PASAŻ HANDLOWY > testy

Garmin Oregon 450 [Testujemy dzięki navio.rix.pl]

(1/3) > >>

Tadek:
Dzięki Navio otrzymałem i ja swoją pierwszą nawigację firmy Garmin. Przez firmę kurierską byłem ostatni. Z drugiej strony kto się może spodziewać, że w Jeleniej Górze są dwa, sąsiadujące adresy - Plac Ratuszowy 38. Co by nie było - jest.

Paczka przyszła zadziwiająco duża...


... w stosunku do tego co było w środku.

ps. kto uważa, że rączka na zdjęciu jest ciut makabryczna?  ;D

Dla zobrazowania wielkości oregona 450 jeszcze dwie fotki


Na wyświetlaczu jak widać, znajduje się jeszcze oryginalna folia zabezpieczająca ekran.


A oto cały zestaw jaki do mnie dotarł. Jest to zestaw podstawowy tj. bez czujnika tętna i kadencji. Wystarczająco skomplikowana i nowoczesna zabawka aby chłopiec jak ja miał dużo zabawy i pracy w odkrywaniu i sprawdzaniu wszystkich jej możliwości.


Skrócony podręcznik użytkownika jest 'bardzo skrócony'. Nie dowiemy się z niego zbyt wiele. Od razu więc zasięgnąłem do pełnej instrukcji dostępnej w internecie. Włączyłem go w domu licząc na to, że przy oknie zorientuje się gdzie jest. Zawiodłem się niestety. Podejrzewam jednak iż nie jest to wina sprzętu a grubych murów kamienicy oraz gęstego zabudowania na rynku. Gdy wyszedłem z domu i udałem się na plac ratuszowy odnalazł się bardzo szybko. Między gęsto ustawionymi budynkami miał z tym problem, jednak jak się okazało tylko przez fakt iż była to jego pierwsza akcja poszukiwawcza satelitów ;)
Zorientowałem mu kompas i udałem się do domu. Za dwie godzinki miałem ruszyć w góry więc rozpocząłem poszukiwania map i oprogramowania. Okazało się to nie łatwe i do tej chwili jestem w temacie tym zielony. Garniak jest skarbnicą wiedzy w tym temacie jednak mając 2 godzinki nie było szans aby udało się załadować jakąś mapkę. Prawdę mówiąc troszkę mnie to zmartwiło.

Jeszcze dwa rzuty oka na Oregona w domciu...




