Autor Wątek: [Śpiwory puchowe] Cumulus Quilt 250 - test dzięki firmie Cumulus  (Przeczytany 8903 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Online Yatzek

Mam kilka śpiworów, które zasadniczo niewiele się różną od siebie. Czy puchowy, czy syntetyczny, zimowy czy trzysezonowy bądź tylko letni, - wszystkie mają bardzo podobną konstrukcję. Worek z kapturem, do tego zamek i wspomniane wypełnienie syntetyczne bądź z naturalnego puchu.
 
Tymczasem dzięki operatywności portalu www.outdoor.org.pl i uprzejmości producenta - gdyńskiej firmy Cumulus - www.cumulus.pl, stałem się testerem nowego rozwiązania w świecie śpiworów - modelu Quilt 250.
 
 


Quilt to coś pośredniego pomiędzy klasycznym letnim śpiworem puchowym a kołdrą. Konstrukcja bowiem powstała poprzez wycięcie części plecowej z śpiwora, w którym dodatkowo zrezygnowano z kaptura.

(śpiwór od spodu)

W śpiworach letnich takie rozwiązanie ma sens. Nie występują temperatury ujemne, noce są ciepłe, więc brak "spodu" i kaptura oszczędza wagę, upraszcza konstrukcję, obniża gabaryty pakunku, nie upośledzając termiki.
Jaki jest zatem minus tego rozwiązania, wynikający z tak przyjętego kompromisu...?
 
Quilt nie ma zamka. Wchodzi, a właściwie wsuwa się do niego "od głowy". Zważywszy, że konstrukcję należy uprzednio połączyć z matą, nie jest to czynność zbyt łatwa, zwłaszcza w namiotach z bocznym wejściem (jak mój Rigel).
Gdy jest gorąco - zwłaszcza gdy w lecie nieco zaśpimy pod namiotem, nie ma możliwości rozsunięcia zamka. Można skorzystać z wycięcia spodu jako z namiastki chłodzenia...
Przygotowanie Quilta do spania w nim, to nie tylko wyjęcie go z worka, ale wspomniane połączenie z "bazą". Wymaga to nieco czasu.
Wchodzenie do śpiwora wymaga uwagi, by nie zaplątać się w linki służące do mocowania go do maty i ściągające jego poły. Także spanie w "czepliwym" ubraniu (guziki), może być przyczyną zaczepiana o linki. Wsunięcie się pod linki spowoduje zaś, że Quilt nie będzie obejmował ciała.
Spanie w schronisku wymaga bądź doczepienia maty, bądź odwrócenia Quilta do góry nogami a wycięciem do góry, jeśli nie chcemy mieć kontaktu z schroniskowym łóżkiem, kocem itp.
Przewracanie się w takiej konstrukcji (a ja w nocy straszliwie się wiercę!), może spowodować "rozszczelnienie" zespołu Quilt+mata i nieplanowane wychłodzenie śpiącego.
 
Quilt jest za to dobrym rozwiązaniem wszędzie tam, gdzie waga i gabaryty są na pierwszym miejscu, a użytkownik doskonale sobie zdaje sprawę ze specyfiki elementów wyposażenia.
Przespałem w nim już kilka nocy i powoli nabieram doświadczenia w właściwym wykorzystywaniu tego nowego rozwiązania.
Zbieram przemyślenia i pewnie wygeneruję stosowne sugestie.


Ktoś może zadać pytanie: "A po co to wszystko?" Otóż wyznawcy doktryny Light & Fast - "Lekko i Szybko", doskonale wiedzą, że dobry sprzęt, to sprzęt lekki. I to maksymalnie lekki. Lżej na plecach, to większy komfort wędrowania, a to przekłada się na dłuższe dystanse, bądź możliwość zabrania większej ilości jedzenia i picia. Jako długodystansowy wędrowiec doceniam ultralekkie wyposażenie i ostatnio wyłącznie w takie się ekwipuję.
 
My tu gadu o doktrynach, a Quilt stygnie... ;-) A właściwie wręcz odwrotnie - grzeje!
Poszycie Quilta wykonane zostało z jednego z najlżejszych puchoszczelnych materiałów - Pertex Quantum. Ten nadzwyczaj cienki i wytrzymały materiał jest w istocie sztucznym jedwabiem, posiadającym wszystkie jego zalety, a pozbawionym wad, w tym wysokiej ceny.

Wypełnienie to jednak nadal domena natury. Najwyższej jakości naturalny puch gęsi o sprężystości 850 cu/in pochodzący od polskich gęsi - jako najlepszy na świecie, stanowi razem z powłoką z Pertexu idealny produkt. Lekki, a zarazem doskonale magazynujący ciepło i izolujący tak od zimna, jak i od chłodzącego wiatru, oraz w znacznym stopniu od wilgoci.
 
