25% zniżki na Fjord Nansen i 15% na resztę

Autor Wątek: 0,6 x Główny Szlak Sudecki 5-12.08.2010  (Przeczytany 6792 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

0,6 x Główny Szlak Sudecki 5-12.08.2010
« dnia: Czerwiec 29, 2011, 01:29:40 »
Witam po raz kolejny.
Tytuł tematu może nie jest klarowny, ale ma zaciekawić.
Otóż już podczas marszu GSB (relacjonowanego w poprzednim wątku) rozmawialiśmy z Łukaszem o GSS i tak doszedłem do wniosku, że w Sudetach nie byłem, warto się wybrać, a przy okazji już coś konkretnego zrobić (w końcu 350km ponad - po obserwacji terenów, na które przedłużono ostatnio szlak - nie uznaję tej prolongacji, po chodzenie po takich pagórkach po prpostu nudne by było)

5 sierpień - dojazd

Tym sposobem 5 sierpnia wpakowałem się w autobus do Jeleniej Góry na niemal całodzienną podróż. 7:30 - 18:00.  Po przyjeździe do miasta, zasięgnięciu języka na dworcu pks i telefonicznie dowiedziałem się, że autobus do Świeradowa, gdzie ma miejsce początek szlaku, odjeżdża o 20.30, a więc kupa czasu mi zostaje. No to idę na miasto, obaczyć jakies domniemane zabytki ;D.  Idę z wielkim tobołem na plecach, rozglądam się i widzę ... no widzę busik z tabliczka Świeradów Zdrój. Odjeżdża dosłownie za chwilę i kosztuje grosze, super. Po dotarciu do Świeradowa szukam pks i co? I okazuje się, że 4 napotkanych pokolei przechodniów to Niemcy. Ja sie pytam się, gdzie ja jestem??!! ;D.


No i w końcu znajduję początek szlaku.


Tu nawet i tabliczka ze starym Panem jest, a więc git. Zadowolony wyciągam kijki i zaczynam w sandałkach dreptać na nocleg i jutrzejszy punkt startowy.


Tak o schronisku na Stogu Izerskim mowa.


Obsługa schroniska nie woła pieniędzy za rozbicie namiotu - niepojęte. Żegnając wieczorny Świeradów idę spać.


6 sierpień - I dzień(właściwego marszu)


Wstaję około 6 rano, zwijam graty, spożywam śniadanie i .... idę? Nie najpierw trzeba buty założyć, co nie będzie łatwe ;D. Musze tu wspomnieć, że 2 dni wcześniej podczas przejażdżki rowerowej jakaś łaskawa Pani zajechała mi drogę samochodem, przez co  zetknąłem się z asfaltem. Na tym najbardziej ucierpiał ostatni palec u stopy  (byłem w sandałach), bo spuchł i pobolewał.  I żeby nie wspominać o tym w kółko to napisze, że na tym wypadzie w Sudetach każdy ranek nie był przyjemny jeśli chodzi o wkładanie butów jak i pierwsze kilometry marszu, które musiałem jakoś kusztykać. Także było wesoło :D
Sudety od rana pochmurne i na dobra pogodę się nie zanosi.


Przewyższeń mało, po Izerskich idzie się przyjemnie. No aż zaczęło padać, a właściwie kropić na ten moment.


Do tego moje buciki niezbyt dobrze naprawione zaczęły się rozklejać.  No super.  Piękna podwórkowa łacina niesie się po lesie....


Utrzymując dobre tempo o 11.30 jestem w Szklarskiej Porębie i kupuję materiały pierwszej potrzeby do klejenia i reperacji butów( a co to pozostanie tajemnicą) ;). Mijam po drodze takiego oto psiaka i pod drzewem dla ochrony od deszczu, który już zdążył przybrać status ulewy naprawiam buciory, tym razem skutecznie. Leje czy nie, pora iść dalej.


Pogoda już dziś się nie poprawi. W schronisku na Hali Szrenickiej robię obiad.


Im dalej tym gorzej, w końcu widoczność 10- 15 m. Burzowo, słychać grzmot po czym ulewa.