...oraz w górkach ;D






Mimo, że mapy nie udało mi się załadować zabrałem go ze sobą. Padło gdzieś pytanie jak ekran dotykowy zachowuje się na mrozie. Chciałem to więc sprawdzić. Wklepałem więc współrzędne z mapy i posługując się mapą podstawową i koordynatami pozwoliłem mu śledzić trasę. Niestety nie skalibrowałem w nim wysokościomierza przez co nie opowiem nic o tej funkcji. Zaobserwowałem jednak kilka rzeczy.
Zaczep -  uchwyt, który mocujemy z tyłu urządzenia wydawał mi się dość niepewnie montowany. Obawiałem się, że w trakcie marszu może się on luzować i co gorsza wypiąć podczas marszu. W praktyce jednak rzecz ma się całkiem dobrze i solidnie siedzi w szynach. Muszę jednak przywyknąć do tak delikatnego zabezpieczenia, cały bowiem czas mam obawę, że może się on wypiąć.
Baterie - Następnym razem kupię inne baterie aby mieć porównanie na kilku modelach i firmach. Tym razem załadowałem baterie firmy Grundig alkaline. Jak pisałem - w mieście urządzenie chodziło około 3godzin, potem ok 30min drogi do podnóża Karkonoszy oraz dwie godziny pod górę. Gdy doszliśmy na miejsce nawigacja poinformowała mnie, że bateryjki padają i po chwili się wyłączyła. Całą drogę chciałem trzymać ją włączoną aby sprawdzić czas aktywnego działania. Jasność wyświetlacza ustawiona była na około 3/4 mocy. W Oregonie 450 wskazuję się także jakich baterii się używa co uczyniłem zaraz po włączeniu. Wpływ na długość działania miała też niska temperatura od -2 do -7 stopni. Postaram się przebadać żywotność baterii korzystając z różnych producentów, zmieniając jasność wyświetlacza oraz mając na uwadze temperaturę powietrza.
Wyświetlacz - Korzystając ze telefonu z nawigacją, strasznie denerwująca jest konieczność ściągania rękawiczek. W przypadku nawigacji terenowej skreślałoby to ją natychmiastowo więc jest to lepsza alternatywa. Jak wspomniałem, korzystałem z 3/4 mocy wyświetlacza co było aż za dużo w warunkach nocnych w jakich wchodziliśmy do góry. Ekran był bardzo czytelny. Nie chciałem jednak zmniejszać mocy gdyż zależało mi na równomiernym zużyciu baterii. Gdy Oregon jest włączony a wyświetlacz zablokowany wygasza się on delikatnie a aby go podświetlić wystarczy dotknąć lekko ekranu aby znów się zapalił. Padła gdzieś sugestia, że wyświetlacze przy bardzo niskich temperaturach trochę 'zamulają' tj. są wolniejsze i mniej czułe. Odpowiadając na tę sugestię muszę powiedzieć, że przy -7 stopniach nie zauważyłem żadnej różnicy w obsłudze mojej nawigacji ( tj. nie mojej ;D )
Przycisk wł/wył -  można? można! Może jestem nerwowy, ale strasznie drażniące są urządzenia, które potrafią się same, przypadkowo włączać i wyłączać. Tutaj nie ma takiego problemu mimo, że przycisk jest dość duży a przy tym płaski jest tak skonstruowany, że trzeba chcieć aby go wcisnąć. Nie oznacza to, że włącza się go siłą woli. Pisząc, że jest duży mam na myśli 'w sam raz'. W zimowej rękawicy ciężko byłoby bowiem szukać jakiegoś maleńkiego guziczka.

To na chwilę obecną wszystko. Nie zdążyłem się nim bowiem jeszcze dobrze pobawić. Kończąc zapodaję jeszcze dwie fotki z krótkiego wypadu na górę.




Jak widać cieszy mnie nowa zabawka, mimo że czeka mnie nad nią dużo pracy.
 

Łużyn:
po obejrzeniu tego cudeńka mam wrażenie, że można go przypadkiem otworzyć, przez umiejscowienie zaczepu. nie wiem czy nie lepiej używać gpsa z podczepionym uchwytem.
Tadek, jak możesz, zrób fotę tego elementu, bo nie wiem czy czytelnie to opisałem

Tadek:
Przepraszam za małe spóźnienie - właśnie wróciłem z górek do domku i już piszę co i jak.
Cały czas szukam lepszych map. Do mapy polskich Karkonoszy po których się poruszałem mam wiele zastrzeżeń.
Jeśli chodzi o zapięcie:


Chodzi o ten mały, srebrny prostokącik, którym otwieramy klapę obudowy. Bawiłem się niem troszkę i wydaje się być solidnie zbudowany. Moim zdaniem nie ma obawy, że przypadkowo otworzymy urządzenie. Jest to dość silny zatrzask, który raczej uniemożliwia przypadkowość. Oczywiście nie dawałbym gwarancji, że trzymany w klapie z różnymi przedmiotami typu klucze, scyzoryk lub spork klapka nie zostanie przypadkowo podważona otwierając obudowę. Chociaż i taka wersja wydaje mi się mało prawdopodobna przez moc zamknięcia. Oczywiście 101% gwarancję daje założenie uchwytu tj.:



A jak było w karkonoszach - nocne wędrowanie w brzydkiej pogodzie zniechęciło nas do pójścia na azymut sugerując się jedynie wskazaniami GPSa. Zrobimy tak przy lepszej pogodzie:D Wybraliśmy znaną nam drogę, która jednak szlakiem nie jest. Oregon, którego testuję był już w tych okolicach i poprzednim razem nie miał żadnego problemu informując nas z dużą dokładnością, że jesteśmy u celu. Tym razem mieliśmy ten sam cel, choć inną trasę i okazało się, że doszliśmy do celu a on twierdził, że zostało nam 350m. Nie doszliśmy dlaczego pojawił się u niego tak duży błąd w orientacji - większość trasy widział bardzo ładnie, z dużą dokładnością określał naszą lokalizację jednak około 500m przed celem jakby się zwiesił. Gdy doszliśmy do celu dalej pokazywał nam uparcie, że do punktu mamy 350m. Widział satelity i łączność miał z nimi super, orientował się z dużą czułością w jakim kierunku idziemy jednak pomyliły mu się odległości. Trochę mnie to zmartwiło. Zobaczymy jak będzie następnym razem. Dodam, że temperatura była dodatnia, nie padało choć była mgła więc i wilgoć, która jednak nie powinna mieć wpływu na urządzenie.



Co byłoby mile widziane to procentowy wskaźnik baterii. Cztery kreseczki to wiekowe rozwiązanie, które jak czytam zostało już wyparte.
Powoli uczę się dodatkowych funkcji urządzenia, które powoli, powoli daje mi co raz większą frajdę z użytkowania.
Bardzo przyjemna funkcja blokady klawiatury, którą włączamy w łatwy sposób. Jaka by nie była pogoda wystarczy wcisnąć krótko jedyny przycisk a na wyświetlaczu mamy wielkie jak wół komendy kontrastu wyświetlacza oraz blokady klawiatury w którą trafimy w największych nawet rękawicach. Uważam, że to bardzo dobre zastosowanie - automatyczna blokada mogłaby nas irytować włączając się zbyt szybko lub włączając się zbyt późno przez co moglibyśmy przypadkowo poklikać sobie na wyświetlaczu.
Następnym razem wybieram się w mniej znany teren, jednak papierową wersję będę trzymał w plecaku. Zobaczymy jak się spisze.

kubi:
Ten zatrzask z karabinkiem wg mnie jest malo godny zaufania, kilka razy na poczatku mi sie odpial wiec wole swojego oregona nosic w kieszeni. Czas pracy w dosc znacznym stopniu zalezy od uzytych baterii, moj najdluzej dzialal na eneloopach.

Tadek:


Kolejnych słów kilka na temat Oregona 450 –
Poprzednio pisałem o zawieszeniu się urządzenie i wskazywaniu dość błędnej lokalizacji. Nie wiem skąd mógł wówczas pojawić się ten błąd, czy to warunki atmosferyczne – wątpię szczerze jednak nie licząc tamtego wyjątku wszystko jest w najlepszym porządku. Jestem w terenie przynajmniej raz w tygodniu – pieszo lub na nartach i nie zauważyłem podobnych błędów – wręcz przeciwnie – urządzenie sprawuje się znakomicie, jeśli chodzi o dokładną lokalizację.
Jeżeli chodzi o baterie – Niedawno podczas spacerku nawigacja wyłączyła się po 6h użytkowania z powodu rozładowanych baterii. Używam oszczędnego trybu z przyciemnionym wyświetlaczem. Mrozy też przyczyniły się do tak krótkiego czasu funkcjonowania. Jednak postanowiłem spróbować włączyć go w domu nie zmieniając baterii i twierdził, że naładowane są na ¾ - tu ponownie ubolewam nad wskaźnikiem poziomu baterii. Zabrałem go więc ze sobą na spacerek (zabrałem dodatkowe baterie) i działał jeszcze przez 4 godziny! Dlaczego więc wyłączył mi się w górkach wcześniej – może chciał tylko odpocząć. Jeżeli chodzi o zużycie baterii dalej jest to urządzenie dla mnie zagadką i próbuje ciągle rozgryźć najskuteczniejsze użytkowanie.