 





Po wyjęciu z worka kompresyjnego, mimo iż wypełnienia puchowego jest zaledwie 250 gram, Quilt szybko nabiera puszystości (loftu). To właśnie sprawa doskonałej prężności polskiego puchu.  Wyjęty z worka, pomięty materiał po chwili wygląda jak napompowany, aż dziw, że potrafi się zmieścić w maleńkim worku kompresyjnym, ważąc przy tym zaledwie 455 gramów! (na mojej wadze).
 
 

Śpiwór (przyjmę jednak to klasyczne nazewnictwo) dotarł do mnie w niewielkim pudełku, do którego został zapakowany w siatkowy worek spoczynkowy, który producent standardowo dodaje do przechowywania rozprężonego śpiwora w domu, co przedłuża trwałość puchu i pozwala na wystarczające jego rozprężenie. Oczywiście w komplecie znalazł się worek transportowy, do którego Quilta trzeba już mocno upychać. Są też zapasowe stopery i dłuższy odcinek gumo-sznurka.

Jako punkt odniesienia wielkości, użyłem średniego kartusza gazowego 230 g. Dodatkowo porównałem pakunek do mojego Cumulusa LL330 na Pertexie Microlight (ten większy, po lewej), a zatem wyraźnie grubszym. Obydwa śpiwory wypełniono puchem 850.
 
 

Nowa konstrukcja nie jest elementem w pełni autonomicznym. Mówiąc prościej, żeby skorzystać ze śpiwora zgodnie z jego przeznaczeniem wynikającym z konstrukcji, należy go połączyć z matą. Zwykle jest to standardowa karimata, mata samopompująca, lub materac dmuchany. (na zdjęciach w pozycji "do góry nogami")







Te elementy bowiem zastępują spód śpiwora, który w części plecowej został wycięty. Część obejmująca stopy pozostała konstrukcyjnie niezmieniona, gdyż producent słusznie uznał, iż o komfort stóp w czasie biwaku należy szczególnie zadbać, tym bardziej, że oszczędzając wagę, do Quilta można podpiąć matę skróconą - 3/4 długości, która standardowo mierzy ok, 120 cm, nie sięgając wtedy stóp.
 
Trzeba też sobie uświadomić, że puch w standardowych konstrukcjach jest zwykle zgniatany przez leżącego człowieka i nie ma możliwości wystarczająco się rozprężyć pod plecami, nie dając tym samym efektu magazynowania ciepła. Zatem oszczędzony puch z pleców, przesypano do pozostałych komór, czym stworzono coś w rodzaju kołdry z dodatkowym zawinięciem stóp. Izolację pleców przejmuje zaś niemal w całości mata.



(wycięcie w spodzie śpiwora - część plecowa)


W śpiworach letnich takie rozwiązanie ma sens. Nie występują temperatury ujemne, noce są ciepłe, więc brak "spodu" i kaptura oszczędza wagę, upraszcza konstrukcję, obniża gabaryty pakunku, nie upośledzając termiki.
Jaki jest zatem minus tego rozwiązania, wynikający z tak przyjętego kompromisu...?

  • Quilt nie ma zamka. Wchodzi, a właściwie wsuwa się do niego "od głowy". Zważywszy, że konstrukcję należy uprzednio połączyć z matą, nie jest to czynność zbyt łatwa, zwłaszcza w namiotach z bocznym wejściem (jak mój Rigel).
  • Gdy jest gorąco - zwłaszcza gdy w lecie nieco zaśpimy pod namiotem, nie ma możliwości rozsunięcia zamka. Można skorzystać z wycięcia spodu jako z namiastki chłodzenia...
  • Przygotowanie Quilta do spania w nim, to nie tylko wyjęcie go z worka, ale wspomniane połączenie z "bazą". Wymaga to nieco czasu.
  • Wchodzenie do śpiwora wymaga uwagi, by nie zaplątać się w linki służące do mocowania go do maty i ściągające jego poły. Także spanie w "czepliwym" ubraniu (guziki), może być przyczyną zaczepiana o linki. Wsunięcie się pod linki spowoduje zaś, że Quilt nie będzie obejmował ciała.
  • Spanie w schronisku wymaga bądź doczepienia maty, bądź odwrócenia Quilta do góry nogami a wycięciem do góry, jeśli nie chcemy mieć kontaktu z schroniskowym łóżkiem, kocem itp.
  • Przewracanie się w takiej konstrukcji (a ja w nocy straszliwie się wiercę!), może spowodować "rozszczelnienie" zespołu Quilt+mata i nieplanowane wychłodzenie śpiącego.
Quilt jest za to dobrym rozwiązaniem wszędzie tam, gdzie waga i gabaryty są na pierwszym miejscu, a użytkownik doskonale sobie zdaje sprawę ze specyfiki elementów wyposażenia.
Przespałem w nim już kilka nocy i powoli nabieram doświadczenia w właściwym wykorzystywaniu tego nowego rozwiązania.
Zbieram przemyślenia i pewnie wygeneruję stosowne sugestie.