Około 20stej docieram do Domu Śląskiego. Pogoda nieciekawa, postanawiam zanocować w schronisku. Trafiam tam, na dwójkę studentów z Poznania, a więc miłe towarzystwo. Według mapy dystans na dziś 44,5km


7 sierpień - II dzień


Wychodzę o 7.40, kiedy deszcz na chwile cichnie. Zaczynam schodzić,  dość stromo, co czuje w kolanach (plecak zapakowałem na pare dni, to trochę waży).


Pogoda jak zwykle zrobiła mnie w ch... i w połowie podejścia zaczyna się burza. Grzmot i leje jak z cebra. Takich 40 minut intensywnych opadów nie doświadczyłem w życiu. Membrana, nie membrana, zmokłem cały, a po nogach nalało się do butów. Suszę się w schronisku pod Łomniczką.  Oberwanie chmury (o skali ulewy dowiedziałem się dopiero później telefonicznie) trwa do 12, i wtedy dopiero mogę iść dalej. Za Karpaczem rozmawiam chwilę z bardziej doświadczonym amatorem GSB i GSS, który kończy ten szlak idąc od drugiej strony już 13 dzień. On także opowiada o skali porannej ulewy.   Pobliskie pagórki przemierzam już w sandałach.


Po nieudanej próbie negocjacji z noclegiem mijam Bukowiec i rozbijam namiot przy drodze, przed linia lasu. Wszystkie skarpety mokre, jak i spora część ubrań. Na szczęście śpiwór suchy :)  W nocy leje. Od jutra pogoda ma się poprawić....


8 sierpień - III dzień


Zwijam mokry namiot i wychodzę koło 7 rano - wtedy przestało lać. Przestało - tylko na chwilę, bo do 10 pada dalej.


Poniemiecki drogowskaz - tego klimatu wg mnie nie ma żaden region w Polsce.


Przed południem deszcz ustaje, a miejscami pojawia się niebieskie niebo.  Zgubiłem mapę. Na szczęście jeszcze dziś wejdę w zasięg terenowy kolejnej.


Burza idzie.  Muszę przyspieszyć kroku, żeby wejść w jakieś zabudowania. 


Melinuję się na przystanku i czas burzy wykorzystuje na obiad.


W Lubawce robię zakupy, przede wszystkim frukty ;). Napotkani tubylcy mówią o lepszej pogodzie w poniedziałek, czyli jutro. Ruszam dalej nieznanymi pagórkami. Buty zmieniam na sandały, jednak to średnio pomaga. Po przejściu paru kilometrów muszę  zabrać sie za przebijanie bąbli i klejenie plastrów - 2 dni w mokrych butach nie były zbyt szczęśliwie dla stóp.


Mijam Krzeszów, gdzie kupuje chleb, oglądam klasztor, niestety w fazie renowacji po czym zaczynam się rozglądać za noclegiem. Szukam go trochę długo. Ostatecznie rozbijam się przed wsią Grzędy, nieopodal lasu.


Taki smaczek - niemieckie napisy na kamienicy w Lubawce :D


Śnieżka w oddali


Krzeszów zostawiam za sobą....


I panorama na dziś.
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 29, 2011, 01:43:49 wysłana przez to17071990 »

forum.outdoor.org.pl


Offline ina

Odp: 0,6 x Główny Szlak Sudecki 5-12.08.2010
« Odpowiedź #1 dnia: Czerwiec 29, 2011, 02:51:28 »
Ale klimat! Samotna wędrówka w taką pogodę - wypas :D Czekam na cd :)
Mam małe cycki, ale duże jaja.

Żyj tak, aby twoim znajomym zrobiło się nudno, gdy cię zabraknie.

Pomoc dla Rodziny Dybla

Offline madmun



  • Pomógł: 143

Odp: 0,6 x Główny Szlak Sudecki 5-12.08.2010
« Odpowiedź #2 dnia: Czerwiec 29, 2011, 03:03:11 »
Ślicznie Tomek !!!

