PASAŻ HANDLOWY > testy

Garmin GPSMAP 62sc [testujemy dzięki navio.rix.pl]

(1/6) > >>

lake:
Dzięki uprzejmości firmy Navio (navio.rix.pl) otrzymałem do testów odbiornik GPS Garmin GPSMAP 62sc.

Szczegółowa specyfikacja podawana przez producenta znajduje się pod adresem https://buy.garmin.com/shop/shop.do?cID=145&pID=89556





W środku pudełka znajduje się
-   odbiornik
-   kabel USB
-   2 baterie AA NiMH
-   ładowarka z czterema różnymi rodzajami wtyczek do gniazdka
-   karabinek do zaczepiania na plecaku/odzieży
-   broszurki „quick start manual” w różnych językach




Po instrukcję w języku polskim (nawet skróconą) będziemy musieli pofatygować się na stronę producenta, gdyż takowej brak w opakowaniu (co nota bene narusza przepisy zawarte w Ustawie o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej).




Solidnie wykonana obudowa odbiornika od strony dłoni wyścielona jest twardą gumą, co sprawia że odbiornik nie ślizga się i mimo dość sporych gabarytów pewnie leży w dłoni. Klawiatura znajduje się poniżej 3,5 calowego wyświetlacza. Płaski, niewystający poza obrys obudowy przycisk on/off znajduje się na bocznej stronie odbiornika i trzeba go chwilkę przytrzymać w celu włączenia lub wyłączenia co zapobiega przypadkowemu użyciu.








Z tyłu obudowy znajdują się gniazda dla dwóch baterii AA oraz pod nimi slot dla karty microSD. Żeby się do nich dostać, należy przekręcić mały, D-kształtny uchwyt o 45 stopni przeciwnie do wskazówek zegara i zdjąć przykrywkę.






Powyżej komory baterii znajduje się obiektyw wbudowanego 5-megapikselowego aparatu fotograficznego oraz na lewo od niego gniazdo miniUSB. Port USB zakrywany jest gumową zaślepką, która mam nadzieję nie urwie się przy którymś tam użyciu.



Wieczko zamykające gniazdo baterii ma na zewnętrznej stronie uchwyt do przymocowania karabinka służącego do zawieszenia odbiornika w pożądanym miejscu. Na spodzie urządzenia znajduje się uchwyt do przymocowania smyczki.

W komplecie znajduje się ładowarka dla dwóch baterii AA z wymiennymi wtyczkami do różnych rodzajów gniazdek.





Ivan:
Też mam taką ładowarkę i akumulatorki NEXcell, zakupione wraz z eTrexem 30. Moje akumulatorki to jakieś niezłe gówno są jakieś podejrzane, to chyba przez nie GPS pracuje mi dwa razy krócej niż deklaruje producent i ludzie z forum piszą w sąsiednim wątku.

lake:
Te Nexcell są właśnie w komplecie. Mam kilka różnych rodzajów akumulatorków, w tym eneloopy, więc będziemy testować czas pracy.

lake:
Mijają dwa tygodnie od kiedy otrzymałem odbiornik do testów. W tym czasie używałem go głównie w mieście, uczę się powoli tworzenia własnych map rastrowych.

Odbiornik uruchomiony po raz pierwszy potrzebował kilkunastu sekund aby się odnaleźć. Po kolejnych – nie więcej niż kilka. Po pierwszym uruchomieniu nawet w budynku nie ma problemu ze złapaniem sygnału na 2-3 kreski w „pięciokreskowej” skali.

Odbiornik jest dość duży. Żeby obsługiwać klawiaturę kciukiem nie można chwycić urządzenia cała dłonią, mimo to trzyma się je dosyć pewnie. Twarda guma którą pokryta jest obudowa sprawia, iż nawet w spoconej lub mokrej od śniegu dłoni odbiornik nie ślizga się.



Wyświetlacz w pełnym słońcu jest czytelny. Możemy ustawić go w trzech trybach jasności. Czas podświetlenia możemy wybrać pomiędzy 15, 30, 60 albo 120 sekund, po upływie tego czasu nieużywany wyświetlacz „przygasza się” dla oszczędności baterii.