A tymczasem pakuję się i wracam na szlak. Z Quiltem!

« Ostatnia zmiana: Lipiec 04, 2013, 19:25:49 wysłana przez Samuraj »
Wędrówką życie jest człowieka...

forum.outdoor.org.pl


Offline rafalb

Odp: [Śpiwory puchowe] Cumulus Quilt 250 - test dzięki firmie Cumulus
« Odpowiedź #1 dnia: Lipiec 06, 2013, 18:11:21 »
A jak to jest z temp. komfortową? W sumie świetna opcja, tylko że w "normalnym" śpiworze 250g to jakieś 0st. A w Quilcie?

Mógłbyś porównać jakoś temp. do LL200?

Online Yatzek

Odp: [Śpiwory puchowe] Cumulus Quilt 250 - test dzięki firmie Cumulus
« Odpowiedź #2 dnia: Lipiec 06, 2013, 20:05:14 »
A jak to jest z temp. komfortową? W sumie świetna opcja, tylko że w "normalnym" śpiworze 250g to jakieś 0st. A w Quilcie?

Mógłbyś porównać jakoś temp. do LL200?

Jak napisałem, mam Cumulusa LL300 w wersji Custom z 330 g puchu i na Pertexie Microlight.
Na razie nie spałem w porównywalnych warunkach w Quilcie, ale po tych pięciu nocach zauważam, że porównanie go do standardowego LL300 ma sens, ale w wzorcowych warunkach. Jeżeli ktoś po wejściu do Quilta zasypia na plecach i sie nie przewraca - co może skutkować ucieczką ciepła przez spodnie wycięcie, to termika jest zaskakująco dobra, choć na porównania jeszcze trochę za wcześnie.
LL200 nie mam, ale porównanie do LL300 daje już pewne wyobrażenie.
Do prawidłowej oceny termiki, koniecznie trzeba uwzględnić parametry maty, bo ona zastępuje "plecy" Quilta.

Trochę żałuję, że nie dostałem go przed terminem drugiego etapu GSB, bo po 11 dniach wędrówki i nocach w różnych warunkach, miałbym już więcej przemyśleń.
Musiałem jednak przerwać II etap i prawdopodobnie pojutrze wracam na szlak "zrobić" Bieszczady, biorę właśnie Quilta i zobaczymy jak się spisze. Trochę jestem niespokojny, bo w nocy standardowo kilka razy się przewracam, a Quilt wtedy traci skumulowane ciepło, choć dobre przytwierdzenie do maty nieźle działa.

Trzeba jednak cały czas mieć na uwadze, że Quilt to nie jest zwykły śpiwór, a całkiem niestandardowa konstrukcja, taka jakby opona bezdętkowa w świecie śpiworów...  ;)
Być może za tydzień będę miał już pewne przemyślenia terenowe.

Już wiem, że przede mną niełatwe zadanie, ale za to ciepłe noce!  ;D
Wędrówką życie jest człowieka...

Online Yatzek

Odp: [Śpiwory puchowe] Cumulus Quilt 250 - test dzięki firmie Cumulus
« Odpowiedź #3 dnia: Sierpień 17, 2013, 19:29:48 »

W poprzedniej zajawce opisałem Quilta po pierwszych wrażeniach. Niedługo potem zabrałem go na Główny Szlak Beskidzki, - co prawda był to ostatni czterodniowy etap, więc spędziłem w Quilcie trzy noce, ale po powrocie byłem na tyle pod jego wrażeniem, że przespałem jeszcze w okolicy kilka nocy w tej niezwykłej konstrukcji.
 Bieszczadzkie noce, to schronisko pod Honem w Cisnej, gdzie szukałem tarasu, balkonu czy innej werandy, ale odchodziło tam regularne imprezowanie, a ja chciałem się wyspać i nie zostać zadeptanym, więc zaległem na klatce schodowej pod skosem.

   
   
Tu muszę zaznaczyć, że zachowałem filozofię Light & Fast, która przyświecała projektantom z firmy Cumulus. Wędrując najdłuższym znakowanym szlakiem polskim, bardzo dbałem, by mój ekwipunek był możliwie najlżejszy. Na wcześniejszych etapach miałem z sobą Cumulusa LL330 na Pertex Microlight, przez co ważył on nieco ponad 800 gramów. Ten doskonały skądinąd, ale nieco zbyt ciepły na letnie warunki śpiwór, miał zostać odchudzony przez zastąpienie go lżejszym modelem LL200, skróconym do mojego wzrostu, co zaowocowałoby wagą około pół kilo, którą uznałem za optymalną. I tu właśnie pojawił się Quilt 250 - lekki jak LL200, ale ciepły jak LL300! Zatem udało się połączyć lekkość z ciepłem.  Wróćmy zatem do schroniska w Cisnej i gleby na klatce schodowej.    Quilt - jak już wspomniałem - do kompletu potrzebuje materaca, samopompy lub maty. Z czterech różnych, wybrałem najlżejszą a zarazem najcieńszą matę Karrimora, ważącą 190 g. To ta sama, co w poprzedniej zajawce. Sprawa wydawała się oczywista - możliwie najlżejszy śpiwór z możliwie najlżejszą matą. Odchudzamy na maksa! Na drewnianej podłodze schroniska, mając zwykły śpiwór, mógłbym się rozłożyć bez żadnych dodatkowych elementów wyposażenia.
Z Quiltem jest inaczej - karimata pod spód jest konieczna. Szorstka wykładzina miała więc kontakt nie tylko z matą, ale także z kołnierzem wlotu śpiwora, zapinanym pod matą, co dokładniej zilustrowałem już wcześniej. W takiej sytuacji kołnierz jest narażony na mocniejsze zużycie, no chyba żeby go zapinać nie pod matą, a tak jakby cały śpiwór leżał na macie, choć wtedy zaczepianie o zapięcie jest przy wierceniu się nieuniknione.

