OUTDOOR > RYKOWISKA, ZLOTY I SZKOLENIA, IMPREZY INNE

Mój noclegowy TOP

<< < (3/3)

Shwarc:
Gdyby tak jeszcze ci mieszkańcy tych aut nie pomyśleli identycznie, to było by całkiem całkiem :)

kuzon:
No niestety, niedopracowany był ten kemping widokowo. Jakąś firankę mogli by tam zamocować  ;D

uysy:
Dobry topic :)
Pomimo różnych ciekawych miejsc....Nie ważne gdzie, ważne z kim :). Stały partner to większe bezpieczeństwo, więc 99% wyjazdów semow, groszek, knurek :D.
Kolejność losowa.

Tadżykistan 2011r


Kirgistan 2018






Gdzieś w Tatrach :>


Pobocze w Chorwacji :)

Za takim widokiem rano:


Wybieranie się na wspinanie do Chorwacji...w lecie...to pojebany pomysł :D.
Wspinać się dało od 5 rano do 10 oraz od 18 do 22. W ciągu dnia...siesta jak na obrazku ;)


La Vallée Blanche




Krzonowanie na Sardynii






Wielka Fatra enduro.


Triglav zima 2011, za opisem Semowa:
[Historia jednego zdjęcia]
W grudniu 2011 r. - bodajże tuż przed albo tuż po Świętach - wybraliśmy się na wycieczkę na Triglav. W czteroosobowym składzie, tj. poza mną Groszek, uysy i madmun. Nie mając specjalnego rozeznania w panujących warunkach, poza tym że można się spodziewać iż są zimowe, zaplanowane zostało przejście kółeczka po okolicznych schroniskach, korzystając z otwartych winterraumów. Startując z doliny Krma, wymyśliliśmy sobie że pierwszego dnia dojdziemy do schroniska Stanicev Dom... o naiwności :) nie dość, że nam się obsunęło trochę dotarcie na start szlaku, to skala Alp Julijskich zdecydowanie przerosła nasze przewidywania :) Do tego śniegu przybywało i przybywało, zmrok się zbliżał, zaczynało coś tam zadmuchiwać - generalnie prosty przepis na "wyszliśmy w góry jeszcze za dni ciepłych" czyli niedzielni turyści sami pakują się w kłopoty. Tak czy inaczej, gdzieś w rejonie 1/4 dystansu do Staniceva złapał nas zmrok i kierując się zasadą "jak się zjebie to będziemy myśleć" zaczęliśmy się wracać do chatki, którą mijaliśmy chwilę wcześniej. Chatka jak chatka, zamknięta na cztery spusty - tyle dobrze, że miała werandę. Ciesząc się z tego co mamy (w końcu trafiliśmy tu z mroku zimowej nocy w środku obcych gór), rozgościliśmy się na owej werandzie, odpalając bufet. Bufet nie byle jaki - uysy zaserwował świąteczny barszczyk z uszkami! Pojedli, popili (patrząc na zdjęcie przypominam sobie, że musiała tam pojawić się wiśnikówka i Kasztelan), powoli zaczęli zawijać się do spania... WTEM! uysy buszując po werandzie, odkrył iż małe drzwiczki na końcu są otwarte, a za nimi - jakby wygrać w totka - mały pokoik a'la winterraum. Noc przespaliśmy w stosunkowo ciepłych i komfortowych warunkach, choć pierwotnie szykował się nocleg w jamie śnieżnej pod choinką, później na przewiewnej werandzie.
Na zakończenie mogę dodać, że kolejnego dnia udało się przetorować szlak do schroniska na Kredarici w śniegu dość głębokim, za co Słoweńcy idący za nami postawili nam po piwie. Przenocowaliśmy w schronisku, następnego dnia zaś weszliśmy na Triglav.






iwonapro:
Uysolu, chorwacki nocleg na parkingu jest w deskę. I przypomina mi jeden taki mój własny.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[*] Poprzednia strona

Idź do wersji pełnej