd drogi prowadzącej pod skocznię narciarską w Harrachovie. Stromizna wbija się w psychikę. Trudno 22-32 podjechać, a przyśpieszenie na zjeździe jest miażdżące :)
http://www.rower.fan.pl
Horyzont
Pachnę Warszawką (bez urazy) :D

Offline Shwarc

Odp: Sudety Zachodnie czyli Izery, Karczki i Rudawy na dwóch kółach
« Odpowiedź #2 dnia: Lipiec 22, 2013, 20:23:06 »
Tak, obydwoje wjechaliśmy i nawet nie wiem czy nie miałem 22x28 albo 32x32. Olka wjechała choć z tyłu za mną, nie było najgorzej. Gorsze dwa czy trzy odcinki 200/300m i chyba ze 100up były z Pecu do Spalonego Młynu. Tamte odcinki wjechałem na max swoich możliwości, to były prawdziwe ściany, ta pod skocznią to pryszcz.
Mega wyczynem był by wjazd z Pecu na Modre Sedlo, to byłby prawdziwy hardcor. Generalnie właśnie najbardziej polecam podjazd na Modre ale od Spinderowego M. bo widoki na końcu jak z TDF czy Giro, a sam podjazd ma równe nachylenie.

Orle=>P. Karkonoska
http://connect.garmin.com/activity/319469500

Odcinek P. Karkonoska=>Jelenka (ten pionowy odcinek na Modre to jakaś awaria sprzętu, chyba wyłączyłem na moment i zapomniałem włączyć, ta linia miała by równe nachylenie)
http://connect.garmin.com/activity/319469250
« Ostatnia zmiana: Lipiec 22, 2013, 20:37:48 wysłana przez Shwarc »

Offline szy



  • Pomógł: 28
  • znajkraj

Odp: Sudety Zachodnie czyli Izery, Karczki i Rudawy na dwóch kółach
« Odpowiedź #3 dnia: Październik 05, 2013, 13:38:20 »
Bardzo fajne. Ola to córka, czy żona? :]


Podobna wiata do tej koło Jelenki jest na kilkunastokilometrowym asfalcie od Vouseckiej Boudy w stronę Jakuszyc. Znasz może mapę z lokalizacją wszystkich takich?


Pojeździliśmy też po Izerskich i Karkonoszach tego lata - przepięknie. Widoki na trasie ze Smreka do Smedawy, Jizerki - super.




A w Stanisławie to było tak - wiele nie zobaczyliśmy:




Drobiazg - przed Chatką Górzystów jest Hala Izerska. Polana jest kilka kilometrów dalej, kilkaset metrów wyżej w stronę Izerskiego Stogu.

Szy.

outdoor rowerowy i narciarski, ostatnio:
Rowerem po Polsce. 6 najlepszych szlaków rowerowych w Polsce [2018]
www.znajkraj.pl

Offline Shwarc

Odp: Sudety Zachodnie czyli Izery, Karczki i Rudawy na dwóch kółach
« Odpowiedź #4 dnia: Październik 12, 2013, 10:28:10 »
Bardzo fajne. Ola to córka, czy żona? :]
Dzięki,
córka, córka ;D

Offline Elwood



  • Pomógł: 19

Odp: Sudety Zachodnie czyli Izery, Karczki i Rudawy na dwóch kółach
« Odpowiedź #5 dnia: Czerwiec 11, 2016, 22:23:51 »
Bardzo mi ta Wasza wycieczka przypadła do gustu. Razem z wiatami.. :)
Namówię dr Honzika na te okolice. A jak z knajpami po drodze?
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje

Offline Wodnik

  • Górski włóczykij


  • Pomógł: 21
  • Górski włóczykij

Odp: Sudety Zachodnie czyli Izery, Karczki i Rudawy na dwóch kółach
« Odpowiedź #6 dnia: Czerwiec 12, 2016, 08:54:37 »
A jakowyś kącik kulinarny gdzie? ;)

Wycieczka super! Takie klimaty lubię. Wstyd się przyznać, ale nigdy w Karkonoszach/Izerach nie byłem :(
Chętnie bym tam pojeździł z kimś doświadczonym, znającym właśnie takie szałasy, chatki (odpadało by wożenie namiotu).