Fajnie, że chcesz pisać, czekam na dokończenie i następne relacje !
R.T.F.M
outdoor to nie rurki z kremem

Offline lisu



  • Pomógł: 35
  • tata Lucyferka

Odp: 0,6 x Główny Szlak Sudecki 5-12.08.2010
« Odpowiedź #3 dnia: Czerwiec 29, 2011, 08:03:50 »
Bardzo fajnie :). Nie korciło Cię by omijać miasta (przynajmniej te które można)?. Ten drogowskaz bardzo mi się podoba. Ostatnio podczas "Włóczykija" podobny niemiecki był punktem kontrolnym ;D
"If you can't run, then walk. And if you can't walk, then crawl. Do what you have to do. Just keep moving forward and never, ever give up."

Offline Yatzek

Odp: 0,6 x Główny Szlak Sudecki 5-12.08.2010
« Odpowiedź #4 dnia: Czerwiec 29, 2011, 09:11:07 »
No, no, - determinacja jak się patrzy. Taka pogoda po drodze zweryfikowałaby każdego malkontenta.
Jak dotrzesz z opisem do finiszu, to może napisz, jakie elementy wyposażenia się sprawdziły, a jakie dobrze by było zmienić.
Po poprzedniej i tej wędrówce wszystko wychodzi.

Czekam na kolejne odcinki, fajnie się czyta i aż smak przychodzi, no może nie na takie oberwania chmury  :D
Wędrówką życie jest człowieka...

Offline iwonapro



  • Pomógł: 79
  • "Jak zjesz wykładowcę to kto da Ci wykształcenie?"

Odp: 0,6 x Główny Szlak Sudecki 5-12.08.2010
« Odpowiedź #5 dnia: Czerwiec 29, 2011, 12:49:29 »
W takim tempie i w taką pogodę to trochę szkoda terenu. Niemniej fajnie, że ktoś pisze o Sudetach. I do tego o całych.
Zdjęcie Krzeszowa od wschodu - suuuper.

Odp: 0,6 x Główny Szlak Sudecki 5-12.08.2010
« Odpowiedź #6 dnia: Czerwiec 30, 2011, 02:11:04 »
9 sierpień - IV dzień


Budzę się myśląc o pięknym dniu a tu kapie z nieba. Namiot mokry, a miała ładna pogoda być.  Niebo szare, stopy bolą, nie pozostaje nic innego jak zebrać graty i iść.  Nie tracąc czasu śniadanie robię dopiero po drodze, na przystanku, gdy deszcz się nasilił. Później pozostaje tylko narzucić kaptur na głowę i kontynuować marsz w deszczu.


Przejaśnia się dopiero w Sokołowsku, gdzie robię postój. Jakieś drobne zakupy, zjedzone na miejscu i telefon do kumpla. Dowiaduję się, że dobra pogoda będzie - jutro ;] .  Mijam zapomniany cmentarz żydowski i zaczyna się podejście na Bukowiec.


A to podejście było jednym z najgorszych podczas wycieczki. Niby górka niska, ale szlak nieprzetarty - krzaczory, powalone drzewa w poprzek szlaku i "całkiem stromo". No a moja filozofia na trudne podejścia (gdy idę sam)to najczęściej przeklinanie na czym świat stoi i napieranie przed siebie( polecam, mi pomaga ;D), dlatego też górka nie zmordowała.  Idąc dalej zatrzymuję się pod "Andrzejówką" lecz jakoś klimat tego miejsca mi nie odpowiada.


Przechodzę przez pasmo Wałbrzyskich z widokiem na Góry Sowie, po czym robię obiad po podejściu na Sajdak. Konsumpcję przerywa mi znajomy odgłos grzmotów. Pakuję graty i świńskim galopem zmierzam w dół. Do Jedlinki docieram już w deszczu, dalsza część burzy przeczekuje w miejscowym sklepie.


Następnie pozostaje już tylko wtoczyć się na pasmo Gór Sowich i równym krokiem maszerować do wieczora. Po drodze mijam wiele wiat z miejscami na ogniska - można sobie pomarzyć, jak ciekawie byłoby tu za znajomymi przyjechać....
No, ale czas zejść na ziemię, a konkretnie w Góry Sowie.


Wieczorem już postanawiam zdobyć się na luksus i zanocować w schronisku "Orzeł"


Suderland z pasma Sudetów Wałbrzyskich


Nowa wiata w super stanie :D


Sudety Wałbrzyskie


Góry Sowie po deszczu


10 sierpień - 5 dzień


W końcu wita mnie piękny poranek. Szybko się ogarnąłem i bez zwłoki jestem na szlaku.


