Autor Wątek: Pulki  (Przeczytany 11752 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Odp: Pulki
« Odpowiedź #50 dnia: Grudzień 31, 2020, 19:34:36 »
A, już rozumiem o co Ci chodzi. Są na rynku bardzo różne modele wędkarskich sanek i faktycznie, takie mocno podkręcone muszą się gorzej prowadzić. Moje są bardziej płaskie i wydaje mi się, że profil jest bardzo dobry. Z tym że używałam ich wyłącznie z nartami i jechały już po torze zrobionym przez narty. Czasem się przekręcają, ale w porównaniu z Parisami rzadziej, bo są głębsze. Na falowanie prawo-lewo pomaga ułożenie linek na krzyż (sztywnego holu pewnie tak samo).
O takie http://lowisko.net/3249,sanki-wedkarskie-t3.html

forum.outdoor.org.pl

Odp: Pulki
« Odpowiedź #50 dnia: Grudzień 31, 2020, 19:34:36 »

Offline Shwarc

Odp: Pulki
« Odpowiedź #51 dnia: Styczeń 04, 2021, 17:07:50 »
Tak, nie może być dno zbyt szybko podkręcone do góry. Kłuci się to z logiką, bo mniejszy kąt natarcia lepiej się sprawdzi, ale właśnie pod warunkiem odpowiedniej długości całkowitej. Wedkarz wstawi na tę część płaską skrzyneczkę 40x40cm i kicha na to. Plecak jest dłuższy, często znacznie dłuższy i i może zmienić środek ciężkości całych sań tworząc huśtawkę z tego. Dla tego trza uwazać i nie przesadzić z kompaktowością.

Te z linka wydają się ok, dno podobne do Zbychowych sanek, ale po fotach ciężko rozpoznać profilowanie. Po zdjeciach w necie tych moich starych też niczego bym nie rozppznał, w boju to wyszło dopiero jak cała ulica była moja ;) :D

Krzyżowanie linek nic nie daje jak ciągniemy kołyskę, spraedzaliśmy chyba wszystkie sposoby, bujania nie da się zatrzymać jak sanie za krótkie niestety.

Offline menel

  • działkowicz z szafą na plecach


  • Pomógł: 1

Odp: Pulki
« Odpowiedź #52 dnia: Styczeń 25, 2021, 20:51:44 »
To pierwszy raz mam za sobą :)). Kilka uwag:

Góry Izerskie to dobry poligon doświadczalny. Dotarliśmy do wieży widokowej na Smrk-u. Dobrym patentem są dodatkowe płozy. Sprawdziły się podczas przejścia przez stok narciarski na Stogu Izerskim, sanki ani drgnęły. Najgorszym odcinkiem okazał się odcinek końcowy z Łącznika => Smrk, to ok. 1,2 km na którym trafiłem dwie wywrotki i musiałem się się rozpinać. Było tam wąsko + kopny śnieg skutkiem czego sanki brały bokiem. Myślę nad poprawieniem pasa, mam pewien pomysł. Wprowadzę również szelki naramienne. Pulki to fajna sprawa!



O dziwo, na Smrk-u mieliśmy stałą temperaturę -12 stopni. Śniegu od pyty!



Wiata na Starej Drodze Izerskiej to dobry pensjonat, jest stryszek i wydajne źródło doktora Adama:

"Jak się człowiek umyje, to czar i blask od niego bije"