SPRZĘT TURYSTYCZNY > plecaki duże [od 51L]

Gregory Baltoro 95

(1/6) > >>

mikel:

Czasami przychodzi taki moment, że potrzebny jest duży, solidny wór.
Jaki miał to być wór w moim przypadku? Ok 80-85L pojemności w komorze, wytrzymały, ale przy wadze ok 3-3,1kg. Do tego Dostęp od dołu + możliwość rozpięcia plecaka ala walizka. Udźwig? Komfortowy do ok 30kg. Wytypowałem parę modeli, które co tu dużo mówić- były cholernie, cholernie drogie. Albo ciężkie. Ale rzuciła mi się w oczy wyprzedaż starszego rocznika plecaków firmy Gregory, rzuciłem okiem na tabelę, swoją długość pleców, podumałem i dokonałem zamachu na własny portfel, dzięki czemu okazyjnie zanabyłem model Baltoro Pro 95 w rozmiarze M.

Suche dane producenta:
    system nośny Response Pro
    aluminiowy stelaż/ rama 7075
    anatomicznie wyprofilowane szelki i pas biodrowy 3D
    panel tylny z pianki LifeSpan
    regulowany, odpinany pas biodrowy z pianki LifeSpan EVA - regulacją za pomocą rzepów
    regulowany pas piersiowy
    dostęp do plecaka od góry i dołu
    możliwość podzielenia głównej przegrody na dwie części
    szybki dostęp do komory głównej od frontu - U-kształtny zamek
    2 kieszonki w pasie biodrowym - wodoszczelne
    pojemna kieszeń frontowa
    dwie boczne kieszenie z zamkami
    specjalna kieszeń na butelkę
    elastyczna kieszeń boczna
    klapa z 3 kieszonkami
    paski kompresyjne
    podwójne pętle sprzętowe umożliwiające przymocowanie czekanów i kijków trekkingowych
    podwójne, odporne na przetarcia dno plecaka
    wodoodporne zamki
    wyjmowana poduszka/wkładka lędźwiowa LumbarTune
    kompatybilny z systemem hydro
    pokrowiec przeciwdeszczowy
    max. obciążenie: 30-32 kg
    długość pleców: S: 41-46 cm; M: 46-51 cm, L: 51-56 cm

Plecak produkowany w trzech rozmiarach:
Rozmiar:    Pojemność (l):    Waga (kg):    Wymiary (cm):
S    92    2.98    76 x 40 x 23
M    95    3.03    -
L    98    3.20    -

Użyte materiały:
    210D nylon, 300D nylon (materiał główny), 630D high-density nylon
    135D HD embossed polyester
    ComfortZone LifeSpan EVA (szelki, pas biodrowy)
    stelaż: 7075 aluminium, HDPE

Czyli teoretycznie wszystkie wymagania spełnione- oczekując na przesyłkę wiedziałem, że wszystko trzeba będzie zweryfikować, co też skrupulatnie zrobiłem  ;D Przechodząc do meritum, Baltoro Pro 95 obok Lowe Alpine Expedition 75




Plecak teoretycznie wygląda na większy i wszystko się zgadza. Jednak jego budowa jest zupełnie inna- LA Expedition to szeroki worek, Baltoro Pro natomiast bardzo zwęża się ku dołowi. Maksymalną szerokość uzyskuje w okolicach połowy wysokości. W praktyce powoduje to, że plecak nie będzie tak stabilny po odłożeniu go, właściwie podparcie jest koniecznie żeby stał, a nie glebnął. Dodatkowo w oczy rzucają się bardzo skromne możliwości troczenia- tak naprawdę sensownie da się wykorzystać jedynie spód plecaka z dedykowanymi trokami. Bok służy kompresji i przez zwężany kształt plecaka nie pozwala nic sensownie przytroczyć do boków.


Plecak ma masę "ficzerów", więc opiszę wszystko po kolei, zaczynając od góry, czyli klapy.


Z zewnątrz plecak posiada dwie niezależne kieszenie- lewą i prawą, które znajdują się bezpośrednio jedna nad drugą. Pozwala to na lepszą organizację szpargałów. Dodatkowo, klasyczna kieszeń od spodu klapy. Sama klapa jest demontowalna, da się ją również podnieść aby przykryć wypełniony komin.

Kolejna kieszeń znajduje się na tyle plecaka.


 Dość spora przestrzeń, pionowy zamek przebiegający przez całą wysokość. A w środku pokrowiec przeciwdeszczowy. Więc cokolwiek nie umieścimy, w razie deszczu możemy być zmuszeni do wyjęcia części szpargałów w celu wyjęcia pokrowca.

Kolejne w kolejności kieszenie znajdują się po bokach plecaka


Wysokie, akurat na mapę, cienki zrolowany/złożony ciuszek. Osobiście rzadko korzystam z tego typu kieszeni. Duże rzeczy nie wejdą, a małe są w klapie...
Dodatkowo klasyczne, streczowe kieszonki po bokach.