P.s.
Córka ile ma lat ;) :P

forum.outdoor.org.pl

Odp: Sudety Zachodnie czyli Izery, Karczki i Rudawy na dwóch kółach
« Odpowiedź #6 dnia: Czerwiec 12, 2016, 08:54:37 »

Offline Grzesiek



  • Pomógł: 33

Odp: Sudety Zachodnie czyli Izery, Karczki i Rudawy na dwóch kółach
« Odpowiedź #7 dnia: Czerwiec 12, 2016, 09:26:48 »
Wodniku.
Zainteresuj sie może wycieczkami organizowanymi przez urząd miasta Krynicy.  Wiem że , albo parę dni temu jechali ,  albo właśnie teraz jadą wschodnią Polską  od Bieszczadów  , poprzez Lubelszczyzne , Podlasie,, Mazury .... dokąd nie pamietam dokładnie. Około 1000 kilometrów chyba 10 dni. Znajdziesz ludzi doświadczonych , może kompanów na wlasnie takie wycieczki z wlasnego miasta.

Offline Wodnik

  • Górski włóczykij


  • Pomógł: 21
  • Górski włóczykij

Odp: Sudety Zachodnie czyli Izery, Karczki i Rudawy na dwóch kółach
« Odpowiedź #8 dnia: Czerwiec 12, 2016, 10:03:13 »
Grzesiek
Widzę, iż jesteś dobrze poinformowany :)
Urząd Miasta Krynicy to tak przy okazji złapał się ;) (jest to organizowane pierwszy raz, z Krynicy-Zdrój do Krynicy Morskiej), bo chyba głównym sponsorem są Słotwiny Arena.
Ten wyjazd, to tak dziwnie, jakby nieco po cichaczu organizowali, liczba miejsc też ograniczona. Znam tam paru gości, w tym jeden dobry znajomy i o tym, że jadą taką trasę dowiedziałem się na 2 tygodnie przed :p Może sprosiło się "kółko wzajemnej adoracji" ;)
Zresztą to zbyt komercyjne jak dla mnie. Autobus wiezie im bagaże, nocują po hotelach i większość to asfaltówki i szutry. Ni to na kolarkę, ni to na góraka.

Ja zdecydowanie wole takie klimaty jak Schwarc. Góry, ogniska, wiaty, koczowanie po krzakach a im większa dzicz tym lepiej (dlatego lubię mało uczęszczane, przygraniczne góry słowackie). A Izery dodatkowo są ciekawe dla mnie, bo jakże odmienne od Beskidu Sądeckiego czy Niskiego. Fajne, trudniejsze technicznie trasy (więcej kamieni, korzeni), inne widoki. Dużo tras, po prostu inaczej.
To już bym wolał, zamiast pchać się tak przez Polskę, pojechać na Ukrainę, a już w ogóle wypasem była by Rumunia.

Offline Shwarc

Odp: Sudety Zachodnie czyli Izery, Karczki i Rudawy na dwóch kółach
« Odpowiedź #9 dnia: Czerwiec 12, 2016, 22:04:35 »
Córka ile ma lat 
Za stary jesteś, nie masz szans ;D

Rumunia rowerem, mega sprawa, znam super drogi grzbetowe na ponad 2km idealne na rowery MTB. Piszę się na przyszły rok, wchodzisz w temacik?

Rozkład szałasów i wiat w Sudetach jest na naszym forum, też z tego korzystałem układając trasę, poszukaj pod hasłem "wiaty w Sudetach" czy jakoś tak.


A jak z knajpami po drodze?
Eee, pewnie coś tam znajdziesz u Czechów, ciężko mi powiedzieć, bo my takie kulinarne atrakcje omijaliśmy.

