SPORT I ZDROWIE IN AND FOR OUTDOOR > kurorty narciarskie

[Austria] Serfaus-Fiss-Ladis

(1/1)

johndoe:
W zeszłym roku w grudniu z żoną wybraliśmy się na wyjazd z nartowego forum do tego kurortu. Był to dopiero początek grudnia, więc ośrodek dopiero sie otwierał. Przez pierwsze tygodnie grudnia kupując noclegi w jednej z 3 miejscowości można znacząco obniżyć koszt nartowania, bo nocleg obejmuje też skipass. Wszystkie trzy miejscowości znajdują się już powyżej doliny i mają bezpośredni dostęp do wyciągów, do których można spokojnie dojśc w kilka minut na piechotę, albo podjechać skibusem, który na poczatku grudnia kursował dośc kapryśnie. Najtańszą z miejscowości jest Ladis, połozona najniżej, Fiss jest już trochę droższy, a Serfauss to już nie na moją kieszeń. Warto wspomnieć, że do Serfaus nie można wjeżdzać samochodem, a miasteczko ma swoje prywatne "metro" .




Mimo, że był poczatek sezonu, to prawie połowa stoków była już otwarta - około 90-100km. Co nie powinno dziwić otwarte stoki to w pełni naśnieżone szerokie narciarskie autostrady, a nie wąskie jednopasmówki z przebijającą trawą jak to często można trafić np w Szklarskiej Porębie.



Ośrodek jest naprawdę przeogromny, nawet gdy jest otwarta tylko połowa tras. W Ladis dla najmniej doswiadczonych jest dośc długa trasa niebieska, którą można trzaskać cały dzień jeśli ktoś jest pierwszy raz na nartach.  Trasa jest tak łatwa, że jest pusta przez większośc dnia, więc ma się spokój na trenowanie pierwszych skrętów. Do tego jest dobrze nasłoneczniona i jeździ się po niej naprawdę przyjemnie (ale nudno ;]).

Jednak jeśli ktoś już jest chociaż drugi raz na nartach to polecam Fiss centralną częśc z prostymi czerwonymi trasami z dojazdami z 2 gondolek(niebieska/czerwona 1 część). Można z nich zjechać na kilka sposobów, a czas wjazdu gondolką też jest niewielki, więc te trasy nadają się też do szlifowania techniki, bo zapewniają bardzo dużo zjazdów w krótkim czasie.





Poza trzaskaniem kilometrów na prostszych trasach w Fiss mamy tez bardziej wymagające np. Direttissima, która w grudniu była jeszcze zamknięta, ale w marcu nią zjeżdzałem - za pierwszym razem zjeżdzając ze 100 metrów na tyłku. W okolicach Zwolterkopf jest bardzo fajny areal z 2 gondolkami w którym sa troche trudniejsze czerwone trasy. Należy tam uważać przy większym mrozie, bo jest już tam dośc wysoko (ok 2500m) i czasami jest mocno nieprzyjemnie, jeśli ktoś jest słabiej ubrany i wieje mocny wiatr. Niemniej jednak dla mnie jest to najciekaszwa częśc Fiss, z której nie mam żadnych zdjęć ;]. Z tej częsci można wrócić do Fiss/Ladis przez Frommesabfahrt - długą chyba z 10km trasą, jednak nie polecam jej na koniec dnia, bo wtedy jest dość "zatłoczona" i mocno przeorana, przez co poczatkujące osoby moga mieć problemy.

Ośrodek jest rozległy, ale jest doskonale skomunikowany siecią gondolek/krzesełek, w porównaniu to St. Anton - Lech - Zurs to różnica jest miażdżaca. Najważniejsze jest to, że po całym ośrodku poruszamy się na nartach i nie musimy ich ściągać, żeby przejśc 400m do jakiejś gondolki. Nie zmienia to faktu, że wyprawa z dolnej stacji Ladis do Serfaus zajmuje trochę czasu (1h trzeba liczyć w jedną stronę).

Dlatego też jesli chcemy wrócić na nartach do Ladis z Serfaus, to musimy w okolicach 15:30 już zacząć powrót, żeby nie wracać skibusem.

Najciekawszą, najtrudniejszą i najpiękniejszą częścią ośrodka jest Serfaus, gdzie okolicach Pezidbahn jest koniec ośrodka.


Zaczynając od końca Serfaus mamy Pezidabfahrt czarną trasę z 2 trudniejszymi momentami.

Obok niej idzie PezidVertiKal, który był zamknięty w grudniu.  Z Pezidbahn możemy dojechać do Masnerkopf wg mniej najlepszej części Serfaus z pięknymi widokami, bardzo szerokimi czerwonymi trasami i z dużą ilością słońca.



Początek Serfaus to gigantyczna ilośc stoków, głownie czerwonych łatwiejszych jak i trudniejszych, dodatkowo znajduje się w niej dość dużych rozmiarów skipark. Cały ośrodek ma mnóstwo miejsca do jażdy poza wyznaczonymi trasami. Są łatwiejsze miejsca przy stokach, gdzie można pojeżdzić w puchu, widać wiele miejsc gdzie ludzie jeźdzą poza trasami i nie widziałem, nikogo, kto by za to kogokolwiek ścigał.



Byłem już w kilku ośrodkach w Austrii i to jest obecnie mój faworyt, byłem tam już 2 razy i na pewno będę wracał.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

Idź do wersji pełnej