Wielka Sowa w godzinach rannych. Zadziwił mnie monitoring. Ludzi brak, ale w sumie czemu się dziwić.


Z wieży widokowej na Kalenicy mogłem popatrzeć jak niebo się chmurzy, co optymizmem nie napawało po ostatnich dniach. Tu będzie spoiler - dziś nie padało ;).


Kolejne kilometry dłużyły się bez niczego szczególnego, aż przydreprałem nad Twierdzę Srebrnobórską - z racji swoich militarnych zainteresowań nie mogłem przejść obok niej obojętnie.


Obiekt na bieżąco jest poddawany renowacji. MA ciekawą historię - twierdza pozostała niezdobyta.


Po zabudowaniach oprowadzają przewodnicy, ubrani w pruskie  mundury z epoki, członkowie miejscowej grupy rekonstrukcyjnej- ogólnie polecam. 


Schodzę do Srebrnej Góry na jakiś posiłek, po godzinie znowu przemierzam czerwony szlak.  Od tego czasu nie dzieje się właściwie nic ciekawego, no chyba ,że ciekawym jest suszenie namiotu pod lasem.
Na nocleg wybieram sobie Górę Wszystkich Świętych. Przy sanktuarium, które tam się znajduje, zrobiony jest kawałek terenu jakby dla dzieci kolonijnych. Moja uwagę konkretnie przyciągnął wojskowy, duży namiot, a w nim przytulna, drewniana, zielona ławka z oparciem ;D. Nie chciało mi się rozbijać namiotu także to miejsce wybrałem dziś na spoczynek......   
...no i długo w nim nie spałem. Mimo karimaty byłem jakiś cały obolały od pasa w dół i na ławce spać się nie dało. Skapitulowałem około 23:00 i przy świetle czołówki rozbiłem namiot na polskiej, miękkiej ziemi :).
W międzyczasie odebrałem telefon, który właściwie zakończył mój wyjazd - sprawy rodzinne i związane z nimi nieszczęśliwe wypadki spowodowały, że musiałem wrócić do domu jak najszybciej. Vis maior,  z perspektywy czasu mogę powiedzieć, ale wtedy byłem co najmniej niezadowolony.


Srebrna Góra raz jeszcze...


I widoczek z twierdzy.


Zachód słońca nad Górami Sowimi


11 sierpień - 6 dzień


Na glebie wyspałem się bardzo dobrze, powitany piękną pogoda mogę dziś z zadowoleniem taszczyć plecak :).


W oddali widać już Góry Stołowe - dzisiejszy cel.


W Wambierzycach robię przerwę i zarazem porządne śniadanie. Następnie ruszam w dalszą drogę.


Park Narodowy Gór Stołowych wita mnie tabliczka "teren monitorowany". A co tu jest niby monitorowane? Pytanie bez odpowiedzi... Z kolejnymi kilometrami ruch turystyczny zaczyna się nasilać.


W końcu pojawiają się płaskie wzniesienia, stragany i już jestem w Karłowie. Jednak tu postoju nie robię - nie ma nawet gdzie usiąść.


Zmierzam w kierunku Błędnych Skał. 


Na miejscu gość mówi, że "zwiedzać" można jeszcze 20 min i tyle mam czasu jeśli chcę, aby popilnował mi plecak, bo z nim niby się nie zmieszczę. Mam się pospieszyć, co zresztą robię. "Błędne Skały" jakoś na mnie wrażenia nie zrobiły.


Pozostaje zejść do Kudowej Zdrój, gdzie docieram o 17:00. To już większe miasto, także znajduje tu autobus do Krakowa, skąd czekają mnie jeszcze 2 przesiadki...  Pozostaje zjeść małe co nieco i poczekać do 20:30 na środek transportu....  Ehhh,  chce się powiedzieć miała być całość a wyszło jak zwykle :(