   
   
No cóż, - wsunąłem się do Quilta, opatuliłem i zasnąłem. W budynku było ciepło, więc z rana poczułem chęć ochłody, rozpiąłem kołnierz, ale z braku zamka niewiele więcej mogłem zrobić, choć podnoszenie kolan powodowało powstawanie przewiewu w dolnej, wykrojonej części śpiwora. Przy minimalistycznej konstrukcji takie kompromisy są do przyjęcia.   Kolejną noc spędziłem pod namiotem w Brzegach Górnych, po zejściu z Połoniny Wetlińskiej.  Tuż przy potoku lekko ciągnęło chłodem, a opadająca mgła zapowiadała wilgotną noc. W tej wilgoci rozstawilem namiot (jednopowlokowy Coleman Rigel X2) i do niego trafiło znane combo - mata Karrimora z Quiltem zamocowanym dwoma gumkami i - po wsunięciu się do środka - kołnierzem zapiętym pod matą.  Chłodek i wilgoć trochę niepokoiły, ale miałem do dyspozycji 250 gramów najlepszego puchu, więc niepokoje można było spokojnie odłożyć... Muszę zaznaczyć, że instalowanie zestawu mata+Quilt wymaga trochę czasu i wprawy, nieco więcej niż wrzucenie zwykłego śpiwora na matę. Na szczęście nie byłem poganiany żadną ulewą, więc mogłem spokojnie wszystkie czynności wykonać starannie. W przypadku minimalistycznego namiotu, takie podpinanie śpiwora do maty najlepiej wykonać na zewnątrz, po czym gotowy pakiet śpiocha umieścić w namiocie. 
 
   
Noc minęła w cieple i komforcie, nauczyłem się już mniej wiercić, by nie tracić zgromadzonego ciepła, więc przyzwyczajenie się do Quilta następowało w szybkim tempie. Co więcej, gumosznurek regulowany stoperami, nie pozwalał śpiworowi obracać się na macie, pewnie trzymając go w pierwotnym położeniu. Dla takiego wiercipięty jak ja, to duży plus.

   

  Ranek obudził mnie wszechobecną wilgocią. Para wodna z powietrza i z mojego oddechu była obecna wszędzie - na śpiworze, na wewnętrznych ściankach namiotu (jednopowłokowiec...) i oczywiście na zewnątrz. Rosa była taka gęsta jak po deszczu, a tego nie było od kilku dni... Gdy spojrzałem na poszycie Quilta, widać było sporo wielkich kropel wody, jednak gęsto tkany Pertex skutecznie opierał się wilgoci. Krople nie wsiąkały w materiał, a po strząśnięciu lub nachyleniu tkaniny, w całości spływały. 
 

  Oczywiście wywiesiłem śpiwór do przesuszenia w coraz mocniej grzejącym słońcu, by wysechł od środka, nawet z niedużej wilgoci, której nie miałem zamiaru nosić, bo wilgoć to waga! ;-) Ostatnia bieszczadzka noc była znowu pod dachem, więc i warunki były podobne do tych nieco wcześniejszych.
 

  Niedługo po powrocie z Głównego Szlaku Beskidzkiego, spakowałem się na Beskid Wyspowy. W plecaku znalazł się oczywiście Quilt. Jednak tym razem zabrałem nieco grubszą matę, ważącą dobrze ponad 300 gramów. Zabrałem też mój stareńki namiot - ponad dwudziestoletniego Marabuta, pamiętającego wiele niezapomnianych przygód.  Te zabiegi miały na celu podniesienie komfortu i ...niestety wagi... Kolejnym ułatwieniem było także wsuwanie się do Quilta od wejścia frontowego, nieco wygodniejsze niż przy bocznych drzwiach Rigela.
 

