forum.outdoor.org.pl

SPORT I ZDROWIE IN AND FOR OUTDOOR => ROWER => podróże i wycieczki rowerowe => Wątek zaczęty przez: Elwood w Luty 27, 2017, 20:16:20

Tytuł: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Luty 27, 2017, 20:16:20
Częściowo tłumaczę się tu:
http://renowacjaposadzek.pl/blog/szukam-pana-kalandra/

Znaczy z pana Kalandra jako żywego. W rzeczy samej, to powieść dla młodzieży, oczywista - socjalistycznej. Kto tam nie czytał, to proszę sobie wygóglać, o ile ciekawość zżera.
W rzeczy samej, kierując te słowa do rodziców współczesnych, współczesnej młodzieży w wieku "literatury młodzieżowej" zwracam uwagę, że ta stara literatura zdrowo ryje owej młodzieży beret. Może niekoniecznie "Szukam pana Kalandra" ale większość powieści, przykładowo - Edmunda Niziurskiego, niewątpliwie. Części z tej oczytanej młodzieży już nie odzyskamy.

Piszę to ku przestrodze, na przykładzie własnym i przykładzie syna mego jedynego. On, co prawda, przechodzi teraz okres "utajony", co potwierdza matka słowami, że w naszej rodzinie, tylko on wyszedł na ludzi. W stwierdzeniu "naszej", oczywiście ma na uwadze tylko mnie i syna. Ja jednak swoje wiem. Chłopak oczytany okrutnie.

Pozwoliłem sobie otworzyć nowy wątek, wydzielając się z pamirskiego, co czynię nie w wyniku akceptacji zasad, raz mi tu wyłożonych, ale z racji wagi przedsięwzięcia. Takie stwierdzenie zapewne zalatuje pychą, stąd spieszyłem napisać to w przeddzień postu, który nas czeka a mnie szczególnie z pokutą, którą sobie osobiście zadałem.
W ramach postu i pokuty, do Wielkiej Soboty nie dane mi będzie wypowiadać się otwarcie a już zwłaszcza, nie daj Boże, komentować cokolwiek!

Wracając równie spiesznie do Karata. Zaskoczę was moi drodzy za rok, realizując pomysł, który za mną łazi od lat, pod tytułem Zimowy Bajkał.
Tymczasem od czasu do czasu, urozmaicę nieco bogate życie forum, szczyptą soli i pieprzu na przemian w tym wątku. Dodam, że to jedyne forum na którym chce mi się jeszcze pisać, choć tu nikogo, poza jednym osobnikiem, nie znam. Przelotnie z kuzonem jeszcze, z nadzieją kontynuacji.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: kuzon w Luty 27, 2017, 21:11:04
Będziem kontynuować! Mam nadzieję (uparcie rozwiewaną przez mojego zmiennika w robocie) na niedługi powrót do domu. Kąpiel w morzu obligatoryjna :D Bajkał zimą! Coś pięknego! Zdjęcia lodu które widziałem, są niesamowite. W Trójmieście trochę nas jest, ale prócz Ciebie i lexa, nikogo więcej osobiście nie poznałem. Ale oboje spełniliście moje kryteria "ludzi pozytywnie zakręconych" :D
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: misiak76 w Luty 27, 2017, 23:58:56
No wiesz jakieś hasło punkt gps i kto wie ile osób się zleci ;D

Wysłane z mojego ONEPLUS A3003 przy użyciu Tapatalka

Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: kuzon w Luty 28, 2017, 10:34:54
Kurcze, ciekawy pomysł! Może by coś takiego zorganizować?
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Luty 28, 2017, 10:37:11
Śledzik dobry, by nad pokutą zastanowić się. 2h spędzone w trójmiejskim korku wczoraj, namiastką były. Przy okazji sprawdziłem, czy smak ambera chmielowego zmienił się. Miesiąc abstynencji, to jednak za mało, by obiektywnie wypowiedzieć się.

P.S.
Misiek, jakbym wyznaczył współrzędne, to na pewno bym nie trafił. W ramach rekonwalescencji zgłębiałem podstawy nawigacji morskiej (klasycznej) i uważam, że gps jednak wygodniejszy.
Tchnęło mnie po sukcesach Doby i Koperskiego. Leżąc w wyrze zatopiłem się w rozważaniach klasycznej żeglugi po morzach i oceanach. Wspomniani panowie dwaj nawigowali oczywista współcześnie i nowocześnie (z Koperskim może uda się pogadać fejs tu twarz, z racji tego, że mój dobry kumpel jest jego dobrym kumplem) a mnie zassał temat żeglugi tuż po klasycznej nawigacji zliczeniowej (rzucanie loga za burtę m.in.).
Ale, to tak nawiasem tylko... :)

P.s.`
Kombinuj zatem kuzon!
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Luty 28, 2017, 17:16:15
M.in.w ramach pokuty, będę codziennie zaglądał do torebki pewnej pani:
https://www.youtube.com/watch?v=RdFn1jaJCOs
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Shwarc w Marzec 01, 2017, 20:23:20
Elwood, ja to ciebie czytam, a w zasadzie to próbuję i ni huhu, nic nie rozumiem :D
Ty chcesz tym Gierkowym wynalazkiem Bajkał zimą przejechać?
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 02, 2017, 14:31:20
Pomysł jest.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 04, 2017, 22:45:44
No więc tak... Będę ten temat realizował.

Niech z bólu ryczy demokrata
Zdrów niech Karata kupi
Ktoś śpi, kiedy inny lata,
Dosiadając Karata.


Powolutku zbieram sobie info, którym sukcesywnie będę się dzielił. Na początek:
https://www.youtube.com/watch?v=RzrUu9aDSqE
https://www.youtube.com/watch?v=dHYH14nDvKY
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: misiak76 w Marzec 05, 2017, 17:16:01
Ten drugi filmik robi wrażenie

Wysłane z mojego ONEPLUS A3003 przy użyciu Tapatalka

Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 05, 2017, 22:38:45
Pomysł zmierzenia się z lodem Bajkału naszoł mienia w 2011-tym, kiedy to przymierzałem się wstępnie do wspólnej wycieczki z kumplami.
https://www.youtube.com/watch?v=dvp7hhnodIY

Wspólnej na etapie promu tam i nazad, który udało się załatwić gratis. W czasie, kiedy koledzy mieli zmierzać poza koło polarne ja miałem pierwszy raz zmierzyć z poważniejszym mrozem na bicyklu. Tym razem kasy mi stykło na dwie skrzynki piwa, które wypili koledzy u mnie po drodze i potem pojechali w swoje pizdu.
https://vimeo.com/37422799
















Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 07, 2017, 12:42:23
Temat zasiedlił się z tyłu głowy i proces ruszył. W czasie między, ja się starzeję. W pewnym momencie przekraczam granicę magiczna. Mówią, że życie dopiero wtedy się zaczyna, mówią też, że kiedy się człowiek wyraźnie starzeje, to dziecinnieje. Oba zjawiska mają wspólny mianownik. Kto się cieszy, ten się bawi, a najchętniej bawi się dziecko.

No więc, kiedy przekroczyłem tę magiczna granicę, kupiłem sobie Ukrainę rocznik 1974. Taką samą, jak tą, którą nabyłem z pomocą mamy w roku tymże. Dosiadłem ją (równo 40 lat później ponownie - 2013) i zająłem się rozwiązaniem dylematu pt: jajko czy kura? Podstawiłem wyrażenia do wzoru i stanąłem przed wyborem: Ukraina w Pamirze lub Pamir na Ukrainie. Rozwiązanie zagadki miało miejsce na tym forum w stosownym wątku.

Ta zabawa przeszła tu specjalnie bez echa. No... ale ja się dalej starzeję i ochota narasta. Przybór coraz bardziej mi pasuje. Stare, ruskie rowery są tanie. Tak więc, jak małe dzieci gromadzą zabawki, ja zacząłem gromadzić swoje. Kolejną był Ural. Trzymając się konwencji, stanąłem przed kolejnym wyborem: Ural na Białorusi lub Białoruś na Uralu. Poszło świetnie. Bawiliśmy się z kolegą w Puszczy Białowieskiej po obu stronach znakomicie. W 48h wypiliśmy łącznie 36l piwa. Przy okazji taka ciekawostka.
Na pewnym, bardzo cenionym forum rowerowym jest taki wątek: Co najbardziej ciekawego wiozłeś na swoim rowerze? (coś w ten deseń). Fajny skądinąd temat. Ktoś wiózł np. tapczan! Inni - rożne cuda, wprawiające w zdumienie. Ja napisałem:
- Siebie, po 12-stu piwach.
Wiem, dla wielu - dziecinada ale właśnie oto chodzi przecież.

No wiec bawię się dalej!
Zabaw jest wiele ale mi w głowie zaczyna powoli i sukcesywnie wybijać się na czoło jedna... Dalej w konwencji. Tym razem"ciepło zimno" lub "zimno ciepło". Ponieważ starzeję się nieuchronnie, kupuję Karata. Takiego samego, jakim obdarowali mnie rodzice na komunię. No tak, ale jaki jest związek ze związkiem?
Otóż zabawa ta polega na tym, że im bliżej jesteś celu, tym robi się cieplej. No wiec wymyśliłem sobie, że zrobię ten Bajkał zimą. W ten sposób bawiąc się, zapewnię sobie komfort cieplny.

Ba... Znalazłem mega sponsora! To najwięksi emitenci co2 do atmosfery. Mogłem zasadniczo startować już w 2015-tym, który pod tym względem był rekordowym ale... dobrze, że przeczekałem, bo miniony - 2016-sty, to już w ogóle hicior. Z nadzieją więc czekam na początek 2017-tego!
Z nadzieją ale i w sporym napięciu, bo cały naukowy świat kojarzy wzrost co2 z efektem jego cieplarnianym, ale o ile co2 sukcesywnie rośnie (i bije kolejne rekordy), to ta temperatura (mimo, że naukowcy od klimatu uparcie korelują ją z temperaturą) wcale tak liniowo za tym co2 nie podąża.
W związku z tym zachowuję "czujność eksploratora", by nie popełnić błędu byłego mego kolegi, który to postanowił zmierzyć się swego czasu zimą (nie udanie) z największym lodowcem na Islandii. Otóż badał on zjawiska meteo do 15-stu lat wstecz i ustalił, że najniższa dotąd temperatura, jaką na lodowcu zanotowano w tym czasie, to było -15st.
No cóż... Pech chciał, że zaraz po przybyciu trafił na zimę stulecia. Nie dość, że temperatury spadły grubo poniżej założonego progu, to jeszcze wiał huraganowy wiatr...

Tymczasem, zastanawiając się, jak dotrzeć na Syberię, zrobiłem przegląd środków transportu, którymi dysponuję:

(http://i66.tinypic.com/29477gx.jpg)




Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 07, 2017, 23:12:22
Do usłyszenia w tym wątku za rok... :)
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: kuzon w Marzec 08, 2017, 00:17:34
No to powodzenia! Oby doszło do skutku.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 08, 2017, 11:37:09
No, klamka (w sensie decyzji) zapadła kuzonie. Nie ma zmiłuj.

Jeszcze kilka uwag.
Mam rok na dopracowanie szczegółów. Do tematu wypada się trochę przyłożyć ale nie są to jakieś wyżyny i to w sensie dosłownym.
Bajkał jest płaski. Jego tafla wykorzystywana gospodarczo od wieków. Zagrożenia są dość dobrze zidentyfikowane.

(http://i68.tinypic.com/16jr2mf.jpg)
Mapka szczelin i proparin.

Te ostatnie, to "placki" słabego lodu od średnicy 1,5 do kilkudziesięciu metrów, będące skutkiem gorących źródeł i gazów ulatniających się powierzchniowo. Są to miejsca stałe, niezmienne.
Pomocnym w zbieraniu informacji dla mnie będzie kolega, który pomieszkuje w Irkucku już od 10-ciu lat a od kilku, zajmuje się organizowaniem szeroko pojętej turystyki po Bajkale (zimowym też) i jego okolicach.
Od niego, mam nadzieję, uzyskać szczegółowe informacje dotyczące też samego lodu, jego rodzaju (o torosach, to chyba większość słyszała) i na jakie przeszkody z tym związane muszę baczenie mieć i świadomość. Na pewno też mogę liczyć na jego pomoc w samej organizacji przedsięwzięcia ale to akurat jest detal.

O ile, co konkretnie i jak ten Bajkał chcę "podejść" zostawiam dla siebie, o tyle nie mam żadnego problemu z dzieleniem się całą osnową, konieczną dla planowania podobnej wyrypy. Wiadomo, że będzie to składak lub rower tpu "rusek" oraz łyżwy do turystyki długodystansowej.
Ze specjalistą od takiej, tu na miejscu w Gdańsku kontakt już nawiązałem, będzie więc z kim temat obgadać, dobrać odpowiedni sprzęt i poćwiczyć. Dużym atutem osobnika jest jego doświadczenie na mniej stabilnych lodowo akwenach. To jako dodatek, bo można poćwiczyć wydobycie siebie spod zalamanewgo lodu na wybranym akwenie, co też na pewno uczynię.

Zapewne trochę już mnie tutaj poznaliście i fakt, że nie zamierzam korzystać z kasmiczieskich technologii, z małymi wyjątkami nikogo nie zdziwi. Z jednej strony determinantem jest atawistyczny magnes do naturalnych rozwiązań, praktykowanych od wieków, z drugiej po prostu cena tych wszystkich wynalazków. Na nie, mnie w większości nie stać.
Na szczęście mam dobrych kolegów, którzy nie robią afery z pożyczaniem szpeju i na takie gesty będę liczył... :)

Jest tu wątek - Mażenada. To mój wątek, z powrotu z Albanii na rowerze do Polski z kawałkiem przygody bałkańskiej. Został on w trakcie pisania, wydzielony przez moda i porzucony na pastwę, niemal zapomniany ale to piękny przykład mojego podejścia do zagadnienia.
Nieskromnie go tutaj przypomnę...
http://www.forum.outdoor.org.pl/podroze-i-wycieczki-rowerowe/mazenada/
...w celach edukacyjnych młodzieży.
Konkluzja zasadniczo jest taka, by podążać drogą najprostszą do celu. To niewątpliwie wiąże się z ceną. Oczywista, wszystko ma swoje granice ale warto kolejne poonywać taniej niż drożej.
Sytuacja dotyczy oczywiście tych osobników, którzy nie dysponują budżetem właściwym dla zasobnego portfela. No, bo kto bogatemu zabroni...?

W związku ze związkiem kurtkę zimową se pożyczę od kumpla, który mi ów rower na mażenadę pożyczył i rok wcześniej lekkiego diamonda jednopowłokowego w Hindukusz.
I tu parę uwag, które mogą zwolnników Canada Goose zainteresować. Otóż na rynku wtórnym jest spory wysyp np. wersji Parka, dedykowanej do naprawdę niskich temperatur. Kolesie (i koleżanki) zapewniają w ogłoszeniach o należytym, czyli oryginalnym pochodzeniu przedmiotu. Ceny używanych w większości bajecznie niskie. Przez moment nawet zastanawialem się, czy może nie zainwestować w 1/10 ceny nowej? Generalnie jest jeden podstawowy test dla takiej kurtki, który może ją uwiarygodnić w oczach potencjalnego nabywcy.
Jak kto zainteresowany, niech dopytuję o wagę. Jak kurtka zrownoważy 5kg kiszonek kapusty za 8zł w promocji, to możmy pytać dalej. Ja po czterech zapytaniach zdecydowalem się skorzystać z oferty kumpla i ją od niego pożyczę... :)

Drugi, mocno mnie interesujący aspekt, to buty. Dopytywałem tutaj w obuwniczym dziale już o licowaną, ciepłą skórę ale ostatecznie zdecydowałem się na nowego Sorela model 1964 w wersji ze skórzaną cholewką. Wyczekalem trochę na koniec sezonu zimowego i trafiają się promocje do 50% ceny nowego produktu. Najdalej jutro dotrze do mnie rozmiar 44, który zamówilem z pewnym ryzykiem. 45 już nie było ale ten rozmiar jest dla mnie ciut za duży. Moja stopa (wieczorna), to dokładnie 27,9cm. But jest tak dobrany temperaturowo abym nie pakował grubej, wełnianej skarpety dla podniesienia komfortu cieplnego. Ma mi go zapenić sam but. Bufor pod postacią -40st. w pełni mnie satysfakcjonuje. Cena 350zł z dostawą na limesie moich możiwości finansowych. W ostateczności je zwrócę.
Buta używanego nie chciałem kupować. Mógłbym od kumpla pożyczyć Baffiny z gwaranacją do -80st. ale szerokość buta determinowałaby przeróbki pedałów (chyba). Drugie, że taki Sorel spełnia moje wymagania, nie tylko bajkałowe.

Namiotem się specjalnie nie przyjmuję. W tak dużych mrozach postawię na zwykłego, taniego marketowca, którego posiadam, nawet w dwóch powłokach a nabyłem go swego czasu za jedyne 59zł w promocji (zamarzającą parę wodną rano wytrzepię). Jest on dwuoosobowy, ma długość ponad standardową i nie wymaga kotwienia. Na pewno nie jest odporny na wiatr ale pierwsze primo: z końcem lutego wieje najmniej, drugie - jest się tam gdzie przed wiatrem schować. Jedyne co, to sprawdzę z czego tam stelaż jest. jak z alu, to zostawiam.

Nie dysponuję odpowiednim śpiworem. Z nim, jak z butami... Chciałbym mieć własny, do tego szyty pod moje potrzeby. Wspominałem o nich w wątku puchowym. To pioruńskie utrudnienie ale akurat komfort snu, kiedy to i tak nie umiem spać w terenie, ma dla mnie kolosalne znaczenie. W spodziewanych temperaturach oczywista. Na dzień dzisiejszy nie wiem, jak to rozwiązać, bo cena nowego (i szytego dla mnie) zabija.
Emitenci co2 sponsorują sam dwutlenek... :)

Na blogu otworzyłem sobie wątek o Bajkale, jako przechowalnię linków. Kto tam zajrzy, to na niego trafi. Można sobie np. pościągać sztabówki dwusetki, szeroko pojętych okolic jeziora oraz inne ciekawe mapy. Dla mnie kluczowe z tego tytułu będą lokalizacje wiosek i osad porozrzucanych po zadupiach Bajkała:
http://renowacjaposadzek.pl/blog/

P.S.
Jednym z problemów jest tansport fantów żywnościowych i napojów, które w ekspresowym tempie zamarzają na kość. Będę testował w tym celu naturalną lodówkę, która sprawdziła mi się w temperaturach 45-50st na plusie. Test przeprowadzę w zamrażarce. O wynikach poinformuję.
Z napojami jest prościej. Jest ich grupa, szeroko rozpowszechniona na wschodzie, która to nie zamarza:
http://renowacjaposadzek.pl/blog/

Na razie nie mam o czym więcej pisać ale zapraszam do wymiany opinii.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: kuzon w Marzec 08, 2017, 12:48:24
Może zrób gdzieś listę sprzętu, który jest na taką imprezę wymagany, z podziałem na "posiadany" i "nie posiadany". Ja na dzień dzisiejszy, mogę Ci zaoferować pożyczenie nawigacji Garmin GPSMap 62. Tyle na gorąco mi przyszło do głowy.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 08, 2017, 17:13:03
Dzięki kuzon. Jedyna ma potrzeba, to śpiwór.

P.S.
Buty (piękne) przyszły ale są zbyt na styk... Szkoda. To model poniżej:
https://goldsport.pl/produkty-archiwalne/2050-buty-sorel-1964-pac-t.html
Jak kto zainteresowany, niech da znać. Jutro je odsyłam. Rabat wyższ niż na stronie (cena 350zł).
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 08, 2017, 19:13:11
W przydaśnku bajkalskim na blogu podałem linka, ale tu go wyróżnię:
https://earth.nullschool.net/
Mając dostęp do internetu, mamy dostęp do tej animacji on line. Symuluje ona kierunek i prędkość/siłę wiatrów. Mając bierzący podgląd w zasadzie wszystko wiemy o pogodzie jeżeli dodamy do tego obserwacje nieba.
Możemy glob powiększyć i skierować kursorem nad Bajkał. Oczywista możemy sobie zapewne wykupić dostęp do znacznie pełniejszych informacji.
Mógłbym np. obserwować (co sporadycznie czynię od dwóch tyg.) jak się zmieniają wiatry w lutym i prowadzić statystykę, celem porownania jej z tym, co się będzię działo za rok.

Możemy dzisiaj wyszukiwać potencjalne miejscówki na nocleg korzystając z google earth. Tak wyszukiwałem np. w zeszłym roku fajne, dzikie miejsca nad Dunajem w Serbii. Z jednej lokalizacji skorzystaliśmy z moim Strażnikiem Domowym. Akurat nie była dzika ale wcześniej przeze mnie namierzona "z nieba" i był to strzał w dychę.

Ustalę, jaki jest zasięg tel. komórkowej na Bajkale ale będę z niej korzystał tylko w celu wysłania sms-a do domu. Z GPS-a tylko w sytuacji wymagającej ratowania życia ludzkiego. Mam nadzieję, że nie będę go musiał odpalać w ogóle.

Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: kuzon w Marzec 08, 2017, 19:45:56
Świetna strona! Jak wrócę do latania na lotni :D to bardzo się przyda. Szczególnie na władysławowskie klify.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 09, 2017, 08:29:47
Tu masz z bardziej przyjaznym ingterfejsem.
https://www.windytv.com/?54.599,18.530,13

Z tej korzystam, jak się bawię w szczegóły. Możesz dowolnie powiększać, ustawiać w 3D. Siłę i kierunek podobnie - klikasz na wybrany punkt na mapie itd.
Poza tym masz opcje na temperaturę, zachmurzenie, opady... Lepiej Ci się przyda do zabawy w terenie.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: sieku w Marzec 09, 2017, 08:51:03
W tym temacie nie bardzo rozumiem co jest a co nie jest na temat więc też sobie pozwolę.

Fantastyczna ta pierwsza strona jest. Pogoda to jedno, zobaczcie sobie koncentracje powierzchniową tlenków węgla i siarki (Mode: chem; Overlay: COsc, CO2sc, SO2sc)
To nie tylko Kraków, Warszawa i Śląsk maja słabą jakość powietrza problem dotyczy nawet naszego Trójmiasta i okolic. Choć wciąż mogą nam zazdrościć bo jest jednak lepiej - normy dla benzo(a)pirenu (średniodobowo 1 ng/m3) przekroczone u nas były w zeszłym roku tylko o 100%, w okręgu jastrzębsko-rybnickim - o 900%

Tak więc w dzicz! Pooddychać powietrzem...
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 09, 2017, 09:29:04
Śmiało sieku.
Jeżeli chodzi np. o poziom SO2, CO itd., - kierujemy uwagę na korelację z kierunkiem wiatru i zachmurzenia.

Widać stałą koncentrację np. w Dolinie Renu.
A my (Polska) mamy takiego pecha, że przy przewadze wiatrów zachodnich - jesteśmy śmietnikiem gazowym Europy.
My (Gdańsk) mamy więcej szczęścia, bo przeważają u nas wiatry płn-zach.


Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 09, 2017, 11:33:58
Się proforma upewniłem, jak tam u nas w 3citi jest:
http://powietrze.gios.gov.pl/pjp/current
i wychodzi ellegancko.

Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 10, 2017, 21:29:40
(http://i65.tinypic.com/2how711.png)
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 10, 2017, 22:51:38
To zabawa z siatką Mercatora.
Jak myląca potrafi być, pokazuję z pomocą tego samego programu. Naniosłem Rosję na Płn. Afrykę. Okazuje się, że Rosja wcale nie taka wielka w porównaniu do Afryki - uwzględniając właściwe proporcje.
Im kraj leży dalej od równika, tym optycznie wydaje się większy (w skali Mercatora - którą głównie operujemy) niż jest wrzeczywistości.

(http://i64.tinypic.com/2ldvj1y.png)

P.S.
Bajkał leży na tej samej szerokości geograficznej co Polska.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 10, 2017, 23:23:06
Czy można Rosję postawić na głowie?
Można... :)
Ponownie na tle Afryki. Przejechać całą Rosję w szerz, to jak Afrykę z północy na południe. Kto by pomyślał...

(http://i65.tinypic.com/28hhr0l.png)

Dobranoc.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: piterito w Marzec 11, 2017, 04:07:02
JA też mieszkam obecnie na tym samym równoleżniku co W-wa...tfu,tfu  ;D Czekam niecierpliwie na to ocieplenie klimatu. Dzisiaj do południa temp odczuwalną miałem -35C przy 18-20km/h. To podobno bardzo dobrze konserwuje, podobnie jak krystalicznie czyste powietrze.

Emitenci CO2 wszyscy razem wzięci mają procentowo ułamkowy wpływ na zmiany klimatu , więc muszą się postarać bardziej. Nawet CO2 to tylko jakieś gówniane kilka procent wszystkich "gazów cieplarnianych". Para wodna bije wszystkie na głowę.

Tak więc spokojnie, lód się nie powinien załamać, ale dobrze, że schudłeś ;)
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 11, 2017, 10:15:34
Para woda jest gazem antagonistycznym (działa w obie strony) i ma krótki cykl życia. Wulkany wyrzucają nie tylko CO2, również całą mase pyłów, które przejściowo schladzają planetę.
GO, to fajny temat do pifka na kolejnej wycieczce do dupy. Mnie osobiście interesi metodologia pomiarów. Problem widzę w korelacji CO2=GO.

Dla mnie mistrzem mapowania jest Twój sąsiad - William Gadoury. Nie ma to, jak świeże spojrzenie 15-latka na problem, na którym łamały sobie głowy tuzy majowe.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 12, 2017, 12:12:00
Tak sobie leżę i zbieram różne treści. Przeżuwam je, wyobrażam sobie siebie, przeżywam chwilowe lęki i sukcesywnie, coraz bardziej się nakręcam. Dokładnie tak samo, jak mój mózg pączkami z tlustego czwartku, czy budyniem czekoladowym sprzed tygodnia.
Nakręcam się... ciszą i spokojem. Kilkoma prostymi zadaniami. Kilka prostych niewiadomych z banalnie prostym rozwiązaniem na miejscu. Wystarczy pogodzić się ze sobą i z tym, co ma mnie spotkać po drodze. Przy zachowaniu minimum ostrożności.

No i tak sobie leżę, konsumuję kiszoną kapustę z dodatkiem poszatkowanej cebuli i natki pietruszki, kiedy nagle pojawia się propozycja. Pada pytanie:
- Chcesz przejechać Bajkał?
No, tak.
- No, to jest okazja. Za... tydzień.
Jak za tydzień...?!
- Normalnie. Pakujesz się i startujesz w przyszłą sobotę! Akurat zdążysz zalatwić wszystkie formalności.
Ale ja nie dysponuję budżetem!
- No, to jak ci powiem, że będzie to ciebie kosztowało, ze... 200zł...?
W mordę! Ale szpej itd.?!
- To ja ci mówię, że już wszystko praktycznie masz! I powiem ci jeszcze jedno. Wiem, co ci teraz przychodzi do głowy ale spoko. Jak ciebie znam, to sobie doskonale z tym wszystkim poradzisz.
A... moje harakiri?!
- Po prostu będziesz uważał! Wykorzystaj czas do wyjazdu na przygotowanie fizyczne w takim stopniu na ile to jest w twoim stanie możliwe. Jest tylko maly niuans - dostaniesz na to 7 dni.
...?!
- Nie dramatyzuj. Wystartujesz w łatwiejszej orientacji. Z wiatrem w plecy. Wieją one wzdłuż Bajkału, w kierunku płn.-wsch.
A co z wizą?
- Jutro składasz wniosek i odbierasz we wtorek.
...
- No...?
Nie zdążę przygotować Karata.
- To poje3dziesz na rusku.
...
- No?!
...dobra, kurwa... Wchodzę w to!