W drodze DO PNGS


Nach Carlsberg


Góry Stołowe


Epilog


Słowem podsumowania przeszedłem 230km GSS, co daje 0,65 z 352km stąd i tytuł tostu. Średnia dzienna ok. 38km lecz w lepszej pogodzie można by to przejść szybciej nawet bez pośpiechu.
W Sudetach byłem pierwszy raz bo daleko ode mnie położone, jednak wrócę tu na pewno i postaram się zrobić cały szlak w podobnym tempie.  Górki chociaż niskie mają swój niepowtarzalny klimat przesiąknięty historią różnych okresów. Do tego, jak już wspominałem sporo wiat i miejsc na ogniska, aż zachęcających aby z nich skorzystać. Nie uwałaczając Beskidom, ale jak dla mnie biją je na głowę :)

Pełna relacja foto:
https://picasaweb.google.com/to17071990/Sudety512082010#











forum.outdoor.org.pl


Offline atanor

Odp: 0,6 x Główny Szlak Sudecki 5-12.08.2010
« Odpowiedź #7 dnia: Czerwiec 30, 2011, 02:25:59 »
Cytuj (zaznaczone)
Nie uwałaczając Beskidom, ale jak dla mnie biją je na głowę

jakie opinie mojemu lokalnemu patriotyzmowi dodają skrzydeł :D

Offline Wolf

Odp: 0,6 x Główny Szlak Sudecki 5-12.08.2010
« Odpowiedź #8 dnia: Czerwiec 30, 2011, 07:06:53 »


A to podejście było jednym z najgorszych podczas wycieczki. Niby górka niska, ale szlak nieprzetarty - krzaczory, powalone drzewa w poprzek szlaku i "całkiem stromo". Idąc dalej zatrzymuję się pod "Andrzejówką" lecz jakoś klimat tego miejsca mi nie odpowiada.

Nie uwałaczając Beskidom, ale jak dla mnie biją je na głowę :)




Zdjęcie rasowe :)
Pamiętam, że podczas pewnych rykowisk klimat Andrzejówki nam pasował  ;D

Co do Beskidów to bym się kłócił, no ale... każde góry są fajne :)
"Siłę słonia, płodność byka da Ci tylko turystyka!"



Offline tersan

Odp: 0,6 x Główny Szlak Sudecki 5-12.08.2010
« Odpowiedź #9 dnia: Czerwiec 30, 2011, 08:20:21 »
monitoring na Wielkiej Sowie jest, nawet działają te kamerki, choć ostatnimi czasy różnie z nimi bywało i pokazywały obraz, z lekka kilkumiesięczną obsuwą.

Dobra relacja, czekam na więcej, ja sam robiłem go odcinkami, ale nigdy w całości. Czas by w końcu to zrobić :)

Offline arkadoo



  • Pomógł: 51

Odp: 0,6 x Główny Szlak Sudecki 5-12.08.2010
« Odpowiedź #10 dnia: Czerwiec 30, 2011, 08:43:02 »
Tego psa lub takiego samego ze Szklarskiej, to z dzieciństwa pamiętam. Leżał przy sporym kamieniu i można było sobie z nim fotę zrobić.
http://www.rower.fan.pl
Horyzont
Pachnę Warszawką (bez urazy) :D

Offline arturus



  • Pomógł: 0

Odp: 0,6 x Główny Szlak Sudecki 5-12.08.2010
« Odpowiedź #11 dnia: Wrzesień 18, 2011, 00:07:40 »
Ja tylko nadmienię, że aktualnie GSS ma 440km. W 2009 roku dodano do niego odcinek Paczków-Prudnik. Żeby nie być gołosłownym: http://www.sudecki.fora.pl/glowny-szlak-sudecki-ogolnie,2/odcinek-paczkow-prudnik,9.html

Szacunek, że nie zawróciłeś w takich warunkach.

Odp: 0,6 x Główny Szlak Sudecki 5-12.08.2010
« Odpowiedź #12 dnia: Wrzesień 18, 2011, 23:10:05 »
JA wiedziałem o tym przedłużeniu już trochę czasu (wtedy kiedy szedłem jeszcze nie). Jednak ludzie mówili mi, że za PAczkowem to góry "jak za domem" i że iść nie warto.

Offline Piotrek



  • Pomógł: 79

Odp: 0,6 x Główny Szlak Sudecki 5-12.08.2010
« Odpowiedź #13 dnia: Wrzesień 19, 2011, 07:40:54 »
W górach trzeba być twardym i pokazałeś, że można... ;D
Fantastycznie mokra przygoda.