  W Studenckiej Bazie Namiotowej na Polanie Wały, była miękka trawa, jednak komfort pod plecami niewiele lepszy, natomiast termika śpiwora bez zarzutu. Ciepłym latem na macie bez ubrania jakoś mało przyjemnie się leży, nie ma miękkości śpiwora, no ale kto powiedział, że ma być jak w Ritzu...? ;-) Dzięki Quiltowi, wędrówki po wyspach Beskidu, a szczególnie noce, wspominam z przyjemnością.
 

 

  Zdarzyło mi się spać bodaj ze trzy razy pod gołym niebem, gdy prognozy nie przewidywały deszczu. Nie ma to jak hotel pełnogwiazdkowy z Drogą Mleczną pośrodku nieboskłonu ;-) Jednak na te noce podłączyłem pod Quilta kolejną matę - lekką (630g.) samopompę Karrimora. Kładąc się późno nie robiłem już zdjęć, ale jeszcze tyle czasu przede mną i tym zaskakująco ciekawym produktem Cumulusa, że takie ilustracje jeszcze powstaną do kolejnej relacji. Dodam jednak z obowiązku, że z samopompą w Quilcie to już prawdziwy komfort spania. Miękko od dołu, przez co uszczelnienie na styku materac-śpiwór jest jeszcze lepsze. Rośnie niestety waga zestawu, ale tam, gdzie nie trzeba długo nosić plecaka, te dodatkowe dekagramy zapewniają namiastkę luksusu, kompensowaną niską wagą oszczędnie zaprojektowanego śpiwora.
Podczas takiej jednej nocy pod gołym niebem, wbrew prognozom zaczął siąpić delikatny deszczyk, który na szczęście z czasem nie przybierał na sile. Zastanawiałem się, czy nie poszukać schronienia, ale po kilkunastu minutach ustał. Ja zaś wiedziałem już wcześniej jak Pertex to znosi, więc nie niepokoiłem się na zapas. Rano, już w słońcu, po nocnym kropidle nie zostało już nic wilgoci. Choć tarp byłby tu w sam raz uzupełnieniem ultralekkiego ekwipunku.    Ale na razie Quilt spakowany wybiera się na kolejną wędrówkę, A ja razem z nim! :-)
Wędrówką życie jest człowieka...

Online Yatzek

Odp: [Śpiwory puchowe] Cumulus Quilt 250 - test dzięki firmie Cumulus
« Odpowiedź #4 dnia: Październik 03, 2013, 01:18:44 »
Cumulus Quilt. Wersja 250. Codename: "Prognoza: Ciepła Noc" ;-)


Brzmi to prawie jak nazwa operacji służb specjalnych z książek bądź filmów sensacyjnych.
Jednak Quilt 250 to rzeczywiście ciepłe noce.


Przespałem w tym śpiworze już kilkadziesiąt nocy. W domu, na balkonie, pod gołym niebem, w wiacie, pod namiotem, w schronisku. Temperatury od 20°C do 5°C. Sucho, poranna rosa, ale raz i lekki deszczyk bez dachu nad głową :-)
Pod spodem - karimaty, samopompy, dodatkowo folia dachowa. Ubranie - same slipki, czasem koszulka i skarpety.


Werdykt - jak w "prognozie" - ciepła noc!


Cumulus stworzył bardzo ciekawą, ale też i kontrowersyjną konstrukcję śpiwora, który nie jest śpiworem.
Po wielu nocach - ciepłych nocach - spędzonych w Quilcie, mam już skrystalizowane zdanie o nim.


Gdy firma Cumulus przekazała mi Quilta 250 do testów, miałem wiele wątpliwości i postawiłem sobie wiele pytań. W końcu nie jest to klasyczny śpiwór, jakich mam kilka, ale konstrukcja dla bardzo świadomego użytkownika, na bardzo określone warunki.
Użycie materiału Pertex Quantum - bardzo lekkiego poszycia, dało niską wagę w połączeniu z lekkością puchu, jednakże za każdym razem gdy pakuję śpiwór, znajduję dwa - trzy piórka wydostające się z wnętrza.


















Nie jest to żaden problem, a wręcz norma. Takich przepakowań musiałoby być naprawdę dużo, by utrata puchu stała się zauważalna.


Nieco obaw budzi we mnie zauważone od pierwszego rozpakowania, wysnuwanie się nitek z brzegów Pertexu spod lamówek.






 
To taki brak staranności na linii produkcyjnej, ale liczę, że to snucie nie będzie postępować, tym bardziej, że przycinam te "frędzelki" co jakiś czas.


Cała reszta, to już plusy. Po wielu użyciach w najróżniejszych warunkach, śpiwór nadal wygląda i zachowuje się jak nowy. Mam czasem tylko wrażenie, że jakby wolniej nabiera loftu (grubości powodowanej rozprężaniem się puchu), no ale częste kompresowanie robi swoje. Łatwo temu zaradzić, trzymając śpiwór rozpakowany, by puch był jak najdłużej rozprężony, a jeśli się go do transportu kompresuje, to po wyjęciu, a przed użyciem - przetrzepać, pomagając tym samym puchowi na szybsze powrócenie do swej naturalnej, rozprężonej formy.


