SPRZĘT TURYSTYCZNY > buty niskie

Buty do miejskiej turystyki

(1/5) > >>

Zimny72:
Cześć, po ostatnim zwiedzaniu Lizbony i okolic (7 dni intensywnego łażenia po mieście i okolicznym wzgórzach z zamkami) w cywilnym obuwiu doszedłem do wniosku, że muszę kupić jakieś lepsze buty tj. o charakterze sportowym lub trekkingowym. W zwykłych butach noga mi się męczy, a i łatwo o skręcenie kostki na poluzowanych płytach chodnikowych, że o drogach wyłożonych głazami nie wspomnę. Trochę poczytałem rożne fora: jedni radzą buty do biegania, inni podejściowe, inni zwykłe miejskie "adidasy". Ogólnie buty mają służyć do intensywnego łażenia po mieście, z opcją na wejście na jakiś pobliski pagórek z zabytkiem (zamki) po żwirowej lub kamiennej drodze. Sezon: wiosna albo jesień, ewentualnie lato. Zacząłem przymierzać po sklepach i na razie takie buty mi podpasowały głównie wizualnie jak i takie laickie rozumienie wygody:

1. Salomon Speedcross 4 (wydały mi się najwygodniejsze)
2. Adidas Galaxy Trail
- tyle że i w/w Salomony i Adidasy są podobno bardziej do biegania po lesie a nie do łażenia po chodnikach i asfaltach. Niemniej łażąc w nich dłużej po sklepie miałem uczucie największego komfortu.

3. Adidas Terrex Swift Solo - fajnie wyglądają (najbardziej mi się podobają), ale są trochę takie plastikowo-sztywne i nie wiem jak to będzie z wygodą? Doczytałem, że po kilku dniach dopasowują się do nogi i jest ok, więc trzeba będzie rozchodzić przed wyjazdem.
4. Adidas Gerlos - niby taki sportowo-trekkingowy but, ale ma różne opinie: jedni chwalą drugi piszą że straszny szit.
- te powyżej udają trochę buty trekkingowe, ale podobno nimi nie są. Chociaż najbardziej mi się podobają, to boję się wtopy w stylizację butów pseudo-górskich, które okażą się niewygodne po mieście.

5. Adidas ZX750 - trochę oldschoolowe, ale wygodne - ogólnie buty przeznaczone do biegania i na miasto, nie wiem jak z podejściem pod górę i po marnej drodze?
6. ewentualnie jakieś New Balance do biegania - przymierzałem różne modele i wydawały się takimi wygodnymi butami na co dzień.
- te ostatnie to takie zwykłe, wygodne  buty miejskie.

Ogólnie trochę nie wiem na co patrzeć. Czy buty mają być skórzane, bo podobno skóra jest najzdrowsza dla stopy? Czy pakować się w te siateczkowe buty i stawiać na wentylację stopy, ale takich butów nigdy nie miałem i trochę się obawiam? Czy stawiać na jakieś piankowe, amortyzujące podeszwy, czy też jakieś tam triaxony, vibramy itp.? Poradźcie ludziska laikowi! :D



Grzesiek:
Merrell Moab Ventilator.
Wygodne , trwałe( lecą tylko zapietki , ale szewc za 15 zł  wkleił kawałki skóry i są ok.) , dobra amortyzacja i wentylacja.

speedcrosy to buty do biegania po blocie , czy miekkim podłożu , nie do chodzenia po asfalcie.
z Salomona bralbym takie:
http://www.forum.outdoor.org.pl/buty-niskie/(buty-niskie)-salomon-xa-pro-3d-'14/

Zimny72:
Merrelle i Columbie odrzuciłem, bo we wszystkich które mierzyłem miałem niestabilną piętę, z tendencją do bocznego uchyłu, co na bank na niestabilnym podłożu skończyłoby się zwichnięciem stawku albo skręceniem kostki.

MaciekZ:
A może budżetowo? Takie:
https://www.decathlon.pl/buty-run-active-grip-id_8379981.html
Kupiłem ostatnio z przeznaczeniem jako buty ogólnego stosowania na co dzień w mieście. Lekkie, przewiewne, jak dla mnie wygodne (stosunkowo szerokie w nasadzie palców). Teoretycznie są to buty trailowe więc mają usztywnione okolice pięty i dość dobrze trzymają. Minus jak to w Decathlonie - w rozmiarówce nie ma połówek.
Oczywiście nie mam zamiaru polemizować o jakości vs. Adidas czy Salomon, ale jak wystarczą to po co przepłacać?

Zimny72:
Tym razem nie zamierzam oszczędzać - to jest akcja "raz a dobrze". Ponieważ zacząłem ostatnio dużo jeździć po świecie z zamiarem pokazania synowi wszystkiego co warto a jeszcze nie zniszczono - na razie zaczynając od cywilizacji europejskiej ;) tj. miasta i zabytki na naszym kontynencie - to nie chcę co roku wracać do tematu wygodnych butów. Jestem gotowy nawet kupić coś droższego z wyższej półki, ale żebym był na długo zadowolony i nie musiał kwękać nad bolącymi stopami. Żebyś mnie źle nie zrozumiał: nie dyskredytuję rozwiązań budżetowych, sam nie lubię przepłacać. Ale tym razem szarpnę się na większy wydatek, żeby mieć  coś dobrego na dłużej.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Idź do wersji pełnej