Wrócę na chwilę do przycisku On/Off – jest super
Wspominana srebrna klapka od obudowy – bez zastrzeżeń.
Jeśli jednak chodzi o „zatrzask z karabinkiem” – jeszcze się na nim nie zawiodłem, ale alternatywą jest drugie zabezpieczenie w postaci sznureczka, który możemy zamontować od spodu urządzenia jak smycz do telefonu. Sam tego (jeszcze? )nie stosuje jednak widziałem takie podwójne zabezpieczenie. Podczas spaceru, gdy chcę raz na jakiś czas spojrzeć na nawigację gdyż raczej ciężko się zgubić także włożyłbym go do kieszeni, jednak przy jeździe na azymut na turach po Karkonoszach dobrze jest mieć go pod ręką.
Taką też ostatnio przeżyłem przygodę – chociaż Karkonosze znam bardzo dobrze postanowiłem sprawdzić  i siebie, i nawigację. Ustaliłem w domu trasę jaką chcę pojechać jednak gdy wjechałem w górki uległa ona całkowitej zmianie i bieżącym modyfikacjom. W tym momencie byłem naprawdę zadowolony z testowanego urządzenia. Szlaki i ścieżki mało człowieka interesują będąc dobrze zorientowanym w lesie z nartami na nogach. To jest ogromna frajda. Często chodziłem w ten sposób po górach, których nie znałem wcześniej, jednak orientowanie mapy papierowej to marnowanie czasu i nie dorównuje nawigacji. W dodatku na nartach przemieszczam się szybciej, więc częściej chcę się zorientować w terenie. Wystarczy kliknąć na wyświetlaczu przykładowy punkt na trasie, rzucić okiem na odległość, potem szybka decyzja i dalej w drogę. Bardzo mi się to spodobało.

Włączyłem go także kilkukrotnie w mieście sprawdzając dokładność lokalizacji. Jeżeli chcemy uzyskać dokładny i bardzo precyzyjny odczyt musimy odsunąć się od ścian budynków. Spacerując chodnikiem wzdłuż kamienic możemy się troszkę zdziwić oglądając odczyt śladu. Może być on trochę przesunięty lub dziwnie skakać zygzakiem. Na to jednak sądzę nie ma rady. Czy to komuś może przeszkadzać, też wątpię.
Jeżeli chodzi o mapy – używam darmowych wersji map dla urządzeń Garmina, które swą szczegółowością nie powalają jednak są wystarczające do mych celów jak i do testów. Odłożyłem nawet mapy papierowe aby sprawdzić czy posiadane mnie zawiodą. O mapach do Garmina można by wiele pisać i pisać, ale sam nie używałem jeszcze żadnej mapy dedykowanej tj. komercyjnej. Nie mogę się więc na ich temat wypowiedzieć. Problem z mapami jest jednak ogromny i sądzę, że to największa bolączka przy mojej zabawie Oregonem 450. Chcąc jedynie załadować mapy dostępne w Internecie, potrzeba do tego nie raz 3 różnych programów!!! Oczywiście nie gwarantuje to sukcesu :D Poświęciłem kilka nocy aby choć troszkę przybliżyć sobie temat ładowania i konwertowania różnych plików z mapami i dalej poruszam się w temacie jak we mgle. Nie próbowałem jeszcze tworzenia własnych map – kosztowało by mnie to zbyt wiele czasu, którego nie posiadam. Zastanawiam się już skąd brać mapy przy planowanych wyjazdach w Alpy. Mam nadzieję, że użytkownicy portalu garniak.pl lub środowisko alpinistów wówczas pomoże.

Następnym razem postaram się trochę więcej napisać na temat obsługi map, kompasu, dodatków, wskazywania celu, komputera pokładowego i różnych ‘bajerów’ jakie posiada testowany Oregon 450. Chciałem sprawdzić dziś jak ma się kalendarz wędkarskich brań, ale według niego najlepsze są właśnie w momencie, gdy siedzę przed monitorem. 


Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Idź do wersji pełnej