RUSZAM Z PRZYGOTOWANIAMI. TRZYMAJCIE KCIUKI!
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: piterito w Marzec 12, 2017, 15:31:07
Ha,ha! Zycie jest piękne mimo wszystko, a nieplanowane wypady są niepowtarzalne. Ta wewnętrzna walka z wątpliwościami, przezwyciężanie kreowanych przez umysł czarnych scenariuszy... w końcu odzywa się rdzeń twojej istoty, kreatywny, niczym nie ograniczony, wolny i zapada decyzja; pieprzyć to wszystko, jadę !
I znowu żyjesz  :)

Nie życzę powodzenia, życzę kupy problemów po drodze, żebyś zapamiętał, wyrył kolejne znamię na zawsze.
Nie podskakuj tylko za bardzo żeby ci wnętrzności bokiem nie wyszły.
Hough!
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 12, 2017, 16:08:29
Wniosek wizowy złożony. Termin w konsulacie na środę ale to formalność, bo jadę w ramach ocieplenia stosunków (TAK TAK!) z bratnim narodem zza Buga.
Ocieplenie mnie objęło przypadkiem ale nieprzypadkowo mnie. Teraz powiem tylko, że to wynik niezwykle rzadkiej grupy krwi, która płynie w moich żyłach, a co wyszło przy okazji harakiri na moim brzuchu.
W każdym razie korzystam i w ramach jednego szoku mojego Strażnika Domowego, wzbogaciłem zastawę stołową w sposób dawno niespotykany i biorę się się do roboty!

(http://i64.tinypic.com/2mexyjo.jpg)
Ekspresowo sięgnąłem po mapę, którą kupiłem z przewodnikiem po Bajkale wieki lat temu.

Piterito, dedykacja:
https://www.youtube.com/watch?v=0teIPHzlRpA
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: kuzon w Marzec 12, 2017, 18:23:35
Cholera, to wszystko z tym wyjazdem, to na serio?!
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 12, 2017, 19:12:46
Do tego stopnia, że śpiwór z komfortem do -30st. na gwałt do pożyczenia potrzebny.
Jest wesoło, bo jadę z ruskimi akademikami, którym kumpel nagadał, że ja takie tematy opylam w kożuchu i walonkach. Oni, że to niemożliwe. Sprawa więc honorowa jest.
Północny Bajkał w śniegu. Ze 100km pchania będzie.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 12, 2017, 20:07:53
Znaczy jadę w kożuchu baranim. Walonki ogarniam na miejscu.
Trasa:
Gdańsk - Kalininngrad, Kalininngrad - Moskwa, Moskwa - Jakuck. Tam akademicy impregnują układ krwionośny wódą i dalej, to już ponoć z górki.
We wtorek jadę na Hel i dalej pcham rower w piasku do Władka w ramach trenningu. Wizę odbierze mi kumpel, z którym lecę do Jakucka.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 13, 2017, 21:17:23
Dzień obfity w wydarzenia i mały smuteczek. Okazuje się, że z zimowej pojeżdżawki... nici.
Otóż w Jakucku lądujemy w niedzielę. W poniedziałek przejdę serię badań na miejcu (w istocie temat równie interesujący) ale nie o tym. Dopiero wieczorem we wtorek zląduje nad Bajkałem (pierwszy nocleg w terenie) a to będzie 20.03 Tego dnia o 6.30 rozpoczyna się astronomiczna wiosna. Na walkę z lodem zostanie mi ledwie 5 dni (logistycznie to na szczęście żaden problem).
W czasie między zdążyłem się zalożyć korespondencyjnie z jednym z akademików, że nie ma takiej opcji, bym poległ z Bajkałem zimą. A to właśnie miał skubaniec na myśli! Przegrałem 5l "ducha puszczy", specjalnie zamówionego na wyjazd. Poza tym mam już praktycznie załatwione wsio, w tym wizę w paszporcie!

Zasadniczo to jestem niewyspany. Z dwóch powodów. Pierwszy, bo prawie do 5-tej nad ranem ślęczałem nad raportami IPCC, co by nie wyjść na ignoranta. Normalnie zapewne padłbym gdzieś koło 2-giej, ale te raporty zassały moje zwoje jak bagno. Obraz, jakim częstuje nas natura, to kieliszek zatrutego wina. Pijemy jeden za drugim...
Drugi. Przy okazji badałem bajkalski lód dla pocieszenia i... na szczęście znam jeszcze inne, alternatywne formy samopocieszania, wyrzucające z mózgu złe obrazy. Wdrożyłem je natychmiastowo.

Jedyne, co wydaje się małym plusem, to plusowa temperatura ale i ona potrafi być minusem. W każdym razie brnę w te opium w amoku...


Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 13, 2017, 22:54:28
Prawda, to?
"W rzeczywistości jestem bardzo ładny, bardzo miły dla miłych, życzliwy, łagodny i uśmiechnięty."
Przed wizytą u Ruskich odświeżam się w wizerunku mym towarzyskim jak mogę.

P.S.
Mam nazwę bajkalskiej wyrypy:
BAJKAŁAJKA
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 14, 2017, 01:09:23
https://www.youtube.com/watch?v=CGFMCv0Zj1s
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 14, 2017, 10:10:45
Jeszcze krótkie streszczenie wydarzeń z wczoraj.
A wczoraj kumplowi szanatażyście, pojechałem zrobić przegląd Toyoty terenowej jego - pięknej i ładnej (w zamian - pożycza mi sakwy), bo ten pluł jadem C2H6OH jeszcze z weekendu. Zaszpanowałem przy okazji podjeżdżając pod konsulat celem odbioru wizy i tu się szpan skończył wraz z paliwem. A kutwa kumpel nie wozi przecież baniaka z zapasem. Nie mając grosza przy duszy, musiałem pojechać tramwajem na gapę po kasę do domu ale złapały mnie kanary. Nie mieli litości dla bohatrera.
Wziąłem baniak z Golfa i wracam już kasując bilet za całe k... 3,20zł.
Patrzę a za szybą kwit... K...mandat za parkowanie. No j... to faszystowski pies. Dolałem dwa litry.

Odstawilem auto, nic nie mówiąc o mandacie, pokazując kumplowi f-rę sprzed m-ca za tankowanie - na kwotę 50zł.
Trzeba umieć sobie radzić a hamstwu kolegów przeciwstawiać się godnością osobistą.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: sieku w Marzec 14, 2017, 14:58:08
Nadmiarowy wodór uderzył twemu "koledze" ewidentnie do głowy. Następnym razem niech lepiej zwykłą (C2H5OH) czystą pije.

Nieszczęścia powinny chodzić parami. Masz więc ta przewagę, że wiesz iż coś cie jeszcze spotka i możesz byc przygotowany :)

Wysłane z mojego SM-G930F przy użyciu Tapatalka

Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 14, 2017, 17:50:47
Wzorowa postawa sieku.
Dzisiaj w planie było cioranie po plaży, ale o ile jest milcząca zgoda Strażnika Domowego na BAJKAŁAJKĘ, to nie ma zgody na zostawianie Znajdy w domu, więc zapiąłem kundla i pomaszerowaliśmy z buta w naqsze góry. Dobrze, że rowera nie wziąłem, bo bym na pysk padł w tym upale. Stopniów Celsjuszy jak na globalne ocieplenie przystało. No, ale jutro muszę dosiąść rumaka, bo pal sześć wsio ale dupa, to podstawa. Jak dupa wytrzyma BAJKAŁAJKĘ, to o resztę się nie martwię.

Zasadniczo po tym spacerze czuję się jak przeciągnięty przez magiel, tudzież tytułowy kalander. Dojebałem w zwoje tyle tlenu, ile zużyłem przez ostatnie 5 tyg. To się nazywa stres oksydacyjny.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 14, 2017, 20:00:11
Od dzisiaj dwa treningi dziennie.
Wieczorny mam już za sobą:

(http://i64.tinypic.com/2i71v5s.jpg)

Sięgam do niestandardowych rozwiązań. Autorem powyższego jest mój Strażnik Domowy, pedagog "sportowy" z wieloletnim doświadczeniem.

P.S.
http://tomekmichniewicz.pl/podroznicy-selfie/
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 14, 2017, 21:59:22
Hantle - 1,5kg każda.
Na dzisiejszej zaprawie kondycyjnej z Kubusiem Znajdą obeszliśmy okolice dawnej ścieżki zdrowia. Zeszliśmy odnogą Jeleniej do AWF-u. Spędziłem na tej uczelni ponad 10 lat... Jako student. Opuszczałem ją mając 33 lata.
Jednego tam dobrze wtedy uczono. Jak uczyć dzieci. M.in. z pomocą nietypowych przyborów. Dowód powyżej.
Kiedy więc poprosiłem mojego Strażnika Domowego o dofinansowanie zakupu hantl (używanych), celem przywracania sprawności, zostałem wyśmiany. I słusznie.

Pamiętam lekcje gimnastyki z Panem Gajewskim. Piszę "pan" przez duże "P", bo Pan Gajewski (chyba mgr) był mistrzem w dobieraniu ćwiczeń w rozgrzewce w parach, gdzie obciążeniem był opór naszych ciał. Rewelacja. Mieliśmy za zadanie sami takie ćwiczenia układać i niektórzy byli w tym mega kreatywni.

Stary AWF się skończył z chwilą odnowienia elewacji akademika. Przy rurze spustowej były wytarte w tynku ślady po butach obywateli, którzy nie mieli w nim prawa pobytu nocą np. W ten sposób zatarty został ślad po mnie na tej uczelni na amen.

(http://i66.tinypic.com/2n9z0i1.jpg)
Koniec pewnej historii...
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 15, 2017, 09:51:00
Trening.
Z Kubusiem Znajdą jest duży problem, bo MUSZĘ go zabierać ze sobą. Ktoś temu biedakowi zrył beret na maksa i wg psychologii psiej ma on straszne lęki. Dzieciaki dzwonią z tej Gruzji i nie pytają, co u nas, tylko co u psa.
Idealnie pasi jakiś trening rowerowy do południa zrobić. Normalnie wziąłbym go z rowerem do lasu ale strach, że da nogę gdzieś, jest większy niż te jego lęki. Obaj się więc lękamy. Jestem więc w stresie oksydacyjnym silnym, co nie sprzyja rekonwalenscencji.
Tym niemniej dodaje to smaczku. Że tak zacytuję siebie z mej podróżniczej książki:
"Wyrypa tradycyjnie, tak jak lubię. Karata, co prawda, nie zdążę uzbroić (i zostawiam go na akcję zima za rok) ale Urala mogę. Cały proces jego przygotowania ograniczę do wymiany pedałów.
Problem widzę tylko jeden. Mam mało czasu. Na same jezioro około 5/6 dni lub dób, co wiele nie jest.
Do tego za wiele też nie wiem, choć wiem akurat tyle ile wiedzieć powinienem. Zauważyłem przy tym, że im więcej wiem, tym więcej problemów mam do rozwiązania.
Jednym z nich jest totalny brak kondycji, będącym skutkiem pooperacyjnego bytowania w jednej płaszczyźnie, umożliwiającej oglądanie horyzontu przez stopy. Cztery bite tyg. swoje zrobiły.
Ten problem rozwiązuję gładko. Jadę bez kondycji.

Generalnie taką przyjąłem strategię i takiej będę się trzymał
."
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 15, 2017, 18:17:47
Kubuś Znajda włączył się dzisiaj w mój przedpołudniowy (z nim) trening z niebywałą pasją. Spierdolił mi w lesie.
Wprowadził do 4,5h treningu obwodowego szereg innowacyjnych interwałów. Jednocześnie pozwolił zrealizować mi intensywny trening mentalny.
BAJKAŁAJKA przy tym, to pikuś.
W związku z powyższym przygotowania uważam za zakończone. Odezwę się po powrocie.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: kuzon w Marzec 15, 2017, 19:22:38
Powodzenia! Wykąp się tam w jakimś przeręblu :D Oczywiście, kąpiel ma być zamierzona!
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 20, 2017, 10:19:39
U nas wieczor... :D
I wiosna! Kalendarzowa (wczesniej niz u was) ale jak na Jakuck, to upaly (ledwie -5st., a jeszcze dwa dni temu -20 bylo!). Jednym slowem mam farta. Czary dzialaja :) Tylko sie napic z kolegami nie moge (jeszcze), bo jutro badania... :D
Rower nierozpakowany, lata za mna. I powiem wam, ze jeszcze go nie dosiadlem w tym roku. Walonki mam zalatwione i nawet botki z filcu ekstra (znalazlem jeszcze w domu - na strychu) ale na razie to cieplo jest. No i ostatecznie spiwora nie zalatwilem ale do -12/14 dam rade, bo takie temperatury testowalem.

Male zmiany. Bajkalajke bede robil od polnocy, nie tak, jak chcialem bo to trudniejszy temat ale logistyka taka wyszla. W planie do przejechania okolo 320km.
Praktycznie wieje wmordewind i warunki nie do konca znane. Za dnia lod topi sie w sloncu ale... mam walonki (:D ) i tym bede sie martwil pojutrze.

Kolejne wiesci praktycznie za tydzien, bo teraz mam okazja pisac na kompie a ze smartfona ruskiego ni chu chu... :D Wg czasu ruskiego Bajakal ujze albo jutro wieczorem albo w srode. Potem trzy albo cztery doby (jeszcze nie wiem) po bajkalskiej wodzie.

Trzymta kciuki.


Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: fromage w Marzec 20, 2017, 21:40:38
300 to niby niedużo choć warunki dość ekstremalne jak na pooperacyjne wyprawy rowerowe

Pamiętaj, ze jak przypiździ, to skakanie najlepiej rozgrzewa, zaraz po grzańcu :)

Powodzenia i wielu przygód po drodze.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 27, 2017, 09:12:16
Kochani Kibice Bajkałajki!
Kiedy 6 lat temu, w lutym startowała spod bramy mej chaty ekipa kolegów, jadących za krąg polarny (Rosja) w poszukiwaniu zorzy polarnej, to ja prowadziłem na forum africatwin relację z tej wyrypy.
Otóż, kiedy oni wjeżdżali na prom w Gdyni, w relacji byli już w... Murmańsku... :) :D

Wybaczcie Drodzy Kibice ale postanowiłem ekspediować siebie w podobny sposób. Snując rzeczywiste plany o rzeczywistej wyrypie, która f-cznie mnie czeka, postanowiłem sobie na Bajkał pojechać "w swoim stylu" trochę wcześniej... :)
Na pomysł ten wpadłem, kiedy robiłem symulacje przestrzenne, leżąc po operacji w łóżku i wpisałem Bajkał w Polskę. A wpisuje się on w obrys Polski niemal indealnie swoją łezką, łącząc trójstyki granic. Siewierobajkalsk odpowiada położeniem Filipowa - małego miasteczka zagubionego pośród wzgórz Mazur Garbatych...

O tym, co było dalej, z jednej strony już wiecie, - wsiadłem do pociągu z moim ruskiem we wtorek z rańca i wysiadłem w południe Wydminach na mazurskim zadupiu. Jednym z celów, było finalne spotkanie z "akademikami" z Podlasia w piątek wieczór o jakieś 330km dalej.
Jak to się skończyło napiszę przy okazji. Poniżej króciutki zwiastun:

https://www.youtube.com/watch?v=4ZMcNE0aMlE&feature=youtu.be

P.S.
Tę wyrypkę dedykuję Marcinowi Ginieczce... Kurde... Chwilami, to ja naprawdę nad tym Bajkałem byłem... :)
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 28, 2017, 16:41:37
Tym wpisem kończę nadawanie opowiastek w tym dziale. Jakoś tak, skostniałe tu towarzytwo i czuję, że nie dorastam poziomem do otoczenia. Kolegów, których zawiodłem nieco "bajkałajką" przepraszam.
Z nią, jak z ME... Każdy ma swój/swoją.
Kogo jeszcze zainteresuje, to tu drukuję odcinkowo ciąg dalszy:
http://renowacjaposadzek.pl/blog/bajkalajka/

Pozdrawiam
El
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: fromage w Marzec 29, 2017, 10:52:06
Hmmm. Cóż by tutaj powiedzieć. Może tak: wyrypy nie było to i pisać nie ma za bardzo o czym.

Zapowiadało się całkiem ciekawie a waść Pan rozczarowałeś swoich kibiców.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 29, 2017, 12:47:21
Rozumiem zawód.
Zasadniczy temat nie umarł i zrobię go na przełomie przyszłej zimy i wiosny. W stylu, jaki zapowiedziałem. Spokojnie się do tego przygotuję. Czuję się, że tak powiem - zobowiązany... :D

P.S.
Jest o czym pisać w zastępstwie ale... zostawiam to dla siebie.

Pozdro.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Kwiecień 07, 2017, 09:50:52
https://www.youtube.com/watch?v=dmGAUgP-SuA
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Czerwiec 08, 2017, 08:56:53
Moim zadaniem nie jest pisanie prawdy. Jest tę prawdę odkrywać.
Do czego to człowiek nie dojdzie czytając o krótkiej historii idei... domu? He, he... Otóż, otóż. Np. do Kundery dojdzie ale się nie dogada, bo ten zapomniał czeskiego w gębie.

Fromage... Większość zapewne, kiedy widzi taki nick na forum skojarzy go z serem. Tylko nieliczni odniosą się do starofrancuskiego wyrażenia "rzeczownik". A już na palcah jednej ręki (i to mocno okaleczonej) ktoś dostrzeże podmiot.

Piszę obecnie (m.in. dla Ciebie) długą bardzo odpowiedź. Trza się trochę wysilić by do niej dotrzeć.

Pozdro
El
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Lipiec 12, 2017, 07:38:50
Żyje się. Mało się jeździ.
Jedno jest pewne. Najwygodniejsze siedzisko, na jakim do tej pory siedziałem, to nie brooks tylko rusek. Do tego z połamaną jedną sprężyną. To jedyny taki rusek w eksploatacji zapewne, jeżeli dodam, że ma odbojniki z chujowych, toyotoych poliueretanów by Super Pro... :D
Tytuł: Podróz za 50zł
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Listopad 24, 2017, 13:42:10
Ogłoszenie poniżej w klinku:
http://africatwin.pl/showthread.php?t=30695

Świeżutkie jak sok wyciśnięty właśnie przeze mnie z grapefruita.
Start 15.08.2018.

To tak trochę, by wynagrodzić trud Bałkałajki.
To będzie mocna wyrypa.

Wiemy, że Polak potrafi ale co łaska (równo 50zł) będziemy wnosić innymi kanałami... :D Jednym z dwóch jest forum outdoor. Doceńcie to!
:)

Jesteśmy równie świeżo po Biesowisku, więc trochę dochodzimy do siebie
https://www.youtube.com/watch?v=nsW8OuhoHlE
ale już w ten weekend bierzemy się do przygotowań.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Grudzień 17, 2017, 10:31:26
Przygotowania do wyrypy w toku. Nie będzie łatwo, ale nie na samej wyrypie, tylko w przygotowaniu się.
jak tow życiu, największą przeszkoda do pokonania będzie moja Strażnik Domowy. Uzyskać jej zgodę będzie bardzo, bardzo ciężko. Plusem jest ślub mego syna tego lata, co na pewno odpowiednio zajmie umysł kochanej żony na tyle, ze uda mi się siebie przemycić ku.

Wyrypa szczególna. Wymagać będzie ode mnie dyscypliny na wielu poziomach i obszarach. O kondycji, w ramach której powinienem być zdolny do przebiegnięcia maratonu nawet nie wspominam ale warto wspomnieć, że bardzo istotne będzie również przygotowanie, że tak powiem gimnastyczne.
A gimnastykę bardzo lubię. Może przez to, że uprawiałem ją przez kilka ładnych lat ma tu jakieś znaczenie ale większe w kontekście tego, że w ramach przygotowań, zamierzam się doprowadzić do sprawności fizycznej w takim stopniu, by wykonać wszystkie te ćwiczenia na drążku, poręczach i kółkach w jakich wykonywałem je 35kg temu. Że lata zbiegły się tu z kilogramami, to nie przypadek. Jest o co powalczyć.

Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Grudzień 17, 2017, 20:55:51
10 dni temu, mały mini sprawdzianik weryfikujący moją podstawową zdolność do przemieszania się w prostym terenie.
A, że środek tygodnia wolny, no to w środku tygodnia poszedłem.

(http://i68.tinypic.com/ekpbwy.jpg)
W bazie trochę węglowodanów po kieszeniach, zaplanowany dystans - norma dzienna gospodyni domowej na przedświątecznych zakupach.

W drogę zatem.

(http://i63.tinypic.com/ztw6.jpg)
Pierwsze PK. W takim tempie, to my tej Europu nie dogonimy... Ale padało się z nieba na usprawiedliwienie.

(http://i65.tinypic.com/x7rll.jpg)
Drugi PK, to pierwszy punkt krytyczny jednocześnie. 152m Pana od Mikołaja Reja ale ja z drugiej mańki.

Po Panie pora na...
(http://i64.tinypic.com/288t8k0.jpg)
...Pachołka. W perspektywie dalekiej reklamuje się kolejny PK. Połowa dystansu zatem za mną.

(http://i65.tinypic.com/35cfof8.jpg)
Tu z perspektywy bliskiej ów PK.

Jednym słowem zeszło mi się...
(http://i63.tinypic.com/28b4rww.jpg)
...z lądu na ocean. Kolejny PK w depresji zatem. Sól nieświeżą podmieniłem na świeżą i po wydmach...

...twardo na wschód parłem...
(http://i65.tinypic.com/21ndts8.jpg)
...ile się dało.

(http://i65.tinypic.com/awyxrs.jpg)
Ostatni PK i odwrót na zachód.

(http://i66.tinypic.com/242ybh2.jpg)
W bazie, na blacie podeszwy stukło 26,5km.

Pendolinem...
(http://i63.tinypic.com/2dspn45.jpg)
...byłoby szybciej ale...

(http://i67.tinypic.com/2qly3h4.jpg)
...do formy gospodyń jeszcze daleko.

Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Grudzień 18, 2017, 23:01:18
No, a potem do wczoraj chorowało mi się. Z przeziębieniem u mnie jak ze spowiedzią... Zawsze mam problem powiedzieć, kiedy ostatnie miało miejsce. Teraz pora na spowiedź...  ;D

Buszowałem dzisiaj po strychu i wytargałem:

(http://i63.tinypic.com/1jkvog.jpg)

Poczciwe scarpy vega... Az mi się łezka zakręciła... Jeszcze takie zakurzone... 
No i sprawa ma się mianowicie tak, że wszystko gra, tylko same wkładki (botki w skorupach so, jak widać) jakiś szatan poniósł w pole albo gdzie. I tu pytanie niewąskie, co tam wsunąć filcowego czy innego, co by izolacja była na top?
Wszystko potrzebne będzie.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Ivan w Grudzień 20, 2017, 14:44:31
Uważaj uważaj, bo takie stare skorupy lubią sobie pękać. Tworzywo sztuczne nie znosi próby czasu. Koleżance w czasie wspinania pękł czub tak fatalnie, że aż odsłonił się botek. Ale to chyba nie była Vega tylko jakieś jasne coś (Koflach? Dachstein?). Podkreślam, że to było wspinanie w pionie a nie łażenie po górach, choć z drugiej strony to koleżanka nie jest ciężka. Gdyby i Tobie zdarzył się odprysk z Vegi to proponuję nazwać go ʻOumuamua ;)
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Grudzień 20, 2017, 17:24:58
Wierzę w PEBA ;)
Na wszelki słuczaj zaopatrzę się w popularny środek naprawczy. Stosowałem w podobnych sytuacjach:

(http://i66.tinypic.com/167l74i.jpg)
:)
Uzdrawiam
El

Edycja:
Forma bardziej zaawansowana:

(http://i63.tinypic.com/xoh37q.jpg)
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Grudzień 20, 2017, 21:27:30
No i...
...dostałem dzisiaj na imieniny adidasy nieadidasa ale i tak będzie się działo. Musiałem się zgodzić jeszcze na zakup spodni za 40zł... To na urodziny.
Tak że ten... Strzeżcie się szatana od jutra, hasającego po trójmiejskich, leśnych ścieżkach.
Będę zabierał ze sobą Edkamondo, coby mi mówił ile przebiegłem.

(http://i66.tinypic.com/294tawh.jpg)

Jeszcze muszę odnaleźć raki i dziabkę. Jak wkleję ją z przewidziana do gry ósemką, to niejednemu, starszemu tutaj czytelnikowi łezka się w oku zakręci.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Styczeń 01, 2018, 13:29:26
Dzisiaj pogoda za ciepła na kąpiel ale za to w sam raz na przedreptanie paru metrów i powiszenie na drążku.
Cele na 2018:
http://renowacjaposadzek.pl/blog/zegnamy-2017/

uzdrawiam:)
El
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Styczeń 20, 2018, 13:58:57
Ekipę mamy skompletowaną. Będzie i składak:)
Pokaźna z nas grupa (10-ciu osobników) z czego dwójka ma dolecieć samolotem. Przed nami blisko 200km z buta z finałowym wejściem na 6-ciotysięcznik. Zrobił go solo Urubko, to chyba damy radę.

Przygotowania w toku ale nie jest lekko. Po drodze zaliczyłem próbę wytrzymałości gleby i mojej potylicy:

(http://i64.tinypic.com/npj777.jpg)

Skończyło się 8h obserwacją w szpetalu, rentgenem czaszki i tomografią jej przestrzeni. W konsekwencji wstrząs mózgu z szyciem potylicy.
Po tygodniu wróciłem do pracy i zabawy z ciałem ale nie jest lekko.
Jest kurewsko ciężko i przede mną w chuj roboty i pracy nad sobą. Będę się miał czym wykazać przez Shwarcem:) Jeżeli dodam, że to już 43-ci dzień bez kropli alkoholu...

Na razie jestem najsłabszym ogniwem wycieczki.
Wczoraj mały test w terenie brodzenia w mokrym, 10-cio centymetrowym śniegu po Trójmiejskim Parku Krajobrazowym. Było nawet na kolanach:) Uzbierałem tego 13km w 2:35 ze zwiedzaniem platformy Pachołka.

Czeka nas dokładnie to samo, co tych Rosjan - w pierwszych 10-ciu minutach:
https://www.youtube.com/watch?v=cK5UROFnaTc
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Styczeń 28, 2018, 20:50:22
Pierwszy m-c przygotowań za mną (tydzień przerwy z powodu wstrząsu).

Podrzucam profile.
Szlak nr 1
(http://i63.tinypic.com/156p88y.png)
To szlak prosty, przewidziany na lekko w dwa dni.

Szlak nr 2
(http://i65.tinypic.com/2s1unpj.png)
Ostatnia informacja o przejściu tego szlaku z roku 1970.
W filmie podesłanym wyżej, czeka nas dokładnie ta sama przeprawa plus jeszcze jedna rzeka.
Szlak wymagający, będzie na wielu km przecierany. Szpej lodowcowy w użyciu. Planowane trzy biwaki.

Podejście pod 6-stkę
(http://i64.tinypic.com/zlq4cj.png)


Zejście (inna droga)
(http://i65.tinypic.com/qstlyh.jpg)
"Czytać" w odwrotnym kierunku.