Ostatnie kieszonki umieszczono na pasie biodrowym.


W pełni wodoodporne, z szczelnymi zamkami. Są dość sztywne i niewielkie jak na możliwości jakie dawał pas. Przydało by się aby były ciut szersze i wygodniejsze w obsłudze, z większymi telefonami można spodziewać się niezłej walki przy wkładaniu i wyjmowaniu, podobnie może się mieć sprawa z aparatami.

Co do samej komory głównej, mamy dostęp od góry, tyłu i dołu:



Tutaj nie ma co komentować, klasyka w plecaku tej wielkości i wszystko zrealizowano jak najbardziej ok :)
Jednak warto poświęcić chwilę podziałowi komory. A wygląda on tak:


Czyli totalny klops... Taka tam chusteczka, którą zaczepiono w 4 punktach. Przytrzyma wielki ładunek, a każda mała rzecz przeleci bokiem. Nie wiem kto wpadł na taki pomysł, ale szkoda na to wagi plecaka, czasu projektantów i osób szyjących plecak, bo to po prostu nie spełnia swojej roli.


W komorze głównej mamy również plecaczek szturmowy- mały, pełnoprawny plecak, który możemy zabrać na szczyt, pozostawiając Baltoro w obozowisku.
Jest jednak jeden problem- jeśli chcielibyśmy zaoszczędzić trochę wagi i zostawić "sidekick pack" pozostawiamy stelaż goły. A tutaj już łatwo o zaczepienie zawartością o pręt.

Jeśli już zacząłem mówić o stelażu, to i na niego nadszedł czas.


Tak właśnie wygląda serce - plastikowa płyta z drutem po obwodzie. Które są całkowicie "gołe" w komorze, przykryte jedynie plecaczkiem dodatkowym. To mi się nie podoba, zwiększa ryzyko uszkodzenia stelaża, zawartości plecaka. No szkoda po prostu, że to tak rozwiązano.

Co do szelek, pasa i styku pleców ze stelażem, to trzeba mieć świadomość, że plecak jest bardzo "anatomiczny"

Szelki są mocno wyprofilowane i sprawiają wrażenie cieniutkich. Samo mocowanie pozwala na ich ruch podczas marszu, oraz ustawienie jednej z dwóch wysokości właściwych dla danego rozmiaru plecaka



Pas jest dość sztywny, ale mam wrażenie, że dość krótki i mało mięsisty. Na lędźwiach zdecydowano się na silikonowe paski, które mają zapobiegać przemieszczaniu się plecaka. Jak dla mnie pierwsza rzecz, która polegnie i mogli sobie darować.




Pewną ciekawostką jest wyjmowana wkładka lędźwiowa. Można dzięki temu lepiej dopasować plecak do swojego ciała i zwiększyć komfort


Pewną ciekawostką i na pewno rzeczą wyróżniającą Baltoro Pro w tej klasie plecaków jest system wentylacji. Ewidentnie wzorowany na stelażach opartych o siatkę, posiada on ażurowy fragment nad lędźwiami, który dodatkowo wygięto. Pozwala to na wentylację i działa sensownie, na tyle na ile mogłem sprawdzić.


To chyba wszystko co uznałem za ważne przy pierwszym spotkaniu Baltoro Pro. Plecak generalnie wygodny, przykleja się do pleców i jego magia polega na tym, że po prostu rusza się razem z człowiekiem. Wahadłowy pas biodrowy, montaż szelek pozwalający na ruch, oraz ukształtowanie stelaża wpływają na to, że plecak po prostu staje się jednym z piechurem. Fajne uczucie i naprawdę można zapomnieć, że siedzi na plecach.

Lecz, tak jak wspominałem na wstępie- producent pewne rzeczy obiecał, a pewnym obowiązkiem jest weryfikacja tych obietnic, okraszonych przecież niemałą ceną. Plecak został zważony, zmierzony wodą. Jakie są wyniki? Na pewno ciekawe.
Komora główna ma ok 75L. Dodajmy do tego kieszenie, komin który ma pewnie z ok 10-15L i wyjdzie nam te 95L. Jako, że uważam że litraż plecaka trzeba zestawić z jego wagą i nośnością, żeby wysnuć sensowne wnioski o jego przeznaczeniu i sensu zakupu plecak wrzuciłem na wagę. Nie był to marketowy pierdek, porządna waga przemysłowa. Jaki wynik? 3,38kg w rozmiarze M. Jeśli przewiniecie na początek tego tekstu, zobaczycie deklarację producenta- 3.03kg. 0.35kg różnicy na plecaku to dość sporo, to połowa mojego śpiwora, generalnie kiepsko. I kombinowałem skąd ta różnica, czy da się to jakoś wytłumaczyć. I okazało się, że da. Proszę Państwa, oto pierwszy znany mi przypadek podania przez producenta wagi "trail" plecaka! Niewiarygodne, ale waga 3.03kg to waga bez pokrowca przeciwdeszczowego i plecaczka "sidekick". Dobrze, że nie odliczyli pasa biodrowego, albo klapy  ;D Także wkroczyliśmy w nowy etap wyścig zbrojeń, gdzie do standardu lipnej wagi namiotów dołączają powoli plecaki.
Po pomiarach plecak po prostu odesłałem- niewiele większy od mojego LA, ok 750g cięższy, sensu na wydatek nie widzę. Tak naprawdę da się kupić tej klasy plecak sporo taniej (mówimy o cenach katalogowych), lżej, i z fajniejszymi rozwiązaniami.
Ale czy to dobry/zły plecak? Wiele rzeczy według mnie można poprawić. Niestety ale producent według mnie w wielu miejscach poszedł na ucinanie wagi ("przegroda" komory wewnętrznej, goły stelaż), a w innej pojechał bezsensownie na bogato (kieszenie w klapie). Gregory zresztą chyba sam uznał, że coś trzeba zmienić i wypuścił nową edycję plecaka na ten rok.