Od czasu poprzedniej relacji, kilkakrotnie wysypiałem się w Quilcie, a na zdjęciach z wiaty (obok Bacówki w Jamnej), widać jak na samopompie Karrimora (chyba podróbce...), Quilt pięknie nabiera loftu, co szczególnie widać w nogach, ale i na całej objętości też.










Z wszystkich nocy spędzonych ciepło w Quilcie, mam podstawowe zalecenie - trzeba używać go ZAWSZE z ciasno podpiętym spodem - karimatą, matą samopompującą, materacem. Wtedy uszczelnienie wycięcia plecowego jest dobre i śpiwór spełnia przewidziane przez konstruktora i producenta funkcje.




Zbudowałem też ciąg filozofii zastosowań oraz zestaw sytuacji do unikania.




Filozofia zastosowań.


Quilt jest śpiworem, którego nadrzędnym celem jest jego niska waga. Dla wyznawców doktryny Light & Fast (lekko i szybko), jest bardzo dobrym rozwiązaniem. Kierując się ideą L&F, podpinana mata powinna także być najlżejsza. Z dostępnych na rynku - nie wnikając w marki - są maty (karimaty) o wadze 180-190g. dla pełnej długości. Ekstremiści minimalizmu mogą użyć maty 3/4, co w zastosowaniach letnich, do jakich seria Quilt jest przewidziana, ma jak najbardziej sens. Tak spreparowana mata nie powinna przekroczyć masy 140g.
Dla ceniących większy komfort, choć nadal dbających o niską wagę bagażu i niewielkie gabaryty, z powodzeniem można stosować materacyk dmuchany, jak i matę samopompującą - pełnej długości, bądź skróconą - 3/4.
Jako, że Quilt jest skonstruowany do współdziałania z matą, a jego uszczelnienie polega na stabilizowaniu do tejże za pomocą dwóch pętli gumosznurka, najlepiej ułożyć się leżąc na plecach i w takiej pozycji zasypiając, dotrwać do rana. W tej konfiguracji uszczelnienie jest nienaruszone.
Ale co zrobić, jeśli wolimy spać na boku bądź na brzuchu...?
Ano najlepiej jest przyjąć ulubioną pozycję przed zaśnięciem i przewracając się dopilnować, by śpiwór nie odstawał od maty.


Sytuacje do unikania.


Quilt w łóżku. Wędrując przez dłuższy czas, może się zdarzyć możliwość nocowania nie tylko pod namiotem czy pod wiatą, ale i w schronisku lub kwaterze prywatnej, gdzie będzie do dyspozycji łóżko z materacem. Co wtedy?
Pomijam możliwość rezygnacji z łóżka i spanie na podłodze. Ale czy kłaść Quilta na materacu łóżkowym bez przymocowania, czy dodać swoją matę...? Mam na to swoje rozwiązanie. Przyjmując, że jest to pora letnia, temperatura w środku jest wystarczająco komfortowa, - zaciągamy pętle mocujące tak, by śpiwór wyglądał jak ściągnięty sznurówkami. Nie będzie szczelny jak zamknięty klasyczny śpiwór, ale być może takie rozwiązanie okaże się akceptowalne. Nie zawsze bowiem mata będzie na tyle czysta, by położyć ją na łóżkowym materacu. Dlatego też, dla osób przewidujących noclegi na łóżku, zalecam zastanowienie się, czy zamiast Quilta nie zabrać klasyczny, lekki śpiwór.


Kołdra. Konstrukcja Quilta pozbawiona jest zamka, a zatem nie ma możliwości szybkiego przekształcenia konstrukcji w namiastkę kołdry.


Wkład combo. Mając inny śpiwór - syntetyczny czy też puchowy, można poprawić komfort termiczny, przez włożenie jednego śpiwora w drugi. Jakkolwiek technicznie jest możliwe, by Quilt był wkładką czy nawet otuliną, to jednak mocno bym się zastanawiał nad taką kombinacją. Stosuje się ją mianowicie w niskich temperaturach, kiedy popełnianie kompromisów należy zminimalizować, czy wręcz unikać. Zatem o ile lekka strata ciepła w lecie jest jeszcze akceptowalna, o tyle mostki termiczne w zimie bywają bardzo dokuczliwe.


Wiercipięta. Każdy wędrowiec to swoisty wiercipięta. Nie usiedzi długo w miejscu, jest żywy, ruchliwy i ma sporo energii. Ale co we śnie...? Przewracanie się z boku na bok, z pleców na brzuch w Quilcie, niewątpliwie spowoduje rozszczelnienie zestawu śpiwór-mata. W przypadku notorycznie przewracających się, może - mimo mocowania - tak przesunąć górę względem dołu, że część ciała będzie odsłonięta przez wycięcie będące normalnie u dołu. Ja właśnie w nocy się wiercę, ale nauczyłem się to czynić "bezinwazyjnie". Tym niemniej kilka razy odczuwałem prześwit między śpiworem a matą. Na porę wiosenną bądź jesienną, wiercipiętom Quilta nie polecam.