Na razie tyle.
Pracy przede mną w chuj ale idzie w dobrym kierunku. W sumie,, ta wyrypa, to dobry powód, by przywrócić się do stanu używalności właściwej.
Koledzy z ekipy transportowej przeżyją równolegle kawał ciekawej przyrody.
Szlaki i samochodową marszrutę opracowałem sam. Przejechałem/przeszedłem 70% dolin w Pamirze. Teraz dodam kolejne trzy.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 08, 2018, 14:08:38
Cha... Kolosy! Już się można ustawiać w kolejce fanów dalekich podroży, którzy nie potrafią... ustąpić miejsca w kolejce kobicie w ciąży.
No, ja też się przymierzam do Kolosów ale tych w 2019-tym. Jak się tylko ociepli, wyciągnę Karata na świeże powietrze i zrobię mu przegląd.
Tymczasem mam już bite 9 tygodni przygotowań za sobą. To niewiarygodne, jak ciężko jest ruszać ciężką dupą i wyjątkowo ciężkim kałdunem osobnikowi 50+! Oczywista takiemu, który się regularnie do takiego stanu doprowadzał.
No... ale mam  już 10kg za sobą. Pozostało jeszcze 15...

Dwa dni temu zasiadłem w ławie szkolnej w auli Wydz. Biologi UG na wykładzie Karola Henniga, któren to ze swoją ekipą Formy na Szczyt przygotowywał naszych narodowców zimowych. Tak ich przygotował, że zapomnieli wejść na szczyt:)
Zasadniczo dowiedziałem się, że dzisiaj ruszanie w góry bez przygotowań osobistego trenera to porażka. Oczywista Narodowa Wyprawa na K2 jest wyjątkiem:)
Jednym słowem: hodowla brojlerów dotarła na szczyt. Nie przebiłem się z moim pytaniem, czy w tej hodowli wziął udział również Urubko?
Bielecki na ten przykład, w ostatnim tygodniu przygotowań ćwiczył na bieżni skośnej (nachylenie 20%) w trakcie jednej jednostki treningowej - 150min. marszu non stop z obciążeniem 15kg.

A co z gościem, typu JA, którego Mont Everest skończył się na 5000m?
Ano, dzisiaj już wbiegam na ostatni pachołkowy schodek po 4km rozgrzewki w terenie. Muszę tak wbiec 10x pod rząd, by móc szczytować:) w finale mojej ekskursji. Znaczy, by móc szczytować godnie!

Skarpy sprawdziłem w terenie i są na limicie. Stopa nam się z wiekiem skubana rozbija, zwłaszcza maltretowana przez otyłego inwalidę. Użyję je dwa razy, na dwóch lodowcach. Ten drugi, to 900m przewyższenia (między 5200/6100). Reszta (kole 180km) w bucie trekingowym na podeszwie klasy B.

Przy okazji, dziękuję Wandzie Rutkiewicz za ten wspaniały wykład. Utwierdza mnie to w przekonaniu, że będę trendy i na topie w moich ciuchach:)
https://www.youtube.com/watch?v=4r0AoOHt_GI
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 10, 2018, 10:03:17
Granie o Kolosa.
Na Kolosach niskie ceny!
Hurrra, hurrra, hurrra!

Kolosa publiczności za 2018 rok otrzymują...

Przedstawiam wam człowieka, który ze 107kg zszedł do 81.5. Ale żeby zejść musiał wejść. Przywitajmy go brawami!
Tu burza braw.
Panie Darku, to jest w istocie dość niewiarygodne, jak pan tego dokonał... Jak pan tego dokonał?!
- Hm... to nie jest łatwe... Bo żeby zejść, trzeba wejść a ja ciągle schodziłem a jednak weszłem...
No właśnie, no właśnie... jak, jak...?!
- Wie pan... Niech pan sobie spróbuje odpowiedzieć na takie pytanie: co to jest? Wchodzi pan jedną dziurą a wychodzi dwoma. Jak pan wyjdzie, to jest pan w środku. Ba... I wykonuje pan tę czynność CODZIENNIE!
Wersja dla zaawansowanych - z trzema dziurami.
Cha, cha... Pakuję się w dziurę, wychodzę dwoma, by znaleźć się w środku? To trochę abstrakcyjne... jakby...
- Nie, to real. Pełen real. Z tymi trzema dziurami też pan codziennie... no. W istocie banalne czynności.

Zostawmy wywiad. Zajmijmy się jednakowoż bohaterem od środka. Co czuje nasz bohater, który się znalazł na Kolosach?
Czuje spełnienie. Np. jak Dusza... Chodzisz latami, chodzisz i nagle schody... Wchodzisz i kurwa światło. Całe te chodzenie tylko po to, by zobaczyć światło. Zajebisty ten tunel. Idziesz w ciemności latami i nagle jeb!
To samo czuje ćma, jak wpada do ognia. To lepszy finał niż napieprzanie przez ileś tam lat ćmowską główką w szkło żarówki np... Cały czas bariera.
Wpadając do ognia spełniasz się całkowicie.

Ile tych Kolosów trzeba zaliczyć, by się wpierdolić w końcu do ogniska?

No i najważniejsze. By się do tego ogniska wpierdolić w tych wszystkich błonach... A ja sobie pójdę zimą w trampkach na Rysy w proteście.

Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 10, 2018, 11:04:41
Proszę Państwa... Wątek z dupy będzie miał zaraz 9000 odsłon!
Hurrra, hurrra, hurrra!

Nasz bohater już się rozgrzewa. Miał dzisiaj w parku Reagana biegać na czas ale po co takie ograniczenia dla mistrzów?!
Nasz bohater sprawdził przed chwilą temperaturę w chacie. Jest 12,5st. Celsjusza! Ile jeszcze wytrzyma? Nie wiemy ale wiemy jedno... Jak nie wyjdzie w ciągu pół godziny, to wpadnie w hipotermię.

Polska. Polska. Polska!
Do boju, do boju, do booju Polska!!!!
Kur... Zimno!
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 10, 2018, 12:27:39
No, i kiedy już po "wszystkim", co pan teraz zrobi? Gdzie się pan wybierze? Będzie pana niósł kolos publiczności?
- ...
Nic pan nie mówi...
- Cóż... Okazałem się być zwykłym człowiekiem... Wyciągnąłem rękę po cukierek. Zjadłem garść...
No, to żartobliwie rzecz ujmując, będzie miał teraz energię na kolejną podróż:)
- Właśnie ją zniszczyłem. Para poszła w gwizdek.

Kiedyś marzyłem, by wbiec na stadion w finale maratonu, jako pierwszy. Wiwatujące tłumy cie niosą przez ostatnie metry, wspaniała chwila... Doprawdy wspaniała. Potem koniec. Nic już nie jest ważne. Żadne medale, nagrody... Te ostatnie metry...
https://youtu.be/lBasZWjd92k
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 10, 2018, 14:01:42
Przychodzi baba do lekarza z pulsometrem.
Kto dopisze finał?
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: rucinsky w Marzec 10, 2018, 20:15:46
Przychodzi baba do lekarza z pulsometrem a lekarz sto dwadzieścia  ;D
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 10, 2018, 21:01:57
Rutek - bomba!
Dam nawet 150:)
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 11, 2018, 16:11:33
10 tydzień za mną. Pierwszy godzinny bieg = 9500m. I etap przygotowań za mną.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 12, 2018, 12:27:05
Kolejny etap przygotowań.
Dzisiaj wybór programu. Z zainteresowaniem podejdę do pomiaru Vo2max na cykloenergometrze. Stara szkoła. Nowa, to kombinuję z rolowaniem.
Może jaka ruła pvc obleczona zużytą karimatą...?:)

Zupełnie równoległy program, to przywrócenie ruchomości pełnej stawów skokowych. Zasadniczo w temacie ruchomości, to mam trzy pola. Wymienione, miednica i stawy barkowe. O ile z miednicą nie jest tragicznie to z pozostałymi okolicami to dramat... Od dzisiaj możliwie każdą, wolną chwilę poświęcę rozciąganiu w rzeczonych obszarach.
Na pierwszym planie stawy skokowe, bo ponieważ ich ruchomość przyda się w pływaniu. Tamże - w efektywnej pracy nóg.

Non stop jednym słowem korekcja postawy i duży nacisk na technikę ćwiczeń i regenerację.

Dieta...hm. Dużo zieleniny i kiszonek (głównie niski wskaźnik glikemiczny), pilnowanie właściwej podaży białek (głównie ulubione jajka. Dobre, bo tanie. Tanie i dobre:)), tłuszczu - tyle ile naturalnie łączy się go z białkiem w naturze z tendencją do ograniczeń. Kalorycznie -  do Wielkiej Soboty na deficycie (z zachowaniem właściwej podaży białka!).
Coś zrobić ze śniadaniem... By było w sensie, a nie tylko kawa z mlekiem.

Cele za 5 tyg.
- waga 87kg,
- 10km w czasie 50min.,
- swobodny bieg na dystansie 15km.

- 10km w 55 min.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 12, 2018, 13:48:18
P.S.
A co z klasycznym treningiem na ściance wspinaczkowej? Na pewno przydałby się (nawet powinien) ale nie znajdę już na niego czasu.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 13, 2018, 08:42:06
Ruła zrobiona jest:)
Jak sugerował w mailu kolega  chcący być incoguto. Wyszło całe 50cm  długości - fi 10,"obite" kwałkiem starej karimaty, wzmocnione taśmą typu power. 5min. roboty.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 13, 2018, 11:25:43
Dowód na dowód.

(http://i64.tinypic.com/2rzrlme.jpg)

(http://i63.tinypic.com/10emxb4.jpg)
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 13, 2018, 14:16:23
Kurde molll... Patrzę a pomogłem 13x.
Zastanawiam się - komu?
Jeszcze niedawno twardo trzymałem się przy 8-miu razach. A tu nagle ponad 50% wzrost... Pewnie komuś zależało, by mi tę 13-stkę przylepić!:)
Zapewne dlatego zwróciłem uwagę, że dzisiaj 13-stego jest.

Skąd to się u człowieka bierze...? Nagle patrzysz na licznik w samochodzie a tam: 444 444km. To zdaje się podświadomość jest.
Właśnie zaś weszła ustawa prohibicyjna, zostawiająca samorządom możliwość ograniczania podaży alkoholu i ja od razu pomyślałem o browarze, a nawet trzech! Po chwili - czterech!
Dlaczego, skoro praktycznie od trzech m-cy nie piję alkoholu...? Też podświadomość, czy może nałóg...?

Ach... Co to za cudne czasy były, kiedy człowiek jeździł na obozy sportowe i ukradkiem spożywał alkohol! Zawsze natomiast na koniec... obowiązkowo! Np. po dwóch lub trzech tygodniach wielogodzinnego wylewania potów, brało się flachę do ręki i odreagowywało stres... Ot, taki paradoks mleczanowy.

Dzisiaj rusza drugi etap przygotowań i to zaraz praktycznie. Stres jak nic. Wpierdol na trasie ale nie pada, jest ciepło... Ufff!



Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 13, 2018, 17:03:00
Pierwszy trening II etapu za mną.
Moc radosnych węglowodanów we mnie:)

(http://i64.tinypic.com/20hsj11.jpg)
Cały litr mikstury, że hej.

Skład:
- pół jabłka,
- 1/3 niemałego buraka,
- garść roszponki,
- pęczuś natki pietruszki,
- imbiru plaster solidny,
- łyżeczka nasion lnu,
- pół łyżeczki tegoż ostropestu,
- tyleż nasion szałwi hiszpańskiej,
- CAŁY banan:)
To wszystko mikserem (nożykowym) w otoczeniu wody poszatkowane na zgrabny wiór.
Da zu handlich na koniec wyciśnięty grapefruit niewąski.

Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 13, 2018, 20:13:44
Rany Julek... Pierwsze rolowanie w życiu za mną!
Kurwa... Kto to wymyślił?:)
Nie dość, że to katorga sama w sobie, to jeszcze wymaga niezłej kondycji do samego rolowania. Dzisiaj próba rolki czworobocznego uda jako rozpoznanie bojem. Ciekawe wnioski i sugestie. Niezła diagnostyka stanu.
Muszę przysiąść i przygotować sobie pakiet na te mięśniury, które obecnie angażuję najbardziej. Widzę potrzebę też nabycia piłki do rozluźniania mięśni głębiej położonych i trudniej dostępnych jak np. Biodrowo-lędźwiowy, biodrowy i lędźwiowe.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 13, 2018, 21:25:23
Korekta, za bardzo myślałem o miednicy. Rolowałem naturlich czworogłowego uda ale wcześniej wymienionego zahaczę przy pośladkowych następną razą:)
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 14, 2018, 00:22:07
Na dobranoc. Czy ja wspominałem, że alkohol poszedł w odstawkę? Praktycznie trzy m-ce bez.
Ale... Po świętach od razu ruszamy We Czech Do Czech, w stylu wycieczki do dupy i wcześniejszych czieskich eskapad.
Tym razem jrednak będziemy dygali po morawskich hopkach od knajpy do knajpy z buta. Limit dzienny - min. 20km. Towarzystwo wyprawowe.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 14, 2018, 09:15:22
A na śniadanie krótkie info.
Sprawdzianem drugiego etapu będzie za 3m-ce ćwiartka triathlonu... Tak, że ten... Zostawiam was do przesilenia letniego:)
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 27, 2018, 10:18:22
Hej outdoroowcy profesjonaliści.
Pieję tu sobie solo na puszczy (szuwarów) ale pora na jakieś sprawdziany.
Namówił mnie kolega incoguto (z tego forum - a jakże) i podstawił syna. Że ma 12 lat i dam radę za nim na 5km. Że niby dobry zając z niego na przetarcie. Plus żona.
No, to wiedziałem, że nie będę ostatni i mi się raźniej na duszy zrobiło.

Na mecie jednak wyszło szydło z wora!
12-latek okazał się był 14-stolatkiem i dołożył mi 5 minut. Żona zaś kumpla - zdecydowana na spacer, bo słonko nawet wyszło - ponad minutę...
Rzecz się miała w sobotę ale dopiero dzisiaj odzyskałem równowagę...

Tak się niszczy człowieka ale... tworzy maszynę. Od dzisiaj. Nawet pisał będę w odpowiednim tempie!
Po blisko czterech m-cach przerwy sięgam po doping. W tej grze nie ma świętości. Równo za tydzień ruszamy z zespołem Formy na Szczycie do Czech.
Mój wspaniały kolega, a doskonały trener - powołał ten twór (Forma na Szczycie), by przygotować mnie i dr Honzika do pokonywania wzniesień niebywałych. Przy okazji dodam, że znana tu i ówdzie - lansujaca się mocno - Forma na Szczyt (formanaszczyt.pl), to zwykli amatorzy.
Byłem na ich wykładzie na wydziale Biologii UG i dowiedziałem się, że dzisiaj,  to już w takie Beskidy - nie wypada się wybierać bez przygotowań z trenerem personalnym. My celujemy wyżej.
http://renowacjaposadzek.pl/blog/poradnik/
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 29, 2018, 23:03:10
Wielki Tydzień rowerowy. Dzisiaj odbierałem Golfa Country zwanego dalej Wieśkiem. 35km z wmordewindem zaciekłym, zacinającym po biedronkowych rajbanach mokrym śniegiem i zalegającym na pustych ścieżkach rowerowych. Na mecie w Suchym Dębie spodnie jak z pralki wyjęte bez programu wirowania. Dobry test psychy w sam raz przed refleksją nad losem Kosmity sprzedanego za kilka srebrników.
Mniej sponiewierany czułem się rok wcześniej, kiedy w połowie marca brodziłem do połowy łydki w wylanej Biebrzy - pchając ruska...
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 31, 2018, 17:23:10
Mamy tu kogoś z Cieszyna, kto przygarnąłby Wrublina na posesję od poświątecznego czwartku wieczór, do niedzielnego poranka? Załoga w tym czasie będzie się zmagała z czeskimi barami w terenie.
Poza tym, Wesołych Świąt:)
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Kwiecień 02, 2018, 14:44:43
Wyprowadzam się.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Kwiecień 08, 2018, 20:41:08
Po przeprowadzce.

Mile spędzony czas wspólnie z kolegami w ramach przypomnienia jednym, nauczenia drugich podstaw poruszania się po lodowcu.

(http://i65.tinypic.com/doucud.jpg)

(http://i66.tinypic.com/2w56hjm.jpg)
Wyhamowałem upadek kolegi do szczeliny i co dalej?

(http://i67.tinypic.com/vq5w1y.jpg)
Ćwiczyliśmy wyciąganie a na koniec ewakuację samemu.

Wszyscy zaliczyli loty do studni z pełnym obciążeniem.

(http://i65.tinypic.com/5kppps.jpg)
Potem podsumowanie w terenie. 2 dni intensywnej zabawy, dwa odpoczynku.

Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: piterito w Kwiecień 09, 2018, 02:13:52
Lodowiec w wersji "Globalne Ocieplenie to Twoja Wina". Więcej lodu mam na balkonie. A poza tym nie wiem o co chodzi.
Też jestem po przeprowadzce, bolało jak zawsze.

ps/przerwałem ci ten monolog z nudów
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Kwiecień 09, 2018, 09:32:43
Jak to w monologu... Budowanie napięcia przed Kolosami. Wszystko na Karacie.
Tam, gdzie się zamierzam namęczyć, sprawdziłem najpierw, czy Ruscy (albo Czesi (sic!)) nie byli tam wcześniej na rowerze. Nie ma pewności aczkolwiek na pewno byli a przed nimi Polak w carskim uniformie kapitana, co tę drogę wyznaczył. Tyle, że przeprowadził karawanę koni wycinając im stopnie w lodzie - sypiąc owe piaskiem.
Tyle duo, że to w XIXw. było a świat lodu od tego czasu skrócił się o 2/3. Nachylenie stoku idealne dla konia: 32-37%.

Zasadniczo pisanie do lustra ma same zalety. Zburzyłeś trochę ten obraz aczkolwiek, ale dziękuję za uwagę klimatyczną. Przy dramatycznym wzroście szczątkowego gazu w atmosferze, może mieć on wpływ na wyjątkowo mozolny proces moich fizycznych przygotowań. A nóż...
Niektórzy winią za ten wzrost przemysłową hodowlę bydła, srającego na okrągło (że niby to sranie) ale gdzieś tu brak konsekwencji. Za czasów wspomnianego kapitana płaskowyże Pamiru np. przemierzały setki tysięcy kozłów Marco Polo, rzucających się wszystkim w oczy. Dzisiaj, by wypatrzeć rzeczone, trza się nieźle natrudzić i mieć dużo szczęścia. No tak... zaraz ktoś pomyśli, że przeca knieje wycięto dla równowagi...

Na szczęście ewolucja, ta dziewica pośród gwałcicieli, - robi z tym porządek. Jednym proponuje redukcyjną napierdalankę, drugim świat, w którego oazie szczęścia nie ma miejsca na beciki tylko na coca colę.

Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: piterito w Kwiecień 09, 2018, 14:56:10
Też lubię pobyć sam, ale po pewnym czasie przychodzi taka ochota zejścia do ludzi. Przyzwyczajenie, instynkt stadny czy co...?
W chwili obecnej dał bym dużo za gwałtowny wzrost gazów cieplarnianych. Punkt widzenia więc zależy od tego, kto bardziej w dupę marznie.Mój lodowiec na balkonie miał niedawno nawet szczeliny, własną rzekę lodowcową, seraki. Swietny poligon do zabawy. Global Warming jest jednak nieubłagany, krowy srają, wszystko się topi. W tym roku muszę zobaczyć Athabasca Glacier zanim odpłynie.

ps/ Nasi wszędzie byli pierwsi, jakby co.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Kwiecień 09, 2018, 16:20:07
Ów kapitan w swej książce pisał, że wspomniany lodowiec, przez który przyszło mu przeprowadzać karawanę, był najtrudniejszym, który spotkał w Pamirze. Jeżeli zaś weźmie się na tapetę przez co przeprawiał się w istocie w ogóle (często jako pierwszy biały), to z punktu widzenia dzisiejszego stanu lodowca trudno by mi było przyznać mu rację. I nie chodzi o to, co my mamy teraz przejść, tylko to, co pozostawił on po sobie do przejścia w tym regionie. Niewiarygodne, jak zmieniła się optyka i poziom trudności w Pamirze. Tym niemniej wystarczy konkretne załamanie pogody (co zdarzyło się np. w 2010-tym) i wszystko ponownie wywraca się do góry nogami. Doświadczyłem tego na własnej skórze.

Szkolenie np. było mi potrzebne, by rozpoznać własne, obecne możliwości w świetle potencjalnych trudności. Towarzysko szkolił nas Maciek Stańczak ze swoim kolegą (pełna profeska), dobry kumpel szeryfa naszej ekipy.
Drugie, to świadomość, jak świat idzie do przodu ze sprzętem. Jak wszędzie - decyduje waga i nowinki techniczne. To generuje cenę. Trzecie, ustawiło tę część ekipy, dla której techniki asekuracji na lodowcu były do tej pory obce.

Teraz konkretna przerwa w nadawaniu. Kolejna przeprowadzka.

Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Kwiecień 11, 2018, 23:19:13
W ramach przeprowadzki.
Czołem grubasy!
https://phmd.pl/api/files/view/116469.pdf
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Kwiecień 13, 2018, 01:10:46
Niezłe, co?
Co się dzieje z grubasami w stanie hipoksji...
W ramach przeprowadzki - ostra Dąbrowska a poza tym odżywam na drążku.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Kwiecień 17, 2018, 09:29:48
Przywróciłem kontakt z weteranem budowania formy, starym kumplem - Wenancjuszem Fortunatem. Kiedyś był na topie, dzisiaj spełnia się w pracy z małymi deklami. Prowadzi hodowlę mistrzów bez budowania "ośrodków skoków narciarskich za 30mln zł dla garstki młodzieży".
Ładnie mnie wstępnie skorygował... To znaczy określił zakresy ruchów w kluczowych stawach i zaordynował ćwiczenia... korekcyjne - jako podstawowy element ruchowy przed zwiększaniem obciążeń. Wiele z tych ćwiczeń wykonuję w trakcie dnia roboczego.

Ciekawostka.
Zajmuje się renowacją posadzek zawodowo. Trafiła mi się robota wymagająca pod kątem fizycznym, zmuszająca do wielogodzinnych "kucań", przysiadów, pracy na kolanach itp. Zaangażowała rzeczona - wiele grup mięśni nie używanych na co dzień. Np. pośladkowe: średnie i małe i spiętymi powięźniowo z nimi głębokimi sąsiadami.
Znaczy to, że pora najwyższa rozpocząć budowanie wytrzymałości i siły mięśni bezpośrednio odpowiadających za intensywne dreptanie po schodach (tudzież w terenie - schody dobre są dla systematyki i porównania). Nie bieganie a dreptanie. Najpierw bez obciążenia.

Drugie. Za namową Wenancjusza zamówiłem sobie worek koncentratu białek serwatkowych WPC 80. 15kg kosztuje mnie 300zł czyli 3/7 najtańszych odżywek białkowych opartych o WPC80 uwzględniając wszelkie doń dodatki wzbogacające koncentrat o smak i elektrolity:)
A to ponieważ, jak czuję, że jestem na granicy przetrenowania i owe WPC znacznie poprawi moją zdolność do regeneracji po wysiłku.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Shwarc w Kwiecień 17, 2018, 11:24:55
To ile ty ważysz, że potrzebujesz dodatkowych porcji białka? Formę na jakieś zawody kulturystyczne robisz? W sportach wytrzymałościowych w zupełności wystarczy ok. 1,2g/kg MC, a tyle łatwo jest dostarczyć z kawałka kury, rybki, 3 jajek i produktów roślinnych obecnych w codziennej diecie.  Zanim wciągniesz te 15kg to szybciej minie termin przydatności do spożycia :D
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Kwiecień 17, 2018, 13:45:12
Obecnie 95 - przed wyrypą ma być 85.
Wyliczyliśmy z Wenancjuszem zużycie na poziomie min. 1,5g na 1kg masy ciała. Tym bardziej, że intensywność będzie i już rośnie, w tym proporcjonalnie procent treningu stricte siłowego. Na szlakach o formie decydować będzie wytrzymałość siłowa tak poza tym. Jak chcesz to zrobić przy kurczaku, rybce i jajkach? To jest min. 130g białka dziennie w moim przypadku!
Na koniec (2 etapu przygotowań - pierwszy szczyt planowany na połowę czerwca) przygotowań zapotrzebowanie będzie sięgało 2g/kg.
Drugie. Nie ma problemu z ewentualnym nadmiarem tego białka. Po prostu pójdzie w kocioł. Łatwiej też będzie kontrolować spadek wagi.
Trzecie. Poeksperymentuje sobie w konstruowaniu energetycznych posiłków, które będę spalał na treku. Kumple inwestują w liofilizaty, które ja z kolei minimalizuję (mimo zajebistego rabatu, jakie na nie mamy), bo traktuje je jako zróżnicowanie diety wyprawowej. Zresztą mam tutaj własną, sprawdzoną w terenie koncepcję. Dość powiedzieć, że jestem wstanie na bazie koncentratu białek serwatkowych przygotować posiłek równoważny wybranemu liofilowi 5x taniej, zapewniając wszystko, co należy. Ale o tym będzie później.

Z bieżących spraw. Skoro przypaliłem vibrama, straciłem buty podejściowe (90% trasy) a to znaczy, że raczej zrezygnuję ze skarp vega (ale w nich będę dygał w wieżowcu po schodach) i kupię sobie buty, którymi opylę trek i dwa lodowce i wejście na 6-stkę.
Mierzyłem Lowy Munro ale rozmiar 44 (dł. wkładki 28,4mm), to o 4-5mm za mało dla mnie a nr 45 na razie nie jest dostępny od ręki. Buty mi leżą w każdym razie. W opozycji używane Meindle Egadin np. choć mendle coś mi nie leżą mentalnie (ostatni model air który miałem - kompletnie mnie zawiódł).

Męczyłem swego czasu w temacie śpiworów i wymęczyłem MARMOTa TRESTLES ELITE 0, dla którego nie widzę konkurencji w puchu w tej cenie. A wymęczyłem longa za 650zł.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Shwarc w Kwiecień 17, 2018, 14:20:22
Jak chcesz to zrobić przy kurczaku, rybce i jajkach? To jest min. 130g białka dziennie w moim przypadku!
Bez najmniejszego problemu:

                             Kalorie Masa Białko Tłuszcze Węglowodany

Pierś z kurczaka bez skóry grillowana     369      300       77.4   14.7        0
Tuńczyk w oleju - Lidl                             161      130      31.9       3.64     0.65
Białko jaja kurzego                              78      150      16.35   0.26     1.1
Ryż biały (ugotowany)                      260    200      5.38   0.56     56.34
Płatki owsiane gotowane na wodzie      389   100   16.89   6.9   66.27
Podsumowanie:                                     1257   880 g   148 g   26.06 g   124.36 g

A nie wliczam takich dodatków jak warzywa, może dodatkowa porcja 100g makaronu? Już przy tej ilości trzeba ważyć 100kg by bez problemu dostarczyć 1,5g białka. I nie mów mi, że 300g fileta, jedna puszka tuńczyka i ze 3 jajka to dużo dla zdrowego, trenującego mężczyzny. A jak waży się odpowiednio mniej, to te ilości są przeogromne i niczego nie potrzeba suplementować. Zmień trenera, bo ten jest od pakerów, którzy świata poza białkiem nie widzą.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Kwiecień 17, 2018, 18:26:18
Akurat zestaw, który zaproponowałeś jest idealnie wyjęty z diety pakera:)
Wenancjusz trenuje Roberta Karasia - wiesz, tego misia pakera, który jest rekordzistą świata w double triathlonie.

P.S.
Przygotuj takie menu na cały tydzień. Ocenimy.


Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Shwarc w Kwiecień 17, 2018, 22:31:56
Ale po co? Twierdziłeś, że nie jesteś w stanie dostarczyć 1,5g białka z pożywienia, a ja ci pokazuję, że jesteś i to bez najmniejszego problemu. Udowodnij mi, że zastąpienie jajka czy kury tym WPC przyniesie zdecydowanie lepszy rezultat.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Kwiecień 17, 2018, 23:02:26
I tak dzień w dzień mam wsuwać blisko pół kilo piersi z kurczaka, tuńczyka i 5 jajek? Jajka akurat lubię a tuńczyka np. nie trawię. I co...?
Zostały mi jeszcze 4 m-ce a nie jeden dzień kolego.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Kwiecień 17, 2018, 23:25:50
Ba... Teraz weźmy ten m-c, kiedy próg skoczy na min 2g/1kg...  Bo skoczy, jeżeli zależy mi (a będzie) na właściwej regeneracji. Problem z WPC pojawia się wtedy, kiedy nie masz tolerancji na laktozę. Ja mam.
W kategoriach prostoty, jakości i cen (!), to WPC wygrywa. Mogę sobie spokojnie układać dietę, bez kombinowania masy pożywienia i nie tkwić w pogłębiającej się monotonii.
Wolę niedoskonały izolat niż kilogramy wątpliwej jakości kurzych piersi z brojlerowej produkcji. No taka prawda.

Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Kwiecień 18, 2018, 09:11:16
Kolego Szwarcu, jeżeli korzystasz z facebook-a, to tylko tam znajdziesz Wenancjusza Fortunata, prowadzącego firmę Forma na Szczycie.
Pozwolił on sobie, biorąc na tapetę moją osobę - ukrytą pod pseudonimem Wiesław, przedstawić proces mojej rewitalizacji. Będziesz Pan usatysfakcjonowany:
https://www.facebook.com/Forma-na-Szczycie-159881548017551/

Ale ni chuja... Nie będzie kilogramów filetów i tuńczyka w moim żarciu. Każdy kg tuczonego brojlera, to jedna panda w kitajskiej dżungli mniej.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Shwarc w Kwiecień 18, 2018, 11:36:51
A jeszcze niedawno gdzieś czytałem, że to ty jesteś trenerem mistrzów, a teraz sam potrzebujesz pomocy dietetyka? Hmmm... Jak to mówią, ujowej baletnicy przeszkadza rąbek od spódnicy.

Powodzenia, lepiej poźno niż wcale, trzymam kciuki w dążeniu do celu i to poważnie. Super że masz taką wkrętkę.

PS. W to co teraz chcesz się bawić bawiłem się już w latach 80' ubiegłego stulecia. Reklamy też tak na mnie działały, a inni na mnie zarabiali. Z czasem jednak zrozumiałem, że to wszytko to shit
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Kwiecień 18, 2018, 14:37:36
Wenancjusz, to nie dietetyk. Nie pisałem, że potrzebuję pomocy dietetyka przecież. Napisałem, że możemy ocenić (wspólnie z Wenancjuszem) Twój program tygodniowej diety, bo wtedy się zaczynają schody.

Na mnie nikt specjalnie nie zarabia, poza warsztatami samochodowymi.
Jeżeli w latach 80-tych kojarzyłeś pojęcie koncentratu białka serwatkowego, to szacun. Dopiero kiedy filtrację membranową zastąpiono procesem mikrofiltracji, koncentraty białka serwatkowego zyskały na znaczeniu. Miało to miejsce w 1980r a pierwsze produkty (o dzisiejszej koncentracji) wprowadzono do diety (klinicznej!) dopiero pod koniec lat 80-tych. Musiałeś być cholernie na bieżąco a internetu wtedy nie było. Na uniwerkach o tym nie uczono.

Mogłeś słyszeć o Steve Revers`ie, który w światku kulturystycznym (jeszcze zdrowym) zasłynął konsumpcją białka serwatkowego (lata 60-te). Niestety w jego czasach jakość tego koncentratu była słaba. Sięgała 40% i taka opinia do tego białka przylgnęła. Dzisiaj to inna bajka.
Pierwsza odżywka białkowa na świecie, oparta na koncentracie WPC 70/80 została wprowadzona na rynek dopiero 1991-ym i nie była dostępna w siłowniach blokowych:) Były to czasy konsumowania na kilogramy chudego twarogu w koalicji ze sterydami.
Ja takie lata pamiętam. Unikałem siłowni i to dzięki studiom na AWF-ie, kiedy to już wtedy poddawano krytyce izolowane ćwiczenia siłowe (taką w istocie była kulturystyka - nie wiem, jak jest dzisiaj) rozumiejąc rolę powięzi i pracy całych zespołów ruchowych. Tak ćwiczyłem na gimnastyce zresztą.

Rola Wenancjusza jest inną. W wąskim obszarze (ale bardzo istotnym) żarcia, taką trochę podobną do Twojej, którą przede mną odgrywasz. On umie rozłożyć akcenty tu i teraz, do czego dochodzenie zajęłoby mi zbyt dużo czasu a ten ucieka.
Kluczem naszej wspólnej zabawy jest aparat ruchu. I tu jego rola jest nieoceniona. Powstrzymywał wcześniej mój entuzjazm, ironicznie przyglądając się z dystansu. W końcu powiedział dość.
Uzmysłowił mi, że jestem kaleką. Podstawą na dzisiaj jest korygowanie fatalnych dysfunkcji w pracy mięśni i technika wykonywania poszczególnych ćwiczeń. Zawstydza mnie tak istotnymi detalami, które ja wcześniej bagatelizowałem.

Przypomniał mi naszego wspólnego, pierwszego trenera gimnastyki, który nigdy nie stosował innego obciążenia niż własne ciało i opór partnera w parach. W ten sposób wracam (z dużą pokorą) na właściwe tory. Kpi sobie ze mnie przy tym kolega Wenancjusz ale ch... mu w dupę:)

P.S.
Akurat koncentrat WPC wydaje się być lepszym od izolatu (WPI). Zawiera bowiem np. insulinopodobny czynnik wzrostu IGF-1 a to w moim wieku ma znaczenie.

Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Shwarc w Kwiecień 18, 2018, 15:44:48
Brzmisz jak reklama z kolorowego pisamka, ale co mi tam - wiara góry przenosi.

IGF1 powiadasz? A słyszałeś o tym, że ten hormon wzrostu powoduje rozrost wszystkich organów w ludzkim ciele oprócz gałek ocznych i... (nie pamiętam). Tak, wszystkich czyli łącznie z komórkami rakowymi. Tobie z racji wieku nie potrzeba hirmonu wzrostu, a testosteronu, a to całkowicie inny hormon.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Kwiecień 18, 2018, 17:04:57
To może najpierw ustalmy rolę IFG-1:
http://pediatricendocrinology.pl/contents/files/a_16.pdf

Ustal poziom tego czynnika wzrostu w 100g koncentratu WPC 80 i jaki to ma wpływ na akromegalię. Dopiero potem strzelaj z armaty do wróbla:)
Ja nie widzę tu absolutnie żadnego problemu. Dojdzie do tego, że będziesz darł ryja na owoce dzikiej róży czy rokitnika, bo za dużo tam pewnej popularnej witaminy.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Kwiecień 18, 2018, 18:59:05
Tak się zastanawiałem jeszcze, co Ty tak z tą reklamą...?
Że niby, co ja reklamuję? Wspomaganie się WPC 80? To produkcja przemysłowa a nie gotowy produkt. Do tego dostępna dla indywidualnego klienta, pod warunkiem, że kupi sobie cały worek:) Kilogram tak zaordynowanego materiału stoi w masie 20zł. Kilogram odżywki białkowej opartej o WPC 80 najtaniej wychodzi 50zł.
Dodatki wyjdą w granicach 5zł/kg więc to czysta oszczędność dla tych, którzy taką formę "wspomagania" wybierają. To tak jak nowe Meindle za pół ceny. Może nie wszyscy na to wpadli...?

To jest tylko forma uzupełnienia żarcia, które Ty proponujesz ale jest pewna granica, po przekroczeniu której wchodzisz w suplementację. Ja sobie postawiłem ambitny cel i pójdę swoją ścieżką ale... oczy i uszy mam otwarte.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Kwiecień 20, 2018, 06:52:35
Panowie moderatorzy, koniec przygody. Wywaliliście posta, w ten sposób wyrzuciliście mnie za drzwi.
I to już jest na serio.
Dziękuję za uwagę.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: dave w Kwiecień 20, 2018, 07:39:24
Pewnie jakaś awaria była, bo wszystkie wczorajsze posty poleciały.

Ewentualnie ktoś się po pijaku do panelu moderatorskiego dobrał. ;D
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Kwiecień 20, 2018, 16:01:46
F-cznie... Post Szwarca też wyleciał. Że jego, to rozumiem:)
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Kwiecień 24, 2018, 11:45:33
No wi?c tak. Najpierw ze Stra?nikiem Domowym udali?my si? do teatru na sztuk? "Okno na parlament".
To by? strza? w dych?.

Potem siad?em do sto?u przy ?wieczce w czarze z piaskiem pustyni Kyzy? i...

(http://i63.tinypic.com/242eis5.jpg)
...przejrza?em sobie oryginalne mapy wyrypy z ko?ca XIXw nigdzie dot?d niepublikowane a przes?ane mi w ubieg?ym roku przez:

(http://i68.tinypic.com/b3tsua.jpg)
Adama:)

... i podj??em ostateczn? decyzj?. JEDZIEMY!

(http://i64.tinypic.com/14mcjs9.png)
Powoli zbieramy ekip?.

Raniutko maszeruj?c po mleko do kawy, ustrzeli?em pi?kne z?omowisko pod chat?:)

(http://i66.tinypic.com/15wx8z.jpg)

Tak, ?e ten... co? tam przed wyjazdem jeszcze wrzuc? a teraz do roboty!
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Maj 19, 2018, 08:10:21
W zeszły weekend miałem "sprawdzający" wypad do Łodzi. We dwóch i ponad 400kg na pace. Cele sprawdzenia (poza oczywistym - szczęśliwym powrotem:) ) - zużycie paliwa.
Maks. prędkość na trasie 80km/h (ze względu na delikatnie wibracje - podejrzanym łożysko na wyjściu przy flanszy skrzyni), połowa po autobanie, ze 100km łącznie śmigania miejskiego. Licznik km co prawda nie chodzi (przełamana linka) ale odtworzyłem trasę w góglach i wyszło... 7,9l/100km.
Oczywista, cały czas magiczna stopa kierowcy w użyciu.

Bronisława czeka teraz poważny przegląd fantów (na razie służy w robocie).
Zrzucona zostanie skrzynia do regulacji, podobnie reduktor.
Jest delikatny wyciek płynu chłodniczego - prawdopodobnie przez korek (wymienię niebawem), zszedł był sobie trochę płyn wspomagania, jakiś wyciek drobny oleju ze skrzyni.
Rozrusznik nie łapie często z rana ale sprawdzę mocowania masy itp, do niego.
Napiąć trza dwa paski alternatora (jest na dwa paski, bo to altek od lexusa).
Kontrola całej elektryki tak poza tem.
Montaż drugiego zbiornika paliwa.
Przeniesienie filtra powietrza i dodanie snorkela.
Kompleksowe prace blacharskie.
Montaż dedykowanych, montowanych do niego ławek "autobusowych" (kanapę z multiwana T4 tymczasem zdemontowałem).

Zakup opon (na 4 szt. mamy sponsora, zakupimy 6).

Wsio gdzieś w połowie czerwca. Możliwy sponsoring na przegląd, ewentualną naprawę układu przeniesienia napędu i montaż zbiornika.

Czekamy na zaproszenia ruskie, uzupełniamy powoli szpej wyprawowy. Załoga (łącznie 10 osób) wpłaciła już "zaliczki wyprawowe" więc, że tak powiem - nie ma odwrotu.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Czerwiec 25, 2018, 22:05:15
Pompujemy kiszki i zwieramy zwieracze. 18kg za mną, znaczy ze mnie. Wenancjusz Fortunat przygląda mi się z zaciekawieniem. Z powodu remontu mieszkania pernamentnego zawiesiłem na m-c ćwiczenia i z lubością badałem gatunki rodzimych piw. Całkiem słusznie zresztą, bo gdyby nie to, ważyłbym połowę tego co w grudniu ubiegłego roku i przewracał na wietrze.

Bronek Lublin niebawem odjedzie na gruntowny przegląd, potem dostanie nowe buty i wyląduje gdzieś pod Berlinem na ostateczny lifting.
Jutro wracam do budowania formy i odtruwania:)
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Lipiec 12, 2018, 22:01:32
No... w przyszłym tygodniu będzie propaganda wyrypy w tvp:)
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Lipiec 13, 2018, 21:34:20
Ktoś od nas będzie w Halo Polonia (TVP Polonia) 17.07  o 22.10
Ja się raczej  nie zepnę.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Lipiec 18, 2018, 19:53:52
http://halopolonia.tvp.pl/37824649/17072018-2220

Zero wsparcia, to się żegnam.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Sierpień 07, 2018, 23:24:17
Że się  robi i dzieje.

Metamorfoza.

(http://i67.tinypic.com/msnk3a.jpg)

(http://i67.tinypic.com/x0wadh.jpg)

(http://i66.tinypic.com/ipcl1y.jpg)

(http://i68.tinypic.com/2881nqu.jpg)

(http://i68.tinypic.com/2usk685.jpg)

(http://i63.tinypic.com/o0e5hd.jpg)

(http://i64.tinypic.com/103ct4o.jpg)

(http://i65.tinypic.com/2wobo13.jpg)
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Wrzesień 17, 2018, 12:35:49
Lublin jeszcze hula w Rosji, ja tymczasem już w domu.
Wyrypa z gatunku magicznych. Towarzyszyłem na odcinku pamirskim.  Cele zrealizowane. Zrobiłem tylko jedno zdjęcie, tak fajnie było... Ech...
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Wrzesień 17, 2018, 21:20:29
Oto i one...

(http://i67.tinypic.com/2vdfuqx.jpg)
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Wrzesień 17, 2018, 21:47:04
https://youtu.be/vG0DidtBjA0
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Wrzesień 17, 2018, 21:56:56
Zawsze te kilkadziesiąt metrów więcej  od Kazbegi np.:)

(http://i67.tinypic.com/5k3l3r.jpg)
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Wrzesień 18, 2018, 09:24:21
Sporo z buta przeszliśmy, konfrontując kadry sprzed z 129lat ze stanem obecnym:
(http://i68.tinypic.com/2d01ev5.jpg)
Jezioro Jaszyl Kul - płaskowyż Tupczek u podnóża łańcuchu Gór Piotra I.

(http://i66.tinypic.com/oid3dw.jpg)

(http://i63.tinypic.com/2nuq79f.jpg)
Przełęcz Gardani Kaftar.

(http://i68.tinypic.com/2mmtj7l.jpg)
Nią zeszliśmy do Lyangar w  dolinie Obichingoł. Na zdjęciu Bartek Grąbczewski - stryjeczny prawnuk Bronisława Grąbczewskiego. Szlak przeszedł również drugi prawnuk B. Grąbczewskiego -Aleksander Grąbczewski.

Tu można podejrzeć trasę Lublina (z aktualnym miejscem bytowania):
https://eur-share.inreach.garmin.com/SzlakiemGrabczewskiego2018

Tu zaś, kto"społeczny" sukcesywnie spływa info z wyrypy:
https://www.facebook.com/Szlakiem-Gr%C4%85bczewskiego-Pamir-2018-1158969100926128/

A nocą nad Dżalalabad tymczasem...

(http://i68.tinypic.com/2z9ef6x.jpg)
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: cynik w Wrzesień 18, 2018, 18:37:57
Ja jebie, forum martwe ale wchodze i patrze, Eldwood. Ten Elwood z forum africa twin, turbo busa i tego miejsca co pastor rzadzi a ja nie mam dostepu? Nie wiem Elwood pod jakim nickiem mozesz mnie znac, ale ja jestem ten co 10 lat temu tlumaczyl Aurore chlopakom, zeby mieli po amerykansku na advridera oryginalnego i caly projekt upadl w polowie jak Zbyszkowy idiolekt mi zresetowal mozg. Na forum AT mialem prdp nicka kofeiniarz ale glowy nie dam ;D Mijamy sie jak komety, co ty tu tak sam do siebie piszesz? Widze, ze dolaczyles ze 2 lata po tym jak ja odszedlem to moze wiesz co sie tu kurwa porobilo ze nie ma nikogo i nikt mi nie chce wyjasnic ;D
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: dave w Wrzesień 18, 2018, 19:05:08
to moze wiesz co sie tu kurwa porobilo ze nie ma nikogo i nikt mi nie chce wyjasnic

Wszyscy poszli w twoje ślady i się ulotnili, może na facebooku musisz ich poszukać. ;)
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: cynik w Wrzesień 18, 2018, 20:53:55
Tak ale mnie nie bylo 7 lat a wiem, ze lata pozniej to wszystko gralo jeszcze ;D Costam kiedystam dostalem jakies maile z ktorych nic nie zrozumialem i zapomnialem ale widze, ze nawet pralat chrost skasowal swoje konto i mam potezny wtf ;D
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Wrzesień 18, 2018, 21:16:30
Zasadniczo mam to w dupie.
Ludzie wydają masę kasy na ciuchy, za które  ja robię wycieczki, będące marzeniem ich życia. Coś tu chciałem przekazać w tym względzie ale się nie udało.

Zasadniczo zawsze pisałem głównie dla siebie "mając coś na uwadze". Dzisiaj już nie mam. Chciałęm to  tylko  jakoś ambicjonalnie skończyć, co właśnie czynię.

P.S.
Pastor miał swój niebagatelny wkład w "mój sukces", bo ponieważ perfekcyjnie wykonał mi przedni zawias do Golfa. Nie zdążyłem mu jeszcze podziękować. Co do "Zbyszka", to zszedł był na psy i pies go trącał.
Aurora startowała wspólnie z mego  podwórka i na nim się wspólna wyrypa skończyła. Piękna akcja panie porucznika... piękna akcja. No i kurwa nie 10 lat temu, tylko 6.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: cynik w Wrzesień 18, 2018, 21:24:21
A co prawda to prawda, 7 lat temu wg mojej historii mailowej bo az sprawdzilem.

Ale dziwne te fora internetowe, poszedlem od nich wszystkich bo mialem dosc ale widze, ze ogolne nastroje sie nie zmieniaja, tutaj pogrom i mowisz, ze i w betoniarni sie cos podzialo. Z laszkiem raz korespondowalem w 2015 ale nie  bede udawal, ze go znam.
Totez ja tu tylko zwiedzam jako wirtuany turysta muzealnych eksponatow internetowych takich jak fora internetowe ;D
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Wrzesień 19, 2018, 08:01:58
Tego rodzaju fora starzeją się razem z ich użytkownikami. Do póki są kameralne rozwijają się. Potem narasta ilość wirtualnych znajomości, powielają się tematy itd. Stare wiarusy - napędzające kiedyś forum nie mają czasu,  bo życie, wypalenie... Z reguły na powierzchni trzymają je ci, którzy z tego ciągną jakieś profity (co jest naturalne).

Wydawałoby się, że tego rodzaju forum powinno być zasilane jakąś świeżą krwią, bo popyt na "outdoor" jest. Mimo wszystko aktywność ludzi wzrasta.

Co do ostatniej wyrypy, to dość osobisty temat, który udało mi  się pociągnąć, dopiąć i zrealizować - choć tradycyjnie padły w finale takie kłody pod nogi, że jedyną nadzieją na wyjazd stał się dla mnie wyjazd Golfem.
Zacytuję siebie -piszącego  na forum kumpla:
Zasadniczo Golfem pojechałem dlatego, żeby tylko towarzyszyć ekipie do jakiegoś etapu, po którym był bym wstanie wrócić do Polski z początkiem września. Po prostu tak się ułożyły niefortunnie zawodowe obowiązki. Jednym słowem urlop krótki i tylko liznięcie tematu. Pogodziłem się z losem ale ten spłatał mi potężnego figla.
Nie było mowy o jeździe Lublinem. Kluczem do powrotu w terminie było szybkie wejście w szlak nr 1 (pomimo nabycia paskudnej kontuzji na kilka dni przed wyjazdem - kiedy to przy remoncie mieszkania własnego stanęło mi się na deskę z gwoździami tak niefortunnie, że uszkodziłem sobie dwie stopy) z wycofem przez Uzbekistan. Wszystko możliwe w 8 dni. 3 na szlak i 5 na wycof.

Temat na początku zagrał ale później się zesrało. W dolinie Obichingoł sprawdziłem wizę uzbecką i k... była jednokrotna! Fatalny błąd! Nie szło załatwić od ręki e-vizy, bo nie mieliśmy dostępu do netu przez trzy dni!
Zdecydowałem więc wracać z chłopakami jak najszybciej przez Pamir ale tempo Lublina było wolne a mi się ciągle przegrzewała lewa piasta, co groziło wysypaniem łożyska a tego już na podmianę nie miałem. Blokował się po prostu wewnętrzny klocek hamulcowy na tarczy i nie doszliśmy ostatecznie dlaczego. W górach praktycznie nie hamowałem, by nie blokować tarczy tym klockiem...

Chciałem pożegnać ekipę w Rotszkali ale zablokował mnie wyjazd na M41 przy mostku. Za wysoki próg i w ogóle mała stabilność rzeczonego... Chłopaki dojechali. Rankiem, przy niskim poziomie wody pokonaliśmy bród... Potem zabrakło mi paliwa a w Murgab nie było diezla... Resztkami paliwa ratował mnie Lublin,gdzie też już było sucho.
Tak uciekał mi dzień za dniem... A ja tkwiłem w górach, miast wracać do kraju. Stres jak cholera...

Tak to Panie Marcinie od kuchni wyglądało:)
Z tego powodu dzisiaj nie mam wesoło, bo Kasia sądzi, że wszystko uknułem... Taki lajf... Stąd emerytura. Wyjścia nima.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Doczu w Wrzesień 19, 2018, 10:10:55
A mnie zaciekawiła ta mapka z trasą. Ona jest tylko pod Garminy InReach, czy pod zwykłe także ? Masz wiedze w tej materii ?
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Doczu w Wrzesień 19, 2018, 12:24:38
Dobra - już doczytałem. To mapka ino pod Inreach.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: piterito w Wrzesień 22, 2018, 01:59:07
Wyrypy z przygodami pamieta sie najdluzej
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Wrzesień 24, 2018, 16:45:08
Nie doznałem wyrypy bez przygód piterito. Czego i Tobie życzę.
Z tej, jest nadzieja na całkiem fajny film... Poniżej zajawka:
https://www.youtube.com/watch?v=QmWrqKVpy2M
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Wrzesień 26, 2018, 10:09:11
Takie buty.
https://www.youtube.com/watch?time_continue=62&v=0nr12OVFT50
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: piterito w Wrzesień 26, 2018, 14:09:22
Dał rade. Woda pewnie nie za ciepła do brodzenia.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Wrzesień 27, 2018, 07:04:41
Poranki minusowe na tej wysokości. Bartek ze Słodkim wyziębli konkretnie. Co ciekawe Golf jechał pierwszy, bo pobór powietrza ma wyżej niż Lublin. Nie zdążyliśmy - pod kątem brodzenia, zmodyfikować zagadnienia.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Wrzesień 27, 2018, 22:26:54
https://www.youtube.com/watch?v=4pbCk9xooj4
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: cynik w Wrzesień 27, 2018, 22:43:49
No bedzie z tego fajny film jak sie komus bedzie chcialo zmontowac, zakladam Elwood, ze bedziesz robil voiceover uzywajac swojego unikatowego idiolektu, zakladam i mam nadzieje!
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Wrzesień 28, 2018, 22:54:26
Tu nie będzie tej ścieżki.
Ze względu na postać Bronisława Grąbczewskiego optuję  za tym, by temat "wyświetlić" na Kolosach, których osobiście... nie cierpię. Ale gra jest warta świeczki.
Tu leci trochę ciekawych tekstów. Niestety, by oglądać zdjęcia, trza być zalogowanym:
http://africatwin.pl/showthread.php?t=32523

Na tym forum kończę zdecydowanie swoją "misję". Jak patrzę na kwoty wydawane przez użytkowników tego  forum na fanty, "niezbędne" by zrobić np. prosty Szlak Beskidzki albo nawet powtórzyć nasz trip to...
http://renowacjaposadzek.pl/blog/noz-wyprawowy/

Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: piterito w Wrzesień 29, 2018, 01:23:06
Na tym forum kończę zdecydowanie swoją "misję".

Szkoda, jestem fanem.
O tym przeroście formy nad treścią... to są takie etapy w życiu. Za młodu biegasz w trampkach, bo cię nie stać na nic lepszego, potem przechodzisz w etap PRO aby znowu powrócić do trampek, bo zdajesz sobie sprawę, że najważniejsza jest... :)

Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: cynik w Wrzesień 29, 2018, 13:01:12
No to bede musial jakos sobie przypomniec haslo do forum AT bo nie pamietam pod jakim mailem tam konto zakladalem ;D
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Wrzesień 30, 2018, 18:50:40
Na tym forum kończę zdecydowanie swoją "misję".

Szkoda, jestem fanem.
O tym przeroście formy nad treścią... to są takie etapy w życiu. Za młodu biegasz w trampkach, bo cię nie stać na nic lepszego, potem przechodzisz w etap PRO aby znowu powrócić do trampek, bo zdajesz sobie sprawę, że najważniejsza jest... :)


Znaczy nigdzie nie idę z zabawkami, choć wcześniej (dużo przed) mnie takie myśli nachodziły.
Nie każdy sobie robi,  co chce.

Cyniku, no ładne te foty w Twojej galerii...
Ludzie wolą oglądać obrazki od czytania tekstów.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: cynik w Wrzesień 30, 2018, 23:51:00
Ta, moje zdjecia bywaja fajne ale slowa bywaly nieraz bardziej polaryzujace niz twoje ;D

Masz Elwood od eonow inna filozofie na podroze ale rzeklbym, ze kazdy ma inny cel - ostatecznie najwazniejsze to sie fajnie bawic, jedni lubia bardziej zrobic cos niczym (turbobus, sorry ;D) a inni czerpia radosc z uzywania fajnych zabawek zgodnie z przeznaczeniem. Ja obecnie robie zdjecia absurdalnie drogim sprzetem ale to moj wybor, tak mi bardziej pasuje i jest to bardziej zgodne z tym co ja chce, a ze da sie zrobic Zenitem to jest oczywizm. Powiadaja w swiecie foografii czesto ze Ansel Adams robil zdjecia chujowym aparatem, ale ja na to odpowiadam, ze moje zdjecia drogim sprzetem to jest produkt uboczny caloksztaltu zabawy.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Październik 01, 2018, 08:09:11
Zabrałem Prakticę MTL 5B z klasycznymi doń obiektywami (stałymi), bo nie mogłem znaleźć przed wyjazdem  soniaka rx100 a potem takumara i zebry do  Prakticy.
Jestem po przeprowadzce i robię remont straego mieszkania a fanty domowe zwiozłem do kumpla i trzymam w jego firmowuych kontenerach.

Ledwo  paszport znalazłem...

Jednak dalej na wyrypie nie zrobiłem żadnej fotki,  bo nie zdążyłem kupić  filmu a po drodze nie było  okazji... Tego żałuję, to znaczy, tego czekania dokładnie - po powrocie, na wywołanie itd. Poza tym analogiem robię kadry świadome... Nie pstrykam beznamiętnie, co robię cyfrą założeniem -  nie ma chuja,  zawsze coś  trafię.

Co do filozofii podróżowania...  to bardziej filozofia życia. Tym niemniej po tej wyrypie coś we mnie pękło.
Na tubie jest kanał zastępcy Korwina w parlamencie UE - Dobromira Sośnierza.
Słucham go od kilku m-cy z przerażeniem. To znaczy, nie boję się Dobromira - podziwiam za upór w obnażaniu absurdów i całego  szamba UE, którego współczesny konsument,  przy zdefiniowanym poziomie życia i komforcie europejskim nie widzi i co gorsza nie rozumie.
Jakie to ma znaczenie dla kolejnych pokoleń strefy komfortu...? Czeka je dramat.