dave:
Bardzo dobra prezentacja. Łap plusa. ;)
Mi ten model zawsze wyglądał na przekombinowany. Jak tu sensownie przytroczyć rakiety czy karimatę?
Jaką masz długość pleców i czy zalecany przez producenta rozmiar jest rzeczywiście odpowiedni?
Z tą wagą to niezłe jaja są. Wisport zresztą też kantuje na wadze. ;)


--- Cytat: mikel w Kwiecień 30, 2018, 17:51:43 ---Czasami przychodzi taki moment, że potrzebny jest duży, solidny wór.
--- Koniec cytatu ---

Jak rozszerzę swoją działalność górską o zimowe biwaki (co nastąpi, mam nadzieję, w tym roku) to też będę potrzebować takiego wora, bo ACT Lite, mam wrażenie, nie styknie. ;)
Kiedyś oglądałem w schronisku plecak Jacka Wolfskina, model bodajże Denali 75 (ale jakaś starsza edycja, nie ta którą testował PRS). Było to przeraźliwie wielkie bydlę, wielkości największych Aircontactów lub nawet minimalnie większy i mój ówczesny Wisport Quickpack 65 wyglądał przy nim jak zabawka.

mikel:
Ok 51cm i jestem pomiędzy M i L. M z wyższym ustawieniem szelek był idealny, możliwe, że L z niższym też by był :)
Do tego plecaka tak naprawdę nic nie przytroczysz. Od spodu- karimata. Bo jak dasz coś ciężkiego, to może zaburzyć środek ciężkości. Dodatkowo, on nie ma stabilności przy odłożeniu na ziemie, po prostu musi leżeć. Więc jak coś będzie przytroczone na dole, to będzie to to tarło o podłoże- czyli może się uszkodzić. Wszystko komplikuje zwężany kształt. Generalnie w jednym słowie to można ten plecak tak opisać- przekombinowany. Taki oryginalny na siłę.

Hmm, możliwe, że Wolfskiny mają podane pojemności komory głównej, taki Hobo King to musi być potwór :)
Ale miałem ten sam problem- act lite 50 i przy namiocie i jedzonku zaczynało się troczenie. Sensu w chodzeniu na choinkę nie widzę, więc skończyło się na LA Expedition.
Ale generalnie poleciłbym Ci poszukać w razie potrzeby Deutera Aircontact albo Tatonkę. Gregory, jak widać odpada w relacji waga, pojemności i możliwości do ceny.


dave:

--- Cytat: mikel w Kwiecień 30, 2018, 18:43:06 ---Ale generalnie poleciłbym Ci poszukać w razie potrzeby Deutera Aircontact albo Tatonkę. Gregory, jak widać odpada w relacji waga, pojemności i możliwości do ceny.

--- Koniec cytatu ---

Wstrzymam się do momentu skompletowania szpeju, bo sam jeszcze się nie orientuję, ile tak naprawdę zajmie mi to miejsca i jaka będzie jego finalna waga. Podoba mi się Osprey Aether 85, który jest w miarę lekki, ale musiałbym go gdzieś zmacać, bo nie wiem czy ten worek jest dostosowany do mojej anatomii i jaką pojemność ma w rzeczywistości jego komora główna. Jeśli nie znajdę żadnej lżejszej i wygodnej alternatywy, pewnie skończy się na plecakach firm, które wymieniłeś.

mikel:
Osprey liczy tak jak Gregory :) Xenith 105 ma w komorze ok 83L z tego co znalazłem info. Także w tym wypadku Act lite 50 musiałbyś traktować jako ok 60-62L żeby mieć porównanie z ospreyem.
Co do wagi- weź pod uwagę realną pojemność i jej stosunek do wagi. Wtedy się okaże, że dość znaczna część lekkich, dużych plecaków jest "lekka". Tym bardziej, że im większy plecak, tym więcej litrów ucieka nam w klapę i dodatkowe kieszenie, i ta różnica się zwiększa proporcjonalnie do objętości.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Idź do wersji pełnej