Offline Kubus

  • There's someone in my head but it's not me


  • Pomógł: 14

Odp: 0,6 x Główny Szlak Sudecki 5-12.08.2010
« Odpowiedź #14 dnia: Wrzesień 19, 2011, 10:07:01 »


To zdjęcie to chyba najlepsze podsumowanie całej wyprawy :)

Pięknie, pięknie, pięknie!!

forum.outdoor.org.pl


Offline Osa



  • Pomógł: 0

Odp: 0,6 x Główny Szlak Sudecki 5-12.08.2010
« Odpowiedź #15 dnia: Wrzesień 19, 2011, 22:00:31 »
Super! Narobiłeś mi smaka na GSS. Możliwe, że w przyszłe wakacje sam spróbuje.

Offline panomeik



  • Pomógł: 12

Odp: 0,6 x Główny Szlak Sudecki 5-12.08.2010
« Odpowiedź #16 dnia: Styczeń 14, 2012, 10:38:46 »
good job to17071990 :)
masz racje Sudety sa piekne!
w koncu to moje rejony ;)
"Turystyka jest daleką podróżą w poszukiwaniu chęci powrotu do domu"

Offline ref



  • Pomógł: 0

Odp: 0,6 x Główny Szlak Sudecki 5-12.08.2010
« Odpowiedź #17 dnia: Luty 07, 2012, 16:41:20 »
Witam serdecznie wszystkich miłośników Sudetów.

Tak jak kolega powyżej chodzi mi po głowie przejście całego GSS. Chcę to uczynić w czasie jednej wyprawy (tj. około 14 dni), jednak zastanawiam się nad kilkoma sprawami.

1. Generalnie Szlak im. Orłowicza nie ma ustalonego początku i końca, ale większość śmiałków zabiera się za niego od zachodu zaczynając w Świeradowie Zdroju. Ja natomiast chciałbym zacząć w Prudniku. Czy jest ktoś kto przeszedł tę trasę od wschodu? To17011990, co mówił facet napotkany przez Ciebie na szlaku?

2. Zastanawiam się, czy iść z namiotem, czy nocować pod gwiazdami i w schroniskach. W drugim przypadku wydam trochę więcej kasy, ale lżej się pójdzie o te 2 kg. Jakie masz wspomnienia jeśli chodzi o infrastrukturę i bazę noclegową?

Jeśli ktoś ma za sobą GSS lub też przymierza się do zrobienia go w najbliższe (ciepłe) wakacje, będę wdzięczny za odpowiedź i rady.

P.S. Postaram się w tym miejscu zgromadzić jak najwięcej informacji z różnych źródeł.

Odp: 0,6 x Główny Szlak Sudecki 5-12.08.2010
« Odpowiedź #18 dnia: Luty 08, 2012, 11:24:46 »
Gość którego spotkałem na szlaku szedł właśnie od wschodu, robiąc dłuższy wariant szlaku(niedawno przedłużony). Mi się jednak nie chciało tak daleko iść, z racji zasłyszanych informacji, że góry za Prudnikiem "to jak pagórki za domem" . Dlatego też to miasto było właśnie moim celem.  Sudety są moim zdaniem bardzo przyjemne dla turystów "znamiotyzowanych" i ja wybrałbym ponownie ta opcje noclegu. Może ja nie zwróciłem uwagi, ale za wielu pól namiotowych nie widziałem. ewentualnie zastanowiłbym się nad płachtą namiotową i noclegami w wiatach - jak inny wątek tego działu mówi - jest ich tam kupę.

Offline iwonapro



  • Pomógł: 79
  • "Jak zjesz wykładowcę to kto da Ci wykształcenie?"

Odp: 0,6 x Główny Szlak Sudecki 5-12.08.2010
« Odpowiedź #19 dnia: Luty 09, 2012, 14:17:49 »
Zdecydowanie polecam wiaty. Jest ich bardzo dużo w Sudetach i mamy ich spis, a nawet mapkę, która jest wciąż aktualizowana. Na moje najlepsza jest kombinacja wiaty+schroniska.

forum.outdoor.org.pl


 

25% zniżki na Fjord Nansen i 15% na resztę