Żeby było  ciekawiej,  na naszej wyrypie był człowiek,  który zawodowo  pracuje  przy UE i to on właśnie zapewnia Dobromirowi "obsługę"  kanału. Pomaga realizować  filmy itp...
Ja nie chcę żyć w stadzie baranów. Nie potrzebuję do życia obowiązkowych ubezpieczeń  wszelkiej maści. Potrafię sam zadbać  o bezpieczeństwo,  o swoją przyszłość, emeryturę  i chuj wie jeszcze co...

Tyle, że  nic się nie zmieni. Stado baranów się powiększa... Na linkowanym forum AT wypowiada się Wąski,  najmłodszy uczestnik wyrypy... Jemu ten wyjazd zrył beret.
Wyprzedaje na tablicy teraz swoje życiowe fanty i próbuje  coś z tym życiem zrobić, by mu nie przeciekło przez palce, jak mi np.
On z tym swoim życiem może coś jeszcze zrobić...



Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: cynik w Październik 01, 2018, 15:44:23
Zapomnialem juz, ze jestes niekwestionowanym mistrzem dygresji, za dlugo mnie nie bylo w internecie ;D

Sosnierza znam, EU znam, ale abstrachujac odtego jak bedzie kiedys i co z ta mlodzieza - mi sie rozchodzilo o fakt, ze taka sama "wycieczka" moze miec rozne wymiary dla roznych ludzi. Pomysl, ze ty jedziesz gdziestam na niskim budzecie i masz super przygode ale ktos inny pojedzie tam zobaczyc jakiegos super rzadkiego motyla czy cos w tym stylu, wezmie ze soba super drogi sprzet do motylowania (widac, ze zmyslam, nie? ;D) i tylko pelen MRI scan mozgu pokaze kto ma wiecej satysfakcji i radosci z tego. Na tym forum ludzie kupuja kurtki i plecaki za ktorych wartosc ty juz nie raz objechales swiat, ale myk polega na tym ze to jest inne sub-hobby samo w sobie. Ja na ten przyklad lubie pojsc gdzies, gdzie jest spory dyskomfort hipotetyczny i zaniesc na swoich plecach komfort praktyczny i miec z tego satysfakcje, ze jest mi fajnie i wygodnie w miejscu, gdzie niby nie bylo takiej opcji. Kupilem w tym celu pewna ilosc drogich przedmiotow, fakt, moglbym za ich cene zrobic BAM road rowerem ale subiektywnie moja metoda cieszy mnie bardziej.

Z tym Waskim to nie bardzo pojmuje o co ci sie rozchodzi dokladnie bo ni pierona nie umiem sie na AT zalogowac, nie pamietam danych, ale domniemam, ze bardziej mu sie spodobala twoja filozofia na przygodowanie.

Klaryfikujac chodzi mi o to, ze (znowu zgaduje bo nie czytalem ;D) tubylcy tego forum byc moze probowali cie przekonac do swojej metodyki, ty ich do swojej a ja ino sugeruje, ze nie ma prawidlowej odpowiedzi i niech sobie kazdy robi po swojemu bo cale doswiadczenie to mimo wszystko produkcja substancji w mozgu czynnikami psychosomatycznymi (patrz pan jakie madre slowo znam ;D). Onegdaj tez siedzialem na forach fotograficznych i tam tez byla zawsze wielka wojna, jedni przekonywali, ze tylko super drogi aparat sie liczy, inni, ze teraz to byle telefonem mozna zrobic super zdjecie a jeszcze inni wyznawali klisze bo costam. Kazdy mial troche racji i kazdy sie mylil ;D

Moja filozofia na dzis jest taka, ze kazdy kto probuje zrobic cokolwiek, czy to letnie Bieszczady w sprzecie Arcteryxa za 5k zl czy to Bajkal zimowy na piechote z workiem na plecach, do owego stada baranow nie nalezy, kazdy probuje cos po swojemu wykombinowac, moze zrobi cos lepiej, moze gorzej, ale po swojemu.

No i mysle Elwood, ze po tylu latach w internecie musisz sobie zdawac sprawe, ze dla coponiektorych jestes trudny w odbiorze ;D mi zajelo dekade skumanie dlaczego czasami niektorzy reaguja alergicznie na pewne moje wypowiedzi, gdzieniegdzie dostosowalem styl wypowiedzi a gdzieniegdzie sie pozegnalem i poszedlem w pizdu ;D

PS. betoniarnia wciaz dziala czy rownie aktywna jak to forum? Nigdy nie spelnialem wymagan zeby sie tam dostac, ale miejsce mnie interesowalo czysto filozoficznie
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Październik 01, 2018, 16:26:27
Cyniku, treści na FAT linkowanym są dostępne, jedynie zdjęcia nie, o ile są wstawiane jako załączniki. Prosiłem kumpli, by tak ich nie wstawiali.
Klikasz w:
http://africatwin.pl/showthread.php?t=32523&page=6
i sobie czytasz.

Co do motyli:) to w dolinie Karaszury występuje ich - endemitów - 5. Do tej doliny zeszliśmy z jeziora Jaszyl Kul idąc  pierwszym, wytyczonym szlakiem imprezy. Jeden ruski profesor organizuje tam co roku turnus dla  pasjonatów.
By się precyzyjniej wyrazić, ja podziwiam ludzi z pasją i lubię ich słuchać, w ich towarzystwie przebywać.
Rozumiem kobiety uprawiające szoping, bo to leży w ich naturze. Samcza młodzież niestety dzisiaj  idealnie wkomponowuje się historię szczurów z eksperymentu Calhouna. W tym trybie seksmisja  nadchodzi milowymi krokami.

Starymi się nie zajmuję. Mają dokładnie to,   na co zasłużyli.

Za tę trudność w odbiorze, zapraszam Ciebie na Biesowisko:) Będzie tam twórca betoniarkowy i kilku użytkowników tego nietypowego  forum. Dowiesz się na miejscu, czy spełniasz kryteria. Do  końca tego tygodnia zamykamy listę, która jest już praktycznie zamknięta, no... ale jako licencjonowany bytowaniec, mogę sobie pozwolić na zaproszenie, kogo chcę.

P.S.
Sośnierz ukazuje  ledwie kawałek góry lodowej z samego czubka... Wierz mi, że nie wiesz do końca, co tam się dzieje i jaki to zgubny ma wpływ na nas.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: cynik w Październik 01, 2018, 19:21:23
Ludzie co tu bywali drzewiej pamietaja, ze umowic sie ze mna gdzies to w zasadzie olimpijski sport ;D W tej chwili organizuje sie na jutrzejszy wyjazd, cale 4 dni urlopu, pierwszy raz od poltorej roku, mialo byc 5 ale wczoraj mi skasowalo jeden dzien wiec jest co jest - tak wiec jak widzisz, za zaproszenie jestem wdzieczny ale liczenie na to, ze ja sie gdziej pojawie to troche dramat ;D

Faktycznie watek na AT dziala bez logowania, musialo mi sie uwidziec, ze ichniejszy offtopic czy cos takiego bylo tylko po zalogowaniu. Ide czytac ;D
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Październik 02, 2018, 07:30:49
To tylko zaproszenie.
Wczoraj z wieczora lista zamknięta.

Kurcze... Fajna jesień idzie... Pora wznowić treningi.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: fromage w Październik 02, 2018, 09:56:47
Cyniku, treści na FAT linkowanym są dostępne, jedynie zdjęcia nie, o ile są wstawiane jako załączniki. Prosiłem kumpli, by tak ich nie wstawiali.
Klikasz w:
http://africatwin.pl/showthread.php?t=32523&page=6
i sobie czytasz.


Przeczytałem całość - ciekawie opowiedziane, Wąski to chyba romantyk? :)

Fajnie by było zobaczyć zdjęcia.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Październik 02, 2018, 22:37:26
Warto go czytać. Zachwycił mnie.

A tak, dla paddzierżania razgawora.
Zbieramy ekipę, pod hasłem:
Trza Lublina dotrzeć,
Turkmenistan, Iran, Pakistan...
Kierunek Kafiristan,
i do celu dotrzeć....

To nie jest ogłoszenie o naborze.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Październik 03, 2018, 00:46:45
https://www.youtube.com/watch?v=8iQFIxOVjy4
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: fromage w Październik 04, 2018, 13:18:27
Warto go czytać. Zachwycił mnie.

A tak, dla paddzierżania razgawora.
Zbieramy ekipę, pod hasłem:
Trza Lublina dotrzeć,
Turkmenistan, Iran, Pakistan...
Kierunek Kafiristan,
i do celu dotrzeć....

To nie jest ogłoszenie o naborze.

Afganistan hmmm. Czemu nie do Indii? - to rzut beretem z Kafiristanu
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Październik 04, 2018, 23:53:58
Jak komu po drodze do Indii, to niech se tam jedzie.
Załodze, nie po drodze.

W Afganistanie bylem dwa razy i mnie tam nie ciągnie. Byłem... Ledwie liznąłem i to kawałek, który nigdy afgańskim nie był. No... ale dzisiaj to Afganistan.
Marzy mi się w Afganistanie parę rzeczy ale poza nim też kilka...

Kafiristan owszem.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: fromage w Październik 05, 2018, 12:59:27
Hmmm...

Na moje wychodzi ze Kafiristan to jeden z regionów Afganistanu ale może geografia płata mi figle.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: cynik w Październik 05, 2018, 20:13:27
Oficjalnie daje dyspense i zezwolenie na w.w. przedsiewziecie ;D
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Październik 05, 2018, 20:36:31
Hmmm...

Na moje wychodzi ze Kafiristan to jeden z regionów Afganistanu ale może geografia płata mi figle.
Mnie interesuje pakistańska część Nuristanu.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: piterito w Październik 06, 2018, 03:44:55
Tam nasi ziomale mieszkają  :)
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Październik 06, 2018, 19:34:52
Hmmm...

Na moje wychodzi ze Kafiristan to jeden z regionów Afganistanu ale może geografia płata mi figle.
A ja Tobie napiszę  tak.
Zrób coś... Dobrze Ci z tej gęby w avatarze patrzy. Dusza wrażliwa.
Ale może moja psychologia płata mi figle?
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: fromage w Październik 09, 2018, 14:45:30
Hmmm...

Na moje wychodzi ze Kafiristan to jeden z regionów Afganistanu ale może geografia płata mi figle.
A ja Tobie napiszę  tak.
Zrób coś... Dobrze Ci z tej gęby w avatarze patrzy. Dusza wrażliwa.
Ale może moja psychologia płata mi figle?

No nie wiem jak tam z Twoją psychologią. Chyba kiedyś trochę narzekałeś na brak posłuchu. Cóż... dalej będzie tylko gorzej, Panie :)
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: cynik w Październik 09, 2018, 16:28:00
Mnie bardziej martwi ogolnikowe stwierdzenie "zrob cos" bo moznaby zalozyc, ze to prosba zebys poszedl do WC bo z twarzy wyglada jakbys musial ;D
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: fromage w Październik 09, 2018, 21:43:24
Mnie bardziej martwi ogolnikowe stwierdzenie "zrob cos" bo moznaby zalozyc, ze to prosba zebys poszedl do WC bo z twarzy wyglada jakbys musial ;D

Rzeczywiście jak sobie przypomnę to chyba miałem iść za potrzebą :) Jak mniemam treść wnoszona w tym wątku przerasta Twoje ogólnikowe założenia. :D
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Październik 09, 2018, 22:27:15
Tymczasem...
https://www.youtube.com/watch?v=0JC_WiM_thE
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: cynik w Październik 10, 2018, 20:24:14
Elwood, klipow zajebistych macie od groma pewnie, ale ile lat zajmie obrobka tego? ;D Jak ostatnim razem robilem produkcje filmowa za kase to mi kurwa zeszlo tydzien robienie materialu 30 minutowego, ale tam byl multicam, audio synchro itp, dramat ogolnie bo w polowie moim sprzetem robione a w polowie improwizacja cudza. Taki dokument ponizej godziny z duza iloscia scen i fajnych rzeczy, zeby pokazac kolosom kto tu rzadzi to moze byc troche roboty
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Październik 12, 2018, 07:46:43
Nie wiem, co z tego wyjdzie. Zostawiłem temat kolegom.

Wczoraj mnie naszła taka myśl  - jak to dobrze, że nie zabraliśmy drona.
Chociaż, za lat kilka, będzie to podstawowe urządzenie do rejestracji zdarzeń. Drony zastąpią wytępione osy i zajmą ich miejsce w przestrzeni.
Tymczasem.
https://www.youtube.com/watch?v=L_ieSN7AWRw

Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Październik 28, 2018, 07:43:38
Z Dżigartal lata się np. helikopterem pod Pik Komunizma. Lotnisko, jak lotnisko.
- Szukamy placu na kimę.
Parkujcie na płycie.
- Na lotnisku?
Dzisiaj nikt nie lata. Nie ma prabliema!
Zdaje się, że wszystko na trzeźwo, co wzbudza pewien niesmak ale... cha, cha:D
Jakoś nie mamy szczęścia do pedalskich wycieczek.

https://www.youtube.com/watch?v=PO_QtfMnWfk
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Listopad 15, 2018, 19:44:48
Bartek złożył na szybko:
https://www.youtube.com/watch?v=TNK37_5Tg-s
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: piterito w Listopad 16, 2018, 02:11:56
Zajebiaszczo, rzekłbym nawet charaszo! Pusto, surowo, dziko...to lubię. Most w 5:20 wymiata
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Listopad 19, 2018, 14:53:51
Most na Szachdarze.
Jechał z nami  inżynier "mostowy" - nasz genialny kierowca mechanik: Fazimir Szmacidło Faziqnda. Jego  zmorą jest umysł ścisły, przeliczający wszystko w try miga.

Podsunąłem mu pionierski projekt  do  realizacji: zinwentaryzowanie wszystkich mostów w tadżyckim Pamirze.
Epicka robota.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Listopad 19, 2018, 16:46:28
Panorama na jezioro Karakul z poziomu 5-ciotysięcznika:
https://youtu.be/KI5NXeqY5yI
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Listopad 24, 2018, 22:03:57
Jest wola kontynuacji.
Ja zgłaszam dyspozycyjność  za  dwa lata.
Pomysłów mam aż  nadto ale tym razem  dokładniej (wspólnie) przeanalizujemy nasze zdolności i możliwości.
Już bez pakowania sią na jakieś szczyty extra.
31.12 zamierzam  zameldować się na stadionie.

Co dalej...? Zobaczymy.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Grudzień 02, 2018, 11:46:06
No i mamy konkurs:)
https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=1239667292856308&id=1158969100926128
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Grudzień 28, 2018, 10:56:41
Cichy ma pod bokiem jeden z najlepszych klubów muzycznych w Polsce. Fajna dziupla na zadupiu, w której grają topowe kapele. Byłem tam kiedyś na koncercie Nocnej Zmiany Bluesa. Klub się nazywa BOGART.
Na przełomie stycznia/lutego jest koncepcja chłopaków, by się tam spotkać i poopowiadać, co ma wspólnego Lublin z Grąbczewskim. Temat pilotuje Cichy.
Mój udział jest bardzo wątpliwy, bo awanturuje się, nawet pod krawatem. Więc zasadniczo mam tyle szans tam być co pierd w huraganie.
Ale zaprosić mogę.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: kuzon w Grudzień 28, 2018, 13:24:27
A gdzie ten klub? Bo wyskakuje mi jakiś klub w okolicy Łodzi.

Wysłane z mojego Armor_2 przy użyciu Tapatalka

Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Grudzień 29, 2018, 18:24:52
Jo.
Dokladniej między Piotrkowem Tryb. a Radomskiem:)
http://www.club-bogart.com/

Ciągną mnie koledzy za uszy ale w rzeczonym terminie nie dam rady tam być. Czekają więc z terminem na mój decyzjon.
Szybciej wystąpi mi się w Radio Gdańsk (mam na miejscu) ale też nie wiem kiedy:)
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Styczeń 27, 2019, 21:52:03
17.02. godz.17.00
Wyglądana to, że będę i trochę poopowiadam.

Na zachętę.

Biuro Turystyki Nieodpowiedzialnej.
Osioł Dariusz.
Esej o...

Wczesnym rankiem, kiedy to jeszcze Dudki z doliny Obichingoł przewracały się na drugi bok, kryjąc powieki pierzem skrzydeł swych - promyki słońca świeże, rusza w góry ekspedycja ratunkowa.
Zaczemu rusza, to jest bardzo istotne ale zupełnie nieistotne to jest z punktu widzenia jednego z osłów, do owej ekspedycji przypisanego.

Niewątpliwie nie jest to zwykły osioł. Osioł ten nosi imię Dariusz. Imię króla perskiego, który zważył lekce Iskandera i naganną popstawą swą oddał w jego ręce imperium. Przy okazji znieważył siebie sam..

Cóż, osłowi Dariuszowi, to - kolokwialnie pisząc - wisi ale nie wisi Dariuszowi drugiemu - ludzkiemu, którego to ratować było trzeba a któremu takie imię nadała mama jedyna jego i Dariusz ów ludzki do imienia swego mocno przywiązał się duchem sam..
Dlaczego ratować trzeba, jak wspomnaiłem - istotne jest ale nie z punktu widzenia osła. I co ciekawe, z punktu widzenia Dariusza ludzkiego również.
Obaj Dariusze mają to bowiem głęboko w poważaniu, bo ponieważ obaj nie zdają sobie sprawy z potencjalnego zagrożenia.

Zagrożeniem są (całe stada w liczbie bodaj tysiąca albo i trzech nawet) wyglodniałych niedźwiedzi.
Nie wiem, czy ktoś z was widział na oczy stado tysiąca wygłodniałych niedźwiedzi ale wyobraźcie sobie takie stado wygłodniałych szczurów... I wyobraźcie sobie, że najlepszą karmą (i jedyną w okolicy (sic!)) jest dla nich Dariusz ludzki.... To co pomyśleć o niedźwiedziach...?
No, strach pomyśleć.

A taką mamy sytuację.
Nieświadomy Dariusz ludzki tego, wdaje się po drodze w dyskusję z atakującym go stadem byków, wcale nie dzikich... Byk, jak to byk, by atakować nie musi być dziki... Wystarczy, że się wścieknie.
No tak... ale ekspedycja ratunkowa nie brała byków pod uwagę.

Za to stado tysiąca dzikich niedźwiedzi tak
Normalnie rozsiadły się na okolicznych stokach i... zaczęły kibicować tej korridzie. Byki naturalnie były w ogromnej przewadze ale jasnowłosy (w sensie siwy) Dariusz ludzki stawił im dzielnie czoła.
To wzbudzilo (mimo woli) sympatię, zwłaszcza żeńskiej płci niedźwiedziej, które to coraz żywiej dopingowały Dariuszowi ludzkiemu.

To był przykład wpaniałego, amerykańskiego heroizmu. Tak, tak... amerykańskiego, bo okazało się (trochę później), że Dariusz ludzki jest wnukiem amerykańskiego lotnika. Na ten moment polskiego jednak akurat, co skwitowane zostało przez pozostałych członków ekspedycji:
- Dariuszu!! Ty skończony ośle! Na ch... żeś atakował spokojne dotąd byki?!

Reasumując... Wybierzcie sobie osła Dariusza, któremu chcecie kibicować dalej, bo to nie koniec eseju. Alternatywy specjalnej nie ma. Układ zero jedynkowy.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Styczeń 28, 2019, 10:14:26
Ogłoszenie prawie oficjalne.

Istnieje duze prawdopodobieństwo, że 17.02 w niedzielę o 17.00 w jednym z najlepszych klubów muzycznych w Polsce (BOGART) wystąpi Wąski. W programie Wąskiego będą największe dzieła muzyki klasycznej w transkrypcji na harmonijkę chromatyczną (14-kanałowa suzuki SCX-56 C) oraz muzyzki rockowej.

Będzie sympatycznym tłem dla Bartka Grąbczewskiego, któren własnymi ustami opowie co się w jego życiu zmieniło po 31-ym sierpnia 2018, kiedy to dostąpił wizyty w Raju.

Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: kuzon w Styczeń 28, 2019, 14:53:19
Za daleko ten Bogart, żeby z Trójmiasta do niego pojechać :(
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Styczeń 28, 2019, 16:01:56
Może być bardzo blisko ale o wiele trudniej będzie się dostać;)
Wąski tak zapierdala na harmonijce, że tylko na niego warto przytjechać. Chłopak studiuje astronomię (obecnie urlop) ale równolegle robi konserwatorium. Akordeon, kontrabas i harmonijka (jako hobby). Uzdolnione bydlę.
Wstydził się zagrać na wyrypie. Dopiero w Dżalalabad wyciągnął Honera A-dur (diatonicznego) i na karaoke dał taki koncert, że Kirgizom poopadały szczeny. Nam też.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: cynik w Styczeń 28, 2019, 23:09:55
Elwood, ty to normalnie jestes chyba prawie 20 lat starszy ode mnie ale jakos duchem 10 lat mlodszy, bede myslal o tym w wolnej chwili kiedystam. Jak cie czytam to normalnie jak moje posty z budo z 2005 roku ;D
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Styczeń 29, 2019, 08:09:10
Niestety w otoczeniu coraz bledszej rzeczywistości (zniewieścienia facetów) energia gdzieś sukcesywnie upływa.
Ta wyrypa, mimo skomplikowania mi życia po powrocie przywróciła mi trochę wiarę w ludzi.
Nie wiele mi się ostatnio udaje (poza rodziną, która się powiększa:) a rok temu zostałem dziadkiem ale ta wyrypa się udała.

P.S.
Rozmawiałem z kolegą, związanym z Kolosami i oboje dochodzimy do tego samego wniosku. Żyjemy w cyrku i gdy kiedyś przyznawano nagrody ludziom, którzy o Kolosach jako takich, nie myśleli przed wyjazdem, o tyle dzisiaj niemal wszyscy myślą o Kolosach, pod nie szykując wyrypę.
Jutro leci nasze zgłoszenie:D

Biuro Turystyki Nieodpowiedzialnej.

Eseju o... ciąg dalszy.

Tymczasem.
Okiem Byka Beka.
Ten przewodził stadu byków, na które... ale nie uprzedzajmy wypadków.

Z zeznań milaiardów much.
- Tak było Smierdzący Sądzie!
Mówcie prawdę i tylko prawdę! Grzmiała przewodnicząca - Ogromna Kupa Gówna.
- A więc Smierdzący Sądzie było tak...

Ty... Marian... Widzisz, to co ja?!
- No widzę Byku Beku, to jest przerażające... Zlot jakiś czy ki penis?
Do tej pory przebierali się za Kopciuszka a dzisiaj... Normalnie grają w otwarte karty. W życiu ich tyle nie widziałem... Poza tym, nie wyrażaj się!
No... Byku Beku jest ich tysiąc albo i trzy!
- Ale jaki jest tego powód?! Do tego rozsiadły się po okolicznych wzgórzach zupełnie otwarcie i wnoszę, że nie o nas im chodzi... Jedyna nadzieja.
Daj Wieczny Byku, by tak było.

Kozi balans... No nie wiem, co o tym sądzić?
- Szefie a pamiętasz, tę legendę sprzed lat. Wspominała o niej Babka Łaciata.
Sądzisz Marian... Czekaj... Kiedy to było...? Policzę na racicach....
Motyla noga! Racic mych nie starczy, ni twocih. Dawaj tu całe stado!

Kiedy byki stanęły w szeregu niedźwiedzie (bo o nich mowa), ni stąd ni zowąd zaczęły bić brawo. Tymczasem Byk Bek liczył:
- Jeden, dwa, trzy,,, pięćdziesiąt siedem... 125, 126, 127, 128, 129... Do psiego ogona, więcej nie ma?! I do tego nieparzyście...?!
No... bo Byku Beku... To Zenek jest ten... nieparzysty...
Aaa... ten, co się zachowuje "inaczej"... dobra.

Mogło to być 129 lat temu szefie!
- Babka wspominała o jakimś białym, podobnym do tych, co doją nasze krowy... Ale nikt tu takiego dotąd nie widział!
Jego pochód przez Gołębią Szyję wywołał sensację. Takiego kalibru, że zbiegły się wszystkie niedźwiedzie, w liczbie, którą ledwo pokryły racice naszych stad z doliny.
Że o wilkach, lisach i innych takich nie wspomnę... Orłów skrzydła skryły słońce, na pastwiska cień padł...

Babka pełna zachwytu wsppminała, że ów biały był niezwykłego wzrostu. Z jakie półtora pastucha go było.



Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Styczeń 29, 2019, 08:14:00
P.S.``
Sprzedałem Elwooda - kultową Toyotę HJ 61. Wczoraj.
Zamknąłem pewien okres/etap w życiu definitywnie.

https://www.youtube.com/watch?v=-P5qO7aNEw0

Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Styczeń 29, 2019, 18:49:29
Biuro Turystyki Nieodpowiedzialnej

Prologos.

Dariusz ludzki schodzi z przełęczy Gołębia Szyja. Narzuca ostre tempo.

Dariusz ludzki maszaruje. Byki stoją w szeregu. Niedźwiedzie rozsiadły się na stokach.
Dariusz ludzki spostrzega byki i staje. Niedźwiedzie bierze za barany, bo słabo już widzi. Albo jaki. Raczej jaki.,

Byk Bek do Mariana.
- A widzisz... ja widzę Marianie go! Jakby żywcem (znaczy trzodą) z legendy! Biały jakiś!
Biały na żółto...? Ale dlaczego stanął, Byku Beku?
- Musi prowokacja jakaś. Przeca sam... Niech już lepiej idzie.

Dariusz ludzki do siebie.
- K... byki w szeregu... Musi atak, bo jak inaczej...? Tyle się czlowiek naszedł... By chociaż niedźwiedź a tu byki! Lepiej niech se idą!
Tymczasem stoi i w pamięci coś szuka.

Tymczasem Byk Bek strwożony.-
- Marianie... Przypomnij, co o białym na półtora pastucha - wpomniała jeszcze Babka Łaciata?
Może lepiej nie... Byku Beku...
- No mów żesz!
Byku Beku... Jatka była... Jucha nasza zlała dolinę..
- O żesz! Co teraz...?! Na pewno on biały? Krok zrobię, bo oczy już nie te...

Dariusz ludzki ma już pełne portki. Żeby portki... Pół portki. Takie do kolan.
- No idzie... Dr Honzik, który przy byklach robił mówił, że jak już byk ruszy, to koniec. Trza spierdalać. Tylko gdzie?!

Z trybun stokowych słychać przeciągły ryk. Niedźwiedzie wiwatują ale Dariusz ludzki ocenia sytuację inaczej.
- Co te barany ryczą, czy jaki?! A może to też byki?! Ja pier...To jakiś kosmos... Zurazamin, psy pasterskie, lawiny kamienne, dwumetrowy opad śniegu, burza niespotykana w tych terenach od lat, gzy wilekości szpaków... Wszystko to za nami a tu...?!
Na ch... się tak spieszyłem?! Że niby do domu... Kurwa... Dramat... Nie boję się niedźwiedzi, tygrysów, lampartów... Byków sie boję!

Chór niedźwiedzi wyje coś na kształt:
https://www.youtube.com/watch?list=RD5-CN7ZBVN0I&v=5-CN7ZBVN0I
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Styczeń 30, 2019, 09:35:32
Biuro Turystyki Nieodpowiedzialnej:

Parados

Bebeto Trąba. Co za trąba z niego zaraz będzie.
- Fiu, fiu, fiu...