Offline misiak76



  • Pomógł: 38

Odp: Sudety Zachodnie czyli Izery, Karczki i Rudawy na dwóch kółach
« Odpowiedź #10 dnia: Czerwiec 13, 2016, 12:19:49 »
Po stronie polskiej jest tak sobie z gastronomią pitną ale po czeskiej to co 20-40 min masz możliwość uzupełnienia płynów ;D

Wysłane z mojego 6045Y przy użyciu Tapatalka


Offline semow

Odp: Sudety Zachodnie czyli Izery, Karczki i Rudawy na dwóch kółach
« Odpowiedź #11 dnia: Czerwiec 13, 2016, 13:19:41 »
Fajna trasa, wczoraj schodząc z Zamku Bolczów tak właśnie myślałem o tym, że zwiedzanie Kotliny Jeleniogórskiej to najfajniej było by chyba zrealizować w wersji rower/wiaty.
Z drugiej strony do jazdy stricte górskiej też są świetne tereny. Tylko trudne. W zeszłym roku zjeżdżaliśmy ze Skalnika niebieskim i nieźle się nakląłem, bo koledze platformy pożyczyłem i w spd musiałem tam walczyć.

Offline Shwarc

Odp: Sudety Zachodnie czyli Izery, Karczki i Rudawy na dwóch kółach
« Odpowiedź #12 dnia: Czerwiec 13, 2016, 20:47:42 »
zwiedzanie Kotliny Jeleniogórskiej to najfajniej było by chyba zrealizować w wersji rower/wiaty.
Dokładnie, to nie są góry połoninne by łazić po nich i podziwiać godzinami widoki, obszar jest rozległy, a rowerem niemal wszędzie da się wjechać. Czesi bardzo mają rozwiniętą sieć szlaków rowerowych w Sudetach, polecam szlak bodaj A1 czy A2 wzdłuż Karkonoszy, kilkukrotnie wchodzący na wysokość ok. 1300m, a raz niemal na Równię pod Śnieżką.

Offline Wodnik

  • Górski włóczykij


  • Pomógł: 21
  • Górski włóczykij

Odp: Sudety Zachodnie czyli Izery, Karczki i Rudawy na dwóch kółach
« Odpowiedź #13 dnia: Czerwiec 17, 2016, 07:54:53 »
Rumunia rowerem, mega sprawa, znam super drogi grzbetowe na ponad 2km idealne na rowery MTB. Piszę się na przyszły rok, wchodzisz w temacik?

Było by zapewne zacnie :D
Może by zmontował jeszcze parę osób, to by z rowerami jakimś większym samochodem tam pojechał. Jak nie to trzeba by obadać pociąg. Tylko, że ja więcej jak 2 tygodnie ciągiem nie dostanę (zahaczając o weekendy). I kosztowo żeby było jak najtaniej, bo pieniądzem nie śmierdzę ;)
Zresztą "za rok" to trochę czasu, może coś od składam, ale szybko się rozchodzą $. W planach miałem jakieś tanie (pierwsze) wozidło to kupiłem aparat, a za tydzień jadę do Albanii na 2tyg. I nie ma pienundzuf :p
Tak czy inaczej zgadamy się na PM/GG/ czy tam jakoś inaczej. A jak sprawa na tyle dojrzeje, że będzie już w etapie czegoś więcej jak dumania, to i założymy wątek tutaj, może ktoś jeszcze się skusi.

Offline Shwarc

Odp: Sudety Zachodnie czyli Izery, Karczki i Rudawy na dwóch kółach
« Odpowiedź #14 dnia: Czerwiec 17, 2016, 09:18:25 »
Pociągiem z rowerami OK, ale całą trasę z PL wychodzi to bardzo drogo. Najtaniej autobusem do Pesztu, a tu już rowerów nie przewieziesz :(
OK, przyjdzie czas, będzie rada.

forum.outdoor.org.pl

Odp: Sudety Zachodnie czyli Izery, Karczki i Rudawy na dwóch kółach
« Odpowiedź #14 dnia: Czerwiec 17, 2016, 09:18:25 »