Ubranie. Linki i zapięcie w Quilcie, to potencjalne źródło zahaczeń o guziki, haftki, czy inne tego rodzaju elementy garderoby zakładanej w celu poprawienia termiki w chłodniejsze noce. Zwłaszcza u wiercipięty...


Gorąco. Ja sypiam długo. Poranne czerwcowe słońce świeci już od wpół do piątej nad ranem, a grzeje niedługo później. W małym namiocie robi się konkretny piekarnik, a chciałoby się jeszcze pospać... Niestety - nie ma zamka - nie można rozpiąć śpiwora. Na szczęście można rozpiąć kołnierz, a kolano wysunąć przez rozcięcie. Na tropiki może lepiej i o tym pomyśleć.


Zimno. Komfort termiczny miałem jeszcze w temperaturze 5°C. Jakkolwiek Q250 jest porównywany do LL300, to jednak nie da się go bardzo szczelnie zaciągnąć, by osiągnąć komfort osiągany w LiteLine 300.
Ponadto, ja jestem zmarzluchem, więc i tak wspomniane 5°C jest dla mnie bardzo dobrym wynikiem, zwłaszcza, że się wiercę (choć wtedy ułożyłem się na brzuchu i starałem się nie kręcić).
Skoro jest to śpiwór letni, to w zależności od wrażliwości indywidualnej, komfort w granicach 1-7°C jest w sam raz. Poniżej zera, Cumulus oferuje szeroką gamę innych modeli.




Niniejszym opisem zamykam przemyślenia z sezonu letniego. Jesienne biwaki i noclegi schroniskowe, dadzą jeszcze szanse Quiltowi do wykazania się samodzielnego, bądź jako combo, gdyż typowo zimowego śpiwora nie posiadam.


Każdemu, kto dba o lekkość outdoorowego bytu bez utraty komfortu, a nie oczekuje od śpiwora maksymalnej uniwersalności, Quilta mogę z pełnym przekonaniem polecić.
Opisałem jego konstrukcję, wywiedzione z empirycznego poznania, najważniejsze "za" i "przeciw", określiłem też przybliżony komfort termiczny. Poza jednym drobiazgiem, wykonanie Quilta jest bardzo staranne i wymagający użytkownicy nie powinni mieć zastrzeżeń.
Przemyślenia co do drobnych modyfikacji przekażę producentowi, być może seria Quilt na tym zyska na funkcjonalności, choć już teraz można uznać konstrukcję za dojrzałą, przemyślaną i godną polecenia świadomemu użytkownikowi.









Wędrówką życie jest człowieka...

Odp: [Śpiwory puchowe] Cumulus Quilt 250 - test dzięki firmie Cumulus
« Odpowiedź #5 dnia: Sierpień 24, 2014, 11:17:00 »
@Yatzek
Czy jest możliwość odpięcia od Quilta gumek, i tylko przykrycia się nim?
Czy próbowałeś łączyć ten zestaw ze swetrem puchowym, na zasadzie sweter pod plecy, lub spać w swetrze, gdy w samym Quilcie jest za zimno?
Od śmierci w dolinach zachowaj nas, Panie

Online Yatzek

Odp: [Śpiwory puchowe] Cumulus Quilt 250 - test dzięki firmie Cumulus
« Odpowiedź #6 dnia: Sierpień 24, 2014, 17:45:15 »
Czy jest możliwość odpięcia od Quilta gumek, i tylko przykrycia się nim?
Czy próbowałeś łączyć ten zestaw ze swetrem puchowym, na zasadzie sweter pod plecy, lub spać w swetrze, gdy w samym Quilcie jest za zimno?

Często zdarza mi się spać w Quilcie w schroniskach / agro i wtedy gdy nie podpinam go do maty, jeśli jest ciepło, to układam go do góry nogami, a gumki zaciągam na maksa. Gdy jest chłodno, gumki także zaciągam, ale kładę go normalnie - wycięciem do dołu.
Do przykrywania jak kołdrą Quilt się nie nadaje, bo rozcięcie sięga 2/3 długości, a 1/3 w nogach jest "zamknięta".

Gdy w samym "Q" jest za zimno, to idea takiego projektu nie ma większej racji bytu. Każde przewrócenie się czy wiercenie, powoduje, albo może spowodować odsłonięcie szczeliny pomiędzy nakryciem a matą i ucieczkę tamtędy zgromadzonego wewnątrz ciepła.
Pamiętajmy, że ten kto decyduje się na Quilta - zna, lub przynajmniej powinien znać jego "zady i walety", a co za tym idzie przemyśleć zakup alternatywy na zimniejsze warunki i to bynajmniej nie cieplejszej wersji modelu, lecz pełnego ciepłego śpiwora.
Owszem, kombinacje Quilta ze swetrem puchowym, getrami, skarpetami, czapką czy innym dociepleniem może mieć sens, ale doraźnie, wtedy gdy i tak nosimy te części garderoby i używamy ich w zastosowaniach pozanoclegowych. Noszenie swetra puchowego li tylko by docieplić i uszczelnić Quilta może być rozwiązaniem stosowanym do czasu zakupu ciepłego śpiwora.