Baza na wjeździe do Langar w dolinie rzeki Obichingoł.
Langar - raj.
Obichingoł - mętna rzeka.
Dr Honzik - Szef Kolumny Transportowej,Biura Turystyki Nieodpowiedzialnej, znawca endemicznych motyli z doliny rzeki Karaszury w liczbie 5-ciu.
Maurycy - Wrzód na Dupie w ciągłej pielęgnacji

Dr Honzik pije alkohol w celach zdrowotnych. Celą dzisiaj jest Lublin 3 w wersji autobus.
W tem...!
Zjawia się dyrektor Parku Narodowego przypadkiem i informuje dr Honzika, by lepiej motyli nie badał, bo ponieważ w Parku Narodowym inwazja niedźwiedzi. Pasterze na letnich pastwiskach zbierają się w grupy i palą ogniska, psy kulą ogony, barany oczadziały.

Do tego zgubił się za twierdzą Chumb jakiś włoski, sławny alpinista piechur artysta Trąba Bebeto.

Dr Honzik przerywa kurację!
- Dyrektorze! Tam nasza ekspedycja naukowo-badawcza! Trjatlonisty i w ogóle! Mają rannego! Trzeba działać! Koło zmieniać, kiszkę pompować...!

W czasie pompowania kiszek.

Bebeto Trąba.
Tnie pod górę i duma:
- Żeby tylko te pedały (bliżej nieokreślona grupa ludzka sprowadzająca na siłę z manowców Bebeto Trąbę zawsze) znowu nie uznali mnie za zaginionego... Za każdym razem to samo... Nigdy nie dojdę do celu!

Park Narodowy.
Zachodzi słońce nad Gołębią Szyją krwawo,
słychać krzyk Dariusza ludzkiego nieświeży:
Sezon skończony! Żegnaj sławo!
Na wyskubanej trawie zwiędły Dariusz ludzki leży.
Twarz mu wykrzywia uśmiech żałosny...
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Styczeń 30, 2019, 09:39:51
Biuro Turystyki Nieodpowiedzialnej:

Słońce Pamiru

Byk Bek z Marianem bykiem. Byk Bek strwożony nieustająco.
- W jakimś koralu słyszałem, że tarzający się i wyjący do nieba pastuch zachodu, to poza agresywna. Czai sie do skoku.
To może lepiej się wycofać...?
- Też tak sądze... I jego rajtki... Ni to spodnie, ni kalesony,.. Do tego do kolan. A piździ przecież, że ja pier... Jetiego widziałem z gołą łydką ale owlosioną.

Dariusz ludzki.
- To już koniec... Już po mnie... Stratują, zgwałcą czy odwrotnie... Nie wiem, co gorsze ale i tak koniec mój marny! Auuu!!! Auuu...

Nadchodzą Trjatloniści z Rannym.
- Co ci Dariuszu ludzki?!
Umieram, ach umieram!
- Na razie żyjesz!
Ale byki... Wszędzie byki i barany czy jaki... Zaraz skonam... Jak ja cierpię, och jak!
- Gdzie ty widzisz byki i barany?!
Tam,, tam i tam.. Boję się zalane łzami oczy otworzyć!
- Nie ma tu żadnych byków, ni baranów. Od ch... niedźwiedzi za to.
Atakowały mnie! Byki w sensie.
- Hm... Znowu mu gorzej.

Noc zapada głucha.
40km za twierdzą Chumb.
Bebeto Trąba:
- Fiu,, fiu, fiu...

Lublin 3 w wersji autobus.
- Maurycy, widzisz coś?
Widzę przednią szybę ale mam wrzód na dupie i co rusz odracam nań wzrok. Nie moge brać udziału w ekspedycji ratunkowej zatem. jeno towarzyszyć.
- Musimy tego Trąbę znaleźć i wysłać w góry na ratunek Trjatlonistom. Jedyna w nim nadzieja...

Przełęcz Chaburabot.
Bebeto Trąba.
- Kurde! Swiatła! Swiatła widzę. Znowu po mnie! Żywcem mnie nie wezmą!

Swiatła Lublina 3 w wersji autobus.
- Jest! Widzę go! To musi być Trąba! Na golasa jest.
Bondżormo! Bondżormo! Ju Trąba Bebeto?
No, no, no, no... Pronto jechać dalej. Aj... aj... no Italiani, aj Polacco! Dottore Polacco! Mediko. Właśnie mnie wieźli lektyko i... wypadłem.
- Ja pier... Diabli nadali nam doktora z lektyki... Bierzemy doktora i wracamy! Ch... bombkę strzelił. No dramat... Ekspedycję zjedzą niedźwiedzie...

Bebeto w wersji dottore Polacco.
- Ekskuza... Kakije miedwiedzi?
Nie rozumiem po włosku. Angielski oder dojcz panimajesz?
No, no... aber dojcz niemnoszka.
- Also unsere frojnde gejen durch gebirge i drang na osten mnoga miedwiedzi ich zuzamen.
Oj... nich gut, nich gut. Wen ich die miedwiedzi gegesen esen, to finito. Hilfe im trzeba!!
- Ja, ja... Hilfe, hilfe.
Ejn hilfe starczy. Moja hilfe!
- Deine hilfe?
Ja. Majne.
- A hilfe u dich jest?
Ja, ja... My z hilfe zuzamen do kupy na amen!

Zaświeciło słońce w tunelu. Słońce Pamiru.
Z ziemi włoskiej mediko Polacco! Mediko, co go wieźli lektyko.
Hurrra! Hurrra! Hurrra!
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Styczeń 30, 2019, 22:24:17
Data w Bogarcie skorygowana ostatecznie na 24.02.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: cynik w Styczeń 31, 2019, 18:19:13
P.S.``
Sprzedałem Elwooda - kultową Toyotę HJ 61. Wczoraj.
Zamknąłem pewien okres/etap w życiu definitywnie.

https://www.youtube.com/watch?v=-P5qO7aNEw0



A to szkoda, pamietam ze onegdaj byles tak znany z tytulu tego traktora, ze az niektorzy mysleli ze to auto to ty ;D Ja chyba na amerykanskim advriderze pierwszy raz toto znalazlem, lata przed moim krotkim epizodem z FAT.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Styczeń 31, 2019, 20:21:27
Ba... Dzisiaj ojców sukcesu jest wielu ale śmiałym manewrem w 2008, otworzyłem do eksploracji Korytarz Wachański po afgańskiej mańce.
Było to pionierskie otwarcie, do tego solo... Miałem pełne portki ale jakaś siła pchała mnie "tam" i się udało.

Teraz to jak drzwi do marketu.
Epizod amerykański był w istocie, bo pytali mnie jak się tam znalazłem i jakim... helikopterem. na niemieckim forum offroad był to dość poczytny wątek ale tam wszystko jest poczytne, co egzotyczne. Zasadniczo pedalstwo do kwadratu z wyjątkami.
Może odkopię ten wątek i wkleję im teraz Golfa:D

Nomen omen to z tego forum dostałem sygnał, że po Afganie w 2010-tym, to na bank jestem ja. A chodziło o film reklamowy pewnej agencji, która niecnie wykorzystała mój wizerunek (cha cha).
Na przełęczy Karakabczał (vis vis przełeczy Broghil) weszła "na mnie" kolumna brytyjskiej "ekspedycji" prowadzoną przez tę firmę.
Pytanie, w którym momencie filmu (który se sciągnąłem na dysk) wystąpiłem w roli głównej?
https://www.youtube.com/watch?v=YzHsRm5qn4s
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Styczeń 31, 2019, 20:27:19
Biuro Turystyki Nieodpowiedzialnej:

Stasimon.

W Bazie.
Dyrektor Parku Narodowego, dr Honzik, Bebeto Traba w wersji dottore Polacco, Maurycy ze wrzodem.
DPN:
Już wieczór, mamy pozycję ekspedycji?
dr Honzik:
Kosmos pokauje, że na hali pod Gołębią Szyją.
DPN:
Muszą zejść niżej! Pasterze już wiedzą i wysylają sygnały świetlne.
dr Honzik:
Jednak zostają z powodu Rannego.
DPN:
Jego ranyy na pewno w nocy zwabią niedźwiedzie! Musimy ruszyć rankiem!
dottore Polacco:
Czemu nie teraz?
DPN:
Osły śpią. Żadna siła ich w góry nie wyciągnie.
dottore Polacco:
Ale jestem ja!
DPN:
Jest pan osłem?

Konsternacja.
DPN:
Więc postanowione... Ruszamy o świcie!
dr Honzik:
Ja zabepieczam wrzód Maurycego, by sie nie rozlał.

Chór Bebeto Trąby:
Fiu, fiu, fiu...

Hala pod Gołębią Szyją.
Bartek Grąbczewski - strasznie stary wnuk Bronisława Grąbczewskiego ARCY Szpiega.
Ranny - znany pod pseudonimem Mister Bąbel.
Ryba Karp - właściciel pustej flaszki po cytrynówce.
Cichy - nie głośny.
Dariusz ludzki - Dariusz z ludzką twarzą jeszcze.

BG:
Odebrałem sygnał z Bazy, że w okolicy z 1000 albo i trzy niedźwiedzi.
RK:
A nie wiedzą tego od nas?
BG:
Ja żadnego nie widzę.
Cichy:
Bo ciemno jest.
Dariusz l:
Swiatełka widzę... Chyba morsem nadają.
RK:
Skąd wiesz, ze morsem?
Dariusz l:
Mieszkam nad morzem. Nadają: NIE SCHODŹCIE NIŻEJ.STOP. BY NIE ŚCIĄGNAĆ NIEDŹWIEDZI DO NAS.STOP. JESTEŚCIE WRZODEM NA NASZYCH TYŁKACH.STOP.PASTERZE.STOP.
Pozdrawiają nas.

Na uboczu: Cichy, BG, RK.
Cichy:
Musimy podjąć decyzję.
RK:
Dokładnie. Kogoś wyznaczamy na wabika. Proponuję Rannego lub Dariusza ludzkiego, który od dawna jest osłem.
Cichy:
Bezpieczniej obu naraz.
BG:
Przyklepane.

Chór niedźwiedzi mruczy: aaa, kotki dwa.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Luty 01, 2019, 22:11:55
Biuro Turystyki Nieodpowiedzialenej:

Epeisod.

Noc była ciemna jak sumienie Dariusza.
Nim słońce Pamiru wzeszło juki na osłach siodłali: Dyrektor Parku Narodowego i wzruszony dottore Palacco.
Biło na piątą rano czasu lokalnego, kiedy dwóch śmiałków zaopatrzonych w broń i niezbędne zapasy żywności, ruszyło na osłach w góry Perijoch.Tau.

Dr Honzik spał w tym czasie jak zabity, jakby przypięczotowany los kolegów, podzielał solidarnie.
Maurycy zaś przewracał się z boku na bok na ostatniej, wygodnej kanapie z nadzieją, że nie będzie jej musiał juz z nikim dzielić.

Obaj czlonkowie ekspedycji ratunkowej, by wpisać się kanon, narzucili mordercze tempo. Tu oddajmy na chwilę osłu/owi Dariuszowi głos, którego dosiadał dottore Polacco:
- Kurwa mać!

Hala pod Gołębią Szyją. Okolice namiotu Dariusza ludzkiego.
Dariusz ludzki się budzi, wychodzi przed namiot.
Przed wejściem do namiotu Ranny leży w pozie wskazujacej na spożycie znaczne i się nie rusza. Ta ostatnia uwaga nie potrzebna ale... chrapie! I to jak! Obok niego krzesło, równo przykryte szronem (jak Ranny) plus komplet wędlin, które to z wieczora, z dala od obozowiska, mieli wynieść panowie: BG, RK i Cichy...

Ale to jeszcze nic...
Wokoło obozowiska spały, no ni mniej ni więcej - kole tysiąca niedźwiedzi albo i trzech! W podobnej pozie do Rannego...
- Nie,, nie,, nie... To nie może być prawda!

Dariusz ludzki nagle łapie się za serce... Wykonuje dwa kroki i pada na twarz!
Wypisz wymaluj, jak Sędzia Pokoju z Dżirgatal nad Jaszyl Kulem. Co miało miejsce po dwóch stakanach podlaskiego likieru. A taką ponoć silną głowe miał...

Kosmos.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Luty 02, 2019, 09:53:47
Biuro Turystyki Nieodpowiedzialnej:

Epeisod und Kosmos.

Budzą się BG, RK i Cichy...
Obraz, który zastają klóci się z oczekiwanym.
Niedźwiedzie chrapią, chrapie Ranny, tylko Dariusz ludzki leży bez ducha.

Stasimon.

No dramat...

Epeisod.

Na halę pod Gołębią Szyję wpadają: Dyrektor Parku Narodowego i dottore Polacco.

Narrator w głębi:
- Coś niewiarygodnego... Tempo obu kosmiczne!

Chór oslów:
- Kurwa, kurwa, kurwa... nigdy więćej!

Kosmos.

Budzą się niedźwiedzie.
Potencjalny dramat. Nie tylko antyczny.

Parados,

Dottore Polacco chwyta broń i nóż. Ruca się w stado tysiąca albo i trzech - niedźwiedzi!

Kosmos.

Niedźwiedź Bar Wódz wyje.
- Dottore Polacco! My tylko kibice! Miłość! Miłość! Miłość! Nie nienawiść!

Kosmos

- Jam nie dottore Polacco... Jam Bebeto. Bebeto Trąba...

Kosmos po raz wtóry.

Bebeto robi dwa kroki, chwyta się za serce i pada na twarz!
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Luty 02, 2019, 10:04:55
„Bronisław Grąbczewski był bez wątpienia jednym z najwybitniejszych podróżników swojej epoki, zaliczanym na przełomie XIX i XX stulecia do światowej czołówki eksploratorów Azji Środkowej. I choć jego osiągnięcia postawiły Go na równi z takimi badaczami jak Francis Younghusband, Sven Hedin czy Nikołaj Przewalski, to znajomość dokonań polskiego podróżnika jest w naszym kraju co najmniej mizerna. Tym bardziej należą się słowa uznania dla grupy współczesnych podróżników (w pełnym tego słowa znaczeniu, biorąc pod uwagę ich kompetencje i doświadczenie), którzy poprowadzili ekspedycję Szlakiem Bronisława Grąbczewskiego Pamir 2018. O niezwykłości tego przedsięwzięcia może świadczyć fakt, że nikomu wcześniej nie udało się tego dokonać, choćby z tego powodu, że nikt przed nimi nie dysponował XIX-wiecznymi mapami opracowanymi przez Grąbczewskiego oraz jego dziennikiem wyprawy z 1889-1890 roku. Uczestnicy ekspedycji w 2018 roku dotarli do miejsc, których nie odwiedził od czasów Grąbczewskiego żaden Polak, a być może również żaden Europejczyk…”

Dr Adam Pleskaczyński, współautor książki „Podróże Nieodkryte. Dziennik ekspedycji Bronisława Grąbczewskiego 1889-1890 jako świadectwo historii i element dziedzictwa kulturowego” oraz członek zespołu badawczego badającego spuściznę Grąbczewskiego w ramach grantu Narodowego Centrum Nauki.

(http://i67.tinypic.com/2yzjvq8.jpg)

(http://i63.tinypic.com/b8sjg4.jpg)

(http://i66.tinypic.com/292r1u8.jpg)

(http://i66.tinypic.com/j7q8eo.jpg)
Cichy na moście kamiennym Zurazaminu. Kluczowy moment przeprawy i całego Szlaku nr 1.
Natura powiedziała: sprawdzam. Rzucając na stół karetę asów.
Cichy w skupieniu powoli wykładał: 9-tkę, 10-tkę, waleta, damę i na koniec króla... wszystkie w kolorze pik...

(http://i68.tinypic.com/2mqu3ww.jpg)
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Luty 02, 2019, 22:03:55
"Jutro to dziś, tyle że jutro."
"Przyszłość zaczyna się dziś a nie jutro."

Co masz zrobić dzisiaj, zrób dzisiaj ale...
Jak założyłeś nic nie robić, to co...?
Dynamika zdarzeń determinuje każdą przyszłość.
Teoria chaosu, efekt motyla ale...
Temat nie robi, kiedy stawiasz wszystko na jedną szalę. Wszystko albo nic jednym zdaniem. Kiedy żądasz wszystkiego, skończysz na niczym ale...
Jesteś farciarzem, szczęściarzem albo wizjonerem.
Jednym słowem, masz tyle szans, co pierd w huraganie ale...
Wyszło.

Rozmowa odbyła się w domu wariatów.
Rozmawiał dr Honzik z pacjentem o nie ustalonym pochodzeniu.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Luty 07, 2019, 16:08:31
Klepnięty 24.02.
http://www.club-bogart.com/index.php/ct-menu-item-5/120-szlakiem-bronislawa-grabczewskiego-pamir-2018
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Luty 08, 2019, 09:38:56
Osobiście zaprasza Wąski:
https://www.youtube.com/watch?v=eVamnMnmhHU&feature=youtu.be
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Luty 26, 2019, 11:19:11
Było w klubie tak:
(http://i66.tinypic.com/2a8ivsp.jpg)

2019-03-08
W samo południe zagra na trąbce w Gdyni Bartek Grąbczewski. Na klawiszach towarzyszył mu będzie Fazik.
Temat:
Muzyka ludowa dawniej i dziś. Wstęp na koncert wolny.

(http://i65.tinypic.com/15hyceu.jpg)
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 01, 2019, 10:16:41
Za daleko ten Bogart, żeby z Trójmiasta do niego pojechać :(

Oficjalnie.
12.05.
https://kolosy.pl/duza-sala-gdynia-arena-kolosy-za-rok-2018-program?fbclid=IwAR1nhuoY43L2udnbokNLdBOvG5EwZMs7Q6tbdrgbGtHm4rUwivysTjBIoWo
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: piterito w Marzec 02, 2019, 01:47:57
Bedziecie na ołtdorowym fejsbuku  ;D

Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 04, 2019, 12:48:32
Będzie ciekawie. Bartkowi i Fazikowi - jak na komende sypnął się sprzęt na którym był cały materiał kolosowy. Mi w sobotę wieczorem padła klawiatura:)
Od dzisiaj w nocy wszystko składane jest od nowa i niewiadomo, co z tego wyjdzie.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 09, 2019, 23:46:23
Patrz.ę mso9bie... siedzi!
Leśna dusza w knajpie! Myślę sobie - podejdę i poproszę o autograf a mój kumpel z mego telefona pstryknie fotkę z bandyty. No i dupa... 17.20 lokal opuściła gwiazda kolosowa ma! Spóźniełm się. Gdybym nie siedział plecami do gwiazdy zapewne miałbym autograf...

A tego dnia znakomity był Szymek Kulczyński. Rozjebał mnie koleś do tego stopnia, ze musiałem se z nim jebnąć fotkę. fazik oszalał, jak mu powiedzialem, ze kolo Solo za piecyk kumulujący ciepło miał kuchenkę gazową a na niej cegłę szamotową:)
Pierwsza klasa prezentacja, pierwsza klasa wyrypa, super pierwsza klasa - styl!
Tuż po Szymku wystąpiła kamanda, co opłynęła Antarktydę koole koła i to powyzej 60-tego równolezxnika. Szacun dla kapteina i załogi ale to nie moja bajaka... Tu jacht z którego kapie kasa a Szymek w sródlądowej łajbie po taniości... Kosmonauci od Antakrktydy złamali maszt poniżej Hornu, Szymek usszkodził.
Tak czy owak - Szymek - Kosmonaci 1:0.

Ja zjebałem prezentejszyn ale i tak dostaliśmy najwięcej braw, mieliśmy o 12.05 pełną salę, która pustoszała i trochę szkoda mi było Gołąba, który prezentował  bargielowskie zjazdy przy 2/3 sali...
Uniknąłem Kamińskiego i Doby i jestem szczęśliwy. O mały włos miałbym autograf Duszy ale na bank jej na następnych Kolosach nie zabraknie więć jest szansa choć zapewne nie dla mnie.

Nie nadaję się do gatki... Usta ma się jedne, palców 10. Wolę pisać.

P.S.
Patrząc na jacht Szymka jako żywo widziałem Golfa. Coś mi sie wydaje, że nasze drogi gdzieś się jeszcze zejdą i to niekonieczie na Kolosach. Zaproszenie dostalem.

Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 11, 2019, 22:28:15
No i jak tam wasze szafy outdoorowe? Pełne gadżetów?
Po zliczeniu kosztów na łeb załogę Lublina wyszło 2300zł, ze wszystkim plus alkohol. 6 osób.  Wizy, przygotowanie auta, eksploatacja... Mnie Golfem wyszło 1500zł extra. Opierdoliłem nim znacznie więcej niż standardowy właściciel terenówki.
Ale będziemy kontynuić zagadnienie. Znacznie trudniejsze ale za podobne pieniądze.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: fuen w Marzec 12, 2019, 09:30:05
No i jak tam wasze szafy outdoorowe? Pełne gadżetów?
Mi brakuje namiotu idealnego.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 13, 2019, 01:00:54
Ależ go masz... Tylko nie widzisz!
Od dawna zamykasz się w przestrzeni, która dla wielu jest horyzontem marzeń.
https://www.youtube.com/watch?time_continue=52&v=wvx8ZY302oE
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 13, 2019, 11:48:20
Bieg godzinny po Trójmiejskim Parku Krajobrazowym i Wyścig na Pachołek.
To będzie pierwszy sprawdzian ekipy Szlaku Grąbczewskiego 2020, który odbędzie się latem tego roku.
Ano sprawdzian kondycyjny, bo czeka nas o niebo trudniejsze zadanie do zrealizowania.

Jednym zdaniem: ruszyły przygotowania do kolejnej wyrypy śladem naszego wielkiego podróżnika i wybitnego eksploratora Azji Centralnej.
Zepsuty rzucił alkohol w piź..., kupuje buty Meindla i zaczyna biegać... Tak jest... jak chcesz być kierowcą w ekipie:)

Zapraszam latem nad morze, do kibicowania/udziału na trasie biegu:)
Termin ustalimy niebawem.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: fromage w Marzec 14, 2019, 16:31:36
No i jak tam wasze szafy outdoorowe? Pełne gadżetów?
Po zliczeniu kosztów na łeb załogę Lublina wyszło 2300zł, ze wszystkim plus alkohol. 6 osób.  Wizy, przygotowanie auta, eksploatacja... Mnie Golfem wyszło 1500zł extra. Opierdoliłem nim znacznie więcej niż standardowy właściciel terenówki.
Ale będziemy kontynuić zagadnienie. Znacznie trudniejsze ale za podobne pieniądze.

Co masz konkretnie na myśli zadając takie pytanie? Czy chcesz po prostu wywołać dyskusję?

Pytam bo nie widzę bezpośredniej zależności między kosztem i ilością gadżetów w szafie a kosztem wyrypy. Mnie ostatnio wypad nad morze kosztował 30 PLN.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 15, 2019, 07:26:00
Otóż ta zależność istnieje. W matematyce nazywa się ten związek proporcjonalnością prostą.
Matematyka z filozofią konkuruje o fotel królowej nauk.
Na twoim miejscu do tych 30zł dodałbym koszt Twojej szafy. Zapewne stan tej szafy zmienia się z czasem, fanty się przecież wymienia, uzupełnia itd.
To tyle z matematyki.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Shwarc w Marzec 15, 2019, 09:03:53
To tak jakby Lublin, bilet lotniczy, gacie które masz na sobie oraz całe twoje dotychczasowe życie (60 lat?) było darmowe.


Dobra rada, umieszczaj zdjęcia i filmy ze swoich wyjazdów, bo one są znacznie ciekawsze niż te filozoficzne i titalnie zbędne przemyślenia.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 15, 2019, 10:10:11
Ja jechałem Golfem;):D
I wiem o czym piszę. Dodawać umiem. Za szafę nie jednego z was, da się taki Pamir objechać kilka razy Golfem.
Kto chce, odbierze przekaz właściwie. Niestety brak zrozumienia wymusza rozwój cywilizacyjny. Brniemy w gówno, zlane perfumami.

P.S.
A jednak zmiana planów. Projekt Grąbczewskiego odkładamy na półkę. Robimy sobie wakacje. Pojedziemy do Mongolii odpocząć tak po prostu. Zapewne znowu za grosze.

(http://i65.tinypic.com/1zq3vph.jpg)

Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 15, 2019, 10:32:14
I jeszcze coś fajnego napiszę.
Kuzyn Bartka "europejski pan" miał na sobie fanty za 5 koła. W niczym mu to nie pomogło. Zasilił przemysł outdoorowy należycie, nie umiejąc przy tym zaspokoić prostych potrzeb. Żal było człowieka, który wydał 5000zł na to, co można zrobić w trampkach. Męczył się z prostym szlakiem 6 dni, do zrobienia  na luzie w dni trzy. Był kluczowy moment na Zurazaminie. Tam się "europejski pan" skurczył do chłopca zostawionego na dworcu przez rodziców, którzy poszli kupić bilety... Prawie się popłakał.
Tu sporo takich ludzi zagląda. Nie wyobrażają sobie, że można wspominanym onegdaj nożem za 6zł zaspokoić 90% "wyprawowych" potrzeb.
Za to przy okazji naczytasz się porad z dupy np. dotyczących higieny ostrza...

Nie przeczę, że sporo z was robi należytym użytek z tych gadżetów w warunkach dostosowanych do klasy "fantu". Sporo, nie znaczy, że 50%. Może z 10...
Kuczyński, Mackiewicz... Mówią wam coś te nazwiska...? Zanim kupisz kolejne "gore" za stanów się, po jaki chuj.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 15, 2019, 19:22:02
Nie mi w głowie porównywać się z Kuczyńskim, który mnie rozwalił podejściem do kosztów wyrypy.
Zaraz po nim występowała załoga Katharsis.
Wiadomym jest, ze wyzwanie rodzaju opłynięcia Antarktydy wymaga kosmicznych środkow i kosmicznego podejścia. To jak skok z stratosfery. Nikt nie zrobi tego w podkoszulku i trampkach.
Podobnie z wyczynem Bargiela...
Zjawiskowość Kuczyńskiego polega na tym, że on pokazał coś potwornie trudnego, jak coś normalnego.

Tyle, że większość z czytających te forum, by już nie dotykać zarejestrowanych, to zasadniczo gówniane ma pojęcie o tym, co się da a co sie nie da.
Nie zauważyłem tu porad w moim stylu a doświadczenie wyrypach mam większe od połowy z was. Z czego te moje porady, jak nie z doświadczenia się biorą?!
Co Ci się konkretnie Szwarc nie podoba? Fajnie punktowałeś dietę opartą na aminokwasach. CHyba oto idzie, by się na argumenty spierać a nie ogólne stwierdzenia?
Ja się mogę z Tobą nie zgadzać w tym,  czy w tamtym ale pozwól, że to czytelnik oceni.

Ale dyskutuj merytorycznie.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: fromage w Marzec 15, 2019, 20:47:57
E tam. Wyjebało mi ciekawą odpowiedź. Zajęła mi z 10 minut, kurwa mać...
Chcesz pogadać, pisz na priv, wytłumaczę Ci to telefonicznie.

Kurde no szkoda... mogłeś popełnić dzieło ten, tego... stulecia.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: fromage w Marzec 15, 2019, 21:06:55
Nie mi w głowie porównywać się z Kuczyńskim, który mnie rozwalił podejściem do kosztów wyrypy.
Zaraz po nim występowała załoga Katharsis.
Wiadomym jest, ze wyzwanie rodzaju opłynięcia Antarktydy wymaga kosmicznych środkow i kosmicznego podejścia. To jak skok z stratosfery. Nikt nie zrobi tego w podkoszulku i trampkach.
Podobnie z wyczynem Bargiela...
Zjawiskowość Kuczyńskiego polega na tym, że on pokazał coś potwornie trudnego, jak coś normalnego.

