forum.outdoor.org.pl

OUTDOOR => GÓRY, WSZECHŚWIAT I CAŁA RESZTA => Podróże po całym świecie => Wątek zaczęty przez: mumin777 w Sierpień 29, 2014, 19:57:01

Tytuł: Węgry - Tokaj, Eger, Budapeszt
Wiadomość wysłana przez: mumin777 w Sierpień 29, 2014, 19:57:01
Piszę tą relację z opóźnieniem, bo nikt nie che o Węgrach pisać, a to wielka szkoda. Przyjmując, że mamy dużą z nimi historię, choćby wojny, zaborcę, przysłowie, którego na Węgrzech nie znają, dawny wypas bydła na bieszczadzkich połoninach, czy zabytkowe piwnice rozsiane na dawnej Galicji, a nawet i Rakoczego, którego my tłumaczymy jako najeźdźce, a oni jako bohatera. A teraz, jakby coś się przerwało, tylko baseny i dzięki Ryanair tanie loty do Budapesztu, albo przy okazji jadąc na Chorwację.

(https://lh6.googleusercontent.com/-yHwcZDI09OU/Uhpu2WHeXJI/AAAAAAAARW4/v0CF5YUF7JA/w748-h561-no/DSC_7655aa.JPG)

A wiec w tej relacji będzie słów kilka o Sárospatak, Tokaju, Eger, Budapeszcie. Słów kilka, bo w trzy dni nie można dużo zobaczyć i powiedzieć.

(https://lh3.googleusercontent.com/-2ZhMfT9dQTo/Uhpv3dYHWkI/AAAAAAAARi4/45KCnCmsuLs/w421-h561-no/SNC01228aa.JPG)

Sárospatak, jest to mieścina, gdzie znajduje się zamek Rakoczego oraz piwnice, oczywiście z winem. Jednak uprzejma kelnerka, wyraźnym węgierskim i łamanym angielskim wytłumaczyła mi, że był w piwnicach BUM, czyli że piwnice zapadły się. Chyba.

(https://lh6.googleusercontent.com/-5HqO4GifQIs/Uhpt9fukqxI/AAAAAAAARNk/T2htfOn0GJo/w841-h561-no/DSC_7280.JPG)

(https://lh4.googleusercontent.com/-VnT7Z0mgw8o/UhpuL8k4HsI/AAAAAAAARP0/V_H_FaIB4DQ/w841-h561-no/DSC_7384.JPG)

Jednak bardziej interesowały nas zbocza wokół miasta, które tworzą kompleks piwnic wpisanych do UNESCO. Wyglądają trochę jak groby, ale mógłbym w takim grobie leżeć.

(https://lh5.googleusercontent.com/-QhzrSdF6BFU/UhpuHEuwanI/AAAAAAAARPE/0_juYJwoC-k/w841-h561-no/DSC_7357.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-c5dIVC-0Oyc/Uhpus8EzuhI/AAAAAAAARVQ/H71tCcnl8LA/w748-h561-no/DSC_7366b.jpg)

Drogą 37 jedzie się wzdłuż winnic, czasami naprawdę wielkich plantacji, wygląda to nie jak ta tradycyjne Węgry, czyli płaskie pastwiska, które końca nie mają. Są śliczne wzgórza porośnięte głownie winoroślami. Jednak co ciekawe wystarczy odbić na skrzyżowaniu w drogę 38 do Tokaja, by zobaczyć jak bardzo zurbanizowany jest ten rejon. Malutkie sady, a przy nich malutkie domki.

(https://lh4.googleusercontent.com/-zDfpuq43dLQ/UhpuH0wQW7I/AAAAAAAARPM/QiDhtV35nFk/w841-h561-no/DSC_7366.JPG)

(https://lh5.googleusercontent.com/-fhukT1l6LHs/UhpuTyTsluI/AAAAAAAARRU/KgJPg-laEvo/w840-h561-no/DSC_7460.JPG)

Sama miejscowość jest przykładem typowej turystycznej mieściny, która pewnie tylko w okresie majowo-wrześniowym kipi zżyciem. A potem powoli wyłączają światła, zwijają asfalt…

(https://lh6.googleusercontent.com/-wmHVQCj9sNY/UhpuPL_17MI/AAAAAAAARQc/gNzn0H-voXA/w841-h561-no/DSC_7407.JPG)


(https://lh3.googleusercontent.com/-5peoMeKLAI8/UhpuM4yjyBI/AAAAAAAARQE/IG89mas7QOg/w841-h561-no/DSC_7400.JPG)

W Tokaju głównym obiektem jest  znów piwnica Rakoczego, jednak wstęp i degustacja kosztuje w przeliczeniu ponad 50 zł. Dlatego lepiej udać się trochę na ubocze na ulice Hegyalja, gdzie można zobaczyć winniczki z wydrążonymi tunelami, najgłębsza ma przeszło 100 metrów, plus wino wyśmienite i  w bardzo dobrej cenie. Co ciekawe, pleśń, która sobie rośnie w otoczeniu butelek z winem, to nie jest zwykła pleśń, ponoć z wiekiem nabiera ciemniejszego koloru, aż do czarnego, te z czarnym kolorem oznacza, że grzyb ma już bardzo dużo lat.