Sam Quilt ma pewne ograniczenia, które kierunkują go do wąskiego rodzaju zastosowań i też dla określonej grupy użytkowników.
Dostrzegając jego niezaprzeczalne zalety - jak bardzo korzystny stosunek wagi do termiki, sięgam czasem po mojego LL330 Custom, a w zamiarze mam poszerzenie stanu posiadania o przeprojektowany przez siebie LL200 i typowo zimowy model, ale chroniczny brak kasy skutecznie broni mnie przed realizacją tych zamiarów.  :(

O Quilcie napiszę jeszcze kilka przemyśleń jesienią, gdy uporam się z relacją z GSS i GSŚ (Główny Szlak Świętokrzyski), chyba, że łyknę jeszcze jakiś czerwony szlak. Mojego Q250 bardzo lubię, ale nie traktuję go jako ciepłego Wunderwaffe...  :D
Wędrówką życie jest człowieka...

forum.outdoor.org.pl

Odp: [Śpiwory puchowe] Cumulus Quilt 250 - test dzięki firmie Cumulus
« Odpowiedź #6 dnia: Sierpień 24, 2014, 17:45:15 »

Odp: [Śpiwory puchowe] Cumulus Quilt 250 - test dzięki firmie Cumulus
« Odpowiedź #7 dnia: Sierpień 24, 2014, 20:58:27 »
Do przykrywania jak kołdrą Quilt się nie nadaje, bo rozcięcie sięga 2/3 długości, a 1/3 w nogach jest "zamknięta".
Ale dlaczego się nie nadaje? Ze wszystkimi swoimi śpiworami tak robię, że rozpinam zamek do 2/3 i stopy wsuwam w część zapiętą, a resztą przykrywam się w postaci rozpiętej.

Online Yatzek

Odp: [Śpiwory puchowe] Cumulus Quilt 250 - test dzięki firmie Cumulus
« Odpowiedź #8 dnia: Sierpień 24, 2014, 22:09:54 »
Ale dlaczego się nie nadaje? Ze wszystkimi swoimi śpiworami tak robię, że rozpinam zamek do 2/3 i stopy wsuwam w część zapiętą, a resztą przykrywam się w postaci rozpiętej.

W ten sposób z Quiltem by się dało. Co prawda, trzeba by go rozsznurować, co też nie jest problemem, - trzy sznurki i rozpięty.
Jednak taką konstrukcją przykryje się jedna osoba. Kiedyś na spadochroniarni z dziewczyną tak próbowałem z innym śpiworem mającym boczny zamek (czyli tak jak znakomita większość śpiworów) i o ile górą się nakrywaliśmy, to z nogami nie było tak dobrze, bo spód śpiwora nie miał już zamka. Gdyby zamek był typu "L" - bok i spód, to wtedy mamy kołdrę w pełnym wydaniu. A tak z Quiltem to kolejny półśrodek, choć - jak widać u koleżanki Leśnej - całkiem specjalnie stosowany w klasycznym śpiworze.  :)

No cóż, - nadal szukamy puchowego Graala...  ;)
Wędrówką życie jest człowieka...

Offline iwonapro



  • Pomógł: 79
  • "Jak zjesz wykładowcę to kto da Ci wykształcenie?"

Odp: [Śpiwory puchowe] Cumulus Quilt 250 - test dzięki firmie Cumulus
« Odpowiedź #9 dnia: Sierpień 25, 2014, 13:45:41 »
a w trzy osoby jeszcze trudniej ;D

Offline Shwarc

Odp: [Śpiwory puchowe] Cumulus Quilt 250 - test dzięki firmie Cumulus
« Odpowiedź #10 dnia: Sierpień 25, 2014, 14:21:36 »
Ja to ostatnio dochodzę do wniosku, że na lato taka zwykła kołderka prostokątna z zamkiem w L chyba by najlepiej się sprawdziła. Raz się zapnie, raz przykryje, a i dwie osoby sobie fajnie poradzą.

Online Yatzek

Odp: [Śpiwory puchowe] Cumulus Quilt 250 - test dzięki firmie Cumulus
« Odpowiedź #11 dnia: Sierpień 25, 2014, 15:22:31 »
Quilt jest konstrukcją specjalizowaną, a czasem proste rozwiązania bardzo dobrze się sprawdzają.
Uniwersalizm może być metodą na spanie w różnych warunkach, - tym bardziej, gdy ktoś lubi trójkąty.  ;D
Wędrówką życie jest człowieka...