Tyle, że większość z czytających te forum, by już nie dotykać zarejestrowanych, to zasadniczo gówniane ma pojęcie o tym, co się da a co sie nie da.
Nie zauważyłem tu porad w moim stylu a doświadczenie wyrypach mam większe od połowy z was. Z czego te moje porady, jak nie z doświadczenia się biorą?!
Co Ci się konkretnie Szwarc nie podoba? Fajnie punktowałeś dietę opartą na aminokwasach. CHyba oto idzie, by się na argumenty spierać a nie ogólne stwierdzenia?
Ja się mogę z Tobą nie zgadzać w tym,  czy w tamtym ale pozwól, że to czytelnik oceni.

Ale dyskutuj merytorycznie.

Sorry ale powiem to Tobie - ciężko się to czyta.  Chyba chcesz usłyszeć, że jesteś zajebisty - jesteś więc zajebisty. Gdzie tam nam - tej "połowie" do naszego mistrza. Nie mamy (dalej liczę te 50% łącznie ze mną) pojęcia o "poradach w twoim stylu" no bo kim my jesteśmy a "doświadczenie w wyrypach" mamy takie jakie zostało po wyprawie nad morze (za 30 pln). Jesteś wielki.

Trochę pokory to może i nawet sfruniesz na ziemię. Over and out.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 15, 2019, 21:26:53
Jesteś głupi jak but, za który zapewne zapłaciłeś krocie.
Ot, szczerość za szczerość.
Żal mi było Ciebie nawet przez chwilę, bo uwierzyłeś w Bajkałajkę a potem obraziłeś się jak dziecko.
Widz w tym, że w nią uwierzyli wszyscy moi kumple równolegle. Kminisz to?!

Nie sięgasz podeszwy mojej zajebistości... Kompletnie jej nie rozumiesz.
Ale super, że się odezwałeś.
Jestem wielki. Tu masz rację. Zrozumiesz to, kiedy stracisz wzrok, albo ujebie Ci nogi w wypadku... Czego Ci nie życzę ale w końcu Ci wyobraźnia zapracuje. Może...
Mogliśmy porozmawiać na priv, na telefon...
Jesteś tchórzem. Takim malutkim tchórzem.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 15, 2019, 21:43:15
I jeszcze coś dopowiem...
Nie zaglądaj tu.
Nie czytaj, szanuj swoje zdrowie psychiczne, bo nie użyłeś żadnego argumentu, poza prymitywnym, erystycznym zabiegiem, którego zapewne w swej głupocie użyłeś nieświadomie, na zasadzie odpowiedzi na zagrożenie.
Ten program nie jest dla Ciebie.
Te Twoje nędzne 30zł przepiję dzisiaj.

Za 10 lat pogadamy. Jak mi się zechce...
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 15, 2019, 21:54:52
Ścinam chwasty pokotem...
Ruszyliśmy dzisiaj z Rutkiem na Pachołka w takim tempie, że google photos nie wytrzymało tempa.
Kurwa... Człowiek się starzeje w szybszym tempie niż myśli... W przyszłym tygodniu farbuje siwe włosy na łbie.
Na jesion.
Niech się znajdzie baba, która zkmini kolor...?
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 15, 2019, 22:29:03
I tak patrzę na statystyki odsłon. W tym momencie 14-stu ciekawych...
Zastanawiam się, czego...?

Gdzieś ten przekaz płynie. Taka nadzieja. Moja wnuczka niebawem zasili szeregi społeczeństwa na stan jej świadomości zastany.
Czego mam jej uczyć...? Waszej pierdolonej konsumpcji...?!
Trafi w otoczenie, które ją zdusi.

"daj na chwile rękę, puls twój niech nabije sercu takt..."
https://www.youtube.com/watch?v=hJh3_6pLMVQ
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 15, 2019, 23:54:39
Dobra...
Kłamałem:D
Kocham was jak chuj.
Przepiłem 30zł frumaża... Chwila moment.
Przypomniał mi się Sędzia Pokoju z Dżirgatal o głowie, ponoć mocnej jak skały Peri Joch. Złożyliśmy go, jak dziecko do łóżka, po ledwie trzech stakanach naszego bimbru.
Chujowo się złożyło, jak po tekstach Szwarca i frumaża... Po nich łoiliśmy do rana, by zaraz potem wyjść na szlak.

Jutro dodam parę szczegółów.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 16, 2019, 09:46:44
Skoro odreagowałem za wszystkie grzechy świata napiszę coś o samym szlaku.

Szlak w istocie nie jest trudny ale potrzeba spełnienia kilku warunków, by się pod tym stwierdzeniem podpisać.
Pierwsze - pogoda. By być wolnym od niespodzianek, zdecydowanie polecam druga połowę sierpnia. Wczesnym latem na przełęczy mogą panować trudne lub bardzo trudne warunki. Jest wiecznie i można brnąć w zwałach śnieżnych.
Drugie - pogoda. Kluczowym punktem szlaku jest rzeka Zurazamin (Piekielna). Nie ma przez nią brodu. Mozna ja przejść mostem śnieżnym. W naszym przypadku przyroda splatała figla i w tym sezonie most ów na przejściu szlaku nie zafungował.
W ten oto sposób poziom trudności w pokonaniu skoczył o kilka punktów w skali 1-10.
Trzecie - przygotowanie fizyczne. To banał ale w przypadku kuzynostwa Grąbczewskich okazało się nieodrobionym zadaniem domowym.

W założeniu szlak ten mial być przetarciem przed drugim, będącym wyzwaniem w kategoriach sportowych.
To dlatego przygotowywałem się do tej roboty tak sumiennie przez bite 5 m-cy. Program przygotowań przerwałem 1 czerwca. Otóż wziąłem się za temat jeszcze trudniejszy. Remont mieszkania z 1906-tego roku, który prowadziłem (i prowadzę dalej) własnymi siłami i środkami. Wyprułem z tej charty wszystko, co się dało. Skułem tynki, zerwałem podłogi, stanąłem pod stropem, który mógł mi się zawalić na łeb...

Łóżkiem stały się dla mnie na wiele m-cy dwie palety. Zmieniłem trening na ćwiczenia funkcjonalne. Przeżyłem w tych warunkach zimę, w nieogrzewanym mieszkaniu walcząc z wilgocią (podłogi i tynki chłonęły setki litrów wody) w najprostszy sposób... Kiedy wilgotność względna spadała na zewnątrz poniżej wewnętrznej, wietrzyłem mieszkanie. Zima tej zimy była łagodna nad wyraz.

No, ale nie o tym. Tym niemniej wpływ na przygotowania (ostatnie dwa i pół m-ca) miało to niebagatelny...

Moja "zajebistość" polegała na tym, że przygotowałem wszystko od A do Z. Zaplanowałem przygotowania, trasy, logistykę, dobrałem ludzi... Podobnego podejścia - jak moje, oczekiwałem od zespołu. Poza kuzynostwem znałem wszystkich uczestników. Niewiadomą jeszcze pozostawał jeno Maurycy ale był on zmiennikiem - kierowcą. Fizycznie n ie musial się zbroić.
Pozostała część ekipy trekowej - "moi ludzie", byli przygotowani perfekcyjnie. Dość powiedzieć, że np. Słodki, który doleciał na Pik Majakowskiego wbiegł na przełęcz Chaburabot z Kałaikumb w tempie podjazdu Lublina na nią z przeciwpołożnej. Cichy, specjalista od biegów górskich za ostatni sprawdzian wziął sobie maraton Orlenu, który przebiegł w okolicach 3h.
Karpiu odstawił alkohol na długie m-ce... to wystarczyło.

Miejsce startu - Jezioro Jaszyl Kul odcięte przełęczą od doliny Karaszury towarzyszącej łańcuchowi Gór Piotra Wielkiego. Urokliwe miejsce.

(http://i63.tinypic.com/29xbuvc.jpg)
Przy przełęczy, w siodle widać zaparkowanego Lublina i Golfa.

(http://i65.tinypic.com/30w9v7q.jpg)
Pogoda nie dopisała. Widok na Pik Siewiercowa i Agasis ze wzniesienia nad Jaszyl Kulem. Poniżej Karaszura we mgle...
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 16, 2019, 11:04:57
Do punktu startu docieramy wieczorem. Wysokość 3100m może być pierwszym testem dla niezaaklimatyzowanych organizmów. Poprzedni nocleg w Dżylandy był kilkaset metrów niżej. Z Fazikiem, Cichym i Karpiem wchodzimy na hopkę, której wysokość w poprzednim poście określił czasomierz Fazika.

Podjazd do Jaszyl Kulu był dla naszych maszyn wymagający. Niemiecka technologia ledwo dała radę. Zdecydowanie lepiej spisywał się Lublin z... niemieckim reduktorem. Jest z tego odcinka kilka interesujących filmików.
Zdjęcia, które wstawiam, są autorstwa Fazika, Karpia, Bartka, Cichego i Słodkiego. Kuzyn Bartka zdjęciami się nie podzielił. Wgrał na wspólny serwer kilkanaście fotek w chujowej rozdzielczości. Dobrej na bloga ale ewentualnie jego.

Wieczorem integracja. Wszystkim dopisują humory. Odwiedza nas jadący na polowanie Sędzia pokoju z Dżirgatal. Towarzyszy mu trzech kompanów.
- Z kileliszków nie pijam!
Proszę uprzejmie. Podlaski likier pasuje i do stakana.
Po dwóch takich Sędzia składa się jak domek z kart a taką ponoć silną głowę miał. Nam tylko krew przyspiesza. Sędzia ląduje na tylnej kanapie Nivy, mu kontynuujemy. Chyba z tego polowania będą nici...

A`propos nici.
Kiedy Karpiu zobaczył Golfa w Płaskiej (zbiórka na kempingu Tolka w płn-wsch Polsce) skwitował kwaśno:
- Z tej wyrypy będą nici...
Z tych nici utkamy piękny sweter. Odpowiedział Fazik.

Z polowania wyszły nici a Golf spisał się znakomicie. Swetrów starczyło dla wszystkich członków wyrypy.
Koło trzeciej nad ranem nie ma za bardzo z kim pić. Kładziemy się. W końcu jutro ruszamy na szlak. Pora wypocząć.
Wsuwam się do chińczyka za 59zł. O dziwo jest ciepło. Może z minus 2st? Nie mniej. Nawet nie wchodze do śpiwora. Przykrywam się nim ale nie mogę zasnąć. Staje się jasne, że szansa na zrobienie dwóch szlaków jest nikła ale mi tyo akurat pasuje. Zaraz po zejściu z tego szlaku zwijam się i lecę na złamanie karku do domu. Powinienem zamknąć się w obiecanych sobie 17 dniach po za domem.
Teraz trzy dni w terenie, potem przybicie piątek i wio do domu! Kumple jeszcze o tym nie wiedzą ale nie muszą. Jeszcze nie teraz.

Taki scenariusz mnie uspakaja, wycisza... Będzie dobrze!
Jakże się myliłem...

(http://i66.tinypic.com/14jmb5v.jpg)

(http://i66.tinypic.com/28sosvb.jpg)

(http://i66.tinypic.com/10gw5yd.jpg)

(http://i66.tinypic.com/9gm24w.jpg)

(http://i63.tinypic.com/a5jlua.jpg)

(http://i67.tinypic.com/2wohyqd.jpg)

(http://i63.tinypic.com/ymoav.jpg)

(http://i67.tinypic.com/2b7hx5.jpg)
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 16, 2019, 11:36:05
Dane do wyprawy zbierałem sumiennie przez kilka lat.
Przede wszystkim byłem wcześniej bezpośrednio lub w najbliższej okolicy planowanych początków i końców szlaków, łącznie z Pikiem Majakowskiego.
To była cenna wiedza. Pozwoliła perfekcyjnie podejść do wyrypy od strony logistycznej.
Skupiajac się na Szlaku nr 1. Zwizytowałem płaskowyż Tupczak (początek doliny Karaszury) w 2012-stym. Mieliśmy z Benkiem fantastyczna pogodę...

(http://i67.tinypic.com/2a4zlgx.jpg)
Pik Siewiercowa i Agasis z perspektywy jeziora Chary Kul.

(http://i64.tinypic.com/2en6jkp.jpg)
Domyślcie się sami, co to za szczyt...

W Langar (Raj), gdzie mieliśmy zejść do doliny Obichingoł (Mętna rzeka) z Benkiem nocowaliśmy.

Zza szyb benkowego Patrola obserwowałem łańcuch Gór Piotra Wielkiego widoczny z doliny Raszt (historyczny Karategin):

(http://i68.tinypic.com/rh4dbb.jpg)

(http://i66.tinypic.com/2gtqdqo.jpg)
Przez te pasmo będziemy się przedzierać do doliny Obichingoł.

Sześć lat wcześniej z Benkiem mieliśmy konkretne cele w Pamirze. Dotrzeć autem we wszystkie te miejsca, do których można w taki sposób, a którymi przemieszczał się Bronisław Grąbczewski w latach 1886/88/89/90.
Niestety Pamir stanął w ogniu walk. W sumie dzięki temu wyjątkowo udało nam się przejechać przełęcz Karamyk i ostatecznie dotarliśmy na KKH, do Taszkurgam.
Z ciekawostek, dojechaliśmy do źródeł Naryna (Grąbczewski 1875).

Na dzisiaj wystarczy tej mojej zajebistości, bo jeszcze chwila i dostanę samozapłonu.

P.S.
Animacja Szlaku nr 1.
https://youtu.be/X5nbO_1MfHg
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: mikel w Marzec 16, 2019, 19:30:33
 ;D
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: mikel w Marzec 16, 2019, 19:31:19
No nie powiem... Napiłem się.
I teraz taki burak, jak Szwarc będzie mnie w czymkolwiek pouczał. Pokaż mi koleś, coś ty kurwa zrobił w tym swoim gadżeciarskim życiu?!
Tylko nie pisz o  pierdołach, o których tu wyczytałem a które wciągam nosem bez z siadania z ruskiego roweru.
Czy Ty urażony frumażu, za 30zł?
Opierdoliłem tematy, o których możecie ledwie pomarzyć. I to za te wasze 30zł kurwa mać razem wzięte!
Ja pierdolę... Misie jebane...

Czytam i nie wierzę. Jeśli alkohol spowodował takie wylanie jadu, to jednak fromage zdecydowanie lepiej wydał te 30 zł ;)
Człowiek potrafi bardzo blisko dotrzeć do tego, czym tak pogardza.
Aż szkoda, że coś takiego się pojawia obok wpisu z ciekawego wyjazdu

Otóż ta zależność istnieje. W matematyce nazywa się ten związek proporcjonalnością prostą.
Tzn zakładasz, że istnieje i według Ciebie da się go scharakteryzować w ten sposób.
Nie zawsze to tak wygląda. Czasami ktoś kupi namiot za 2 koła, żeby później pod chmurką nocować za darmochę i nagle się okazuje, że tak, ciuchy + zawartość plecaka kosmicznie droga, a wyrypa kosztuje tyle co żarcie i transport. Inny kupić namiot za 100zł, będzie chodził po Polsce i jadł w "schroniskach", proporcje mogą być odwrotne i chyba nie ma sensu generalizować.
Inna rzecz, że większość wydatków i potrzeb outdoorowych jednak napędza marketing. To już sprawa klienta, czy da się w te sidła łapać.

Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Shwarc w Marzec 16, 2019, 20:14:55
Cytuj (zaznaczone)
Sorry ale powiem to Tobie - ciężko się to czyta.  Chyba chcesz usłyszeć, że jesteś zajebisty - jesteś więc zajebisty. Gdzie tam nam - tej "połowie" do naszego mistrza. Nie mamy (dalej liczę te 50% łącznie ze mną) pojęcia o "poradach w twoim stylu" no bo kim my jesteśmy a "doświadczenie w wyrypach" mamy takie jakie zostało po wyprawie nad morze (za 30 pln). Jesteś wielki.
A no jo, nic dodać, nic ująć.

Dla tego drogi Elwoodzie, powróć do tego co robisz najlepiej (prowadzenie syto zakrapianego fotami monologu), bo te osobiste wycieczki jakoś tak ten teges, ci nie wychodzą, a nie wspomnę nawet, że są niesmaczne i nie na miejscu.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 16, 2019, 22:20:35
Alkohol na tym wyjeździe lał się strumieniami.
Masz do czynienia z ludźmi z krwi i kości mikel.
Rozkmina z matematyki na poziomie czwartej klasy szkoły podstawowej z moich czasów, kiedy to pojawił sie pierwszy raz układ równań z dwiema niewiadomymi i nie jest rozumiany tutaj, to wybacz.
Walę po mordzie i w dupie mam etykę, bo za lat kilkadziesiąt coś stanie się normą, coś co dzisiaj jest czynem nikczemnym.
I nie chodzi mi o mój brak kultury.

Że taka forma wyrazu? To kurwa jebana frustracja faceta z resztką jaj.
Nie chce mi się wdawać w dalsza polemikę, bo to nie wiele zmieni.
To, że my się nie rozumiemy, to oczywiste. Przekaz ma szersze znaczenie.

Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 17, 2019, 11:00:33
Z Pamiętnika znalezionego w koszu.

Dzień drugi szlaku

Podróże nieodkryte:
"...Dzisiaj niedługi przemarsz do uroczyska Pul-i-Songin (kamienny most), ale bardzo trudny z powodu wysokich i stromych podejść i zejść. Szczególnie strome i wysokie podejście na płaskowyż Daszty-Tupczak (tupczak to koń), ponieważ oprócz niezwykłej stromizny wszystkie parowy, fałdy i łuki góry zasypane są śniegiem, który jest na tyle miękki, że nie utrzymuje konia. Zmuszeni byliśmy wspinać się, obchodząc zwały śniegu i wdrapywać się po niemożliwych urwiskach, wytyczając samemu drogę. Tutaj każdy fałszywy krok grozi śmiercią i nasze saperki wyświadczyły nam przysługę.

(http://i64.tinypic.com/9qjq1g.jpg)

Rownina Tupczak przedstawia sobą przepiękne miejsce dla odpoczynku dla koni, nawet dla dużego oddziału. Z zachodniej strony przylega do wąwozu rzeki Baj-Zyrak..."

(http://i65.tinypic.com/2yw7n7a.jpg)

Zwijanie obozu trwa długo. Aleksander deliberuje każdą chwilę. W końcu go przekonuję, że najlepszym rozwiązaniem na dzisiejszy dzień będą sandały. W Hindukuszu (zmuszony przez rozcięty paluch) przewędrowałem tak w klapakch za 16zł ponad 80km w znacznie trudniejszym terenie.

(http://i63.tinypic.com/i1czlu.jpg)

Idziemy wzdłuż Karaszury na zachód z klifu obserwując rzekę. bez jakiegoś mostku czy cuś nie ma szans na jej przekroczenie w tej okolicy.
Mijamy duże leje... przez chwilę zastanawiamy się, skąd one się tu wzięly ale odpowiedź jest jedna: po bombach. Przełęcz Gardani Kaftar od setek lat pełni tę samą rolę. Łączy dwie krainy i ma strategiczne znaczenie. Kto obsadzi przejścia, rządzi.

(http://i65.tinypic.com/2gsplqh.jpg)

(http://i68.tinypic.com/2u9thyd.jpg)

Pełni obaw dochodzimy do małego hutoru. Taka chatka dla mysliwych. urzęduje tam Kirgiz w wojskowym stroju. Wpraszamy się na herbatę, by pogadać o dalszej drodze. Na szczęście kawałek dalej jest mostek a na Gardani Kaftar idzie się przez kamienny most.
Gdybyśmy zostali, chętnie poczęstuje nas gulaszem z kiika. Jego kompan lada chwila powinien pojawić się na koniu z martwym kozłem. Dziwi się, że jeszcze go nie ma.
- Ale tam na równinie, was ugoszczą bez problemu! Mięsa mają w bród.

(http://i66.tinypic.com/oa0m0w.jpg)

(http://i66.tinypic.com/23sgjtj.jpg)

(http://i65.tinypic.com/anhr1y.jpg)

Przechodzimy przez mostek i uroczyskiem Tupczak wspinamy się na strome zbocze. Ścieżka wije się zakosami. Karpiu gna jak antylopa, ja idę za nim w tempie 50 kroków/pauza/20 oddechów itd. Powoli dogania mnie Cichy. Kuzyni zostają daleko z tyłu. Mija nas lokalny ekspress. Nim zrobię 150 kroków oni są już na dole. Na wypłaszczeniu z Karpiem "rozbijamy obóz", Cichy czeka na resztę chłopaków przy końcu podejścia. Staj się jasne, że dzisiaj Zurazaminu nie przekroczymy.

(http://i67.tinypic.com/2wg4ux4.jpg)

(http://i66.tinypic.com/25z35er.jpg)

(http://i64.tinypic.com/2n7qt1c.jpg)

(http://i68.tinypic.com/t02a6o.jpg)

(http://i63.tinypic.com/dr045.jpg)

Musimy znaleźć tylko miejsce na biwak jak najbliżej rzeki, by ja przekroczyć przy niskim stanie wody z ranka. Im szybciej tam dojdziemy, tym lepiej. Będzie więcej czasu na zajęcie się stopami Alika.
Niestety on nie potrafi się zmobilizować. Niespełna 2/3km pozostałe do przejścia zajmuje mu resztę dnia.

(http://i64.tinypic.com/33y2y37.jpg)

(http://i67.tinypic.com/rusocz.jpg)

(http://i67.tinypic.com/xnakcg.jpg)

Pogodę mamy dzisiaj cudną ale jest wiecznie. Trochę spieramy się, gdzie rozbić namioty, bo zasadniczo nie ma dobrego miejsca przy wodzie. Lądujemy 200m dalej między skałkami.
Po przefiltrowaniu wody i wypiciu herbaty idziemy z Karpiem na rekonesans.

(http://i66.tinypic.com/2a6tmd5.jpg)

(http://i68.tinypic.com/1t1z6o.jpg)

By ogarnąć perspektywę rzeki trza wspiąć się na garb wąwozu, którym ona płynie. W dół prowadzi wyraźny szlak, po drugiej stronie widać jego kontynuację. Jest dobrze... gdzieś tam w dole musi być ten most śnieżny.
- Tylko wiesz Karpiu... Nie zrobiliśmy jeszcze nawet 1/3 szlaku a mamy dwa dni za nami...

(http://i65.tinypic.com/qsjvc4.jpg)
Nie będzie letko... Nie będzie.
To, co wydarzy się jutro przejdzie do historii tego wyjazdu.
Karpiu wykąpie się w rzecze "zulazula czy jak jej tam":)

Z tyłu głowy mam powrót do domu i ciśnienie rośnie. Na szczęście okoliczności przyrody, dobry humor załogi rekompensuje "niepewność jutra".
- Wstajemy raniutko. Ordynuje Karpiu. Nie ma się co pierdolić. Jak nie bedzie mostu, trza będzie rzekę pokonać w bród. Im szybciej tym lepiej. Zobacz, jak ta woda napierdala o tej porze!

(http://i63.tinypic.com/2gy2kj6.jpg)

Tej nocy nie dane mi było się wyspać. Gdzieś po jej środku przetoczyła się przez obóz kawalkada koni. Za chwilę zaczęły ujadać psy i tak kurwa do rana...
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 17, 2019, 18:10:53
No i przez te dyskusje uciekł dzien pierwszy. Determinujący przyszłe zdarzenia.

Z Pamiętnika znalezionego w koszu.

Dzień pierwszy szlaku.

"Podróże nieodkryte. Dziennik ekspedycji Bronisława Grąbczewskiego 1889-1890 jako świadectwo historii i element dziedzictwa kulturowego."
Wawrzyniec Popiel-Machnicki, Adam Pleskaczyński, Konstancja Pleskaczyńska

..."Kara-Szura kieruje się na zachód wzdłuż podnóża łańcucha górskiego Piotra Wielkiego, zabiera ze sobą wszystkie rzeki spływające z tego potężnego łańcucha i, przedzierając się przez ten łańcuch, pod nazwą Obi-Ragnou wpada do Obi-Chingau.
Dolina miarę przesuwania się na zachod stopniowo się zwęża i w pobliżu połączenia się z rzeką Bajzyrak przepływa już przez wąską szczelinę z łagodnymi pochyłościami. Dno doliny prawie na całej swojej rozciągłości jest błotniste.

(http://i64.tinypic.com/rcq8ex.jpg)

(http://i64.tinypic.com/505ouu.jpg)

Góry rozpościerające się na północ od rzeki na odcinku pierwszych 20–25 wiorst od jej źródeł są łagodne i stanowią dobre pastwiska. Pierwsze zimowiska nad KaraSzurą napotkać można poniżej połączenia z rzeką Baj-Zyrak na uroczysku Kulika, gdzie dolina rzeki znacznie się rozszerza.

(http://i67.tinypic.com/2ev3tzn.jpg)

(http://i67.tinypic.com/m9q0si.jpg)

Uroczysko Kulika otrzymało swoją nazwę od nazwiska Kirgiza Kuli-aka, który był założycielem tutejszych zimowisk...."

Z dzisiejszej perspektywy inaczej oceniam zdarzenia, które miały miejsce przez 6 dni wędrówki.
Jednym ze wspomnianych warunków bezpiecznego przejścia szlaku było przygotowanie fizyczne.
Praktyka pokazała po raz kolejny, co robi jakość (nie tylko w górach).
Nie wystarczy zainwestować w narzędzia grube tysiące złotych, kiedy nie potrafi się ich wykorzystać. W banalnie prostym terenie 11km pokonaliśmy w.. 7,5h.
Znałem profil trasy, wiedziałem, czego się możemy spodziewać dalej i da się to podsumować jednym słowem: DRAMAT.

Sprawcą owego był starszy z kuzynów. Na bardzo krótkim odcinku pierwszego dnia nabawił się pęcherzy, które wprowadziły spory dyskomfort w poruszaniu się jemu i całej grupie. Jak to możliwe...?
Ano podstawową zasadą przy zakupie nowych butów, do tego z twardą podeszwą jest ich rozchodzenie. Ta banalna prawda zweryfikowała już nie jedną stopę.
Buty do trekkingu górskiego w ogóle trzeba umieć kupować. Wykładu nie będzie.
W trakcie przygotowań do wyrypy wszystkie aspekty procesu były akcentowane.

Trzeba jednak:
1. Umieć słuchać.
2. Chcieć słuchać.

No, ale ch... mamy pasztet, jaki mamy... Dostosowujemy się do najsłabszego ogniwa. Nie robimy afery. Jest jak jest i niczego to nie zmieni. Tłumimy w zarodku złe emocje, co zrobić...
Tu na plan pierwszy wysuwa się drugi z kuzynów - Bartek. Kiedy my nadajemy tempo, towarzyszy starszemu kuzynowi i go wspiera. W kluczowych punktach doliny czekamy na tę rodzinna parę. Tempo nie jest już nawet spacerowe...

(http://i66.tinypic.com/4j501s.jpg)
Człowiek z krzesłem, siatką z biedry a w niej 2kg grapefruitów i ręczna wyciskarka do owoców.

(http://i67.tinypic.com/e9gcpl.jpg)
Fazik musi mieć pewność, że skręcimy w prawo:)
Nie matwcie się... Fazik nie będzie się nudził. W czasie między odwiedzi Sędziego pokoju w Dzirgatal:D

(http://i67.tinypic.com/2h34doz.jpg)

(http://i65.tinypic.com/afjw5t.jpg)

(http://i64.tinypic.com/aylf1i.jpg)

(http://i66.tinypic.com/ejbwxl.jpg)

Docieramy pierwsi do uroczyska Kulika. Zanim nadejdzie Bartek zdążę się wykąpać w strumieniu. Długo nie widać Aleksandra.
Cichy zdejmuje buty i sucho stwierdza...
- Nie polubimy się...
I on nabawił się pęcherzy ale dla niego, to codzienność. Nie jeden raz trudny, górski bieg kończył w czerwonych skarpetkach, które akurat wyjściowo czerwone nie były.
Śmieję się, że teraz będę miał większe szanse nie zgubić się za nim:). Jakże skrajne podejście do tego samego problemu... Będzie bolało i... tyle.