(https://lh4.googleusercontent.com/-zLj5HWo_dE0/Uhpt13B8QZI/AAAAAAAARNI/z7M2zdJnhA8/w841-h561-no/DSC_7440.JPG)

(https://lh5.googleusercontent.com/-7QsNo34XVoc/UhpuROI4AFI/AAAAAAAARRA/VageClUK4aU/w841-h561-no/DSC_7424.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-Fdm5pnXRyII/UhpuQh2LkRI/AAAAAAAARQw/GWnuG7a5BDw/w841-h561-no/DSC_7422.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-oK-uESN_9Ro/UhpuRtIAzhI/AAAAAAAARQ4/Y834ALz6beA/w841-h561-no/DSC_7431.JPG)

Eger jak to Eger. Dolina pięknej pani na trzeźwo nie wygląda tak imponująco, zamek też jakby od naszej ostatniej wizyty nie postarzał się za dużo, ale nadal można wypożyczyć rowery i pojechać poza miasto.

(https://lh4.googleusercontent.com/-3wjWIlG3N0g/UhpuZO0XclI/AAAAAAAARSU/VRujwLg4KeQ/w841-h561-no/DSC_7613.JPG)

(https://lh4.googleusercontent.com/-F_rrAnnQ7Xk/UhpuX0znj4I/AAAAAAAARSE/FmglaC3YX-0/w374-h561-no/DSC_7588.JPG)

W świat spękanej ziemi tak głęboko, że chwila nieuwagi wystarczy, aby wjechać kołem do jednej trzeciej głębokości. Gdzie aż po horyzont stoją smutne słoneczniki, gdzie na zagrodzonych polach dojrzewa czarny bez, no i gdzie kiście winogron kuszą małych złodziei. Co ciekawe, pomiędzy winnicami rosną róże, a to dlatego, że róże i winorośl chorują na te same choroby, tylko że róże o dzień, dwa wcześniej.

(https://lh6.googleusercontent.com/-EYicZuQ2y6o/Uhpul0SwdXI/AAAAAAAARUQ/Lti1FPFT-gw/w421-h561-no/DSC_7502wer56789.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-PZU9w1fdAFw/Uhpupp0CS9I/AAAAAAAARUs/oY3seoIXdQM/w748-h561-no/DSC_7502ertyertyui.JPG)

Znów muszę podkreślić przesympatyczny charakter Węgrów, gdy nie radzili sobie językowo zawsze nadrabiali uśmiechem.

(https://lh4.googleusercontent.com/-IovsNvHmwWY/Uhpu6EBvEXI/AAAAAAAARXg/j6In2cmhEwQ/w841-h561-no/DSC_7682.JPG)

(https://lh4.googleusercontent.com/-KngAXCuhnbU/UhpvwYeNwcI/AAAAAAAARhg/_ReyqdccyQs/w374-h561-no/DSC_7953.JPG)

Budapeszt razem z Wiedniem i Bratysławą stanowią ciekawą osobną wycieczkę, gdzie można spróbować trzech różnych kultur, jeżyków, ciastek, no i kaw. Miasto pierwotnie składało się z dwóch miast: Buda i Peszt. Szkoda, ze w Polsce krakowskie Podgórze, albo warszawska Praga nie mogły powalczyć o miejsce w nazwie miasta. Jednak to co można zaobserwować, że jedna cześć jest bardziej turystyczna, z zamkiem, z wzgórzem, z katedrami, no i druga gdzie się pracuje.

(https://lh5.googleusercontent.com/-VEnJ6MDFP7M/UhpvFesvicI/AAAAAAAARZo/2bM7UvR_GUc/w841-h561-no/DSC_7728.JPG)

(https://lh5.googleusercontent.com/-PhZFTBYAvEQ/Uhpu5AOYQLI/AAAAAAAARXY/3dFygl2QtdE/w841-h561-no/DSC_7673.JPG)

Nie ma co opisywać, bo same zdjęcia oddadzą to co jest tam urokliwego, nawet gdy ten urok musieliśmy wyłapać w przeciągu kilku godzin.

(https://lh5.googleusercontent.com/-NcXyNtJlqHc/UhpvAnlkkzI/AAAAAAAARY0/y06tBvuF6Eo/w421-h561-no/DSC_7697fd.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-iLChxTENGiw/UhpvIsVEusI/AAAAAAAARaQ/tjswBT0KCl8/w841-h561-no/DSC_7753.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-dlVOWZP-tJY/UhpvNafyj0I/AAAAAAAARbQ/In7o8evbvjc/w934-h561-no/DSC_7800.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-WQDCRxGS7xc/UhpvPqWg2iI/AAAAAAAARbo/L3j7Xa_WZN0/w841-h561-no/DSC_7812.JPG)

(https://lh5.googleusercontent.com/-CGc9kkmYmiI/UhpvVzO_zwI/AAAAAAAARcs/IEbG9O4VtpE/w748-h561-no/DSC_7844dd.jpg)

(https://lh4.googleusercontent.com/-25oPSwZbZC8/Uhpva8XSZCI/AAAAAAAARds/UHIJJv7eQZQ/w421-h561-no/DSC_7867aa.jpg)

(https://lh6.googleusercontent.com/-WMtbOq59hSI/UhpvgzpADJI/AAAAAAAARe0/KPHbo_5tYcY/w748-h561-no/DSC_7867hh.jpg)

Co do zdjęć, to są one autorstwem mojego przyjaciela, oraz mojej zony, którzy bawili się aparatami. Ja i żona mojego przyjaciela w tym samym czasie zajmowaliśmy się ich ośmiomiesięczna wtedy córka. Polecam podróże z dziećmi, człowiek wtedy z niczym się nie spieszy, tak jak dziecko, tak i my na wszystko mamy czas.