Do odbiornika dołączony jest zaczep z karabinkiem, służacy do przyczepienia urzadzenia np. do szelki plecaka. Mimo że karabinek ów budzi zaufanie, to rzadko z niego korzystam i noszę odbiornik w kieszeni z uwagi na to że nie lubię jak mi coś dużego dynda u szelki :).


lake:
Mija miesiąc odkąd dostałem odbiornik do testów. Mimo obchodzenia się z urządzeniem bez specjalnej czułości nie zauważyłem żadnych śladów uszkodzenia, rys na obudowie czy wyświetlaczu. Zwłaszcza odporności na uszkodzenia tego ostatniego jestem ciekaw, na razie jest wszystko w porządku.





W pełnym słońcu wyświetlacz jest czytelny, przy czym w zasadzie nie ma znaczenia poziom podświetlenia bo w dobrym oświetleniu dziennym różnica między minimalnym i maksymalnym poziomem podświetlenia jest prawie niezauważalna. Wieczorem, w nocy lub wcześnie rano będziemy musieli zwiększyć podświetlenie ekranu i tu faktycznie pomocna jest regulacja podświetlenia dla oszczędności baterii.





Odbiornik ma dość duże gabaryty, co wpływa na wygodę użytkowania. Jest co prawda poręczny, pewnie leży w dłoni. Problem pojawia się natomiast gdy chcę mieć go pod ręką a nie trzymać w ręce. Noszenie go w kieszeni spodni czy kurtki jest dla mnie niewygodne ze względu na wielkość. Przypięty do szelki plecaka dynda na wszystkie strony. Z kolei noszenie go w kieszeni plecaka utrudnia szybki dostęp.

Klawiaturę wygodnie obsługuje się kciukiem dłoni trzymającej urządzenie. Kilka najczęściej używanych funkcji jest dostępnych po naciśnięciu jednego klawisza, bez wchodzenia w „głębsze” menu. Problem może sprawiać obsługa małych klawiszy „in” i „out” w rękawicy narciarskiej. Największą wadą klawiatury jest brak blokady klawiszy. Kilkukrotnie zdarzyło mi się przez przypadek wcisnąć jakiś klawisz w chwili gdy odbiornik był schowany w kieszeni kurtki. Oczywiście przypadkowe skasowanie np. waypointa czy śladu w taki sposób graniczy z cudem gdyż wymagało by to kilku kliknięć w określonej kolejności, ale mimo wszystko blokada by się przydała.

Wg producenta czas działania urządzenia na jednym komplecie baterii to „do 16 godzin”, czyli dość krótko. Nie prowadziłem do tej pory dokładnego pomiaru, ale wydaje mi się, że rzeczywistość jest bliska założeniom producenta J. Co ciekawe, czas działania „skurczył” się w ostatnim półroczu, gdyż na ulotce którą dostałem na ostatnim KFG jest napisane, ze urządzenie na jednym komplecie pociągnie 20 godzin.

Odbiornik jest wodoodporny w normie IPX-7 – oznacza to „ochronę przed zanurzeniem w wodzie – zanurzenie na głębokość 1 metra na 30 minut”. Nie zanurzałem go co prawda w wodzie (jak na razie J), ale kilkukrotnie nurkował w śniegu, który potem topił się na obudowie – nie zrobiło to na nim żadnego wrażenia.





Z odbiornikiem dostałem mapę bazową świata. Jej dokładność pozostawia wiele do życzenia. Zdarzało się, że pozycja na mapie była przesunięta 150 – 200 metrów względem rzeczywistości. W celach turystycznych jak do tej pory używałem map rastrowych własnej produkcji – znalezione w internecie mapy w formacie jpg kalibrowałem w Google Earth i zapisywałem w pamięci odbiornika jako kmz. Z kolei ślady jakie robiłem zarówno w terenie jak i w mieście nakładałem na mapy Google za pomocą GPS Visualiser. Tutaj z dokładnością nie było problemu, jedynie przekłamania wynikały jak mi się wydaje z nie dość dokładnego wykonania rastra.











Plusy
- solidna obudowa
- czytelny wyświetlacz
- wodoodporność

Minusy
- brak blokady klawiatury
- stosunkowo krótki czas działania baterii
- niedokładna mapa bazowa
- duże gabaryty

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Idź do wersji pełnej