Karpiu prezentuje się znakomicie. Wygląda, jakby wrócił ze spektaklu w kinie, który go trochę wynudził.
Mnie coś kaptury się odzywają zakwasem... Trza będzie wyregulować porządnie pasy plecaka. Poza tym nie czuję się specjalnie zmęczony. Zapewne we trojkę doszlibyśmy do uroczyska w trzy godzinki i poszli dalej.

(http://i67.tinypic.com/f081nk.jpg)

Stopy Aleksandra dają szansę sprawdzić, która szkoła obchodzenia się z pęcherzami robi lepiej. Plastry żelowe czy przebicie i zostawienie w spokoju. Problem w tym, że nie będzie dwu/trzydniowego odpoczynku w namiocie, tylko jutro maszerujemy dalej. Trza będzie pocierpieć...

Plan na jutro:
1. Przekroczenie Karaszury, której przebieg tutaj nie budzi zaufania. Jak nie będzie mostku, to będzie problem i to duży.
2. Zaraz za rzeką konkretne, 400m (w pionie) podejście na płaskowyż Daszty Tupczak (Równina koni). Potem Zurazamin (Piekielna rzeka) i kolejny biwak.

Wszystko zależy od zdolności Aleksandra do znoszenia bólu i jego charakteru. Twardzieli poznaje się w górach.

Tymczasem namioty rozbite, słońce zaszło a na czarnym niebie spektakularnie pojawił się księżyc. Bierzemy to za dobrą monetę.

(http://i65.tinypic.com/34g9c8n.jpg)
Zespół w komplecie.

(http://i65.tinypic.com/2nipp4o.jpg)
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: piterito w Marzec 17, 2019, 23:33:00
Bomba! Kibicuje dalej.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 18, 2019, 15:21:49
Z Pamiętnika znalezionego w koszu.

Dzień trzeci.

(http://i67.tinypic.com/2je9yfb.jpg)
Dzisiaj Bartek wzniesie się wyżej. Pradziadek stryjeczny byłby dumny z prawnuka.

Podróże nieodkryte:
"...Zejście z tego płaskowyżu do koryta rzeki Zeri-Zamin (piekielna ziemia) jest niezwykle strome i niebezpieczne, ponieważ ciągnie się zygzakami i idący w tyle znajdują się dosłownie nad głowami idących w dole, a kamienie, zrzucane przypadkowo przez konie, spadają z proporcjonalnie zwiększającą się prędkością i łatwo mogą przyczynić się do okaleczenia lub śmierci.

(http://i64.tinypic.com/a2etex.jpg)

Przez rzekę Zeri-Zamin, nie do przebycia w bród, można przejść istniejącym śnieżnym mostem, każdego roku zimą remontowanego przez przyrodę. Most ten wywołuje duże wrażenie, ponieważ wydaje się niemożliwe, żeby taki most wytrzymał ciężar konia..."

(http://i66.tinypic.com/i6chmd.jpg)

Twardzieli poznaje się w górach.
Rzekę, przez którą nie ma brodu, forsowaliśmy cały, boży dzień. Dzisiaj trzeba było pokonać wszystkie słabości, podejmując karkołomne decyzje, walcząc z piętrzącymi się trudnościami i to na wielu płaszczyznach.
Piekielna ziemia obnażyła wszystko w nas, co miała obnażyć. Dobre i złe strony.
Poza Aleksandrem wszyscy zdali ten egzamin na piątkę. Bartek - na bardzo dobry z plusem z pochwałą i czerwonym paskiem w świadectwie. Aleksander na tróję z minusem, co i tak otworzyło mu "drogę do sławy".
Piszę to z dzisiejszej perspektywy. Wtedy pozytywne emocje wzięły górę. Ciągnęliśmy europejskiego urzędnika za uszy, jak dziecko przepychane z klasy do klasy. Z w-fu oczywista - pała.

Pęcherze...? Zaciasne buty Cichego nie przeszkodziły mu w spektakularny sposób "wytyczyć trasę" po głazach wielkości parterowego domu na drugą stronę do raju. Tak, żeśmy to wtedy widzieli.
Wcześniej Karpiu zatańczył berka z "zulazula" i o mały włos nie zafundował sobie solowego raftingu. Wstrzymaliśmy oddech i kilka kurew poleciało w eter. Przy akcji Cichego, to nawet wiatr przestał wiać a Barszcze Sosnowskiego usychały jeden za drugim.
Udało mi się pokonać wpław Zurazamin ale tylko dlatego, że tego Karpiu nie widział.

(http://i63.tinypic.com/jjws9i.jpg)

(http://i66.tinypic.com/14443yr.jpg)

(http://i66.tinypic.com/qntsee.jpg)

(http://i68.tinypic.com/2435mio.jpg)

(http://i66.tinypic.com/15pn7rm.jpg)

Niezwykle ciężkie trawersy, wysoce niebezpieczne ze względu na masakryczne nachylenia stoków i dwa żleby do pokonania, których piarżyste podłoże mogło cie podciąć w każdej chwili.
To tam Bartek cofał się po swojego kuzyna, by go przeprowadzić. Samemu mając lęk wysokości (sic!) toczył dramatyczną walkę z własną słabością ale przede wszystkim stał przy kuzynie murem! Wspaniała, wzruszająca postawa.

(http://i68.tinypic.com/2b47x2.jpg)

(http://i67.tinypic.com/2mwi2ye.jpg)

Ja byłem łącznikiem wzrokowym czekając na sygnał od Karpia i Cichego, co z tym kurwa kamiennym mostem...? Musieliśmy robić swoje a nie czekać wiecznie na słabszego z kuzynów. Nie było czasu... Woda przybierała z minuty na minutę a jej koryto poszerzyło się w międzyczasie dwukrotnie!
Chłopaki wykonali kawał dobrej roboty. Ów kamienny most (to nie był ten, o którym mówił Kirgiz z hutoru, bo to most tylko w jedną stronę) odnaleźli i kiedy Cichemu udało się go sforsować zapanowała ogromna ulga. Widziałem tę akcję z góry i długo tego nie zapomnę...
Trza było tylko do niego zejść. To przypominało skakanie z balkonu na balkon w stumetrowym wieżowcu. Na koniec zaliczyłem zjazd na tyłku.

Na dole dopiero ujawnił się problem... Jak Cichy to zrobił?!
Niewiarygodne! Buldering z 15kg plecakiem...

(http://i64.tinypic.com/2s8mjo4.jpg)
Ten punkcik na głazie to Cichy.

https://www.youtube.com/watch?v=JUFEDvLVJy0&fbclid=IwAR3mInJX5PuBXWHaEGsqY6_JMpyqPnU2phXN-H2pTlAkuPLla4MVEpW2Vvg

Wieczorem nie miałem ochoty tego komentować. Buty miałem mokre, pojawiły się cudne dwa pęcherze na zgięciu stawu skokowego. Przy wymianie skarpet założyłem grubsze z wełny, nie luzując sznurowania... Duży błąd.
Na dwa dni przed wyjazdem na budowie mieszkania nadepnąłem na deskę z gwoździami... Wszystko to teraz sobie ładnie napuchło, dopełniając sielski obraz po bitwie. Zakląłem i tyle konwersacji było.

(http://i68.tinypic.com/dz703b.jpg)

Przed nami Gardani Kaftar a my jeszcze nie w połowie szlaku...

Zdjęcia z mojej kąpieli w Zurazaminie są autorstwa Aleksandra. Jedyne w tej relacji.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 18, 2019, 16:14:22
I mała konkluzja nawiązująca do urażonej dumy właścicieli szafy wypełnionej fantami.
Idealny przykład z naszej wyrypy.
Wydawało mu się, że jak się przebiegnie kilka razy po parku w Brukseli, wypacykuje sprzętowo, to taki układ zadziała.

Każdy przecież wie, kogo to dotyczy... Kupiłeś se gorretexa, by robić w niej zakupy w biedrze za 30zł...? Rób.
Ja piszę, że za tego "goretexa" mógłbyś pojechać na zakupy do sąsiedniego miasta i przy okazji zwiedzić starówkę czy ki chugon tam.

Temat z Aleksandrem był dużo poważniejszy, z Bartkiem też zresztą... Z takim przygotowaniem nie mieli czego szukać na drugim szlaku. 
Przygotowania do wyrypy trwały 10 m-cy. Ja sumiennie - fizycznie, przepracowałem m-cy 5. Wszyscy trenowali poza kuzynami. Bartek opierdol wziął na klatę, poza tym ma taki styl bycia, że da się lubić.
Aleksander pozjadał wszelkie rozumy i taki był finał. Zero odpowiedzialności.
1. Trzeba chcieć słuchać.
2. Trzeba umieć słuchać.

Na tym etapie wyrypy wszystko stało się jasne. Jesteśmy na wycieczce, nie na wyrypie. bez względu na to, co następne dni przyniosą, bo to, że będzie jeszcze dni kilka, było pewne.

Zurazamin robiłem bez kijków. Zbagatelizowałem temat, kijków nie chciało mi się na ten szlak zabierać. Dlatego dostałem konkretnie w dupę zwłaszcza na ciężkich trawersach i zejściach. Chwytanie się Barszczu Sosnowskiego (przekwitłego na szczęście) na zmianę z przypominającym małą jeżyną - krzakiem Ho, przemawia do rozumu niczym doskonały pokaz.
Ale... nie lubię kijków:)


Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 18, 2019, 17:14:35
Z Pamiętnika znalezionego w koszu.

Dzień czwarty.

Podróże nieodkryte...
"...Kalinkow szedł piechotą i mocno odstawał. Poczekawszy na niego około godziny, zmuszony zostałem zatrzymać się przed przełęczą na nocleg, a ludzi wysłać na poszukiwania, przypuszczając, że on zabłądził. Na szczęście obawy były na wyrost, ale czas na przejście przez przełęcz Gardani-Kaftar był stracony. Zatrzymaliśmy się na nocleg w bardzo niewygodnym miejscu, dookoła był śnieg i bardzo zimno..."

Mamy i my swojego Kalinkowa.
Zadanie na dzisiaj: wejść w dolinę proiwadzącą ku przełęczy Gardani Kaftar (Gołębia szyja).
Tempo nie jest już więc tak istotne. Miejsce noclegu zgodne z pierwotnymi założeniami. Aklimatyzacyjnie w punkt. To czwarty dzień wędrówki w przedziale 2900 - 3300m). Sama przełęcz, to 3736m. Tyle, ze 5-tego dnia musimy ją przejść i zejść na drugą stronę.

Szlak jest tu przyjemny dla oka. Jedyne, czego nie chcemy, to jakiejś powtórki z przeprawy. Dochodzimy do rozwidlenia dolin. Tu dwa strumienie konkretne... Cichy z Karpiem schodzą do rzeki i nie widzą szansy przeprawy. Ja idę w góre lewego strumienia i jakiś- kilometr dalej napotykam Kirgiza na ośle. Bartek czeka na Aleksandra.
Nie zna (Kirgiz) rosyjskiego ale dogaduję się z nim na migi operując przy tym lokalnymi słowami. Suu (rzeka), tasz (kamień), Gardani Kaftar.... Kirgiz krzyżuje dłonie i pokazuje na rzekę. Znaczy kawałek dalej jest most kamienny a na przełęcz pokazuje "tam".
Aleksander z ogona krzyczy, że widział wcześniej Kirgiza po drugiej stronie strumienia. Wracam po plecak i ruszam wskazaną ścieżką.

Przechodzimy kamienny most, wchodzimy w dolinę prowadzącą ku przełęczy. Z kilometr, może dwa dalej trafiamy na obóz kirgiskich pasterzy. W perspektywie nie widać lepszego miejsca na nocleg. Tym bardziej, że musimy jutro przedostać się na drugi brzeg obecnego strumienia a idealnym do tego jest śnieżny most, po którym niektórzy z nas mają okazję pierwszy raz w życiu stąpać.

Wytrzymałość mostu na obciążenia spektakularnie potwierdza potężne stado kóz i baranów spędzone tu na nocleg.
Od dłuższego czasu obserwowaliśmy jak towarzyszący mu pasterze pokonują razem z nim strome zbocza... Zaskakujące jest ich tempo.
Co do nas. 5h marszu nikogo nie nadwyrężyło. Jutro czeka nas ponad 500m przewyższenia i zdecydowanie dłuższy odcinek. Studiujemy we trójkę (z Cichym i Karpiem) ruską sztabówkę i my z Karpiem skłaniamy się ku pierwszemu wariantowi. Cichy obstawia drugi. Chodzi o same podejście na przełęcz. Czas pokaże, że to Cichy miał rację a ja za to zapłacę, upierając się przy wariancie pierwszym.

Nim ruszymy, "żegnamy" się z "zulazula" niespiesznie.

(http://i66.tinypic.com/2cijosj.jpg)

(http://i65.tinypic.com/2zqx2lg.jpg)
Skrajem tego urwiska zjeżdżaliśmy dosłownie do rzeki.

(http://i63.tinypic.com/10ztyj9.jpg)
Dołączył Aleksander, możemy ruszać. Jeszcze tylko krótki film dokręcamy.

(http://i65.tinypic.com/hss1t4.jpg)
Obchodzimy tę hopkę.

(http://i63.tinypic.com/2r600bd.jpg)

(http://i63.tinypic.com/wmo0h.jpg)

(http://i63.tinypic.com/24zyr7s.jpg)

(http://i64.tinypic.com/2rdu914.jpg)

(http://i63.tinypic.com/sbuex0.jpg)
Tylko żadnych przepraw w stylu 'zulazula".

(http://i66.tinypic.com/2006w0h.jpg)
Na szczęście jest.

(http://i66.tinypic.com/qp2esl.jpg)
Czekam na batona:)

(http://i68.tinypic.com/35hjxu0.jpg)
Tam ci nam jutro, jeno prawą stroną. Rzekę przekroczymy...

(http://i65.tinypic.com/2cz9bg2.jpg)
...tym mostem śnieżnym. Rzobijamy się nieopodal...

(http://i67.tinypic.com/68x18l.jpg)
...w nienajlepszym terenie ale co tam.

Jutro musimy pokonać przełęcz.



Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 18, 2019, 18:06:43
Z Pamiętnika znalezionego w koszu.

Dzień piąty.

Podróże nieodkryte:
"...Podejście na przełęcz jest bardzo trudne, ponieważ nie tylko sama przełęcz, ale i wszystkie podejścia do niej zawalone są głębokim śniegiem. Niemało też śniegu nasypało w ciągu nocy; na całe szczęście zanocowałem u podnoża przełęczy; bardzo łatwo w czasie burzy śnieżnej łatwo tutaj o śmierć.

Poruszanie się po śniegu jest trudne, a kiedy jeszcze śnieg nie utrzymuje konia i ten co minutę zapada się – to jest klęska. W większości przypadków na przełęczy śnieg leży pod nieprawdopodobnym odchyleniem. Nie patrząc na przyzwyczajenia, nie możesz się nadziwić, jak koń może przejść pod takim kątem. Ja nigdy nie ryzykuję, aby iść pieszo, i w ogóle wszyscy ludzie również.
Przed przełęczą Gardani-Kaftar (gołębia szyja), na południe od drogi – potężny lodowiec, dający początek rzece Surch-Ob. Podejścia do przełęczy zasypane są więcej niż na 3. wiorsty przez śnieg. Przez te 3 wiorsty wspinaliśmy się 1.5 godziny, ponieważ stromość i rozrzedzone powietrze zmuszały, by co 10 kroków dać koniom odetchnąć.

W połowie podejścia powitał nas wiatr wzmagający się w miarę wspinaczki. Na grzbiecie przekształcił się on w wichurę. W obliczu wiatru nie można było ani stać, ani oddychać. Wodę do hipsometru zagotowaliśmy z wielkim trudem, męcząc się z tym ponad pół godziny.
Zejście z przełęczy jest bardzo strome na odcinku pierwszych 3 wiorst..."

Dzisiaj jest chyba mój dzień.
Kompletnie się nie wyspałem ale nogi niosą same. Karpiu bierze w opiekę Aleksandra, który narzekał, że zostawiamy go ciągle z tyłu ale trwanie z nim oznacza zupełny brak tempa.
Dzisiaj musi się chłop przełamać i zmobilizować. To już nie kwestia pęcherzy tylko zwykłej kondycji. Moje dwa, co se je wyhodowałem zyskują na urodzie ale nie wpływają na samopoczucie choć przypominają o sobie tu i ówdzie. Cichy w ogóle się nie skarży.

Karpiu idzie z Aleksandrem, druga parę tworzą Cichy z Bartkiem.
Ja sam idę jak przecinak. Łykam metry w pionie jak Ben Johnson setkę. Chłopaki już takie malutkie... Ziarenka maku w gąszczu Ho.
Widzę grań wreszcie, wychodzę na wypłaszczenie i co widzę... kocioł z jęzorem lodowca i skalny grzebień.
Kurwa... to nie to! Cichy miał rację.... Szybko schodzę w dół, by powstrzymać kolegów. Z góry daję sygnały nakazujące trawers, by nie tracić wysokości. Dołożyłem se 200m + 200... W górę szedłem jak po schodach... Zejście w tym gąszczu Ho bez kijków to masakra. Niepotrzebnie tracę siły.

Cichy przechodzi mostem śnieżnym w kierunku następnej, właściwej dolinki. Bartek schodzi niżej, gdzie spotyka Aleksandra. Karpiu tak ma dość wody, że wspina się do mostu śnieżnego.
Ja z kolei nie mam do niego zaufania (mostu) i schodzę do granicy strumienia. Rozciągamy się na stoku jak guma od majtek. Kuzyn Miętka Stopa nie dołożył metra w pionie, więc jest wygrany:)

Przechodzę strumień po kamieniach i postanawiam przesuszyć buty. Wiem, że za nim dojdą Bartek z kuzynem trochę tej wilgoci odparuje w pięknym słońcu.
Pogoda jak drut.
Mamy druga połowę sierpnia. Bronisław Grąbczewski przekraczał tę przełęcz dwukrotnie. W czerwcu i to była masakra. Potem w naszym terminie i był zdumiony jej dostępnością. Jesteśmy więc farciażami, trza to wykorzystać.

Aleksander znowu dostrzega jakiegoś lokalnego piechura, co wskazuje nam właściwą ścieżkę.
Teraz już bez przeszkód podchodzimy pod przełęcz. Na małym wypłaszczeniu krótki odpoczynek i ruszamy w góre.
Prowadzi Cichy. W swoich trampkach nadaje niemożliwe tempo. Mi powoli zaczyna brakować sił ale sunę za Cichym w jednostajnym rytmie kroków i oddechów..
Teraz Bartek jest łącznikiem. Przykucamy przy skałach osłonięci od wzmagającego się wiatru i czekamy na ogon. Karpia z kuzynem nie widać już od godziny. Żadnego kontaktu wzrokowego.

Cichy, kiblujący jakieś 100m nade mną rusza na przełęcz. Ruszam za nim, za mną Bartek z podobnym dystansem w pionie do mnie.
Cichy czeka na mnie w skalnym siodle. Dochodzę do niego szczęśliwy, że to już koniec wspinaczki a to k... przełęcz fałszywa!
W piżdziec!!

Widać właściwą ale by do niej dojść trzeba zejść do kotła lodowcowego, i potem wspiąć się omijając ogromny śnieżny nawis. Nie chcę czekać ani chwili... Idę! Cichy czeka zaś na Bartka. Dochodzi Karpiu do nich bez Aleksandra ale ten gdzieś tam już w zasięgu wzroku.

20 minut później osiągam Gołębią Szyję...
Piździ jak w Kieleckim. Nie zakładam spodni, tylko szukam "cienia" od wiatru, byle w słońcu. Dochodzi Cichy, Karpiu. Nie wiem ile potem - kuzyni. Bartek po raz kolejny zholował Stopę.. Jest mu łatwiej trzymać tempo najsłabszego, bo dla Karpia to była męczarnia. Dreptanie bardziej męczy, niż szybki, dostosowany do deniwelacji marsz.

Ważne, że wszyscy jesteśmy na górze i to w zasadzie mógłby być koniec tej opowieści, gdyby nie... niedźwiedzie i... Yeti!
Samo zejście z przełęczy, owszem wymagające ale nie jest trudne. Schodzę pierwszy. Mi zależy ale nagle staję jak wryty....
Dochodzi do mnie Cichy...
- Widzisz to...?
Co to za ślad...?
- Ślady są na pościeli, to jest TROP!
Ale k... czego?! Przecież nie niedźwiedzia...
- Ja wiem, że to nie niedźwiedź, bo ich tropów naoglądałem się w Bieszczadach u Kryśki skolko ugodna... Ten jest jest podobny ale znacznie dłuższy i ma jeden odcisk palców więcej.
Rób Robert zdjęcie, najlepiej kilka... Gdzie ta cholera poszła...? Są dwa wyraźne odciski na ścieżce, poza nią to zabawa dla tropiciela. Przymierzam do tropu buta.... But się "chowa"...

Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 18, 2019, 18:19:57
Epilog.

Z Dziennika Wąskiego.

Szukasz przygody?
El wpajał mi to 10-tki razy... Zabieraj ludzi na stopa.
Gdzieś między Samarą a Penzą, mija druga w nocy. Już dwa razy wyłamałem się z zasady. Pierwszym był jakiś młodzian, drugim starzec... Jestem zmęczony, mam 21 lat, studiuję astronomię... Nie umiem... No dobra! Jak się teraz ktoś pojawi, to... Stoi jakaś kobiecina z siatami, z chustą na głowie i macha.

Normalnie bym stanął i poszedł w kimę ale teraz nie wypada. Jezuuu! Blisko trzecia nad ranem i stop z babą... Niech tam. Załatwię to w try miga, niech El, wie, że ten... tego, itd. kurwa mać!

Podwiezie mnie pan 20km?
- Proszę, siada pani!
Boszzz, tylko miejsce muszę zrobić... Na siedzeniu pasażera armagedon, w nogach także... I jeszcze dwa arbuzy... Arbuzy jak telewizory - z Fergany. Też El kazał kupić i wieźć do Polski, no to wiozę. Kurde! Jeszcze wiadro z przyprawami... Siada pani!

Lekko siąpi. Ciemno. Nie potrafię określić wieku kobiety ale głos jakiś taki ciepły.
- Pan z zagranicy?
A tak. Z Polski. Z Tadżykistanu jadę, do domu już.
- To pan podróżnik?
Nie powiedziała - turysta. Powiedziała - podróżnik.
Pewnie dlatego, że wyglądam jak siedem nieszczęść.

Proszę tu mnie wysadzić i wskazuje wielkie nic.
- Tu, to znaczy?
Tutaj. Z drogi mam jeszcze 5km do wioski. Dziękuję bardzo!
- A gdzie tam! Pada przecież, poza tym... Mówi pani gdzie - podwiozę.
Nie trzeba, naprawdę!
- Proszę pozwolić!

Golf pływa mi po drodze w błocie po kostki albo i gorzej. Jadę w skupieniu, by nie stanąć, bo z jednej strony wstyd a z drugiej czarna dupa. Nie idzie zagaić. Kobita pracuje w barze. 14h dziennie ale nie narzeka. Bo co ma robić...?
Taa...
Pojawiają się jakieś mikre światła, zaczynają ujadać psy. Pomagam wysiąść kobiecie i nagle pytam ni stąd ni zowąd.
- A pałatkę u was w ogrodzie postawić mogę?
A zaczemu pałtatkę?
- No..., bo zmęczony jestem i po prostu bym się tu rozbił na nocleg. Niekoniecznie u was. Byle gdzie.
Ale zachodzicie do domu! Miejsca dostatek. Starszy syn w wojsku, młodszy w internacie. Miejsca wystarczy.
- ,Nie, nie... Nie chcę robić problemu!
Ależ to żaden problem! Zachodźcie!

Wchodzimy do ciepłego domu. Klasyk, z sienią. Prosto do kuchni. Wiera zapala światło, zdejmuje chustę i widzę... piękną kobietę! Sprawnie rozpala ogień pod kuchnią i uśmiecha się do mnie.

Po kolacji pijemy czaj z prawdziwego samowaru. Kipiatok wrze na węglu, na górze czajniczek z naparem z czarnej, aromatyzowanej kwiatem róży herbaty. Do tego łyżeczka cukru... Magia...

Wiera ma 36 lat. Pierwszego syna urodziła mając lat 16. Drugiego cztery lata później. Mąż - pijak, zginął w wypadku drogowym, który sam spowodował, kiedy młodszy syn miał 5 lat...
Wygląda na moją rówieśniczkę...

Przeciągam rozmowę, ile mogę... Jestem tą kobietą zauroczony. Ona też nie lgnie się do łóżka. W końcu jednak wstaje i szykuje czystą pościel dla mnie.
Jutro sobota. Wiera ma wolne ale ja muszę jechać. W poniedziałek mam poprawkowy egzamin w Warszawie. Tam muszę... Nic nie muszę!

Łapię Wierę odruchowo za dłoń, że niby poduszkę chciałem... Potem dotykam ust...

Wiera budzi mnie o 6-stej. Przyciągam ją do siebie. Chcę z nią tak trwać bez końca. Poddaje się szepcząc do ucha.
- Cymek... Ale ja nie jestem taka...
Cicho kochana... Cicho. Nie mów nic.

Pije kawę i patrzę na Wierę. Czuję się, jakbym z nią przeżył pół życia.
I tak wiem, że przeciekło mi ono przez palce strumieniem. Taka konkluzja najmłodszego uczestnika tej wspaniałej wyrypy!
Dalej nie jestem pewien, co mam w tym życiu robić, ale już wiem, czego nie powinienem.

Na tym kończę przygodę z Grąbczewskim.
Świat jest do dupy.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: uysy w Marzec 19, 2019, 07:41:49
Ogarnij się bo bedzie ban.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Elwood w Marzec 19, 2019, 08:23:16
Nie ma sprawy.
Poproszę o usunięcie mnie z listy użytkowników tego forum.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: uysy w Marzec 19, 2019, 09:02:41
Done.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: piterito w Marzec 20, 2019, 03:40:11
Ulysy, to mnie też wypierdol i zakop
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: Shwarc w Marzec 20, 2019, 20:40:36
A dla czego? Czy ty w swoich super relacjach wyzywasz ludzi od pedałów, idiotów itp? Lubię gówno ale w kubkach.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: piterito w Marzec 28, 2019, 03:33:05
Wiesz, ja mam inny styl ;D
A dzięki Elwoodowi ten kawałek umierającej już cyberprzestrzeni ktoś jeszcze czyta. Jesteśmy jak dinozaury zaraz przed jebnięciem komety wielkiego brata. Pierwsze odłamnki już część z nas wybiły. Cioty i "pedały" pierwsze idą w piach, twardzi zostają najdłużej. Nie ma się co obrażać na szczerość.
Tytuł: Odp: Szukam pana Kalandra
Wiadomość wysłana przez: kuzon w Marzec 28, 2019, 12:03:37
Ale nawet za cenę istnienia forum, trzeba postawić gdzieś jakieś granice. Fajnie się go czytało, nawet zgadzam się w większości z jego wnioskami na temat gadżetomanii. Nie zwalnia to jednak nikogo z zachowania szacunku do innych ludzi. Zbanował się na własne życzenie. Ja osobiście bym nie darował takich tekstów w moim kierunku. Z jednego forum już się kiedyś wyniosłem, bo nikt nie był w stanie opanować gościa, który potrafił w sposób lekko zawoalowany wręcz grozić fizyczną konfrontacją w razie spotkania.